Leśnik z premedytacją rozpętał nagonkę na wilki i rozpowszechnił szkodliwe mity

Od jakiegoś czasu media rozpływają się nad tym, jak to dzielny leśniczy ocalił malutkie puchate misiątka przed krwiożerczą watahą wilków. Cała sprawa jest dość szkodliwa, zwłaszcza dla wilków, gdzie rozbudziły się u części społeczeństwa chęć wytępienia wilków, bo rzekomo zagrażają niewinnym misiom.

Ale o co chodzi?

23 grudnia Kazimierz Nóżka, leśniczy z Polanki, myśliwy i zwolennik polityki min. Szyszki, opublikował filmik na profilu facebookowych „Nadleśnictwo Baligród, lasy Państwowe”, gdzie wilki odpędzają młode niedźwiadki. W pewnym momencie pan Kazimierz z dramatycznym krzykiem Nie! Zostawcie! przepłoszył wilki, jednocześnie dezorientując matkę niedźwiadków, która na moment straciła uwagę (co mogłyby wykorzystać wilki).

Pomijam to, że była to ingerencja w naturę i doszło do umyślnego płoszenia zwierzyny i tym samym złamania art. 52 Ustawy o ochronie przyrody (do czego Kazimierz Nóżka się przyznał), zaś sama narracja o wilkach atakujących niedźwiedzie jest niewiarygodna, ponieważ gdyby niedźwiadki byłyby zagrożone, to na pewno nie szłyby w stronę potencjalnych prześladowców, a uciekając przed wilkami zwiałyby odrazu na drzewa, których nie brakowało w okolicy.

Screenshot - 2017-12-29 , 14_11_52Fotograf Mateusz Matysiak potwierdzający, że nic złego by się nie stało.

Zadziwia, że pan Nóżka umieszcza publicznie ten film z komentarzem, iż trzeba stanąć po jednej ze stron. Inni przyrodnicy także przyznają, że zdarza im ulec emocjom i „ratować” np. pisklę przed mewą, bo to w ludzkiej naturze, ale nie chwalą się tym publicznie, bo wyjdzie przekaz do prostych ludzi, że trza tępić mewy zjadające pisklęta i ciężko będzie wytłumaczyć, że tak to jest w naturze.

Screenshot - 2017-12-29 , 11_18_01Komentarz dr-a Roberta Maślaka z Zakładu Biologii i Ochrony Kręgowców o całej sprawie.

I potem film ten został rozpowszechniony przez Lasy Państwowe, też z komentarzem, że wspaniale zrobił, że uratował „niedźwiedzią rodzinę” przed „wilczą watahą” (kiedy to termin „rodzina” bardziej pasuje do wilków zamiast pejoratywnej „watahy”).

Tym bardziej, że środowisko leśników notorycznie zarzuca wszelkim oponentom swoich działań jechanie po emocjach, z czego ma wynikać urojony brak argumentów i bambinizm. Obrońcy zwierząt mają podchodzić do przyrody emocjonalnie, bez pojęcia oraz nie znać jej praw. Za to środowisko leśników i myśliwych lansuje się wiecznie na tych co „pojęcie mają”. A tu nawet nie dali komentarza „była to wyjątkowa, emocjonalna reakcja leśnika, ale jest to łamanie prawa, nie naśladujmy itp.”.

I niektórzy zwolennicy LP bronili zachowanie Nóżkę, bo był emocjonalnie związany z niedźwiedziami. Gdyby w tej samej sytuacji znalazł się „ekolog” i także by się tłumaczył emocjonalnym związaniem, to ci sami ludzie nie stroniliby się od szydery i tekstów o syndromie Bambiego, a niektórzy gorliwcy klepaliby odpowiednie paragrafy.

Screenshot - 2017-12-29 , 15_12_03.png26165264_10215558243017155_8511648334601507632_nPropaganda Lasów Państwowych w akcji. Ale to obrońcy zwierzątek to ci nawiedzeni, bambistyczni oderwani od rzeczywistości.

A pamiętać trzeba, że przekaz takich filmów trafia do ludzi kompletnie zielonych w kwestiach okołoprzyrodniczych i niewłaściwy opis może sporo zaszkodzić. W szczególności, że obie strony konfliktu przyrodniczego zgodnie twierdzą, że u Polaków jest wiedza przyrodnicza oraz orientacja w przepisach prawa o ochronie przyrody jest na niskim poziomie. I twierdzą, że zależności w świecie natury to nie romantyczny obraz z filmów Disneya, a ich niezrozumienie jest szkodliwe. I teraz media rozpisują się o złych wilkach, które zagroziły misiom i wśród ludzi można poczytać komentarze, żeby powystrzelać złe wilki, bo chciały dokonać masakry na niedźwiadkach. I następuje kolejna fala bambinizmu, z którym leśnicy i myśliwi tak chcą walczyć. 

Zdjęcie użytkownika Adam Wajrak.

Poza tym nie wierzę, że leśniczy Nóżka jest tak nierozważny, że nie przewidział gównoburzy i jej wszystkich efektów ubocznych. Nie wiedział, że media podchwycą temat? Nie wiedział, że obecnie panuje medialna nagonka na wilki? Nie wiedział, że im bardziej większe nastroje antywilcze, tym łatwiej będzie osłabić im ochronę, co przy obecnej polityce Ministra Środowiska jest możliwe?

Ale wierzę, że jest wyrachowany. Bo owy film wrzucił na grupę „Brać Łowiecka (Grupa dla myśliwych i sympatyków łowiectwa)” z opisem „Wilcza wataha składająca sie z ponad 20 osobników zaatakowała niedźwiedzie w leśnictwie Polanki….”

Screenshot - 2017-12-26 , 13_52_17

Screenshot - 2017-12-26 , 13_54_21

Czemu taki opis? I to na grupie osób, które miłością do wilka nie pałają i są oporne na aktualizację wiedzy? Po co je bardziej nakręcać na nienawiść?

Screenshot - 2017-12-26 , 13_53_27Screenshot - 2017-12-26 , 14_00_06Screenshot - 2017-12-26 , 13_54_58

I uderzyło mnie, że wspomina się tam o dwudziestu wilkach, kiedy na nagraniu doliczyłem się ledwie dziesięciu. Więc kolejne kłamstwo wzbudzające nienawiść środowiska myśliwych wobec wilków.

Bo gdyby Kazimierz Nóżka (plus LP) miał szczere intencje, to owego filmu nie wrzucałby w eter, a jak już musiał, to by opatrzył to komentarzem: Słuchajcie, emocje każdego ponoszą, ale nie bierzcie przykładu mnie za przykład. Taka jest natura i nic nam do tego. Wtedy można byłoby czepiać się mediów, które dorobiłyby swoją historię, a LP miałyby czyste sumienie.

Ale czego się spodziewać po myśliwym, który nie widzi nic w złego w polowaniach zbiorowych? Ciekawe czy też będzie ratował „słabsze jelenie” przed myśliwym z sztucerem? Dodatkowo Nóżka ukrywał przed opinią publiczną fakt należenia do PZŁ. To już wolę min. Szyszkę, bo on przynajmniej nie kryje się ze swoim antropocentrycznym podejściem do przyrody i wiadomo co można się po nim spodziewać… Nasz leśniczy także akceptuje nęciska.

Screenshot - 2016-02-22 , 22_45_53

A nęciska są szkodliwe dla behawioru niedźwiedzi:

Wyniki najnowszych badań wskazują, że dokarmianie jeleniowatych może mieć niezamierzone konsekwencje. Praktyka ta nie tylko wpływa na zachowanie tych zwierząt, ale też zaburza trasy przemieszczania się niedźwiedzi brunatnych, które coraz częściej systematycznie odwiedzają miejsca dokarmiania zwierząt kopytnych. Naukowcy zwracają uwagę na konsekwencje dokarmiania i konieczność poddania tej praktyki ponownej krytycznej ocenie.

(…)

Badacze zinwentaryzowali ponad 200 takich miejsc zlokalizowanych we wschodnich Karpatach i przeanalizowali ponad 1600 kilometrów ścieżek pokonywanych przez niedźwiedzie zaopatrzone w obroże telemetryczne. Obliczono, że niedźwiedzie trzy razy częściej odwiedzały miejsca dokarmiania niż wskazywałyby na to symulacje tras przemieszczania się zwierząt. „Niedźwiedzie regularnie patrolują miejsca dokarmiania. Dokarmianie wyraźnie wpływa na ich zachowanie, a korzystanie z miejsc łatwo dostępnego pokarmu zaburza i skraca trasy przemieszczania się niedźwiedzi” – mówi Nuria Selva z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, prowadząca badanie. „Długodystansowe przemieszczanie się jest kluczowe dla łączności populacji niedźwiedzi i ich przetrwania, zwłaszcza przy obecnej dużej fragmentacji siedlisk. Praktyka dokarmiania stosowana wobec innych gatunków docelowych, może temu zagrażać” – dodaje.

Badacze wykonali także tropienia na śniegu na dystansie ponad 200 km. Ich wynik wskazuje, że niedźwiedzie często odwiedzają miejsca dokarmiania nawet zimą. „Wiele badań wskazuje na wpływ dokarmiania także na dietę i zimowanie niedźwiedzi. Dokarmianie ma znaczące skutki, zwłaszcza biorąc po uwagę fakt, że sześć spośród dziesięciu populacji niedźwiedzia brunatnego w Europie zajmuje obszary, na których praktyka ta jest bardzo rozpowszechniona” – tłumaczy Agnieszka Sergiel, współautorka badania. W obszarze objętym badaniem, zarządcy terenu wprowadzają rocznie do środowiska aż 2,5 tony pokarmu na km2. Autorzy rzucają światło na potrzebę zakazu, ograniczenia lub wprowadzenia zmian w praktykach dokarmiania w obszarach zajmowanych przez niedźwiedzie, np. zadawanie siana zamiast kukurydzy czy buraków, które są potencjalnym pokarmem niedźwiedzi.

Screenshot - 2017-11-11 , 17_51_07.png

„Przemieszczanie się jest jedną z fundamentalnych potrzeb zwierząt. Zaburzenia jej realizowania mogą być oznaką degradacji środowiska. Istnieje pilna potrzeba ochrony naturalnych zachowań związanych z przemieszczaniem się i ponownej oceny wpływu praktyk zarządzania populacjami, które uwzględniają ich dokarmianie”, mówi Thomas Mueller, ekspert od wędrówek zwierząt z Centrum Badań nad Bioróżnorodnością i Klimatem Instytutu Seckenberga we Frankfurcie. „Ważna jest nie tylko ochrona odpowiedniej liczby osobników, ale też, żeby niedźwiedzie mogły zachowywać się w sposób dla nich naturalny. Musimy wyjrzeć poza liczby i zacząć chronić także naturalne zachowania”, dodaje Mueller.

Badania opublikowane w czasopiśmie Basic and Applied Ecology są owocem współpracy naukowców z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, Centrum Badań nad Bioróżnorodnością i Klimatem Instytutu Seckenberga we Frankfurcie i Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wsparcia finansowego udzieliły Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach polsko-norweskiego programu współpracy badawczej i Fundacja Roberta Boscha.

Źródła:
https://carpathianbear.pl/2017/dokarmianie-jeleniowatych-zmienia-styl-zycia-niedzwiedzi-brunatnych/
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1439179117300944

W Kanadzie jest zakaz wystawiania padliny i dokarmiania dużych drapieżników, w tym niedźwiedzia. Raz, że to jest ingerencja w naturę i uzależnianie zwierząt od człowieka. Dwa, że drapieżniki będą bardziej zuchwałe do bliższego podchodzenia do ludzkich siedzib, co w przypadku niedźwiedzia jest niebezpieczne.

Screenshot - 2017-11-14 , 10_08_07

Ponieważ niedźwiedź mimo wszystko to nie bezbronny pluszak, a jeden z niebezpieczniejszych ssaków drapieżnych, który bez problemu zrobi kuku człowiekowi i potencjalne konflikty z ludźmi są przeszkodą w reintrodukcji niedźwiedzi. I w przeciwieństwie do wilka są udokumentowane ataki niedźwiedzia na człowieka w Polsce i żaden przyrodnik tego nie kwestionuje. I nie bez powodu w lasach stawia się tablice ostrzegające przed tymi drapieżnikami, by turyści uważali na siebie.

Co prawda niedźwiedzie ataki w Polsce to rzadkość i wynikają z „samoobrony” tych zwierząt, ale jednak niewłaściwe zachowanie może spowodować, że spotkanie z niedźwiedziem skończy się tragicznie (https://carpathianbear.pl/niedzwiedzie-brunatne/spotkania-z-niedzwiedziami/). A omawiana przez nas sprawa może prowadzić, że turysta będzie myślał, że misie takie bezbronne, a tu klops! I potem media powiedzą, że groźne niedźwiedzie trza wybić.

misokaleczony.jpg

Najgłupsze są krzyki, że to niedźwiedzi powinno się bronić, ponieważ jest ich mniej od wilków. Ciekawe czy ci sami ludzie dostają spazmów, gdy wilk „morduje” leśną zwierzynę? Bo wedle ich niedźwiedziej logiki końcu wilkom także należą się specjalne względy, bo jest ich 1,5 tys. , a jeleni ok. 160 tys., a saren 800 tys. I wg tej samej logiki głuszce, będące w znacznie gorszej sytuacji, też powinno się mniej chronić, bo w Polsce jest jakieś z 500 sztuk, a niedźwiedzi ok. 100-150 (notabene niedźwiedzie nie pogardzą lęgami głuszca jak i dorosłymi osobnikami. Wilki też).

Szczególnie, że to niedźwiedź brunatny, a nie wilk szary jest w Europie najliczniejszym dużym drapieżnikiem (niedźwiedź – ok. 17 tys. osobników > wilk – ok. 13 tys. osobników). A polska populacja licząca ok. 100-150 osobników jest częścią karpackiej populacji liczącej 8 tys. osobników (największej w Europie). I prawdopodobnie w Polsce byłoby ich więcej, gdyby nie fragmentaryzacja siedlisk i zabudowa ludzka ograniczające pojemność terytorium. Do tego nie bierze się pod uwagi, że niedźwiedź prowadzą samotniczy tryb życia, odwrotnie niż stadne wilki i nie dziwota, że jest ich mniej. I niedźwiedź, który potrzebuje dużego terenu, jest niesamowicie terytorialny i nie toleruje innych niedźwiedzi u siebie.

Źródła:
http://ec.europa.eu/environment/nature/conservation/species/carnivores/conservation_status.htm
https://carpathianbear.pl/niedzwiedzie-brunatne/niedzwiedzie-w-polsce/

A jeszcze głupsze są teksty, że wilki mają pod nosem duże ilości kopytnych, więc nie powinny atakować małych niedźwiadków. Pomijam to, że niedźwiedź to nie roślinożerca, jest w stanie upolować żubra i o pokarm się nie musi martwić (http://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/padly-dwa-zubry). A wilkom zabrania się zjadać kopytne, bo „pustoszą łowiska”, bezdomne psy, bo „strach wychodzić do lasu”, zwierzęcy drobnicę, bo „ekosystem się zawali”. Nawet lisów pewnie nie wolno im zjadać, bo te oficjalnie nie mają już wroga naturalnego i to człowiek musi być głównym selekcjonerem. A teraz nie wolno zjadać im młodych niedźwiedzi, pomimo tego, że takie ataki należą do rzadkości.

A małe niedźwiadki są zabijane także… uwaga… przez dorosłe samce niedźwiedzi. Ponieważ te traktują jako potencjalną konkurencję. O czym przekonało zoo Dählhölzli w Bernie i potem spotkało je fala krytyki (http://www.dailymail.co.uk/news/article-2671317/Nature-cruel-Swiss-zoo-controversially-kills-healthy-bear-cub-bullied-father-STUFFS-school-lessons.html). Także samice są w stanie pożreć nie swoje młode (https://www.tvn24.pl/krakow,50/w-tatrach-samice-pozarly-mlodego-niedzwiedzia,417304.html). Ciekawe czy gdyby to niedźwiedź zamiast wilków ścigałby te niedźwiadki, to leśniczy Nóżka też krzyczałby dramatycznie, by je zostawił? Czy LP także próbowałyby robić z niego bohatera? Czy byłyby teksty, że niedźwiedziom należą się specjalne względy, bo jest ich zna… a nie czekaj!

https://www.liveleak.com/view?i=31e_1380307017

nintchdbpict000249474353.jpgpolar-bear-eats-cub-041.jpg

Ale to wilka się trzeba obawiać, mimo, że dorosły niedźwiedź w postaci matki dałby radę i jej młode same potrafią ocenić zagrożenie. I wilki z niedźwiedziami przez tysiące lat koegzystowały i wilki ani nie wytępiły niedźwiedzi (i vice versa) i nigdy tego nie zrobią. A jak się nie zgadzasz to cię zablokujemy, byś nie przeszkodził w szerzeniu nienawiści do wilków.

Screenshot - 2017-12-29 , 11_26_48

I bach! Cel osiągnięty! Społeczeństwo nabiera się na info o wilkach, które zagrażają niedźwiedziom, a potem zawsze można pobolewać „Polacy są przyrodniczymi analfabetami i musimy je edukować”. Czy o to chodziło panie Nóżka? I jeśli nie daj Bóg Ministerstwo Środowiska, mimo wszystko, dotąd przychylne ochronie wilka, wpadnie na pomysł, by zrobić wilka gatunkiem łownym albo wprowadzić całoroczne odstrzały w ostojach niedźwiedzia, bo ma wsparcie omamionego społeczeństwa, to będzie pana tak samo winny jak podpisujący to minister środowiska. I potem bez krokodylich łez pt. „Nie pomyślałem”.

BONUS:
I odpowiedź na pytania, czy nie szkoda byłoby, gdyby wilki dokonałyby masakry na misiach? Nie szkoda, bo niedźwiedzie to też niezłe gagatki i bez litości dokonują masakry na warchlakach, jelonkach, ptasich lęgach i innych malutkich zwierzęcych dzieciątkach. I gdyby wilki zabiłyby małe niedźwiedzie, cynicznie można powiedzieć do ich matki: Taka karma.

Tutaj pan Kazek nie zdążył przybiec. Może to i lepiej. Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi… rozpaczliwe NIEEEEEEEEEE !!!! polskiego leśnika. 

loszakokaleczony.jpgcde96eb5-a2bf-4e47-9542-f7cc69656b23.jpeg

Zobacz też:

Artykuł z Krytyki PolitycznejCzy pomagać łosiowi, który utknął w bagnie?

I jako doskonałe uzupełnienie: Syndrom Bambi a myśliwi. Polujący bambiści.

 

Reklamy

Polowania wigilijne – świąteczna masakra w imię tradycji

Jak myśliwi spędzą wigilię? Święta tuż… Pewnej grupie w naszym społeczeństwie kojarzyć się będą także z uśmiechniętym wąsatym myśliwym, dobrym wujkiem brnącym w mrozie, aby umieścić cierpiącym chłód zwierzętom nieco sianka w paśniku. I opłatka. Taki symboliczny gest, mający przed własnym sumieniem okazać jak to bardzo myśliwy „kocha i dba” o zwierzęta.

oplatek.jpg

Może i kiedyś tak bywało. Teraz szlachetne baśnie to już przeszłość, w którą co niektórzy z uporem maniaka naiwnie próbują wierzyć.

Polowanie wigilijne według opisów i tradycji nie jest typowym polowaniem zbiorowym i ponoć nie chodzi w nim o zabijanie zwierząt. Celem ma być po prostu zaniesienie tego opłatka do paśnika (o Himalaje hipokryzji!), podzielenie się nim z kolegami, złożenie sobie życzeń, a wieczorem myśliwska wigilia, wprawdzie nieco inna od tej domowej, gdyż na tej łowieckiej tradycja dozwala opróżnienie paru butelek napoju procentowo rozgrzewającego. Ewentualnie, jeśli czasu w dzień starczy, to po zaniesieniu opłatka można trochę zapolować… Ale nie tak jak normalnie, po prostu chodzi o jedno pędzenie i zrobienie jednego miotu – symboliczne, pokot nie musi być liczny, to wcale nie chodzi o zabijanie zwierząt. Znaczy, nie potrafimy się powstrzymać, aby w czasie okołoświątecznym do zwierząt nie postrzelać choć trochę, ale to nie tak…! To przecież tradycja i zwyczaj! Czy dla zwierząt stres i rwetes będą miały wymiar „symboliczny”? No nie, będą jak najbardziej realne i odczuwalne dla mieszkańców lasu. Jakby mało zwierząt, np. karpi, zginęło w te dni na potrzeby człowieka.

15622328_1171014496352557_1449681242750368646_n
Myśliwska wigilijna kolacja – zwyczaje podobne jak na niektórych polowaniach z obowiązkowym wyposażeniem. 

dscf7073-copy
Gratulacje, medale, farsa, „Król Polowania”. Tragiczna zabawa kosztem zwierząt. Ale na polowaniu wigilijnym o to nie chodzi ponoć. dscf7086-copy

W ten sposób mniej więcej próbował w mediach tłumaczyć się organizator wigilijnego polowania w Puszczy Zielonka, jeszcze przed naszym przyjazdem na przełomie 2014/2015 roku, kiedy to udało się wraz z grupą Poznaniacy Przeciw Myśliwym zablokować pierwsze takie polowanie w Wielkopolsce. Mimo górnolotnych tłumaczeń, nie spotkaliśmy myśliwych ani niosących sianko, ani z opłatkiem. Za to rozpoczęto dość obfitą strzelaninę. Myśliwi z aktywistami na karku próbowali przeprowadzić polowanie w coraz to nowych miejscach, próbując nas zgubić. Kilka zwierząt ustrzelili, pokazując nam potem ułożone trupy na zdjęciach, dowcipkując i szydząc. A zatem nie chodziło o łagodne spędzenie czasu z kolegami, ani wyrażenie szacunku zwierzętom. Czasem warto po prostu na własne oczy zobaczyć kim są ci ludzie i jak ich dęte frazesowate pustosłowa mają się do rzeczywistości. Z pełną relacją tamtych wydarzeń, można zapoznać się tutaj:

Przeciw polowaniu wigilijnemu – Sukces aktywistów podczas blokady. 

Podobne masakry pod hasłem wigilijnej farsy odbywają się licznie w wielu kołach na terenie polski. Doprawdy ciężko napotkać zdjęcia tych mitycznych myśliwych brnących z opłatkiem, za to pod hasłem „polowanie wigilijne” trafiamy w sieci na takie oto fotki:

dscf7051-copy

4

dsc00926_jpg
Coś tam, no symbolicznie żeśmy sobie ustrzelili. Niektórych poniosło, to wygarnęli więcej. Ale to nie chodzi o to! Ważne, że opłatek jest w paśniku…

Jak piszą myśliwi na swoich stronach, przy czym podobno nie chodzi tu o zabijanie zwierząt:

Wigilijne polowanie to jedna z piękniejszych tradycji myśliwskich, a zarazem jedno z najbardziej uroczystych wydarzeń. Polowanie to wiąże się nie tylko ze spotkaniem myśliwych, lecz także z kultywowaniem pięknej tradycji dzielenia się opłatkiem, nie tylko przez brać myśliwską między sobą, ale także ze zwierzyną, poprzez zaniesienia opłatka do paśników.

Wigilia to najlepszy czas na polowanie nie tylko ze względu na uroczysty charakter tego dnia, ale także ze względu na sprzyjające zimowe warunki atmosferyczne. Mrozy i śnieg pozwalają na łatwiejsze znalezienie śladów zwierząt, a zimą zwierzyna magazynuje tłuszcz, co czyni z niej lepszy obiekt polowań. Niestety tegoroczna aura nie sprzyjała myśliwym, brak mrozu i śniegu znacznie utrudniał tropienie i wypłaszanie zwierzyny. Dobrym, niepisanym zwyczajem polowania wigilijnego jest, aby w tym dniu większość zwierzyny uszła nie strzelona. – czytam na stronie jednego z kół łowieckich.

Źródło: http://szarak.malkinia.pl/index.php/informacje-i-komunikaty/84-polowanie-wigilijne

I znów dezorientacja, tu mówią tak, tam co innego…No, ale myśliwi nie od dziś mają problem z ustaleniem jednej wersji odnośnie swojego przekazu. Aura nie sprzyja, nie można tropić i prześladować. Co za pech! Znaczy, kiedy sytuacja tego wymaga śpiewamy tak, a co do reszty wszyscy wiemy jak jest koledzy… W mediach trzeba mówić tak, aby „nie zrobili z nas psychopatów”.

cimg0837
Świąteczne uzupełnianie paśników. Pytanie jak zwierzęta mają potem mieć dystans wobec człowieka, skoro miejsce zostaje przesiąknięte zapachem tylu ludzi? Toteż potem się nie boją, za co płacą najwyższą cenę. Inne omijając podejrzane miejsce, wybierają pola rolnicze i śródpolne zagajniki. Wtedy można mówić, że „zwierzyna wchodzi w szkodę” i bredzić o ochronie upraw. 

Na innej stronie jest jeszcze ciekawiej i straszniej:

Na ogół polowanie kończy się, gdy liczba upolowanej zwierzyny zrówna się z liczbą strzelb. Obowiązkowe ognisko kończy się wzajemnymi życzeniami, a niekiedy wzajemnymi przeprosinami i pojednaniem, jeżeli wśród kolegów występują jakieś problemy. Obowiązkiem każdego myśliwego jest udanie się do paśników, aby wyłożyć karmę dla zwierzyny. Każdy myśliwy pragnie w tym dniu coś upolować, bo da mu to szczęście w przyszłym sezonie….

Dwadzieścia lat temu, kiedy powoli zaczynałem moją myśliwską przygodę, jeden ze starszych kolegów myśliwych ciężko zachorował na nieuleczalną chorobę. Odbywało się akurat polowanie wigilijne, w którym ostatnie pędzenie na zające wypadło na polach w pobliżu domu tego kolegi. Kolega Łowczy naszego Koła zaproponował mi, abym zrezygnował z tej końcówki polowania i poszedł z nim odwiedzić chorego. Oczywiście zgodziłem się i poszliśmy w odwiedziny. Przywitał nas człowiek kompletnie zniszczony przez chorobę, zrezygnowany i przygnębiony. Po chwili pocieszającej rozmowy zauważyłem przez okno, że do jego małego sadu koledzy, którzy w tym czasie polowali, podgonili zająca. Nie zastanawiając się wiele, otworzyłem okno i wspólnymi siłami z chorym oddaliśmy strzał z mojej broni. Złamałem wówczas wiele zasad i praw. W zamian za to zobaczyłem oczy z myśliwskim błyskiem i niebywały przypływ sił witalnych. Gdy emocje minęły, nasz kolega spokojnym już głosem powiedział, że jeszcze nie czas i zaprosił nas na następną Wigilię. Niestety, w kilka tygodni później salwą honorową otworzyliśmy mu bramy do Krainy Wiecznych Łowów. A ja do dzisiaj pamiętam pełne nadziei oczy myśliwego, który wąchał łuskę ostatniego wystrzelonego naboju. Czy postąpiłem słusznie? Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Wiem, że bez wahania zrobiłbym to samo, nawet pod groźbą utraty prawa do polowania.

Źródło: http://www.magazynpolonia.com/artykul/tradycje-zwyczaje,polowanie-hubertowskie-i-wigilijne,4e09fc53c9fbb

Na szczęście tekst kończy się w tym miejscu i dobrze – bo mam ogromną ochotę zwymiotować. Starszy schorowany człowiek, ostatkiem sił wydobywa z siebie radość i doznaje szczęścia, kiedy jeszcze może coś zabić… To jest tak obrzydliwe, że brak mi słów. I w dodatku myśliwy przyznając się do złamania prawa, deklaruje, że bez wahania zrobiłby to znów. Czy poniósł jakieś konsekwencje? Nie, opis widnieje dumnie w sieci, wraz z historią. Wzruszającą, tak… Ale to my „pomawiamy, szkalujemy i oczerniamy”. Dlatego pozostaniemy przy cytowaniu, jak dotąd.

5338-polowanie-wigilijne-20122015-6

A po wszystkim, tym całym spustoszeniu, hałasie, dewastacji, obłudnej farsie zasiądą do kolacji życząc sobie… pewnie kolejnych udanych krwawych masakr, obfitych pokotów, żeby święty Hubert zdarzył… Ktoś tam może pożyczy rykoszetu z zazdrości. Najpierw opłatek do paśnika, a po zakrapianej wigilii na Pasterkę…

Gdyby zwierzęta leśne mogły przemówić w ten jeden dzień ludzkim głosem, z pewnością powiedziałyby: Dajcie nam choć w ten jeden dzień w roku spokój, z waszymi tradycjami! I sami sobie zeżryjcie ten opłatek!

7

Myśliwi na potrzeby propagandy znowu koloryzują i upiększają nam rzeczywistość.

Chyba myśliwi przyzwyczaili już każdego z nas do tego że upiększają i koloryzują nam rzeczywistość i to tak bardzo, że nie tylko krew stała się farbą. Ale czy to co mówią nam myśliwi, zawsze jest tak piękne jak nam opowiadają? Lobby myśliwskie wciąż nie potrafi się podnieść i skutecznie walczyć o swój interes. Z marnych 20-40 godzin prac w legendarnych łowiskach nagle zrobiło się 200, a to wszystko na potrzeby propagandy z filmu Druga strona łowiectwa. Celem myśliwych nie jest żadna pomoc (a tym bardziej jakaś ciężka społeczna praca), która jak się widać okazuje jest jedną wielką iluzją i mistyfikacją. Celem myśliwych jest głównie zabijanie zwierząt. Czerpanie z tego korzyści, również profitów finansowych, i to wszystko poza jakąkolwiek niezależną kontrolą państwa.

Prace na rzecz koĹ‚a 2017-12-06 19-58-09Prace na rzecz koĹ‚a 2017-12-06 20-01-27Źródło: http://łowiecki.pl/dziennik/forum/printer.php?f=15&i=20711&t=20711

Całkowicie uzasadniona krytyka opinii publicznej powoduje, że Polski Związek Łowiecki chce ją przekonać do siebie, tak jak w spocie filmowym Druga strona łowiectwa. W nim wmawia się wszystkim jak to bardzo myśliwi są potrzebni i ciężko pracują, wykonując społeczną pracę dla społeczeństwa i leśnych zwierząt. No tak, ileż to razy słyszeliśmy te teksty, że polowanie to tylko 10-15% procent gospodarki łowieckiej? A pozostałe rzeczy to przecież ciężka praca w łowisku? Nie da się ukryć. Wszyscy regularnie i to dość często widujemy myśliwych ciężko pracujących w pocie czoła na poletkach łowieckich i łąkach śródleśnych 😂. Nie da się ukryć, że myśliwy spotkany z kosą lub szpadlem to przecież bardziej powszechny widok niż taki spotkany ze sztucerem ☺. Nie wiem czy wiecie, ale właśnie łąki śródleśne wymagają częstych zabiegów agrotechnicznych, koszenia, nawożenia i prac melioracyjnych, a nawet częstego regulowania stosunków wodnych. No tak, również wszystkie tereny i całe pasy np. pod słupami wysokiego napięcia w całej Polsce – to właśnie te miejsca, w których rosną całe połacie soczystej kończyny. No bo przecież bez bezinteresownej pomocy myśliwych wszystkie zwierzęta poumierają nam z głodu lub wyrządzą szkody łowieckie. Idźcie sobie do pierwszego większego lasu i zobaczcie jak wyglądają łąki.

Każde zdanie jakie wypowiedziano w tym spocie jest dyskusyjne. Ale najbardziej przykuwa moją uwagę właśnie te rzekome 200 godzin. Kilka kliknięć myszką, szperania w sieci i okazuje się, że jednka sprawy nie wyglądają aż tak różowo jak myśliwi by chcieli. Będziemy uprzejmi i omińmy już nawet to, że przecież z tego co każdy może się doszukać na stronach kół łowieckich. Osoby posiadające stanowsika funkcyjne w PZŁ oraz osoby starsze z reguły i tak są zwalniane z wykonywania wszystkich prac. To poza tym wszystkim o ile pozostali myśliwi, jak widnieje w dokumentach, które są wszystkim ogólnodostępne w sieci. Nie tyle co pracują mniej niż podaje spot tutaj (od 01:38):

to i tak mają jeszcze pełną możliwość całkowitego uchylania się od prac, a potem podawania nam liczb nie mających nic wspólnego z rzeczywistością.

PrzechwytywanieŹródło: http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=21&t=81742&numer=2882

A na czym polega ten cały dość powszechny proceder i powstawanie rzekomych godzin których myśliwi fizycznie i tak nie przepracują? Cała ilość i suma godzin jest ściśle i z góry co roku ustalana w kołach łowieckich przez tzw. Walne Zgromadzenie w skrócie WZ. I właśnie dla tych którzy chcą unikać prac, przewidziano tzw. wartość jednej roboczogodziny. I z reguły ta wspomniana wartość roboczogodziny waha się między 10 a 20 zł. Co to dokładniej w praktyce oznacza? Jeżeli przykładowo pani Diana Piotrowska należy do koła łowieckiego, w którym na podstawie uchwały WZ uchwalono, że każdy członek koła musi w danym roku gospodarczym przepracować 20 godzin – to w sytuacji gdy wartość jednej roboczogodziny wynosi np. 10zł. Wystarczy, że pani Diana wpłaci 2000 zł i jest to po prostu z automatu traktowane tak jak przepracowane 200 godzin. Proste :)?

Prace na rzecz koĹ‚a 2017-11-08 23-48-29Źródło: http://wkl280.pl/uchwaly/uchwala-nadzwyczajnego-walnego-zgromadzenia-czlonkow-wkl-nr-280-labedz-z-dnia-03-06-2017-r/

Walne Zgromadzenie Członków Koła Łowieckiego „Dzik” w SłońskuŹródło: http://dzikslonsk.pl/?p=915

Prace na rzecz koła 2017-11-08 23-19-50Źródło: http://13slonka.pl/wp-content/uploads/2016/04/UCHWALA_2015.pdf

Poza tym WZ każdego koła łowieckiego ma również tutaj wolną rękę i to od jego dobrej woli zależy, jaką w danym roku gospodarczym ustali wartość roboczogodziny. Ile przydzieli ich członkom danego koła. I czy tylko rzecznicy dyscyplinarni, sędziowie sądów łowieckich i dani członkowie komisji-rewizyjnych zostaną zwolnieni z obowiązku pracy czy zwolnieni zostaną również pozostali członkowie koła.

Prace na rzecz koĹ‚a 2017-12-06 23-53-08Źródło: http://kalwerktools.home.pl/huntertools/data/documents/poradnik_prawny_lowiectwo.pdf

Zatem iluzją jest informacja jaką podano nam w spocie, iż w ubiegłym roku myśliwi przepracowali społecznie ponad 3 000 000 godzin, czyli na każdego przypadało 200 godzin pracy, nad zagospodarowaniem obwodów i ochroną przyrody.

Prace na rzecz koĹ‚a 2017-12-06 20-06-17Prace na rzecz koĹ‚a 2017-12-06 20-08-15Źródło: http://łowiecki.pl/dziennik/forum/printer.php?f=15&i=20711&t=20711

A jeżeli chodzi o prowadzenie dokumentacji łowieckiej, która opiera się tak naprawdę na zasadach dobrej woli, która również jest związana z wykonywanie prac gospodarczych, to jeszcze nie raz wam opowiem. Ale może to w następnym poście…

Snowden

Sukces blokady IX Hubertusa w Węgrowie! Obrońcy ocalili mnóstwo zwierząt.

Poprzedni weekend przejdzie do historii jako jeden z najczarniejszych dni polskiego łowiectwa. A zarazem jako ważne wydarzenie w historii polskiego ruchu antymyśliwskiego.

29 października myśliwi celebrowali swoją krwawą orgię wraz z księżmi, biskupami i politykami. O ironio, modlili się o udane łowy do św. Huberta, który przecież nawrócił się i przestał polować wg legendy.

22853222_1545392885552345_2431865950018876871_n

23031472_1545392255552408_4285990056459957651_n

„Hubertus w Węgrowie przyciągnął w tym roku kilkuset myśliwych (oficjalnie blisko 400) i sympatyków łowiectwa z całej Polski. Imprezę organizuje Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Ojca Pio w Węgrowie. W tym roku do polowania dołączył minister Szyszko wraz z kapelanem myśliwych, Tomaszem Duszkiewiczem –
osoby wyjątkowo nielubiane wśród organizacji zajmujących się prawami zwierząt.”

Źródło: www.facebook.com/pg/wroclawianie.przeciw.mysliwym/photos/?tab=album&album_id=1544543038970663

W IX Hubertusie węgrowskim brała córka Jana Szyszki, który osobiście odebrał ślubowanie myśliwskie od niej.  Był jej opiekunem w czasie stażu i wprowadzania w świat łowiectwa… Ciekawe czy strzelania do bażantów puszczanych z klatek też nauczył?

Przeciwko temu zaprotestowali ekolodzy, obrońcy praw zwierząt, przyjaciele lasu i aktywiści z Wrocławianie Przeciw Myśliwym, Warszawiacy Przeciw Myśliwym, BASTA Inicjatywa na Rzecz ZwierzątPoznaniacy Przeciwko Myśliwym, Niech Żyją oraz Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań. Blokując polowania uniemożliwili wielu myśliwym oddanie strzału.

22852170_1544544722303828_2056298393201751394_n22885885_1483274771755719_3847237696040391343_n

Myśliwi, którym towarzyszyliśmy w lesie, 4razy próbowali polować i 4 razy musieli ustąpić. – opisywali Wrocławianie Przeciw Myśliwym. Wymowne zwłaszcza jest zdjęcie, kiedy myśliwy stoi z opuszczoną strzelbą obok aktywistki. Nie może strzelić przy osobie postronnej…

22853034_1544543412303959_4614637595445976634_n.jpg

22886145_1544544658970501_6211709368650898241_n.jpg

22815341_1544546875636946_2845606344000968278_n

Aplikacja, która informowała o lokalizacji aktywistów.

Do tego okazało się, że wszystkie polowania zbiorowe podczas Hubertusa w Węgrowie nie były oznaczone zgodnie z zarządzeniem nr 17 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z dnia 22 maja 2017 r. w sprawie zachowania bezpieczeństwa w trakcie polowań zbiorowych organizowanych w ośrodkach hodowli zwierzyny Lasów Państwowych. Wezwana policja nie była w stanie ustosunkować się do zarzucanych myśliwym uchybień. Funkcjonariusze potwierdzili, że nigdzie nie było znaków ostrzegawczych o polowaniu.

22894098_1483266165089913_8228573263042952078_n.jpg

Proszę! A zwykle to aktywiści są oskarżani o stwarzanie zagrożenia i inne bzdety. Kolejny przykład, że narażenie osób postronnych na niebezpieczeństwo to raczej domena łowiectwa.

A dlaczego myśliwi tak kochają zbiorówki doskonale wiemy. Krwawa orgia i zbiorowy gwałt na naturze wespół z naganiaczami, po wszystkim na poprawę nastroju i otępienie zalewana biesiada. Jak widać opór społeczny wobec takich wynaturzeń rośnie, i tym razem możemy Wam przepowiedzieć, że będzie przybierał na sile. Nie ma zgody pseudoekologię uprawianą przez myśliwych.

Myśliwym nie podobało się jak ktoś przeszkadza w realizacji ich „pasji”. Aktywiści, przyrodnicy i ekolodzy spotykali się z agresją i butą myśliwych, jednej grupie zablokowano auto podczas jazdy publiczną drgoą, innym myśliwi spuścili powietrze z kół. Czują się bezkarni – ale czemu niby nie, skoro za zabójstwo człowieka dostają rok w zawieszeniu?

„Aktywiści z Inicjatywy na Rzecz Zwierząt – Basta twierdzą, że myśliwi próbowali przepędzić ich z miejsca polowania i odebrać kamerę.

Jechaliśmy drogą publiczną za samochodami, jeden z nich się zatrzymał na poboczu, my pojechaliśmy dalej. Później inne auta zatrzymały się na drodze blokując nam przejazd, dojechał tamten z tyłu. Myśliwi wysiedli z samochodów, zaczęli szarpać za klamki, walić w szyby, poczuliśmy się zaatakowani przez nich powiedziała Polsat News Małgorzata Rawa, ekolog.” – dowiadujemy się z reportażu Polsat News (http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-28/szyszko-na-polowaniu/).

– Jeden z myśliwych rzucił się na kolegę, który rejestrował całe zdarzenie kamerą, wykręcił mu rękę, wyrwał kamerę – dodała aktywistka. Cóż, agresję i nienawiść trzeba jakoś wyładować, jak nie można było na zwierzętach, to czemu nie na aktywistach… Taką wściekłością myśliwi reagują zazwyczaj, kiedy uniemożliwia im strzelanie do zwierząt.

22894098_1544543402303960_4577659581412817444_n

„Podczas jednej z wielu dzisiejszych blokad Antyhubertusa zablokowaliśmy ciągnik ciągnący wagon pełen zaganiaczy, którzy bardzo zdenerwowani wygrażali nam przez kilkanaśnie minut. Niereagowaliśmy – poprostu siedzieliśmy spokojnie w samochodzie wiedząc że każda minuta to uratowane zwierzęta. Pomimo spuszczonego powietrza w tylniej oponie udało się !” (https://www.facebook.com/events/177859116101094/permalink/178074249412914/?action_history=null)

Screenshot - 2017-11-01 , 22_52_14.png

Naganiacze i myśliwi – ostoja wszelkiej kultury łowieckiej, tradycji i czego tam jeszcze. Tak zachowywali się przy spotkaniu z obrońcami zwierząt, kiedy nie mogą postrzelać. Zresztą to nie pierwsza sytuacja tego typu. Tydzień przed węgrowskim Hubertusem Wrocławianie Przeciw Myśliwym uniemożliwili polowanie KŁ „Darz Bór” w Miliczu, wobec czego jeden z biorących w nim udział naganiaczy wykazał się ogromną furią w kierunku aktywistów. Dodatkowo był pod wpływem alkoholu:

Ciekawe rzeczy o kapelanie Lasów Państwowych – ks. Tomaszu Duszkiewiczu opisują Warszawiacy Przeciw Myśliwym. Tym samym Duszkiewiczu, który wypłakiwał w telewizji, że aktywiści sprzeciwiający się wycinaniu w Puszczy Białowieskiej go pobili, choć nie było na to jednoznacznych dowodów:

„Jedna z grup natknęła się na koło łowieckie, w którym brał udział kapelan Lasów Państwowych i osobisty przyjaciel Szyszki, ks. Duszkiewicz. Ten wykazał się wyjątkową agresją, atakując jednego z aktywistów: »On to (Duszkiewicz) w zdrowym odruchu miłości wobec bliźniego zaczął mnie popychać wraz z kilkoma innymi myśliwymi i zostałem przez nich poturbowany. Nie oszczędzono także mojej dziewczyny, której musiałem bronić przed próbami ataku. Nasz kolega został przez kolejną grupę 5-7 myśliwych odciągnięty na bok i grożono mu, że zostanie powieszony za wnyki na drzewie«.

Zdjęcie użytkownika Warszawiacy Przeciw Myśliwym.

Nie tylko aktywiści padli ofiarą agresji myśliwych. jak pisze Agnieszka Król w Tygodniku Siedleckim relacjonująca blokadę węgrowskiego Hubertusa: „Na dzisiejszej uroczystości również sama miałam nieprzyjemny incydent – dwóch panów myśliwych spychało mnie ze schodów kościoła, po czym zaczęli mnie szarpać, plecami i rękami zasłaniali mi stojących przed wejściem do kościoła pana ministra i innych oficjalnych gości uniemożliwiając mi wykonywanie mojej pracy. (może pomylili mnie z dzikiem?)

Źródło: http://www.tygodniksiedlecki.com/t42385-obroncy.zwierzat.w.akcji….htm

Oczywiście myśliwi zaczęli się usprawiedliwiać, że to aktywiści są tymi agresywnymi i prowokują. „Rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego przyznała, że »analizuje zachowania aktywistów od lat«. – Myśliwi przechodzą szkolenia wizerunkowe i są bardzo opanowani w takich sytuacjach. Ekolodzy zaczęli tak naprawdę inscenizować takie sytuacje i opowiadać historie nad wyrost, żeby postawić nas w złym świetle – powiedziała Piotrowska, odnosząc się do filmiku zamieszczonego przez aktywistów, który ma być dowodem na agresję myśliwych.”

22814316_1544543948970572_6758116810541946938_n

Inaczej mają starsze materiały aktywistów. Pozwolę na mały offtop:

W lutym tego roku Warszawiacy Przeciw Myśliwym udostępnili film, na którym myśliwy zaatakował tłukąc na oślep pastorałem ekologów, którzy przeszkodzili w polowaniu:

W styczniu tego roku Obywatele Przeciwko Zagrożeniom Wynikającym z Polowań zablokowali zbiorowe polowanie w Nadleśnictwie Bircza, a nietrzeźwy myśliwy zaatakował towarzyszącego kamerzystę Oko.Press (https://oko.press/grzybiarki-zablokowaly-polowanie-protest-przeciw-ustawie-szyszki-oddajacej-mysliwym-lasy-wylacznosc/).

W tym samym miesiącu „Interwencja” relacjonowała blokadę polowania przez Wrocławian Przeciw Myśliwym, a myśliwym z materiału daleko było opanowania, a na szkoleniach wizerunkowych chyba spali. Stwierdzenia typu Spierdalaj czy Pocałuj mnie w dupę! były na porządku dziennym (http://www.interwencja.polsatnews.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1536150). Wówczas Front Antyłowiecki dokopał się do materiałów z jednej zamkniętych grup facebookowych, gdzie rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego ubolewała, że z głupotą niektórych członków PZŁ nic nie zrobi. A 3/4 komentujących rzucała wulgarnymi epitetami nt. materiału i opisywała co zrobiłaby „zielonym idiotom”. (www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1738370753145474).

15825913_1738406566475226_386930601117594171_n

Widzicie? Myśliwi będą promować na tych bardziej moralnych, często wynajdując wulgarne komentarzy anty-myśliwych. Kiedy jednak przychodzi do fizycznej konfrontacji, to ludzie pokojowo manifestujący swój sprzeciw padają ofiarą agresji słownej, szyderstw, wulgaryzmów, a nawet jak już bywało przemocy fizycznej. Myśliwi rzekomo tacy zrównoważeni i opanowani posiadacze broni – jednak wystarczy uniemożliwić im polowanie, aby być świadkiem napadów szałów i wściekłości, chyba z powodu tego, że nie postrzelają do zwierząt. W końcu tą agresję i frustrację życiową trzeba na kimś rozładować. Jak nie można na zwierzętach, to może na myślącym inaczej przeciwniku polowań.

Wracając do węgrowskiego Hubertusa – Jak potwierdza sam min. Szyszko w materiale TVN, w którym podziękował myśliwym strzelającym do dzików, że ci „spełnili swój obowiązek względem państwa”, że cyt. „pewnie pozyskaliby więcej, gdyby im nie przeszkadzano” (https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/wzruszony-minister-i-protesty-aktywistow-podczas-hubertusa,785581.html).

22852109_1544544635637170_8059493438374648494_n

Ponad 420 myśliwych upolowało… 15 dzików i garstkę lisów :). Tym razem nie było licznego pokotu, a Bór nie zdarzył. Św. Hubert (który musi przewracać się w grobie podczas każdego gwałcenia natury przez myśliwych) także nie pomógł. Ten dzień to zwycięstwo i bezpieczeństwo dla zwierząt, które rokrocznie giną tylko dla zaspokajania prymitywnej żądzy zabijania, zabawienia się kosztem cierpienia i śmierci.

22851712_1544543625637271_364221711194650888_n23032706_1483289508420912_4065909370299115145_n

Wielkie brawa dla tych ludzi, którzy swój wolny czas poświęcili dla ratowania dzikich zwierząt, by przerwać krwawą orgię myśliwych. Szczerze, to jesteśmy wzruszeni, kiedy 3 lata temu skrzyknęliśmy się spontanicznie na NPRM i w 2015 roku zainicjowaliśmy jedną z pierwszych blokad polowań w Puszczy Zielonka – kto by przypuszczał, że ta fala rozleje się tak szerokim nurtem? Państwo zrzeszyliście się w swoich miejscowościach zakładając lokalne grupy oporu i oto działacie! Los dzikich zwierząt i ich życie oraz przyszłość barbarzyńskiej rozrywki zwanej łowiectwem jest teraz w Waszych rękach. Tworzycie nowoczesną historię Polski, która oby niedługo stała się bardziej przyjaznym miejscem wobec ludzi, dla których nasze dziedzictwo przyrodnicze ma większą wartość niż przeżarta dziczyzna, sprzedane trofea i skóry.

Nasz Bór .

22894030_1544544012303899_7204383588023407069_n

Myśliwi strzelają do zwierząt nawet przy wodopoju.

Nasza praca na NPRM to nie tylko publikacje i artykuły, ale też wieści z myśliwskich łowisk i obwodów. Zamieszczamy zdjęcia wykonane w terenie monitorując, często niezgodną z prawem lub sprzeczną z etyką działalność myśliwych. Na bieżąco znajdziecie wszystko w zakładce Nasze Akcje. Dobra wieść jest taka, że może to robić tak samo każdy z Państwa podczas zwykłego spaceru. Ostatnio myśliwi tworzą mnóstwo obrazków mających pokazywać jak to w pocie czoła i bezinteresownie zajmują się pomocą zwierzętom, a to paśniki uzupełniają, dokarmiają, lizawki robią, latem w upał wodę w beczkach noszą na plecach do lasu 🙂
Wnyki zbierają, uwalniają zaplątane zwierzęta. A my tylko zamieszczamy to co napotkamy – w sieci, lub w przyrodzie. Tym razem jednak myśliwi przeszli samych siebie i aż zatkało mnie, gdy zobaczyłem to co na zdjęciach.

22547731_486410531727101_1624269914_n
Finezja, wyrachowanie, no i po prostu – fantazja łowiecka i etyka w praktyce.

Mozaikowy teren na obszarze jednego z parków krajobrazowych przy którym mieszkam, obszar Natura 2000. Mieszane lasy, otoczone polami, łąkami, torfiskami, bagienkami z nieodzownymi trzcinowiskami. Bardzo ciekawy ”teren łowiecki” i ”zasobne łowisko”. Są sarny, jelenie, dziki, lisy, jenoty, borsuki, zające, króliki, gęsi, bażanty. Nic, tylko strzelać…Pytanie jak i czy ”w zgodzie z etyką i zasadami”.

Pod jedną z ambon myśliwi urządzili prowizoryczny wodopój dla zwierząt. Z takim łagodnym zejściem, przepisowo, jak podręczniki łowieckie zalecają. Tworzenie takich miejsc wpisuje się w obowiązki myśliwego, jak możemy przeczytać w rozmaitych publikacjach na ten temat, ma to być ‘’poprawa warunków bytowania zwierzyny’’. A niech tam się zwierzyna napije tej deszczówki z pestycydami, wokół suche pola… Wcześniej nic takiego tam nie było. Tak zupełnie oczywiście przypadkiem, powstało tuż obok ambony. Można, by łyknąć standardową bajkę o celach obserwacyjnych, gdyby nie fakt, że dokładnie w tym samym miejscu postanowili nęcić zwierzęta przy użyciu buraków i kukurydzy. Pamiętam, kiedyś udostępniliśmy podobne zdjęcie przesłane przez czytelnika, to był kwik, że żaden ‘’etyczny myśliwy’’ nie będzie strzelał do zwierząt w miejscu gdzie piją.

22635113_486410541727100_1748414746_n
To z pewnością do obserwowania zwierzątek przy piciu. Bo przecież łowiectwo, jak to nam mówią, to nie tylko strzelanie i zabijanie. Aby zrobić piękniejsze ujęcia pijących zwierzątek, myśliwy użył kukurydzy i buraczków, żeby zostały chwilę dłużej. Na wieczność…

A tym miejscu sobie teraz piją (mnóstwo śladów wokół). No, ale skoro można do jedzących zwierząt przy nęcisku, to czemu nie przy piciu? Co za różnica… Skala zwyrodnialstwa przeraża, kiedy uświadomimy sobie, jak pseudomyśliwy celuje do pijącej sarny czy taplającego się dzika… To przekracza wszystko, cośmy dotychczas widzieli w terenie. Zwierzęta przyszły ufne, napiły się z przygotowanego miejsca, chwyciły przynętę, skubnęły kukurydzy i buraka…Prawdopodobnie otrzymały ostatnią śmiertelną nauczkę za swą niefrasobliwość. A uśmiechnięty myśliwy w ambonie…”Święty Hubert zdarzył” – teraz pora na pamiątkowe zdjęcie z gałązką w pysku. W trawie obok walają się odrzucone resztki rozwalonych zwierząt. Pewnie pozostawione aby rozkładały się i śmierdziały, żeby przywabić lisy, kuny, jenoty borsuki, czy dziki. Żeby jeszcze więcej postrzelać… Jak widać, tak się właśnie poluje ‘’w zgodzie z etyką i zasadami’’. Pewnie jakoś sobie to tłumaczą. A to trzeba wykonać plan, a to pole rolnika chroni, a to, że ‘’zwierzę zawsze ma szansę’’. W tamtym miejscu zwierzęta mają co pić. Przez pola biegną rowy, o każdej porze roku wypełnione wodą. Ale mocno zakrzaczone, dające schronienie. Niewygodne do strzału…’’Już wiem! Stwórzmy wodopój dla zwierząt, ale taki, żeby była dobra widoczność, tuż przy ambonie. Przywabmy zwierzęta pokarmem. A na fb opowiadajmy jaką to łowiectwo jest pasją, o której ludzie nie mają pojęcia i jak bardzo nas nie rozumieją. Wstawi się zdjęcie jak niesiemy siano do paśnika, albo uwalniamy jelenia zaplątanego w siatkę’’. I tak to chyba właśnie wygląda. Upadek nie tylko łowiectwa, etyki od dawna. Te gnijące nęciska są widocznym symbolem właśnie gnicia zasad, zepsucia i upadku moralności u myśliwych. Na ”usprawiedliwienie” można jedynie tu dodać, że myśliwi borykają się obecnie z narzuconym odgórnie odstrzałem dużej liczby dzików w związku z ASF, który muszą wykonać, gdyż boją się likwidacji kół. Odnośnie etyki myśliwskiej opublikowaliśmy już dwa wpisy dokumentujące podejście części społeczności łowieckiej wobec co do jej przestrzegania w praktyce:

Przewodnik po etyce myśliwskiej.

Strzelanie do ciężarnych, karmiących loch oraz warchlaków.

22538281_486410605060427_993784280_n
Zwierzęta przyszły ufne. Napiły się, zjadły.Chwyciły przynętę zastawioną przez myśliwego / pseudomyśliwego / kłusownika. Za łakomstwo prawdopodobnie zapłaciły najwyższą cenę. Obok w trawie znajdywały się resztki po zwierzęcia po strzale, i prawdopodobnie kawałek sarniej tuszy. Przy nęcisku widzimy tropy sarny, która skusiła się na ostatni posiłek. Kawałek padliny widoczny w trawie, także przypomina sarnę. A przecież na nęcisku nie wolno strzelać do zwierzyny płowej… Być może myśliwy ”pomylił” sarnę z dzikiem, a zauważywszy swoja pomyłkę, nie mając ważnego odstrzału i nie mogąc zabrać tuszy, poćwiartował i rozrzucił kawałki obok, aby postrzelać do drapieżników. W końcu, tego co oni robią na polowaniach indywidualnych nikt przecież nie kontroluje.

22547825_486433905058097_712911092_n

22554675_486433835058104_1407231016_n

Co jeszcze ciekawego do tej sytuacji? To jest to samo miejsce, które pokazywaliśmy już w ubiegłym roku, choć w innym kontekście. Na tamtych zdjęciach zobaczyć mogliśmy tą samą ambonę, z umiejscowionym nieopodal podsypem dla bażantów. Choć temat budzi kontrowersje i szyderczy śmiech wśród myśliwych, takie praktyki jak strzelanie do ptaków siedzących przy podsypie opisali na forum dziennika łowieckiego, jako standardową praktykę jednego z kół. Z tematem i zamieszczonymi materiałami można zapoznać się poniżej:

Myśliwska etyka i praca w łowisku – strzelanie do bażantów przy podsypach.

Zresztą w kraju, gdzie Minister Łowiectwa strzela do bażantów wypuszczanych z klatek, nie zdziwi nic. Dziś ten podsyp, całkowicie zarośnięty krzakami, nie interesuje już myśliwego. Znalazł sobie inną zabawę. I jest coraz bardziej pomysłowy, tudzież wyrafinowany w szlifowaniu kolejnych porąbanych praktyk. Jak widać nadal poluje i ma się dobrze – tylko co na to koledzy z koła? Jakiś czas temu pokazywaliśmy też biały parawan na nęcisku, który miał za zadanie pomóc myśliwemu lepiej widzieć sylwetkę zwierzęcia na białym tle, i wygodnie strzelić. No, ale teraz mają noktowizory. Temat na osobny post. Zdjęcia i opis leśnego parawanu można zobaczyć tutaj:

Po co myśliwemu parawan w lesie?

Aaa.. byłbym zapomniał. To z pewnością jakiś kłusownik. Etyczny myśliwy by się wstydził…Chciałoby się zrelaksować w lesie, odpocząć, powędrować. Ale doprawdy ciężko o dobry nastrój, kiedy natrafia się na takie znaleziska.
No cóż. Pewnie jeszcze nie raz przeczytamy, usłyszmy… tyle dobrego o łowiectwie. Myśliwi mogą pisać na swoich stronach o sobie co chcą. I u nas też. My będziemy ‘’patrzeć na ręce’’ skąpane we krwi, monitorować i publikować. Mamy też nadzieję, jak to mówią myśliwi, że to ”rzadkie, jednostkowe przypadki”, te sławne ”czarne owce”, które z pełną zawziętością są zwalczane przez etycznie polujących kolegów. Tak…

18581533_1370225959733573_8468024805085745836_n
A to już inna ambona przy wodopoju, nadesłana nam kiedyś przez czytelnika. Do tego lizawka, autor zdjęcia widział też obok nęcisko w innych porach roku. Pewnie to wszystko w celu obserwacji…A jak będą upały myśliwi zaczną wstawiać zdjęcia, jak to w baniakach noszą w lesie wodę zwierzętom do wysychających zbiorników. Następnie siedzą obok, i szczęśliwi patrzą jak zwierzątka sobie piją…Hej, legenda myśliwska.

22537968_486410748393746_332809911_n
Bardzo smutne, choć piękne miejsce. Zwierzęta w mroku wędrują między żerowiskami, a miejscami wypoczynku. Sarny, dziki, czasem jelenie. Padają ofiarą skrytobójcy, omamione podłymi sztuczkami. Chciałoby się zrelaksować w lesie, odpocząć, powędrować. Ale doprawdy ciężko o dobry nastrój, kiedy natrafia się na takie znaleziska.

Złe drapieżniki zjadają daniele! Czy może to wina myśliwych?

Co chwila pojawia się jakiś news pt. „Horror! Jakieś wielkie drapieżniki (zwykle wilki) zagryzły stado danieli z hodowli! Boże Jedyny, czekać na zjedzone dzieci!” Często w takich newsach pojawia się jakiś przedstawiciel PZŁ mówiący coś w stylu „OK, dobrze, że wilki są, ale uważajcie ludziska”. Z jednym takich newsów było zdanie „Należy jednak uważać, gdyż według myśliwych, zwierzęta te coraz mniej boją się ludzi”. Patrząc na ostatnie zdarzenia, szczególnie na śmiesznie niski wyrok dla myśliwego, który zabił człowieka, biorąc go za dzika (https://www.tvn24.pl/wroclaw,44/myslal-ze-strzela-do-dzika-zabil-czlowieka-mysliwy-uslyszal-wyrok,782057.html), trzeba na co innego uważać :P.

Wracając do meritum – myśliwi na widok szkód w hodowlach wrzeszczą, że to na pewno robota wilków. Szczególnie jak te osiedliły się w okolicy. Nie dotrze do nich, że równie dobrze to mogły być psy. Kiedy we wrześniu ubiegłego roku pod Szubinem zagryzione zostały daniele z hodowli. I jak pisano w tamtejszych mediach:

Policjanci zastali na miejscu także lekarza weterynarii i przedstawiciela koła łowieckiego, które działa w okolicy – mówi mł. asp. Justyna Andrzejewska, oficer prasowy policji w Nakle n. Not. – Orzekli oni, że zwierzęta zagryzione zostały przez wilki.

Źródło: http://www.expressbydgoski.pl/112/a/wilki-zagryzly-stado-danieli-pod-szubinem-zdjecia,10798584/

Oczywiście, myśliwi wielcy eksperci, bo chodzą codziennie do lasu i wiedzą lepiej niż jakiś tam naukowiec siedzący tylko za biurkiem. A, że często bywa tak, że wiedza przyrodnicza u naszych łowczych bywa na żenującym poziomie i mieliby problem z odróżnieniem np. poszczególnych ptaków łownych? Oraz znajomość nt. wilków zwykle wolą czerpać z nieaktualnej wiedzy przyrodniczej sprzed wieków.

wilkdaniel0

No i nie muszę mówić, że myśliwym jest bardzo na rękę straszenie wilkami nieuświadomionych ludźmi, bo wtedy łatwiej będzie przeforsować wpisanie ich na listę gatunków łownych. Ostatnio tak było w Borui Kościelnej pod Nowym Przemyślem, gdy głoszono, że to wilki szabrowały zagrodę z danielami, muflonami i owcami, a jak wykazała ekspertyza – to była sprawka psów. Chociaż zwykle także i tu myśliwi się pieklą i starają te przypadki rozbuchać do maksimum i nakręcać ludzi w psychozie (http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,21508308,rzez-danieli-w-wielkopolsce-wilki-jednak-niewinne-sledztwo.html?disableRedirects=true).

wilkzagryz
Zjedzone przez wilki truchło daniela. Myśliwi lubią pokazywać takie sceny, by wzbudzać strach u ludzi, pomimo, że takie sceny są normalne w świecie przyrody. 

mysliwyoskorowa
A gdy ktoś pokaże zwłoki zwierzęcia podczas myśliwskiego skórowania/patroszenia/odcinania kończyn? Wtedy myśliwi krzykną coś o bambizmie i kotletach na drzewach 😛

Jest to o tyle bardziej nie fair wobec drapieżników, ponieważ zwierzę w ogrodzonej zagrodzie nie ma szans uciec, ani się obronić. A każdy drapieżnik jako oportunista mając do wyboru wolno biegającą ofiarę majacą większe szanse na przeżycie oraz ofiarę na uwięzi i mniej przystosowaną do życia na dzikim terenie, wybierze opcję drugą, szczególnie jeśli hodowla nie jest zabezpieczona. Jak np. piszą w broszurze Pomorskiego Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Lubanie pt. Szkody w uprawach rolnych wyrządzane przez zwierzęta a kształtowanie bioróżnorodności krajobrazu wilcze watahy mając w pobliżu słabo zabezpieczone zagrody, nauczą się, że tak jest, to będą je atakować, nawet jeśli naturalnej zwierzyny będzie w bród. I w interesie hodowców jest stawianie lepszych zabezpieczeń, które zniechęcą drapieżnika do darmowej stołówki, a zachęcą do męczenia się w gonitwie za zwierzyną łowną w naturze. Z braku lepszej alternatywy.

Screenshot - 2017-10-15 , 14_49_1214-10-06
Myśliwy goniący daniele w nadziei, że uda się pozyskać pożywienie dla rodziny. A i nie ma pewności, że osiagnie swój cel. Poniżej duet jakichś leni idących na łatwiznę.      

O hodowlanych danielach jeszcze wspomnę, a teraz skupię się na zwierzętach w stanie wolnym. Żeby wilk gonił za zwierzyną łowną też nie pasuje myśliwym. Wtedy jest bambistyczny płacz, że zarżnięta zwierzyna płowa, w tym daniel. Że koła łowieckie ponoszą straty i nie ma na odszkodowania. Ale zaraz, odszkodowanie obejmują tylko dzika oraz zwierzynę płową. A wilk poprzez zabijanie zwierzyny płowej przeciwdziała szkodom łowieckim – co za tym idzie, koła łowieckie mniej wydają na odszkodowania dla rolników. A daniele mogą powodować szkody w uprawach, nawet większe od jeleni i sarni, ponieważ chętnie wychodzą na żer w pole, wydeptując przy okazji uprawy, szczególnie jeśli ma się do czynienia z dużą liczebnością. Także mogą być utrapieniem w sadach, bo lubią wszelkie owoce leśne, a w okresie wiosenno-letnim żywią się jabłonią czy gruszą. No, ale co obchodzi to myśliwych? Ważniejsza jest przyjemność z zadawaniu śmierci, zresztą zawsze będzie wymówka do ratowania rolników i sadowników przed danielą apokalipsą.

wilkdaniel2

Jak dalej jesteśmy przy danielach, to często na myśliwskich forach i grupach facebookowych jest narzekanie, że jak pojawiły się wilki, to nie ma już tyle zwierzyny, a w przypadku daniela to populacja zawsze jest wybijana do cna.

wilkdaniel1

wilkdaniel-1.png

Jak zwykle takie straszenie można włożyć między bajki, a często obserwacje te opierają się na sytuacjach wyrwanych z kontekstu, nie biorąc po uwagę innych czynników czysto antropogenicznych, obnażając niski stan wiedzy (np. te „większe” szkody w młodnikach spowodowane przez obecność wilków następują przy ich nagłym pojawieniu się i zmniejszają, gdy wilki osiedlają się na dobre, a ich ofiary przyzwyczajają się).

Zwłaszcza z tym wymieraniem całych chmar danieli. Czy aby na pewno to dowód na szkodliwość wilka? Nie, jeśli ktoś ma pojęcie o biologii daniela.

wilkdaniel3wilkdanieleeewilkmysliwydaniel

W górnym plejstocenie daniel występował na terenie niemal całej Europy, ale ostatnie zlodowacenie ograniczyło jego zasięg do części krajów śródziemnomorskich. Z tego względu to gatunek preferujący niewielkie kompleksy leśne o znacznej ilości łąk i pól (byle nie podmokłych!). Mimo swej ruchliwości niechętnie wędruje i trzyma się swych ostoi. M.in. dlatego najpierw w Europie był wsiedlany (de facto nieświadomie reintrodukowany) jako zwierzę parkowe.

Wilk z kolei potrzebuje rozległych terenów i lubi duże tereny leśne, zwłaszcza jeśli mają bagienne siedliska. Podobnie ma się z rysiem, który również nie pogardzi danielim mięsem –  potrzebne mu rozległe, zwarte lasy pełne wykrotów i gęstego podszytu. Wymagania środowiskowe obu tych drapieżników są odwrotne niż u danieli. Jak jeszcze weźmie się pod uwagę, że daniel w Polsce ma umiarkowaną liczebność i często ma pochodzenie hodowlane, to nie ma się co dziwić, czemu populacje wilka/rysia i daniela średnio ze sobą koegzystują.

To podobnie jak wsiedlanie bażantów, które jako gatunek obcy nie są przystosowane do polskich warunków (plus jeszcze te z hodowli mają niemal zerową przeżywalność!) i potem krzyk, że lisy oraz ptaki szponiaste i krukowate mają szwedzki stół.

danielwsiedla (1)danielwsiedla (2)

Padło słowo „wsiedlany”. I tak wracam do hodowli danieli i ich głównego celu. Jak pisze agronews:

Wiele zalet hodowli danieli spowodowało, że interesuje się nią coraz więcej osób. Jest mało pracochłonna, nie wymaga wysokich nakładów finansowych, może być opłacalna, a rosnące zainteresowanie dziczyzną zapewnia zbyt żywca. Z danieli pozyskuje się nie tylko mięso, ale również poroże i skóry, na które także jest popyt. Taka hodowla jest też atrakcyjna, sprzyja rozwojowi agroturystyki i turystyki wiejskiej.

Źródło: http://www.agronews.com.pl/pl/5,20,1517,a_moze_daniele.html

Właśnie, dziczyzna, poroże i skóra. Jak domyślasz się czytelniku, myśliwi także zainteresowani są takimi hodowlami. I dlatego myśliwym jest tak żal hodowlanych danieli i są wściekli na duże drapieżniki. Przecież nie trzymają tych zwierząt po to, żeby je podziwiać, tylko by mieć „bogate łowisko”, wypuścić je i zapolować. O to rozbija się cała gorycz. Oprócz konkretnej straty finansowej z wpłaty od dewizowca, ileś sztuk mniej do upolowania. To okropne, ale to są właśnie pobudki tych ludzi.

danielwsiedlany0danielwsiedlany1danielmartwydanieltrofea

Myśliwi wprowadzają daniele na tereny łowieckie z powodu niewielkich wymagań środowiskowych i wysokiej produktywności populacji, często także do małych kompleksów leśnych, które nie nadają się do hodowli jelenia szlachetnego lub tam gdzie tego jelenia jest niedostatek. Jak przy tym jesteśmy, to daniel nie jest lubiany przez inne jeleniowate, ponieważ z powodu swej ruchliwości stale je niepokoi i zmusza je do opuszczenia bądź unikania terenów, gdzie są ogromne ilości danieli. Kolejna zasługa myśliwych w ochronę przyrody, którzy robią dla niej więcej niż ekolodzy siedzący za komputerem :P. W tej perspektywie wilk, wcinając daniele, staje się także sojusznikiem jeleni i saren dziękujących za pozbycie irytującego sąsiada ;).

wilkdaniel4wilkdanielmysliwydaniel

No, ale co to obchodzi myśliwych? Zniszczone pola rolników? Inne jeleniowate, które idą gdzie indziej, np. pod domostwa ludzkie, byle dalej od niechcianego lokatora? Nieważne. Ważniejsza realizacja „racjonalnej gospodarki łowieckiej” i pokazowe ratowanie ludzi przed jej zgubnymi skutkami. Ale jak taki wilk bądź ryś zechce przeszkodzić w tejże gospodarce i skuteczniej wyleczyć te zgubne skutki – wielka chryja i próba przekonania, że duży drapieżnik jest tym złym i dla dobra ekosystemu najlepiej wybić do garstki osobników. Kiedy to zwykle bywa na odwrót.

Warto też przypomnieć tutaj wszystkie niedomówienia odnośnie danieli oraz motywy dla których są hodowane. I oczywiście, jak już nikogo tutaj nie zdziwi zabijanie tych zwierząt zbiega się rozpoczęciem ich okresu godowego – bekowiska. PZŁ oczywiście wspiera takie ordynarne wobec zwierząt praktyki. Pisaliśmy o tym w tym artykule:

Polowania na daniele – myśliwi zabijają w okresie godowym.

 

Skandal! Myśliwi szydzą z wolontariuszy i aktywistów organizacji przyrodniczych.

Szczerze, to ciężko w ogóle całą sytuację skomentować. Jedna z wiodących stron myśliwskich zamieściła w sieci pewną mapkę. Przedstawia ona kontur Polski. I nie było by tutaj nic godnego uwagi, gdyby nie zamieszczony opis.

3232223

„Mapa przedstawia aktywność ekofilów w zakresie ochrony dzikiej przyrody. Niebieskimi punktami oznaczone są prowadzone przez nich ośrodki pomocy rannej zwierzynie, zielonymi utrzymywane przez nich paśniki, czerwonymi miejsca prowadzenia działalności edukacyjnej wśród dzieci, a białymi miejsca, z których zamieszczają niemądre komentarze w internecie.”

Nasuwa się pytanie, kto to ten ekofil? Bo byli już ekoterroryści, nawiedzeni zieloni, zieloni naziści, słudzy szatana, pseudoekolodzy etc. – to tylko łagodniejsze z określeń jakie możemy wobec siebie napotkać. Kuriozum dodaje też fakt, co znaczy „niemądry” komentarz w internecie? Chyba taki, który nie zgadza się ze światopoglądem myśliwego. Mieliśmy przykład ostatnio, kiedy pani chwaląca się na innej stronie zastrzeleniem lisa, zablokowała setki osób, które w merytoryczny i kulturalny sposób wyrażały swoją dezaprobatę dla tego czynu. Ludzie przesyłali nam screeny pokazujące jak zostali zablokowani w ciągu kilku minut. Bardzo to zresztą częsta ostatnio praktyka na stronach myśliwskich. Jak widać nie wytrzymują już presji argumentów, logicznej oraz merytorycznej krytyki jakiej nieustannie są poddawani. Żeby jeszcze dało im to do myślenia…

banban2

Jedne z screenów od jednego z naszych czytelników na dowód blokowania merytorycznych komentarzy przez myśliwskie strony. Jak nam napisał: Odnośnie blokowania – wrzuciłem na ten post bezkrwawe sposoby ochrony kurnika. 3 godziny później jestem zbanowany„.

Ale kiedy i blokowanie nie pomaga, dobrze uciec się do szyderstwa i próby ośmieszania. Tylko aby to zrobić, trzeba mieć jakieś minimalne pojęcie o temacie w którym zabiera się głos. Świat nie jest czarno-biały. Wśród tychże eko (….), którzy z rozmaitych powodów potępiają łowiectwo znajdują się ludzie, którzy nierzadko całe swoje życie, trud i środki poświęcają na pomoc zwierzętom. Zamieścimy w tym momencie komentarz od Front Antyłowiecki, który jako pierwszy zauważył bulwersującą grafikę:

Zastanawiałem się dawno, czy jest jakaś granica, której to towarzystwo nie przekroczy. Okazuje się, że nie. Prymitywizm, prostota i buractwo myśliwych wychodzi najbardziej, kiedy próbują oni z czegoś żartować. A były już śmiechy i dowcipy nad strzelonymi karmiącymi lochami, rannym lisem czy przy szczutych dogorywających dzikach. Ok. Że podnieca ich i bawi cierpienie zwierząt wiemy nie od dziś. Ten obrazek miał być może niewinnym żartem, jednakowoż pomijając już skalę chamstwa i bucostwa jest zwykłym policzkiem wobec wszystkich dobroczynnych organizacji ekologicznych, pro zwierzęcych, wobec tysięcy wolontariuszy w schroniskach dla zwierząt i stowarzyszeniach które od lat zajmują się pomaganiem zwierzętom nie ujętym na liście łownych. Które to myśliwi z wiadomych względów mają gdzieś. Setki aktywistów z różnych organizacji każdego roku ochraniają miejsca lęgowe rzadkich gatunków ptaków, prowadzą inwentaryzację, obrączkowanie, liczenie nietoperzy na zimowiskach, wykaszanie łąk, a do tego multum akcji pro społecznych uświadamiających lokalnych mieszkańców. Ośrodki rehabilitacji zwierząt dzikich, azyle dla ptaków, pogotowie dla jeży, kampanie społeczne np przeciw ubojowi koni, prowadzenie stadnin dla ocalałych zwierząt… To bardzo ciężka i odpowiedzialna praca… Ale wg myśliwych tylko oni coś robią dla zwierząt, bo hodują sobie i zabijają gatunki łowne. No i dokarmiają, żeby.. I jeszcze to o pomocy rannym zwierzętom. Czy tym z wszystkich polowań zbiorowych, których suma łącznie wg szacunków wynosi 30% z całej strzelanej zwierzyny, które wykrwawiają się w bólach po krzakach? Myśliwy ”pomaga” takiemu zwierzęciu. Bywa, że godzinami tropi je z psami do zupełnego wycieńczenia, aby wyczerpane, niezdolne do ucieczki zastrzelić. Dochodzenie postrzałka to też fajna zabawa. Ciekawe tylko czemu organizacje ekologiczne tego nie robią… Ciekawe dlaczego nie polują na ptaki którym pomagają.

Może to właśnie miała być prowokacja – jeśli tak bardzo krzywdząca i głupia. A może myśliwi zatruci oparami z nad bigosu rzeczywiście w ten sposób wyrażają cyniczną pogardę wobec wszystkich ludzi dobrej woli poświęcających często całe swoje życie i środki dla pomocy zwierzętom. Tym zapomnianym, lub nie łownym. Jak to tam było? Jak dzik rozpruje, psa kupi się nowego, rasowego oczywiście. Widziałem wolontariuszy podających wodę świniom transportowanym na ubój. Którym kilka dni wcześniej przed zabiciem nie podaje się już wody ani pokarmu. To wg myśliwych pewnie też powód do śmiechu, oraz – „nicnierobienie”. Nie mam więcej słów. Wszystko na ten temat.

W tym momencie Front wymienia z marszu kilkadziesiąt organizacji prowadzących azyle, ośrodki rehabilitacji, pomocy w schroniskach itd. Których to jak wiemy jest znacznie więcej.

bez tytułurereretreee

I zgadzamy się z Frontem. Być może w opinii myśliwych miało być to śmieszne. Wyszło tak jak z tym dokarmianiem i pomocą zwierzętom.  Chociaż nie byłabym taka optymistyczna. Niejednokrotnie na stronach łowieckich mogliśmy przeczytać, że (epitet) zieloni „nie robią nic”. Oto pokłosie takich poglądów, a bardzo prawdopodobne, że oderwane od rzeczywistości środowisko łowieckie tak właśnie uważa. Wódka z tłustym bigosem robią z mózgiem swoje. Nie ulega wątpliwości, że jeśli chodzi o bezinteresowną pomoc zwierzętom, to towarzystwo w kapeluszach nie dość, że nie ma o niej żadnego pojęcia, to stoi za innymi organizacjami… daleko w lesie.

Być może czytając ten wpis jesteś wolontariuszką w schronisku, pomagasz znalezć domy psiakom, poświęcasz godziny swego prywatnego czasu, prowadzisz akcje sterylizacji, uświadamiasz właścicieli co grozi kotom wolno wychodzącym. Może jesteś aktywistą jakiejś organizacji zajmującej się ratowaniem gatunków zagrożonych. Prowadzisz monitoring lęgów ptasich, obrączkujesz, liczysz, zbierasz dane, dbasz o utrzymanie miejsc lęgowych, zajmujesz się liczeniem nietoperzy czy przenosisz przez jezdnię ropuchy podczas wiosny. A może sprzeciwiasz się ubojowi koni, zamęczaniem ich na trasie do morskiego oka lub prowadzisz swoimi siłami prywatną stadninę dla ocalałych.  Cokolwiek robisz dla zwierząt – według myśliwych nie robisz niczego. A ten wpis dotyczył właśnie Ciebie.

I nie zapomnij wyrazić swojej opinii na profilu ”Z Kniei”.   

18922123_1889139554678762_6059391477685104411_n

PS. A tak to w zeszłym roku, stowarzyszenie zajmujące się ochroną kulika wielkiego apelowało do myśliwych polujących na kozły saren – rogacze. Żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że może tam gniazdować chroniony gatunek, a aktywność związana z polowaniem przeszkadza w lęgach. W końcu co tam. Nie jest na liście łownych, to trącał go pies.

Dla porównania poniżej, kilka zdjęć odnośnie tego co rzeczywiście powinnaś / powinieneś robić, aby zostać tym prawdziwym obrońcą przyrody. Rada: Może zacznij hodować bażanty i strzelać do nich po wypuszczeniu z klatki. Albo zarabiaj na sprzedaży takiego odstrzału. Wiadomo, nic tak nie pomaga przyrodzie jak huk i ołów.

1

21766719_1498554426900725_6051899525865726081_n

12184032_920367184667234_81338387809172741_o

16999002_1321380227955561_5133266072701399999_n

38

Pikitt

22008049_1498564626899705_6769938429094180909_n

22008358_1498563653566469_4629118682307132786_n

DSC_0166