Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki.

11113580_809149849174523_7793660760183308760_n

Wiosenne polowania na te rzadkie ptaki, za granicami naszego kraju, cieszą się powodzeniem i zainteresowaniem również wśród polskich myśliwych.

Często uświadamiamy Państwa, jak w praktyce wygląda „ochrona przyrody” w wykonaniu pseudomyśliwych i jakie stoją za nią pobudki. Tak zwana „ochrona” to slogan – by ładnie brzmiało. Prawdziwa motywacja: trofeum, chęć polowania – przeżywania emocji łowieckich, mięso. Nie tak dawno trwała dyskusja na profilu PZŁ, gdzie myśliwy pod zdjęciem głuszca napisał :

__________________________________________
__________________________________________

„Mam nadzieję, że prowadzona odpowiednio gospodarka pozwoli z czasem na odbudowę populacji do poziomu pozwalającego na jego pozyskanie, tak jak to jest u naszych sąsiadów.

_________________________________________
_________________________________________

12439093_843717509072413_990747056459119839_n

W zasadzie to jedno zdanie wyjaśnia wszystko i nie wymaga nawet komentarza, można by w tym momencie zakończyć. Ale podobnych smaczków w sprawie jest dużo więcej.

Myśliwi oburzają się i czują szkalowani, lecz zdjęcia mówią same za siebie. W Polsce polować na cietrzewie i głuszce nie wolno, jak więc zatem poradzili sobie z tą trudnością nasi dzielni łowczy? Jeżdżą więc na Białoruś, do Rosji, czy krajów skandynawskich, gdzie prawo pozwala jeszcze strzelać zagrożone całkowitym wyginięciem w Polsce gatunki. Nazywa się to niewinnie wyjazdem na tzw. „safari”, gdzie strzela się także inne chronione zwierzęta w Polsce takie jak kozice, niedźwiedzie czy wilki. Oczywiście wszystko w świetle prawa, które tworzy lobby myśliwskie. O czym to świadczy? Tylko o jednym… mianowicie o tym jakie ci panowie mają podejście do przyrody i jej ochrony, skoro są w stanie ładować grube pieniądze na samą wyprawę za granicę oraz prawdopodobnie zapłacić za odstrzał tylko po to by mieć TROFEUM na koncie w postaci chronionego gatunku. Tak, trofeum. To słowo należy podkreślić. Pisane było w innym artykule, że myśliwy to trofeista, a podpisy pod oryginalną lokacją zdjęć w tym pierwszego brzmią „TRZY TROFEA MOŻLIWE DO ZDOBYCIA NA BIAŁORUSI PODCZAS WIOSENNYCH TOKÓW…”. Czyli zagrożony wymarciem głuszec i cietrzew oraz również stosunkowo bardziej rzadka niż kiedyś słonka. I oczywiście pierwsze dwa gatunki kuraków strzelane są podczas toków, czyli wtedy gdy zajmują się tym co jest najważniejsze dla gatunku – rozmnażaniem. Podczas miłosnego uniesienia, bo prawdopodobnie taki stan odczuwają tokujące samce. Niektóre gatunki ssaków posiadają okres ochronny podczas rozrodu, nie wolno ich wtedy niepokoić w siedlisku ani strzelać. Dlaczego natomiast wyjątkiem są ptaki? Nie znajduję odpowiedzi poza jedną, skoro człowiek tworzy to prawo, tak człowiek celowo i z rozmysłem  zadecydował, nie licząc się z biologicznymi potrzebami tych stworzeń.

To samo środowisko, które tworzy górnolotnie nazywaną Fundację Ochrony Głuszca, nie ma żadnych skrupułów, by zabijać te ptaki tuż za naszymi granicami, na Białorusi, Ukrainie czy nieco dalej, w Szwecji. Za możliwość zabicia i zdobycia trofeum płacą duże pieniądze pośrednikom organizującym takie wycieczki. Biura polowań, bo tak nazywają się firmy, które organizują te jatki działają legalnie, ułatwiając polowania na gatunki w naszym kraju chronione takie jak: cietrzewie, głuszce, wilki, rysie, niedźwiedzie, kozice…i wiele innych.

Podczas gdy jedne organizacje z ciężkim wysiłkiem prowadzą badania nad sposobami ochrony, liczebnością czy wreszcie starają się pomagać zagrożonym gatunkom, myśliwi „tuż za płotem” wolą urządzić sobie polowanie. Oczywiście wszystko dla ochrony przyrody i środowiska naturalnego…

To jest jedyna motywacja myśliwych dla „ochrony” zajęcy, kuropatw, głuszców i cietrzewi – pozyskanie i czerpanie zysku w postaci mięsa oraz trofeum. Dla nas, normalnych ludzi, ochrona tak rzadkich gatunków może mieć co najwyżej jeden motyw – chęć obserwacji gatunku w naturze, zrobienie zdjęcia, czy sama świadomość, że udało się pomóc. Dla myśliwskich pseudekologów motywacją jest „chęć przeżycia emocji łowieckich”, które – gwarantuję – można przeżywać bez niszczenia i zabijania.

W Polsce głuszec jest gatunkiem wyraźnie zanikającym, krajowe populacje znajdują się w stanie krytycznym. Zamiast zabijania można, by próbować dogadać się z sąsiadami i za te pieniądze próbować ratować i powiększać rodzime populacje tych kuraków, jednak „ochrona przyrody” w wykonaniu pseudomyśliwych widziana jest zgoła inaczej, niż postrzega ją normalny człowiek. To, że ptak ten jest rzadki z wielu różnych powodów, nie przeszkadza myśliwym powtarzać frazesu brzmiącego mniej więcej tak: Stan tamtejszych populacji pozwala na myśliwskie pozyskanie, które nie ma istotnego wpływu na liczebność gatunku. Logika w pigułce, skoro można, skoro są, to tłuczemy. I kolejny dowód zaburzonego, wypaczonego sposobu przeżywania natury przez to środowisko – Normalny człowiek byłby szczęśliwy z powodu samego uczestnictwa w tokach, posłuchania, obserwacji ptaka czy zrobieniu zdjęcia. Podczas wykonywania swej pieśni, głuszec w ostatniej fazie tzw. szlifowania jakby na chwilę głuchnie, nie zwraca uwagi na bodźce zewnętrzne. Moment ten wykorzystują „dzielni” myśliwi, by podejść na kilka kroków i oddać strzał z bliska…

11079640_809149922507849_9050316400865265981_n

Od lat 70-tych zaczęto obserwować gwałtowne zmniejszanie liczebności cietrzewi w większości krajów Europy. W latach 90-tych stabilne pozostały tylko populacje: alpejska, norweska, populacja cietrzewi zamieszkująca Karpaty słowackie i tereny Białorusi. Jedynie w Szwecji odnotowano niewielki wzrost liczebności ptaków. Ogólna liczebność populacji europejskiej cietrzewia jest trudna do oszacowania. Badania wskazują, że obszarem najgęściej zasiedlonym jest europejska część Rosji, choć i tam zauważono tendencję spadkową.

Na przełomie lat 80-tych i 90-tych cietrzew opuścił 45% zajmowanych obszarów w Polsce. W roku 1994 regularne występowanie gatunku odnotowano już tylko na około 6% terytorium kraju, a liczebność oszacowano zaledwie na 5370 ptaków. Rok później gatunek znalazł się na liście zwierząt objętych ochroną gatunkową.

W ostatnim dziesięcioleciu jego występowanie było ograniczone zaledwie do kilku miejsc.

http://www.tbop.org.pl/programy/ochrona/cietrzew/wyst.html 

10996509_809149939174514_6038387722822489930_n

Głuszec.
W ostatnim dziesięcioleciu występowanie Głuszca było ograniczone zaledwie do kilku miejsc.
Dawniej zalecane było, aby myśliwy polujący wiosną na tzw. tokach, strzelał najbardziej aktywnego koguta, czyli tzw. tokowika, ponieważ ten „tokowisko rozgania”. Jak wykazały niedawno badania genetyczne, to jednak właśnie tokowiki mają największą wartość przystosowawczą i żywotność, więc zabijanie tych najlepszych jakościowo kogutów powoduje stopniowy spadek liczebności lokalnych populacji głuszca.

http://dzikiezycie.pl/archiwum/2008/luty-2008/gluszec-ochrona-gatunkowa-czy-marnowanie-pieniedzy-podatnika

I dlatego na pewno uwierzę w zapewnienia panów w kapelusikach z piórkiem że im zależy na ochronie przyrody skoro są w stanie płacić grube tysiące jak nie więcej po to tylko by strzelić -przepraszam zdobyć,pozyskać TROFEUM w postaci zagrożonego wyginięciem gatunku, bo tam jeszcze wolno… A gdzie własna świadomości ekologiczna? Tak, u tych panów dokładnie tam gdzie większość z Państwa teraz pomyślała…
Takie to właśnie ci panowie prezentują podejście do ochrony przyrody. Brak kompletnej logiki i sensu w trzebieniu jednocześnie drapieżników i ich ofiar wśród drobnej zwierzyny.

Warto zwrócić uwagę na jeden aspekt polowań – znowu zabijane były koguty w najważniejszym momencie okresu rozrodczego tych ptaków po to, by myśliwy przeżył sobie emocje łowieckie… Oraz nie zapominajmy o innym aspekcie myśliwskiej działalności, tak jak hołubienie i wsiedlanie gdzie się da bażantów, by na nie polować, a które przenoszą groźne dla rodzimych kuraków pasożyty przewodu pokarmowego.

Inna historia związana z głuszcami i myśliwymi to czasy, kiedy należący do PZŁ marszałek Konstanty Rokossowski w latach 1950-1952 wraz ze swoją świtą wymordował całą populację Głuszców w okolicach Czaplinka, na Pomorzu ( ok. 200 sztuk na jednym polowaniu!) Następnie wykończyli samice. Około 1950 r. zanikły przeeksploatowane łowiecko zachodnie stanowiska koło Czaplinka i Jastrowia. Jako jedną z przyczyn katastrofalnego stanu populacji PTOP podaje „zdecydowanie za późno zawieszone polowania, tym bardziej dotkliwe, że dotykające populacji wyspowych i osłabionych i oznaczające zabijanie najaktywniejszych kogutów (czyli selekcję negatywną) oraz destrukcję toków”.

Odstrzał głuszców w czasie toków, od czego w Polsce odstąpiono zbyt późno (1994), niemal w każdych warunkach prowadzi do zaburzenia lęgów. Odstrzał tokujących samców z reguły eliminuje osobniki najaktywniejsze i o największym znaczeniu dla rozrodu (m.in. tokowiki), podczas gdy słabe i zbyt młode samce nie tokują. – Uwagi PTOP, do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Zaś nasi myśliwi swoimi działaniami nie ustają w wysiłkach by podobną księgę wprowadzić w innych krajach. Ale przecież „Myśliwskie pozyskanie nie ma istotnego wpływu na liczebność gatunku, stan populacji pozwala na to”! To samo można było usłyszeć w Polsce do roku 1994.

http://www.ptop.org.pl/ochrona/ptaki/gluszec-w-puszczy-augustowskiej/o-gluszczu/z-polskiej-czerwonej-ksiegi.html

http://skrzydlatemysli.erys.pl/blog/?p=1&id_blog=439&lang_id=7&id_post=3421

To nie tak, że w 1994 wszyscy nagle zdali sobie sprawę z sytuacji głuszców i cietrzewi. Myśliwi doskonale wiedzieli o tym jaka jest sytuacja gatunków, liczyło się jednak jedno – polować, zdobyć trofeum. Potwierdza to wpis w jednej z książek łowieckich, zdanie brzmi:
planuje się szczegółowo tylko odstrzał cietrzewi i głuszców, ze względu na stosunkowo nieliczne występowanie tych gatunków, i obawę nadmiernego zmniejszenia stanu liczebnego ( w ostatnich latach plan odstrzału tych ptaków, w skali krajowej, nie był wykonany nawet w 50 % ) T. Pasławski, ”Gospodarstwo łowieckie”. Data wydania tej książki – 1983 rok. A więc wiedzieli i obserwowali sytuację dużo, dużo wcześniej. Polować przestali 12 lat pózniej…

13076893_1018092778280228_98043405636649842_n

Cytat ze strony myśliwskiej:

Wiosenne polowania na głuszce i cietrzewie odbywają się podczas tokowisk tych ptaków. W okresie wiosennym są dwie metody polowania na głuszce : wieczorem na tzw. „zapadach” oraz o świcie pod pieśń tokowika . Najciekawsze dla myśliwego są jednak łowy z podchodem pod pieśń. Polowanie rozpoczyna się bardzo wcześnie (ok.1.30- 2.00 rano). Myśliwi podchodzą tokujące głuszce w fazie pieśni zwanej szlifowaniem. , w tym czasie kiedy ptak głuchnie myśliwy wykonuje 2-3 kroki. Myśliwy może podejść głuszca nawet na odległość około 20 kroków, ale najbardziej bezpieczny dystans to ok. 35 metrów. Głuszce tokują najczęściej na drzewach, rzadziej na ziemi. Gdy w lesie zaczyna się przejaśniać , myśliwy powinien być gotowy do strzału.

Koszt odstrzału Głuszca to średnio 600 euro, bez wliczania kosztów zakwaterowania, wycieczki. Ale przecież w myślistwie nie chodzi o zabijanie… i dlatego płacimy ponad 600 euro za odstrzał ptaka… jednak… wcale nie chcemy go zabić :)?

Serce się kroi, ściska żal i robi się przykro, gdy widzi się takie sceny jak w zestawieniu na zdjęciu. Dla osób, które dokonały tej jatki to oczywiście powód do dumy i chwały.

Stop myśliwskim pseudekologom, stop zakłamanej „ochronie” przyrody dla zysku.

Pokaż znajomym – udostępnij.
11048640_809149929174515_9055656994553892969_n Proszę zwrócić uwagę na wiek i kondycję dzielnych pogromców którzy wśród tysiąca niebezpieczeństw wykazali się nieposkromioną odwagą strzelając śrutem w kuraki. Oraz na powtarzające się tu i tam okulary. Podtrzymywał będę, że osoby z wadą wzroku nie powinny mieć dostępu do broni (W oryginale, niektórzy mają okulary).

10570406_809149932507848_4039178940777764975_n

11026095_809149899174518_1961822239472360174_n

Reklamy

5 responses to “Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki.

  1. Pingback: Polscy myśliwi zabijają chronione zwierzęta ; rysie,żubry,wilki,niedźwiedzie. | Nie podaję ręki myśliwym

  2. Pingback: Negatywny wpływ polowań na ptactwo | Nie podaję ręki myśliwym

  3. Pingback: Polowania na Kaczki | Nie podaję ręki myśliwym

  4. Pingback: Przewodnik po Etyce Myśliwskiej | Nie podaję ręki myśliwym

  5. Pingback: Myśliwi zabijają rzadkie, chronione i zagrożone gatunki za pieniądze, dla trofeum i sportu. | Nie podaję ręki myśliwym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s