Jak myśliwi promują weganizm?

W tym poście pragniemy wyrazić podziękowania dla myśliwych i sympatyków łowiectwa, za nieocenione zasługi w promowaniu postaw wegetariańskich, wegańskich oraz wspieranie sprawy pro zwierzęcej.

Zastanawiacie się, jak to możliwe? „Mordercy, zwyrodnialcy” smakosze dziczyzny i zwłok z ubojni mieliby wspierać weganizm? Otóż robią to systematycznie i bardzo skutecznie, często z lepszym wynikiem, niż całe Vivy i Otwarte Klatki razem wzięte. Tyle, że nieświadomie.

Pomijając częste, żenujące wpadki niedorzecznik PZŁ, która robi myślistwu równie negatywny PR, co rzesze rubasznych Januszy, strzelających w łowieckim amoku do wszystkiego co się rusza, a których z takim oddaniem broni.

Na pewno większość z Was, wielkich i oddanych rycerzy koalicji  Antymyśliwskiej, podczas bojów w trakcie ciężkich debat na temat przyszłości i sensu naszego łowiectwa, miała możliwość zetknąć się z głównymi argumentami naszych oponentów, próbujących bronić swego hobby zabijania. Brzmią one zazwyczaj mniej więcej tak:

Ahahah, a mięsko to jecie? Myślicie, że rośnie na drzewie?

Schabowy smakował w niedzielę?

A czym jeździsz do pracy? Na miotle latasz? Wiesz, że auto wydala spaliny?
(Zestawiamy to z 600 ton ołowiu rocznie wystrzeliwanych do środowiska przez myśliwych – więcej niż cały transport ciężarowy)

A z komputera korzystasz i z energii? Wiesz, że w elektrowni spala się węgiel i zanieczyszcza środowisko?

Czym karmisz pieska / kotka? Sałatą?

A SKÓRZANE TOREBKI, PASKI , BUTY !!!!!!

Czyli usprawiedliwianie swojego okrucieństwa i obłudy, jakimś innym, gdzieś tam.

Nawet jeśli ktoś okazuje się być wege i tak pojawiają się teksty podobne jak powyżej, lub inne obnażające prostotę umysłową ich autorów, np. ”A wiesz, że ta sałata też musiała umrzeć abyś ją zjadł ,dlaczego mordujesz rośliny? ”
Swoją drogą ciekawy stereotyp z tą sałatą, ja jako wege od 7 lat, nie zjadłem jej nigdy. Trawy też nie.

14570463_1119193114834600_49941eww6171739798888_n

Pisząc takie, wydawało by się irytujące idiotyzmy, zwolennicy łowiectwa przyczyniają się do promowania zachowań pro ekologicznych, oraz wegańskich. O ile większość przeciwników łowiectwa, to osoby bardzo świadome ekologicznie, najczęściej weganie i wegetarianie, tak w tej masie, zawsze trafia się ktoś, kto powyższych na co dzień świadom nie jest. I w taki oto sposób myśliwi chcąc nie chcąc robią coś dobrego, otwierają ludziom oczy, powiększając tylko grono swoich świadomych przeciwników. Szkoda tylko, że sami nie stosują się do tego, co zarzucają innym.

Zawsze mam pewien dylemat z zrozumieniem sensu pytań o weganizm / wegetarianizm u przeciwników łowiectwa, jako zabieg stosowany w dyskusjach przez myśliwych. Jakby to miało cokolwiek do rzeczy. Owszem, coś ma, jeśli chodzi o hipokryzję domniemaną lub urojoną. Taki myśliwy z tryumfem na rumianej twarzy zarzuca ją, mimo, że sam :
– Pożera dziczyznę i zabija zwierzęta
– Korzysta z przemysłowych ubojni i wszystkich dóbr oraz udogodnień cywilizacji, jednocześnie wymagając, by ktoś tego nie czynił…
– W skrócie, nie robi nic, aby do okrucieństwa się nie przyczyniać, ma to całkowicie gdzieś, ale od tych którzy już cokolwiek robią, wymaga jeszcze więcej. Tylko zostawcie mi łowiectwo w spokoju! Idźcie se protestować pod ubojnie.

17353505_1136088249834956_1145099126786034754_n

Nawet jeśli w takiej dyskusji okazujesz się być wege, i tak przegrałeś – zaczekaj kilka minut, a usłyszysz pytanie o karmienie kota, zdeptane mrówki czy ślimaki podczas spaceru, zabijane komary, kleszcze…. Możliwości jest sporo.
Dlatego ja zawsze powtarzam, że hipokrytami jesteśmy wszyscy, niezależnie od swego zaangażowania w jakąś dietę czy zieloną wege ideę. Nawet i bretharianin, jeśli istnieją takowi, musi przecież gdzieś mieszkać i zużyć energię choćby do ogrzania mieszkania.
Ważne, by nie popadać w paranoję, co jednak zdarza się myśliwym, gdy tylko uświadamiają sobie, że ktoś korzystając z możliwości wolnego wyboru, żyje inaczej niż oni. To oczywiście bardzo kłuje w pewną część ciała i próżne ego, no bo jakże to? Nie je mięsa? Nie kupuje skórzanych torebek i butów, zwraca uwagę na to czy kosmetyki nie są testowane na zwierzętach?

~ ‘’O nie! Tak nie może być. Zaraz i tak znajdę coś do czego mogę się przyczepić. Choć sam nie robię nic…A, może tak dzieciom chorym byś pomógł, a nie zwierzętom? Co, dzieci ci nie szkoda?’’

I tak dalej, i tak w nieskończoność ….Osoby te zapominają chyba, że korzystanie z wolnej woli, to także wybór komu pomagamy i w jakim zakresie. Człowiek zazwyczaj jakiś wpływ na swój los ma, i zagwarantowaną jako taką pomoc. Zwierzęta często jej nie mają, są zależne od nas, a w większości przypadków my sami jesteśmy odpowiedzialni za ich cierpienie. One same nie mogą o siebie zadbać. Nie w tym świecie. Jako, że odbiegam już nieco od głównego wątku, zakończmy cytatem i obrazkiem. A myśliwym, za nieświadomy wkład w walkę o prawa zwierząt, i przysparzanie światu kolejnych rzesz wegetarian, serdecznie dziękujemy 🙂

Karpio

Spustoszenie i wycinki drzew na terenach Ostoi Zwierząt.

Dzisiejszy wypad do lasu, na długo odbije się przykrym piętnem w mojej świadomości. Leśnicy , pod patronatem ministra Szyszki zdaje się, dwoją się troją, aby zapewnić nam Polakom, zagwarantowany ‘’dostęp do surowca drzewnego’’, z którego w jakimś stopniu korzystamy wszyscy. ‘’Moje lasy’’ to tereny parku krajobrazowego, objętego siecią Natura 2000. W takich miejscach oczywiście prowadzi się zarówno ‘’racjonalną gospodarkę łowiecką’’, jak i leśną, gdzie na plan pierwszy wchodzi wykonanie planów wycinki, planów urządzania lasu, i innych takich bzdur, będących świętością dla leśników. Walory krajobrazowe i dobrostan zwierząt, przesłonięte chęcią zysku schodzą wtedy na plan dalszy. Wiemy więc już, że terenach takich ‘’gospodarkę’’ się prowadzi, i nie było by nad czym rozdzierać szat, gdyby nie pewne okoliczności co do miejsca prowadzonych wycinek.

A są nimi tereny opatrzone dostojnymi tablicami głoszącymi z powagą :

‘’ Ostoja zwierząt. Nieupoważnionym wstęp wzbroniony’’

Zdjęcie2549

Zwykły śmiertelnik, zapuszczając się w taki teren, może od straży leśnej czy leśniczego otrzymać w gratisie do leśnego spaceru mandat w kwocie 500zł, za domniemane płoszenie zwierząt, których w tych przydrożnych monokulturach nie ma. Tabliczki te pełnią w istocie inną rolę, o czym będzie poniżej.
Każdy z nas po wejściu na ‘’ziemię świętą’’ zgarnia mandat za ‘’płoszenie zwierząt’’.
Czymże w takim razie jest 8 – 10 godzinne warczenie piłami na terenie takiej ostoi, palenie ogniska przez pilarzy, wjazd ciężkiego hałasującego sprzętu, okrzyki, nawoływania, łoskot padających drzew, zostawiane śmieci, i finalne wycięcie ostoi w pień? Trwa już okres lęgowy wielu gatunków ptaków. A wielkie rżnięcie trwa w najlepsze. Zewsząd napływają doniesienia o sukcesywnie niszczonych rezerwatach, uchybieniach w parkach narodowych, wycinkach 200 letnich zdrowych dębów co miało miejsce w Puszczy Białowieskiej wpisanej na listę UNESCO   , a leśnicy zasłaniają się ‘’brakiem znajomości podstaw gospodarki leśnej’’ u oponentów.

Docierając do lasu, już z daleka zaniepokoił mnie prześwit światła słonecznego, dobiegający z jednego miejsca. Nie powinno tam go być, gdyż miejsce było zazwyczaj porośnięte świerkami. Niestety, oczom moim ukazał się taki widok… Ostoja zdewastowana, krajobraz jak po wybuchu bomby, drzewa leżące pokotem obok tabliczki informującej o ostoi zwierząt… Wzdłuż tego miejsca płynie sobie leśna rzeka. Od zawsze urzędowały tam bobry, pewnie dlatego, teren został wyznaczony na ostoję. Już się stamtąd wyniosły… A prace, zwózka drewna, i oczyszczanie z gałęzi trwają nadal. Wjeżdżają ciągniki, warczą piły. W ciągu dnia, wręcz trudno odszukać w lesie miejsce, gdzie nie prześladował by ten dzwięk.
A potem szkółka, – na pewno ogrodzona przed krwiożerczymi zwierzętami tylko czyhającymi by zniszczyć las, równo posadzone drzewka, kilkadziesiąt lat, i dawaj od nowa. Proces powtarzany w nieskończoność, dziś słusznie postrzegany jako rabunkowa gospodarka i forma gwałtu na naturze, dla zmyłki przez wykształconych ‘’znawców’’ nazywany ‘’racjonalną gospodarką leśną. Dostosowany pod lobby przemysłu drzewnego.

Zdjęcie2554

Zdjęcie2559

Zdjęcie2555

A tak wygląda już teren dokładnie za tabliczką. Zwierzęta ”poszły w las”. Jak najdalej od przeklętego miejsca. Ostoja zwierząt według Lasów Państwowych. 

Zastanawiało mnie rozmieszczenie owych tabliczek informujących o zakazie wstępu, z uwagi na rzekome siedlisko zwierząt. Część z miejsc gdzie umieszczone są tabliczki i dalej za nimi, są zwykłymi monokulturami o skąpym podszycie, położonymi obok uczęszczanych przez spacerowiczów dróg, gdzie żadnych większych zwierząt nie ma. I nie widziałem ich tam nigdy, znając te miejsca bez mała 30 lat. Od innej fundacji działającej na rzecz natury, dowiaduję, się, że stawianie takich tabliczek, to celowy zabieg będący przykrywką dla spokoju prowadzenia rabunkowej wycinki.  Chyba, że leśnicy chcą tak chronić chrząszcze i mrówki.

Droga przylegająca do tzw ostoi w całości wyładowana wyciętymi drzewami, na prawie całej długości wygląda tak…
Ostoja istnieje chyba tylko na tabliczce. 

Zdjęcie2608

Zdjęcie2609

Jak czytam na forum dyskusyjnym lasów państwowych, odnośnie działań podejmowanych w takich Ostojach, sami leśnicy odpowiadają że;

Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody w strefach ochronnych bez zezwolenia regionalnego dyrektora ochrony środowiska zabrania się:

1) przebywania osób, z wyjątkiem właściciela nieruchomości objętej strefą ochrony oraz osób sprawujących zarząd i nadzór nad obszarami objętymi strefą ochrony, oraz osób wykonujących prace na podstawie umowy zawartej z właścicielem lub zarządcą;

2) wycinania drzew lub krzewów;

3) dokonywania zmian stosunków wodnych, jeżeli nie jest to związane z potrzebą ochrony poszczególnych gatunków;

4) wznoszenia obiektów, urządzeń i instalacji.
‘’ W uzasadnionych sytuacjach Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wyraża zgodę na wykonanie określonych zabiegów w strefach ochronnych (określa rozmiar prac, odległość od gniazd, terminy wykonania). Dotyczy to przede wszystkim strefy ochrony całorocznej. W strefie okresowej zakazy obowiązują jedynie w określonych rozporządzeniem terminach. Tym niemniej, również w strefie okresowej należy unikać wykonywania zabiegów drastycznie zmieniających charakter siedliska (np. wielkopowierzchniowe zręby). Ingerencja człowieka w strefy ochronne nie może powodować zagrożenia dla lęgu i ptaków.
http://www.koo.org.pl/ochrona-strefowa-gniazd

Zostawmy kwestie prawne dotyczące owych Ostoi, bo to dla mnie bez znaczenia, czy owa masakra odbywa się za pozwoleniem papierku z pieczątką wydawaną przez człowieczka za biurkiem, i tak zostawia za sobą ogrom spustoszenia, a ‘’prace leśne’’ nie pozostają bez ujemnego wpływu na zachowania zwierząt, które ze swej ostoi korzystać nie mogą.

Zdjęcie2618

Zdjęcie2561
Te dwa zdjęcia chyba najlepiej oddają faktyczny obraz troski o dobrostan zwierząt, miłość do lasu wykonaniu naszych leśników. Oraz przestrzeganie przepisów… 

Wędrując dalej, napotykam na inne miejsce, porośnięte trzcinami i turzycami, nieco podmokłe, będące miejscem lęgowym pary żurawi. Wita mnie kilka saren, królik i mnóstwo ścieżek dziczych.  Żurawie objęte są całoroczną ochroną ścisłą. Miejsce znajduje się na terenie leśnictwa, jednak i tam przed kilkoma dniami ktoś pokusił się o wycięcie wierzbowych zarośli porastających brzegi. A Żurawie cóż…, kto by się nimi przejmował? Spłoszą się, odlecą, wrócą znów, i może przystąpią do lęgu, jeśli dostaną nieco spokoju…

Na facebookowym profilu  Lasy Polskie codziennie kolejne doniesienia o nowych rabunkowych wycinkach. Leśnicy zdaje się dostali zielone światło dla spustoszenia, od swojego ministra. A ludzie przerażeni skalą wycinek nadsyłają każdego dnia kolejne materiały ze swoich rejonów zamieszkania, i nie wygląda to dobrze. Pomijając wycinki na terenach prywatnych, to właśnie w lasach państwowych odgrywa się główny akt tej tragedii. ‘’Swoje’’ lasy znam od dzieciństwa. Nigdy nie widziałem tam takiego pogromu, i nie wygląda , jakby mieli kończyć.
Kuriozum dodaje fakt, że w wieloletniej ostoi bobrów, cięto na kawałki nawet drzewa ścięte przez te zwierzęta, i wywożono…Żeby się nie ‘’zmarnowały’’…

Zdjęcie2560
Droga między tabliczką informującą o ostoi, a jej miejscem. W miejscu zrębu gęsto rosły zdrowe świerki, po lewej rzeka będąca domem dla bobrów. 

Kilka komentarzy wyrywkowo z profilu Lasy Polskie:

Nie tylko biorą, ale już się wzięli, nie pamiętam takiej rabunkowej wycinki, daleko nie trzeba szukać wystarczy się przejechać dawną drogą krajową nr 3 – z Szczecin Płonia w kierunku Pyrzyc, jakaś masakra, hektary wycięte, nawet nie widać żeby zostawiali tzw. drzewa biocenotyczne !!!

Czegoś tak strasznego nie widziały moje oczy jak długo żyję na tym świecie . Wycinki drobne owszem bo tak trzeba ale nie taki pogrom lasów .

Tną wszędzie i wszystko, rzadki las bez podszytu, zwierzęta jak oszalałe biegają od zrębu do zrębu, żadnych niedostępnych miejsc, chaszczy, zacisznych ostoi. Znam knieję od 40 lat , to jej najgorszy okres.

W innym miejscu lasu natrafiam na takie ‘’cudo’’. Przewrócony stary paśnik, który prawdopodobnie poległ pod siłami natury. Szkoda, tylko,  że myśliwi w swej wyobrazni nie przewidzieli, jak długo eternitowy daszek zatruwał będzie wszystko wokół…
Zdjęcie przedstawia obraz racjonalnej gospodarki łowieckiej w praktyce 🙂

Zdjęcie2578

Leśnicza brać albo czuje się tak pewnie, albo zdaje się otrzymała zielone światło z góry od swojego ministra, z przekazem ‘’Tnijcie ile się da. A jak ktoś się czepi,  szafujcie swym bełkotem o planach urządzania – degradacji lasu, racjonalnej gospodarce leśnej, zarzucając wszystkim brak pojęcia’’.  Zawsze można też, zapytać oponenta z szyderczym uśmiechem czy używa papieru, ołówków, albo korzysta z drewnianych mebli. Retoryka level myśliwy, bardzo dobrze już nam znana.
Bardzo dobrze cały proceder ujął ‘’zielony leśnik’’’ Marcin Kostrzyński, który na LP nie zostawia suchej nitki:

‘’To co zrobili leśnicy jest największą katastrofą ekologiczną w powojennej historii Polski. Lasy są zdewastowane.’’

Źródło:
http://sredzinski.natemat.pl/160985,las-poradzi-sobie-sam


‘’ Leśnicy w tej chwili nie interesują się niczym innym, jak produkcją surowca drzewnego. Chodzi o wyprodukowanie i sprzedaż surowca tartacznego. Reszta to zbędne zawracanie głowy. Chodzi wyłącznie o pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Na wypłaty, deputaty… Chodzi wyłącznie o kasę, koniec kropka. ‘’

Źródło:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/08/12/lasy-dla-kasy-a-wspolczesne-lowiectwo-trzeba-stworzyc-rozmowa-z-marcinem-kostrzynskim/

Nie oceniajmy jednak leśników zbyt pochopnie. Pomijając bardzo wysokie mniemanie o sobie, jakie dało im piorące mózg wykształcenie leśne, które wtłoczyło im do głów obraz drzewa , którego jedyną rolą jest stanie się ‘’surowcem drzewnym’’ (tfu), to oni jedynie wykonują swoją pracę, starając się odnaleźć w rzeczywistości, jakiej przyszło im żyć. Chcą czy nie chcą, muszą ciąć, według ustalonych planów urządzania – degradacji lasu, planów wycinek itd. Taka jest rola lasów gospodarczych, (tfu!) , których celem jest dostarczenie nam wszystkim surowca drzewnego. Jednak, gdy zapytałem jednego z nich, czy gdyby nie istniał cały przemysł drzewny, a ludzie nie mieli by żadnych potrzeb w korzystaniu z drewna, czy gdyby mając stały dochód ten człowiek nie zajmował by się  już wycinką? Odpowiedział, że bardzo chętnie widział by się w takiej roli ( starszy człowiek), doglądając jedynie lasu, wędrując i zbierając wnyki, pilnować przestrzegania zakazów , dając lasowi dziczeć, by pełnił swą prawdziwą rolę, która jest tak rozległa, że ciężko było by mi ją tu przytoczyć.  Mam jednak wrażenie, że takich ludzi w naszym leśnictwie jest bardzo mało.

16426250_1229878203775512_8873935877459415363_n

 

Postulaty i cele społecznej kampanii informacyjnej ”Nie podaję ręki myśliwym”.

17035179_1822506521333240_20141154279_n-1

Co i dlaczego.

Jak każda grupa, której leży na sercu dobrostan zwierzyny, racjonalność działań, bezpieczeństwo polowań, forsujemy proponowane przez nas zmiany do ustawy Prawo Łowieckie. Stosunek do słabszych, w tym dzikich zwierząt, jest miarą rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego społeczeństw. Nasza działalność opiera się w pierwotnym założeniu przede wszystkim na informacyjnej. Poprzez kontrowersyjną nazwę staramy się przyciągnąć jak największą liczbę osób, i dzięki naszym stronom oraz zawartym publikacjom informować, o absurdach gospodarki łowieckiej, a także wykroczeniach popełnianych przez myśliwych.

Celami działania Społecznej kampanii informacyjnej Nie podaję ręki myśliwym są:

Edukacja przyrodnicza i ekologiczna, z naciskiem na wybrane zagadnienia gospodarki łowieckiej z uwzględnieniem wszystkich możliwych konsekwencji tych działań, dla środowiska i rolnictwa.

Propagowanie rzetelnej wiedzy o łowiectwie – z wszystkimi aspektami pomijanymi, przemilczanymi czy ukrywanymi przez społeczność myśliwską.
Walka z tzw, ‘’Mitologią łowiecką’’ (dokarmianie, selekcja, zabijanie ‘’tylko starych i chorych osobników’’, ‘’zwierzę ginie tylko od jednego strzału’’ etc.)

Publikowanie wszelkich przypadków złamania oraz nie przestrzegania prawa łowieckiego , przestępstw i nadużyć w tym zakresie , kłusownictwa,  czynów zabronionych, znęcania nad zwierzętami noszącymi znamiona okrucieństwa z premedytacją, dokonywanych przez myśliwych.

Informacja odnośnie rzeczywistych motywów działań myśliwych promowanych jako ‘’ochrona środowiska’’, a będących jedynie przykrywką pod interes własny, np. hodowla oraz introdukcja bażanta, do celów polowań, danieli, itd.

Promocja łowiectwa i dbanie o jego dobre imię, poprzez nagłaśnianie pojawiających zachowań kłusowniczych, przestępczych, sprzecznych z etyką myśliwską, tak, by umożliwić organom PZŁ reakcję, napiętnowanie i wykluczenie ze swojego środowiska osób dopuszczających się takich czynów.

Postulaty kampanii :

1. Skreślenie zająca z listy zwierząt łownych.

– Zając posiada w naszym ekosystemie wielu wrogów naturalnych. Nie ma żadnej potrzeby regulacji jego liczebności. Polują na niego ziemne oraz lotne drapieżniki, jest wrażliwy na opryski oraz zmiany w rolnictwie, jak i czynniki pogodowe. Na przestrzeni lat populacja zająca uległa drastycznemu spadkowi, między innymi dlatego, że w szczytowych sezonach łowieckich ubijano rocznie około miliona sztuk, a także odławiano 100 tysięcy na eksport. Strona łowiecka argumentuje, że zajmuje się programem odbudowy populacji zająca, czyli hoduje i wypuszcza do siedlisk. Czyni to jednak we własnym interesie, w celu urozmaicenia późniejszych polowań.  Jeśli myśliwi rzeczywiście chcą pomagać zającowi bezinteresownie, mogą to robić nadal, po wyłączeniu tego gatunku z listy łownych, lub nałożeniu czasowego moratorium.  (….)

2. Zakaz dokarmiania dzikich zwierząt płodami rolnymi i ograniczenie zwierzętom dostępu do upraw, by przeciwdziałać ewentualnym szkodom.  Edukacja rolników w zakresie szkodliwych działań kół łowieckich, sprzecznych z interesem działalności rolniczej. (Hodowla zwierzyny w stanie dzikim na terenach rolniczych)

3. Objęcie kuropatwy i jarząbka całkowitą ochroną gatunkową.

Sytuacja kuropatwy jest jeszcze gorsza, niż zająca. Pozostawienie tego ptaka łownym, doprowadziło do patologicznych zachowań, takich jak odstrzał za pieniądze na terenach Ośrodków Hodowli Zwierzyny (OHZ), które zamiast zajmować się na poważnie reintrodukcją kuropatwy, urządzają płatne jatki, ku uciesze zainteresowanych. Na to nie może być zgody.

Objęcie całkowitą ochroną pozwoli na znaczne ograniczenie takich zachowań, oraz wyeliminuje przypadki „dzikich” polowań prowadzonych nadal, przez pozbawionych wyobraźni myśliwych.  Jarząbek jest zanikającym, średnio licznym ptakiem lęgowym, stosunkowo rzadkim w naszych lasach, a niegdyś wpisanym do czerwonej księgi gatunków zagrożonych.Polowanie na niego pozbawione jest znaczenia gospodarczego. Jest zabijany dla rozrywki.

4. Zakaz polowań zbiorowych.

Polowania zbiorowe, to jedna z najmniej efektywnych jeśli chodzi o selekcję form polowań. Jak określa to jeden z byłych myśliwych, Marcin Kostrzyński: „Przede wszystkim zupełnie nieracjonalne i okrutne, spełniające wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami są polowania zbiorowe.”

Jest to nieporozumienie pod każdym względem. Polowanie takie służy zaspokojeniu żądzy zabijania. Aby strzelić do biegnącego zwierzęcia, trzeba zupełnie inaczej celować – strzela się przed biegnącym zwierzęciem, aby kula zdążyła do niego dolecieć. Powoduje to, że margines błędu jest kolosalny! Liczba rannych zwierząt i cierpienia podczas takich polowań jest niewyobrażalna. Sam system, w którym nagonka wchodzi w las i przegania  zwierzęta z ich ostoi, jest okrucieństwem.
Podczas polowań zbiorowych zdarza się patroszenie konających zwierząt. Widziałem to. Myśliwy ustrzeli zwierzę, koledzy czekają, nie ma czasu, robi się szybko, byle jak.’’
Podczas zbiorówek dochodzi często do wypadków, oraz płoszenia wrażliwych gatunków chronionych.
http://vege.com.pl/2016/07/13/mysliwy-ktory-zamienil-strzelbe-na-aparat/

5.  Zmiana okresów polowań.

Obecnie powszechną praktyką dopuszczaną przez kalendarz myśliwski jest strzelanie do zwierząt podczas ich okresów rozmnażania – rozrodu. Jako przykład niech posłużą polowania na daniele podczas bekowiska, jelenie na rykowisku, lisy w trakcie cieczki, kozły saren w rui, czy dziki w okresie huczki. Te praktyki uważane są w środowisku łowieckim za normalne, a oszukańcze techniki wabienie zwierząt wykorzystujące godowe podniecenie, uważane są za ‘’wspaniałą sztukę i tradycję’’.  Nie godzimy się na tak bardzo pozbawione jakichkolwiek zasad moralnych i poszanowania praw zwierząt zachowania, całkowicie sprzeczne z jakąkolwiek etyką, a hołubione przez środowisko myśliwych. Zwierzęta powinny móc przeżywać w spokoju, zwłaszcza okres rozrodu i zachowań godowych.

6. Okresowe i powtarzalne badania lekarskie i psychologiczne dla myśliwych, oraz testy sprawnościowe.

Aby zostać myśliwym i przez całe życie móc posługiwać się bronią, oraz używać ostrej amunicji, wystarczy dziś przejść badania tylko raz w ciągu całego życia. W praktyce oznacza to, że osoby o różnych jawnych lub utajonych jednostkach chorobowych używają broni w terenie otwartym. Ryzyko potwierdza ogromna liczba „wypadków”, jakie notujemy w ciągu roku: postrzelenia myśliwych na polowaniach, często ze skutkiem śmiertelnym, postrzelenia domowych zwierząt, czy mylenie zwierząt łownych z innymi. Postrzelenia ze skutkiem śmiertelnym przypadkowych osób. Bardzo często na polowaniach zobaczyć możemy osoby, których kondycja fizyczna, jakiej wymaga praca w terenie i posługiwanie się bronią pozastawia wiele do życzenia.
Pełna lista zarejestrowanych wypadków z udziałem myśliwych jest do wglądu tutaj : Wypadki/Przestępstwa

7. Zakaz stosowania nęcisk i wabików.

Podstępne oszukiwanie zmysłów zwierzęcia przez człowieka, który i tak posiada ogromną przewagę technologiczną, nie może być uznane za etyczne. Biorąc pod uwagę, że wabi się często wykorzystując zachowania i instynkty godowe zwierząt, praktyki te napawają szczególnym niesmakiem.

8.  Zakaz znęcania się nad żywymi zwierzętami, w celu urabiania psów myśliwskich do polowań.  Konkursy norowania i szkolenia dzikarzy, podczas których, żywe zwierzęta w zamkniętych przestrzeniach są poddawane torturom, w celu „wyrabiania pasji i łowności u psów”. Na takie praktyki zgody być nie może, jest to sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/nie-tylko-norowanie-szkolenie-dzikarzy/

9. Zakaz polowań na lisy na stogach, jak metody sprzecznej z właściwie pojmowanym humanitaryzmem i etyką.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/02/16/polowania-na-stogach-wyrafinowana-forma-chorej-rozrywki/

10. Zwrócenie uwagi na los psów używanych do polowań. 
Psy pracujące na polowaniach z premedytacją są przez swoich właścicieli narażane na rany, kalectwo, śmierć i niepotrzebne cierpienie. Giną od postrzałów, lub od ran zadanych przez dziki. Wszystkie te czyny noszą znamiona znęcania się ze szczególnym okrucieństwem bez potrzeby, oba procedery opatrzone zdjęciami i relacjami, udokumentowaliśmy w tych postach:

Jak myśliwi posyłają własne psy na śmierć

Psy zastrzelone podczas polowań

Z całkowitym zapisem wszystkich postulatów pozarządowych organizacji pro zwierzęcych i ekologicznych, zrzeszonych w koalicji Niech Żyją , mogą Państwo zapoznać się pod tym linkiem :

http://niechzyja.pl/dokumenty/zmiana-prawa-lowieckiego-2015-postulaty-niech-zyja.pdf

nprmlogo2