Dramat w czasie rykowiska. Zabijają podczas miłości.

2012-09_rykowisko_500

Zabawy pseudomiłośników przyrody.

Nadarza się doskonała okazja do popełnienia kolejnego tekstu i ukazaniu w blasku chwały kłamstw i obłudy myśliwych. Od jakiegoś czasu na ich forach i grupach dało się wyczuć pewne napięcie. Oczekiwanie. Przed tygodniem pojawiły się pierwsze wieści: Zaczęło się! Już ryczą ! Wczoraj słyszałem dwa! 21 sierpnia rozpoczyna się myśliwski sezon na jelenie byki. Dla zwierząt, czas rywalizacji, miłości, gonitw, zwycięstw i porażek, a czasem śmierci… Natomiast dla myśliwych, hm… Dla nielicznej garstki jest to okazja do spędzenia czasu na łonie przyrody, posłuchania w ciszy muzyki kniei, obserwacji zwierząt i ich zwyczajów.I tych lubię, to najbliższe memu sercu podejście. Ale to tylko ułamek procenta.

Myśliwi i laicy łowiectwa, jak ja ich nazywam lubią w komentarzach pisać: „Myśliwi zabijają tylko słabe i chore sztuki! Dowiedzcie się coś najpierw o łowiectwie!”.

11921758_882422248513949_7682989824602500404_o

Gdyby posłuchali państwo rozmów myśliwych, gawędy łowieckiej czy choćby wpisów z ich forów z ostatnich kilu dni, zaobserwować można wielką radość myśliwych z powodu początku rykowiska. Czy cieszą się, że będą odstrzeliwać tylko chore i kalekie sztuki? Absolutnie nie. Radość dotyczy tego,że można będzie zdobyć trofeum czy pozyskać kapitalnego byka. Oczywiście, zasłaniają się tym, że prowadzą odstrzał selekcyjny. No to przyjrzyjmy się tej selekcji…

Jelenie wykształcają poroże, nakładają wieńce. To chyba wiemy wszyscy. Szczegółowy schemat, opis poszczególnych odnóg, tyk i nazewnictwo pominiemy, myśliwi to znają a Państwu to niepotrzebne. Powoli do sedna. Cytat ze strony myśliwskiej: Wraz z wiekiem byka okresy wycierania i zrzucania poroża ulegają przyspieszeniu. Maksymalna długość życia jelenia szlachetnego wynosi około 20 lat, średnia- 5-6 lat.

5-6 lat. Dlaczego tak krótko? Ano dlatego, że więcej nie pozwala się im żyć. Uwsteczniający poroże jeleń to dla myśliwego strata, ponieważ raz – że strata poroża, dwa – że „darmo żre”. Cała selekcja, wszystkie podręczniki i książki ukierunkowane są na ulepszanie jakości poroża, poprzez odstrzał sztuk cherlawych czy wykazujących w porożu deformację. Problem w tym, że deformacje poroża są czymś zupełnie naturalnym i normalnym u jeleniowatych. Cała retoryka selekcyjna opiera się raz – że na bredniach. A dwa – na zwykłej zachłanności. Myśliwi wierzą, że uwsteczniający się jeleń, przekazuje w genach dalej te cechy potomstwu. No cóż… kto bywał na większym rykowisku może zaobserwował takie coś – Dwa walczące stare byki, a tymczasem… na uboczu, korzystając z zajęcia starszych bywa, że cichcem korzysta młodszy. I zapłodni. Nie musi podejmować walki, jest szybszy, zwinniejszy, ucieknie. Tak się zdarza. Natomiast deformacje poroża zależą też od składu i jakości pokarmu, czynników klimatycznych, chorób i na końcu genetyki, gdzie dopiero po zaistnieniu czynników pierwszych deformacja może się ujawnić dzięki sprzyjającym warunkom. Bywa, że byk za młodu uszkodzi możdżeń przy zrzucie, wtedy kolejne tyki i odnogi w następnych latach też mogą nie rozwijać się prawidłowo. Ale sam fakt – selekcja polega na odstrzeliwaniu tych zwierząt tylko dla wykształcania jak najlepszych trofeów, ponieważ krzywe czy zdeformowane godzą w myśliwskie poczucie estetyki… szkoda gadać. O tym jakie jest podejście do sprawy myśliwych niech poświadczy zdjęcie które prezentował ostatnio Front Antyłowiecki: „Mamy pozyskiwać jak najlepsze trofea”. Takie są plany owej sławnej już gospodarki łowieckiej. Gdzie tutaj jest, powiedzmy, zwykła sprawiedliwość ? Może ja chciałbym oglądać 18 letniego byka z dzikimi nieregularnymi odnogami, niestety decyduje za mnie banda samozwańczych patałachów i tym samym odbiera 97% społeczeństwa prawo do własnego przeżywania natury. Skoro twierdzą, że trzeba eliminować wszystkie wsteczniaki, powinni zacząć od siebie w pierwszej kolejności jako od umysłowych. Sedno – trofeistyka o której pisałem w poprzednim artykule.

11264857_882424228513751_4657877881983406791_o

Teraz tak zwyczajnie po ludzku – Zabijanie, podchodzenie i prześladowanie zwierząt podczas sezonu rozrodczego jest skrajnym świństwem. Jak to się ma do ochrony przyrody, rozumienia jej, miłości do niej deklarowanej? Przecież wszystkie gatunki zwierząt łownych, w tym nawet „szkodniki” lisy cieszą się podczas rozrodu okresem ochronnym. Dlaczego więc jelenie prześladuje się podczas ich okresu godowego? To tak jakby zabić człowieka na randce lub podczas seksu. Było by nam miło i czy cieszylibyśmy się, że ktoś w ten sposób „dba” o nas? Już odpowiadam dlaczego tak jest. Takie praktyki to dla myśliwego pójście na łatwiznę, ułatwienie sobie mordu. Byki są w tym czasie mniej ostrożne, podniecone,zainteresowane sobą i łaniami. Łatwiej je podejść.

Ale i samo to myśliwym nie wystarcza.

Podczas polowania używają kupionych lub własnoręcznie zrobionych wabików, czy to z muszli, rurki, rogu i wydając tony podobne do ryku jelenia wabią byka. Zwierzę „myśli”, że zbliża się do rywala, ale nie wie tego, że rywalem tym jest żałosny oszukańczy człowieczek z bronią palną, który pragnie zabić go dla przyjemności; wabiony jeleń wychyla się i dostaje kulkę. Podczas wabienia trzeba się wykazać nie tylko umiejętnościami, ale i dobrym wabikiem, nie każdy jeleń da się nabrać. Podczas takiego polowania myśliwy jest bardzo podniecony… zazwyczaj robi się to w pojedynkę, wyobraź sobie, że stoisz w gąszczu, mało co widać, ale coraz bardziej słyszysz jak zbliża się ku tobie rozdrażniony obecnością „rywala” byk. Skupienie do ostatka, aby nie dać się podejść z innej strony, refleks do strzału, zanim jeleń zorientuje się co jest grane. Dodam, że takie praktyki uważają za zgodne z etyką łowiecką… ktoś chce coś dodać?

11934520_882425925180248_5344552610131852033_o

Oddaję w tym momencie głos panu Zenonowi Kruczyńskiemu, który w swojej wypowiedzi lepiej niż ja charakteryzuje to, co robią myśliwscy koledzy:

„Zabijanie samców w okresie godowym, gdy mają przekazywać geny, w tym uśmiercanie również tych najsilniejszych – jest pomyłką. Takie działania na pewno nie służą przyrodzie i jeleniom. Służą wyłącznie ludziom i ich chciwości na doznania związane z zabijaniem tych pięknych zwierząt.

(…) Popatrzmy na poroża sprzed stu, dwustu lat wiszące w łowieckich kolekcjach. Selekcja w obecnej postaci prowadzona jest od około stu lat. Żeby zweryfikować jej skutki wystarczy pójść na pierwszą lepszą wystawę łowiecką, by zobaczyć, że współczesne trofea nie różnią się od tych sprzed wieków. Widać gołym okiem, że selekcja jeleniowatych przez myśliwych niema żadnego sensu. To nie działa.

Kiedyś robiły to drapieżniki. Myśliwi mogą tylko mówić, że zastępują drapieżniki, ale fizycznie absolutnie nie są w stanie zachowywać się tak jak drapieżniki. Weźmy na przykład wilki. Polując, wysiłkowo testują one ofiarę. W ten sposób pokarmem wilków stają się w ogromnej większości zwierzęta słabsze, w gorszej kondycji. Myśliwi mówiąc o selekcji, mają na myśli męską część zwierząt. Gdyby posłużyć się zwykłym zdrowym rozsądkiem, to pojawia się tu pytanie: czy selekcjonowanie tylko męskiej części populacji ma sens? Przecież geny przekazują potomstwu mniej więcej po równo i ojciec i matka. Myśliwi zachowują się tak, jakby o tym nie wiedzieli. A łań czy saren myśliwi nie są w stanie selekcjonować. Żaden(!) myśliwy nie jest w stanie pobiec za łaniami, by przetestować ich kondycję. Dlatego porównywanie się myśliwych do drapieżników jest trochę zabawnym uzurpatorstwem. Wilki utrzymują populacje jeleni w zdrowiu. W jaki sposób robią to myśliwi? Zdrowie całych populacji zwierząt dzikich to dla myśliwych „ląd niedostępny”. Wiemy natomiast, że wilki nie pozostawiają po sobie poranionych zwierząt. Myśliwi mają w lesie do 30% postrzałków jeżeli chodzi o duże zwierzęta, i tylko część z nich odnajdą. W przypadku ptaków – to jest prawdziwy dramat. O wiele więcej się rani niż zabija. Sami o tym piszą w sposób alarmujący.

11870714_882426001846907_8028129935048052904_n

Dla mnie zabijanie byków w czasie rykowiska to zwykłe świństwo jakie robi się męskiej części przyrody. I damskiej zresztą też. To jest zachowanie wręcz przeciwne do deklaracji myśliwych którą składają już w art.1 Ustawy prawo łowieckie, który brzmi: Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (…). Na czym polegać ma w tym przypadku deklarowana na pierwszym miejscu »ochrona środowiska przyrodniczego« i »ochrona zwierząt łownych«”

I jeszcze o dokarmianiu:

„Polowanie na nęciskach, w ogóle polowanie z ambon kojarzące się jakoś ze skrytobójstwem, polowania zbiorowe tak głęboko naruszające ekosystem, zabijanie samców w czasie godów i trofeistyka, wspomniane polowania na ptaki, w tym polowania na hodowlane bażanty i kuropatwy, które dla mnie są zwykłym morderstwem, ale również dokarmianie zwierząt. Przecież w lesie przez miliony lat nie było takiej karmy, jaką w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dożywiane są zwierzęta. To jest nienaturalne i źle służy przyrodzie. W Niemczech jest zakaz dokarmiania zwierząt płodami rolnymi. Zresztą sam prof. Jezierski na łamach BŁ 8/2009 podsumowując jeden ze swoich tekstów stwierdził, że „nie należy się łudzić: dokarmianie nie ma wpływu na przeżywalność zwierząt”. Jasno sformułował również taki wniosek: „Z punktu widzenia całości produkcji rolnej żerowanie zwierzyny na płodach i plonach tej produkcji nie ma żadnego praktycznego znaczenia dla efektów gospodarki rolnej. Dotyczy to wymiaru towarowego jak i szczególnie wymiaru finansowego”. Czas przestać wymachiwać sztandarem z napisem „szkody i dokarmianie”. Podejście do szkód w rolnictwie powinno przejść gruntowną przemianę. Wciąż nie ma twórczej myśli, jak mądrze ograniczyć dostęp zwierząt do upraw rolnych. Jak poradzić sobie z uprawami leśnymi bez grodzeń? Wielkie dokarmianie, głównie na nęciskach(!) i swobodny dostęp do upraw rolnych przekłada się na wzrost liczebności gatunków z listy zwierząt łownych. I jest co zabijać, a o to przecież w łowiectwie głównie chodzi. Kto z myśliwych twierdzi inaczej – niech idzie do lasu bez karabinu.”

11903810_882426031846904_5235209391590285572_n

Zawsze na styku zwierzęta – ludzie dochodzić będzie do konfliktów jakichś interesów. Ale zachowajmy proporcje, popatrzmy na to, jak wyglądają straty po naszej ludzkiej stronie a jak po tamtej, zwierzęcej. Za zjedzenie kartofla na polu – kula w łeb!

http://puszcza-bialowieska.blogspot.com/2014/09/nie-ma-zgody-na-niepotrzebne-zabijanie.html

Tyle od Pana Kruczyńskiego, z czym w zupełności się zgadzam. Za pewne nie raz będziemy wracać do tych fragmentów. W przygotowaniu kolejna część o tradycjach łowieckich, będzie wesoło. Od siebie powiedziałbym dosadniej, zabijanie Jeleni w tym okresie to skrajne s……o . Nie wiem czym trzeba być,bo już nawet nie kim by tak cudowny spektakl natury zamieniać zwierzętom w piekło w ich najważniejszym w życiu czasie.

Reklamy

One response to “Dramat w czasie rykowiska. Zabijają podczas miłości.

  1. Pingback: Pytania do myśliwych. | Nie podaję ręki myśliwym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s