Polowania na ptactwo

11951867_903597416381251_7892226406876845383_n

W polsce wolno polować na kilkanaście gatunków tzw ”łownych ptaków. Są to :

jarząbek (Tetrastes bonasia),
bażant (Phasianus colchicus),
kuropatwa (Perdix perdix),
czapla siwa (Ardea cinerea), z wyłączeniem terenów stawów rybnych uznanych za obręby hodowlane w rozumieniu przepisów o rybactwie śródlądowym,
gęś gęgawa (Anser anser),
gęś zbożowa (Anser fabalis),
krzyżówka (Anas platyrhynchos),
cyraneczka (Anas crecca),
głowienka (Aythya ferina),
czernica (Aythya fuligula),
gołąb grzywacz (Columba palumbus),
słonka (Scolopax rusticola),
łyska (Fulica atra).

Polowania zbiorowe jakie urządza się dla tzw dewizowców, wabiki głosowe naśladujące głos żerującej gęsi są ustawiane na polach, na trasie przelotów. Kojarzą Państwo te wiosenne i jesienne „klucze” i miłe dla ucha gęganie? Gęsi przelatują tysiące kilometrów do miejsc rozrodu i oto przy finale wędrówki paf, paf… bo wabione dźwiękowo lądują i krążą nad miejscem egzekucji, będąc totalnie zdezorientowane. Są to ptaki bardzo rodzinne, towarzyskie i inteligentne. Zawierają „związki małżeńskie” na całe życie, mają doskonałe rozeznanie, kto w stadzie jest kim, synem, babcią czy kuzynem. Po stracie partnera cierpią i są w żałobie około roku. Ale co to obchodzi myśliwych? Liczy się to, że „lubią dziczyznę” jak argumentują.

Komentarze do poszczególnych gatunków.

Jarząbek – litości, ptak niegdyś wpisany do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych, cały czas boryka się z problemem zanikania jego siedlisk.

Cyraneczka – bliźniaczo podobna do chronionej cyranki.

Kaczki to osobna sprawa, nie wyrządzają żadnych szkód natomiast są strzelane tylko, by zaspokoić czyjeś gusta kulinarne. Naprawdę aż tak cofamy się w rozwoju?

Gołąb grzywacz – jedyny tak piękny gatunek dzikiego leśnego gołębia w naszej faunie. Także podlega odstrzałowi w imię tradycji, jest bardziej pożyteczny niż szkodliwy.

Łyska – mięso tego ptaka śmierdzi tranem i posiada wątpliwe walory kulinarne, a menu tego ptaka wyklucza jakiekolwiek szkody w gospodarce ludzkiej. Także podlega odstrzałowi…

Słonka – Ptak strzelany na tak zwanych „ciągach” nic innego jak mordowanie nie wadzącego nikomu i niczemu gatunku w okresie rozrodu. „Ciągi” słonek to lot godowy samca.

Komentarz do filmu
Proszę zwrócić uwagę na siwego pana w okularach, który udziela wywiadu. Noszenie okularów zazwyczaj wiąże się z wadą wzroku i nie znam w polskich służbach mundurowych takiej, w której nie było by to dyskwalifikacją dla ewentualnego strzelca. Dodatkowo co jakiś czas muszą przechodzić badania sprawnościowe i psychologiczne. Jak jest z tym w łowiectwie? Tutaj dziadzio może mieć i 90 lat, Parkinsona i demencję starczą, a polować i strzelać mu wolno. Nikt za to pozwolenia na używanie broni nie cofnie. A widok takich to „siwych dziadków”, którzy powinni w obejściu wnuki niańczyć, to bardzo częsty widok na polowaniach. Drugi film to kanonada, pokazuje jak trącone śrucinami ptaki mogą odlecieć w dal i niewiadomy jest ich los. To zawyża liczbę zabitych ptaków trzykrotnie, bo spadają one po jakimś czasie gdzieś dalej i konają w samotności lub dobijane przez drapieżniki. Odnośnie polowań na ptaki pozwolę sobie zamieścić kilka fragmentów ze strony koalicji Niech żyją!, która zajmuje się walką z tym procederem.

”Gęsi są nie tylko niezwykle inteligentne, ale również niesamowicie podobne do Nas. Bo trudno odmówić tego podobieństwa stworzeniu, które po stracie partnera popada w widoczną żałobę. Jak można nazywać głupim ptaka, który – zanim założy stały związek – praktykuje kilkuletnie narzeczeństwo, podczas którego partnerzy poznają się w różnych, nieraz trudnych sytuacjach? Migrują razem, a czasem na próbę zakładają gniazda, w których nie pojawiają się lęgi. I w końcu te głupie gęsi wybierają swych partnerów tak jak My – preferując podobne cechy charakteru i tak jak My, szukają podobieństwa do własnych rodziców. Głupiej gęsi tak jak Nam, zdarza się zdrada, separacja, ale też chwile szczęścia, gdy wdowcom uda się znaleźć drugą połowę lub też gdy zdradzeni kochankowie wybaczają sobie, tworząc na nowo rodzinę.

Prócz wielkiego przywiązania do partnera, głupia gęś pomaga innym głupim gęsiom. Podczas wędrówek młodzież uczy się od doświadczonych dorosłych, gdzie można bezpiecznie się najeść, gdzie odpocząć, a gdzie przeczekać niekorzystną pogodę. Wśród migrujących stad zawiązują się przyjaźnie, rozpalają się pierwsze miłości, a kłótnie wybuchają często z takich samych błahych powodów jak wśród ludzi.
Wszystko to jednak nie ma wpływu na to, jak zorganizowane jest stado. Lecący, wiosenny bądź jesienny, klucz ptaków ma zawsze taki sam szyk. Pierwszy, prowadzący ptak wykonuje najcięższą pracę. Kolejne, korzystając z utworzonego tunelu męczą się mniej, a im dalej od czoła klucza tym bardziej praca włożona w lot maleje. Dlatego ptaki co jakiś czas zmieniają się na pozycji przewodnika, a ptaki młode, słabsze lub chore pozostają zawsze na końcu klucza. Ta ptasia solidarność obowiązuje również wtedy, gdy stado odpoczywa bądź żeruje. Bez względu na to, jak bardzo ptaki są głodne i zmęczone, zawsze nad bezpieczeństwem stada czuwa kilku strażników, gotowych do podniesienia alarmu, gdy tylko zauważą niebezpieczeństwo. Inteligencja, wiedza i solidarność głupich gęsi bardzo im się przydaje podczas długich, niebezpiecznych migracji.

17990859_1302682889769623_8737636782558330084_n

Wiosenne stada gęsi ciągnące nad naszymi domami dodają nam skrzydeł, zwiastując rychłą wiosnę, a jesienny odlot wprawia nas w nostalgię, przypominając, iż niebawem nadejdzie zima. Dla niektórych to bodziec do refleksji nad mijającym, kolejnym rokiem życia. Ta nostalgicznie postrzegana przez nas wędrówka dla gęsi jest ogromnym wysiłkiem i niebagatelnym wyzwaniem. Opuszczając lęgowiska na dalekiej północy, muszą stawić czoła złej pogodzie, wielkim odległościom, własnemu zmęczeniu i głodowi. I jakby tego było mało, dochodzą coraz to nowe przeszkody tworzone przez człowieka. Bo wraz z osuszaniem mokradeł giną miejsca bezpiecznego żerowania i odpoczynku. A tam, gdzie są jeszcze takie ostoje i gęsi mogą spokojnie odpocząć pojawiają się myśliwi….

Czekają na gęsi przelatujące przez nasz kraj. Choć większość miejsc, w których ptaki się gromadzą zostało objętych ochroną, muszą je one i tak codziennie opuszczać w poszukiwaniu pożywienia. Wówczas, kiedy tylko znajdą się nad granicą obszaru chronionego – strzela się do nich. Ptaki wylatują i wracają o tych samych porach dniach, są więc bardzo łatwą ofiarą. I choć wiedzą, że czeka na nie niebezpieczeństwo, nie mają wyboru. Głód i zmęczenie są silniejsze od zdrowego rozsądku. Gęsi pamiętają, gdzie czeka na nie śmierć, starają się w tych miejscach lecieć wyżej, jednak w starciu z nowoczesną strzelbą to często za mało.

polowanie na gęsi 2011_2

Czekanie na zwierzęta, które wychodzą poza obszary chronione, aby do nich strzelać, jest niemoralną i obrzydliwą praktyką.

Dlaczego więc wciąż na to pozwalamy? Dlaczego wciąż strzela się do gęsi na granicy obszarów chronionych? Tłumaczenie takich działań wiekową tradycją jest co najmniej śmieszne. Wiekowa tradycja brała się z biedy, a gęsi i inne migrujące ptaki wodne dawały pewne źródło pożywienia. Choć na świecie wciąż są miejsca gdzie oczekuje się migrujących ptaków, których przybycie odsuwa widmo głodu, to Polska, kraj w którym na fermach hoduje się setki tysięcy ptaków, zdecydowanie do takich miejsc nie należy. W przypadku gęsi często słyszymy, iż jest ich dużo i wyrządzają szkody. Choć co roku przez nasz kraj przelatują setki tysięcy gęsi białoczelnych, zbożowych i gęgaw, to w przytłaczającej większości są to ptaki pozostające u nas zaledwie kilka dni. Strzelając do nich nie mamy żadnego wpływu na zmniejszenie strat na polach. Bo kolejne stada migrujących ptaków i tak przylecą, żeby się najeść i odpocząć. Czy to kwestia przyjemności? Może dlatego, że gęsi są głupie? Wiemy już, że tak nie jest.

Dlaczego więc co roku w dalszą podróż z naszego kraju ruszają – pogrążane w żałobie po stracie partnerów, bliskich lub przyjaciół – setki tysięcy gęsi? Dlaczego głupie gęsi, choć nie są głupie maja taki smutny los?”

„Niektóre z porzekadeł z uporem od wieków powtarzają wierutne bzdury. Jakże trudno się zgodzić na określenie „głupi jak gęś”. Przecież to bardzo mądre ptaki!
Nie tylko te dzikie, czyli można rzec – prawdziwe gęsi. Także te domowe, które choć utraciły zdolność lotu (lecz nie do cna), to zachowały jednak wiele ze swoich naturalnych instynktów i zdolności.

Dzięki tym ptasim móżdżkom głupie domowe gęsi uratowały kiedyś Rzym, a dzikie gęgawy… dostały Nagrodę Nobla. To znaczy odebrał ją wybitny naukowiec Konrad Lorenz, ale za pracę naukową wykonaną na podstawie wieloletniej obserwacji zachowań tych ptaków.

On po prostu opisał codzienne życie dużej rodziny zwyczajnych szarych gęgaw – i to kilkunastu generacji. I był niezwykle zaskoczony siłą więzi uczuciowych oraz wielością relacji, jakie łączą wszystkich członków tej gęsiej rodziny. Nie tylko rodziców i dzieci, ale także dalszych krewnych, nawet dalekich kuzynów i powinowatych. Lata mijały, a dzięki temu naukowiec obserwował coraz to nowe pisklęta, które dorastały na jego oczach, potem wykluwały im się dzieci, wnuki i prawnuki. Gęsi są bardzo troskliwymi rodzicami.

Opowieści Lorenza, czytane wiele lat temu, ożyły we mnie natychmiast kiedy zobaczyłem serię zdjęć Ady Bogdanowskiej z „Salamandry”. Ot, scenki z życia typowej gęsiej rodziny jakich setki tysięcy. Idylla. Maluchy, jeszcze pokryte puchem dokazują, czubią się między sobą, a matka obserwuje ich psoty. Jak dorosną, będą wyglądać jak kopie rodziców, ale pozostaną w pobliżu, będą stale razem.

Każdy z ptaków miał zdaniem Konrada Lorenza kompletnie inną osobowość (i to widać jak na dłoni także na zdjęciach Ady). Wciąż dzikie gęsi, dalej żyjąc jak inne gęgawy, traktowały człowieka jako członka stada. I zaakceptowały nawet jego brak umiejętności lotu. Dzięki temu naukowiec mógł się rozkoszować iście czarodziejską mocą – na jego zew klucz dzikich gęsi płynący po niebie przerywał lot i efektowną spiralą lądował prosto u jego stóp! I wtedy następowało długie powitanie, pełne radości. Inni jednak ściągają je na ziemię śrutem. Dla nich to mięso pokryte szarym pierzem, które należy oskubać.

Tymczasem odejście każdego członka rodziny jest dla dzikich gęsi wielką niepowetowaną stratą. Jak się muszą czuć, kiedy są celem kanonady, kiedy miotają się we wszystkie strony w przerażeniu, widzą jak giną ich bliscy, słyszą ich głosy, kiedy spadają ranne (bo rzadko który ptak ginie od razu przy postrzale)? A tam, w pełni świadome i bezradne leżą i czekają na swój koniec. Nie uciekną przed psem, który je aportuje jeszcze żywe. I potem wreszcie – CHRUP! następuje miłosierne skręcenie głowy.”

„Na liście zwierząt łownych znajduje się 13 gatunków dziko żyjących ptaków
podlegają one intensywnemu pozyskiwaniu trwającemu od połowy sierpnia do końca stycznia. Każdego roku myśliwi pozyskują od 2 do 12 % populacji wymienionych wyżej gatunków, średnio około 120 tys. sztuk. Jednakże zdaniem przyrodników i ornitologów dane te są znacznie zaniżone albowiem nie obejmują one dodatkowo co najmniej 500 tys. sztuk umierających od ran postrzałowych.”

10987377_871853942868605_649707640711999513_n

Życie zwierząt jest wartością etyczną podlegającą, co do zasady ochronie prawnej.
Dlatego podstawową kwestią wymagającą rozważenia jest sam cel uśmiercania dziko
żyjących ptaków – gdyż aspekt gospodarczy i argument „utrzymania równowagi
przyrodniczej” wydają się nie mieć w tym przypadku znaczenia. Problemem z zakresu
ochrony przyrody jest nie tylko wprowadzanie znacznego niepokoju w siedliska podczas polowań na ptaki ale poważne prawdopodobieństwo pomyłkowego zestrzelenia gatunków chronionych. Ponadto podczas polowań dochodzi do znacznej kontaminacji środowiska ołowiem – co stanowi naruszenie konstytucyjnego zakazu zanieczyszczania środowiska.Stosowane metody uśmiercania, poszukiwania i dobijania ptaków łownych są natomiast źródłem kontrowersji natury prawno – etycznej. Do skrzydlatej fauny strzela się bowiem z amunicji, która rozsiewa wiązkę ołowianych śrucin w promieniu kilkudziesięciu metrów co, powoduje liczne zranienia. Okaleczone wytropione ptaki są następnie żywcem dławione przez aportujące psy i dobijane przez myśliwego podręcznymi przedmiotami.

Mit: Trzeba polować na ptaki, bo wyrządzają szkody rolnicze.

Fakt: Problem w tym, że nie wiadomo, czy faktycznie wyrządzają, a jeśli tak, to na jaką skalę.
A dlaczego? Dlatego, że szkody wyrządzone przez dzikie ptaki nie są objete systemem odszkodowań. Odszkodowań takich nie wypłaca ani Skarb Państwa, ani myśliwi. Oczywiście, argument o wypłacaniu odszkodowań usłyszymy z ust myśliwych bardzo często, ale nie dajmy się zwieść. Koła łowieckie wypłacają odszkodowania jedynie za szkody spowodowane przez gatunki jeleniowate i przez dziki. Skarb Państwa, na podstawie ustawy o ochronie przyrody wypłaca odszkodowania za niektóre ssaki objęte ochroną (rysie, wilki, niedźwiedzie). Ale prawo pomija odszkodowania wyrządzone przez dzikie ptaki.
A żeby stwierdzić, iż faktycznie mamy do czynienia z problemem, szkody to powinny być zgłaszane i wyceniane przez zawodowców, np. rzeczoznawców. Wtedy dopiero poznalibyśmy skalę takich szkód. Naszym zdaniem mamy do czynienia ze zjawiskiem marginalnym. Po pierwsze nie dotyczy on większości ptaków łownych. Bo jakie szkody może wyrządzić dzika kaczka, Jarząbek albo Słonka?
Prawdopodobnie dochodzi do przypadków podjadania na polach oziminy przez wędrujące lub zimujące gęsi. Trzy gatunki gęsi znajdujące się na liście ptaków łownych stanowią ok. 1/5 składu tej listy. Do takich zdarzeń dochodzić może jedynie na szlakach przelotu lub żerowania dużych stad gęsi. Dzieje się to często w pobliżu ptasich ostoi, czy parków narodowych. To być może jeden, może kilka procent powierzchni całego kraju. Z taką skalą problemu możemy sobie z łatwością poradzić. Wystarczy w odpowiedni sposób planować użytkowanie pól, lub przeznaczać dla gęsi tzw. pola zastępcze. Nasi zachodni sąsiedzi świetnie sobie z tym poradzili, dlaczego nie możemy i my?

1. Toksyczny ołów – tak ciężko zrozumieć?

W konsekwencji polowań na ptaki następuje wprowadzenie do środowiska olbrzymich ilości ołowiu, które kumulują się przez lata, stanowiąc zagrożenie ołowicą zarówno dla człowieka, jak i dzikich zwierząt, w tym gatunków chronionych.
Źródła naukowe oraz nasze własne szacunki wskazują, że co roku w Polsce wystrzeliwuje się od ok. 300 ton do ok. 600 ton ołowiu. To więcej, niż emitują ołowiu do atmosfery cały polski przemysł i transport łącznie tego niezwykle toksycznego zatruwa nasze wody i gleby.
Wg raportów Komisji Europejskiej, w miejscach polowań występuje olbrzymie stężenie ołowiu. Stwierdzano występowanie do 2 mln śrucin ołowianych na hektar oraz do 400 śrucin ołowianych na 1 metr kwadratowy.
Skażenie ołowiem powoduje śmierć, problemy neurologiczne i immunologiczne.
Ołowica groźna jest nie tylko dla człowieka, zwłaszcza po spożyciu ryb ze stawów hodowlanych (a myśliwi często polują na ptaki wodne nad stawami).
Ołowica stanowi również wielkie zagrożenie dla objętych ochroną ścisłą ptaków drapieżnych – tzw. szponiastych, ponieważ to one często zjadają zestrzelone lub ranione, lecz nie odnalezione przez myśliwych ptaki, w których ciałach znajdują się ołowiane śruciny. W ten sposób giną orły, orliki i inne ptaki szponiaste.
Ołów, który został wystrzelony nad wodą i opadł na dnie jest także często połykany przez ptaki nurkujące, np. kaczki grążyce. Ptaki te mają w zwyczaju połykać drobne kamyczki, które niezbędne są w ich żołądkach jako pomoc w trawieniu pokarmu. W ten sposób połykane są również drobiny śrutu. Śmierć spowodowana ołowicą jest długa i bolesna.

2. Brak jakiejkolwiek potrzeby kontroli populacji.

Ptaki mają naturalnych drapieżników we wszystkich stadiach życia.
Śmiertelność wśród ptaków jest naprawdę wysoka na każdym etapie ich życia. Żadne z ptasich populacji nie wykazują nienaturalnego przegęszczenia.
Współczesna cywilizacja przekształca dramatycznie środowisko i stopniowo zabiera ptakom kolejne siedliska – miejsca ich życia. Zanikająca bioróżnorodność ogranicza możliwość zdobycia pożywienia.
Wzrasta śmiertelność ptaków z powodów kolizji z budynkami (coraz większe oszklone powierzchnie, coraz wyższe domy), z liniami wysokiego napięcia, mostami i elektrowniami wiatrowymi.
Do tego dokładają się postępujące zmiany klimatyczne, a jako ich konsekwencja – nasilające się i nagłe zaburzenia pogody: nawalne deszcze, powodzie, nagłe oziębienia, nietypowe powroty zimy na wiosnę, długotrwałe letnie i wiosenne susze.
Ale przede wszystkim, ptaki mają wielką liczbę naturalnych drapieżników: duże drapieżne ryby takie, jak szczupak i sum polują na pisklęta; lisy, kuny, piżmaki i norki wybierają z gniazd jaja, zjadają ptaki młode i dorosłe; dziki niszczą gniazda i jaja; wreszcie na mniejsze ptaki polują ptaki szponiaste (błotniaki, orły i orliki).
Największym jednak zagrożeniem dla ptaków jest norka amerykańska – gatunek inwazyjny, wprowadzany do środowiska przez człowieka. Norka amerykańska, która masowo ucieka z hodowli futrzarskich, nie ma w środowisku naturalnych wrogów (poza człowiekiem), powoduje spustoszenie wśród dzikich ptaków, w tym rzadkich i ściśle chronionych. Norka jest świetnym pływakiem, również dobrze wspina się po drzewach, dlatego większość ptaków wyprowadzających w Polsce lęgi jest wobec niej właściwie bezbronna.

3. Mięso z dzikich ptaków nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego.

Mięso z dzikich ptaków nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego.
Na ptaki nie poluje się dla mięsa. Nierzadkie są przypadki zabijania nawet kilkuset gęsi jednorazowo, a następnie porzucania ich ciał w zaroślach lub zakopywania w polu.
Wokół Ujścia Warty, jednej z najważniejszych ostoi ptaków w Europie, organizowane są polowania, podczas których 6-8 myśliwych zabija w czasie jednego polowania nawet do 400 dzikich gęsi. Każdy z myśliwych dysponuje podczas takiego polowania 2-3 sztukami półautomatycznej broni, która jest przeładowywana przez pomocników, podczas, gdy strzelający myśliwy może kontynuować strzelanie praktycznie bez przerwy. Trudno jest argumentować, że ptaki zabijane są dla zaspokojenia głodu.

4. Dzikie ptaki nie powodują liczących się szkód w uprawach.

Niektórzy rolnicy zgłaszają problem wyjadania zbóż ozimych przez przelatujące lub zimujące stada gęsi. Jest to niewątpliwie zjawisko miejscowe, dotyczące korytarzy migracyjnych gęsi oraz ich tymczasowych żerowisk.
Problem jednak w tym, iż nie prowadzono do tej pory żadnego systemowego monitoringu, ani nie podejmowano obiektywnych prób oszacowania skali tego zjawiska.
Nawet, gdyby potwierdziła się teoria, iż jest to znaczący (a nie incydentalny) problem, istnieją metody jego minimalizowania. Np. unikanie obsiewania oziminą terenów w pobliżu żerowisk gęsi. Wymaga to jednak odpowiednich działań: mediacji ze społecznością lokalną, konsultowania przez rolników planu upraw, wyznaczania żerowisk zastępczych. Z pewnością powinno się w takiej sytuacji brać pod uwagę możliwość wystąpienia szkód w uprawach w działaniach lokalnych samorządów.
Wreszcie, o ile faktycznie gęsi wyrządzają miejscowo szkody w uprawach, powinno się stworzyć system wypłat odszkodowań za tego typu szkody. Jego zaletą byłoby to, iż szkody podlegałyby systemowemu monitoringowi, a każda z nich musiałaby być poddana niezależnemu i obiektywnemu oszacowaniu.

11951414_871854089535257_3560501346268986332_n

Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą o ochronie przyrody, odszkodowania za szkody wyrządzone przez gatunki zwierząt podlegające ochronie, wypłaca budżet państwa. Natomiast szkody wyrządzone przez niektóre gatunki łowne, takie jak dziki, czy jeleniowate, pokrywają koła łowieckie.
W przypadku dzikich gęsi, myśliwi mogą je „pozyskiwać”, ale nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za szkody w uprawach. Oczywiście zakładając, że szkody te są realnym, a nie jedynie sztucznie rozdmuchanym problemem, mającym uzasadniać strzelanie do ptaków.

5. W wyniku polowań na ptaki łowne zabijane są także gatunki chronione.

Wynika to ze słabej znajomości gatunków ptaków wśród myśliwych. Np. grupa ptaków „wodno-błotnych” obejmuje kilkadziesiąt gatunków, w tym wiele trudnych do rozpoznawania.
W sezonie polowań wiele ptaków przechodzi pierzenie, obecne są także osobniki młode, co sprawia, że oznaczenie gatunku staje się niezwykle trudne i wymaga specjalistycznej wiedzy ornitologicznej. Brak takiej wiedzy wśród myśliwych, jak również słaba widzialność podczas polowań prowadzonych zwykle rano lub wieczorem skutkuje częstym strzelaniem do ptaków chronionych, w tym gatunków bardzo rzadkich. Przyznał to nawet ostatnio rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego, mówiąc iż ”Podobieństwo gatunków chronionych i łownych rodzi spore ryzyko pomyłki.”
Polskie prawo dopuszcza wręcz strzelanie do gęsi i kaczek w nocy – w jaki sposób można w nocy odróżnić gatunki np. dzikich kaczek podlegające ochronie ścisłej (podgorzałka, cyranka, płaskonos, krakwa) od gatunków łownych (czernica, cyraneczka, głowienka, krzyżówka) pozostaje wielką zagadką.
Czy to Cyraneczka (gatunek łowny), czy Cyranka (gatunek chroniony?)”


pokot

Źródło: 

Kampania Niech Żyją!

Reklamy

3 responses to “Polowania na ptactwo

  1. Pingback: Negatywny wpływ polowań na ptactwo | Nie podaję ręki myśliwym

  2. Pingback: Polowania na Kaczki | Nie podaję ręki myśliwym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s