Jak łowiectwo niszczy rolnictwo?

KTO ZAPŁACI ZA SZKODY ROLNIKOM? JAK ZABEZPIECZYĆ POLA I UPRAWY? ORAZ DLACZEGO GOSPODARKA ŁOWIECKA PRZYNOSI STRATY ROLNICTWU.

Ulubionym argumentem wojujących laików łowiectwa, jest mniej więcej taki frazes, okraszony po trosze mitologią łowiecką umiejscowioną… nie wiadomo gdzie. Całość bełkotu brzmi mniej więcej tak : Kto zapłaci za szkody rolnikom, kto wypłaci odszkodowania za zniszczone uprawy, gdyby nie myśliwi to nikt z was wege pseudozieloni, nie miałby co jeść, bo, zwierzyna splądruje uprawy,chleb będzie kosztował 50 zł, następnie zwierzęta wejdą do miast… Brednia jak brednia, wypadało by puścić to kantem, problemem jest jednak to,że ci ludzie rzeczywiście wierzą w to co napisane powyżej, i według tego działają. Jak mniemam przodują zwłaszcza ci myśliwi „niedzielni od zbiorówek” co poza polowaniem, nigdy na wsi nie byli. Myśliwi bardzo lubią ukrywać się za parawanem wzniosłych haseł o ”racjonalnej gospodarce łowieckiej”, przy notorycznym już zarzucaniu ”braku wiedzy i pojęcia” , o tymże , swoim oponentom.  Gdy jednak przyjrzeć się z bliska celom owej gospodarki, wdrażanym metodom i sposobom jej prowadzenia, okazuje się, że efekty jej działań jawią się jako zgoła sprzeczne, z tymi głoszonymi oficjalnie.  I tak oto jak sławna gospodarka łowiecka ma w swych propagandowych założeniach działać dla dobra rolnictwa, tak okazuje się, że w praktyce odnoszone skutki są zupełnie odwrotne.

Skąd takie poglądy u myśliwych? W rzeczywistości nie istnieje żaden słuszny, liczący się argument przemawiający za łowiectwem, tak więc myśliwi z uporem maniaka chwycili się tego jednego – pomoc rolnikom i zabezpieczanie upraw. Z tym „zabezpieczaniem” bywa jednak różnie. Rolnicy albo skarżą się na zbyt dużą ilość zwierzyny, myśliwi zasłaniają limitami odstrzałów, że nie mogą już więcej odstrzelić. O co w tym chodzi? Ano o konflikt interesów. W interesie rolnika jak i przeciętnego zjadacza chleba leży, by na terenach pól uprawnych dzików nie było wcale. Natomiast większość obwodów łowieckich obejmuje pola uprawne, zadrzewienia śródpolne i mozaikowe tereny,gdzie zwierzęta znajdują schronienie. Odstrzelić wszystkich nie można,bo nie będzie na co polować.A przecież myśliwy zgodnie z założeniami ustawy ma się „opiekować” – dbać o odpowiednią ilość zwierząt do odstrzału dla własnej korzyści.  Prościej zostawić stado podstawowe zgodnie z „hodowlanym planem pozyskania”, by pasły się na krwawicy rolników, tym samym przyczyniając się do strat. Trochę z nimi pokłócić, zaniżyć szacunki kwoty odszkodowania,ale będzie na zapolować. To najważniejsze. Inni rolnicy skarżą się na rozjeżdżanie zasiewów podczas polowań, czy dojrzałych już upraw,kiedy trzeba ściągnąć tuszę z pola. „Problem” zwierząt niszczących uprawy niewątpliwie jest, pamiętać jednak musimy, że to my zabieramy im tereny do życia poddając je przekształceniom, winniśmy więc wykazać nieco zrozumienia dla ich losu…Prościej jednak „sprzedać” kulkę, fakt. Nie, nie chodzi o to by dać zwierzętom dowolnie ogołacać pola.

O tym jak presja łowiectwa generuje problemy rolników i przyczynia się do wzrostu liczebności prześladowanych zwierząt pisać nie będziemy, gdyż zostało to już omówione ze szczegółami w 2 tekstach, do przeczytania dodatkowo Wpływ łowiectwa na wzrost liczebności lisów oraz Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej liczebności dzików (click)

Zdjęcie1556

Zdjęcie1555
Łąka ogrodzona pastuchem i taśmą. 
 
Teoria zawarta powyżej wydaje się być szczególnie ciekawa, jeśli wezmiemy pod uwagę fakt, że istniejemy już trochę w naturze ze zwierzętami, kiedy to nas było mniej, a zwierząt dużo więcej. I jakoś potrafiliśmy bez przewagi technicznej jaką mamy dzisiaj,ochronić swoje uprawy,wyżywić się i przetrwać. Jaki więc problem z tym dzisiaj? Żaden,biorąc po uwagę odstraszacze dzwiękowe i zapachowe,możliwość ogrodzenia, aż po chemiczne środki wywołujące u zwierząt dolegliwości i biegunkę.

Jak wynika z raportu Najwyższej izby kontroli , więcej płodów rolnych ulega zniszczeniu w wyniku niewłaściwego przechowania i transportu, niż zjadają dzikie zwierzęta. Do tego myśliwi kolejną część zbiorów odkupują od rolników na użytek własny ; „zimowe dokarmianie” i nęcenie. Przyzwyczajając tym samym zwierzęta do smaku i szukania płodów rolnych.

Pamiętać trzeba o najważniejszym fakcie ukazującym dobitnie jak to łowiectwo jest „potrzebne” samym myśliwym.  Polują oni na 30 gatunków zwierząt, z tego odszkodowania wypłacają za… 4.  Kto jak kto, ale zwłaszcza rolnicy powinni być zainteresowaniami rzeczywistą motywacją myśliwych i głównymi założeniami gospodarki łowieckiej. Rolnictwo i łowiectwo to konflikt interesów, z uwagi na nadrzędny cel łowiectwa, a oczekiwania rolników. Bywa to oczywiście przyczyną wielu nieporozumień.

Zdjęcie1550
Zasiew kukurydzy, maj 2016. Rolnicy zaczynają w końcu racjonalnie podchodzić do swojej działalności, dbając o uprawy i przeciwdziałając szkodom. Tym samym nie oglądając się na pomoc ”panów w kapeluszach”. W niektórych rejonach Wielkopolski trudno czasem spotkać wręcz nie ogrodzoną uprawę. 

Skąd problem?

Jest takie myśliwskie powiedzenie : „Kto nie hoduje, ten nie poluje”.  Jak przeczytać można w podręcznikach od łowiectwa, które zawierają rozdziały takie jak „planowa hodowla zwierzyny”, przeczytać możemy: Gospodarka łowiecka, jak każda inna gałąź gospodarki musi być prowadzona według określonego planu. Według obowiązującego prawa łowieckiego, które w art. 1. ust 2, postanawia, że „gospodarowanie” zwierzyną odbywać się musi na podstawie zatwierdzonego wcześniej planu. Obejmuje on HODOWLĘ  i ochronę zwierzyny (przed???), polowanie oraz wprowadzanie ubitej zwierzyny do obrotu handlowego.  Dalej : Zagospodarowanie obwodu łowieckiego trzeba zaczynać od ustalenia planu docelowego, ustalającego jakie gatunki zwierzyny i w jakich ilościach będą przedmiotem hodowli w danym obwodzie łowieckim. A jaka jest oficjalna wersja serwowana zwykłym ludziom i przeciwnikom łowiectwa? Ratujemy ludzkość przed nadmiernym rozmnożeniem się zwierząt, splądrowaniem pól,  zoo – apokalipsą i śmiercią gatunku ludzkiego z głodu. Kiedy to racjonalnie wyśmiać, otrzymamy odpowiedz: Nie macie pojęcia o gospodarce łowieckiej, dowiedzcie się na czym ona polega! No to się dowiadujemy, i cóż? Otóż polega ona na planowej hodowli zwierzyny dzikiej z gatunków uznanych jako łowne, i gospodarowanie jej populacją w interesie własnym, by można było dokonywać polowania, nie licząc się potrzebami i stratami, jakie ponoszą w wyniku takiego podejścia np. rolnicy.  I stąd owe „limity odstrzałów”, które tak przeszkadzają rolnikom,a za którymi chowają się myśliwi. W każdym „łowisku” zaplanowane jest utrzymanie „stada podstawowego” czyli takiej ilości zwierząt, które rozmnażając się dostarczą kolejnych sztuk do przyszłych polowań. I o to tutaj tylko chodzi. Bardzo racjonalne, prawda?  Ja mam takie powiedzenie : Jeśli chcesz dowiedzieć się jak bardzo pomylone i irracjonalne są działania myśliwych (mydlenie oczu niezorientowanym), jeśli chcesz się utwierdzić w poglądach antyłowieckich,sięgnij po… podręcznik od łowiectwa.

Zdjęcie1683

Kolejna uprawa – zabezpieczona pastuchem. Przy używaniu tego rodzaju metod, mamy obowiązek odpowiedniego ich oznakowania. 

Zdjęcie1682

O tym, że łowiectwo i związana z nim „gospodarka” przyczynia się tylko problemów rolników z dziką zwierzyną (negatywne oddziaływanie na środowisko litościwie pominiemy), niech poświadczy zdanie z książki… Łowiectwo dla leśników i myśliwych, gdzie zdanie brzmi: Zatrudnianie (ludzi) wbrew pozorom stanowi już dziś ważną pozycję, i będzie wzrastało aż do momentu całkowitego zagospodarowania wszystkich obwodów łowieckich i postawieniu produkcji na możliwie wysokim poziomie. (być może na tej literaturze opiera się jeszcze obecny minister środowiska, który to zabłysnął nazywając zwierzęta dzikie surowcem).  Zagospodarowanie leśnych obwodów łowieckich  w sposób zapewniający należyty rozwój zwierzyny, wymaga zgromadzenia dużych zapasów karmy na zimowe dokarmianie [….].  Istotą, czy też głównym celem łowiectwa jest maksymalizowanie pogłowia zwierząt łownych – bo przecież „gospodarka i hodowla’’ przy uwzględnieniu pojemności żerowej łowiska, z jednoczesnym zwiększaniem jego możliwości wyżywieniowych, tak jak urządzanie wodopojów czy karmisk. W tych wszystkich działaniach, których mianownikiem wspólnym jest wywracanie ekosystemu i środowiska przyrodniczego do góry nogami, nie brak i skrajnych sprzeczności, kiedy np. na innej stronie „Łowiectwa dla leśników i myśliwych” czytamy : Chodzi o to by podstawą hodowli zwierząt łownych była naturalna baza paszowa dostępna dla zwierzyny. Jak to się godzi z dokarmianiem i z współczesnymi działaniami myśliwych?

Jak przeczytamy na 341 stronie Gospodarstwa łowieckiego, innej książki: Za główną przyczynę wyrządzania szkód przez zwierzęta łowne [….] zwykło się uważać dysproporcje między liczbą pogłowia zwierzyny, a ilością i jakością żeru jaki znajduje się w lesie ( efekt lasów gospodarczych – NPRM ), czyli niedostosowanie liczby zwierząt, do możliwości wyżywieniowych łowiska. Co z pasją i oddaniem czynią myśliwi, aby mieć na co polować, bo w końcu zawsze zwierzęta na polach coś uszczkną,a rolnik może nie zgłosi szkody i nie będzie problemu. I nazwą to „racjonalną gospodarką łowiecką”. Dalej najlepsze : Wiadome jest, że większość terenów w leśnych w naszym kraju, zwłaszcza zachodniej części polski , należy do „łowisk słabych” o skąpych naturalnych bazach pokarmowych (rzadkie runo, brak podszytu). Czyli myśliwi dobrze wiedzą jak przedstawia się sytuacja, ale „nie można” pozwolić by zwierzęta żyły swoim rytmem, bo ‘’będą głodować’’ – a więc dokarmiamy i użytkujemy je łowiecko (zabijamy) by przypadkiem się nie zagłodziły.  Ale najważniejsze, to to, że nie może być ich tak mało, na jaką ilość pozwoliła by naturalna baza żerowa, bo wtedy… nie będzie na co polować. I kółko się zamyka.

Zdjęcie1557

O tym jak łowiectwo i zabawa w polowanie przyczynia się do kłopotów rolników np. z dzikami niech poświadczy inny fragment z książki Łowiectwo dla leśników i myśliwych  str 77, gdzie o dzikach przeczytać możemy:
Częste polowania na dziki w większych kompleksach leśnych przy użyciu psów stałe niepokojenie dzików spowodowały, ze wyniosły się one często do małych lasków (zadrzewienia śródpolne), zupełnie nieodpowiednich do hodowli (!)  dzików, lecz dających tak konieczny każdej zwierzynie spokój. Ponieważ takie drobne kompleksy leśne nie mogą zapewnić dzikom wystarczającego pożywienia, żerują one głównie na polach uprawnych , czyniąc rolnikom dotkliwe nieraz szkody. I to jest fragment z podręcznika dla myśliwych. Tak więc pokrzykiwania w stylu „dowiedzcie się czegoś o łowiectwie!” okazały się miażdżącą bronią przeciw nim samym. Takich kwiatków w tego typu książkach jest oczywiście dużo więcej, na pewno będziemy korzystać z ich fragmentów w przyszłości.

To o czym napisano powyżej nie jest czymś ukrywanym przez myśliwych,wręcz przeciwnie właśnie zagadnienia z „planowej racjonalnej hodowli i gospodarowaniem zasobami zwierząt łownych” są przez nich często poruszane w rozmaitych publikacjach próbujących bronić łowiectwa, gdyż zakładają oni nie wiedzieć czemu, że osoba sprzeciwiająca się łowiectwu, nic o tych sprawach  nie wie.

Osobnym zagadnieniem jest stosowanie tak zwanych poletek łowieckich. Lubią myśliwi mówić,że owe poletka istnieją tylko po to by „zatrzymać zwierzynę w lesie i ochronić uprawy rolników”. To nie do końca tak.  Jak było napisane wcześniej, zwierzyną trzeba „gospodarować” według sporządzonego planu, a więc dbać o taką liczbę zwierząt, jaką ten plan zakłada. Czyli dokarmiać.  Druga strona medalu to „ochrona młodych drzewek i szkółek leśnych przed dewastacją zwierzyny”. Powiem tak, boli mnie takie podejście zwłaszcza leśników, którzy w każdym gatunku zwierzęcia widzą jedynie szkodnika swoich szkółek. Boli, ale nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę,że ludzie ci pełnią dzisiaj rolę plantatorów desek, i tak samo mają swoje plany wyrębu, „urządzania lasu” itd.  Przykre jest takie podejście ludzi, którzy rozumieć powinni, że to zwierzyna jest u siebie, oni tylko gośćmi, mimo nałożonych przez państwo obowiązków „gospodarowania”. Zwierzęta nie są w stanie „zjeść całego lasu”, ani go zniszczyć, choćby nie wiem jak się rozmnożyły. Dziwne, że o takich oczywistościach trzeba w ogóle komukolwiek przypominać, a już zwłaszcza „znawcom” wszelkich gospodarek. Warto spojrzeć na to inaczej – to my wyrządzamy szkody w dobrostanie zwierząt, wtrącając się w ostatnie miejsca jakie im pozostają,ze swoimi gospodarkami, potrzebami, planami i roszczeniami. Jeśli ktoś twierdzi, czy mówi, że w lesie zwierzęta wyrządzają mu szkody – nie przyjmuję tego do wiadomości. One są u siebie.  I dlatego w niniejszym tekście całkowicie pominiemy zagadnienie wyrządzania przez zwierzęta „szkód w uprawach leśnych”. Pamiętam jak nie tak dawno kłóciłem się z jakimś pracownikiem korporacji Lasy Państwowe który twierdził, że Uprawa i gospodarka leśna to najlepsze co mogło przydarzyć się polskim lasom, nie zna on lasów bardziej mozaikowych i zróżnicowanych biologicznie Tak… Co na to podręcznik dla leśników? Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa (bioróżnorodności lasów) obecnie, kiedy człowiek przez długie dziesięciolecia prowadził w gospodarstwie leśnym hodowlę  jednogatunkowych drzewostanów sosnowych i świerkowych, co doprowadziło do bardzo daleko posuniętej degradacji siedlisk (Łowiectwo dla leśników i myśliwych, str 136.)  Kłamie podręcznik czy leśnik?

Zdjęcie1549

Inna strona medalu, to polowania zbiorowe. Pomijając oczywiste okrucieństwo towarzyszące tej farsie, leśnik i myśliwy z którym mieliśmy okazję rozmawiać, Marcin Kostrzyński stwierdza ;
Polowania zbiorowe w lasach to plaga. Organizowane co weekend przepędzają zwierzynę z lasów w pola i zagajniki , gdzie czuje się bezpieczniej. (…) Myśliwi zdają sobie doskonale sprawę , że las nie jest w stanie wyżywić aż tylu zwierząt. Szkody są niejako w kalkulowane. Chodzi tylko by były rozproszone i nie obciążały budżetu koła.
To jest tak , ze rolnik pośrednio karmi zwierzynę łowną , która w stanie dzikim jest własnością Państwa, a w chwili śmierci przechodzi na własność dzierżawcy obwodu. Za to ma on obowiązek płacić za szkody itd. Utrzymywanie nadwyżek jest zwierzyny jest powszechne , zwłaszcza w obwodach hodowlanych , gdzie prominenci muszą mieć na co polować w każdym pędzeniu. Takie przepędzanie zwierząt w sezonie jesiennym na pewno nie pozostaje bez wpływu na wyrządzane szkody. Często w małej polnej oazie, spotkać można więcej zwierząt, niż w przysłowiowym wielkim lesie. Otoczone uprawami rzepaku, kukurydzy, buraków z trudnym dostępem przez ileś miesięcy, bezpieczne i nie niepokojone, za to w obfitości żeru.  Zwierzęta szybko się uczą, gdzie znaleźć można schronienie od myśliwych i polowań, oraz tak samo prędko smaku płodów rolnych.

W wywiadzie dla ”Magazyn Wege” Marcin Kostrzyński wyjaśnia jeszcze więcej: Chodzi głównie o to… Ilość zwierzyny płowej (saren i jeleni danieli), czyli tych zwierząt, które powodują szkody w lesie, jest o wiele większa, niż miałoby to miejsce w sytuacjach naturalnych. Korzystają z pól uprawnych, gdzie mają dostatek jedzenia, a poza tym nie ma drapieżników, przecież do niedawna prawie w ogóle nie było wilków. A myśliwi lubili mieć wysokie stany zwierzyny – jeżeli jakiś prominent przyjeżdżał z Warszawy, aby sobie zapolować, to nie miał czasu, żeby szukać tego jelenia przez dwa czy trzy dni, tylko chciał wejść do odpowiedniego fragmentu lasu i tego jelenia spotkać. W związku z tym stany jeleniowatych były przekraczane w stosunku do naturalnej pojemności środowiska na przykład dziesięciokrotnie. Tam, gdzie powinien być jeden jeleń, było dziesięć.
” ( Myśliwy, który zamienił strzelbę na aparat – wywiad )  ”

Istnieją dwa rodzaje „szkód łowieckich”. Pierwsza to powstające w wyniku polowania, wyrządzone przez osoby biorące w nim udział. Druga obejmuje te wyrządzone przez zwierzęta.

Jak się przed nimi bronić?

Na początku padło takie zdanie: Istniejemy już trochę w naturze ze zwierzętami, kiedy to nas było mniej, a zwierząt dużo więcej. I jakoś potrafiliśmy bez przewagi technicznej jaką mamy dzisiaj, ochronić swoje uprawy, wyżywić się i przetrwać. Jaki więc problem z tym dzisiaj? Żaden, biorąc po uwagę odstraszacze dźwiękowe i zapachowe, możliwość ogrodzenia, aż po chemiczne środki wywołujące u zwierząt dolegliwości i biegunkę.

Tak. Dziś zwiększyliśmy swoją przewagę nad zwierzętami do rozmiarów nie spotykanych nigdy wcześniej dotąd. Wydawać by się mogło, że mając tego świadomość, wykażemy zrozumienie wobec sytuacji w jakiej je postawiliśmy – zabranie terenów do życia, przekształcenie środowiska,hałasy i płoszenie oraz dziesiątki innych zagrożeń i niedogodności, jakie niesie ze sobą rozwój cywilizacji. I zamiast prześladując je w iście barbarzyński sposób w stylu myśliwskim, „bo splądrują uprawy, wyginiemy z głodu, następnie wejdą do miast”, zastosujemy metody zgodne z naszą „przewagą i wyższością” wynikające z przesłanek etyki i właściwie pojętego humanitaryzmu. A mamy takich metod sporo. Podzielić można je najprościej według dwóch grup: Chemiczne i mechaniczne. Oraz połączenie tych obu.

Do mechanicznych zaliczymy wszelkie widoczne straszaki, dźwiękowe odstraszacze oraz ogrodzenia. Urządzenia soniczne zasilane są bateryjnie lub ogniwem słonecznym, emitują odstraszające dzwięki o określonej częstotliwości, słyszalne dla zwierząt, lecz nie przeszkadzające człowiekowi. Armatki hukowe będą już bardziej dosadnym sposobem, tym skuteczniejsze, że przypominają zwierzęciu odgłos strzału. Często jednak zwierzęta po czasie przyzwyczają się do takich gadżetów, nie reagując na nie.

Droższym, aczkolwiek opłacalnym w długotrwałej ochronie jest stosowanie rozmaitych płotów i grodzeń. Wiele kół łowieckich zdecydowało się rozwijać tą metodę, kiedy w wyniku zmasowanych szkód w uprawach kukurydzy i mnogością żądań odszkodowań, zawisła nad nimi groźba bankructwa. Szybko pojęto wniosek, że taniej wyjdzie ogrodzenie nawet wielohektarowej uprawy i znaczne zmniejszenie występowania szkód, niż ciągłe szacowania i kłótnie z rolnikami. Czasem potrafią pójść po rozum do głowy,ale tylko wtedy gdy poważnie zagrożone są ich interesy.  Na zdjęciach poniżej, myśliwi pracujący przy grodzeniu uprawy kukurydzy. (Koło łowieckie nie było w stanie sprostać i przeciwdziałać szkodom, metodami polowań).

grodzenie2

grodzenie
Myśliwi pracujący przy budowie ogrodzenia, obok uprawy kukurydzy. Kiedy liczba żądanych odszkodowań przekracza budżet koła i jawi się widmo bankructwa, wtedy potrafią się zmobilizować, a wyszydzane ogrodzenia ”cudownie” zyskują jakąś skuteczność. 

Ogrodzenie ogrodzeniu nierówne. Zwykłą siatkę drucianą, dzik potrafi sforsować przeciskając się pod spodem, jeśli ogrodzenie nie ma podmurówki z fundamentem. Zamiast tego można użyć cięższych polnych kamieni,zakopując je na głębokości pół metra, i  przygniatając siatkę, przysypując ziemią, na wierzch też znalezione kamienie.  Zwiększy to skuteczność ogrodzenia,wymaga jednak nakładu pracy.

Innym sposobem są elektryczne pastuchy, umieszczone na plastikowych palikach wbijanych w ziemię. Widoczne na zdjęciach.  Sprawdzają się przy jeleniach,sarnach jak i dzikach, gdyż zaprojektowane są do zatrzymania znacznie cięższego bydła rogatego i koni.  Budowa takich pastuchów jest różna, 1 palik posiada kilka uchwytów do przeciągnięcia drutu lub wstęgi. Należy dobrze to wykorzystać. Według mnie najlepiej sprawdzi się poprowadzenie widocznej taśmy lub fladr na najwyższym poziomie, na niższym pastuch, na reszcie zwykły drut. Nie widziałem nigdy, by na tak ogrodzonej uprawie buraków lub kukurydzy były jakiekolwiek ślady zwierząt. Najczęstszym jednak błędem popełnianym przez rolników jest poprowadzenie drutu z prądem na dolnym czy najniższym haku, takie ogrodzenie ma małą skuteczność. Zwierzyna przeskakuje przez nie dowolnie,co widziałem wielokrotnie.  W mojej okolicy ostatnio wysyp tego typu ogrodzeń, widać rolnicy wypinają się na ‘’pomoc’’  ‘’dobrodziejów’’ w kapeluszach.  Na mniejszych powierzchniach czy działkowych ogródkach stosujemy ogrodzenia zazwyczaj trwałe i stałe, nie do sforsowania dla zwierząt.

Płotek zapachowy z włosów ludzkich.

Najczulszym zmysłem u większości zwierząt „łownych” jest oczywiście węch. Ten jelenia i dzika, znacznie bardziej rozwinięty niż u najlepszego psa myśliwskiego. Warto więc uwzględnić to, przy planowaniu ochrony. Swego czasu myśliwi na stronie poradnika łowieckiego opisali metodę, którą chronią swoje poletka łowieckie i uprawy leśne.  Metodę można oczywiście przenieść na pola rolnicze, gdzie przy zachowaniu pewnych reguł także odniesie skuteczność. Zwierzęta są bardzo wyczulone na zapach odwiecznego wroga,jakim jest człowiek. A charakterystyczny ten zapach przenoszą nasze włosy. Na czym polega sposób? Nie trzeba nawet grodzić. Dogadujemy się z zakładem fryzjerskim na odbiór ściętych włosów. Tym lepsze, że traktowane zazwyczaj chemikaliami, lakierami, farbami, szamponami i odżywkami, znacznie dłużej zachowują odstraszające właściwości zapachowe. Włosy wkładamy do damskiej pończochy czy rajstopy, i przywiązujemy na palikach,które co kilkanaście metrów wbijamy w ziemię na terenie uprawy i na jej granicach. Można trochę włosów rozrzucić. Inni piszą o nasączaniu benzyną czy traktowaniu gotowych „paczek” z włosami perfumami, w celu zwiększenia skuteczności. Sposób bardziej przydatny na mniejszych poletkach. Wkłady z włosami trzeba co jakiś czas wymienić. Jest to metoda mechaniczno–chemiczno–biologiczna. (włosy)

Zdjęcie1899

Zdjęcie1896
Często przy temacie ogrodzeń poruszany jest temat kosztów. Ma to dotyczyć za równo rolników jak i myśliwych. Koszty mają być ogromne i nieopłacalne. Czy na pewno? Pomyślmy co bardziej się opłaca? Czy zainwestować raz a dobrze, i nie martwić użeraniem z kołem łowieckim o ewentualne odszkodowania? Czy prościej wołać pan da!. By zobrazować pewien absurd, użyjmy prostego porównania.  Rolnik produkujący żywność, prowadzi niejako działalność gospodarczą. W każdy biznes plan wliczamy możliwe zyski i straty, oraz sposoby przeciwdziałania nim. Reasumując jeśli ktoś mając uprawę kukurydzy pod lasem narzeka na plądrujące dziki, to tak jakby ktoś z państwa otworzył sklep, zostawiał na noc otwarty, bez alarmu i miał pretensje, że go złodzieje okradli. A okazja czyni… jak mówi przysłowie.  Co do myśliwych, których zajęciem i radością główną jest polowanie, a nie dobrostan zwierząt. Przykładowe koło łowieckie zrzesza, powiedzmy 60 osób. Każda z nich w swoje hobby inwestuje ogromne pieniądze, począwszy od samochodów terenowych, wydatki na dokarmianie i nęciska, broń, przyrządy optyczne i celownicze, lornetka, ubiór, akcesoria, budowa, ambon, paśników…. Wszystko to kosztuje, trudno nawet powiedzieć ile. Pomnóżmy te „drobne” wydatki razy przykładowe 60, i pamiętajmy, że nie są one jednorazowe. O broń trzeba dbać i konserwować, amunicja też kosztuje, paliwo oraz masa innych powtarzalnych ciągle wydatków. Wszystko dla jednego – polowania. A ileż prościej i lepiej, gdyby te środki przeznaczyć na rozwój metod zabezpieczania upraw. Ale nie o to chodzi przecież myśliwym. Wszak liczy się tylko „gospodarka łowiecka” i błędne koło…łowieckie.

Zdjęcie1892
Tak to niepozornie wygląda ów sławny płotek zapachowy. Wygląda niepozornie… ale jest niezwykle skuteczny. Na całym poletku buraków, po 2 miesiącach do tej pory nie napotkałem oznak wtargnięcia zwierzyny. W jednym przypadku zwierzę, sarna zapuściła się kilka kroków, po czym wycofała. Warunkiem powodzenia jest okresowa wymiana wkładów z włosów i odpowiednio bliskie rozmieszczenie palików. 

Działamy na węch.

Na portalu aukcyjnym allegro zakupić można sporo środków o długotrwałym działaniu odstraszającym. Niektóre po prostu chemicznie cuchną, inne są oparte na wykorzystaniu naturalnych składników działających strasząco na zwierzęta – na przykład zapach wilków, rysi czy niedźwiedzi. Inne zwierają skoncentrowany zapach ludzkiego potu,np. najbardziej znany Hukinol.  Inny,może mniej humanitarny,ale także skuteczny o nazwie „Stop Dzik” jak podaje producent:  Oryginalność działania tego preparatu polega na tym, że aby preparat zadziałał jako repelent, musi być najpierw zjedzony przez  dziki. Zjedzone przez dziki granulki powodują u nich podrażnienie śluzówki jamy  gębowej, przez co zachowują się one nie naturalnie. Następuje u dzików obfite  ślinienie się, czochrają rapciami gwizd i tabakierę, płaczą. Poprzez takie działanie dziki zapamiętują ten stan, a wrażliwość zapachowa odstrasza ich od miejsca  spożycia repelentu. Dziki zrażają się do miejsca w którym znajdował się  rozsypany repelent. Istnieją i inne mocniejsze środki,wywołujące u zwierząt dolegliwości gastryczne i biegunki.

Nocne spacery.

Jeśli ktoś zajmuje się typowo rolnictwem, można z sąsiadami czy rodziną ustalić dyżury, w okresie kiedy mogą pojawiać szkody i zwyczajnie przejść się po swoich włościach na spacer pod gwiazdami, z psem lub samemu. Starając się zachować jak najgłośniej, przez co rozumiemy zwyczajne szuranie czy nadeptywanie na gałęzie.  Zwierzęta są bardzo czujne, i na pewno oddalą się słysząc człowieka, regularnie płoszone będą szukać innego żerowiska.  Można i – przecież to nasze pole, jeśli jesteśmy właścicielami gruntu urządzić sobie ognisko. Dzikie zwierzęta boją się ognia jak… ognia.

Kukurydzę siej…

Inną metodą polecaną dla upraw znajdujących się przy lesie (opisaną przez myśliwych) jest rozrzucanie ruchem siewnym pojedynczych ziaren kukurydzy, w lesie na skraju, w miejscach gdzie dziki mają zwyczaj wychodzić na pola. Są one bardzo łase na kukurydzę,a wyszukiwanie pojedynczych rozrzuconych szeroko ziaren w leśnej ściółce zajmuje im sporo czasu, przez co mają go mniej na szukanie innego żeru na polach.

Jak widzimy więc dostępnych metod jest sporo, wymaga to tylko nakładu pracy i wiedzy. Koszt ogrodzenia w dłuższej perspektywie przyniesie większe korzyści niż polowania, choćby dlatego że dla koła łowieckiego wychodzi taniej.Tak samo jak użytkowanie chemicznych środków  Ale… jest mniej do polowania, a przecież o to głównie chodzi w zabawie w łowiectwo.

Efekt martwego łowiska.

Myśliwi uwielbiają negować wszelkie sposoby zabezpieczania upraw,nawet takie z których sami korzystają,jako „zupełnie nieskuteczne”. Zwłaszcza na forach publicznych.Traktowane nawet jako „bredzenia oszołomów z miasta”, bo przecież na wszystkie problemy najlepsza strzelba.  Skąd ten awers, wydawało by się irracjonalny i nieuzasadniony? Otóż umotywowany jest on dobrze,i najzupełniej zgodny z myśliwskim interesem. Ogrodzone czy traktowane mieszanymi chemicznymi metodami poletko bądź uprawa, odstraszają zwierzynę. Unika ona takich miejsc, choćby z uwagi na utrudnione poruszanie się.  „Łowisko” staje się  mniej zasobne i nie atrakcyjne, a to już bardzo sprzeczne z interesem myśliwego. Traci się w dodatku argument o „konieczności istnienia łowiectwa” dla ochrony rolnictwa. Trzeba więc wszędzie gdzie się da, metody wyszydzić, wyśmiać, a najlepiej zarzucić każdemu „brak pojęcia”.  Na terenach gdzie rolnicy racjonalnie dbają o swoje uprawy, nie można też swobodnie się przemieszczać,wjeżdżać terenówką, – ogrodzenia przeszkadzają. No i nie ma zwierzyny… Wiem! Trzeba przy najbliższej okazji wyśmiać ogrodzenia na stronach ekologów, bo tak nie może być, byśmy przez kaprys nawiedzonego rolnika nie mogli sprawować racjonalnej gospodarki łowieckiej,my wiemy co dla was lepsze! Ostatnim argumentem poruszanym przy tej okazji jest brak możliwości migracji zwierząt. Rzeczywiście, jest to utrudnione, aczkolwiek…kopytna zwierzyna łowna interesuje myśliwych tylko z wiadomych względów, natomiast drobnym zwierzętom, takim jak lisy, zające, króliki, kuny czy ptactwo żadne ogrodzenia w przemieszczaniu nie przeszkadzają.Zdjęcie1975
Kukurydza wzrosła, dojrzewa, i ma się dobrze. Raczej nie tęskni za myśliwymi. 

 Alternatywa dla sztucerów.

Istnieją już środki opracowane specjalnie dla określonych gatunków zwierząt, powodujące bezpłodność czy też ograniczenie płodności. Można wykładać je w pokarmach. Ostatnio na profilu Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot pani rzecznik PZŁ wyśmiewała się bardzo z takich metod, argumentując, że kto się tym zajmie, przecież nie aktywiści organizacji pro zwierzęcych, kto to przeprowadzi, koszta, mogą zjeść chronione gatunki itd. Zobaczcie jak przewrotna i zakłamana to argumentacja.I zapytajmy jakie są koszta polowania, broni i akcesoriów łowieckich? Lisom wykłada się szczepionki przeciw wściekliźnie – i tu nikogo nie obchodzi, że jakiś niepowołany gatunek to zje.  Przecież PZŁ ma pod kontrolą wszystkie paśniki, nęciska, poletka żerowe w tym kraju. Do paśników przychodzą sarny,jelenie, dziki i łosie. Czy może ryś albo wilk? Nie. Co stoi na przeszkodzie, żeby myśliwi zajęli się rozprowadzaniem owych środków przy paśnikach i nęciskach , gdzie wyrzucają najgorsze gnijące odpady? To też może zjeść jakiś chroniony gatunek… Co stoi na przeszkodzie, by się tym zająć i tym samym przeciwdziałać szkodom i stratom w rolnictwie, do jakich przyczynia się łowiectwo? Zupełnie nic, ale ani myśliwi, ani PZŁ nie są zupełnie zainteresowani zmniejszaniem liczebności zwierzyny, ani ograniczaniem jej populacji. Tym bardziej przeciwdziałaniu szkodom w rolnictwie, bo wtedy upada „najważniejszy” argument o pomocnym łowiectwie, jak i ograniczanie liczebności jeleni czy dzików to działanie wbrew interesom każdego myśliwego. Dlatego trzeba wejść na jakąś stronę dla ludzi świadomych ekologicznie, i zaczepnie się pośmiać, zanim ktoś zorientuje się w rzeczywistej motywacji środowiska łowieckiego.

Kto powinien płacić?

Ulubione zostawiłem na koniec. Często czytam takie zdanie: Zawiesić odstrzał na 2 lata, wtedy pseudekolodzy będą błagać na kolanach o odstrzał jak im dziki przyjdą po dom, albo niech płacą odszkodowania. Zawsze mam poniekąd z tym zdaniem problem, bo niby dlaczego ekolodzy mieli by płacić? Przecież nie są tymi, którzy ów problem generują i się do niego przyczyniają. Nie tworzą też prawa łowieckiego ani nie mają swoich reprezentacji na rozmaitych szczeblach władzy. Wskazują przyczyny problemu i podają sugerowane rozwiązanie, czy ktoś ze strony łowieckiej bierze to pod uwagę? Nie bo przecież liczy się polowanie, przygoda i pozyskanie dziczyzny. Dlatego to koła łowieckie powinny płacić i ponosić konsekwencje realizacji zachcianek swoich członków, aż do bankructwa. Temu kibicuję. Zawarte „zdanie” strony myśliwskiej po raz kolejny pokazuje przewrotną logikę, bo gdyby nagle zawiesić wszystkie odstrzały bez podjęcia innych kroków zaradczych mogło by rzeczywiście skończyć się problemami. Wtedy zrzucamy winę na „nawiedzonych zielonych” i wracamy do łowiectwa. Po pierwsze żadna,ze znanych mi organizacji czy , stron piszących „przeciw” łowiectwu nie domaga się jego likwidacji. Co najwyżej wytyka błędy, a dąży do ucywilizowania tego procederu i humanitarnego traktowania zwierząt, bądź wyłączenia z listy łownych gatunków, na które polować nie ma potrzeby. Po drugie, jeśli już o zawieszaniu odstrzałów mowa, jeśli jako ludzkość dojrzejemy do takiej decyzji, a jest ona nieunikniona, to nie na rok czy dwa, a na stałe z jednoczesnym wdrożeniem wszelkich innych dostępnych środków zaradczych. I z uzasadnieniem odstrzału w określonych skrajnych przypadkach, takich jak choroby, czy wypadki, przez powołane do tego służby.

Ponad miesiąc  temu posłowie ustalili ostateczny kształt zmian w Prawie łowieckim, dotyczących zasad odpowiedzialności za szkody łowieckie. Nowelizacja określa tryb dokonywania oględzin i szacowania szkód w uprawach i płodach rolnych oraz ustalania wysokości odszkodowań. Zgodnie z nowelizacją szkody wyrządzane w uprawach i płodach rolnych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny będą pokrywane przez… Skarb Państwa. Oznacza to, że wszyscy podatnicy zapłacą za myśliwskie uciechy, zaś oni sami, tracą swój ulubiony argument o tym „kto zapłaci za szkody rolnikom”. I niech to będzie puentą. Po nawet pobieżnym zapoznaniu się z celami myślistwa, z którego jednym i głównym ma być pomoc rolnictwu, jawi się pokrętny obraz kłamstw i manipulacji w pełnej krasie, gdzie głównym celem jest w istocie realizacja własnej przyjemności i dbanie o swój interes, bez liczenia się z potrzebami i zdaniem innych. Jaskrawo i dobitnie, tym bardziej, że potwierdzone literaturą łowiecką, jak i wypowiedziami samych myśliwych. Podsumujmy składowe : Dokarmianie i nęciska, dążenie do maksymalnych stanów ilościowych zwierzyny, poza naturalnymi możliwościami siedliska, rozjeżdżanie upraw i zasiewów, jak najbardziej wydajne ”zagospodarowanie obwodów łowieckich”, wreszcie płoszenie zwierząt podczas polowań zbiorowych, w wyniku których zwierzęta przenoszą się na tereny rolnicze i do oaz śródpolnych.

Jako uzupełnienie polecamy reportaż z cyklu ”Sprawa dla reportera” opisywany już u nas na stronie, gdzie rolnicy także wypowiedzieli się o kulisach pracy myśliwych. Padały stwierdzenia typu ”Naszą pracę niszczą myśliwi i ich system”, bynajmniej nie z ust ekologów, a zwyczajnych rolników. Do przeczytania tutaj : Sprawa dla reportera kontra myśliwi .

EDIT : Kilka dni po publikacji owego artykułu, ukazała się kolejna część Sprawy dla reportera, potwierdzająca słowami rolników zawarte w tekście tezy. Do obejrzenia i przeczytania tutaj: Naszą pracę niszczą myśliwi i ich system – Rolnicy o łowiectwie

Źródła:

Łowiectwo dla leśników i myśliwych, Tadeusz Pasławski

Gospodarstwo Łowieckie, T.Pasławski, A.Haber, S.Zaborowski

Wywiad ”Myśliwy, który zamienił strzelbę na aparat”, Magazyn WEGE, 13 lipiec.

Kilka zagadnień nowoczesnego łowiectwa, W. Szczerbiński.

Leśnictwo, zadrzewienia i łowiectwo w gospodarce rolnej, W. Budzyński, S. Konarski

Poletka łowieckie, A. Szaniawaski, T. Pasławski

Reklamy

9 responses to “Jak łowiectwo niszczy rolnictwo?

  1. Pingback: Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej liczebności dzików | Nie podaję ręki myśliwym

  2. Pingback: ”Naszą pracę niszczą myśliwi i ich system” – Rolnicy o łowiectwie | Nie podaję ręki myśliwym

  3. Pingback: Rolnicy domagają się likwidacji PZŁ – Myśliwi sobie nie radzą | Nie podaję ręki myśliwym

  4. Pingback: Przewodnik po Etyce Myśliwskiej | Nie podaję ręki myśliwym

  5. Pingback: Mity Łowieckie | Nie podaję ręki myśliwym

  6. Pingback: Myślistwo i mity łowieckie | Nie podaję ręki myśliwym

  7. Myśliwi to większy problem niż dzikie świnie i inna zwierzyna leśna. To oni zwabiają zwierzynę rozsypując kukurydzę po polach. Przez takie dokarmianie hodują je sobie na czyichś polach a co za tym idzie liczba dzików nie maleje a wzrasta. Nie pozwalajcie na stawianie ambon na waszych polach bo dopiero wtedy zaczną się problemy. Dodatkowo trzeba mieć świadomość, że nie wiadomo jaki typek podpity, naćpany lub sfrustrowany i ze schizą w głowie wchodzi na ambonę.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s