Jak myśliwi promują weganizm?

W tym poście pragniemy wyrazić podziękowania dla myśliwych i sympatyków łowiectwa, za nieocenione zasługi w promowaniu postaw wegetariańskich, wegańskich oraz wspieranie sprawy pro zwierzęcej.

Zastanawiacie się, jak to możliwe? „Mordercy, zwyrodnialcy” smakosze dziczyzny i zwłok z ubojni mieliby wspierać weganizm? Otóż robią to systematycznie i bardzo skutecznie, często z lepszym wynikiem, niż całe Vivy i Otwarte Klatki razem wzięte. Tyle, że nieświadomie.

Pomijając częste, żenujące wpadki niedorzecznik PZŁ, która robi myślistwu równie negatywny PR, co rzesze rubasznych Januszy, strzelających w łowieckim amoku do wszystkiego co się rusza, a których z takim oddaniem broni.

Na pewno większość z Was, wielkich i oddanych rycerzy Koalicji Antymyśliwskiej, podczas bojów w trakcie ciężkich debat na temat przyszłości i sensu naszego łowiectwa, miała możliwość zetknąć się z głównymi argumentami naszych oponentów, próbujących bronić swego hobby zabijania. Brzmią one zazwyczaj mniej więcej tak:

Ahahah, a mięsko to jecie? Myślicie, że rośnie na drzewie?

Schabowy smakował w niedzielę?

A czym jeździsz do pracy? Na miotle latasz? Wiesz, że auto wydala spaliny?
(Zestawiamy to z 600 ton ołowiu rocznie wystrzeliwanych do środowiska przez myśliwych – więcej niż cały transport ciężarowy)

A z komputera korzystasz i z energii? Wiesz, że w elektrowni spala się węgiel i zanieczyszcza środowisko?

Czym karmisz pieska / kotka? Sałatą?

A SKÓRZANE TOREBKI, PASKI , BUTY !!!!!!

Czyli usprawiedliwianie swojego okrucieństwa i obłudy, jakimś innym, gdzieś tam.

Nawet jeśli ktoś okazuje się być wege i tak pojawiają się teksty podobne jak powyżej, lub inne obnażające prostotę umysłową ich autorów, np. A wiesz, że ta sałata też musiała umrzeć abyś ją zjadł ,dlaczego mordujesz rośliny?
Swoją drogą ciekawy stereotyp z tą sałatą, ja jako wege od 7 lat, nie zjadłem jej nigdy. Trawy też nie.

14570463_1119193114834600_49941eww6171739798888_n

Pisząc takie, wydawało by się irytujące idiotyzmy, zwolennicy łowiectwa przyczyniają się do promowania zachowań pro-ekologicznych, oraz wegańskich. O ile większość przeciwników łowiectwa, to osoby bardzo świadome ekologicznie, najczęściej weganie i wegetarianie, tak w tej masie, zawsze trafia się ktoś, kto powyższych na co dzień świadom nie jest. I w taki oto sposób myśliwi chcąc nie chcąc robią coś dobrego, otwierają ludziom oczy, powiększając tylko grono swoich świadomych przeciwników. Szkoda tylko, że sami nie stosują się do tego, co zarzucają innym.

Zawsze mam pewien dylemat z zrozumieniem sensu pytań o weganizm / wegetarianizm u przeciwników łowiectwa, jako zabieg stosowany w dyskusjach przez myśliwych. Jakby to miało cokolwiek do rzeczy. Owszem, coś ma, jeśli chodzi o hipokryzję domniemaną lub urojoną. Taki myśliwy z tryumfem na rumianej twarzy zarzuca ją, mimo, że sam:
– Pożera dziczyznę i zabija zwierzęta
– Korzysta z przemysłowych ubojni i wszystkich dóbr oraz udogodnień cywilizacji, jednocześnie wymagając, by ktoś tego nie czynił…
– W skrócie, nie robi nic, aby do okrucieństwa się nie przyczyniać, ma to całkowicie gdzieś, ale od tych którzy już cokolwiek robią, wymaga jeszcze więcej. Tylko zostawcie mi łowiectwo w spokoju! Idźcie se protestować pod ubojnie.

17353505_1136088249834956_1145099126786034754_n

Nawet jeśli w takiej dyskusji okazujesz się być wege i tak przegrałeś – zaczekaj kilka minut, a usłyszysz pytanie o karmienie kota, zdeptane mrówki czy ślimaki podczas spaceru, zabijane komary, kleszcze…. Możliwości jest sporo.

Dlatego ja zawsze powtarzam, że hipokrytami jesteśmy wszyscy, niezależnie od swego zaangażowania w jakąś dietę czy zieloną wege ideę. Nawet i bretharianin, jeśli istnieją takowi, musi przecież gdzieś mieszkać i zużyć energię choćby do ogrzania mieszkania.
Ważne, by nie popadać w paranoję, co jednak zdarza się myśliwym, gdy tylko uświadamiają sobie, że ktoś korzystając z możliwości wolnego wyboru, żyje inaczej niż oni. To oczywiście bardzo kłuje w pewną część ciała i próżne ego, no bo jakże to? Nie je mięsa? Nie kupuje skórzanych torebek i butów, zwraca uwagę na to czy kosmetyki nie są testowane na zwierzętach?

~ O nie! Tak nie może być. Zaraz i tak znajdę coś do czego mogę się przyczepić. Choć sam nie robię nic…A, może tak dzieciom chorym byś pomógł, a nie zwierzętom? Co, dzieci ci nie szkoda?

I tak dalej, i tak w nieskończoność ….Osoby te zapominają chyba, że korzystanie z wolnej woli, to także wybór komu pomagamy i w jakim zakresie. Człowiek zazwyczaj jakiś wpływ na swój los ma i zagwarantowaną jako taką pomoc. Zwierzęta często jej nie mają, są zależne od nas, a w większości przypadków my sami jesteśmy odpowiedzialni za ich cierpienie. One same nie mogą o siebie zadbać. Nie w tym świecie. Jako, że odbiegam już nieco od głównego wątku, zakończmy cytatem i obrazkiem. A myśliwym, za nieświadomy wkład w walkę o prawa zwierząt, i przysparzanie światu kolejnych rzesz wegetarian, serdecznie dziękujemy :)!

Karpio

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s