Totalna kompromitacja myśliwych – „Słusznie zrobią z nas psychopatów!”

Do sieci przedostaje się bulwersujący film na którym myśliwi „dają wyraz tradycji” mażąc się krwią, dowcipkując i przeklinając pośród zwłok zabitych zwierząt. Nagranie pierwotnie pojawia się na jednej z grup myśliwskich, przy czym wszyscy łącznie z rzecznik PZŁ na czele krzyczą, aby żenujący materiał usunąć. Z pomocą przybywa dzielna administratorka,  video zostaje skasowane. Uff, co za ulga! Udało się. Albowiem koledzy i koleżanki wszyscy wiemy jak jest, ale pewnych rzeczy lepiej nie publikować, aby nie szargać dobrego imienia łowiectwa. Niestety – film zostaje opublikowany na jednej ze stron antyłowieckich, szybko zyskuje tysiące udostępnień i odbija się szerokim skandalem w mediach. Potem jest już tylko śmieszniej. Skompromitowane PZŁ wydaje oświadczenie, w którym potępia zarówno zachowania tamtych myśliwych jak i stwierdza, że zachowania te nie mają z łowiectwem nic wspólnego. Grozi im też postępowaniem dyscyplinarnym. A szeregowi myśliwi turlają się ze śmiechu, że zarząd ugiął się pod naporem społecznej krytyki, bo przecież nic oburzającego na tym nagraniu nie zaszło.

DSC433N0164

Kolejny odcinek z serii: „Nie wstydźmy się swej łowieckiej pasji, ale nie wrzucajmy do sieci straszniejszych dla oka rzeczy, bo ekologi nas dojadą”.

Kilka dni temu, na zamkniętej grupie facebookowej „Rozmowy na Ambonie” ktoś wrzucił filmik z chrztu myśliwskiego. Jak wygląda taki chrzest?

„Myśliwy z odkrytą głową klęka na lewym kolanie (…). Podczas chrztu wszyscy myśliwi uczestniczący w ceremonii przyjmują postawę stojącą oraz zdejmują nakrycia głowy (za wyjątkiem myśliwego dokonującego chrztu), trzymając je w lewej ręce.

Celebrujący nożem myśliwskim lub palcem znaczy czoło myśliwego chrzczonego farbą (krwią – przyp. cytującego) zwierzyny (przy drapieżnikach czyni to symbolicznie)”

Źródło: https://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=5&_Lang=de&_C=C_DZIALY.KULTURA.ZWYCZAJE_I_CEREMONIALY.CHRZEST&_rC=C_DZIALY.KULTURA&_CheckSum=413198286

Więcej pisaliśmy w I części opisującej absurdy myśliwskich tradycji:

Tradycje łowieckie. W oparach absurdu.

Grupa „Rozmowy na Ambonie” opisuje się tak „Grupa »Rozmowy na Ambonie« ma na celu ukazanie etycznego myślistwa co dąży do przedstawienia go w dobrym świetle.” Administratorka tej grupy wyznaje dość specyficzne podejście do kwestii zasad etyki myśliwskiej, a może nawet wcale nie takie rzadkie… W każdym razie zawrzeć można je w sławnym już zdaniu Koledzy wszyscy wiemy jak jest, ale nie zamieszczajcie w sieci tego i owego, bo „zieloni” i tak nie zrozumieją naszej wspaniałej pasji. To specyficzne podejście  zakłada więc promowanie łowiectwa poprzez zwyczajne kłamstwo, na zasadzie nie pokazujmy jak bardzo jesteśmy porąbani, bo ludzie i tak nie zrozumieją… Ale najbardziej szokującym jest fakt, że myśliwi za „sprzeczne z etyką” uważają nie swoje spaczone zachowania, a po prostu ich publikację… Screeny poniżej pozwolą w pełni zrozumieć mechanizm jaki zadziałał w przypadku omawianego filmu.

23316433_1893620427620505_3381582506926283291_n

23172555_1893620564287158_645610911952514367_n

Dalej opis idzie tak: „W tych czasach a dokładnie w przeciągu kilku lat temat myślistwa się ciągnie nieustannie co sprawiło,że opinia społeczeństwa nie jest zadawalajaca.
Grupa pragnie przedstwić dobre atuty myślistwa bo tylko takie istnieją (hahahahahaha! – przyp. red.) lecz ludzie o tym nie wiedzą i właśnie chcemy takie osoby także poinformować, nauczyć, wytłumaczyć.” – nom. Udało się ukazanie etycznego myślistwa i jego dobrych atutów .

Ponieważ na rzeczonym filmie uchachani myśliwi po kolei wsadzają łapy w wnętrzności dzika i smarują krwią pasowanego fryca na całą twarz (eeewwww…), śmiejąc się, że owy fryc wygląda jak Indianin. Przy tym wulgarne żarty, śmiechy i przekleństwa miotane nad zwłokami zwierzęcia, któremu ten smieszny ceremoniał ma rzekomo ”oddać hołd”.  Trza mieć na uwadze, że krwi nie można zmyć do końca dnia i potem tacy umorusani nemrodzi niezbadaną krwią chodzą po różnych miejscach, w tym hodowlach i roznoszą nie wiadomo co. A potem krzyk, że trzeba walczyć z ASF i eliminować dziki.  www.facebook.com/trojmiasto.przeciw.mysliwym/videos/1890359011292326/

I w „Rozmowach na Ambonie” zawrzało wśród braci łowieckiej. Widząc jak temu nagraniu daleko od etyki, wzniosłości, dumy i innych patetycznych słówek nt. łowiectwa, udzielający się tam myśliwi wrzeszczeli, żeby jak najszybciej usunąć, bo zieloni będą mieć używanie. Szczególnie, że nie raz i nie dwa zdarzały wycieki z zamkniętych grup facebookowych o tematyce myśliwskiej trafiające na profile, których PZŁ wolałby nie widzieć. Większość screenów facebookowych, które m.in. umieszczamy w naszych artykułach pochodzi właśnie z takich zamkniętych grup. Często pokazujące łowiectwo od tej mniej przyjemnej strony, bez ślicznego opakowania, w którym opchnie się nieświadomym ludziom.

22852184_1890366171291610_2324897036981566433_n

Raz opublikowaliśmy zdjęcie jak pies myśliwski trzyma w zębach żywego bażanta i bardziej myśliwi się przejęli, że pseudoekolodzy zrobią dym:  https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/10/16/mysliwi-znecaja-sie-nad-zywymi-bazantami-strzelanie-przy-podsypach/

Tu było podobnie. Więc nic dziwnego, że myśliwi panikują przy zamieszczanych potencjalnych kontrowersyjnych materiałach, a przy przyjmowaniu nowych członków do takich grup prowadzi się silną selekcję.

Film został usunięty, myśliwi odetchnęli z ulgą, że żaden eko-kret nie wykradł.

22886269_1890366221291605_5962940117771420465_n

Jak to mówią… nie chwal przed zachodem słońca. Trójmiasto Przeciw Myśliwym opublikowało ten film na swym wallu, edukując o tym jak wygląda prawdziwe i etyczne łowiectwo od kuchni 🙂 Do bonusu dodało dwa powyższe zrzuty z dyskusji. Wyobrażam sobie tych wszystkich użytkowników oddychających z ulgą, kiedy na widok zreuploadowanego filmu krzyczą siarczyste Nooo!!! jak Darth Vader w „Zemście Sithów” 🙂

Nagranie zrobiło furorę. Prawie 2 tys. udostępnień na Facebooku, wzmianka na o2.pl, Gazeta Wyborcza także podłapała temat, a jakby tego było mało – TVN nagłośnił w telewizji. To musiało zaboleć środowisko myśliwych.

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22592070,kreslili-znak-krzyza-na-twarzy-krwia-rozcietego-zwierzecia.html

https://www.o2.pl/artykul/pasowanie-na-mysliwego-trafilo-do-sieci-malowali-twarz-kolegi-krwia-zwierzecia-6183171210692737a

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22593006,makabryczne-pasowanie-na-mysliwego-malowali-twarz-kolegi.html

https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu,96/oburzajacy-film-z-pasowania-na-mysliwego,786734.html

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/mysliwi-mazali-sie-krwia-zwierzat-ks-boniecki-cos-chorego,787103.html

http://www.lubin.pl/%EF%BB%BFskandal-na-polowaniu/

I to konkretnie. Skompromitowana administrator „Rozmów na Ambonie” zrezygnowała z swej funkcji, a sama grupa chyba przestała istnieć albo zmieniła nazwę, ponieważ jak wpisałem w wyszukiwarce (celem zrobienia screena w/w opisu) to wyskakuje mi publiczny fanpage. Oj, nie udało się ukazanie etycznego myślistwa i przedstawienie go w dobrym świetle 😀

Dalej było jeszcze lepiej. PZŁ bardzo spanikował i gdy film znalazł nowe życie w anty-myśliwskich mediach, zostało opublikowanie oświadczenie, w którym wynika, że feralny film został zarchiwizowany i oceniany negatywnie przez Komisję Kultury ORŁ w Legnicy, a jego bohaterowie zostali zidentyfikowani jako koło w Legnicy i będą mieli postępowanie dyscyplinarne (https://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=11&_RowID=1474&newser=no&_Lang=pl&_CheckSum=371192506).

pismol pzl

I tu pojawia się małe „ale”. Front Antyłowiecki słusznie kmini, że to zasłona dymna w celu uspokojenia opinii publicznej, a środowisko myśliwskie jest czym innym oburzone. Cyt:

„Chociaż podejrzewam, że rzecznik sprawą się nie zajęłaby, gdyby nie ogromny smród na polu publicznym. Myślicie, że to jakiś jednostkowy przypadek, a inne ceremonie z pasowania na rycerza św. Huberta są mniej krwawe? Rzecznik PZŁ może pisać, że Komisja negatywnie określiła zachowanie z filmiku i wyciągnie konsekwencje, ale sorry – zbyt dużo naczytałem reportaży z Dziennika Łowieckiego, by uwierzyć w dobre intencje. Prawda może być taka, że władze najwyżej pogrożą paluszkiem i większych konsekwencji nie będzie, bo komu będzie się chciało sprawdzić jak jest naprawdę?

I jeden z komentujących pod postem PZŁ pyta się, czemu cyt.  »Dlaczego chronimy podświadomie to koło? Może warto podać jego nazwę?«. No właśnie, gardzimy kołem czarnych owiec, ale nie mówimy kto, bo…?” (www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1891232137859334)

No właśnie. Rzecznik PZŁ wcześniej krzyczała, że „wezmą nas za psychopatów”, a film usunięto mając nadzieję, że tym razem ohydne praktyki kolegów po lufie nie ujrzą światła dziennego, a sprawę zamiecie się pod dywan. Ale gdy mleko krew się wylała, to trzeba zmienić taktykę, że to nie ma nic wspólnego z tradycją i łowiectwem. Tym bardziej śmieszy reakcja PZŁ, które wydało oświadczenie jak to bardzo potępiają zachowania swoich kolegów dopiero po tym gdy rozpętała się medialna burza. Co ciekawe i najzabawniejsze, sami myśliwi natrząsają się i dowcipkują z reakcji władz związku, które to próbuje ratować sytuację świstkiem, pod naporem społecznej krytyki. Mało tego, sporo myśliwych w komentarzach twierdzi, że na nagraniu nic takiego nie zaszło, że to normalne, o co w ogóle cały krzyk itp. Inni otwarcie szydzą z PZŁu twierdząc, że rzecznik dyscyplinarny może im naskoczyć, bo żaden przepis prawa łowieckiego ani punkt „etyki” nie został złamany.

Screenshot - 2017-10-31 , 23_19_04

Screenshot - 2017-10-31 , 23_18_31

Screenshot - 2017-10-31 , 23_21_00

Screenshot - 2017-11-02 , 12_00_37

Fakt faktem, że reakcja myśliwych na osi czasu PZŁ mówi znów wiele o całym środowisku… Zresztą pamiętam moment, kiedy pani rzecznik płakała jak to mogą przeprowadzać szkolenia wizerunkowe i pouczać myśliwych jak mają zachowywać się w mediach i co wolno wstawiać do sieci, a „nasi myśliwi i tak pokażą co potrafią”.

Screenshot - 2017-10-31 , 23_33_58Screenshot - 2017-10-31 , 23_32_29Screenshot - 2017-10-31 , 23_31_10Screenshot - 2017-10-31 , 23_29_32Screenshot - 2017-10-31 , 23_23_15Screenshot - 2017-10-31 , 23_26_43Screenshot - 2017-10-31 , 23_28_44
23163527_491867427848078_884960183_n
Mirosław J.  to ten sam słynny ”czak noris” z Puszczy Białowieskiej, który zasłynął z agresji i brutalności podczas pacyfikacji strajkujących w Puszczy. Na ramieniu nosił wtedy naszywkę z napisem ”Śmierć wrogom ojczyzny” za co został oddelegowany z rejonu Białowieży. Sprawa również odbiła się szerokim echem w mediach. Teraz widać został specjalistą od prawa łowieckiego i etyki… 

I wiecie co jest jeszcze w tym żałosne? Ostatnio ciągle opinia publiczna ma powody do gniewania na PZŁ:

W Żernicy grupa myśliwych została przyłapana przez innego myśliwego na oskórowaniu skłusowanej wcześniej wilczycy. (http://esanok.pl/2017/mysliwi-skazani-w-polsce-nie-ma-zgody-na-zabijanie-zwierzat-bedacych-pod-ochrona-00e13dm.html).

Niedawno skazano myśliwego, który faszerował mięso nadziewane haczykami, celem kłusownictwa na wielkich drapieżnikach (http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-04/mysliwy-oskarzany-o-usmiercanie-dzikich-zwierzat-zostal-ukarany-wieszal-w-lesie-mieso-naszpikowane-haczykami/).

I ostatnia sprawa, gdzie myśliwy zastrzelił osobę postronną myląc z dzikiem i nawet nie poszedł siedzieć do więzienia, bo dostał tylko zawiasy (https://www.tvn24.pl/wroclaw,44/myslal-ze-strzela-do-dzika-zabil-czlowieka-mysliwy-uslyszal-wyrok,782057.html).

Co łączy te sprawy? Do tej pory nie wiadomo jakie wobec nich konsekwencje wyciągnął PZŁ. Żadnego pisma, oświadczenia, posta na Facebooku. W przypadku myśliwych od zabitego wilka PZŁ tłumaczył, że zawiesi ich członkostwo dopiero, gdy będzie po wyroku sądowym. Wyrok był kilka miesęcy temu, ale jakichś informacji ni widu, ni słychu (AKTUALIZACJA 07.09.2017: Wyrok był do dziś nieprawomocny, a wedle słów rzecznik PZŁ skazani stracili członkostwo, jednak mimo zapowiedzi nadal brak oficjalnego dokumentu). Tak samo z dwiema sprawami. Zero oficjalnego oświadczenia ze strony władz Polskiego Związku Łowieckiego. A w przypadku tego nieszczęsnego filmu to szybcikiem opublikowano sprostowania i mydlenie oczu w sprawie, która poza niesmaczną oprawą nie łamie jakichś przepisów prawa łowieckiego, na pewno to nie jest jedyne koło łowieckie z takim… brakiem etyki, większość strony pro-myśliwskiej wzrusza ramionami i szczerze mówiąc, w porównaniu z innymi występkami myśliwych to małe miki.

Co do samej tradycji… Gdyby Polski Związek Łowiecki chciałby faktycznie dbać o swój wizerunek, to poszedłby z duchem czasu i dostosował do aktualnego rozwoju społecznego i z tej tradycji zrezygnował albo zmodyfikował, by nikt nie był urażony czy zniesmaczony (np. pasowanie na myśliwego/chrzest bez krwi i jedynie symboliczne ruchy ręką/kordelasem). Albo mieć jaja i pokazywać całe łowiectwo z jego całym bagażem, także z tym niewygodnym dla oka. Inaczej zawsze jest groza, że strona przeciwna wykorzysta to przeciw wam. No, ale ja tylko jestem głupim ekooszołomem, co siedzi przed komputerkiem i pewnie się mylę. Oraz nie rozumiem pięknych tradycji 😛

I można by się śmiać, gdyby nie fakt, że tego typu wyczyny uważane są w środowisku łowieckim, za normalne, wyraz jakiejś „świętej” tradycji co do której na forum publicznym gęby mają wypełnione patetycznym bełkotem. Jednak jedyne o co się martwią, to aby nie pokazać tej wspaniałej tradycji postronnym ludziom jak to w istocie wygląda, bo „słusznie wezmą nas za psychopatów”. Ogrom przykładów hipokryzji myśliwych, poziom zakłamania jaki ujawnił się podczas redagowania przez nas tej sprawy przebił chyba wszystko co do tej pory było. No, ale jako że nie mamy większego pojęcia o łowiectwie to pewnie myśliwi jeszcze nie raz nas zaskoczą :). A zakończmy może naszym ulubionym już, nieśmiertelnym cytatem pani rzecznik PZŁ, która to nie ma już siły odkręcać głupoty swoich członków… My też nie mamy… Ale staramy się z całych sił wspierać panią rzecznik w walce o dobre imię łowiectwa i zwalczanie zachowań szkalujących jego godność.

15825913_1738406566475226_386930601117594171_n
Dla jasności – Ta wypowiedź dotyczyła innego kompromitującego materiału, na którym myśliwi w chamski, buracki, prostacki i wulgarny sposób odnosili się do dziennikarzy z Interwencji. ”Szkolenie antyburackie”  – bardzo dobry pomysł! A, że wstyd aż interweniować? Ojej…

27

4334433

12189567_1027092814022359_2493674803985213505_n

 

Reklamy

Sukces blokady IX Hubertusa w Węgrowie! Obrońcy ocalili mnóstwo zwierząt.

Poprzedni weekend przejdzie do historii jako jeden z najczarniejszych dni polskiego łowiectwa. A zarazem jako ważne wydarzenie w historii polskiego ruchu antymyśliwskiego.

29 października myśliwi celebrowali swoją krwawą orgię wraz z księżmi, biskupami i politykami. O ironio, modlili się o udane łowy do św. Huberta, który przecież nawrócił się i przestał polować wg legendy.

22853222_1545392885552345_2431865950018876871_n

23031472_1545392255552408_4285990056459957651_n

„Hubertus w Węgrowie przyciągnął w tym roku kilkuset myśliwych (oficjalnie blisko 400) i sympatyków łowiectwa z całej Polski. Imprezę organizuje Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Ojca Pio w Węgrowie. W tym roku do polowania dołączył minister Szyszko wraz z kapelanem myśliwych, Tomaszem Duszkiewiczem –
osoby wyjątkowo nielubiane wśród organizacji zajmujących się prawami zwierząt.”

Źródło: www.facebook.com/pg/wroclawianie.przeciw.mysliwym/photos/?tab=album&album_id=1544543038970663

W IX Hubertusie węgrowskim brała córka Jana Szyszki, który osobiście odebrał ślubowanie myśliwskie od niej.  Był jej opiekunem w czasie stażu i wprowadzania w świat łowiectwa… Ciekawe czy strzelania do bażantów puszczanych z klatek też nauczył?

Przeciwko temu zaprotestowali ekolodzy, obrońcy praw zwierząt, przyjaciele lasu i aktywiści z Wrocławianie Przeciw Myśliwym, Warszawiacy Przeciw Myśliwym, BASTA Inicjatywa na Rzecz ZwierzątPoznaniacy Przeciwko Myśliwym, Niech Żyją, Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań. Blokując polowania uniemożliwili wielu myśliwym oddanie strzału.

22852170_1544544722303828_2056298393201751394_n22885885_1483274771755719_3847237696040391343_n

Myśliwi, którym towarzyszyliśmy w lesie, 4razy próbowali polować i 4 razy musieli ustąpić. – opisywali Wrocławianie Przeciw Myśliwym. Wymowne zwłaszcza jest zdjęcie, kiedy myśliwy stoi z opuszczoną strzelbą obok aktywistki. Nie może strzelić przy osobie postronnej…

22853034_1544543412303959_4614637595445976634_n.jpg

22886145_1544544658970501_6211709368650898241_n.jpg

22815341_1544546875636946_2845606344000968278_n

Aplikacja, która informowała o lokalizacji aktywistów.

Do tego okazało się, że wszystkie polowania zbiorowe podczas Hubertusa w Węgrowie nie były oznaczone zgodnie z zarządzeniem nr 17 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z dnia 22 maja 2017 r. w sprawie zachowania bezpieczeństwa w trakcie polowań zbiorowych organizowanych w ośrodkach hodowli zwierzyny Lasów Państwowych. Wezwana policja nie była w stanie ustosunkować się do zarzucanych myśliwym uchybień. Funkcjonariusze potwierdzili, że nigdzie nie było znaków ostrzegawczych o polowaniu.

22894098_1483266165089913_8228573263042952078_n.jpg

Proszę! A zwykle to aktywiści są oskarżani o stwarzanie zagrożenia i inne bzdety. Kolejny przykład, że narażenie osób postronnych na niebezpieczeństwo to raczej domena łowiectwa.

Myśliwym nie podobało się jak ktoś przeszkadza w realizacji ich „pasji”. Aktywiści, przyrodnicy i ekolodzy spotykali się z agresją i butą myśliwych, jednej grupie zablokowano auto podczas jazdy publiczną drgoą, innym myśliwi spuścili powietrze z kół. Czują się bezkarni – ale czemu niby nie, skoro za zabójstwo człowieka dostają rok w zawieszeniu?

„Aktywiści z Inicjatywy na Rzecz Zwierząt – Basta twierdzą, że myśliwi próbowali przepędzić ich z miejsca polowania i odebrać kamerę.

Jechaliśmy drogą publiczną za samochodami, jeden z nich się zatrzymał na poboczu, my pojechaliśmy dalej. Później inne auta zatrzymały się na drodze blokując nam przejazd, dojechał tamten z tyłu. Myśliwi wysiedli z samochodów, zaczęli szarpać za klamki, walić w szyby, poczuliśmy się zaatakowani przez nich powiedziała Polsat News Małgorzata Rawa, ekolog.” – dowiadujemy się z reportażu Polsat News (http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-28/szyszko-na-polowaniu/).

– Jeden z myśliwych rzucił się na kolegę, który rejestrował całe zdarzenie kamerą, wykręcił mu rękę, wyrwał kamerę – dodała aktywistka. Cóż, agresję i nienawiść trzeba jakoś wyładować, jak nie można było na zwierzętach, to czemu nie na aktywistach… Taką wściekłością myśliwi reagują zazwyczaj, kiedy uniemożliwia im strzelanie do zwierząt.

22894098_1544543402303960_4577659581412817444_n

„Podczas jednej z wielu dzisiejszych blokad Antyhubertusa zablokowaliśmy ciągnik ciągnący wagon pełen zaganiaczy, którzy bardzo zdenerwowani wygrażali nam przez kilkanaśnie minut. Niereagowaliśmy – poprostu siedzieliśmy spokojnie w samochodzie wiedząc że każda minuta to uratowane zwierzęta. Pomimo spuszczonego powietrza w tylniej oponie udało się !” (https://www.facebook.com/events/177859116101094/permalink/178074249412914/?action_history=null)

Screenshot - 2017-11-01 , 22_52_14.png

Naganiacze i myśliwi – ostoja wszelkiej kultury łowieckiej, tradycji i czego tam jeszcze. Tak zachowywali się przy spotkaniu z obrońcami zwierząt, kiedy nie mogą postrzelać. Zresztą to nie pierwsza sytuacja tego typu. Tydzień przed węgrowskim Hubertusem Wrocławianie Przeciw Myśliwym uniemożliwili polowanie KŁ „Darz Bór” w Miliczu, wobec czego jeden z biorących w nim udział naganiaczy wykazał się ogromną furią w kierunku aktywistów. Dodatkowo był pod wpływem alkoholu .

Ciekawe rzeczy o kapelanie Lasów Państwowych – ks. Tomaszu Duszkiewiczu opisują Warszawiacy Przeciw Myśliwym. Tym samym Duszkiewiczu, który wypłakiwał w telewizji, że aktywiści sprzeciwiający się wycinaniu w Puszczy Białowieskiej go pobili, choć nie było na to jednoznacznych dowodów:

„Jedna z grup natknęła się na koło łowieckie, w którym brał udział kapelan Lasów Państwowych i osobisty przyjaciel Szyszki, ks. Duszkiewicz. Ten wykazał się wyjątkową agresją, atakując jednego z aktywistów: »On to (Duszkiewicz) w zdrowym odruchu miłości wobec bliźniego zaczął mnie popychać wraz z kilkoma innymi myśliwymi i zostałem przez nich poturbowany. Nie oszczędzono także mojej dziewczyny, której musiałem bronić przed próbami ataku. Nasz kolega został przez kolejną grupę 5-7 myśliwych odciągnięty na bok i grożono mu, że zostanie powieszony za wnyki na drzewie«.

Zdjęcie użytkownika Warszawiacy Przeciw Myśliwym.

Nie tylko aktywiści padli ofiarą agresji myśliwych. jak pisze Agnieszka Król w Tygodniku Siedleckim relacjonująca blokadę węgrowskiego Hubertusa: „Na dzisiejszej uroczystości również sama miałam nieprzyjemny incydent – dwóch panów myśliwych spychało mnie ze schodów kościoła, po czym zaczęli mnie szarpać, plecami i rękami zasłaniali mi stojących przed wejściem do kościoła pana ministra i innych oficjalnych gości uniemożliwiając mi wykonywanie mojej pracy. (może pomylili mnie z dzikiem?)

Źródło: http://www.tygodniksiedlecki.com/t42385-obroncy.zwierzat.w.akcji….htm

A dlaczego myśliwi tak kochają zbiorówki doskonale wiemy. Krwawa orgia i zbiorowy gwałt na naturze wespół z naganiaczami, po wszystkim na poprawę nastroju i otępienie zalewana biesiada. Jak widać opór społeczny wobec takich wynaturzeń rośnie, i, tym razem możemy Wam przepowiedzieć, że będzie przybierał na sile. Nie ma zgody pseudoekologię uprawianą przez myśliwych.

Oczywiście myśliwi zaczęli się usprawiedliwiać, że to aktywiści są tymi agresywnymi i prowokują. „Rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego przyznała, że »analizuje zachowania aktywistów od lat«. – Myśliwi przechodzą szkolenia wizerunkowe i są bardzo opanowani w takich sytuacjach. Ekolodzy zaczęli tak naprawdę inscenizować takie sytuacje i opowiadać historie nad wyrost, żeby postawić nas w złym świetle – powiedziała Piotrowska, odnosząc się do filmiku zamieszczonego przez aktywistów, który ma być dowodem na agresję myśliwych.”

22814316_1544543948970572_6758116810541946938_n

Inaczej mają starsze materiały aktywistów. Pozwolę na mały offtop:

W lutym tego roku Warszawiacy Przeciw Myśliwym udostępnili film, na którym myśliwy zaatakował tłukąc na oślep pastorałem ekologów, którzy przeszkodzili w polowaniu (https://www.facebook.com/1201969473219585/videos/1216955038387695/).

W styczniu tego roku Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań zablokowali zbiorowe polowanie w Nadleśnictwie Bircza, a nietrzeźwy myśliwy zaatakował towarzyszącego kamerzystę Oko.Press (https://oko.press/grzybiarki-zablokowaly-polowanie-protest-przeciw-ustawie-szyszki-oddajacej-mysliwym-lasy-wylacznosc/).

W tym samym miesiącu „Interwencja” relacjonowała blokadę polowania przez Wrocławian Przeciw Myśliwym, a myśliwym z materiału daleko było opanowania, a na szkoleniach wizerunkowych chyba spali. Stwierdzenia typu Spierdalaj czy Pocałuj mnie w dupę! były na porządku dziennym (http://www.interwencja.polsatnews.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1536150). Wówczas Front Antyłowiecki dokopał się do materiałów z jednej zamkniętych grup facebookowych, gdzie Rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego ubolewała, że z głupotą niektóych członków PZŁ nic nie zrobi. A 3/4 komentujących rzucała wulgarnymi epitetami nt. materiału i opisywała co zrobiłaby „zielonym idiotom”. (www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1738370753145474).

15825913_1738406566475226_386930601117594171_n

Widzicie? Myśliwi będą promować na tych bardziej moralnych, często wynajdując wulgarne komentarzy anty-myśliwych. Kiedy jednak przychodzi do fizycznej konfrontacji, to ludzie pokojowo manifestujący sprzeciw padają ofiarą agresji słownej, szyderstw, wulgaryzmów, a nawet jak już bywało przemocy fizycznej. Myśliwi rzekomo tacy zrównoważeni i opanowani posiadacze broni – jednak wystarczy uniemożliwić im polowanie, aby być świadkiem napadów szałów i wściekłości, chyba z powodu tego, że nie postrzelają do zwierząt. W końcu tą agresję i frustrację życiową trzeba na kimś rozładować. Jak nie można na zwierzętach, to może na myślącym inaczej przeciwniku polowań.

Wracając do węgrowskiego Hubertusa – Jak potwierdza sam min. Szyszko w materiale TVN, w którym podziękował myśliwym strzelającym do dzików, że ci „spełnili swój obowiązek względem państwa”, że cyt. „pewnie pozyskaliby więcej, gdyby im nie przeszkadzano.” (https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/wzruszony-minister-i-protesty-aktywistow-podczas-hubertusa,785581.html).

22852109_1544544635637170_8059493438374648494_n

Ponad 420 myśliwych upolowało… 15 dzików i garstka lisów 🙂 Tym razem nie było licznego pokotu, a Bór nie zdarzył. Św. Hubert, który musi przewracać się w grobie podczas każdego gwałcenia natury przez myśliwych, także nie pomógł. Ten dzień to zwycięstwo i bezpieczeństwo dla zwierząt, które rokrocznie giną tylko dla zaspokajania prymitywnej żądzy zabijania, zabawienia się kosztem cierpienia i śmierci.

22851712_1544543625637271_364221711194650888_n23032706_1483289508420912_4065909370299115145_n

Wielkie brawa dla tych ludzi, którzy swój wolny czas poświęcili dla ratowania dzikich zwierząt, by przerwać krwawą orgię myśliwych. Szczerze, to jesteśmy wzruszeni, kiedy 3 lata temu skrzyknęliśmy się spontanicznie na NPRM i w 2015 roku zainicjowaliśmy jedną z pierwszych blokad polowań w Puszczy Zielonka – kto by przypuszczał, że ta fala rozleje się tak szerokim nurtem? Państwo zrzeszyliście się w swoich miejscowościach zakładając lokalne grupy oporu i oto działacie! Los dzikich zwierząt i ich życie oraz przyszłość barbarzyńskiej rozrywki zwanej łowiectwem jest teraz w Waszych rękach. Tworzycie nowoczesną historię Polski, która oby niedługo stała się bardziej przyjaznym miejscem wobec ludzi, dla których nasze dziedzictwo przyrodnicze ma większą wartość niż przeżarta dziczyzna, sprzedane trofea i skóry.

Nasz Bór 

22894030_1544544012303899_7204383588023407069_n

Myśliwi strzelają do zwierząt nawet przy wodopoju.

Nasza praca na NPRM to nie tylko publikacje i artykuły, ale też wieści z myśliwskich łowisk i obwodów. Zamieszczamy zdjęcia wykonane w terenie monitorując, często niezgodną z prawem lub sprzeczną z etyką działalność myśliwych. Na bieżąco znajdziecie wszystko w zakładce Nasze Akcje. Dobra wieść jest taka, że może to robić tak samo każdy z Państwa podczas zwykłego spaceru. Ostatnio myśliwi tworzą mnóstwo obrazków mających pokazywać jak to w pocie czoła i bezinteresownie zajmują się pomocą zwierzętom, a to paśniki uzupełniają, dokarmiają, lizawki robią, latem w upał wodę w beczkach noszą na plecach do lasu 🙂
Wnyki zbierają, uwalniają zaplątane zwierzęta. A my tylko zamieszczamy to co napotkamy – w sieci, lub w przyrodzie. Tym razem jednak myśliwi przeszli samych siebie i aż zatkało mnie, gdy zobaczyłem to co na zdjęciach.

22547731_486410531727101_1624269914_n
Finezja, wyrachowanie, no i po prostu – fantazja łowiecka i etyka w praktyce.

Mozaikowy teren na obszarze jednego z parków krajobrazowych przy którym mieszkam, obszar Natura 2000. Mieszane lasy, otoczone polami, łąkami, torfiskami, bagienkami z nieodzownymi trzcinowiskami. Bardzo ciekawy ”teren łowiecki” i ”zasobne łowisko”. Są sarny, jelenie, dziki, lisy, jenoty, borsuki, zające, króliki, gęsi, bażanty. Nic, tylko strzelać…Pytanie jak i czy ”w zgodzie z etyką i zasadami”.

Pod jedną z ambon myśliwi urządzili prowizoryczny wodopój dla zwierząt. Z takim łagodnym zejściem, przepisowo, jak podręczniki łowieckie zalecają. Tworzenie takich miejsc wpisuje się w obowiązki myśliwego, jak możemy przeczytać w rozmaitych publikacjach na ten temat, ma to być ‘’poprawa warunków bytowania zwierzyny’’. A niech tam się zwierzyna napije tej deszczówki z pestycydami, wokół suche pola… Wcześniej nic takiego tam nie było. Tak zupełnie oczywiście przypadkiem, powstało tuż obok ambony. Można, by łyknąć standardową bajkę o celach obserwacyjnych, gdyby nie fakt, że dokładnie w tym samym miejscu postanowili nęcić zwierzęta przy użyciu buraków i kukurydzy. Pamiętam, kiedyś udostępniliśmy podobne zdjęcie przesłane przez czytelnika, to był kwik, że żaden ‘’etyczny myśliwy’’ nie będzie strzelał do zwierząt w miejscu gdzie piją.

22635113_486410541727100_1748414746_n
To z pewnością do obserwowania zwierzątek przy piciu. Bo przecież łowiectwo, jak to nam mówią, to nie tylko strzelanie i zabijanie. Aby zrobić piękniejsze ujęcia pijących zwierzątek, myśliwy użył kukurydzy i buraczków, żeby zostały chwilę dłużej. Na wieczność…

A tym miejscu sobie teraz piją (mnóstwo śladów wokół). No, ale skoro można do jedzących zwierząt przy nęcisku, to czemu nie przy piciu? Co za różnica… Skala zwyrodnialstwa przeraża, kiedy uświadomimy sobie, jak pseudomyśliwy celuje do pijącej sarny czy taplającego się dzika… To przekracza wszystko, cośmy dotychczas widzieli w terenie. Zwierzęta przyszły ufne, napiły się z przygotowanego miejsca, chwyciły przynętę, skubnęły kukurydzy i buraka…Prawdopodobnie otrzymały ostatnią śmiertelną nauczkę za swą niefrasobliwość. A uśmiechnięty myśliwy w ambonie…”Święty Hubert zdarzył” – teraz pora na pamiątkowe zdjęcie z gałązką w pysku. W trawie obok walają się odrzucone resztki rozwalonych zwierząt. Pewnie pozostawione aby rozkładały się i śmierdziały, żeby przywabić lisy, kuny, jenoty borsuki, czy dziki. Żeby jeszcze więcej postrzelać… Jak widać, tak się właśnie poluje ‘’w zgodzie z etyką i zasadami’’. Pewnie jakoś sobie to tłumaczą. A to trzeba wykonać plan, a to pole rolnika chroni, a to, że ‘’zwierzę zawsze ma szansę’’. W tamtym miejscu zwierzęta mają co pić. Przez pola biegną rowy, o każdej porze roku wypełnione wodą. Ale mocno zakrzaczone, dające schronienie. Niewygodne do strzału…’’Już wiem! Stwórzmy wodopój dla zwierząt, ale taki, żeby była dobra widoczność, tuż przy ambonie. Przywabmy zwierzęta pokarmem. A na fb opowiadajmy jaką to łowiectwo jest pasją, o której ludzie nie mają pojęcia i jak bardzo nas nie rozumieją. Wstawi się zdjęcie jak niesiemy siano do paśnika, albo uwalniamy jelenia zaplątanego w siatkę’’. I tak to chyba właśnie wygląda. Upadek nie tylko łowiectwa, etyki od dawna. Te gnijące nęciska są widocznym symbolem właśnie gnicia zasad, zepsucia i upadku moralności u myśliwych. Na ”usprawiedliwienie” można jedynie tu dodać, że myśliwi borykają się obecnie z narzuconym odgórnie odstrzałem dużej liczby dzików w związku z ASF, który muszą wykonać, gdyż boją się likwidacji kół. Odnośnie etyki myśliwskiej opublikowaliśmy już dwa wpisy dokumentujące podejście części społeczności łowieckiej wobec co do jej przestrzegania w praktyce:

Przewodnik po etyce myśliwskiej.

Strzelanie do ciężarnych, karmiących loch oraz warchlaków.

22538281_486410605060427_993784280_n
Zwierzęta przyszły ufne. Napiły się, zjadły.Chwyciły przynętę zastawioną przez myśliwego / pseudomyśliwego / kłusownika. Za łakomstwo prawdopodobnie zapłaciły najwyższą cenę. Obok w trawie znajdywały się resztki po zwierzęcia po strzale, i prawdopodobnie kawałek sarniej tuszy. Przy nęcisku widzimy tropy sarny, która skusiła się na ostatni posiłek. Kawałek padliny widoczny w trawie, także przypomina sarnę. A przecież na nęcisku nie wolno strzelać do zwierzyny płowej… Być może myśliwy ”pomylił” sarnę z dzikiem, a zauważywszy swoja pomyłkę, nie mając ważnego odstrzału i nie mogąc zabrać tuszy, poćwiartował i rozrzucił kawałki obok, aby postrzelać do drapieżników. W końcu, tego co oni robią na polowaniach indywidualnych nikt przecież nie kontroluje.

22547825_486433905058097_712911092_n

22554675_486433835058104_1407231016_n

Co jeszcze ciekawego do tej sytuacji? To jest to samo miejsce, które pokazywaliśmy już w ubiegłym roku, choć w innym kontekście. Na tamtych zdjęciach zobaczyć mogliśmy tą samą ambonę, z umiejscowionym nieopodal podsypem dla bażantów. Choć temat budzi kontrowersje i szyderczy śmiech wśród myśliwych, takie praktyki jak strzelanie do ptaków siedzących przy podsypie opisali na forum dziennika łowieckiego, jako standardową praktykę jednego z kół. Z tematem i zamieszczonymi materiałami można zapoznać się poniżej:

Myśliwska etyka i praca w łowisku – strzelanie do bażantów przy podsypach.

Zresztą w kraju, gdzie Minister Łowiectwa strzela do bażantów wypuszczanych z klatek, nie zdziwi nic. Dziś ten podsyp, całkowicie zarośnięty krzakami, nie interesuje już myśliwego. Znalazł sobie inną zabawę. I jest coraz bardziej pomysłowy, tudzież wyrafinowany w szlifowaniu kolejnych porąbanych praktyk. Jak widać nadal poluje i ma się dobrze – tylko co na to koledzy z koła? Jakiś czas temu pokazywaliśmy też biały parawan na nęcisku, który miał za zadanie pomóc myśliwemu lepiej widzieć sylwetkę zwierzęcia na białym tle, i wygodnie strzelić. No, ale teraz mają noktowizory. Temat na osobny post. Zdjęcia i opis leśnego parawanu można zobaczyć tutaj:

Po co myśliwemu parawan w lesie?

Aaa.. byłbym zapomniał. To z pewnością jakiś kłusownik. Etyczny myśliwy by się wstydził…Chciałoby się zrelaksować w lesie, odpocząć, powędrować. Ale doprawdy ciężko o dobry nastrój, kiedy natrafia się na takie znaleziska.
No cóż. Pewnie jeszcze nie raz przeczytamy, usłyszmy… tyle dobrego o łowiectwie. Myśliwi mogą pisać na swoich stronach o sobie co chcą. I u nas też. My będziemy ‘’patrzeć na ręce’’ skąpane we krwi, monitorować i publikować. Mamy też nadzieję, jak to mówią myśliwi, że to ”rzadkie, jednostkowe przypadki”, te sławne ”czarne owce”, które z pełną zawziętością są zwalczane przez etycznie polujących kolegów. Tak…

18581533_1370225959733573_8468024805085745836_n
A to już inna ambona przy wodopoju, nadesłana nam kiedyś przez czytelnika. Do tego lizawka, autor zdjęcia widział też obok nęcisko w innych porach roku. Pewnie to wszystko w celu obserwacji…A jak będą upały myśliwi zaczną wstawiać zdjęcia, jak to w baniakach noszą w lesie wodę zwierzętom do wysychających zbiorników. Następnie siedzą obok, i szczęśliwi patrzą jak zwierzątka sobie piją…Hej, legenda myśliwska.

22537968_486410748393746_332809911_n
Bardzo smutne, choć piękne miejsce. Zwierzęta w mroku wędrują między żerowiskami, a miejscami wypoczynku. Sarny, dziki, czasem jelenie. Padają ofiarą skrytobójcy, omamione podłymi sztuczkami. Chciałoby się zrelaksować w lesie, odpocząć, powędrować. Ale doprawdy ciężko o dobry nastrój, kiedy natrafia się na takie znaleziska.

Alkohol na polowaniu, po czy przed? Zdrowie kolego, Darz Bór!

Procenty i polowanie. Te dwie rzeczy, które powinny trzymać się jak najdalej od siebie, w rzeczywistości łowieckiej za często chyba występują w parze. I ciężko chyba myśliwym, mimo usilnych deklaracji je rozdzielić… Myśliwi to ponoć strażnicy tradycji, a w tej pociąganie na rozgrzewkę z piersiówki na ambonie wydaje się być istotnym jej elementem. Do tego rozmaite biesiady po polowaniach zbiorowych, uroczyste pokoty, święta, msze, a nawet targi łowieckie. Sławne nalewki myśliwskie. Przecież jakieś racjonalne wytłumaczenie pomyłek ludzi i kolegów z dzikami, żubrów z sarnami, łosi z jeleniami czy wilków z psami oraz innych dowolnych kombinacji istnieć musi.  Czy jest nim alkohol? I kiedy myśliwi piją? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć treściami zamieszczanymi przez myśliwych w przestrzeni wirtualnej, oraz własnymi zdjęciami wykonanymi podczas przyrodniczych podróży, wycieczek i wypraw. A nazbierało się już trochę tego. Temat alkoholu na polowaniach poruszaliśmy już pobieżnie w innej publikacji, jednak w obliczu tego na co udało nam się w ciągu tych lat naszej pracy natrafić, okazuje się ona niewystarczającą. Można się z nim zapoznać poniżej:

Myśliwi nadużywają alkoholu podczas polowań.

Zatem zapraszamy na biesiadę myśliwską…

Ankieta

Wypada chyba właśnie od niej zacząć. W 2004 roku na Dzienniku Łowieckim przeprowadzono ankietę, w które zapytano myśliwych jak często i przy jakich okazjach w trakcie polowań pojawia się alkohol. Z odpowiedzi jakie otrzymano, wynika, że :

– Alkohol pije się praktycznie na każdym polowaniu – 21 % 
– Okazjonalnie, ale można powiedzieć, że alkohol jest obecny na polowaniu – 27 %
– Nie, choć alkohol jest obecny w wyjątkowych okazjach – 21 %
– Absolutnie nie, tylko, po polowaniu – 29 %

Te „wyjątkowe okazje” to chociażby chrzest myśliwski, podczas którego „fryc”, który upolował swojego pierwszego zwierza i kiedy wymażą mu gębę krwią zwierzęcia, on nie może jej zmyć dopóki nie postawi wszystkim kumplom kolejki. To nie nasze wymysły tylko rzeczywiste praktyki myśliwskie. Opisywaliśmy to już w artykule o tradycjach łowieckich. 

Ankieta pijani myśliwi

A zatem procenty są obecne, przynajmniej w rzeczywistości myśliwych, którzy oddali głos w ankiecie na uwaga 48% wszystkich polowań! Oczywiście myśliwi okrzyknęli, iż to, że jakiś „stary nemrod” przeprowadził sobie kiedyś tam, gdzieś tam, jakąś ankietę, nie może być wyznacznikiem rzeczywistości. No niech im będzie… Poniżej komentarz redaktora serwisu, który przeprowadził ową ankietę.

Ankieta pijani myśliwi3

Źródło:
http://www.lowiecki.pl/ankiety/ankieta_historia.php?tytul=alkohol

http://www.lowiecki.pl/redaktor/opis.php?id=13

Tradycja…

Skąd w ogóle pomysł, aby na polowaniu pić? Początki sięgają pewnie czasów, kiedy nie istniało jeszcze żadne prawo regulujące odstrzał, a kłusowało się powszechnie aby przeżyć. Inna przyczyna, to czasy PRL, kiedy to polowanie było okazją do spotkania partyjnych elit, co przebiegało poza wszelką kontrolą. Myśliwi płaczą i oburzają się, że niesłusznie są postrzegani przez ten dawny krzywdzący schemat i pryzmat swoich poprzedników. Że alkohol na polowaniu to już rzadkość, przeszłość, a nikt nie zna w swoim otoczeniu kolegi, który w trakcie łowów pociągałby z flaszki. I tutaj mają trochę racji. Zatem gdzie tkwi haczyk?

Kiedy się pije?

Regulamin polowań spożywania alkoholu stanowczo zabrania. Jak to jest przestrzegane w praktyce zostawmy, ale przypomina mi się tutaj taka historia z forum Dziennika Łowieckiego, kiedy jeden z myśliwych chwalił się, że on na samym polowaniu nie pije, tylko „w przerwie między pędzeniami”. A przecież takich pędzeń jest kilka, a w międzyczasie się strzela, a całość wydarzenia jest po prostu polowaniem. Cóż, „sprawa indywidualna” jak lubią odpowiadać myśliwi. Do czasu, aż któryś naganiacz zostanie pomylony z dzikiem. Najwięcej pije się po polowaniu, kiedy pokot ułożony, ceremoniały odprawione, broń rozładowana i można zaczynać biesiadę. Czy to w porządku i bezpieczne? I najważniejsze, czy zgodne z prawem? Jak powiedział jeden z samych myśliwych, gdyby przepis o tym, że „kto będąc w stanie po spożyciu alkoholu ma broń przy sobie, obligatoryjnie cofa się pozwolenie na posiadanie broni” miał być respektowany to w ciągu miesiąca zostałoby zdelegalizowanych 90% kół łowieckich w Polsce. Między innymi dlatego, że panowie „świętując” upolowaną zdobycz we własnym gronie cały czas mają broń przy sobie, także na drugi dzień zanim promile „wyparują” czyszczą i sprawdzają broń po polowaniu cały czas mając z nią kontakt. A wyjazdy na tzw. safari za granicę, gdzie kilku mężczyzn w wynajętym domku w głuszy oddaje się swojemu „hobby”? Kto to skontroluje?

22403868_729718767223933_380511780_o
http://forum-bron.pl/viewtopic.php?p=1629729&sid=35bb12daf90387ac92583348e5a42f23#p1629729

Po polowaniu więc sami myśliwi uznają, że można „tankować” do oporu. I sami zamieszczają zdjęcia ze swoich biesiad, gdzie nie ukrywają zawartości butelek.
Rozporządzanie Ministra Środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowani tusz, szczegółowo mówi o tym:

§ 15. 1Myśliwy nie może wykonywać polowania w stanie po użyciu alkoholu lub innych środków odurzających 

§ 15. 2. Na polowaniu zbiorowym prowadzący polowanie nie dopuszcza lub wyklucza z polowania osoby nieprzestrzegające reguł, o których mowa w ust. 1.

Sprawa pod tym względem jest oczywista.

W przypadku biesiad organizowanych po polowaniu broń jest deponowana u osoby, która nie będzie spożywała alkoholu i posiada odpowiednie zezwolenie na broń lub najzwyczajniej broń odwożona jest przed zabawą do domu. Tyle z teorii.

au12_2

„Ukochane zbiorówki”

To właśnie podczas tych polowań ranionych jest najwięcej zwierząt, brutalna ingerencja w ostoje i ostępy przepłasza na długi czas wszystko co żyje, a broczące krwią „postrzałki” uchodzą w las, w niewyobrażalnym stresie i cierpieniu, dochodzone przez psy myśliwskie. Ulubione przez myśliwych, nie tyle z uwagi na łowieckie emocje przy strzale, ale towarzyskie spotkanie, i zakrapianą balangę. I jeśli piją sobie po polowaniu to niby nic. Problem w tym, że polowania zbiorowe trwają czasem 3 dni, podczas których nocuje się w domkach myśliwskich, a po ciężkiej nocy rusza na kolejne łowy. Bywa, że nie wszyscy są w stanie stawić się na zbiórkę… i doprawdy, ciężko wtedy określić, czy to już picie po polowaniu, a może przed? Taki właśnie sposób polowania pokazała ekipa jednej z popularnych stron myśliwskich o nazwie „dzikarze.pl”. Jej administratorzy nie kryli się wcale z tym, że noc w noc przed polowaniem odbywają popijawę, a dnia następnego zaczynają z psami gonitwę za dzikami w lesie. Następnie pojawia się post informujący nas, iż oddali 42 spudłowane strzały… Pamiętam, jak po pierwszej publikacji przez nas tych screenów zniknęły one ze strony macierzystej. „W trosce o dobre imię łowiectwa” zapewne. Myślicie, że PZŁ wyciągnął wobec tych myśliwych jakieś konsekwencje? W żadnym wypadku! Piją, polują i prowadzą swoją stronę nadal, a nawet reklamują się z biznesem umożliwiającym płatne polowania na dziki. Doprawdy, brak reakcji władz PZŁ na tamtą publikację, wiele mówi o podejściu myśliwych do problemu. Najlepiej się nie czepiać i dać im spokój, a w ogóle to zająć czym innym, może świnkami w ubojniach. Póki co, większym problemem i zagrożeniem jest dla mnie człowiek, który przyznaje się, że po nocnej zakrapianej biesiadzie, pudłował kilkakrotnie. Poniżej zrzuty:

dzikarzee34333e322

Wóda1
7 ciężkich dni… szczególnie dla zwierząt. Choć może to i w tym przypadku lepiej. W końcu krąży taka żartobliwa anegdota, „Alkohol na polowaniu (tutaj przed) uratował więcej zwierząt niż cały Greenpeace…”

Pudła2
Na wieczór uśmiechy i butelka, rankiem 42 pudła…
Następnie „nasza robota”, czyli odczytywanie nagłówków w stylu „myśliwy pomylił kolegę z dzikiem”.  Tym razem obyło się bez ofiar, ale o wypadkach pod wpływem % będzie w kolejnej części wpisu.

Abstynenci1
Kolejnego dnia pokot mniejszy, ale jak sami piszą „myśliwi mieli ciężką noc”. Choć pozostaje niedomówienie, chyba wszyscy wiemy dlaczego. No, ale najważniejsze, że na samym polowaniu się nie pije, nikt nie zna kolegi który by to robił, czasy się zmieniły i nie można postrzegać myśliwych przez pryzmat dawnych stereotypów. A wszystko to wymysły pseudoekologów, którzy szkalują złośliwie dobre imię łowiectwa. Hmm… może jeszcze to myśmy się tam przebrali, udajemy myśliwych i prowadzimy tamtą stronę. Szczerze, dla mnie osobiście, to że myśliwi tolerują wśród siebie takich kolegów, a nawet z nimi współpracują i prowadzą jakąś działalność – wiele mówi o solidarności środowiska łowieckiego. Ale na naszej stronie gęby spienione, że „pomawiamy, szkalujemy, oczerniamy” i ogólnie nikt nic nie wie.

Przy tych dzikarzach zatrzymajmy się na chwilę, gdyż nie raz już byli bohaterami naszego bloga. Powstały też teksty autorstwa Very, obrazujące jak to pseudoekologiczne towarzystwo obchodzi się z własnymi psami, szczując je na dziki aż do ran, kalectwa i śmierci. Do przeczytania tutaj:

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć?

15085626_1139083492878991_502153810333811318474_n
To chyba po polowaniu. Grochówka podlewana piwem? Ciekawe połączenie… Fantazja myśliwska nie zna granic… A poniżej kilka zdjęć z polskich zbiorówek.

Jeden

rrrrr4443332233

gtrrr

4444

10407950_935554946464660_2484666090668096584_n
Czesi nie gorsi. A nawet lepsi, jeden jak widać ma przy sobie broń. No, ale może akurat nie pił.

Skarby pod ambonami

Jeśli kiedykolwiek dane Wam będzie mijać myśliwską ambonę lub zwyżkę, nie zapomnijcie poszperać wokół. My niemal zawsze znajdowaliśmy obok nich jakieś puszki, butelki po napojach procentowych, a w jednej nawet leżący kieliszek do czegoś mocniejszego. Bywały i ciekawsze rzeczy takie jak pisma pornograficzne lub prezerwatywy… to zostawmy w spokoju, gdyż nie obchodzi nas niczyje życie erotyczne, ani to w jaki sposób kto sobie obcuje z naturą. Nazbierało się już trochę tych zdjęć, więc wrzucamy tutaj. Myśliwi w takich przypadkach mówią, że to młodzież się tak wygłupia, pozostałości po „imprezach młodzieży”, a może nawet i po ekologach. Cóż, jak żyję, nie widziałem nigdy młodzieży imprezującej na ambonie. Myślę, że mają do tego znacznie przyjemniejsze miejsca. Ehh, ta fantazja łowiecka… Dzika taka. Jak sam las.

11161736_829034650519376_4503436630250811200_o
Ambona myśliwska w okolicach Tarnowa. Utłuczony kieliszek… Fot. Admin Taras Bulba.

Zdjęcie1619

Zdjęcie1623
Ktoś tu chyba upolował żubra… znalezisko przy ambonie w jednym z parków krajobrazowych, fot. Octavian.

12715899_821214144656083_7829034212148805629_o

12729362_821171711326993_8024841715630029095_n
Ta imprezująca młodzież…jesienią szczególnie intensywnie odbywają się potańcówki na ambonach. fot. Vera

Wypadki i bezpieczeństwo

Myśliwy pomylił kolegę z dzikiem – trafił go w brzuch.
Myśliwy pomylił psa z dzikiem…
Myśliwy pomylił żubra z dzikiem…

Pijany myśliwy z odbezpieczoną bronią zatrzymany podczas kontroli drogowej…

Pijany myśliwy wiózł córkę z bronią na kolanach…

Pijany myśliwy z bronią zaatakował strażnika łowieckiego…

11059349_810119395744235_1388400080180534365_n

To tylko niektóre z nagłówków jakie pojawiały się w ostatnich latach. Nie ulega wątpliwości, że spożywanie % nawet z obejściem prawa jak to robią myśliwi, czyli przed lub po polowaniu – ma wpływ na kondycję, szybkość reakcji, podejmowanie decyzji człowieka, który strzela. Tutaj nie ma nic do śmiechu, gdyż zagrożone jest życie osób postronnych; grzybiarzy, spacerowiczów, fotografów i obserwatorów przyrody. A nawet dla swoich bliskich. Chwila buszowania po sieci i natrafiam na takie przerażające historie. Do każdej oczywiście odnośnik w postaci linku, aby czytelnik sam mógł zapoznać się z pełną treścią i wyrobić sobie własne zdanie.

Pijany myśliwy uciekał samochodem przed policją.

„Kłobuccy policjanci zatrzymali po krótkim pościgu 29-latka, który jechał samochodem pod wpływem alkoholu. Mężczyzna przewoził w aucie broń myśliwską.

W nocy z poniedziałku na wtorek kłobuccy policjanci jechali przez miejscowość Ostrowy nad Okszą. W pewnym momencie zauważyli samochód, którego tor jazdy wskazywał, że kierujący nim mężczyzna może być pijany. Mundurowi chcieli zatrzymać pojazd, jednak kierowca nie reagował i zaczął uciekać przed radiowozem do lasu. Po krótkim pościgu duktem leśnym, samochód został zatrzymany.  Wtedy też okazało się, że kierowca przewozi broń myśliwską, na którą posiada zezwolenie. Śledczy zabezpieczyli sztucer i 4 sztuki amunicji, a 29-latek, u którego badanie wykazało przeszło 2 promile alkoholu, trafił do policyjnej celi.”
http://www.wczestochowie.pl/artykul/20983,pijany-mysliwy-uciekal-samochodem-przed-policja

Strzelił, bo żona nie chciała go wpuścić do domu.

„Awantura w Lublinie: pijany myśliwy oddał strzał przed wejściem do swego domu. Zdenerwował się, bo żona nie chciała go wpuścić do środka. 36-latek trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara grzywny i cofniecie pozwolenia na posiadanie broni.

Kobieta, która przebywała w domu z małymi dziećmi, zawiadomiła policję chwilę po tym, gdy jej mąż oddał strzał w powietrze. W ten sposób mężczyzna wyraził swoje zdenerwowanie faktem, że żona nie chce go wpuścić do środka.

36-latek noc spędził w policyjnym areszcie. Był nietrzeźwy. Wynik badania alkomatem wykazał prawie dwa promile alkoholu w organizmie.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6281811,Strzelil__bo_zona_nie_chciala_go_wpuscic_do_domu.html

Pijany myśliwy uciekał w mieście autem przed policją.

„66-letni myśliwy jechał swoim samochodem bez włączonych świateł i nie zareagował na sygnał policjantów do zatrzymania. Okazało się, że był pijany.

Na ul. Konfederackiej w Jarosławiu policjanci zauważyli samochód bez włączonych świateł mijania. Funkcjonariusze wydali kierującemu sygnał do zatrzymania się. Ten jednak nie zareagował i przyspieszył, odjeżdżając w kierunku centrum. Policjanci ruszyli za nim i szybko zatrzymali pirata drogowego.

Kierowcą okazał się 66-letni myśliwy, który przewoził dwie sztuki załadowanej broni. W organizmie miał prawie 1,5 promila alkoholu.”
http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/jaroslaw/art/6202805,pijany-mysliwy-zatrzymany-w-jaroslawiu-przewozil-zaladowana-bron,id,t.html

Polowanie z promilami.

22 grudnia 2013 roku na tzw. „polowaniu wigilijnym” został zatrzymany jeden z myśliwych Otwockiego Kółka Myśliwskiego im. Św. Huberta. Piotr T., bo o nim mowa, będąc nie tylko uczestnikiem polowania, ale również prowadzącym polowanie, znajdował się pod wpływem alkoholu. To nie jednostkowy przypadek, ponieważ Piotrowi T. nie raz zdarzało się uczestniczyć w polowaniu, będąc pod wpływem alkoholu, jednak tym razem ktoś zgłosił ten fakt policji. Piotr T. został zatrzymany przez policję pomiędzy pędzeniami, w godzinach popołudniowych, kiedy siedział na wozie, a raczej spał oparty o sztucer, gdyż ilość promili w jego organizmie na nic więcej nie pozwalała. Jak się później okazało Piotr T. wydmuchał ponad 2 promile! O zgrozo, i ten człowiek, w takim stanie, uczestniczył w polowaniu, był prowadzącym to polowanie i miał przy sobie broń palną.
http://www.to.com.pl/to-jest-historia/art/6212307,polowanie-z-promilami,id,t.html

Pijany myśliwy strzelał do samochodu.

”Tuż przed północą odebrano zgłoszenie od mężczyzny, który przejeżdżał swoim samochodem przez las koło Lipkowa. Zauważył on inne auto, a przy nim dwóch mężczyzn, jeden z nich miał broń – poinformował Andrzej Browarek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Kiedy kierowca odjechał kilkadziesiąt metrów, usłyszał huk i poczuł uderzenie. Okazało się, że w samochód trafił pocisk z broni – przebił zderzak i wpadł do środka. Po chwili z lasu wyjechał samochód, przy którym wcześniej widział uzbrojonego mężczyznę. Mężczyzna pojechał za tym autem i wezwał policję. Po krótkim pościgu policjanci zatrzymali 47-letniego Adama T. i 19-letniego Rafała P. Okazało się, że strzelał Adam T., który miał w organizmie 3 promile alkoholu. Autem kierował 19-latek, który był trzeźwy.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5172820.html

Z promilami na strzelnicy, a potem do lasu. 

„Czterej myśliwi po treningu na strzelnicy podlanym alkoholem dla »pewności ręki«, postanowili spróbować swoich umiejętności w plenerze. W tym celu dwoma samochodami terenowymi wjechali do lasu i zaczęli jeździć po leśnych duktach i strzelać do różnych celów, jak pniaki i np. znaki ostrzegające przed możliwością pożaru. Całkiem przypadkiem natrafili na stadko jeleni przechodzące przez polanę. Cele były bardzo odległe, ale ustawili się we czterech i niemal równocześnie wystrzelili w tym kierunku. O dziwo, jeden jeleń został trafiony i padł po strzale. Podjechali do niego samochodem, szybko zabrali i przewieźli na teren posiadłości Andrzeja T.

Jednak na działce wyjęty z samochodu jeleń mimo trafienia w kark nagle ożył i zaczął biegać, szukając drogi ucieczki. W myśliwych zagrała mordercza żyłka i urządzili istną kanonadę do zwierzaka. Jednak byli tak pijani, że nie bardzo wiedzieli, do czego strzelają i uspokoili się dopiero wtedy, kiedy zwierzę padło pod płotem. Później policjanci stwierdzili, że mimo licznych postrzałów jeleń nadal żył. Kobiety w czasie tej strzelaniny nie siedziały na tarasie, tylko przestraszone schowały się w domu. Wyszły z niego dopiero, gdy ucichły strzały.”
http://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/strzaly-pijanych-mysliwych/gevw9

1508001_898738076813014_7118005456862441986_n

Pijany myśliwy przewoził dzika.

„W miniony piątek około godziny 18.00 policjanci ruchu drogowego na trasie Pisanica- Romanowo zatrzymali pojazd do kontroli drogowej. 58-letni kierowca jechał autem mając prawie promil alkoholu w organizmie.

Ponadto mieszkaniec gminy Kalinowo przewoził samochodem ustrzelonego przez siebie dzika. Kierujący oświadczył policjantom, że jest myśliwym koła łowieckiego i ma pozwolenie na broń. W trakcie interwencji funkcjonariusze potwierdzili te dane oraz ustalili, że w posiadanym przez myśliwego upoważnieniu do wykonywania polowania indywidualnego brak było adnotacji o odstrzeleniu zwierzyny. Sytuacja ta może wskazywać na to, że mężczyzna nielegalnie pozyskał dzika (Nie dość, że kłusownictwo, to jeszcze z promilami – NPRM).”
http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/elk/art/4921341,pijany-mysliwy-przewozil-dzika,id,t.html

Pijany myśliwy zastrzelił kolegę.

„55-letni myśliwy postrzelił śmiertelnie swojego 47-letniego kolegę. Prokuratura Rejonowa w Lublińcu (Śląskie) postawiła sprawcy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

»Sprawca znajdował się prawdopodobnie w stanie zamroczenia alkoholowego – powiedziała w poniedziałek PAP zastępczyni szefa lublinieckiej prokuratury Joanna Masoń.

Do zdarzenia doszło nad ranem w miniony piątek w leśniczówce Lubockie koło Lublińca, w której przybywali dwaj członkowie koła łowieckiego »Ryś« z Bielska-Białej. Według ustaleń prokuratury, starszy z mężczyzn obudził się nagle, chwycił strzelbę i wystrzelił do kolegi, zabijając go na miejscu. Wiadomo, że wcześniej obaj pili alkohol.”
https://hyperreal.info/news/pijany-mysliwy-zastrzelil-kolege

To nie myśliwi, nie nazywajcie ich tak! To rzadkie, jednostkowe przypadki, czarne owce są wszędzie, nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora etc, itd, pijani kierowca zabijają więcej, czemu ich się nie uczepicie… – zakrzykną oburzeni myśliwi. Dość! Nie ulega wątpliwości, że problem jest. I nic nie da zaklinanie rzeczywistości, oskarżanie o szkalowanie itp. Chcemy, aby środowisko łowieckie samo zaczęło własną patologię zwalczać, dla bezpieczeństwa nas wszystkich i renomy własnej. Gdyby takie jednostki jak ekipa z dzikarze.pl były natychmiast wykluczane ze środowiska, nawet napisalibyśmy tekst z pochwaleniem i uznaniem takiej działalności. Choć chyba się nie doczekamy. Najwyżej padną pyskówki jak powyżej i odwracanie kota ogonem. W naszej ocenie zakaz spożywania alkoholu dla osób wykonujących czynności związane z polowaniem powinien obowiązywać 24 godziny przed i po nim. Przytoczone tutaj zdarzenia mówią same za siebie. Można też przyjąć interpretację, że wszystkie przypadki zostały przez nas zmyślone i urojone. I taką narrację przyjmowali czasem myśliwi 🙂 Wobec tego musimy sobie pogratulować, skoro udało nam się przekupić lub zastraszyć sędziów, policjantów i prokuratorów oraz namówić do prowadzenia fikcyjnych śledztw i rozpraw. Tylko po to aby szkalować łowiectwo 🙂

10001535_739842352702588_1247453367670144811_n

Targi łowieckie

Każdego roku w większych miastach polski odbywają się zloty miłośników łowiectwa i strzelectwa na których prezentowane są zwierzęce truchła, nowinki techniczne, trofea, kulinaria, pokazy wabienia i wiele innych. Czasem odwiedzamy takie imprezy. Na jednej z nich udało się nam zarejestrować myśliwych, którzy także dali solidnie wyraz stereotypom, którym tak bardzo chcieliby zaprzeczyć. Kiedy między stoiska wjechała budka z piwem, szybko zyskała sobie kolejkę sympatyków. Nasze odczucia odnośnie targów potwierdzili też sami myśliwi w komentarzach, ubolewając, że wydychane opary i zachowanie kolegów nie służą budowaniu wizerunku myśliwego-abstynenta. Oczywiście, nie, że czepiamy się degustujących piwo i nalewki.  No ale w odniesieniu do powyższych przypadków, nie napawa to optymizmem, co do przyszłości.

Zdjęcie1384

Zdjęcie1388

I komentarze uczestników targów:

Pijani2w

10391813_843724639071700_3168632680204486182_n

Pijani 4

Jako, że tutaj myśliwi skomentowali samych siebie i na szczęście dostrzegają problem (przynajmniej w kontekście wizerunkowym) powstrzymamy się od pisania więcej.

Wyprawa w dzikie ostępy.

Popularnością i powodzeniem w gronie łowieckim cieszą się płatne wyjazdy na tzw. „Safari”. Może być to kilku myśliwych, którzy umawiając się razem jadą gdzieś w plener do jakiegoś kraju na zaproszenie innego myśliwego, a może być zorganizowana za pośrednictwem biura polowań i opłacona wyprawa. Tam w tajniach mało dostępnych lasów, w domkach myśliwskich i kwaterach odbywają się libacje, których skalę znają tylko oni sami. Jest to poza wszelką kontrolą. O wypadkach podczas takich rajdów słyszeliśmy co jakiś czas. Skryci w głuszy oddają się przyjacielskim biesiadom, w międzyczasie oczywiście jakieś polowanko. Czasem coś się wydarzy, czasem nie. Zależy od farta.

14g_05

10170800_665644316840295_176731414937283331426_n

Obowiązkowe wyposażenie: Piersiówka

Jeśli, jak twierdzą myśliwi na polowaniach się nie pije i przez chwilę załóżmy idealistycznie, że tak jest, to znajduje się szybko kolejna zastanawiająca rzecz. Bogata oferta sklepów myśliwskich wręcz zachwyca misternie grawerowanymi piersiówkami i gadżetami służącymi do przechowywania lub spożywania alkoholu. Myśliwi powiedzą: Ale to przecież symboliczne upominki dla przyjaciół, kolegów po lufie! I przez chwilę bym w to uwierzył, gdyby nie opisy tych fantów widniejących właśnie na witrynach sklepów myśliwskich. Cytat: „Rozgrzej się podczas długiej podróży! Oferowana przez nas piersiówka dobrze sprawdzi także się podczas długich wycieczek, polowań lub wędkowania!” Do niektórych zestawów dołączone są od razu kieliszki. Nie trzeba mówić, że piersiówki na targach łowiectwa cieszyły się także ogromnym zainteresowaniem.

pirsiee

view600piersiowka-240-ml-grawer_2304mala-piersiowka-mysliwsk_2843

Mimo wszystko… wrzucanie całego środowiska do jednej butelki byłoby nadużyciem.
Picie alkoholu podczas polowań ma w środowisku łowieckim zarówno zagorzałych sympatyków jak i przeciwników. Na oficjalnym forum PZŁ nawet namawiają do tego, aby takie przypadki zgłaszać i piętnować. Godne pochwały. Wierzymy, że z czasem tradycja przegra ze zdrowym rozsądkiem. Oraz w to, że istnieje mnóstwo myśliwych, którzy nawet nie wpadliby na tak absurdalny pomysł jak polowanie z promilami. Poniżej kilka zrzutów ekranu:

erreee.jpg

erreee222
Kultura łowiecka może nie na najwyższym poziomie, no ale ważne są intencje.

343434333
Kolejna tragiczna historia. Członek PZŁ użycza osobie nieuprawnionej broń myśliwską. Idą razem na polowanie, wcześniej piją alkohol. Strzał do nierozpoznanego celu i trafienie innego kolegi w głowę. Poniżej link do wątku, jako że zapis jest mało czytelny.
http://xn--owiecki-mjb.pl/dziennik/forum/printer.php?f=15&i=12967&t=12967

Diana nie gęś! Za kołnierz nie wylewa.

Jedna z czytelniczek przesłała nam kiedyś zdjęcia pijanych w sztok Dian na jednej z imprez myśliwskich. Zastanowimy się jeszcze, czy je tutaj zamieścić, gdyż gdyby zakryć te ”strudzone” twarze, wypaczy to cały przekaz.  Panie również polują i piją. Fakt, że nie słyszymy o wypadkach jak powyżej z udziałem kobiet wynikać może z tego, że jest ich w łowiectwie znacznie mniej.

polskiediany_wlodawa106

Podsumowanie.

Intencją tego artykułu nie jest nikogo obrażać. Chcemy jedynie zwrócić uwagę na problem, który istnieje, a w debacie publicznej jest pomijany. Dlatego publikujemy zawarte tutaj materiały. Co delikatnie cieszy, to zjawisko, że jednak na forach i grupach myśliwskich sporo osób reaguje wręcz agresją wobec kolegów przejawiających lekkomyślne podejście w kwestii bezpieczeństwa polowań. I bardzo dobrze. Co smuci i przeraża? Wpisy myśliwych i ich opowieści. Gdybyśmy chcieli zamieścić wszystkie opisywane przez myśliwych na forach tragiczne wypadki, czytania byłoby pewnie do końca tygodnia. Spotkaliśmy się też ze zjawiskiem szybkiego „wygaszania” dziwnych spraw, np jednego dnia pojawiała się informacja o wypadku z udziałem pijanego myśliwego, a w kolejnych nie sposób było nic na ten temat wyszukać. Zastanawiające… I na ostatek – jeden z byłych myśliwych Marcin Kostrzyński, sprawę ujął tak :

„Od początku lat 80. byłem na wielu polowaniach, w różnych kołach łowieckich i? Może inaczej: nie byłem na polowaniu, na którym by się nie piło. W pojedynczych przypadkach myśliwi byli tak pijani, że odbierało się im broń i musieli być wiezieni w przyczepce za ciągnikiem, bo nie byli w stanie funkcjonować lub byli zupełnie nieprzytomni. Również picie alkoholu po polowaniu jest regułą. Ja się dziwię, że policja tego nie kontroluje, ale mam silne wrażenie, że to jest taki układ. Przecież nie jest tajemnicą, że wielu myśliwych jest w jakiś sposób związanych z lokalnym establishmentem. I jest duże poczucie bezkarności pod tym względem. Być może coś się zmieniło, odkąd nie poluję, ale wiem, że piersiówka to zwyczajowe wyposażenie i ma ją większość myśliwych.”

I na tym zakończmy.

22046515_1691954764211953_4198120956811658483_n
Kilka dni temu w sieci pojawiło się takie zdjęcie. Zamieścił je nikt inny, jak nasz „dobry przyjaciel” A. Siekiera w jednej z grup myśliwskich. Myśliwy, podleśniczy, administrator strony „Las i myślistwo – moje pasje”. Obecnie hobbystycznie zajmujący się pacyfikacją obrońców Puszczy Białowieskiej jako strażnik leśny. Według myśliwych historia tego zdjęcia jest taka, że wieziono tutaj alkohol na prywatną imprezę nie związaną z polowaniem, a że przypadkiem użyto terenowego auta jakiegoś myśliwego…  No sami wiecie, przypadek, a reszta to wymysły „pseudoekologów”. czyli nasze. Póki co, pozwolimy sobie pozostać sceptyczni wobec tej wersji.

——————————————————
——————————————————

Źródła:

Wywiad z byłym myśliwym:
https://vege.com.pl/2016/07/13/mysliwy-ktory-zamienil-strzelbe-na-aparat/

Myślistwo i łowiectwo, fakty i mity okiem myśliwego:
http://lukowicatomy.pl/myslistwo-i-lowiectwo-fakty-i-mity-cz-3/

Oficjalne forum Polskiego Związku Łowieckiego.

Forum Dziennika Łowieckiego.

Forum ”poluje.pl”

Forum „forum-bron.pl”

Oferty sklepów myśliwskich. 

Blogi myśliwskie. 

Strony kół łowieckich.

łowiecki.pl

dzikarze.pl

Relacje osobiste (targi, znaleziska pod ambonami).

Prasa opisująca poszczególne przypadki ( linki wyróżnione w tekście )

———————————————————-
———————————————————-

Skandal! Myśliwi szydzą z wolontariuszy i aktywistów organizacji przyrodniczych.

Szczerze, to ciężko w ogóle całą sytuację skomentować. Jedna z wiodących stron myśliwskich zamieściła w sieci pewną mapkę. Przedstawia ona kontur Polski. I nie było by tutaj nic godnego uwagi, gdyby nie zamieszczony opis.

3232223

„Mapa przedstawia aktywność ekofilów w zakresie ochrony dzikiej przyrody. Niebieskimi punktami oznaczone są prowadzone przez nich ośrodki pomocy rannej zwierzynie, zielonymi utrzymywane przez nich paśniki, czerwonymi miejsca prowadzenia działalności edukacyjnej wśród dzieci, a białymi miejsca, z których zamieszczają niemądre komentarze w internecie.”

Nasuwa się pytanie, kto to ten ekofil? Bo byli już ekoterroryści, nawiedzeni zieloni, zieloni naziści, słudzy szatana, pseudoekolodzy etc. – to tylko łagodniejsze z określeń jakie możemy wobec siebie napotkać. Kuriozum dodaje też fakt, co znaczy „niemądry” komentarz w internecie? Chyba taki, który nie zgadza się ze światopoglądem myśliwego. Mieliśmy przykład ostatnio, kiedy pani chwaląca się na innej stronie zastrzeleniem lisa, zablokowała setki osób, które w merytoryczny i kulturalny sposób wyrażały swoją dezaprobatę dla tego czynu. Ludzie przesyłali nam screeny pokazujące jak zostali zablokowani w ciągu kilku minut. Bardzo to zresztą częsta ostatnio praktyka na stronach myśliwskich. Jak widać nie wytrzymują już presji argumentów, logicznej oraz merytorycznej krytyki jakiej nieustannie są poddawani. Żeby jeszcze dało im to do myślenia…

banban2

Jedne z screenów od jednego z naszych czytelników na dowód blokowania merytorycznych komentarzy przez myśliwskie strony. Jak nam napisał: Odnośnie blokowania – wrzuciłem na ten post bezkrwawe sposoby ochrony kurnika. 3 godziny później jestem zbanowany„.

Ale kiedy i blokowanie nie pomaga, dobrze uciec się do szyderstwa i próby ośmieszania. Tylko aby to zrobić, trzeba mieć jakieś minimalne pojęcie o temacie w którym zabiera się głos. Świat nie jest czarno-biały. Wśród tychże eko (….), którzy z rozmaitych powodów potępiają łowiectwo znajdują się ludzie, którzy nierzadko całe swoje życie, trud i środki poświęcają na pomoc zwierzętom. Zamieścimy w tym momencie komentarz od Front Antyłowiecki, który jako pierwszy zauważył bulwersującą grafikę:

Zastanawiałem się dawno, czy jest jakaś granica, której to towarzystwo nie przekroczy. Okazuje się, że nie. Prymitywizm, prostota i buractwo myśliwych wychodzi najbardziej, kiedy próbują oni z czegoś żartować. A były już śmiechy i dowcipy nad strzelonymi karmiącymi lochami, rannym lisem czy przy szczutych dogorywających dzikach. Ok. Że podnieca ich i bawi cierpienie zwierząt wiemy nie od dziś. Ten obrazek miał być może niewinnym żartem, jednakowoż pomijając już skalę chamstwa i bucostwa jest zwykłym policzkiem wobec wszystkich dobroczynnych organizacji ekologicznych, pro zwierzęcych, wobec tysięcy wolontariuszy w schroniskach dla zwierząt i stowarzyszeniach które od lat zajmują się pomaganiem zwierzętom nie ujętym na liście łownych. Które to myśliwi z wiadomych względów mają gdzieś. Setki aktywistów z różnych organizacji każdego roku ochraniają miejsca lęgowe rzadkich gatunków ptaków, prowadzą inwentaryzację, obrączkowanie, liczenie nietoperzy na zimowiskach, wykaszanie łąk, a do tego multum akcji pro społecznych uświadamiających lokalnych mieszkańców. Ośrodki rehabilitacji zwierząt dzikich, azyle dla ptaków, pogotowie dla jeży, kampanie społeczne np przeciw ubojowi koni, prowadzenie stadnin dla ocalałych zwierząt… To bardzo ciężka i odpowiedzialna praca… Ale wg myśliwych tylko oni coś robią dla zwierząt, bo hodują sobie i zabijają gatunki łowne. No i dokarmiają, żeby.. I jeszcze to o pomocy rannym zwierzętom. Czy tym z wszystkich polowań zbiorowych, których suma łącznie wg szacunków wynosi 30% z całej strzelanej zwierzyny, które wykrwawiają się w bólach po krzakach? Myśliwy ”pomaga” takiemu zwierzęciu. Bywa, że godzinami tropi je z psami do zupełnego wycieńczenia, aby wyczerpane, niezdolne do ucieczki zastrzelić. Dochodzenie postrzałka to też fajna zabawa. Ciekawe tylko czemu organizacje ekologiczne tego nie robią… Ciekawe dlaczego nie polują na ptaki którym pomagają.

Może to właśnie miała być prowokacja – jeśli tak bardzo krzywdząca i głupia. A może myśliwi zatruci oparami z nad bigosu rzeczywiście w ten sposób wyrażają cyniczną pogardę wobec wszystkich ludzi dobrej woli poświęcających często całe swoje życie i środki dla pomocy zwierzętom. Tym zapomnianym, lub nie łownym. Jak to tam było? Jak dzik rozpruje, psa kupi się nowego, rasowego oczywiście. Widziałem wolontariuszy podających wodę świniom transportowanym na ubój. Którym kilka dni wcześniej przed zabiciem nie podaje się już wody ani pokarmu. To wg myśliwych pewnie też powód do śmiechu, oraz – „nicnierobienie”. Nie mam więcej słów. Wszystko na ten temat.

W tym momencie Front wymienia z marszu kilkadziesiąt organizacji prowadzących azyle, ośrodki rehabilitacji, pomocy w schroniskach itd. Których to jak wiemy jest znacznie więcej.

bez tytułurereretreee

I zgadzamy się z Frontem. Być może w opinii myśliwych miało być to śmieszne. Wyszło tak jak z tym dokarmianiem i pomocą zwierzętom.  Chociaż nie byłabym taka optymistyczna. Niejednokrotnie na stronach łowieckich mogliśmy przeczytać, że (epitet) zieloni „nie robią nic”. Oto pokłosie takich poglądów, a bardzo prawdopodobne, że oderwane od rzeczywistości środowisko łowieckie tak właśnie uważa. Wódka z tłustym bigosem robią z mózgiem swoje. Nie ulega wątpliwości, że jeśli chodzi o bezinteresowną pomoc zwierzętom, to towarzystwo w kapeluszach nie dość, że nie ma o niej żadnego pojęcia, to stoi za innymi organizacjami… daleko w lesie.

Być może czytając ten wpis jesteś wolontariuszką w schronisku, pomagasz znalezć domy psiakom, poświęcasz godziny swego prywatnego czasu, prowadzisz akcje sterylizacji, uświadamiasz właścicieli co grozi kotom wolno wychodzącym. Może jesteś aktywistą jakiejś organizacji zajmującej się ratowaniem gatunków zagrożonych. Prowadzisz monitoring lęgów ptasich, obrączkujesz, liczysz, zbierasz dane, dbasz o utrzymanie miejsc lęgowych, zajmujesz się liczeniem nietoperzy czy przenosisz przez jezdnię ropuchy podczas wiosny. A może sprzeciwiasz się ubojowi koni, zamęczaniem ich na trasie do morskiego oka lub prowadzisz swoimi siłami prywatną stadninę dla ocalałych.  Cokolwiek robisz dla zwierząt – według myśliwych nie robisz niczego. A ten wpis dotyczył właśnie Ciebie.

I nie zapomnij wyrazić swojej opinii na profilu ”Z Kniei”.   

18922123_1889139554678762_6059391477685104411_n

PS. A tak to w zeszłym roku, stowarzyszenie zajmujące się ochroną kulika wielkiego apelowało do myśliwych polujących na kozły saren – rogacze. Żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że może tam gniazdować chroniony gatunek, a aktywność związana z polowaniem przeszkadza w lęgach. W końcu co tam. Nie jest na liście łownych, to trącał go pies.

Dla porównania poniżej, kilka zdjęć odnośnie tego co rzeczywiście powinnaś / powinieneś robić, aby zostać tym prawdziwym obrońcą przyrody. Rada: Może zacznij hodować bażanty i strzelać do nich po wypuszczeniu z klatki. Albo zarabiaj na sprzedaży takiego odstrzału. Wiadomo, nic tak nie pomaga przyrodzie jak huk i ołów.

1

21766719_1498554426900725_6051899525865726081_n

12184032_920367184667234_81338387809172741_o

16999002_1321380227955561_5133266072701399999_n

38

Pikitt

22008049_1498564626899705_6769938429094180909_n

22008358_1498563653566469_4629118682307132786_n

DSC_0166

 

Przyroda jest niesamowita. Zamień strzelbę na aparat! Rozmowa z Adamem Ławnikiem.

Myślistwo to obciach, a myśliwi interesują się przyrodą tylko we własnym interesie. Wszystko się kręci wokół ich pasji, której zwieńczeniem jest zabijanie niewinnych zwierząt. Dzięki fotografowaniu wracamy z lasu szczęśliwsi, bogaci w piękne przeżycia i uwiecznione sceny, a te same zwierzęta możemy ujrzeć znowu podczas kolejnej wyprawy. Adam Ławnik, miłośnik przyrody , obserwator zwierząt i fotograf , były wiceprezes Związku Polskich Fotografów Przyrody podzielił się z nami swoimi poglądami odnośnie łowiectwa i przeżyciami z wędrówek. Obecnie wolontariusz w projekcie na rzecz powstania Turnickiego Parku Narodowego i kampanii Niech Żyją! 

adamlawnik

NPRM: To pytanie zdajemy wszystkim naszym gościom. Jak to się stało, że jesteś przeciwnikiem łowiectwa i dlaczego? Czy wydarzyło się coś szczególnego? Myśliwi nie przekonują Cię swoimi argumentami?

Adam Ławnik: Będąc często w terenie, mam styczność z działalnością myśliwych i oceniam ją negatywnie. Przez lata nie znalazłem ani jednej pozytywnej rzeczy w tym, co robią. Ich działania, pomimo górnolotnych haseł, nastawione są na własny interes. Wszystko się kręci wokół ich pasji, której zwieńczeniem jest zabijanie niewinnych zwierząt.

NPRM: Czym się zajmujesz zawodowo na co dzień?

Adam Ławnik: Jestem fotografem. Oprócz fotografowania przyrody wykonuję sesje reklamowe architektury i wnętrz. Do niedawna pełniłem również społecznie funkcję wiceprezesa i sekretarza w Zarządzie Głównym Związku Polskich Fotografów Przyrody. Obecnie wspieram projekt utworzenia Turnickiego Parku Narodowego oraz pomagam w kampanii Niech Żyją!

0704-00619C

NPRM: Dlaczego akurat fotografia?

Adam Ławnik: Fotografią zainteresowałem się dzięki mojemu ojcu, który, co prawda, zajmował się nią amatorsko, ale z dużym oddaniem i zaangażowaniem. Do dzisiaj pamiętam, jak łazienka zmieniała się w ciemnię fotograficzną, a na sznurkach zamiast ręczników suszyły się zdjęcia.

Od dziecka interesowałem się także przyrodą, zwłaszcza zwierzętami. W tym przypadku ogromny wpływ miał na mnie dziadek – miłośnik roślin i zwierząt.

NPRM: Uważasz, że myśliwi mogliby być spełnieni i doświadczać podobnych emocji, fotografując zamiast strzelać?

Adam Ławnik:  Myślę, że wbrew przekornej nazwie Waszego portalu – Nie podaję ręki myśliwym – właśnie należy podać rękę wielu, zwłaszcza młodym myśliwym i pokazać, że można dalej polować, ale zamiast strzelby zabierać ze sobą aparat fotograficzny z teleobiektywem. Trzeba mówić otwarcie – strzelanie do zwierząt jest odrażające, to straszny obciach w XXI wieku, w nowoczesnym społeczeństwie. Jeżeli chcecie mieć kontakt z przyrodą i dzikimi zwierzętami, zacznijcie fotografować! Ekscytujące jest zwłaszcza robienie zdjęć z podchodu, a wcześniejsze doświadczenia łowieckie będą przydatne przy podchodzeniu zwierząt i maskowaniu w terenie. Robienie zdjęć dostarcza nie tylko olbrzymiej dawki adrenaliny, ale też daje ogromną satysfakcję z udanych kadrów, którymi potem możemy zaimponować licznemu gronu odbiorców, np. w mediach społecznościowych, a nie tylko wąskiemu gronu kolegów „po lufie”. Zamiast spoglądać przez lunetę i patrzeć, jak kona trafione lub, co gorsza, ucieka postrzelone zwierzę, lepiej spojrzeć na ekranik aparatu, aby zobaczyć, czy ostrość autofocusa trafiła, a kadr jest nieporuszony. W fotografii odchodzi cały proces przemocy i bestialstwa, jakim jest mordowanie bezbronnych zwierząt i tych wszystkich czynności wykonywanych już po zabiciu – patroszenia, transportu ciał ociekających krwią. Dzięki fotografowaniu wracamy szczęśliwi i pogodni z lasu, a napotkanego jelenia z olbrzymim porożem zapewne zobaczymy i sfotografujemy także w następnych dniach.

Zamiast wypchanej głowy na ścianie, powiesimy jego piękne zdjęcie lub jak ktoś bardzo lubi to naturalne zrzuty jeleni. Ostatnio czasami fotografuję z leśnikiem, który przestał płacić składki w PZŁ i wciągnął się w fotografię przyrody.

1509-00908C

NPRM: Ty uwieczniasz piękno natury, zachwycasz się nim i przekazujesz je dalej. Tworzysz coś wspaniałego. Myśliwi natomiast to piękno jedynie niszczą, bo nie wyobrażam sobie, aby można było się czymś zachwycić, a w następnej chwili w spokoju zastrzelić…

Adam: Wciąż nie mogę zrozumieć samego momentu oddania strzału i pozbawienia zwierzęcia życia. Same przygotowania i czas oczekiwania są prawie identyczne w fotografii zwierząt. Trzeba wcześnie wstać i przed świtem lub o zachodzie słońca być w terenie, w czasie, kiedy zwierzęta są najaktywniejsze. Fotografowie ubierają się prawie tak samo jak myśliwi, korzystają z samochodów terenowych, a potem, aby podejść do zwierząt odpowiednio się maskują i zwracają uwagę na kierunek wiatru. Kiedy widzimy zwierzęta i podchodzimy do nich coraz bliżej i bliżej, emocje sięgają zenitu. Niestety, końcówka jest już zupełnie inna… Aby zrobić dobra fotografię, należy znaleźć się stosunkowo blisko zwierzęcia, a najwyższym kunsztem jest zrobienie zdjęć i wycofanie się z terenu bez płoszenia zwierzyny.

W przypadku polowania celny strzał można oddać z odległości pięć razy większej. Nie ma więc tu mowy o jakimś wyczynie. Obecna broń umożliwia mordowanie zwierząt z bardzo dużej odległości. Z tego powodu wiele strzałów wykonywanych jest z bardzo daleka. Zwierzętom odstrzeliwuje się nogi, a potem „dochodzi” po wielu kilometrach, osacza psami i dobija z bliska… Na koniec patroszy się je, a wnętrzności zostawia w lesie.

Z daleka widać stada kruków, które rozdziobują pozostałości, a fetor roznosi się po całej okolicy. Żeby wyciągnąć z głębi lasu zabitego dorodnego jelenia, wjeżdża się samochodem lub ciągnikiem w środek i rozpruwa całą ściółkę, uszkadza młode drzewka, a po całej operacji zostają głębokie ślady terenowych opon. Tak wygląda ta piękna myśliwska tradycja w praktyce…

Przyroda przed wschodem słońca jest niesamowita. Słychać cudowny śpiew ptaków, nad wodą unosi się mgła, pierwsze promienie słońca i światło w kontrze zmieniają rzeczywistość, a z zarośli wychodzą dzikie zwierzęta. Niestety, czasami rytm przyrody jest zakłócany przez strzał z myśliwskiej broni jakiegoś innego „użytkownika” dzikiej przyrody, który także tego dnia postanowił „obcować” z naturą. Wtedy bardzo namacalnie czuję, jak bardzo różni się mentalność myśliwych od reszty obywateli… Nie spotkałem się także nigdy z przypadkiem, żeby myśliwi protestowali przeciwko dewastacji środowiska naturalnego, na przykład sprzeciwiali się wycince starego fragmentu lasu. Odnoszę wrażenie, że są zupełnie obojętni, gdy z lasów wyjeżdżają całymi tirami olbrzymie drzewa, które nigdy nie były posadzone przez człowieka, a kolejny odcinek lasu zmienia się w uprawę desek.
Ważne są tylko ambony oraz liczebność zwierząt, często określonego gatunku, który posłuży potem za trofea lub trafi na talerz.

Myśliwi interesują się przyrodą tylko w swoim interesie, przykładowo gdy dokarmiają zwierzęta, nie robią tego dla dobra przyrody, ale tylko dla siebie, aby podtrzymać populację na odpowiednim poziomie i aby było do czego strzelać w kolejnych latach. Obecnie bacznie obserwuję ich działania w zakresie redukcji dzików. Pod pozorem walki z ASF, która rozprzestrzenia się z winy hodowców świń, pojawiły się żądania, aby wybić prawie wszystkie dziki. Czy myśliwi dopuszczą, aby zniszczyć swoje własne łowiska?

1201-00453C

NPRM:  Podczas fotografowania i podglądania natury, zdarzyła Ci się może jakaś nietypowa lub rzadka obserwacja zwierząt czy ich zachowań?

Adam: Bardzo lubię fotografować w odludnych, rzadko odwiedzanych miejscach na ziemi. Szczególnie miło wspominam Spitsbergen i Patagonię. Przyzwyczailiśmy się do sytuacji, że zwierzęta są dzikie i nawet z daleka uciekają przed człowiekiem. Aby podejść i sfotografować jelenie w Puszczy Karpackiej, należy często wykazać się nie lada kunsztem. Warto jednak uświadomić sobie fakt, że to nie jest normalna cecha zwierząt. Z jednej strony zwierzęta omijają ludzi i zawsze pozostają w jakimś stopniu nieufne, z drugiej strony ten nadmierny strach wynika z faktu, że na taką olbrzymią skalę odbywają się polowania. Zwierzęta, które nie uciekają, są w bardzo krótkim czasie zabijane.Niesamowite jest więc doświadczać możliwości przebywania w bliskim sąsiedztwie dzikich zwierząt, które nie boją się człowieka. Kiedy wędrowałem po Spitsbergenie w oddalonej od bazy polarnej dolinie, młode renifery ufnie podchodziły i z zainteresowaniem przyglądały się tajemniczej dwunożnej postaci. Prawdopodobnie pierwszy raz w życiu widziały człowieka. Bardzo miło wspominam także fotografowanie pingwinów i słoni morskich nad Atlantykiem w Patagonii. Jakież było moje zdziwienie, gdy czekając na plaży na kolejne pingwiny wędrujące gęsiego do oceanu, niedaleko brzegu pojawiły się dwa ogromne wieloryby, które ocierały się o siebie i wyrzucały fontanny wody. To było niesamowite wrażenie.

NPRM: Słyniesz też z krytyki działań LP i obrony Puszczy Białowieskiej. Zdaje się takie treści przewinęły mi się kiedyś na Twoim profilu. Co nie podoba Ci się w działalności Lasów Państwowych, które jak twierdzą: „dbają tylko o zrównoważony rozwój, użytkowanie drzewostanów i zapewnienie nam wszystkim dostępu do surowca drzewnego w zgodzie z ustalonymi wcześniej planami urządzania lasu”.

Adam:
Lasy Państwowe zgodnie z założeniami po ‘89 roku miały spełniać trzy zadania – zajmować się produkcją drewna, udostępnianiem lasów dla turystyki i rekreacji oraz ochroną środowiska. Niestety, ostatnio można odnieść wrażenie, że ten „wspaniały model polskiego leśnictwa” zupełnie się zdewaluował i od kilku lat głównym celem jest produkcja desek na potrzeby rosnących pensji…

Po ostatnich wydarzeniach w Puszczy Białowieskiej, agresji Straży Leśnej, po konferencjach w Toruniu czy na Roztoczu i obelgach o „zielonych nazistach” korporacja Lasy Państwowe straciła społeczny mandat zaufania i nie powinna nadal zajmować się ochroną środowiska.

Powinna skupić się jedynie na produkcji drzewa, a jednocześnie wrócić do budżetu państwa i dzielić się zyskami z resztą społeczeństwa, a nie przejadać je na własne potrzeby, o czym świadczą ostatnie raporty. Obecny model polegający na tym, że jedna organizacja zajmuje się generowaniem zysków i jednocześnie ochroną środowiska, doprowadził do patologii w zakresie ochrony środowiska, a jednocześnie do braku kontroli nad finansami organizacji zwanej państwową.

Najbardziej smuci mnie fakt, że z roku na rok bezwzględna korporacja sięga po ostatnie fragmenty lasów o charakterze naturalnym lub nieuprawiane od czasów wojny tereny w Karpatach, które przez ten czas zdążyły się zregenerować i są po prostu piękne. Teraz budowane są tam nowe drogi zrywkowe, którymi ciężki sprzęt wjeżdża coraz głębiej. Wycinane są drzewa, które przetrwały czasy, gdy w regionie mieszkało znacznie więcej ludzi niż obecnie. Na stosach wokół dróg leżą wyrżnięte olbrzymie buki czy jodły, których wiek sięga nawet 150 lat.Wycinki trwają przez cały rok, także w okresie lęgowym ptaków (sic!).

Zastanawiam się, czy ktoś w Lasach Państwowych myśli w ogóle o przyszłości i jakie będzie zapotrzebowanie na drewno za 100 lat? Czy będzie wtedy jeszcze potrzebne drewno w takich ilościach jak obecnie? Już teraz jeden z największych producentów mebli oferuje elementy szafek do kuchni z przetworzonych plastikowych butelek. A może jednak olbrzymią wartością za 100 lat będą dorodne drzewa, mające po 200 lat lub więcej? Jeżeli nie wyrżniemy ich teraz, one w większości przetrwają i doczekają do tego wieku.

Wracając jednak do łowiectwa, Lasy Państwowe na swoich terenach prowadzą Ośrodki Hodowli Zwierzyny, tzw. OHZ-ty. Są to najlepsze i najbardziej prestiżowe tereny łowieckie w Polsce, niedostępne dla przeciętnego myśliwego.

Leśnicy często skarżą się na zbyt dużą liczbę zwierzyny obgryzającej drzewa. Teraz żądają odstrzału pięknych łosi, które są jedną z największych atrakcji przyrodniczych naszego kraju.

Te zasady nie są w OHZ-tach ważne, gdyż zwierzęta są dokarmiane przez cały rok, aby potem swoimi ciałami i odciętymi łbami budować nieformalną potęgę korporacji Lasy Państwowe. Z łowisk korzystają zamożni i wpływowi ludzie oraz politycy ze wszystkich ugrupowań od lewa do prawa. W sieciach społecznościowych na profilach nadleśnictw leśnicy prezentują ładne zdjęcia i filmy z dzikimi zwierzętami, wzbudzając podziw i zbierając pochlebne komentarze. Potem słyszę, że te same osoby, w ramach swojej pracy w nadleśnictwie, wystawiają zwierzęta za pieniądze na odstrzał w polowaniach lub mordują je osobiście. Nie mogę zrozumieć, jak można z pasją filmować jelenia i zachwycać się jego pięknem, a na drugi dzień zaprowadzić w to miejsce myśliwego lub osobiście go zastrzelić?

1605-00401C

NPRM: Co według Ciebie powinno się zmienić w polskim łowiectwie i dlaczego?

Adam: Należałoby zacząć od wykreślenia ptaków z listy gatunków łownych oraz zakazać dokarmiania zwierzyny. Zgadzam się też z Waszymi pozostałymi postulatami:

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2017/03/02/postulaty-i-cele-spolecznej-kampanii-informacyjnej-nie-podaje-reki-mysliwym/

Rażą mnie polowania na terenie niektórych parków narodowych, które odbywają się pod pozorem ochrony lasów. Nasuwają się tutaj pytania – czego oczekujemy od parków narodowych i czy model myślenia znany z nadleśnictw powinien obowiązywać także na tych obszarach? Zupełnie nie mogę zrozumieć też idei polowań w otulinach prawie wszystkich parków narodowych w Polsce. Ambony ustawiane są w kierunku obszarów chronionych, a zwierzęta przecież nie znają granic. W głowie się także nie mieści, że kilka razy w roku ofiarami myśliwskich hobbystów są także przypadkowi ludzie.

Moim marzeniem na przyszłość jest, aby w Polsce powstały duże obszary wolne od polowań i komercyjnych wycinek. Takie obszary mogłyby zostać utworzone w Puszczy Karpackiej, gdzie nie ma upraw rolnych, a produkcja drzewa i tak jest nierentowna z uwagi na trudny teren.

NPRM: Często zdarzały się konflikty na linii myśliwy a fotograf – obserwator przyrody. Jeden chciał robić zdjęcia i obserwować, a drugi przyszedł polować. Miałeś jakieś sytuacje tego typu podczas swoich wypraw?

Adam: Jedynie pojedyncze przypadki. Ostatni miał miejsce w zeszłym roku w Nadleśnictwie Stuposiany podczas pleneru fotograficznego. Pan łowczy zapytał nas, co tu robimy i stwierdził, że pewnie jesteśmy ekoterrorystami. A po wyjaśnieniu, że jesteśmy fotografami, zapytał czy mamy zezwolenie na fotografowanie. Oczywiście żadnych zezwoleń nie potrzeba, aby fotografować w lasach czy Lasach Państwowych. Staram się unikać myśliwych, gdyż są fanatycznie zaślepieni i przekonani o swoich racjach. Z informacjami o tym, co się dzieje na polach i w lasach podczas polowań, należy trafiać do osób które są nieświadome, jak działa mechanizm łowiecki.

1010-01423C

NPRM: „Poprzez swoje zdjęcia staram się pokazać piękno krajobrazu oraz otaczającą nas dziką przyrodę. Mam nadzieję, że moje fotografie wpłyną na pogłębienie ludzkiej wrażliwości na piękno natury oraz przyczynią się do zachowania jej w nienaruszonym stanie.” To cytat z Twojej strony.  Myśliwi twierdzą, że dzikiej przyrody dawno już nie ma, a krajobraz i środowisko zostały tak przekształcone i zaburzone przez człowieka, że tylko ręką ludzką je „ratować”, bo inaczej wszystko padnie. Co sądzisz o takim podejściu?

Adam: Myśliwi od lat prowadzą propagandę o potrzebie regulacji. Chcą dowodzić, że są po prostu potrzebni dla społeczeństwa, boją się, że za jakiś czas nie będzie społecznej akceptacji dla „sportowego” czy zgodnego z tradycjami zabijania. Potrzebne są rewolucyjne zmiany w podejściu do dzikich zwierząt, w sposobie myślenia, że dzika przyroda to wartość sama w sobie.Jeżeli chodzi o potrzebę regulacji populacji zwierząt to, jak zauważyła w poprzednim wywiadzie profesor Hanna Mamzer, może być w przyszłości zastosowana przez środki antykoncepcyjne.

NPRM: Jakie są najciekawsze miejsca, które Cię urzekły, najbardziej podobały, które zdarzyło Ci się odwiedzić?

Adam: Jestem fanem Europy Północnej, a największe wrażenie zrobiły na mnie obszary arktyczne Spitsbergenu. Choć uwielbiam lasy, to naturalny fragment świata bez drzew z ogromną ilością ptaków i podmokłą tundrą jest fascynujący.Ciekawym doświadczeniem były też parki narodowe w Patagonii, z ich bezkresem i niesamowitą, zmienną pogodą. Podróżując po świecie, uwielbiam fragmenty naturalnych lasów lub lasy nieuprawiane od lat o charakterze naturalnym. Niestety, takich miejsc jest bardzo mało i są to zazwyczaj rezerwaty. W tym roku trafiłem na niezwykły rezerwat na jeziorze Prespa w Macedonii. W Polsce najbardziej cenię obszary parków narodowych, które odwiedzam regularnie od lat i ubolewam, że nie powstają nowe, a także nie są powiększane istniejące. Po latach pewnym światełkiem w tunelu było powiększenie Karkonoskiego Parku Narodowego.

NPRM: Mnóstwo czasu spędzasz w terenie podczas swej pracy, obcując z naturą i zwierzętami. Wstaję, gdy jest jeszcze ciemno, a przejmujący chłód i wilgoć dają się we znaki. (…) Dzikie zwierzęta swobodnie wędrujące po bezkresnych przestrzeniach, zajęte własnymi sprawami, nie czujące zagrożenia przed człowiekiem. Godzinami mogę podglądać ich życie w naturalnym środowisku, opierając się wygodnie o plecak, czasami bez aparatu w ręku.”
To również Twój opis. Po prostu Twoja postać wymyka się forsowanemu przez myśliwych obrazowi przeciwnika łowiectwa, który „tylko siedzi przed komputerkiem, przyrodę widzi jedynie na zdjęciach i nigdy w lesie nie był”. Jesteś jakby zaprzeczeniem tego dziwnego stereotypu…

Adam: Model przeciwnika łowiectwa serwowany przez myśliwych, czyli osoby siedzącej przed komputerem i nieznającej się na przyrodzie, jest zafałszowany. Wszyscy przeciwnicy łowiectwa, których znam, są miłośnikami przyrody, spędzają sporo czasu w terenie i osobiście mają kontakt z myśliwymi i ich działaniami. Osoby mniej związane z przyrodą najczęściej krytykują łowiectwo za to, że zabijanie zwierząt ma charakter hobbystyczny i służy kultywowaniu tradycji. Z przerażeniem oglądają relację z pokotów niekiedy organizowanych w miejscach publicznych, np. w centrum Spały.

1610-00473C

NPRM: Wspierasz też kampanię Niech Żyją!  z którą i my współpracujemy. Co Adam Ławnik sądzi o polowaniach na ptaki? Przypomnijmy, myśliwi twierdzą, że fakt iż odstrzelą „kilka” ptaków nie ma wpływu na liczebność populacji, więc nie rozumieją czego się „czepiamy”. Poza tym oni lubią zdrowe mięsko, a my mamy zobaczyć jak żyją kurczaki w hodowli…

Adam: Nie ma uzasadnienia, aby strzelać do ptaków, które są po prostu piękne i stanowią ogromną wartość przyrodniczą. Obrzydliwe, że dla niektórych są jedynie niczym rzutki na strzelnicy. Czy mięso kaczek nafaszerowanych ołowianymi kulkami jest zdrowe? Niech każdy odpowie sobie sam i weźmie pod uwagę, że także w innej dziczyźnie pozostają ołowiane odłamki, które mogą prowadzić do groźnej choroby zwanej ołowicą. Podczas polowań o świcie czy o zmroku nie ma możliwości odróżnienia gatunków chronionych od tych, które są na listach łownych. Część gatunków ptaków jest też zagrożona wyginięciem.

Polecam stronę internetową oraz profil na facebooku – Niech Żyją!

adam-lawnik

 

NPRM: Czego myśliwym brakuje w ich podejściu, postrzeganiu zwierząt oraz świata przyrody?

 

Adam: Zrozumienia, że przyroda doskonale daje sobie radę bez pomocy człowieka, a brak ingerencji często daje lepszy efekt od gospodarowania.


NPRM:
Myśliwi głoszą, że nie polują dla samego zabijania, czy nawet ochrony upraw rolników, a cały proces polowania to przeżywanie „emocji łowieckich” powiązanych z odczuciami do przyrody, natury, zwierząt, a sam strzał ma być czymś najmniej istotnym, kończącym całą przyjemność z polowania. Po co więc zabijają? Czy według Ciebie można doświadczać podobnie tych samych wspaniałych emocji „tylko” obserwując i fotografując?

Adam: Osoby, które polują, myślistwo traktują jako hobby czy nawet styl życia. Trudno mi powiedzieć, co czują, naciskając spust i widząc jak kula rozrywa niewinne zwierzę. Z pewnością niektórych z nich to podnieca… Pozostali zaś, potrzebujący kontaktu z naturą i szukający adrenaliny w tropieniu zwierząt, z pewnością odnaleźliby się w roli fotografa-snajpera z długim teleobiektywem. Tak jak wspominałem wcześniej, wiele czynności jest podobnych. Różnią się tylko finałem, który może być piękny lub krwawy i przynoszący śmierć.

NPRM: Czym jest dla Ciebie współczesne łowiectwo?

Adam: Współczesne łowiectwo to dla mnie: samochody terenowe, broń z doskonałymi lunetami i szpanerskie ciuchy. Całość stanowi – life style, którym można się pochwalić w gronie podobnie czujących i myślących znajomych. Niewielka wiedza przyrodnicza niektórych miłośników zabijania, często ograniczona jedynie do rodzaju naboju, jakiego trzeba użyć, aby zastrzelić dany gatunek zwierzęcia. Małe obycie w terenie oraz czasami strach. Tak, tak! Niektórzy myśliwi boją się dzikich zwierząt i nie wyobrażają sobie chodzenia po lesie w nocy bez broni 🙂. Ograniczona ilość czasu i korzystanie z gotowych rozwiązań: nęciska przygotowane przez leśników oraz drogi dla samochodów prowadzące pod samą ambonę. Mięso z zastrzelonych zwierząt ma drugorzędną rolę. Poluje się z pasji, a nie dla zdobycia jedzenia.

NPRM: W rozmowie przed wywiadem, powiedziałeś nam, że to właśnie myśliwi są elementem, który blokuje powstanie Turnickiego Parku Narodowego. Możesz to rozwinąć?

Adam: Tereny projektowanego Turnickiego Parku Narodowego w 100% należą do Skarbu Państwa, więc teoretycznie nie powinno być kłopotów z utworzeniem nowego parku. Głównymi oponentami są leśnicy, których oczkiem w głowie jest Ośrodek Hodowli Zwierzyny, czyli najbardziej prestiżowe łowisko na terenie dawnego tzw. Państwa Arłamowskiego. Dawniej w tym miejscu polowali komunistyczni notable, a obecnie jest odwiedzane przez polityków wszystkich ugrupowań. Łowiectwo jest więc głównym czynnikiem, który blokuje ideę ochrony tego terenu.

Podsumowując, obecnie jesteśmy na styku przemiany ideowej – z jednej strony mamy cały czas tradycyjne podejście gospodarcze do przyrody, gdzie drzewa to surowiec na deski, zaś zwierzęta to tylko mięso i poroża lub hobby. Przekonanie, że nad przyrodą musi być pełna kontrola, bo inaczej nie poradzi sobie. Pod tę wizję zbudowany jest obecny system prawny. Z drugiej strony przyroda jest wartością samą w sobie. Możliwość obserwacji dzikich zwierząt i wędrówka przez las o charakterze naturalnym pomiędzy wielkimi dębami w Puszczy Białowieskiej czy powyginanymi bukami i olbrzymimi jodłami w Puszczy Karpackiej może być niezwykle ekscytująca.

Mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie po tej drugiej strony, po stronie dzikiej przyrody.

Myśliwym zaś, którzy cenią głównie kontakt z naturą, a zaczynają mieć rozterki nad sensem zabijania pięknych zwierząt, polecam zamienić broń na lustrzankę z obiektywem i dodatkowo zaangażować się w ochronę przed wycinką ostatnich fragmentów lasów o charakterze naturalnym. 

Dziękuję za rozmowę i zapraszam na zdjęcia:

http://www.adamlawnik.pl/

oraz na profil:

https://www.facebook.com/krajobrazy Adam Ławnik Photography

NPRM: I my dziękujemy za wspaniałą i bogatą rozmowę. Super, że zdecydowałeś się wesprzeć nasze postulaty. 

1507-01022C

Czytaj także:

Dlaczego łowiectwo powinno być zabronione? Wywiad z Hanną Mamzer. 

Lasy dla kasy – współczesne łowiectwo należy dopiero stworzyć. Rozmowa z Marcinem Kostrzyńskim.

1505-01243C

Myśliwi z uśmiechem szczują psy na ranne dziki. Nagrywają wszystko [VIDEO]

Polowanie to niewątpliwie „frajda”. Oczywiście, dla tych, którzy lubują się w tej chorej rozrywce. Dostarcza polującym wielu „emocji łowieckich” i „estetycznych przeżyć pośród natury, w harmonii z nią” przy akompaniamencie okrzyków, palby strzałów, poszczekiwań psów i kwiku zabijanych dzików. Emocji na polowaniu tym więcej, im więcej się dzieje, a wydarzyć się może więcej, jeśli poluje się z psami. Oficjalnie chodzi o to, by pies ułatwił „pracę” myśliwemu naganiając dziki na linię strzelców czy też oszczekując i zatrzymując go możliwie w miejscu, do momentu nadejścia myśliwego, który odda strzał. Tak zwana „Etyka myśliwska” nakazuje myśliwemu jak najszybsze dochodzenie postrzałka i skrócenie cierpienia zwierzęcia. W praktyce jednak, cóż… na YouTube znajdujemy dziesiątki filmów, na których myśliwi dokumentują swoje radosne wyczyny. Kiedy już postrzałek zostanie odnaleziony, zamiast zostać dobitym widzimy jak zdarzenie dalej jest nagrywane, a myśliwy w spokoju zachwyca się „pracą swoich psów”. W końcu po to je przecież wyszkolił na innych żywych dzikach w zagrodach, aby finalnie sprawdzić jak też sprawdzą się „w boju”. Wygląda na  to, że takie walki zwierząt szczególnie podniecają i interesują myśliwych. Cierpią tutaj nie tylko dziki – często własne psy myśliwego kończą rozdarte przez broniące się zwierzę, dotkliwie poranione lub zabite. Jednak to nic! Wyszkoli się przecież następne, a pseudohodowle psów myśliwskich to również dochodowy biznes, wymagający osobnego artykułu. Wszystkie poruszane w tym wstępie zagadnienia omówiliśmy szczegółowo w innych artykułach: 

Etyka – Przewodnik po etyce myśliwskiej.

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć? 

Postrzałki na polowaniach – Myśliwi sami opowiadają jak pudłują. 

article

Teraz kolej na wspomniane filmy. Pochodzą one z kanału myśliwego, który chwali się tymi wyczynami na YouTube, przy poklasku innych. Co tutaj rzuca się w oczy? Jeśli publikujemy gdzieś taki film, zazwyczaj od obrońców łowiectwa i miłośników zabijania usłyszymy: „To rzadkie przypadki, wszędzie są czarne owce, ale nie można wrzucać wszystkich myśliwych do jednego wora”. Tylko tutaj film obejrzało tysiące myśliwych, drugie tyle w zamkniętych grupach łowieckich na facebooku. Myślicie, że ktoś zwrócił uwagę, zareagował? Otóż nie, pojawiły się „gratulacje dla dobrej pracy psów”, „Święty Hubert zdarzył”, „Brawo Kolego” i takie tam. Ktoś tam nieśmiało zwrócił uwagę, że publikowanie takich nagrań jest mało etyczne, bo to pożywka dla pseudoekologów… Został „zahukany”, że gdzie mają dzielić się pasją jak nie w swoim gronie. Więc my też z wami podzielimy się tą pasją, na chwałę łowiectwa, ukazując je takie jakim ono jest. Naszą rolą jest obalanie mitów łowieckich. Jeden z nich brzmi: „Na polowaniu zwierzę ginie od jednego strzału i wcale nie cierpi”.

Tutaj myśliwy stoi i nagrywa walkę psa z dzikiem. Etyka myśliwska w praktyce… No i szacunek do zwierzyny rzecz jasna, któremu po wszystkim włoży się gałązkę w ryj na znak hołdu… Wg myśliwych takie postępowanie jakby „anuluje” całe niepotrzebnie cierpienie, które zadali. Chyba. Bo tak naprawdę nie wiemy jaki cel przyświeca takim torturom, poza psychopatyczną skłonnością ich obserwacji. Ano tak – świnki w ubojniach przecież też cierpią.

Ło kurwa! – Krzyczy naganiacz potrącony przez dzika. Na pewno słyszeliście nieraz opowieści o tych strasznych wielkich odyńcach i okrutnych lochach czyhających tylko aby pokiereszować zbieraczy jagód czy grzybów. Dziki bardzo groźne! Szkoda tylko, że nikt nie zastanowi się w jakich warunkach odbywają się takie sytuacje. Gdyby mnie postrzelono, straszono, wygoniono z bezpiecznej ostoi i ścigano z psami, też przyparta do muru i wycieńczona broniłabym się ze wszystkich sił szarżując na prześladowców.

Tutaj przybliżona wersja walki psa z dzikiem. Myśliwy nie dobił, nie skrócił cierpienia. Nagrywał i patrzył jak zwierzęta walczą. Ale dlaczego to zrobił? Pan ten prowadzi hodowlę psów myśliwskich, a takie nagrania pokazują innym myśliwym, że warto nabyć od niego bojowe psy. Wrażenia na polowaniu gwarantowane…

Jeden z wielu licznych filmów pokazujących wyczyny myśliwych w lasach. Zanim padną strzały, najpierw rozlegają się okrzyki, wrzaski, nawoływania, ujadanie psów – słowem piękną ciszę lasu burzą myśliwscy pseudomiłośnicy natury. Puszczone luzem psy penetrują trzcinowiska i zagajniki, wypłaszając dziki do ucieczki z bezpiecznej ostoi, prosto pod lufy czekających myśliwych.
Swoją drogą polowanie uważają oni za wyraz harmonijnego współistnienia z nią. Mnie zawsze kładziono do głowy, że w lesie należy zachowywać się jak najciszej, bo to dom zwierząt, aby ich nie straszyć, nie płoszyć i uszanować. Jak widać, u myśliwych panuje odwrotność.

Kolejne starcie psów z dzikiem. Zwierzę broni się, atakując najbardziej agresywnego psa. Myśliwy dysząc z podniecenia oglądaną walką, w spokoju filmuje sytuację. Nie odwołuje psów. Nagrania są krótkie, więc nie wiemy jak długo trwała gehenna zwierzęcia.

Nie ma litości. Dzik otoczony sforą atakujących psów, próbuje jeszcze się bronić. Bardzo często ranne zwierzę jest jeszcze przez kilkanaście minut kąsane przez myśliwskie kundle i brocząc krwią ostatkami sił walczy o życie. Jak widzimy w tym nagraniu, wzniosłe hasła i obłudne frazesy, którymi środowisko łowieckie próbowało z nawet dobrym skutkiem mamić społeczeństwo przez lata, teraz ulegają zdruzgotaniu wobec rzeczywistości. Polowanie w praktyce to coś zupełnie innego, niż możemy usłyszeć podczas rozpaczliwych prób wybielania tego sadystycznego hobby. 
Dobry pies, bierz go! – Myśliwy dalej szczuje psy na opadającego z sił dzika.

 

W tym filmie psy pastwią się nad dogorywającym dzikiem. Nagranie bez głosu. Umierające dziki potrafią przerazliwie kwiczeć…Może nie chciano, aby ktoś spoza kręgu zobaczył łowiectwo takim jakie jest. Oczywiście i w tym przypadku myśliwy przez ileś minut stoi i nagrywa szarpiące zwierzę psy…

A to wszystko, to tylko mały wycinek z jednego kanału. Prawdopodobnie nagrania wkrótce znikną, lub zostanie wycięty głos, co stało się już z dwoma filmami. Publikowanie takich video jest niestosowne. To szkalowanie dobrego imienia łowiectwa i myśliwych. Nie wolno tego robić. To nieetyczne, gdyż jak pisał jeden z myśliwych: Kolego, My wiemy jak to wygląda, ale po co zieloni mają mieć wodę na młyn. I tak nie zrozumieją nigdy łowiectwa. Póki co krwawe zabawy pseudomyśliwych w lasach mają się dobrze. Okrucieństwo i tortury jeszcze lepiej. Przecież na polowaniu taki myśliwy jest panem siebie – jeśli tylko będzie chciał, pozwoli na powolne konanie rannego zwierzęcia od szarpania psów i jeszcze wszystko nagra. Potem pochwali się kumplom na forum.
– Gratulacje, kolego, Darz Bór! Wzorowa praca psów! – zakrzyknie któryś. 
A przecież według tego co nam wmawiają, pies powinien mieć jak najmniejszy kontakt z dzikiem i nawet go unikać, ograniczając się do oszczekiwania i zatrzymania w miejscu. Ale przecież u psa podczas szkolenia rozwija się „łowność i pasję”, ocenia też „ciętość”. Mitologia łowiecka swoje, a polowania i praktyka rzeczywistym torem.

10689651_675931879196224_7120321552398826720_n10665128_668644986591580_4432361156983784382_n

Warto też wspomnieć o tym jak polowania przyczyniają się do rozprzestrzeniania ASF – Afrykańskiego pomoru świń.
Wyrok na dziki – Rolnicy chcą wybić wszystkie. 

A także i tym Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej liczebności dzików. Czyli jak gospodarka łowiecka stwarza problem, który myśliwi „bohatersko próbują rozwiązać”.

A może to po prostu taka tradycja? Podobne sceny przejawiają się w malowanych obrazach z pogranicza kultury myśliwskiej… Czysty romantyzm.
Dziki to zwierzęta bardzo inteligentne, czujące, rodzinne i przede wszystkim wdzięczne w obserwacji. Jednocześnie najbardziej prześladowane z uwagi na domniemane szkody w niezabezpieczonych uprawach, łąkach lub sadach. Ale przede wszystkim dla adrenaliny, jaką dają łowy na to przebiegłe zwierzę.
Dodatkowo można u nas przeczytać o tym, JAK ŁOWIECTWO NISZCZY ROLNICTWO między innymi w kontekście dzików i szkód w uprawach.

12834534_831276290316535_123281870_n

12674182_839879359456228_797157038_n