Totalna kompromitacja myśliwych – „Słusznie zrobią z nas psychopatów!”

Do sieci przedostaje się bulwersujący film na którym myśliwi „dają wyraz tradycji” mażąc się krwią, dowcipkując i przeklinając pośród zwłok zabitych zwierząt. Nagranie pierwotnie pojawia się na jednej z grup myśliwskich, przy czym wszyscy łącznie z rzecznik PZŁ na czele krzyczą, aby żenujący materiał usunąć. Z pomocą przybywa dzielna administratorka,  video zostaje skasowane. Uff, co za ulga! Udało się. Albowiem koledzy i koleżanki wszyscy wiemy jak jest, ale pewnych rzeczy lepiej nie publikować, aby nie szargać dobrego imienia łowiectwa. Niestety – film zostaje opublikowany na jednej ze stron antyłowieckich, szybko zyskuje tysiące udostępnień i odbija się szerokim skandalem w mediach. Potem jest już tylko śmieszniej. Skompromitowane PZŁ wydaje oświadczenie, w którym potępia zarówno zachowania tamtych myśliwych jak i stwierdza, że zachowania te nie mają z łowiectwem nic wspólnego. Grozi im też postępowaniem dyscyplinarnym. A szeregowi myśliwi turlają się ze śmiechu, że zarząd ugiął się pod naporem społecznej krytyki, bo przecież nic oburzającego na tym nagraniu nie zaszło.

DSC433N0164

Kolejny odcinek z serii: „Nie wstydźmy się swej łowieckiej pasji, ale nie wrzucajmy do sieci straszniejszych dla oka rzeczy, bo ekologi nas dojadą”.

Kilka dni temu, na zamkniętej grupie facebookowej „Rozmowy na Ambonie” ktoś wrzucił filmik z chrztu myśliwskiego. Jak wygląda taki chrzest?

„Myśliwy z odkrytą głową klęka na lewym kolanie (…). Podczas chrztu wszyscy myśliwi uczestniczący w ceremonii przyjmują postawę stojącą oraz zdejmują nakrycia głowy (za wyjątkiem myśliwego dokonującego chrztu), trzymając je w lewej ręce.

Celebrujący nożem myśliwskim lub palcem znaczy czoło myśliwego chrzczonego farbą (krwią – przyp. cytującego) zwierzyny (przy drapieżnikach czyni to symbolicznie)”

Źródło: https://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=5&_Lang=de&_C=C_DZIALY.KULTURA.ZWYCZAJE_I_CEREMONIALY.CHRZEST&_rC=C_DZIALY.KULTURA&_CheckSum=413198286

Więcej pisaliśmy w I części opisującej absurdy myśliwskich tradycji:

Tradycje łowieckie. W oparach absurdu.

Grupa „Rozmowy na Ambonie” opisuje się tak „Grupa »Rozmowy na Ambonie« ma na celu ukazanie etycznego myślistwa co dąży do przedstawienia go w dobrym świetle.” Administratorka tej grupy wyznaje dość specyficzne podejście do kwestii zasad etyki myśliwskiej, a może nawet wcale nie takie rzadkie… W każdym razie zawrzeć można je w sławnym już zdaniu Koledzy wszyscy wiemy jak jest, ale nie zamieszczajcie w sieci tego i owego, bo „zieloni” i tak nie zrozumieją naszej wspaniałej pasji. To specyficzne podejście  zakłada więc promowanie łowiectwa poprzez zwyczajne kłamstwo, na zasadzie nie pokazujmy jak bardzo jesteśmy porąbani, bo ludzie i tak nie zrozumieją… Ale najbardziej szokującym jest fakt, że myśliwi za „sprzeczne z etyką” uważają nie swoje spaczone zachowania, a po prostu ich publikację… Screeny poniżej pozwolą w pełni zrozumieć mechanizm jaki zadziałał w przypadku omawianego filmu.

23316433_1893620427620505_3381582506926283291_n

23172555_1893620564287158_645610911952514367_n

Dalej opis idzie tak: „W tych czasach a dokładnie w przeciągu kilku lat temat myślistwa się ciągnie nieustannie co sprawiło,że opinia społeczeństwa nie jest zadawalajaca.
Grupa pragnie przedstwić dobre atuty myślistwa bo tylko takie istnieją (hahahahahaha! – przyp. red.) lecz ludzie o tym nie wiedzą i właśnie chcemy takie osoby także poinformować, nauczyć, wytłumaczyć.” – nom. Udało się ukazanie etycznego myślistwa i jego dobrych atutów .

Ponieważ na rzeczonym filmie uchachani myśliwi po kolei wsadzają łapy w wnętrzności dzika i smarują krwią pasowanego fryca na całą twarz (eeewwww…), śmiejąc się, że owy fryc wygląda jak Indianin. Przy tym wulgarne żarty, śmiechy i przekleństwa miotane nad zwłokami zwierzęcia, któremu ten smieszny ceremoniał ma rzekomo ”oddać hołd”.  Trza mieć na uwadze, że krwi nie można zmyć do końca dnia i potem tacy umorusani nemrodzi niezbadaną krwią chodzą po różnych miejscach, w tym hodowlach i roznoszą nie wiadomo co. A potem krzyk, że trzeba walczyć z ASF i eliminować dziki.  www.facebook.com/trojmiasto.przeciw.mysliwym/videos/1890359011292326/

I w „Rozmowach na Ambonie” zawrzało wśród braci łowieckiej. Widząc jak temu nagraniu daleko od etyki, wzniosłości, dumy i innych patetycznych słówek nt. łowiectwa, udzielający się tam myśliwi wrzeszczeli, żeby jak najszybciej usunąć, bo zieloni będą mieć używanie. Szczególnie, że nie raz i nie dwa zdarzały wycieki z zamkniętych grup facebookowych o tematyce myśliwskiej trafiające na profile, których PZŁ wolałby nie widzieć. Większość screenów facebookowych, które m.in. umieszczamy w naszych artykułach pochodzi właśnie z takich zamkniętych grup. Często pokazujące łowiectwo od tej mniej przyjemnej strony, bez ślicznego opakowania, w którym opchnie się nieświadomym ludziom.

22852184_1890366171291610_2324897036981566433_n

Raz opublikowaliśmy zdjęcie jak pies myśliwski trzyma w zębach żywego bażanta i bardziej myśliwi się przejęli, że pseudoekolodzy zrobią dym:  https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/10/16/mysliwi-znecaja-sie-nad-zywymi-bazantami-strzelanie-przy-podsypach/

Tu było podobnie. Więc nic dziwnego, że myśliwi panikują przy zamieszczanych potencjalnych kontrowersyjnych materiałach, a przy przyjmowaniu nowych członków do takich grup prowadzi się silną selekcję.

Film został usunięty, myśliwi odetchnęli z ulgą, że żaden eko-kret nie wykradł.

22886269_1890366221291605_5962940117771420465_n

Jak to mówią… nie chwal przed zachodem słońca. Trójmiasto Przeciw Myśliwym opublikowało ten film na swym wallu, edukując o tym jak wygląda prawdziwe i etyczne łowiectwo od kuchni 🙂 Do bonusu dodało dwa powyższe zrzuty z dyskusji. Wyobrażam sobie tych wszystkich użytkowników oddychających z ulgą, kiedy na widok zreuploadowanego filmu krzyczą siarczyste Nooo!!! jak Darth Vader w „Zemście Sithów” 🙂

Nagranie zrobiło furorę. Prawie 2 tys. udostępnień na Facebooku, wzmianka na o2.pl, Gazeta Wyborcza także podłapała temat, a jakby tego było mało – TVN nagłośnił w telewizji. To musiało zaboleć środowisko myśliwych.

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22592070,kreslili-znak-krzyza-na-twarzy-krwia-rozcietego-zwierzecia.html

https://www.o2.pl/artykul/pasowanie-na-mysliwego-trafilo-do-sieci-malowali-twarz-kolegi-krwia-zwierzecia-6183171210692737a

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22593006,makabryczne-pasowanie-na-mysliwego-malowali-twarz-kolegi.html

https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu,96/oburzajacy-film-z-pasowania-na-mysliwego,786734.html

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/mysliwi-mazali-sie-krwia-zwierzat-ks-boniecki-cos-chorego,787103.html

http://www.lubin.pl/%EF%BB%BFskandal-na-polowaniu/

I to konkretnie. Skompromitowana administrator „Rozmów na Ambonie” zrezygnowała z swej funkcji, a sama grupa chyba przestała istnieć albo zmieniła nazwę, ponieważ jak wpisałem w wyszukiwarce (celem zrobienia screena w/w opisu) to wyskakuje mi publiczny fanpage. Oj, nie udało się ukazanie etycznego myślistwa i przedstawienie go w dobrym świetle 😀

Dalej było jeszcze lepiej. PZŁ bardzo spanikował i gdy film znalazł nowe życie w anty-myśliwskich mediach, zostało opublikowanie oświadczenie, w którym wynika, że feralny film został zarchiwizowany i oceniany negatywnie przez Komisję Kultury ORŁ w Legnicy, a jego bohaterowie zostali zidentyfikowani jako koło w Legnicy i będą mieli postępowanie dyscyplinarne (https://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=11&_RowID=1474&newser=no&_Lang=pl&_CheckSum=371192506).

pismol pzl

I tu pojawia się małe „ale”. Front Antyłowiecki słusznie kmini, że to zasłona dymna w celu uspokojenia opinii publicznej, a środowisko myśliwskie jest czym innym oburzone. Cyt:

„Chociaż podejrzewam, że rzecznik sprawą się nie zajęłaby, gdyby nie ogromny smród na polu publicznym. Myślicie, że to jakiś jednostkowy przypadek, a inne ceremonie z pasowania na rycerza św. Huberta są mniej krwawe? Rzecznik PZŁ może pisać, że Komisja negatywnie określiła zachowanie z filmiku i wyciągnie konsekwencje, ale sorry – zbyt dużo naczytałem reportaży z Dziennika Łowieckiego, by uwierzyć w dobre intencje. Prawda może być taka, że władze najwyżej pogrożą paluszkiem i większych konsekwencji nie będzie, bo komu będzie się chciało sprawdzić jak jest naprawdę?

I jeden z komentujących pod postem PZŁ pyta się, czemu cyt.  »Dlaczego chronimy podświadomie to koło? Może warto podać jego nazwę?«. No właśnie, gardzimy kołem czarnych owiec, ale nie mówimy kto, bo…?” (www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1891232137859334)

No właśnie. Rzecznik PZŁ wcześniej krzyczała, że „wezmą nas za psychopatów”, a film usunięto mając nadzieję, że tym razem ohydne praktyki kolegów po lufie nie ujrzą światła dziennego, a sprawę zamiecie się pod dywan. Ale gdy mleko krew się wylała, to trzeba zmienić taktykę, że to nie ma nic wspólnego z tradycją i łowiectwem. Tym bardziej śmieszy reakcja PZŁ, które wydało oświadczenie jak to bardzo potępiają zachowania swoich kolegów dopiero po tym gdy rozpętała się medialna burza. Co ciekawe i najzabawniejsze, sami myśliwi natrząsają się i dowcipkują z reakcji władz związku, które to próbuje ratować sytuację świstkiem, pod naporem społecznej krytyki. Mało tego, sporo myśliwych w komentarzach twierdzi, że na nagraniu nic takiego nie zaszło, że to normalne, o co w ogóle cały krzyk itp. Inni otwarcie szydzą z PZŁu twierdząc, że rzecznik dyscyplinarny może im naskoczyć, bo żaden przepis prawa łowieckiego ani punkt „etyki” nie został złamany.

Screenshot - 2017-10-31 , 23_19_04

Screenshot - 2017-10-31 , 23_18_31

Screenshot - 2017-10-31 , 23_21_00

Screenshot - 2017-11-02 , 12_00_37

Fakt faktem, że reakcja myśliwych na osi czasu PZŁ mówi znów wiele o całym środowisku… Zresztą pamiętam moment, kiedy pani rzecznik płakała jak to mogą przeprowadzać szkolenia wizerunkowe i pouczać myśliwych jak mają zachowywać się w mediach i co wolno wstawiać do sieci, a „nasi myśliwi i tak pokażą co potrafią”.

Screenshot - 2017-10-31 , 23_33_58Screenshot - 2017-10-31 , 23_32_29Screenshot - 2017-10-31 , 23_31_10Screenshot - 2017-10-31 , 23_29_32Screenshot - 2017-10-31 , 23_23_15Screenshot - 2017-10-31 , 23_26_43Screenshot - 2017-10-31 , 23_28_44
23163527_491867427848078_884960183_n
Mirosław J.  to ten sam słynny ”czak noris” z Puszczy Białowieskiej, który zasłynął z agresji i brutalności podczas pacyfikacji strajkujących w Puszczy. Na ramieniu nosił wtedy naszywkę z napisem ”Śmierć wrogom ojczyzny” za co został oddelegowany z rejonu Białowieży. Sprawa również odbiła się szerokim echem w mediach. Teraz widać został specjalistą od prawa łowieckiego i etyki… 

I wiecie co jest jeszcze w tym żałosne? Ostatnio ciągle opinia publiczna ma powody do gniewania na PZŁ:

W Żernicy grupa myśliwych została przyłapana przez innego myśliwego na oskórowaniu skłusowanej wcześniej wilczycy. (http://esanok.pl/2017/mysliwi-skazani-w-polsce-nie-ma-zgody-na-zabijanie-zwierzat-bedacych-pod-ochrona-00e13dm.html).

Niedawno skazano myśliwego, który faszerował mięso nadziewane haczykami, celem kłusownictwa na wielkich drapieżnikach (http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-04/mysliwy-oskarzany-o-usmiercanie-dzikich-zwierzat-zostal-ukarany-wieszal-w-lesie-mieso-naszpikowane-haczykami/).

I ostatnia sprawa, gdzie myśliwy zastrzelił osobę postronną myląc z dzikiem i nawet nie poszedł siedzieć do więzienia, bo dostał tylko zawiasy (https://www.tvn24.pl/wroclaw,44/myslal-ze-strzela-do-dzika-zabil-czlowieka-mysliwy-uslyszal-wyrok,782057.html).

Co łączy te sprawy? Do tej pory nie wiadomo jakie wobec nich konsekwencje wyciągnął PZŁ. Żadnego pisma, oświadczenia, posta na Facebooku. W przypadku myśliwych od zabitego wilka PZŁ tłumaczył, że zawiesi ich członkostwo dopiero, gdy będzie po wyroku sądowym. Wyrok był kilka miesęcy temu, ale jakichś informacji ni widu, ni słychu (AKTUALIZACJA 07.09.2017: Wyrok był do dziś nieprawomocny, a wedle słów rzecznik PZŁ skazani stracili członkostwo, jednak mimo zapowiedzi nadal brak oficjalnego dokumentu). Tak samo z dwiema sprawami. Zero oficjalnego oświadczenia ze strony władz Polskiego Związku Łowieckiego. A w przypadku tego nieszczęsnego filmu to szybcikiem opublikowano sprostowania i mydlenie oczu w sprawie, która poza niesmaczną oprawą nie łamie jakichś przepisów prawa łowieckiego, na pewno to nie jest jedyne koło łowieckie z takim… brakiem etyki, większość strony pro-myśliwskiej wzrusza ramionami i szczerze mówiąc, w porównaniu z innymi występkami myśliwych to małe miki.

Co do samej tradycji… Gdyby Polski Związek Łowiecki chciałby faktycznie dbać o swój wizerunek, to poszedłby z duchem czasu i dostosował do aktualnego rozwoju społecznego i z tej tradycji zrezygnował albo zmodyfikował, by nikt nie był urażony czy zniesmaczony (np. pasowanie na myśliwego/chrzest bez krwi i jedynie symboliczne ruchy ręką/kordelasem). Albo mieć jaja i pokazywać całe łowiectwo z jego całym bagażem, także z tym niewygodnym dla oka. Inaczej zawsze jest groza, że strona przeciwna wykorzysta to przeciw wam. No, ale ja tylko jestem głupim ekooszołomem, co siedzi przed komputerkiem i pewnie się mylę. Oraz nie rozumiem pięknych tradycji 😛

I można by się śmiać, gdyby nie fakt, że tego typu wyczyny uważane są w środowisku łowieckim, za normalne, wyraz jakiejś „świętej” tradycji co do której na forum publicznym gęby mają wypełnione patetycznym bełkotem. Jednak jedyne o co się martwią, to aby nie pokazać tej wspaniałej tradycji postronnym ludziom jak to w istocie wygląda, bo „słusznie wezmą nas za psychopatów”. Ogrom przykładów hipokryzji myśliwych, poziom zakłamania jaki ujawnił się podczas redagowania przez nas tej sprawy przebił chyba wszystko co do tej pory było. No, ale jako że nie mamy większego pojęcia o łowiectwie to pewnie myśliwi jeszcze nie raz nas zaskoczą :). A zakończmy może naszym ulubionym już, nieśmiertelnym cytatem pani rzecznik PZŁ, która to nie ma już siły odkręcać głupoty swoich członków… My też nie mamy… Ale staramy się z całych sił wspierać panią rzecznik w walce o dobre imię łowiectwa i zwalczanie zachowań szkalujących jego godność.

15825913_1738406566475226_386930601117594171_n
Dla jasności – Ta wypowiedź dotyczyła innego kompromitującego materiału, na którym myśliwi w chamski, buracki, prostacki i wulgarny sposób odnosili się do dziennikarzy z Interwencji. ”Szkolenie antyburackie”  – bardzo dobry pomysł! A, że wstyd aż interweniować? Ojej…

27

4334433

12189567_1027092814022359_2493674803985213505_n

 

Reklamy

Sukces blokady IX Hubertusa w Węgrowie! Obrońcy ocalili mnóstwo zwierząt.

Poprzedni weekend przejdzie do historii jako jeden z najczarniejszych dni polskiego łowiectwa. A zarazem jako ważne wydarzenie w historii polskiego ruchu antymyśliwskiego.

29 października myśliwi celebrowali swoją krwawą orgię wraz z księżmi, biskupami i politykami. O ironio, modlili się o udane łowy do św. Huberta, który przecież nawrócił się i przestał polować wg legendy.

22853222_1545392885552345_2431865950018876871_n

23031472_1545392255552408_4285990056459957651_n

„Hubertus w Węgrowie przyciągnął w tym roku kilkuset myśliwych (oficjalnie blisko 400) i sympatyków łowiectwa z całej Polski. Imprezę organizuje Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Ojca Pio w Węgrowie. W tym roku do polowania dołączył minister Szyszko wraz z kapelanem myśliwych, Tomaszem Duszkiewiczem –
osoby wyjątkowo nielubiane wśród organizacji zajmujących się prawami zwierząt.”

Źródło: www.facebook.com/pg/wroclawianie.przeciw.mysliwym/photos/?tab=album&album_id=1544543038970663

W IX Hubertusie węgrowskim brała córka Jana Szyszki, który osobiście odebrał ślubowanie myśliwskie od niej.  Był jej opiekunem w czasie stażu i wprowadzania w świat łowiectwa… Ciekawe czy strzelania do bażantów puszczanych z klatek też nauczył?

Przeciwko temu zaprotestowali ekolodzy, obrońcy praw zwierząt, przyjaciele lasu i aktywiści z Wrocławianie Przeciw Myśliwym, Warszawiacy Przeciw Myśliwym, BASTA Inicjatywa na Rzecz ZwierzątPoznaniacy Przeciwko Myśliwym, Niech Żyją, Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań. Blokując polowania uniemożliwili wielu myśliwym oddanie strzału.

22852170_1544544722303828_2056298393201751394_n22885885_1483274771755719_3847237696040391343_n

Myśliwi, którym towarzyszyliśmy w lesie, 4razy próbowali polować i 4 razy musieli ustąpić. – opisywali Wrocławianie Przeciw Myśliwym. Wymowne zwłaszcza jest zdjęcie, kiedy myśliwy stoi z opuszczoną strzelbą obok aktywistki. Nie może strzelić przy osobie postronnej…

22853034_1544543412303959_4614637595445976634_n.jpg

22886145_1544544658970501_6211709368650898241_n.jpg

22815341_1544546875636946_2845606344000968278_n

Aplikacja, która informowała o lokalizacji aktywistów.

Do tego okazało się, że wszystkie polowania zbiorowe podczas Hubertusa w Węgrowie nie były oznaczone zgodnie z zarządzeniem nr 17 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z dnia 22 maja 2017 r. w sprawie zachowania bezpieczeństwa w trakcie polowań zbiorowych organizowanych w ośrodkach hodowli zwierzyny Lasów Państwowych. Wezwana policja nie była w stanie ustosunkować się do zarzucanych myśliwym uchybień. Funkcjonariusze potwierdzili, że nigdzie nie było znaków ostrzegawczych o polowaniu.

22894098_1483266165089913_8228573263042952078_n.jpg

Proszę! A zwykle to aktywiści są oskarżani o stwarzanie zagrożenia i inne bzdety. Kolejny przykład, że narażenie osób postronnych na niebezpieczeństwo to raczej domena łowiectwa.

Myśliwym nie podobało się jak ktoś przeszkadza w realizacji ich „pasji”. Aktywiści, przyrodnicy i ekolodzy spotykali się z agresją i butą myśliwych, jednej grupie zablokowano auto podczas jazdy publiczną drgoą, innym myśliwi spuścili powietrze z kół. Czują się bezkarni – ale czemu niby nie, skoro za zabójstwo człowieka dostają rok w zawieszeniu?

„Aktywiści z Inicjatywy na Rzecz Zwierząt – Basta twierdzą, że myśliwi próbowali przepędzić ich z miejsca polowania i odebrać kamerę.

Jechaliśmy drogą publiczną za samochodami, jeden z nich się zatrzymał na poboczu, my pojechaliśmy dalej. Później inne auta zatrzymały się na drodze blokując nam przejazd, dojechał tamten z tyłu. Myśliwi wysiedli z samochodów, zaczęli szarpać za klamki, walić w szyby, poczuliśmy się zaatakowani przez nich powiedziała Polsat News Małgorzata Rawa, ekolog.” – dowiadujemy się z reportażu Polsat News (http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-28/szyszko-na-polowaniu/).

– Jeden z myśliwych rzucił się na kolegę, który rejestrował całe zdarzenie kamerą, wykręcił mu rękę, wyrwał kamerę – dodała aktywistka. Cóż, agresję i nienawiść trzeba jakoś wyładować, jak nie można było na zwierzętach, to czemu nie na aktywistach… Taką wściekłością myśliwi reagują zazwyczaj, kiedy uniemożliwia im strzelanie do zwierząt.

22894098_1544543402303960_4577659581412817444_n

„Podczas jednej z wielu dzisiejszych blokad Antyhubertusa zablokowaliśmy ciągnik ciągnący wagon pełen zaganiaczy, którzy bardzo zdenerwowani wygrażali nam przez kilkanaśnie minut. Niereagowaliśmy – poprostu siedzieliśmy spokojnie w samochodzie wiedząc że każda minuta to uratowane zwierzęta. Pomimo spuszczonego powietrza w tylniej oponie udało się !” (https://www.facebook.com/events/177859116101094/permalink/178074249412914/?action_history=null)

Screenshot - 2017-11-01 , 22_52_14.png

Naganiacze i myśliwi – ostoja wszelkiej kultury łowieckiej, tradycji i czego tam jeszcze. Tak zachowywali się przy spotkaniu z obrońcami zwierząt, kiedy nie mogą postrzelać. Zresztą to nie pierwsza sytuacja tego typu. Tydzień przed węgrowskim Hubertusem Wrocławianie Przeciw Myśliwym uniemożliwili polowanie KŁ „Darz Bór” w Miliczu, wobec czego jeden z biorących w nim udział naganiaczy wykazał się ogromną furią w kierunku aktywistów. Dodatkowo był pod wpływem alkoholu .

Ciekawe rzeczy o kapelanie Lasów Państwowych – ks. Tomaszu Duszkiewiczu opisują Warszawiacy Przeciw Myśliwym. Tym samym Duszkiewiczu, który wypłakiwał w telewizji, że aktywiści sprzeciwiający się wycinaniu w Puszczy Białowieskiej go pobili, choć nie było na to jednoznacznych dowodów:

„Jedna z grup natknęła się na koło łowieckie, w którym brał udział kapelan Lasów Państwowych i osobisty przyjaciel Szyszki, ks. Duszkiewicz. Ten wykazał się wyjątkową agresją, atakując jednego z aktywistów: »On to (Duszkiewicz) w zdrowym odruchu miłości wobec bliźniego zaczął mnie popychać wraz z kilkoma innymi myśliwymi i zostałem przez nich poturbowany. Nie oszczędzono także mojej dziewczyny, której musiałem bronić przed próbami ataku. Nasz kolega został przez kolejną grupę 5-7 myśliwych odciągnięty na bok i grożono mu, że zostanie powieszony za wnyki na drzewie«.

Zdjęcie użytkownika Warszawiacy Przeciw Myśliwym.

Nie tylko aktywiści padli ofiarą agresji myśliwych. jak pisze Agnieszka Król w Tygodniku Siedleckim relacjonująca blokadę węgrowskiego Hubertusa: „Na dzisiejszej uroczystości również sama miałam nieprzyjemny incydent – dwóch panów myśliwych spychało mnie ze schodów kościoła, po czym zaczęli mnie szarpać, plecami i rękami zasłaniali mi stojących przed wejściem do kościoła pana ministra i innych oficjalnych gości uniemożliwiając mi wykonywanie mojej pracy. (może pomylili mnie z dzikiem?)

Źródło: http://www.tygodniksiedlecki.com/t42385-obroncy.zwierzat.w.akcji….htm

A dlaczego myśliwi tak kochają zbiorówki doskonale wiemy. Krwawa orgia i zbiorowy gwałt na naturze wespół z naganiaczami, po wszystkim na poprawę nastroju i otępienie zalewana biesiada. Jak widać opór społeczny wobec takich wynaturzeń rośnie, i, tym razem możemy Wam przepowiedzieć, że będzie przybierał na sile. Nie ma zgody pseudoekologię uprawianą przez myśliwych.

Oczywiście myśliwi zaczęli się usprawiedliwiać, że to aktywiści są tymi agresywnymi i prowokują. „Rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego przyznała, że »analizuje zachowania aktywistów od lat«. – Myśliwi przechodzą szkolenia wizerunkowe i są bardzo opanowani w takich sytuacjach. Ekolodzy zaczęli tak naprawdę inscenizować takie sytuacje i opowiadać historie nad wyrost, żeby postawić nas w złym świetle – powiedziała Piotrowska, odnosząc się do filmiku zamieszczonego przez aktywistów, który ma być dowodem na agresję myśliwych.”

22814316_1544543948970572_6758116810541946938_n

Inaczej mają starsze materiały aktywistów. Pozwolę na mały offtop:

W lutym tego roku Warszawiacy Przeciw Myśliwym udostępnili film, na którym myśliwy zaatakował tłukąc na oślep pastorałem ekologów, którzy przeszkodzili w polowaniu (https://www.facebook.com/1201969473219585/videos/1216955038387695/).

W styczniu tego roku Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań zablokowali zbiorowe polowanie w Nadleśnictwie Bircza, a nietrzeźwy myśliwy zaatakował towarzyszącego kamerzystę Oko.Press (https://oko.press/grzybiarki-zablokowaly-polowanie-protest-przeciw-ustawie-szyszki-oddajacej-mysliwym-lasy-wylacznosc/).

W tym samym miesiącu „Interwencja” relacjonowała blokadę polowania przez Wrocławian Przeciw Myśliwym, a myśliwym z materiału daleko było opanowania, a na szkoleniach wizerunkowych chyba spali. Stwierdzenia typu Spierdalaj czy Pocałuj mnie w dupę! były na porządku dziennym (http://www.interwencja.polsatnews.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1536150). Wówczas Front Antyłowiecki dokopał się do materiałów z jednej zamkniętych grup facebookowych, gdzie Rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego ubolewała, że z głupotą niektóych członków PZŁ nic nie zrobi. A 3/4 komentujących rzucała wulgarnymi epitetami nt. materiału i opisywała co zrobiłaby „zielonym idiotom”. (www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1738370753145474).

15825913_1738406566475226_386930601117594171_n

Widzicie? Myśliwi będą promować na tych bardziej moralnych, często wynajdując wulgarne komentarzy anty-myśliwych. Kiedy jednak przychodzi do fizycznej konfrontacji, to ludzie pokojowo manifestujący sprzeciw padają ofiarą agresji słownej, szyderstw, wulgaryzmów, a nawet jak już bywało przemocy fizycznej. Myśliwi rzekomo tacy zrównoważeni i opanowani posiadacze broni – jednak wystarczy uniemożliwić im polowanie, aby być świadkiem napadów szałów i wściekłości, chyba z powodu tego, że nie postrzelają do zwierząt. W końcu tą agresję i frustrację życiową trzeba na kimś rozładować. Jak nie można na zwierzętach, to może na myślącym inaczej przeciwniku polowań.

Wracając do węgrowskiego Hubertusa – Jak potwierdza sam min. Szyszko w materiale TVN, w którym podziękował myśliwym strzelającym do dzików, że ci „spełnili swój obowiązek względem państwa”, że cyt. „pewnie pozyskaliby więcej, gdyby im nie przeszkadzano.” (https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/wzruszony-minister-i-protesty-aktywistow-podczas-hubertusa,785581.html).

22852109_1544544635637170_8059493438374648494_n

Ponad 420 myśliwych upolowało… 15 dzików i garstka lisów 🙂 Tym razem nie było licznego pokotu, a Bór nie zdarzył. Św. Hubert, który musi przewracać się w grobie podczas każdego gwałcenia natury przez myśliwych, także nie pomógł. Ten dzień to zwycięstwo i bezpieczeństwo dla zwierząt, które rokrocznie giną tylko dla zaspokajania prymitywnej żądzy zabijania, zabawienia się kosztem cierpienia i śmierci.

22851712_1544543625637271_364221711194650888_n23032706_1483289508420912_4065909370299115145_n

Wielkie brawa dla tych ludzi, którzy swój wolny czas poświęcili dla ratowania dzikich zwierząt, by przerwać krwawą orgię myśliwych. Szczerze, to jesteśmy wzruszeni, kiedy 3 lata temu skrzyknęliśmy się spontanicznie na NPRM i w 2015 roku zainicjowaliśmy jedną z pierwszych blokad polowań w Puszczy Zielonka – kto by przypuszczał, że ta fala rozleje się tak szerokim nurtem? Państwo zrzeszyliście się w swoich miejscowościach zakładając lokalne grupy oporu i oto działacie! Los dzikich zwierząt i ich życie oraz przyszłość barbarzyńskiej rozrywki zwanej łowiectwem jest teraz w Waszych rękach. Tworzycie nowoczesną historię Polski, która oby niedługo stała się bardziej przyjaznym miejscem wobec ludzi, dla których nasze dziedzictwo przyrodnicze ma większą wartość niż przeżarta dziczyzna, sprzedane trofea i skóry.

Nasz Bór 

22894030_1544544012303899_7204383588023407069_n

Złe drapieżniki zjadają daniele! Czy może to wina myśliwych?

Co chwila pojawia się jakiś news pt. „Horror! Wilki zagryzły stado danieli z hodowli! Boże Jedyny, czekać na zjedzone dzieci!” Często w takich newsach pojawia się jakiś przedstawiciel PZŁ mówiący coś w stylu „OK, dobrze, że wilki są, ale uważajcie ludziska”. Z jednym takich newsów było zdanie „Należy jednak uważać, gdyż według myśliwych, zwierzęta te coraz mniej boją się ludzi”. Patrząc na ostatnie zdarzenia, szczególnie na śmiesznie niski wyrok dla myśliwego, który zabił człowieka, biorąc go za dzika (https://www.tvn24.pl/wroclaw,44/myslal-ze-strzela-do-dzika-zabil-czlowieka-mysliwy-uslyszal-wyrok,782057.html), trzeba na co innego uważać 😛

Wracając do meritum – myśliwi na widok szkód w hodowlach wrzeszczą, że to na pewno robota wilków. Szczególnie jak te osiedliły się w okolicy. Nie dotrze do nich, że równie dobrze to mogły być psy. Kiedy we wrześniu ubiegłego roku pod Szubinem zagryzione zostały daniele z hodowli. I jak pisano w tamtejszych mediach:

Policjanci zastali na miejscu także lekarza weterynarii i przedstawiciela koła łowieckiego, które działa w okolicy – mówi mł. asp. Justyna Andrzejewska, oficer prasowy policji w Nakle n. Not. – Orzekli oni, że zwierzęta zagryzione zostały przez wilki.

Źródło: http://www.expressbydgoski.pl/112/a/wilki-zagryzly-stado-danieli-pod-szubinem-zdjecia,10798584/

Oczywiście, myśliwi wielcy eksperci, bo chodzą codziennie do lasu i wiedzą lepiej niż jakiś tam naukowiec siedzący tylko za biurkiem. A, że często bywa tak, że wiedza przyrodnicza u naszych łowczych bywa na żenującym poziomie i mieliby problem z odróżnieniem np. poszczególnych ptaków łownych? Oraz znajomość nt. wilków zwykle wolą czerpać z nieaktualnej wiedzy przyrodniczej sprzed wieków.

wilkdaniel0

No i nie muszę mówić, że myśliwym jest bardzo na rękę straszenie wilkami nieuświadomionych ludźmi, bo wtedy łatwiej będzie przeforsować wpisanie ich na listę gatunków łownych. Ostatnio tak było w Borui Kościelnej pod Nowym Przemyślem, gdy głoszono, że to wilki szabrowały zagrodę z danielami, muflonami i owcami, a jak wykazała ekspertyza – to była sprawka psów. Chociaż zwykle myśliwi także się pieklą i starają te przypadki rozbuchać do maksimum i nakręcać ludzi w psychozie (http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,21508308,rzez-danieli-w-wielkopolsce-wilki-jednak-niewinne-sledztwo.html?disableRedirects=true).

wilkzagryz
Zjedzone przez wilki truchło daniela. Myśliwi lubią pokazywać takie sceny, by wzbudzać strach u ludzi, pomimo, że takie sceny są normalne w świecie przyrody. 

mysliwyoskorowa
A gdy ktoś pokaże zwłoki zwierzęcia podczas myśliwskiego skórowania/patroszenia/odcinania kończyn? Wtedy myśliwi krzykną coś o bambizmie i kotletach na drzewach 😛

Jest to o tyle bardziej nie fair wobec drapieżników, ponieważ zwierzę w ogrodzonej zagrodzie nie ma szans uciec, ani się obronić. A każdy drapieżnik jako oportunista mając do wyboru wolno biegającą ofiarę majacą większe szanse na przeżycie oraz ofiarę na uwięzi i mniej przystosowaną do życia na dzikim terenie, wybierze opcję drugą, szczególnie jeśli hodowla nie jest zabezpieczona. Jak piszą w broszurze Pomorskiego Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Lubanie pt. Szkody w uprawach rolnych wyrządzane przez zwierzęta a kształtowanie bioróżnorodności krajobrazu wilcze watahy mając w pobliżu słabo zabezpieczone zagrody, nauczą się, że tak jest, to będą je atakować, nawet jeśli naturalnej zwierzyny będzie w bród. I w interesie hodowców jest stawianie lepszych zabezpieczeń, które zniechęcą drapieżnika do darmowej stołówki, a zachęcą do męczenia się w gonitwie za zwierzyną łowną w naturze. Z braku lepszej alternatywy.

Screenshot - 2017-10-15 , 14_49_1214-10-06
Wilk goniący daniele w nadziei, że uda się pozyskać pożywienie dla watahy. A i nie ma pewności, że osiagnie swój cel. Plus jakiś duet leni idących na łatwiznę.      

O hodowlanych danielach jeszcze wspomnę, a teraz skupię się na zwierzętach w stanie wolnym. Żeby wilk gonił za zwierzyną łowną też nie pasuje myśliwym. Wtedy jest bambistyczny płacz, że zarżnięta zwierzyna płowa, w tym daniel. Że koła łowieckie ponoszą straty i nie ma na odszkodowania. Ale zaraz, odszkodowanie obejmują tylko dzika oraz zwierzynę płową. A wilk poprzez zabijanie zwierzyny płowej przeciwdziała szkodom łowieckim – co za tym idzie, koła łowieckie mniej wydają na odszkodowania dla rolników. A daniele mogą powodować szkody w uprawach, nawet większe od jeleni i sarni, ponieważ chętnie wychodzą na żer w pole, wydeptując przy okazji uprawy, szczególnie jeśli ma się do czynienia z dużą liczebnością. Także mogą być utrapieniem w sadach, bo lubią wszelkie owoce leśne, a w okresie wiosenno-letnim żywią się jabłonią czy gruszą. No, ale co obchodzi to myśliwych? Ważniejsza jest przyjemność z zadawaniu zabijania, zresztą zawsze będzie wymówka do ratowania rolników i sadowników przed danielą apokalipsą.

wilkdaniel2

Jak dalej jesteśmy przy danielach, to często na myśliwskich forach i grupach facebookowych jest narzekanie, że jak pojawiły się wilki, to nie ma już tyle zwierzyny, a w przypadku daniela to populacja zawsze jest wybijana do cna.

wilkdaniel1

wilkdaniel-1.png

Jak zwykle takie straszenie można włożyć między bajki, a często obserwacje te opierają się na sytuacjach wyrwanych z kontekstu, nie biorąc po uwagę innych czynników czysto antropogenicznych, obnażając niski stan wiedzy (np. te „większe” szkody w młodnikach spowodowane przez obecność wilków następują przy ich nagłym pojawieniu się i zmniejszają, gdy wilki osiedlają się na dobre, a ich ofiary przyzwyczajają się).

Zwłaszcza z tym wymieraniem całych chmar danieli. Czy aby na pewno to dowód na szkodliwość wilka? Nie, jeśli ktoś ma pojęcie o biologii daniela.

wilkdaniel3wilkdanieleeewilkmysliwydaniel

W górnym plejstocenie daniel występował na terenie niemal całej Europy, ale ostatnie zlodowacenie ograniczyło jego zasięg do części krajów śródziemnomorskich. Z tego względu to gatunek preferujący niewielkie kompleksy leśne o znacznej ilości łąk i pól (byle nie podmokłych!). Mimo swej ruchliwości niechętnie wędruje i trzyma się swych ostoi. M.in. dlatego najpierw w Europie był wsiedlany (de facto nieświadomie reintrodukowany) jako zwierzę parkowe.

Wilk z kolei potrzebuje rozległych terenów i lubi duże tereny leśne, zwłaszcza jeśli mają bagienne siedliska. Odwrotnie niż u danieli. Jak jeszcze weźmie się pod uwagę, że daniel w Polsce ma umiarkowaną liczebność i często ma pochodzenie hodowlane, to nie ma się co dziwić, czemu populacje wilka i daniela średnio ze sobą koegzystują.

To podobnie jak wsiedlanie bażantów, które jako gatunek obcy nie są przystosowane do polskich warunków (plus jeszcze te z hodowli mają niemal zerową przeżywalność!) i potem krzyk, że lisy oraz ptaki szponiaste i krukowate mają szwedzki stół.

wilkdaniel4

Padło słowo „wsiedlany”. I tak wracam do hodowli danieli i ich głównego celu. Jak pisze agronews:

Wiele zalet hodowli danieli spowodowało, że interesuje się nią coraz więcej osób. Jest mało pracochłonna, nie wymaga wysokich nakładów finansowych, może być opłacalna, a rosnące zainteresowanie dziczyzną zapewnia zbyt żywca. Z danieli pozyskuje się nie tylko mięso, ale również poroże i skóry, na które także jest popyt. Taka hodowla jest też atrakcyjna, sprzyja rozwojowi agroturystyki i turystyki wiejskiej.

Źródło: http://www.agronews.com.pl/pl/5,20,1517,a_moze_daniele.html

Właśnie, dziczyzna, poroże i skóra. Jak domyślasz się czytelniku, myśliwi także zainteresowani są takimi hodowlami. I dlatego myśliwym jest tak żal hodowlanych danieli i są wściekli na psy/wilki. Przecież nie trzymają tych zwierząt po to, żeby je podziwiać, tylko by mieć „bogate łowisko”, wypuścić je i zapolować. O to rozbija się cała gorycz. Oprócz konkretnej straty finansowej z wpłaty od dewizowca, ileś sztuk mniej do upolowania. To okropne, ale to są właśnie pobudki tych ludzi.

danielwsiedlany0danielwsiedlany1danielmartwydanieltrofea

Myśliwi wprowadzają daniele na tereny łowieckie z powodu niewielkich wymagań środowiskowych i wysokiej produktywności populacji, często także do małych kompleksów leśnych, które nie nadają się do hodowli jelenia szlachetnego lub tam gdzie tego jelenia jest niedostatek. Jak przy tym jesteśmy, to daniel nie jest lubiany przez inne jeleniowate, ponieważ z powodu swej ruchliwości stale je niepokoi i zmusza je do opuszczenia bądź unikania terenów, gdzie są ogromne ilości danieli. Kolejna zasługa myśliwych w ochronę przyrody, którzy robią dla niej więcej niż ekolodzy siedzący za komputerem 😛 W tej perspektywie wilk, wcinając daniele, staje się także sojusznikiem jeleni i saren dziękujących za pozbycie irytującego sąsiada 😉

wilkdanielmysliwydaniel

No, ale co to obchodzi myśliwych? Zniszczone pola rolników? Inne jeleniowate, które idą gdzie indziej, np. pod domostwa ludzkie, byle dalej od niechcianego lokatora? Nieważne. Ważniejsza realizacja „racjonalnej gospodarki łowieckiej” i pokazowe ratowanie ludzi przed jej zgubnymi skutkami. Ale jak taki wilk zechce przeszkodzić w tejże gospodarce i skuteczniej wyleczyć te zgubne skutki – wielka chryja i próba przekonania, że on jest tym złym i dla dobra ekosystemu najlepiej wybić do ok. 200 osobników. Kiedy to zwykle bywa na odwrót.

Warto też przypomnieć tutaj wszystkie niedomówienia odnośnie danieli oraz motywy dla których są hodowane. I oczywiście, jak już nikogo tutaj nie zdziwi zabijanie tych zwierząt zbiega się rozpoczęciem ich okresu godowego – bekowiska. PZŁ oczywiście wspiera takie ordynarne wobec zwierząt praktyki. Pisaliśmy o tym w tym artykule:

Polowania na daniele – myśliwi zabijają w okresie godowym.

 

Alkohol na polowaniu, po czy przed? Zdrowie kolego, Darz Bór!

Procenty i polowanie. Te dwie rzeczy, które powinny trzymać się jak najdalej od siebie, w rzeczywistości łowieckiej za często chyba występują w parze. I ciężko chyba myśliwym, mimo usilnych deklaracji je rozdzielić… Myśliwi to ponoć strażnicy tradycji, a w tej pociąganie na rozgrzewkę z piersiówki na ambonie wydaje się być istotnym jej elementem. Do tego rozmaite biesiady po polowaniach zbiorowych, uroczyste pokoty, święta, msze, a nawet targi łowieckie. Sławne nalewki myśliwskie. Przecież jakieś racjonalne wytłumaczenie pomyłek ludzi i kolegów z dzikami, żubrów z sarnami, łosi z jeleniami czy wilków z psami oraz innych dowolnych kombinacji istnieć musi.  Czy jest nim alkohol? I kiedy myśliwi piją? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć treściami zamieszczanymi przez myśliwych w przestrzeni wirtualnej, oraz własnymi zdjęciami wykonanymi podczas przyrodniczych podróży, wycieczek i wypraw. A nazbierało się już trochę tego. Temat alkoholu na polowaniach poruszaliśmy już pobieżnie w innej publikacji, jednak w obliczu tego na co udało nam się w ciągu tych lat naszej pracy natrafić, okazuje się ona niewystarczającą. Można się z nim zapoznać poniżej:

Myśliwi nadużywają alkoholu podczas polowań.

Zatem zapraszamy na biesiadę myśliwską…

Ankieta

Wypada chyba właśnie od niej zacząć. W 2004 roku na Dzienniku Łowieckim przeprowadzono ankietę, w które zapytano myśliwych jak często i przy jakich okazjach w trakcie polowań pojawia się alkohol. Z odpowiedzi jakie otrzymano, wynika, że :

– Alkohol pije się praktycznie na każdym polowaniu – 21 % 
– Okazjonalnie, ale można powiedzieć, że alkohol jest obecny na polowaniu – 27 %
– Nie, choć alkohol jest obecny w wyjątkowych okazjach – 21 %
– Absolutnie nie, tylko, po polowaniu – 29 %

Te „wyjątkowe okazje” to chociażby chrzest myśliwski, podczas którego „fryc”, który upolował swojego pierwszego zwierza i kiedy wymażą mu gębę krwią zwierzęcia, on nie może jej zmyć dopóki nie postawi wszystkim kumplom kolejki. To nie nasze wymysły tylko rzeczywiste praktyki myśliwskie. Opisywaliśmy to już w artykule o tradycjach łowieckich. 

Ankieta pijani myśliwi

A zatem procenty są obecne, przynajmniej w rzeczywistości myśliwych, którzy oddali głos w ankiecie na uwaga 48% wszystkich polowań! Oczywiście myśliwi okrzyknęli, iż to, że jakiś „stary nemrod” przeprowadził sobie kiedyś tam, gdzieś tam, jakąś ankietę, nie może być wyznacznikiem rzeczywistości. No niech im będzie… Poniżej komentarz redaktora serwisu, który przeprowadził ową ankietę.

Ankieta pijani myśliwi3

Źródło:
http://www.lowiecki.pl/ankiety/ankieta_historia.php?tytul=alkohol

http://www.lowiecki.pl/redaktor/opis.php?id=13

Tradycja…

Skąd w ogóle pomysł, aby na polowaniu pić? Początki sięgają pewnie czasów, kiedy nie istniało jeszcze żadne prawo regulujące odstrzał, a kłusowało się powszechnie aby przeżyć. Inna przyczyna, to czasy PRL, kiedy to polowanie było okazją do spotkania partyjnych elit, co przebiegało poza wszelką kontrolą. Myśliwi płaczą i oburzają się, że niesłusznie są postrzegani przez ten dawny krzywdzący schemat i pryzmat swoich poprzedników. Że alkohol na polowaniu to już rzadkość, przeszłość, a nikt nie zna w swoim otoczeniu kolegi, który w trakcie łowów pociągałby z flaszki. I tutaj mają trochę racji. Zatem gdzie tkwi haczyk?

Kiedy się pije?

Regulamin polowań spożywania alkoholu stanowczo zabrania. Jak to jest przestrzegane w praktyce zostawmy, ale przypomina mi się tutaj taka historia z forum Dziennika Łowieckiego, kiedy jeden z myśliwych chwalił się, że on na samym polowaniu nie pije, tylko „w przerwie między pędzeniami”. A przecież takich pędzeń jest kilka, a w międzyczasie się strzela, a całość wydarzenia jest po prostu polowaniem. Cóż, „sprawa indywidualna” jak lubią odpowiadać myśliwi. Do czasu, aż któryś naganiacz zostanie pomylony z dzikiem. Najwięcej pije się po polowaniu, kiedy pokot ułożony, ceremoniały odprawione, broń rozładowana i można zaczynać biesiadę. Czy to w porządku i bezpieczne? I najważniejsze, czy zgodne z prawem? Jak powiedział jeden z samych myśliwych, gdyby przepis o tym, że „kto będąc w stanie po spożyciu alkoholu ma broń przy sobie, obligatoryjnie cofa się pozwolenie na posiadanie broni” miał być respektowany to w ciągu miesiąca zostałoby zdelegalizowanych 90% kół łowieckich w Polsce. Między innymi dlatego, że panowie „świętując” upolowaną zdobycz we własnym gronie cały czas mają broń przy sobie, także na drugi dzień zanim promile „wyparują” czyszczą i sprawdzają broń po polowaniu cały czas mając z nią kontakt. A wyjazdy na tzw. safari za granicę, gdzie kilku mężczyzn w wynajętym domku w głuszy oddaje się swojemu „hobby”? Kto to skontroluje?

22403868_729718767223933_380511780_o
http://forum-bron.pl/viewtopic.php?p=1629729&sid=35bb12daf90387ac92583348e5a42f23#p1629729

Po polowaniu więc sami myśliwi uznają, że można „tankować” do oporu. I sami zamieszczają zdjęcia ze swoich biesiad, gdzie nie ukrywają zawartości butelek.
Rozporządzanie Ministra Środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowani tusz, szczegółowo mówi o tym:

§ 15. 1Myśliwy nie może wykonywać polowania w stanie po użyciu alkoholu lub innych środków odurzających 

§ 15. 2. Na polowaniu zbiorowym prowadzący polowanie nie dopuszcza lub wyklucza z polowania osoby nieprzestrzegające reguł, o których mowa w ust. 1.

Sprawa pod tym względem jest oczywista.

W przypadku biesiad organizowanych po polowaniu broń jest deponowana u osoby, która nie będzie spożywała alkoholu i posiada odpowiednie zezwolenie na broń lub najzwyczajniej broń odwożona jest przed zabawą do domu. Tyle z teorii.

au12_2

„Ukochane zbiorówki”

To właśnie podczas tych polowań ranionych jest najwięcej zwierząt, brutalna ingerencja w ostoje i ostępy przepłasza na długi czas wszystko co żyje, a broczące krwią „postrzałki” uchodzą w las, w niewyobrażalnym stresie i cierpieniu, dochodzone przez psy myśliwskie. Ulubione przez myśliwych, nie tyle z uwagi na łowieckie emocje przy strzale, ale towarzyskie spotkanie, i zakrapianą balangę. I jeśli piją sobie po polowaniu to niby nic. Problem w tym, że polowania zbiorowe trwają czasem 3 dni, podczas których nocuje się w domkach myśliwskich, a po ciężkiej nocy rusza na kolejne łowy. Bywa, że nie wszyscy są w stanie stawić się na zbiórkę… i doprawdy, ciężko wtedy określić, czy to już picie po polowaniu, a może przed? Taki właśnie sposób polowania pokazała ekipa jednej z popularnych stron myśliwskich o nazwie „dzikarze.pl”. Jej administratorzy nie kryli się wcale z tym, że noc w noc przed polowaniem odbywają popijawę, a dnia następnego zaczynają z psami gonitwę za dzikami w lesie. Następnie pojawia się post informujący nas, iż oddali 42 spudłowane strzały… Pamiętam, jak po pierwszej publikacji przez nas tych screenów zniknęły one ze strony macierzystej. „W trosce o dobre imię łowiectwa” zapewne. Myślicie, że PZŁ wyciągnął wobec tych myśliwych jakieś konsekwencje? W żadnym wypadku! Piją, polują i prowadzą swoją stronę nadal, a nawet reklamują się z biznesem umożliwiającym płatne polowania na dziki. Doprawdy, brak reakcji władz PZŁ na tamtą publikację, wiele mówi o podejściu myśliwych do problemu. Najlepiej się nie czepiać i dać im spokój, a w ogóle to zająć czym innym, może świnkami w ubojniach. Póki co, większym problemem i zagrożeniem jest dla mnie człowiek, który przyznaje się, że po nocnej zakrapianej biesiadzie, pudłował kilkakrotnie. Poniżej zrzuty:

dzikarzee34333e322

Wóda1
7 ciężkich dni… szczególnie dla zwierząt. Choć może to i w tym przypadku lepiej. W końcu krąży taka żartobliwa anegdota, „Alkohol na polowaniu (tutaj przed) uratował więcej zwierząt niż cały Greenpeace…”

Pudła2
Na wieczór uśmiechy i butelka, rankiem 42 pudła…
Następnie „nasza robota”, czyli odczytywanie nagłówków w stylu „myśliwy pomylił kolegę z dzikiem”.  Tym razem obyło się bez ofiar, ale o wypadkach pod wpływem % będzie w kolejnej części wpisu.

Abstynenci1
Kolejnego dnia pokot mniejszy, ale jak sami piszą „myśliwi mieli ciężką noc”. Choć pozostaje niedomówienie, chyba wszyscy wiemy dlaczego. No, ale najważniejsze, że na samym polowaniu się nie pije, nikt nie zna kolegi który by to robił, czasy się zmieniły i nie można postrzegać myśliwych przez pryzmat dawnych stereotypów. A wszystko to wymysły pseudoekologów, którzy szkalują złośliwie dobre imię łowiectwa. Hmm… może jeszcze to myśmy się tam przebrali, udajemy myśliwych i prowadzimy tamtą stronę. Szczerze, dla mnie osobiście, to że myśliwi tolerują wśród siebie takich kolegów, a nawet z nimi współpracują i prowadzą jakąś działalność – wiele mówi o solidarności środowiska łowieckiego. Ale na naszej stronie gęby spienione, że „pomawiamy, szkalujemy, oczerniamy” i ogólnie nikt nic nie wie.

Przy tych dzikarzach zatrzymajmy się na chwilę, gdyż nie raz już byli bohaterami naszego bloga. Powstały też teksty autorstwa Very, obrazujące jak to pseudoekologiczne towarzystwo obchodzi się z własnymi psami, szczując je na dziki aż do ran, kalectwa i śmierci. Do przeczytania tutaj:

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć?

15085626_1139083492878991_502153810333811318474_n
To chyba po polowaniu. Grochówka podlewana piwem? Ciekawe połączenie… Fantazja myśliwska nie zna granic… A poniżej kilka zdjęć z polskich zbiorówek.

Jeden

rrrrr4443332233

gtrrr

4444

10407950_935554946464660_2484666090668096584_n
Czesi nie gorsi. A nawet lepsi, jeden jak widać ma przy sobie broń. No, ale może akurat nie pił.

Skarby pod ambonami

Jeśli kiedykolwiek dane Wam będzie mijać myśliwską ambonę lub zwyżkę, nie zapomnijcie poszperać wokół. My niemal zawsze znajdowaliśmy obok nich jakieś puszki, butelki po napojach procentowych, a w jednej nawet leżący kieliszek do czegoś mocniejszego. Bywały i ciekawsze rzeczy takie jak pisma pornograficzne lub prezerwatywy… to zostawmy w spokoju, gdyż nie obchodzi nas niczyje życie erotyczne, ani to w jaki sposób kto sobie obcuje z naturą. Nazbierało się już trochę tych zdjęć, więc wrzucamy tutaj. Myśliwi w takich przypadkach mówią, że to młodzież się tak wygłupia, pozostałości po „imprezach młodzieży”, a może nawet i po ekologach. Cóż, jak żyję, nie widziałem nigdy młodzieży imprezującej na ambonie. Myślę, że mają do tego znacznie przyjemniejsze miejsca. Ehh, ta fantazja łowiecka… Dzika taka. Jak sam las.

11161736_829034650519376_4503436630250811200_o
Ambona myśliwska w okolicach Tarnowa. Utłuczony kieliszek… Fot. Admin Taras Bulba.

Zdjęcie1619

Zdjęcie1623
Ktoś tu chyba upolował żubra… znalezisko przy ambonie w jednym z parków krajobrazowych, fot. Octavian.

12715899_821214144656083_7829034212148805629_o

12729362_821171711326993_8024841715630029095_n
Ta imprezująca młodzież…jesienią szczególnie intensywnie odbywają się potańcówki na ambonach. fot. Vera

Wypadki i bezpieczeństwo

Myśliwy pomylił kolegę z dzikiem – trafił go w brzuch.
Myśliwy pomylił psa z dzikiem…
Myśliwy pomylił żubra z dzikiem…

Pijany myśliwy z odbezpieczoną bronią zatrzymany podczas kontroli drogowej…

Pijany myśliwy wiózł córkę z bronią na kolanach…

Pijany myśliwy z bronią zaatakował strażnika łowieckiego…

11059349_810119395744235_1388400080180534365_n

To tylko niektóre z nagłówków jakie pojawiały się w ostatnich latach. Nie ulega wątpliwości, że spożywanie % nawet z obejściem prawa jak to robią myśliwi, czyli przed lub po polowaniu – ma wpływ na kondycję, szybkość reakcji, podejmowanie decyzji człowieka, który strzela. Tutaj nie ma nic do śmiechu, gdyż zagrożone jest życie osób postronnych; grzybiarzy, spacerowiczów, fotografów i obserwatorów przyrody. A nawet dla swoich bliskich. Chwila buszowania po sieci i natrafiam na takie przerażające historie. Do każdej oczywiście odnośnik w postaci linku, aby czytelnik sam mógł zapoznać się z pełną treścią i wyrobić sobie własne zdanie.

Pijany myśliwy uciekał samochodem przed policją.

„Kłobuccy policjanci zatrzymali po krótkim pościgu 29-latka, który jechał samochodem pod wpływem alkoholu. Mężczyzna przewoził w aucie broń myśliwską.

W nocy z poniedziałku na wtorek kłobuccy policjanci jechali przez miejscowość Ostrowy nad Okszą. W pewnym momencie zauważyli samochód, którego tor jazdy wskazywał, że kierujący nim mężczyzna może być pijany. Mundurowi chcieli zatrzymać pojazd, jednak kierowca nie reagował i zaczął uciekać przed radiowozem do lasu. Po krótkim pościgu duktem leśnym, samochód został zatrzymany.  Wtedy też okazało się, że kierowca przewozi broń myśliwską, na którą posiada zezwolenie. Śledczy zabezpieczyli sztucer i 4 sztuki amunicji, a 29-latek, u którego badanie wykazało przeszło 2 promile alkoholu, trafił do policyjnej celi.”
http://www.wczestochowie.pl/artykul/20983,pijany-mysliwy-uciekal-samochodem-przed-policja

Strzelił, bo żona nie chciała go wpuścić do domu.

„Awantura w Lublinie: pijany myśliwy oddał strzał przed wejściem do swego domu. Zdenerwował się, bo żona nie chciała go wpuścić do środka. 36-latek trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara grzywny i cofniecie pozwolenia na posiadanie broni.

Kobieta, która przebywała w domu z małymi dziećmi, zawiadomiła policję chwilę po tym, gdy jej mąż oddał strzał w powietrze. W ten sposób mężczyzna wyraził swoje zdenerwowanie faktem, że żona nie chce go wpuścić do środka.

36-latek noc spędził w policyjnym areszcie. Był nietrzeźwy. Wynik badania alkomatem wykazał prawie dwa promile alkoholu w organizmie.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6281811,Strzelil__bo_zona_nie_chciala_go_wpuscic_do_domu.html

Pijany myśliwy uciekał w mieście autem przed policją.

„66-letni myśliwy jechał swoim samochodem bez włączonych świateł i nie zareagował na sygnał policjantów do zatrzymania. Okazało się, że był pijany.

Na ul. Konfederackiej w Jarosławiu policjanci zauważyli samochód bez włączonych świateł mijania. Funkcjonariusze wydali kierującemu sygnał do zatrzymania się. Ten jednak nie zareagował i przyspieszył, odjeżdżając w kierunku centrum. Policjanci ruszyli za nim i szybko zatrzymali pirata drogowego.

Kierowcą okazał się 66-letni myśliwy, który przewoził dwie sztuki załadowanej broni. W organizmie miał prawie 1,5 promila alkoholu.”
http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/jaroslaw/art/6202805,pijany-mysliwy-zatrzymany-w-jaroslawiu-przewozil-zaladowana-bron,id,t.html

Polowanie z promilami.

22 grudnia 2013 roku na tzw. „polowaniu wigilijnym” został zatrzymany jeden z myśliwych Otwockiego Kółka Myśliwskiego im. Św. Huberta. Piotr T., bo o nim mowa, będąc nie tylko uczestnikiem polowania, ale również prowadzącym polowanie, znajdował się pod wpływem alkoholu. To nie jednostkowy przypadek, ponieważ Piotrowi T. nie raz zdarzało się uczestniczyć w polowaniu, będąc pod wpływem alkoholu, jednak tym razem ktoś zgłosił ten fakt policji. Piotr T. został zatrzymany przez policję pomiędzy pędzeniami, w godzinach popołudniowych, kiedy siedział na wozie, a raczej spał oparty o sztucer, gdyż ilość promili w jego organizmie na nic więcej nie pozwalała. Jak się później okazało Piotr T. wydmuchał ponad 2 promile! O zgrozo, i ten człowiek, w takim stanie, uczestniczył w polowaniu, był prowadzącym to polowanie i miał przy sobie broń palną.
http://www.to.com.pl/to-jest-historia/art/6212307,polowanie-z-promilami,id,t.html

Pijany myśliwy strzelał do samochodu.

”Tuż przed północą odebrano zgłoszenie od mężczyzny, który przejeżdżał swoim samochodem przez las koło Lipkowa. Zauważył on inne auto, a przy nim dwóch mężczyzn, jeden z nich miał broń – poinformował Andrzej Browarek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Kiedy kierowca odjechał kilkadziesiąt metrów, usłyszał huk i poczuł uderzenie. Okazało się, że w samochód trafił pocisk z broni – przebił zderzak i wpadł do środka. Po chwili z lasu wyjechał samochód, przy którym wcześniej widział uzbrojonego mężczyznę. Mężczyzna pojechał za tym autem i wezwał policję. Po krótkim pościgu policjanci zatrzymali 47-letniego Adama T. i 19-letniego Rafała P. Okazało się, że strzelał Adam T., który miał w organizmie 3 promile alkoholu. Autem kierował 19-latek, który był trzeźwy.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5172820.html

Z promilami na strzelnicy, a potem do lasu. 

„Czterej myśliwi po treningu na strzelnicy podlanym alkoholem dla »pewności ręki«, postanowili spróbować swoich umiejętności w plenerze. W tym celu dwoma samochodami terenowymi wjechali do lasu i zaczęli jeździć po leśnych duktach i strzelać do różnych celów, jak pniaki i np. znaki ostrzegające przed możliwością pożaru. Całkiem przypadkiem natrafili na stadko jeleni przechodzące przez polanę. Cele były bardzo odległe, ale ustawili się we czterech i niemal równocześnie wystrzelili w tym kierunku. O dziwo, jeden jeleń został trafiony i padł po strzale. Podjechali do niego samochodem, szybko zabrali i przewieźli na teren posiadłości Andrzeja T.

Jednak na działce wyjęty z samochodu jeleń mimo trafienia w kark nagle ożył i zaczął biegać, szukając drogi ucieczki. W myśliwych zagrała mordercza żyłka i urządzili istną kanonadę do zwierzaka. Jednak byli tak pijani, że nie bardzo wiedzieli, do czego strzelają i uspokoili się dopiero wtedy, kiedy zwierzę padło pod płotem. Później policjanci stwierdzili, że mimo licznych postrzałów jeleń nadal żył. Kobiety w czasie tej strzelaniny nie siedziały na tarasie, tylko przestraszone schowały się w domu. Wyszły z niego dopiero, gdy ucichły strzały.”
http://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/strzaly-pijanych-mysliwych/gevw9

1508001_898738076813014_7118005456862441986_n

Pijany myśliwy przewoził dzika.

„W miniony piątek około godziny 18.00 policjanci ruchu drogowego na trasie Pisanica- Romanowo zatrzymali pojazd do kontroli drogowej. 58-letni kierowca jechał autem mając prawie promil alkoholu w organizmie.

Ponadto mieszkaniec gminy Kalinowo przewoził samochodem ustrzelonego przez siebie dzika. Kierujący oświadczył policjantom, że jest myśliwym koła łowieckiego i ma pozwolenie na broń. W trakcie interwencji funkcjonariusze potwierdzili te dane oraz ustalili, że w posiadanym przez myśliwego upoważnieniu do wykonywania polowania indywidualnego brak było adnotacji o odstrzeleniu zwierzyny. Sytuacja ta może wskazywać na to, że mężczyzna nielegalnie pozyskał dzika (Nie dość, że kłusownictwo, to jeszcze z promilami – NPRM).”
http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/elk/art/4921341,pijany-mysliwy-przewozil-dzika,id,t.html

Pijany myśliwy zastrzelił kolegę.

„55-letni myśliwy postrzelił śmiertelnie swojego 47-letniego kolegę. Prokuratura Rejonowa w Lublińcu (Śląskie) postawiła sprawcy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

»Sprawca znajdował się prawdopodobnie w stanie zamroczenia alkoholowego – powiedziała w poniedziałek PAP zastępczyni szefa lublinieckiej prokuratury Joanna Masoń.

Do zdarzenia doszło nad ranem w miniony piątek w leśniczówce Lubockie koło Lublińca, w której przybywali dwaj członkowie koła łowieckiego »Ryś« z Bielska-Białej. Według ustaleń prokuratury, starszy z mężczyzn obudził się nagle, chwycił strzelbę i wystrzelił do kolegi, zabijając go na miejscu. Wiadomo, że wcześniej obaj pili alkohol.”
https://hyperreal.info/news/pijany-mysliwy-zastrzelil-kolege

To nie myśliwi, nie nazywajcie ich tak! To rzadkie, jednostkowe przypadki, czarne owce są wszędzie, nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora etc, itd, pijani kierowca zabijają więcej, czemu ich się nie uczepicie… – zakrzykną oburzeni myśliwi. Dość! Nie ulega wątpliwości, że problem jest. I nic nie da zaklinanie rzeczywistości, oskarżanie o szkalowanie itp. Chcemy, aby środowisko łowieckie samo zaczęło własną patologię zwalczać, dla bezpieczeństwa nas wszystkich i renomy własnej. Gdyby takie jednostki jak ekipa z dzikarze.pl były natychmiast wykluczane ze środowiska, nawet napisalibyśmy tekst z pochwaleniem i uznaniem takiej działalności. Choć chyba się nie doczekamy. Najwyżej padną pyskówki jak powyżej i odwracanie kota ogonem. W naszej ocenie zakaz spożywania alkoholu dla osób wykonujących czynności związane z polowaniem powinien obowiązywać 24 godziny przed i po nim. Przytoczone tutaj zdarzenia mówią same za siebie. Można też przyjąć interpretację, że wszystkie przypadki zostały przez nas zmyślone i urojone. I taką narrację przyjmowali czasem myśliwi 🙂 Wobec tego musimy sobie pogratulować, skoro udało nam się przekupić lub zastraszyć sędziów, policjantów i prokuratorów oraz namówić do prowadzenia fikcyjnych śledztw i rozpraw. Tylko po to aby szkalować łowiectwo 🙂

10001535_739842352702588_1247453367670144811_n

Targi łowieckie

Każdego roku w większych miastach polski odbywają się zloty miłośników łowiectwa i strzelectwa na których prezentowane są zwierzęce truchła, nowinki techniczne, trofea, kulinaria, pokazy wabienia i wiele innych. Czasem odwiedzamy takie imprezy. Na jednej z nich udało się nam zarejestrować myśliwych, którzy także dali solidnie wyraz stereotypom, którym tak bardzo chcieliby zaprzeczyć. Kiedy między stoiska wjechała budka z piwem, szybko zyskała sobie kolejkę sympatyków. Nasze odczucia odnośnie targów potwierdzili też sami myśliwi w komentarzach, ubolewając, że wydychane opary i zachowanie kolegów nie służą budowaniu wizerunku myśliwego-abstynenta. Oczywiście, nie, że czepiamy się degustujących piwo i nalewki.  No ale w odniesieniu do powyższych przypadków, nie napawa to optymizmem, co do przyszłości.

Zdjęcie1384

Zdjęcie1388

I komentarze uczestników targów:

Pijani2w

10391813_843724639071700_3168632680204486182_n

Pijani 4

Jako, że tutaj myśliwi skomentowali samych siebie i na szczęście dostrzegają problem (przynajmniej w kontekście wizerunkowym) powstrzymamy się od pisania więcej.

Wyprawa w dzikie ostępy.

Popularnością i powodzeniem w gronie łowieckim cieszą się płatne wyjazdy na tzw. „Safari”. Może być to kilku myśliwych, którzy umawiając się razem jadą gdzieś w plener do jakiegoś kraju na zaproszenie innego myśliwego, a może być zorganizowana za pośrednictwem biura polowań i opłacona wyprawa. Tam w tajniach mało dostępnych lasów, w domkach myśliwskich i kwaterach odbywają się libacje, których skalę znają tylko oni sami. Jest to poza wszelką kontrolą. O wypadkach podczas takich rajdów słyszeliśmy co jakiś czas. Skryci w głuszy oddają się przyjacielskim biesiadom, w międzyczasie oczywiście jakieś polowanko. Czasem coś się wydarzy, czasem nie. Zależy od farta.

14g_05

10170800_665644316840295_176731414937283331426_n

Obowiązkowe wyposażenie: Piersiówka

Jeśli, jak twierdzą myśliwi na polowaniach się nie pije i przez chwilę załóżmy idealistycznie, że tak jest, to znajduje się szybko kolejna zastanawiająca rzecz. Bogata oferta sklepów myśliwskich wręcz zachwyca misternie grawerowanymi piersiówkami i gadżetami służącymi do przechowywania lub spożywania alkoholu. Myśliwi powiedzą: Ale to przecież symboliczne upominki dla przyjaciół, kolegów po lufie! I przez chwilę bym w to uwierzył, gdyby nie opisy tych fantów widniejących właśnie na witrynach sklepów myśliwskich. Cytat: „Rozgrzej się podczas długiej podróży! Oferowana przez nas piersiówka dobrze sprawdzi także się podczas długich wycieczek, polowań lub wędkowania!” Do niektórych zestawów dołączone są od razu kieliszki. Nie trzeba mówić, że piersiówki na targach łowiectwa cieszyły się także ogromnym zainteresowaniem.

pirsiee

view600piersiowka-240-ml-grawer_2304mala-piersiowka-mysliwsk_2843

Mimo wszystko… wrzucanie całego środowiska do jednej butelki byłoby nadużyciem.
Picie alkoholu podczas polowań ma w środowisku łowieckim zarówno zagorzałych sympatyków jak i przeciwników. Na oficjalnym forum PZŁ nawet namawiają do tego, aby takie przypadki zgłaszać i piętnować. Godne pochwały. Wierzymy, że z czasem tradycja przegra ze zdrowym rozsądkiem. Oraz w to, że istnieje mnóstwo myśliwych, którzy nawet nie wpadliby na tak absurdalny pomysł jak polowanie z promilami. Poniżej kilka zrzutów ekranu:

erreee.jpg

erreee222
Kultura łowiecka może nie na najwyższym poziomie, no ale ważne są intencje.

343434333
Kolejna tragiczna historia. Członek PZŁ użycza osobie nieuprawnionej broń myśliwską. Idą razem na polowanie, wcześniej piją alkohol. Strzał do nierozpoznanego celu i trafienie innego kolegi w głowę. Poniżej link do wątku, jako że zapis jest mało czytelny.
http://xn--owiecki-mjb.pl/dziennik/forum/printer.php?f=15&i=12967&t=12967

Diana nie gęś! Za kołnierz nie wylewa.

Jedna z czytelniczek przesłała nam kiedyś zdjęcia pijanych w sztok Dian na jednej z imprez myśliwskich. Zastanowimy się jeszcze, czy je tutaj zamieścić, gdyż gdyby zakryć te ”strudzone” twarze, wypaczy to cały przekaz.  Panie również polują i piją. Fakt, że nie słyszymy o wypadkach jak powyżej z udziałem kobiet wynikać może z tego, że jest ich w łowiectwie znacznie mniej.

polskiediany_wlodawa106

Podsumowanie.

Intencją tego artykułu nie jest nikogo obrażać. Chcemy jedynie zwrócić uwagę na problem, który istnieje, a w debacie publicznej jest pomijany. Dlatego publikujemy zawarte tutaj materiały. Co delikatnie cieszy, to zjawisko, że jednak na forach i grupach myśliwskich sporo osób reaguje wręcz agresją wobec kolegów przejawiających lekkomyślne podejście w kwestii bezpieczeństwa polowań. I bardzo dobrze. Co smuci i przeraża? Wpisy myśliwych i ich opowieści. Gdybyśmy chcieli zamieścić wszystkie opisywane przez myśliwych na forach tragiczne wypadki, czytania byłoby pewnie do końca tygodnia. Spotkaliśmy się też ze zjawiskiem szybkiego „wygaszania” dziwnych spraw, np jednego dnia pojawiała się informacja o wypadku z udziałem pijanego myśliwego, a w kolejnych nie sposób było nic na ten temat wyszukać. Zastanawiające… I na ostatek – jeden z byłych myśliwych Marcin Kostrzyński, sprawę ujął tak :

„Od początku lat 80. byłem na wielu polowaniach, w różnych kołach łowieckich i? Może inaczej: nie byłem na polowaniu, na którym by się nie piło. W pojedynczych przypadkach myśliwi byli tak pijani, że odbierało się im broń i musieli być wiezieni w przyczepce za ciągnikiem, bo nie byli w stanie funkcjonować lub byli zupełnie nieprzytomni. Również picie alkoholu po polowaniu jest regułą. Ja się dziwię, że policja tego nie kontroluje, ale mam silne wrażenie, że to jest taki układ. Przecież nie jest tajemnicą, że wielu myśliwych jest w jakiś sposób związanych z lokalnym establishmentem. I jest duże poczucie bezkarności pod tym względem. Być może coś się zmieniło, odkąd nie poluję, ale wiem, że piersiówka to zwyczajowe wyposażenie i ma ją większość myśliwych.”

I na tym zakończmy.

22046515_1691954764211953_4198120956811658483_n
Kilka dni temu w sieci pojawiło się takie zdjęcie. Zamieścił je nikt inny, jak nasz „dobry przyjaciel” A. Siekiera w jednej z grup myśliwskich. Myśliwy, podleśniczy, administrator strony „Las i myślistwo – moje pasje”. Obecnie hobbystycznie zajmujący się pacyfikacją obrońców Puszczy Białowieskiej jako strażnik leśny. Według myśliwych historia tego zdjęcia jest taka, że wieziono tutaj alkohol na prywatną imprezę nie związaną z polowaniem, a że przypadkiem użyto terenowego auta jakiegoś myśliwego…  No sami wiecie, przypadek, a reszta to wymysły „pseudoekologów”. czyli nasze. Póki co, pozwolimy sobie pozostać sceptyczni wobec tej wersji.

——————————————————
——————————————————

Źródła:

Wywiad z byłym myśliwym:
https://vege.com.pl/2016/07/13/mysliwy-ktory-zamienil-strzelbe-na-aparat/

Myślistwo i łowiectwo, fakty i mity okiem myśliwego:
http://lukowicatomy.pl/myslistwo-i-lowiectwo-fakty-i-mity-cz-3/

Oficjalne forum Polskiego Związku Łowieckiego.

Forum Dziennika Łowieckiego.

Forum ”poluje.pl”

Forum „forum-bron.pl”

Oferty sklepów myśliwskich. 

Blogi myśliwskie. 

Strony kół łowieckich.

łowiecki.pl

dzikarze.pl

Relacje osobiste (targi, znaleziska pod ambonami).

Prasa opisująca poszczególne przypadki ( linki wyróżnione w tekście )

———————————————————-
———————————————————-

Wilki Ireny Sendlerowej

Niedawno skazano myśliwych i pracownika LP uczestniczących w skłusowaniu, a następnie oskórowaniu wilczycy w Żernicach dokonanej rok temu:

http://esanok.pl/2017/mysliwi-skazani-w-polsce-nie-ma-zgody-na-zabijanie-zwierzat-bedacych-pod-ochrona-00e13dm.html

Sprawa od początku była głośna. Nie muszę mówić, że wtedy zapewne niektórzy myśliwi się cieszyli, że zabito przesadnie chronionego szkodnika łowieckiego. A niech tylko który się wyłamie i nie podziela tej radości – to biada mu, zostanie osądzony przez sąd koleżeński. Dokładnie to widać na załączonych zdjęciach. Uznałem, że taki kwiatek zasługuje na osobny wątek.

Myśliwych i leśnika z Żernic przyłapał na gorącym uczynku, a następnie zgłosił Bogumił Czeremys, myśliwy z KŁ „Ryś”, następnie zawieszony w prawach członka, rzekomo za nielegalne polowanie. On sam zarzekał, że nie uczestniczył w takowym, a nawet rzecznik PZŁ przekonywała, że został zawieszony z innych powodów i raczej nie jest to zemsta za „donos”.

Przeciwnego zdania byli myśliwi z forum Dziennika Łowieckiego, którzy skrytykowali rzecznik PZŁu za wybielanie pana Czeremysa. Dlaczego? Bo był kapusiem (czyli dbanie o wizerunek, usuwanie czarnych owiec i troska o przyrodę się nie podoba?) i w dodatku hipokrytą, który sam łamie prawo, a innych wrabia. Nie ma dowodów na jego złe uczynki, ale oni wiedzą, że był na tym nielegalnym polowaniu. Myśliwska intuicja!

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=121591&t=121453

Najbardziej zapienił się użytkownik o nicku „jooopsa” wyzywający myśliwego-świadka od wrednego kapusia, który szkodzi własnemu kołu i twierdzący, że on ręki mu nie poda. Ale co jest najlepsze?

Otóż zabicie wilka to nie jest szkodliwy społecznie czyn. A jego ochrona to zamordystyczne destrukcyjne społeczne lewo. Myśliwi-kłusownicy zostali porównani do… Ireny Sendlerowej, która także złamała przepisy dla lepszej sprawy.

Nie, nie żartuję. Irena Sendlerowa, ratująca podczas II wojny światowej żydowskie dzieci, gdzie w okupowanej Polsce za pomoc Żydowi groziła kara śmierci = legalni myśliwi, de facto pospolici przestępcy zabijający, zapewne dla własnych potrzeb, chronione zwierzę w jego własnym domu jakim jest las. Za co wtedy nie zostali zawieszeni w prawach członków. A prawo w przypadkach zabicia chronionego gatunku jest słabe, bo jeśli nie będzie szkody dla ekosystemu, to jest kwalifikowane jako niska szkodliwość społeczna czynu.

wilkisendler

Nie wiecie, jakie wulgaryzmy cisną mi się na to niesmaczne porównanie. I jeszcze ciśnienie podnosi tekst, że społeczeństwo tylko zyskało na zabiciu wilka, bo wredna władza zafundowała plagę wilków, a dzielni kłusownicy uratowali mienie kół łowieckich i hodowców. I chełpi się, że nikt nie znalazł kontrargumentów na jego tezę. Więc to uczynię.

1. Straty w mieniu hodowcy = Odszkodowania wypłacane za wilcze szkody nie przekraczają miliona złotych (dla porównania 57 mln wypłaca się za szkody łowieckie). A także od wielu lat tzw. ekologiści pomagają hodowcom zabezpieczać mienie m.in. pastuchami elektrycznymi, fladrami. Są też psy pasterskie. W dodatku jest furtka odstrzału, gdy inne metody nie działają.

2. Straty w mieniu myśliwych = Twoje jelenie? Z tego co mi wiadomo to zwierzyna należy do Skarbu Państwa, de facto należy do nas wszystkich. I jakie straty? Nie będziesz miał na ścianie trofeum? Albo umrzesz z głodu? Skoro stać cię na urządzenia myśliwskie, to śmiem wątpić, że robisz to dla przetrwania. Poza tym zyski z myśliwstwa ma ok. 0,3 % polskiego społeczeństwa.

3. Długotrwałe tortury zadawane zwierzynie = Ile masz lat? Cztery? Nie wiesz jak działa natura?

4. Plaga wilków = Ten nędzny tysiąc w Polsce? Ledwie 400 wilków w nieco większej Finlandii – to ma być plaga?! Te dopiero co odrodzone populacje wilka wytępione w wyniku bezlitosnych prześladowań przez takich jak ty? A naruszająca ekosystem przegęszczona przez bezmyślne działania myśliwych zwierzyna gruba powodująca straty np. u rolników to już nie plaga?

5. Zaszczuci myśliwi przez wredne lewo = To już bezczelność. Grupa społeczna ciesząca się przywilejami, mająca dobre kontakty z rządami i układająca prawo pod siebie kosztem reszty obywateli jest „moralnie szantażowana” przez mityczne lobby ekologistów i narażana na bankructwa kół łowieckich, jak nie z powodu odszkodowań dla rolników, to wrednych wilczysk.

Brawo jooopsa! Teraz wiem, że jesteś wycierającym gębę wzniosłymi hasłami, nie szanującym prawa, rozpieszczonym roszczeniowcem, który burzy się, że nie może prześladować wilka, a państwo nie chce dać odszkodowania za straty w kole łowieckim (z pieniędzy podatników, bo budżet państwa nie bierze się z magicznego worka). I ubliżającym porządnym ludziom, którym zależy na przyrodzie i pozytywnym obrazie łowiectwa.

Aha, a oto jakie straty ponosi społeczeństwo w wyniku kłusownictwa wilków.

1. Straty w rolnictwie = wilk jest sprzymierzeńcem rolników. Na pewno większym niż myśliwym, bo nie dokarmia „szkodników rolnych” i bez mrugnięcia zabija je, nie marudząc przy tym. Zresztą nie tylko redukuje ilości zwierzyny grubej. I jak ktoś powie, że wilk przepłasza zwierzęta kopytne na pola rolników to można go wyśmiać i kazać doedukować, ponieważ te stosują inne taktyki unikania naturalnych wrogów – krótsze żerowanie przerywane zwiększoną czujnością, większa ruchliwość w obrębie areałów, czy wybieranie miejsc, w których obecna jest mniejsza liczba przeszkód mogący utrudnić ucieczkę, np. pni powalonych drzew i wykrotów. Z kolei dziki są mało wrażliwe na świeże ślady zapachowe (np. odchody) pozostawiane przez wilki w ich areałach i w przeciwieństwie do jeleni nie reagują zwiększoną czujnością ani ucieczką. Oprócz zwierzyny grubej, wilki z chęcią pałaszują chronione bobry i wydry, na które też pomstują rolnicy i Skarb Państwa oszczędza na odszkodowaniach i opłacaniu ludzkich reduktorów.

2. Straty w Skarbie Państwa, tj. pieniądzach podatników = W kwestii bobrów patrz punkt 1. Co do zwierząt kopytnych, to jeśli szkoda powstała poza obszarem zarządzanym przez koło łowieckie – wówczas taką szacuje zarząd województwa i odszkodowanie idzie z budżetu państwa. I niekiedy rząd jest zmuszony płacić za zwierzynę łowną. W 2014 r. rząd przyznał Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa 6,1 miliona zł na pokrycie dziczych szkód. W tym samym roku  województwo podlaskim przeznaczył 12 tys. zł na odstrzał dzików. W kwietniu 2016 r. zarządzenie Ministra Rolnictwa nakazuje myśliwym redukcję 40 tys. dzików we wschodniej Polsce. Cytując dr Sabinę Pierużek-Nowak „Na wynagrodzenia dla myśliwych przeznaczono 12,6 mln złotych, czyli za zabicie każdego dzika myśliwy otrzyma 315 zł. Tymczasem wilki wykonują tę pracę bezpłatnie. Gdyby przyjąć do porównania stawki oferowane myśliwym, okazałoby się, że praca wilków warta jest od 8,2 do 16,4 mln zł.” 

3. Straty w gospodarce leśnej = Nasz stosunek do Lasów Państwowych jest negatywny, ale u części społeczeństwa niekoniecznie i mogą uważać, że gospodarka leśna w Polsce jest prawidłowa i niezbędna. Jednak zwierzęta kopytne mogą uszkadzać uprawy leśne i utrudniają funkcjonowanie owej gospodarki leśnej. Lasy Państwowe na przeciwdziałanie szkód od zwierzyny leśnej przeznaczają ok. 150 mln zł. M.in. dlatego część Lasów Państwowych ma stosunek do wilka pozytywny, bo ten jest ich takim wolontariuszem i pomaga im w tej „racjonalnej gospodarce leśnej” i pozbywa się „szkodników leśnych”. Kierując się chłopską logiką – LP ma darmowego pracownika (wilka), dzięki niemu jeleniowatych jest mniej, a co za tym idzie szkółki są bezpieczniejsze, tartaki więcej zarabiają, a Polacy mają meble i podpałkę do pieca, a leśnicy mogą przeznaczać kasę na inne rzeczy :).

4. Straty w ekosystemie = W Żernicy zabito wilczycę młodą wilczycę, która mogła wydać w swoim życiu na świat wiele szczeniąt, część tych szczeniąt dorosłoby i potem miała swoje… A te przyszłe wilki wspomagać ekosystem, zupełnie za darmo. Jak?

Ciągle mówi się o negatywnym wpływie jeleniowatych na odnowienia lasu. Sarny są konkurentem pokarmowym zagrożonych u nas wielkich kuraków, a dziki mają udział w ich zniszczonych lęgach. Wilk, zjadając jeleniowate i dziki, temu wszystkiemu zapobiega. Dla przykładu reintrodukcja wilków w Parku Yellowstone sprawiła, że tamtejszy bioróżnorodność odetchnęła z ulgą od nadmiernych ilości wapiti i kojotów.

Z kolei co chwila krzyczy się o nadmiernie rozmnożonych lisach czy „wałęsających hordach bezpańskich kundli-kłusowników” i wynikających z tego problemach dla bioróżnorodności. Gdzie pojawia się wilk, problem bezpańskich psów automatycznie się rozwiązuje, bo wilk nienawidzi psów i je zagryza lub pożera. Z lisami i jenotami jest podobnie. W Wigierskim Parku Narodowym wilki przetrzebiły lisy i zmniejszyła się liczba tych drugich. Wszystko robi to za darmo.

Z kolei pozostawionymi resztkami przez wilki dokarmia całą zgraję gatunków odżywiających się padliną. M.in. padliną odżywiają się lubiane przez ludzi sikorki, i dlategoż ptaki te chętnie zjadają zimową słoninę. Co do zimy pozostawione resztki są zbawienna dla wielu padlinożerców, dzięki czemu przetrwają ten trudny okres. I większość zwierząt „dokarmianych w zimie” przez wilka nie jest w jego jadłospisie (w przeciwieństwie do myśliwych).

5. Dalsza erozja wizerunku myśliwych w kwestii psowatych = O bezpańskich psach już mówiłem wyżej. W dodatku obecne prawo ogranicza myśliwych i nie mogą już ot tak zabić do psa. Wilk może. Z lisami myśliwi mają więcej luzu, ale wystarczy większy pokot lisów i jest w afera w mediach, a tłumaczeń myśliwych większość ludzi nie kupuje (ratuję przed lisem zające, na które sam mam ochotę!). A wilk jak zabije, nikt go nie będzie oskarżał, jakim jest psycholem i zwyrodnialcem, bo „taka jest natura”. Więc wyręcza myśliwych w tych drażliwych kwestiach i chce się napisać: „tam, gdzie PZŁ nie może, tam wilka pośle”.

6. Zachęta do łamania dla prawa, „bo tak” = taki gówniarski „libertarianizm / anarchizm” wspiera typowe myślenie: „A w nosie mam te głupie zakazy! Nie będzie mnie jakiś komuch zabierał mi wolności!”.

Kij z edukowaniem, uświadamianiem, restrykcjami, wysiłkiem różnych instytucji, by koegzystować z przyrodą. Taki typ ludzi musi udowodnić swoje rację! W ogóle ta cała ochrona przyrody to wymysł jakiegoś lewactwa! Jak można ograniczać wolność! To jego sprawa, że zabija trutką lisy, którymi pożywi się zagrożony wyginięciem drapol! Ma prawo do koszenia i pryskania łąki jak chce. A, że ginie zagrożony wyginięciem kulik jakiś tam?! Mam prawo zabić jaszczembia! Ten drań zabija mi gołębie, a wy ograniczacie mojo samoobronę!!! Mam zabezpieczać klatkę?! Nie mów mi komuchu co mam robić!!!

I będzie taki przekazywać, że przepisy ochrony przyrody są po to, by niewiadomo jakie lobby niszczyło biednych ludzi. Bo jak się idzie do lasu, to powinno móc wysypać śmieci do lasu. Nieogrodzone, to pewno niczyje. A nawet jak ogrodzone, to i tak warto przeleźć przez ogrodzenie!

A takie zachowanie (nie tylko w kwestii przyrody) też nie jest dobre, bo tylko zachęca prawodawcę, by prawo zaostrzać i cierpią na także ci obywatele, co tego prawa przestrzegają (a cierpliwość ma swoją granicę). A z czyjej winy? No właśnie.

Nie twierdzę, że polskie prawodawstwo jest idealne; można o nim wiele złego powiedzieć. Jednak czy do takich jakichś okrutnych/zamordystycznych przepisów należy ochrona przyrody? Której przepisy nie są jakieś strasznie restrykcyjne? I wątpię, by ochrona wilka, który nie zagraża człowiekowi, a świadczy naszemu kraju istotne korzyści, była jakimś złem, przez które cierpią niewinni obywatele. Może dla garstki osób, które i tak mają za dużo swobody, więc niech nie kreują się na jakichś „myśliwych wyklętych” :P.

7. Zniszczony wizerunek myśliwstwa = tak czarnych chmur na PZŁ i polskim łowiectwem od dawna nie było, a takie sprawy jak ta z Żernicy, tylko tym chmurom sprzyjają. Do świadomości przeciętnego człowieka dociera wtedy obraz myśliwego jako kłusownika, który gdzieś ma prawo i te bajanie o etyce, ochronie przyrody i zastępowaniu drapieżników przegrywają z prymitywną żądzą dopełnienia celu w imię chorych zachcianek. A jak ten przęcietny człowiek jeszcze jest uprzedzony do łowiectwa i średnio się zgadza z jego argumentami… to tylko bardziej utwierdzi się w swych podejrzeniach.

Cierpią na tym także ci uczciwi i etyczni, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, myśliwi, którym nic nie można zarzucić. I muszą świecić oczami za swych zwyrodniałych „kolegów po lufie”. Są jeszcze myśliwi, którym co prawda nie podoba ochrona ścisła wilków i woleliby jako łowne, ale nie będą po kryjomu ich zabijać, bo szanują prawo, a ich kręgosłup moralny nie pozwala na jakiekolwiek kłusownictwo. Także oni będą musieli świecić oczami, a jeszcze jak powie, że chciałby na wilka zapolować (niekoniecznie mając mentalność „wilk to wyłącznie szkodnik!”), to ktoś pomyśli „O! Marzy się mu zabijać wilki! Ciekawe ile wymordował na nielegalu!”.

W dodatku oskórowanie wilczycy z Żernicy mocno nadwątliła wizerunek PZŁ, który nawet nie raczył zawiesić sprawców w prawach członka, ale myśliwego, dzięki któremu sprawa wyszła na światło dzienne, zawiesił (obecnie po odwołaniu się – przywrócony). I wcale nie pomagały pokrętne tłumaczenia, że chodziło zupełnie o inną sprawę, a nie zemstę czy zmowę milczenia. Do ludzi dotarł zupełnie inny przekaz – Jesteś etycznym przestrzegającym myśliwym, któremu zależy na usuwaniu czarnych owiec? PZŁ za to cię ukarze, a zostawi czarne owce pozwalając im na dalszą bezkarność. W dodatku ten przekaz jest wzmocniony przez oświadczenia owego myśliwego, że wcale nie uczestniczył w jakimś nielegalnym polowaniu oraz podobne tego typu sprawy opisane chociażby w felietonach Dziennika Łowieckiego.

Sprawa z Żernicy dała namacalny dowód, że polscy myśliwi jednak dokonują kłusownictwa na wilkach. A podobne przypadki to na 99% to ich sprawka, a nie jakichś kłusowników i gości z wiatrówkami. A wypowiedzi myśliwych o tępieniu wilków, bo „coś tam”, pokazują, że oni wcale nie rzucają słów na wiatr. Jak sugeruje w wypowiedzi myśliwy poniżej, kiedy w Wigierskim Parku Narodowym znaleziono zastrzelonego wilka. Potężna utrata dobrego wizerunku w oczach opinii publicznej.

Screenshot - 2016-01-23 , 19_17_33

Co do tego ostatniego, dla niektórych warto poświęcić dla dobra „lepszej” sprawy i walki z „okupantem”, bo:

Nieważne prawo, nieważne poczucie sprawiedliwości i zwykłej przyzwoitości – liczy się tylko „wizerunek”. Jak „wizerunek” tego wymaga, to winy zamiata się pod dywan… Świetna propozycja… dla donosicieli!

wilkisendler2

Masz gdzieś wizerunek? Dobra. Ciekawe, jak będziesz płakać, gdy spełni się czarny scenariusz dla myślistwa przy aprobacie społeczeństwa, gdy z powodu utraty wizerunku nikt nie będzie chronić waszego hobby. I to właśnie przez takich jak ty, a nie „ekologistów”.

AKTUALIZACJA (14.11.2017): Wyrok za zabicie wadery z Żernic się uprawomocnił, rzecznik PZŁ poinformowała na profilu facebookowym Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, że skazany Szymon G. nie jest już członkiem PZŁ, a podleśniczego czeka sąd łowiecki.

http://www.bieszczadzka24.pl/aktualnosci/zabili-i-oskorowali-wilka-zostali-skazani/2780

www.facebook.com/pracownia.na.rzecz.wszystkich.istot/photos/a.419012061503118.96450.136390556431938/1732371143500530/?type=3&theater

A jakie nastroje wśród myśliwych na uprawomocniony wyrok?

Ci wspaniali ludzie powinni dostać nagrodę, a nie karę.

Dokładnie tak – potakuje jeden z myśliwych.

klusole bohaterowie (1)

Jeden z użytkowników krytykuje poglądy kolegów po lufie. Jak mu odpowiadają?

Nie ma podstaw żeby twierdzić że wilk ma większe prawo do jelenia niż my. Mamy równe prawa. Nie jesteśmy z innej galaktyki, jesteśmy częścią ekosystemu.

klusole bohaterowie (2)

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=524119&t=524076

Czy mnie to dziwi? No raczej nie. Widać jak myśliwskie środowisko traktuje wyrzucanie „czarnych owiec”. Zresztą sprawa ta od samego początku pokazała jak większość myśliwych podchodzi do przestrzegania prawa i kłusownictwach na wilkach. Jakiś pies uganiający za łowną sarną? Spalcie kundla i właściciela na stosie! Masowe kłusownictwo na chronionym prawnie wilku? E tam. Nic się stało. Czarną owcą jest ten, który zechce przełamać mowę zmilczenia.

wilkklusownik (1)wilkklusownik (2)wilkprawo

I widać jak członkowie PZŁ bardzo ładnie kurwią logikę. Wedle nich władze powinny siedzieć cicho, bo przecież jakie prawo łowieckie zostało złamane? Wilk nie jest gatunkiem łownym, więc można swobodnie kłusować. Co z tego, że prawo w całości dotyczy wszystkich obywateli, w tym także członków PZŁ? A złamaniem prawa jest zabicie gatunku chronionego, a takim jest wilk szary. A potem zdziwienie, że opinia publiczna ma taką, a nie inną opinię, a strona taka jak nasza zyskuje więcej zwolenników.

wilk nie prawo (1)wilk nie prawo (2)

I też we wszystkim dziwi reakcja Polskiego Związku Łowieckiego w całej sprawie. Żeby oddać sprawiedliwość, to PZŁ pierwszy napisał, że owym świadkiem kłusownictwa był myśliwym cyt. „nie bez znaczenia jest, że to właśnie członkowie naszego Zrzeszenia kierując się dobrem ojczystej przyrody zgłosili sprawę do Policji” (www.facebook.com/223436214384778/photos/a.446076162120781.101022.223436214384778/996342010427524/?type=3&theater). I po chwili fakt został potwierdzony… kiedy wyszło, że kierujący dobrem ojczystej przyrody myśliwy został zawieszony w prawach członka. Natomiast PZŁ zwlekał z reakcją wobec podejrzanych myśliwych niesamowicie długo, do czasu aż zostaną skazani. Jakby honor nakazywał, to podejrzani kłusownicy-myśliwi zostaliby przynajmniej zawieszeni na czas rozprawy, taki środek zapobiegawczy… Dla porównania pomagający tym kłusownikom pracownik Lasów Państwowych po ujawnieniu sprawy od razu został dyscyplinarnie zwolniony. Dało się? Dało.

I jeszcze jedno – mimo zapowiedzi, że pismo o utracie członkowstwa jednego z sprawców pojawi się jeszcze tego samego dnia, od tygodnia wciąż jest nieobecne. Podobno czekają na odpis wyroku. Ech, ta Poczta Polska 😝. I jeszcze ta sprawa, że drugi skazany za sprawą rzecznika dyscyplinarnego ma sprawę w sądzie łowieckim. No do cholery, jest udowodnione ponad wątpliwość, że jest winny kłusownictwa. Powinien z automatu stracić członkostwo – po co drążyć temat?! jakoś przy tej chryi z nagraniem chrztu myśliwskiego w Legnicy szybciutko wysmarowano pismo. I nie bez znaczenia jest fakt, że dekadę temu ZG PZŁ postulował o wpisanie wilka na listę gatunków łownych, a rok temu na IX Okręgowym Zjeździe Delegatów PZŁ w Bydgoszczy wśród powierzonych zadań dla myśliwych wymieniało się „podjęcie starania mające na celu przywrócenie wilka na listę zwierząt łownych”.

W sumie nie mam się dziwić, że szeregowi myśliwi pochwalają kłusownictwo na wilkach. Przykład idzie z góry.

Czytaj także: Zachowania i poglądy kłusownicze wśród myśliwych oraz
Myśliwi strzelają, a wilki giną.

 

„Bo pomyliłem z dzikiem”

„Janusz, tam coś się rusza! Strzelaj prędko, bo ucieknie!” – rzekł Marian, przecierając zaparowane szkła grubych okularów. Czy tak właśnie wyglądają niektóre ”polowania”?

pomylilzdzikiem

Zastanawiasz się jak można, będąc wieloletnim myśliwym pomylić z dzikiem kolegę, żonę, konia, łosia, żubra? Ale właśnie takie wyjaśnienie, w tego typu sprawach podają najczęściej myśliwi. Bo z drugiej strony, co mieliby powiedzieć?

„Było ciemno, coś tam się ruszało, no to strzeliłem”. Bo chyba tak to wygląda w praktyce, biorąc pod uwagę rozpiętość gatunkową dotyczącą owych pomyłek.

Jak najbardziej więc można, będąc myśliwym należącym do PZŁ, a nie jakimś tam anonimowym kłusownikiem.

Po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy „Pomylił z dzikiem”, na szybko znajdujemy wiele smutnych historii.

  1. Pomylił żubra z dzikiem. 

    „Myśliwy godzinami wyczekiwał w ambonie na zwierzynę. Nagle usłyszał łamiące się gałęzie i zobaczył ciemną plamę za drzewami. Jak tłumaczył, myślał, że to dzik. Gdy zwierzę wyszło z lasu – od razu strzelił.Zabity został samiec alfa.

    Najzdrowszy i najsilniejszy ze wszystkich 51 żubrów w stadzie. – Był to ojciec stada, więc straciliśmy bardzo dobry materiał genetyczny , który byłby początkiem kolejnego stada – powiedział weterynarz, dr Roman Lizoń.

    Myśliwy doskonale to wiedział, dlatego postanowił zatrzeć wszelkie ślady. Siekierą poćwiartował zwierzę i próbował je zakopać. Nie udało się. W końcu się przyznał.”
    http://www.tvp.info/2305634/ludzie/mysliwy-pomylil-zubra-z-dzikiem/

     

  2. Pomylił kobietę z dzikiem 

    „Około godziny 17.00 dwóch członków koła łowieckiego w Toruniu przyjechało do Sumina zapolować na dziki, które w ciągu dnia widziane były na polu kukurydzy przez wykonujących pracę polowe robotników. Około godziny 20.00 jeden z myśliwych oddał strzał ze sztucera z odległości około 30 metrów w kierunku pola kukurydzy. Był przekonany, że strzela do dzika. Celem okazała się 54-letnia Anna K., która wraz z mężem zbierała kolby kukurydzy na nienależącym do niej polu. Kobieta poniosła śmierć na miejscu.”

    http://www.pomorska.pl/wiadomosci/lipno/art/7186198,pomylil-kobiete-z-dzikiem-nowe-watki-w-sprawie-tragedii-na-polowaniu,id,t.html

  3. Pomylił żonę z dzikiem 

    „- Było ciemno, a zarysy postaci były ledwo widoczne. Podejrzany oddał strzał do nierozpoznanego celu. Nie powinien był tego zrobić, bo regulamin polowań tego zabrania. W efekcie zamiast dzika zastrzelił swoją żonę – dodaje pani prokurator.(…)

    Znajomi z Koła Łowieckiego »Ponowa« z Niemczy, które zorganizowało pechowe polowanie, mówią o Jacku W. w samych superlatywach. – Przesympatyczny, wesoły, kontaktowy – opisuje Zbigniew Pabian. – Miło się z nim rozmawiało, dał się poznać z jak najlepszej strony. Nigdy żadnych uchybień, etyka i kultura osobista na najwyższym poziomie. To nieszczęście spadło na nas jak grom z jasnego nieba.

    Sam Jacek W. na przesłuchaniu tłumaczył, że to był jego ostatni dzień pobytu, a polowania jak dotąd nie były udane. Dlatego kiedy zobaczył w oddali – jak mu się wydawało – dzika, stracił głowę. I mimo że posiadał strzelbę z lunetą, miał w kieszeni latarkę nie sprawdził, czy to na pewno zwierzę. Chwycił szybko za broń i strzelił.”
    http://nasygnale.pl/kat,1025345,title,Tragedia-na-polowaniu-mysliwy-pomylil-zone-z-dzikiem,wid,13784590,wiadomosc.html?ticaid=619576

     

  4. Pomylił nastolatkę z dzikiem. 

    „– Trzeźwy, 64-letni myśliwy zeznał, że polował na dziki. W pewnym momencie strzelił w kierunku sylwetki w polu kukurydzy. Niestety, nie był to dzik, tylko spacerująca para. Osiemnastolatka, która szła tamtędy z kolegą – powiedziała podinsp. Joanna Kącka z łódzkiej policji. – Na razie wiele wskazuje na to, że doszło do tragicznej pomyłki. Sprawa zostanie przekazana prokuraturze. Na razie 64-letni myśliwy był przesłuchiwany w charakterze świadka – dodała.

    Dziewczyna została ciężko ranna, myśliwy trafił ją w brzuch. Po tym jak usłyszał jej krzyki, wezwał pogotowie. 18-latka została przewieziona do pabianickiego szpitala. Lekarze określają jej stan jako stabilny.”
    http://www.wprost.pl/kraj/447558/Mysliwy-strzelil-do-nastolatki-Myslal-ze-to-dzik.htm

     

  5. Pomylił kolegę z polowania z dzikiem. 

    „Do zdarzenia doszło w czwartek nad ranem. Jak informują policjanci, myśliwi z tczewskiego koła łowieckiego umówili się na polowanie. – Kiedy 44-latek przechodził koło leśnej ambony, gdzie mieli się spotkać, jego kolega pomylił go z dzikiem i strzelił – (…) Mężczyzna, który oddał strzał był trzeźwy.”

    http://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/50195-wypadek-w-gminie-pelplin-myslal-ze-to-dzik-i-strzelil-go-kolegi

  6. Pomylił konia z dzikiem. 

    „61-letni myśliwy w miejscowości Grodno na północy Wielkopolski zastrzelił konia, który według właścicielki jest wart 40 tys. euro. Jak tłumaczył prokuraturze, myślał, że celuje do dzika. – Zachodzi uzasadniona wątpliwość czy ten mężczyzna dalej może być myśliwym, jeśli nie potrafi należycie zidentyfikować celu – zastanawia się prokurator.Końcówka listopada, godzina 17. Ostatnie promienie słońca już zniknęły za horyzontem, jednak 61-letni myśliwy wytrwale czeka. Poluje w okolicach Grodna, malutkiej, malowniczo położonej wsi, niemal na granicy województw. Na polanie dostrzega zwierzę. Pada strzał. Jak się później okaże, pewnie najbardziej kosztowny w jego życiu.

    Dwa dni później policja puka do drzwi myśliwego. Ktoś z gospodarstwa przylegającego do terenu gdzie polował, zgłosił, że pasący się wolno na wybiegu koń został zastrzelony.

    (…)

    – On nie zaprzecza, że strzelił do tego konia. Tłumaczy za to, że według niego był to dzik – mówi Sebastian Drewicz, Prokuratur Rejonowy w Złotowie. I sam przyznaje, że nie ma pojęcia jak można pomylić te dwa zwierzęta.”
    http://www.tvn24.pl/poznan,43/myslal-ze-strzela-do-dzika-zabil-konia-wartego-40-tys-euro,699444.html

     

  7. Pomylił spacerowicza z dzikiem. 

    „Dwóch myśliwych wybrało się na polowanie w lasach otaczających Kłodę. – Jeden z nich myślał, że strzelił do dzika. Okazało się, że nie było to zwierzę, a 63-letni mężczyzna – mówi w rozmowie z portalem tvn24.pl Łukasz Szuwikowski z głogowskiej policji. Postrzelony przechodzień trafił do szpitala. Niestety, mimo wysiłków lekarzy i przeprowadzonej operacji nie udało się go uratować. Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.”

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21430682,myslal-ze-strzela-do-dzika-mysliwy-zastrzelil-przechodnia.html

  8. Pomylił księdza z dzikiem 

    Zmieniamy kraj i lecimy do Włoszech.

    „Najprawdopodobniej myśliwy sylwetkę księdza w śpiworze pomylił z chowającym się w krzakach dzikiem. Wystrzelił więc, trafiając Cassola w brzuch. Duchowny zmarł.”
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/smierc-ksiedza-mysliwy-pomylil-go-z-dzikiem/6pky2

     

  9. Pomylił auto z dzikiem 

    Tym razem Austria, jak widać nie tylko w Polsce panuje „pomyliłem z dzikiem”:

    „Myśliwy próbował ustrzelić zaparkowany samochód. Myślał, że to odyniec. (…) 67-letni mężczyzna zeznał, że zdrzemnął się na łowieckiej ambonie, około 80 metrów od miejsca, gdzie zaparkowany był samochód. Gdy się obudził, wziął auto za dzikie zwierzę i wypalił. Myśliwy był trzeźwy – ustaliła policja. Nic nie stało się 19-letniemu kierowcy, który stał z bratem na leśnej ścieżce niedaleko pechowego samochodu.”

    http://www.rp.pl/artykul/190641-Mysliwy-myslal–ze-auto-to-dzik.html#ap-1

 

Takich przykładów można odszukać wiele. Pełną listę z aktualnych lat znajdziecie na zakładce Wypadki / Przestępstwa:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/wypadki/

=========================
=========================

Pytanie co kieruje takimi „myśliwymi”? Amok, podniecenie, „gorączka łowiecka”, żądza zabijania i chęć doświadczenia emocji, które popełnienie owego czynu im dostarczy. Przeczy to oczywiście wszelkiej poczytalności. Tacy ludzie powinni być wykluczani z PZŁ, jakkolwiek cały czas do niego należą, o czym świadczą przypadki, które wydarzają się co roku, a myśliwi machają ręką bagatelizując sprawę i mówiąc: „Czarne owce zdarzają się wszędzie! Nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora! Czemu nie czepicie się kierowców lub narciarzy, tam też giną ludzie!”

Hm, może dlatego, że jednak ani narciarze, alpiniści czy kierowcy nie strzelają z ostrej broni w terenie otwartym, a ich hobby nie jest zbijanie? I może dlatego, że strona istniejąca pod taką nazwą, będzie zajmować się tym, do czego została powołana?

No i przecież „Myśliwy nie może strzelać do nierozpoznanego celu”. A wszystkie te przypadki to kłamstwa i wymysły pseudoekologów .

NPRM

„Nie dla wilka kiełbasa!” – myśliwi oburzają, że wilki zjadają „ich” dziki.

Od dłuższego czasu PZŁ gromi jak to dzików jest za dużo, okoliczni mieszkańcy wsi i miejskich osiedli cierpią, a eko-dekle jak zwykle nie chcą ich wybijać. Co jest dziwne, bo jak ministrowie rolnictwa i rozwoju wsi, wpierw Marek Sawicki, a potem Krzysztof Jurgiel zapowiadali depopulację dzików na Podlasiu w związku z ASF, to myśliwi gremialnie się oburzali: Jak tak można! To barbarzyństwo! Gdzie są eko-dekle?!

Podobnie reagowali, gdy w marcu 2016 roku w nadleśnictwie Gdańsk, husky rzekomo zagryzł dwa warchlaki (https://www.facebook.com/StrazLesnaNadlesnictwoGdansk/posts/1124348077610419). Coś co wilk zrobiłby dokładnie to samo. Dobra, ale pies domowy to obcy element w lesie. Wilkowi, jako elementowi bardziej naturalnemu, można przebaczyć? Nic z tych rzeczy!

wilkdzik1

I tu przechodzimy do sedna – Gdy zwierzyna gruba obrywa od wilka, to myśliwi także awanturują się i jest rozpacz o masakrze dokonywanej na warchlakach oraz jakie to szkody wyrządza przyrodzie. Boli ich serce, że wataha wilków męczy biednego dzika i go zagryza. Co w przypadku dzika jest kuriozalnym twierdzeniem, kiedy w myśliwskich zagrodach dziki są możliwości obrony szczute przez rozjuszone psy myśliwskie. A w polowaniach myśliwi krzyczą, strzelają i posyłają swe psy na i tak zastraszone zwierzęta.

08-Woelfe-Wildschwein-Jagd12809622_984195851669921_8933204576095766139_n Wilki atakują dzika – źle. Myśliwskie psy atakują dzika – dobrze.

A najbardziej rozwalają mnie teksty typu „Wilki mordujo warchlaczki! Olaboga!”.  Oderwanie od rzeczywistości czy tak zwany „bambizm”? Dla każdego przyrodnika wiadomym jest, że drapieżnik poluje przede wszystkim na młode, jako mniej sprawne w ucieczce, łatwiejsze do zabicia itd. Myśliwi reagują natomiast jakby nie znali tego prawidła przyrody. Pytanie – Czy rzeczywiście żałują szczerze uroczych warchlaków czy też utraconych niedoszłych obiektów swoich polowań?

wilkdzik2

Kogo my chcemy oszukać… Oczywiście, że żałują niedoszłych obiektów swoich polowań. Myśliwi krzyczą, że dzików jest za dużo i konieczna jest ich regulacja ze strony myśliwych. Jednak, gdy wilk zmniejsza ilość owych dzików, to myśliwi krzyczą, że to wilków jest za dużo. Że zaraz wytępi całą zwierzynę w lesie i z jej braku zaatakuje nasze psy, potem żywy inwentarz, aż w końcu ludzi.

473402871_d11dzik Wilki upolowały dzika – źle. Myśliwi upolowali dzika – dobrze.

A czemu krzyczą? Dwa powody:

Pierwszy – wilk to wielki konkurent dla myśliwego, chcącego mieć zwierzyny jak najwięcej dla siebie, bo bardziej cieszy go duże ilości dzików od jednego wilka, przez którego „niejedno koło cierpi”. Biedni myśliwi, gdyż nie będzie pieniędzy z tuszy, a dewizowców też będzie mniej.

 

wilkdzik6

11999675_984200798336093_140960265693744460_o12804790_984202945002545_1942267724315530947_n

Ach ten wredny wilk! Jak on śmie pożreć swój naturalny pokarm! Przed czym teraz myśliwi będą chronić pola rolników?! Przed czym będą przestrzegać mieszczuchów?! Buras to wszystko psuje! Nawet misterny plan jak tu zwiększyć ilość dzików. Tak jak opisuje jeden użytkownik z forum Dziennika Łowieckiego (http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=56728&t=55573):  

Nie mieliśmy przez kilka lat za dużo dzików ale udało nam się zwiększyć ich ilość i byliśmy zadowoleni. 

wilkdzik7

Czyli myśliwi specjalnie tworzą nadwyżki zwierząt, nawet tych, którym nie jest potrzebna reintrodukcja i należących do gatunków konfliktogennych. A takim jest dzik. Co z tego, że rolnik może mieć straty? Co z tego, że trzeba wydawać pieniądze, czasami publiczne, by je pokryć*? Co z tego, iż potem bajzel ten trzeba odkręcać i wtedy myśliwska narracja się zmienia? No nic, bo łowisko jest bogate, a ten wredny wilk nawet nie próbuje oszczenić, bo przed czymś trzeba chronić mieszczuchów na wypadek zwierzęcej apokalipsy! Ciąg dalszy cytatu:

Kilka lat temu oszczeniła się nam wadera i mamy swoje wilki….no i oczywiście wynikające z tego powodu problemy. Niestety od kilku lat, czujemy bytność wilków w obwodzie i widzimy efekty ich działania.

I z początku tego samego cytatu:

Od jakiegoś czasu nie oglądamy dzików i jeleni /a było ich nie mało/ a ostatnio też drastycznie spadła ilość sarny.
wilk12803124_984195045003335_3184152675315251803_n

A drugi powód? Ano wilk obnaża całą niekompetencję myśliwych przy regulowaniu zbytniej ilości zwierząt. Raz, że ma naturalne predyspozycje do selekcjonowania słabych i chorych sztuk, kiedy z ludźmi jest zwykle dokładnie odwrotnie. W dodatku myśliwego ograniczają zwykle okresy ochronne i normy moralne, kiedy wilk poluje na zwierza w każdym wieku i dla niego to normalne, że jego ofiara ginie w męczarniach. A nawet jak myśliwy poluje na takiego dzika w każdym wieku, bez okresu ochronnego, to tylko jeszcze pogarsza. Gwoździem do trumny jest stosunek myśliwych do zwierzyny grubej – jeleniowatych i dzika. Cały czas krzyczą, że trzeba zwierzyny grubej jest za dużo i trzeba regulować. Ale gdy przychodzi co do czego, myśliwi dostają białej gorączki o faktycznej regulacji zwierzyny grubej (chociażby rezygnacja z zimowego dokarmiania). Nie to co wilki, które jak trzeba będzie, to zmniejszą nadwyżkę danego zwierza i potem będą go trzymać w ryzach, zamiast udawać farbowane lisy.

I w tym wszystkim wilk nie tylko jest lepszym regulatorem, ale uczciwszym. Nie hoduje on zwierzyny dla egoistycznych interesów. Jak ma zmniejszyć nadwyżki, to to robi. I dotyczy to każdej jego ofiary, a nie tak jak mu wygodnie.

1936975_984197205003119_4688943370019867780_n12814571_984197348336438_8861843247778578288_n

Z kolei od niektórych słychać, iż wilka jest za mało i nie zredukuje dziczej nadpopulacji, ale jak wynika z wypowiedzi myśliwych jest zupełnie co innego. Znikają warchlaki, w okresie najbardziej podatnym na regulacje. Gdy na nęciskach pojawia się wilk dziki unikają tych miejsc. W Bieszczadach dzika także jest na lekarstwo, a tam bytuje i wilk i niedźwiedź. Czyli jednak duże drapieżniki redukują pogłowie dzika oraz robią to szybciej i skuteczniej od myśliwych, którzy wolą hodować na rolniczej krwawicy. Z kolei badania wykazały, iż zwiększa się udział dzika w wilczej diecie.

regulacjadziki

Aż chce się powiedzić: tam gdzie PZŁ nie może, tam wilka pośle.

A nie pośle, bo jak wykazałem, takie coś jest w niesmak myśliwemu, bo pokazuje jego bezużyteczność. I taki myśliwy będzie cieszył ze śmierci wilka, bo ten wymordował mu dziczki, jelonki i sarenki, które po dokarmianiu i wyciąganiu z wnyków skończą na łowieckim pokocie.

wildzik3wilkdzik32

A będąc przy śmierci, to przy zastrzelonej i oskórowanej  przez myśliwych waderze w Żernicy w styczniu 2016 roku, na forum Dziennika Łowieckiego jeden myśliwy pieklił się, że cyt. (http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=485983&t=485946):

Od paru dni media (łącznie z serwisem internetowym PZŁ) pałują się zastrzeleniem jakiegoś tam wilka. Jednej sztuki. Absolutnie niezagrożonego gatunku. Które to zastrzelenie nie ma najmniejszego znaczenia dla przyrody. Tymczasem na temat pomysłu wy****dolenia do spodu wszystkich dzików w pasie 50 km od granicy, który będzie miał wielki i nieoszacowany przez nikogo impakt ekologiczny – cisza. Nie ma dostatecznie wulgarnych wyrazów na opisanie tego zakłamania.

wilkdzik5

Czyli co? Wilk nadal uznawany za rzadki i widniejący w polskiej Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych, dla ekosystemu niezbędny (znacznie potrzebny niż nadpopulacje zwierzyny grubej), zabity nielegalnie, w dodatku samica mogąca wydać na świat wiele wilków, powinien być olany, bo zero szkód dla przyrody.

Ale dzik, któremu nie grozi żadne wyginięcie, o wyraźnej niekwestionowanej nadpopulacji, stworzonej przez nieodpowiedzialnych myśliwych, która (jak już musimy rzucać takimi frazesami) szkodzi ekosystemowi (m.in. zniszczone lęgi głuszców) i gospodarce, oficjalnie strzelany jako nosiciel groźnej choroby, to gigantyczna zbrodnia na ekosystemie?

Raczej zbrodnia na myśliwskiej dumie, bo nie będzie dziczków do hodowania i postrzelania oraz wciskania kitu o ochronie przyrody, konieczności regulacji i miłości do dziczyzny. Nie ma dostatecznie wulgarnych wyrazów na opisanie tych podwójnych standardów, niedouczenia i egoizmu ze strony pseudoekologów z PZŁ.

wilkdzik4

Przy okazji ostatnio myśliwi z PKŁ „Ponowa” w Przemyślu ostrzegali, że wilki zaczynają polować coraz bliżej ludzkich siedzib, bo znaleźli resztki dzika pożartego przez wilki 200 m od zabudowań. A tylko krok od tragedii. Hm… podsumujmy… w ostatnich miesiącach nasiliło się wypadków śmiertelnych spowodowanych przez myśliwych. W części tych wypadków te nieszczęśliwe wypadki wynikły z sztandardowej myśliwskiej wymówki: „Pomyliłem z dzikiem.” (EDIT: więcej tu – https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2017/06/16/bo-pomylilem-z-dzikiem/)

A od conajmniej 1945 r. nie zanotowano ANI JEDNEGO wilczego ataku na człowieka w Polsce. A dawniejsze doniesienia w świetle obecnej nauki nie wydają się być wiarygodne. Tak więc zadajmy, KTO naprawdę stanowi zagrożenie dla ludzi i ich zwierząt?
12805760_983563831733123_3083668445735168993_n12799095_983563948399778_1537409623248569992_n

 

wilkdziki

==============================================

* Info dla myśliwskich cwaniaków krzyczących: „Poproszę o przykład pokrycia publicznymi pieniędzmi strat rolniczych spowodowanych przez dzika, kłamliwe eko!”. Proszę bardzo – prosto z ustawy Prawo Łowieckie:

Art. 50. 1. Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne objęte całoroczną ochroną.
2. Za szkody, o których mowa w ust. 1, wyrządzane na obszarach:
1) obwodów łowieckich leśnych odszkodowania wypłaca Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe ze środków budżetu państwa;
2) obwodów łowieckich polnych i obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich odszkodowania wypłaca zarząd województwa ze środków budżetu państwa.

A co do dzików, to z konferencji w Senacie pt. „Przyszłość wilka w Polsce” z 2015 roku (http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/agenda/seminaria/2015/150409_wilk/wilk_24-06-2015_internet.pdf):

Pod koniec 2014 r. rząd przyznał Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa 6,1 miliona zł na wypłatę rekompensat za szkody powodowane przez dziki w uprawach rolnych. Do 7 kwietnia wypłacono rolnikom już ponad 3 miliony zł. 

Plus jeszcze odstrzały dzików za publiczne pieniądze z tej samej konferencji:

W tym samym województwie podlaskim pięćset dzików przeznaczono do
odstrzałów, a sejmik województwa podlaskiego przeznaczył na to 200 tysięcy
złotych, czyli około 400 zł za jednego zabitego dzika. Wilkom się za to nie
płaci, wilki to robią po prostu codziennie.

Przy okazji poczekajmy, aż w ramach nowelizacji prawa łowieckiego wejdzie w życie Fundusz Odszkodowawczy, kiedy to Skarb Państwa będzie częściowo opłacać szkody łowieckie :).