Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją.

Myśliwi orbitujący wokół własnego pseudoekologicznego światka mają nie lada problemy. A są nim „hordy wałęsających się dzikich psów, zagryzających wszystko co się rusza”. Nie wiem gdzie oni i po czym je widują, bo przez ponad 25 lat włóczenia się po rozmaitych lasach i polach, raz w życiu spotkałem taką półdziką psinę, która w norze na dziko miała szczeniaki pod wykrotem. W pozostałych przypadkach możemy mówić o domowych czy podwórkowych psach, które albo uciekły właścicielowi „za suką”, lub też puszczane są w gospodarstwach luzem i korzystając z wolności buszują w nocy. Nie są to jednak psy zdziczałe, a dla myślących oczywistym jest, że winę za zaistniałą sytuację ponosi zawsze człowiek. Myśliwi mają jednak cudowny lek na każdy problem – ołów! W ten sposób rozwiązują każdy swój „problem” ze zwierzęciem. Nie kryją się zupełnie ze swoim podejściem przy tego typu wątkach, oraz tym co zrobili by „wrednemu kundlowi”.  Bo przecież myśliwskie serduszko, takie dobre i wrażliwe na los zwierząt cierpi, gdy widzi zagryzioną przez wilka lub psa sarenkę. Jakie to niesprawiedliwe! Przecież lepiej, gdy ranna, goniona przez myśliwskie psy zwierzyna, przerażona i brocząca krwią jest „w zgodzie z etyką myśliwską pozyskana, i dochodzona przy postrzale”. Czujecie ten obłęd? Oraz tak samo dobrze, kiedy aportujący pies przynosi dogorywającą kaczkę, gęś lub bażanta, gdzie to porównywać z kłusującym psem czy polującym wilkiem. Myśliwy zabija, rani, kaleczy, straszy – dobrze, etycznie!  Puszczony lub zagubiony pies, który pogoni dla zabawy lub próbuje polować z głodu, z winy człowieka – do odstrzału, najlepiej od razu z właścicielem! Straszna to zbrodnia, jako że koło łowieckie z każdą padłą sztuką zwierzyny od przyczyny innej niż polowanie, traci pieniądze i dziczyznę! I o to tutaj tylko chodzi. Wściekłość, że zabił pies, czy wilk, a myśliwy stracił sposobność i tuszę, którą pieczołowicie na ten cel dokarmiał, „pomagając przetrwać zimę”. Mały rachunek – wilków mamy w kraju ponad 1000, „hord zdziczałych kłusujących psów” widywanych w pijackim amoku, dużo mniej. Ile one zabiją zwierzyny? Myśliwych mamy ponad 114 tysięcy, a przeciętnym sezonie łowieckim pozyskuje się dla przykładu – 130 tysięcy sztuk saren. W tylko jednym sezonie. Samych saren. A dziki, jelenie, daniele, lisy…  Ale jedna zagryziona przez wilka lub psa sarna, no to „wystrzelać wszystkie psy, najlepiej z durnymi właścicielami”. Jakże strasznie ta biedna sarna musiała cierpieć w męczarniach! Na pewno nie tak, jak przy myśliwskim „etycznym” dochodzeniu po postrzale z hordą psów.

12787335_464876760374803_1719884107_o

I najśmieszniejsze czy też najżałośniejsze jest wtedy to, kiedy publikujemy jakąś wiadomość o kolejnym zastrzelonym przez myśliwego psie, rzucają się szturmem do komentowania krzycząc: To nie myśliwy tylko kłusownik! Nie nazywajcie go tak! Etyczny myśliwy nigdy by czegoś takiego nie zrobił! Czarne owce są wszędzie, nie można oceniać całego środowiska oceniać przez pryzmat kilku oszołomów! Oto więc „czarne owce” same podają się wam na tacy, nie kryjąc się ze swoimi morderczymi zapędami wobec zwierząt domowych, a nawet ludzi. Czy poniosą jakieś konsekwencje? Czy środowisko się ich wyrzeknie? Nie, gdyż tego typu praktyki są powszechnie w tym środowisku akceptowalne, co ujawnia się zawsze, przy tego typu wątkach. Ale możecie przesyłać te screeny do rzecznik PZŁ z prośbą o reakcję, komentarz czy wyciągnięcie konsekwencji wobec członkostwa tych myśliwych w związku. Albo czy zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje za, jak to nazywają „szkalowanie dobrego imienia łowiectwa i robienia czarnego PR myśliwym”. I odpowie Wam głuche echo. A jeśli nikt nie otrzyma odpowiedzi, oznaczać to będzie, że Zarząd Główny PZŁ zgadza się i popiera poglądy tych osób.  Warto zaglądać też na forum Dziennika Łowieckiego, gdzie takich deklaracji jest kopalnia.  Wolę jednak tego wszystkiego nie czytać, by nie dostać raka z przerzutami.

Lubią i chcą strzelać do psów, mówią o tym otwarcie co przeczytać możemy na załączonych screenach. A potem zdziwienie i oburzenie, gdy ktoś nazwie zwyrodnialcem czy psychopatą „ojej niesprawiedliwie, szkalujo dobre imię myśliwych”. Zawsze powtarzam, najlepiej szkalujecie się sami. My tylko opisujemy i publikujemy, cytujemy:

12498460_464876213708191_647744130_n

Mały cytat ze… tak, jak to u nas już w tradycji, ze strony myśliwskiej:

Nader często zdarza się jednak, że nie wszyscy podchodzą do tego problemu w sposób należyty. Wielokrotnie byłem świadkiem jak myśliwy po oddaniu strzału, pobieżnie obszukał najbliższe okolice zestrzału, po czym stwierdził; „jak nie leży, to pudło”. Nawet znaleziona farba na zestrzale nie prowokowała do podjęcia poszukiwań, a była zbywana lakonicznym; „z całą pewnością obcierka, po mojej kuli pada w ogniu”.

Powszechną praktyką, stosowaną najczęściej na polowaniach zbiorowych, jest puszczanie luzem w rejonie zestrzału psów biorących udział w polowaniu, które o pracy tropowca nie mają większego pojęcia. Jeżeli przypadkiem wpadną na postrzałka to dobrze, jeżeli nie przyjmuje się, że było to pudło lub obcierka.

Jeżeli jednak posokowiec nie odnajdzie zranionego jelenia, dzika, daniela, muflona czy sarny, to myśliwemu zostanie niesmak po źle oddanym strzale, a ranna zwierzyna będzie się tygodniami kurować lub padnie z powodu odniesionych ran.

Szacuje się, że wyniku wykonywania polowań zostaje zranionych od 10 do 20 % pozyskiwanej zwierzyny grubej.

Źródło :
http://klubposokowca.org.pl/?page_id=87

Zasady wykonywania polowania Rozdział 2, paragraf 5.1 określają jasno:

1. Polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku.

2.Poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej (….) , poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku.

Źródło: 
http://www.pzl.waw.pl/13-dokumenty/aktyprawne/47-zasady-wykonywania-polowania

12112239_1660135677557777_6352190089147758454_n
A na polowaniu pies luzem. „Władców lasu” prawo i przepisy zdają się nie dotyczyć.

 

12068996_759493994177365_7353318360450428433_o

1502822_390660017747127_587047188_o

Jak mogliśmy przeczytać wyżej, te zapisy nie są zupełnie respektowane przez myśliwych, o czym przeczytać można na ich własnych stronach i blogach. Śmiem twierdzić, że najprędzej jeśli już, to myśliwskie psy , w których po pierwsze naturalne instynkty rozbudzane są celowo do maksimum i które mają możliwość dowolnego kłusowania podczas polowań, czy zwykłego spaceru z myśliwym – przecież kto mu zwróci uwagę? – są przyczyną największych cierpień i okaleczeń zwierzyny (patrz szkolenia psów w zagrodach na żywych dzikach ). Tych myśliwym jakoś nie szkoda, mało tego, usiłują przekonywać, że broniący się fukający z wściekłością dzik i goniący czy nacierający pies, dobrze się razem bawią. Czytaliśmy i takie komentarze wielokrotnie.

psydzika
A to już myśliwskie psy w pogoni za dzikiem. Oczywiście puszczone luzem, będą gonić ranne przerażone zwierzę, osaczać, oszczekiwać, do czasu nadejścia myśliwego, który odda strzał. Nazywa się to dochodzeniem postrzałka w zgodzie z etyką myśliwską. I takie pieski są dobre, trzeba je kochać i nie wolno do nich strzelać – bo pracują dla myśliwego na polowaniu. One przecież nic nie płoszą.  W tych psach są rozbudzane wszelkie instynkty mające sprawić, że  będą one reagować na zwierzynę. Czego raczej nie można, by powiedzieć o typowych domowych psach rodzinnych, które to jednak przez myśliwych postrzegane ją jako przerażające szkodniki, oczywiście do odstrzału.
10313992_852389341517240_1877823508045124611_n
I ranny jeleń, osaczony w podobnej sytuacji. Pamiętamy, to jest DOBRE, a psy trzeba pochwalić i cieszyć się. Jeśli natomiast Wasz pies, przypadkiem pogoni chwilę jakieś zwierzę, jest już ZŁYM KŁUSUJĄCYM KUNDLEM do odstrzału i szkodnikiem łowiska rzecz jasna. 

Jesteśmy pewni, że właściciele tych poglądów są z nich dumni, nie mają powodów by się kryć, przynoszą chlubę polskiemu łowiectwu, a każdego napotkanego KUNDLA SZKODNIKA W SWOIM ŁOWISKU potraktują zgodnie z deklaracją, czyli  młotkiem lub szpadlem, jeśli szkoda amunicji, albo siekierką. Komentarze zostały zawarte na publicznych stronach, dostępne i widoczne dla każdego kto zajrzy, nie dotyczą więc żadne ustawienia prywatności.  I osoby o tego typu poglądach prowadzą następnie „zajęcia edukacyjne” o łowiectwie, gdzie opowiadają z uśmiechem przedszkolakom i starszym o swojej miłości do przyrody, „racjonalnej gospodarce łowieckiej”, ciekawe czy wspominają wtedy dzieciom o swojej pasji eliminacji psich „szkodników”? Streszczenie „najciekawszych” wypowiedzi (pisownia oryginalna):

Koleżanki i koledzy myśliwi szpadel powinien być zawsze w samochodzie może się przydać wiecie o czym myślę.Ja amunicji na ten cel nie żałuję pozdrawiam Darz Bór. 

psyy1

Kolego święte słowa, ja najchętniej dałbym bobu właścicielom kundli bez smyczy, lecz jak mówi stara mądrość- łajno tkniesz a za człowieka wsadzają. Na moim terenie tacy delikwenci nie mają łatwego życia. A ja grasując po lesie w plecaku mam zawsze młotek, gwoździe, siekierkę i piłę składaną- a to inspekcja ambon i reperowanie bierzące, a to żerdzie paśnika się obluzowały. Myśliwym i Leśnikom zawsze pomogę, a lansiarstwo z kundlami traktuję jak kłusola i ekoświra. Jedynego psa jakiego szanuję w lesie to pies Myśliwego i Leśnika.

Strzelać i koniec do bezpańskich psów….! A jak nie, to niech Ci z ochrony zwierząt sobie je wyłapłą…. Wszędzie jest pełno tych kundli…. Do tego stopnia że biegają watachami….

psyy22

Od razu odstrzelić te psiska!

eeeee

Zastrzelić takiego kundla od razu i tyle, ja tam nie widze problemu skoro ktoś nie umie dopilnować pchlarza
– Karolina masz 100% racji – odpowiada inny kolega myśliwy.

wwww

Chętnie bym wystrzelał wszystkie psy wałęsające się po lesie

psyy

I dlatego jestem za możliwością strzelania do kundli w lesie i na polach – Wypowiada się jakaś młoda dziewczyna.

Ewa Diana
W dobie aparatów cyfrowych i lustrzanek z kilkusetkrotnym zoomem, to rzeczywiście niewykonalne… Najprostsza recepta po myśliwsku, z miłością i etyką – kula. Rozwiązanie każdego problemu.

Wystarczy… Nienawiść tego towarzystwa do zwierząt domowych, chyba jedyne pasujące określenie, bo inne wytłumaczenie ciężko dostrzec.

Wierzę, że większość z Państwa jest odpowiedzialnymi właścicielami i na terenie gdzie bytować może dzika zwierzyna, trzyma zawsze swojego psa na smyczy. Warto choćby przez to, odróżniać się od myśliwych, którzy podczas polowań dowolnie puszczają psy luzem do osaczania, oszczekiwania, dochodzenia czy aportowania postrzelonej zwierzyny. Mimo, że w trzech pierwszych przypadkach prawo pozwala im jedynie pracować z psami na otoku, a brak respektu dla tego przepisu jest jednym z najczęstszych wykroczeń myśliwych, którzy czują się panami w lasach i właścicielami dzikich zwierząt. Oto myśliwi i ich deklarowana miłość do wszelkiego stworzenia w pełnej krasie. Tylko u nas, bez pudru, PR-u, i rzecznika od poprawy wizerunku.

I choćby to nagranie ogólnodostępne na youtube. Kilka psów oszczekuje dzika w gąszczu, kolejne chodzą przy myśliwych luzem. Oczywiście ten jazgot niczego nie płoszy…Strzał z kilku metrów i pudło, tzn. trafienie w chyba, grzbiet, co oznacza tylko kolejną bolesną ranę dla umęczonego ucieczką  zwierzęcia.

I film drugi. Tu także hałas, brak otoku ( no jakże w takim gąszczu?) i oczywiście, spokój, harmonia, i jedyne prawdziwe obcowanie z naturą… No i etyka.

Więcej o myśliwskiej nienawiści do zwierząt domowych przeczytasz tutaj: 


Bezimienne ofiary krwawego hobby. 

Oraz

Postrzałki na polowaniach 

Reklamy

17 responses to “Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją.

  1. Pingback: Bezimienne ofiary krwawego hobby | Nie podaję ręki myśliwym

  2. Jak zabraknie zwierząt do odstrzału,
    to zaczną strzelać do ludzi
    jak sami mówią kłusoli i ekoświrów by tak traktowali i podciagneli pod zwierzyne łowną,ale drugiego sortu ,bo po odstrale nieprzydatna !
    dla sprostowania w ich mniemaniu kłusolem jest kazdy posiadacz psa ,jesli wejdzie z nim do lasu na spacer nawet na smyczy !o czym powinni wiedzieć wszyscy posiadacze psów .
    a co do świrów to oceniają innych przeciez sami po sobie,
    bo przecierz bez adrenaliny zabijania to oni przecież nie mogą długo wytrzymać
    i tyle na temat tej Kasty na”poziomie” !

    Polubienie

  3. Mam niestety paru znajomych myśliwych. Tylko jeden znajduje u mnie odrobinę zrozumienie, to jest starszy już pan który po prostu uwielbia dziczyznę, jest doskonałym kucharzem. I zabija tylko to, co chce zjeść i tylko wtedy, kiedy chce zjeść. Nie lubi zbiorowych polowań i uważa, że polowania z nagonką w ogóle powinny być zakazane.
    No i on nigdy by nie strzelił do psa, sam ma 3 psy, w tym jednego wyratował w lesie z wnyków, pies niestety łapę stracił.
    Ale to jeden jedyny taki myśliwy.

    Za to inny, kiedyś z lubością opowiadał jak strzela w lesie do „wałęsających się” (czyli tak naprawdę dzikich) kotów i jakie ma oko, bo nie zabija a przetrąca kręgosłup i zostawia w lesie, żeby zwierzak zdychał w męczarniach.
    Obrzydliwe.

    Polubienie

  4. Pingback: Mity Łowieckie | Nie podaję ręki myśliwym

  5. Uważam,że czerpanie przyjemności z pozbawiania życia innej istoty to zwyrodnialstwo, a nie hobby. Nie rozumiem ,jak można z dziką przyjemnością zabić piękne zwierzę,patrzeć w jej martwe oczy, w które niedawno patrzyło je osieroconej potomstwo.Potem pojechać do domu ,wziąć na kolana swoje dziecko i spojrzeć mu w oczy?

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ci mordercy zwierząt /i nie tylko/, to prymitywne i psychopatyczne charaktery którym obojętne jest kogo zabijają i cieszy ich każda zbrodnia dla zabawy i przyjemności. DOBRY CZŁOWIEK UNIKA ZABIJANIA DLA SPORTU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

  7. Jestem przerażona tym co tutaj czytam! Ale widzę, że nienawiść do zwierząt i ludzi jest powszechna wśród myśliwych. To poniekąd wyjaśnia, czemu za udostępnienie na fb petycji o nowym prawie łowieckim zostałam tak zwyzywana przez jednego znajomego, że przecierałam oczy z niedowierzania. Dzięki, że jesteście.

    Polubienie

  8. Pingback: Psy zastrzelone na polowaniach | Nie podaję ręki myśliwym

  9. Pingback: Co grozi psu w lesie? 4 realne zagrożenia - Pies w Warszawie

  10. Totalnie nie rozumiem dlaczego sie na cos takiego pozwala. Wg mnie las czy pola sa dla wszystkich.
    A tacy ludzie to dla mnie zwyrodnialcy, zapewne z problemami psychicznymi i tyle.
    Dziwie sie, ze w Polsce jeszcze wydaja pozwolenia i mozna robic co sie chce.
    Wszystkich powinny obejmowac jakies zasady.
    Do publicznych wiadomosci powinno byc podawane w jakim okresie i w jakich miejscach moga polowac, plus tabliczki badz jakies nawet tasmy ostrzegajace, ze to teren na ktorym w obecnym momencie sa polowania i tyle.

    Polubienie

  11. To nie fair!Myśliwi szczuja lisy psami a jak już zdziczałe na lisy poluja to zastrzelic. Ci z Nie podaje ręki myśliwym mają rację – Myśliwi poluja na mięsozerne zwierzeta by oni mogli na coś polować.

    Polubienie

  12. I ostatnie. Zaznacza się też że mozna strzelić do psa ktory stanowi zagrożenie dla zwierząt W TYM DLA ZWIERZYNY ŁOWNEJ(…).To kolejny dowód na to że myśliwi chronią roślinozercow przed drapieżnikami by sami mogli więcej polować.

    Polubienie

  13. Pingback: Kolejny zastrzelony pies? | Nie podaję ręki myśliwym

  14. Pingback: Myśliwskie psy luzem w lasach & Krwawe pościgi za ranną zwierzyną. | Nie podaję ręki myśliwym

  15. Pingback: Syndrom Bambi a myśliwi. Polujący bambiści. | Nie podaję ręki myśliwym

  16. Ludzie chwytajcie za bron i strzelajcie do tego gowna!!! ja za swojego pasa zabilabym takie gowno!!! Zeby k….a wlosnia dostali scierwa je…e , niech beda przeklete cale ich pieprzone rodziny! KARMA dla skurwieli

    Polubienie

    • A ten komentarz jako jedyny zostawimy tutaj ku przestrodze. Aby pokazać jakiej formy komentowania na naszym blogu sobie nie życzymy. Takie wpisy nie są i nie będą akceptowane przez moderację. Jeśli pani pana / pani poglądy są rzeczywiście takie jak zamieszczone powyżej, to mamy też prośbę o opuszczenie tego miejsca, oraz darowanie sobie wszelkiej ‚dyskusji o łowiectwie’ w miejscach publicznych. Takie podejście jest nam daleko obce, czego widać nie zrozumiał pan/pani po lekturze tego wpisu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s