Diany w łowiectwie, jak PZŁ wykorzystuje kobiety do ocieplania wizerunku.

11988425_887050168051157_3523462760180795025_n

Kobiety w łowiectwie. Nie ma ich zbyt dużo, według oficjalnych statystyk ponad 3 tysiące, ale wydają się być postrzegane jako duma i chluba Polskiego Związku Łowieckiego. Chciałbym pominąć aspekt kobiecości i mordowania, ale nie mogę, same panie wydają się być w równym stopniu wypaczone w poglądach przyrodniczych, co ich mężowie, o sobie piszą tak:

Nie ma nic piękniejszego od łowieckiej przygody! Ogromna to siła, która nas ciągnie do łowiska!

Natomiast w niepisanej tradycji łowieckiej, ma to charakter bardziej żartobliwy podczas ślubu z myśliwym kobieta wypowiada takie słowa:

Ja twa Diana
uroczyście ślubuję
że na każde polowanie
zawsze Cię wyrychtuję
Dzwonić nie będę
zdolności obielania dzika
wnet nabędę.
Kaczki będę skubała co rano
a byś zwierza pozyskał grubego
oddam Ci me kolano.
Powroty twe mą radością będą
niczym hosanna
Czekać na ciebie bedę wżdy
ja i ciepła wanna.
Opowiesz mi swe łowy
ja wnet zabiorę cię
do alkowy.
Przysięgam na staracie życia nowego
jakem Diana-żona myśliwego! 

Pytanie co jest dla nich przygodą, zdobywanie trofeów, zabijanie zwierząt, patroszenie, a może inne…

Jak czytamy w statucie Stowarzyszenia Polskie Diany,do głównych celów stowarzyszenia należy:

-Propagowanie wśród społeczeństwa pasji łowieckiej oraz wiedzy o środowisku naturalnym,
-Działanie z zakresu edukacji ekologicznej szczególnie wśród młodzieży (wystawy, seminaria, pokazy filmowe).

11953129_887050434717797_590449229410145904_n

PZŁ jak widać nie zawahał użyć się kobiet do tej roli, podciągając to pod myśliwski program dla szkół znany jako „Ożywić Pola”. Głównymi celami akcji „Ożywić pola” są przedsięwzięcia promujące realizacje zasad zrównoważonego rozwoju i polityki ekologicznej, a przede wszystkim aktywna edukacja ekologiczna młodzieży szkolnej, a także nauczycieli i członków Polskiego Związku Łowieckiego w dziedzinie ochrony krajobrazu i różnorodności biologicznej. Program zakłada zasadzenie drzew i krzewów w celu tworzenia remiz śródpolnych, pielęgnację istniejących oczek wodnych, poznawanie życia zwierząt polnych itd. W każdym razie PZŁ nie odpuszcza dbając o to, by wyprać mózgi kolejnym pokoleniom i wychować sobie obrońców. Na zajęciach dzieci na pewno nie dowiedzą się, kto naprawdę odpowiada za wytrzebienie kuropatw i zajęcy, co robi się z wpuszczanymi do łowisk bażantami, na czym polega norowanie, ani o tym podczas jakiego okresu zabijane są jelenie. O dokarmianiu nie wspomnę. Dzieci zabierane są do lasu na akcje zbierania żołędzi i kasztanów dla dzików, ale oczywiście nie dowiedzą się, że kochani myśliwi wykorzystają potem zbiory do nęcenia zwierząt i zabójstw przy jedzeniu. Nawet jeśli coś się myśliwemu wymsknie, to i tak dzieci edukowane są w sposób taki, by przejść nad takimi zdarzeniami jako normalnymi.

11951893_887054231384084_390429014767040944_n

Dzieci bardzo lubią zbierać kasztany i bawić się nimi. Tą radosną skłonność myśliwi skrzętnie wykorzystują w rozmaitych akcjach pod mieszanymi hasłami. Dzięki takim akcjom zapamiętają one obraz dobrego myśliwego i jeśli nie zainteresują się szerzej łowiectwem taki mglisty, ale pozytywny obraz u nich pozostanie.

PZŁ ma pieniądze, media, wydawnictwa, są programy edukacyjne, nawet już w przedszkolach. To ewidentnie działania kształtujące świadomość społeczną, czyli PR. Z łatwością można znaleźć w internecie radosne opisy i zdjęcia, jak dzieciaki z marchewkami w plecaczkach wędrują do paśnika, prowadzone tam przez miejscowego leśniczego i myśliwego zarazem. Uczy się je, że „zima sroga, a one są dobre dla zwierzątek”. Tego, że 150 m od tego paśnika będzie za kilka dni polowanie zbiorowe na którym kilka dzików dostanie po kuli i jeszcze „pozyska się zajączka” i ktoś nie dojdzie rannej łani – już się nie mówi tym maluchom. ~ Zenon Kruczyński.

Jest to oczywiście jawna i niegodna manipulacja, zwłaszcza, że dotyczy tych, którzy obdarzeni ufnością i małoletnim wiekiem łatwo chłoną to co mówią dorośli.

11953129_887050434717797_590449229410145904_n

Na pierwszym zdjęciu widzimy, jak dziecko zaznajamiane jest gwarą łowiecką „parostki, suknia, świece”… Po co dziecku taka wiedza, skoro nie obejmuje jej program edukacyjny? Jest to wstępne urabianie, zapoznawanie i wpajanie nowomowy myśliwskiej, która powstała po to by wiele rzeczy brutalnych i strasznych ukryć pod banalnymi słowami. Łatwiej jest przecież powiedzieć: utrąciłem sarnie przednią cewkę i zaczęła farbować, nie budzi to krwawych skojarzeń, ani nie oddaje tragizmu sytuacji.

Szczerze nie miałbym ochoty, aby w ramach zajęć edukacyjnych ktoś mieszał mojemu dziecku w głowie, gadając o szkodnikach, słuszności bardzo potrzebnego dokarmiania od 150 lat, bez którego zwierzęta przeżyły wcześniej miliony, pokazywania czaszek, trucheł i skór, a to właśnie ma miejsce na takich zajęciach co widzą Państwo na zdjęciach. Jakby tego było mało, stoiska myśliwych napotkamy też na festynach, dożynkach, dniach gmin, tam miłe panie tak samo z uśmiechem próbują wtłaczać najmłodszym do głowy swoją propagandę. Te stoiska wyglądają gorzej niż… sami zresztą oceńcie. Jeśli zobaczycie gdzieś takie coś, nie bójcie się podejść, porozmawiać i wyrazić swojego zdania. Wbrew pozorom myśliwi to różne osoby i napotkacie też zupełnie miłych i normalnych w rozmowie. Co do ich działalności pseudoedukacyjnej, to każdy rodzic ma możliwość nie wyrazić zgody na udział swojego dziecka w takim spotkaniu / programie. Wystarczy napisać podanie do dyrektora szkoły. Dlatego monitorujcie sytuację w szkołach, często takie spotkania nie są wpisane w żaden harmonogram. A chyba nie chcemy, by nasze pociechy przejęły chore upodobania do spreparowanych czaszek, wypchanych trucheł i obleśnych skór, które myśliwi zawsze zabierają ze sobą na takie prezentacje. Nazywają to promowaniem kultury łowieckiej… Osobiście wolałbym swoje dziecko zabrać do lasu czy pole, pokazać mu żywą sarnę czy lisa. Wytłumaczyć zależności zachodzące w przyrodzie. Nauczyć miłości do zwierząt i szacunku do życia. Od myśliwych nauczą się najwyżej pogardy do niego i hołubienia przeciwieństwa – śmierci. Że o wątpliwej „wiedzy przyrodniczej” nie wspomnę. Ale na pewno powiedzą dzieciom, jak to koła muszą wypłacać odszkodowania :).

11953071_887050601384447_4925537791020806351_n

11930852_887050751384432_2762783052351751126_o
Promocja łowiectwa na imprezach masowych…

A tutaj kilka zdjęć, na których widzimy, że można inaczej. Dzieciaczki zachwycone :). Co z tego wyniosą? Może to, że świnka jest równie sympatycznym zwierzakiem, która nie musi wcale kończyć jako ochłap na talerzu. Lekcja wrażliwości i empatii.

11988344_887051151384392_2722666935512498497_n

11988556_887051088051065_4687316228022066421_n

11892217_887051114717729_7682475581268251832_n

Reklamy

One response to “Diany w łowiectwie, jak PZŁ wykorzystuje kobiety do ocieplania wizerunku.

  1. Oceniając wypowiedzi Dian i ich potrzeby w zakresie mordowania, patroszenia i wszelkich mocnych wrażeń związanych z łowiectwem z całą stanowczością twierdzę, że kobiety te powinny udać się do seksuologa i przejść gruntowna terapię, bo niewątpliwie jej potrzebują. Z całą stanowczością sprzeciwiam się także wciąganiu nieświadomych dzieci w proceder mordowania niewinnych istot. Szczególnym rodzajem podłości jest wykorzystywanie do tego celu ufności i naiwności dziecka! Tfuuu!!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s