Ile myśliwi płacą za możliwość zabijania bażantów

Ostatnio po grupach myśliwskich krąży takie oto ogłoszenie, którego treść brzmi:

Ośrodek w Sokołowie k. Golubia Dobrzynia oferuję Państwu organizację polowań na bażanty, w formie polowania pędzonego. Zapewniamy specjalna oprawę, czyli sygnalistę, pokot, medale, upominek dla każdego uczestnika polowania, foto relację z polowania. Podczas każdego polowania towarzyszą nam od pięciu do siedmiu psów gdzie będzie można zobaczyć wspaniałą pracę takich ras jak wyżeł niemiecki, wyżeł weimarski czy węgierski. Bażanty są wcześniej zasilone w łowisko (nie wypuszczamy bażantów z klatek.) Zapewniamy posiłek w trakcie polowania jak również wykonujemy usługę skubania bażantów. Koszt uczestnictwa w polowaniu 1600 zł za osobę. Zapewniamy wypuszczenie 25 bażantów na osobę. Śniadanie i obiad w trzy gwiazdkowym hotelu ( menu w załączniku) Ciepły posiłek w trakcie polowania. Oferujemy pomoc w zakwaterowaniu. Hotel * * * http://hotelvabank.pl/  Szczegółowych informacji dotyczących oferty jak również wolnych terminów proszę o kontakt telefoniczny (…….)  lub facebook „Polowanie na bażanty w Sokołowie

kopia-ratujabazanty23

Zaciekawiło mnie ono, gdyż zastanowiwszy się pobieżnie, stwierdziłem, że przecież wszystko co tam napisano, zadaje kłam twierdzeniom, jakimi jestem częstowany przy każdej dyskusji na temat sensu i potrzeby działań tak zwanej „racjonalnej gospodarki łowieckiej”.

Czego się nie robi dla zysku? Myśliwi, którym za zadanie postawiono opiekę nad losem zwierząt dzikich, nie wahają się swojej roli nadużywać, czyli hodować w specjalnych ośrodkach te gatunki, które hodować się dają, a następnie sprzedawać zainteresowanym możliwość uśmiercenia ich, by sobie zarobić. Pewnie zarobić dla dalszego rozwoju, hodowli, dla ratowania środowiska (dowiedzcie się na czym polega gospodarka łowiecka oszołomy!). Ale rozpracujmy najpierw tą lakoniczną wiadomość. Jak wynika z opisu będzie to polowanie pędzone, czyli coś na zasadzie dobrze nam znanej „zbiorówki” podczas której zwierzęta są wypłaszane ze swoich kryjówek i ostoi, na linię czekających już strzelców. Podobnie będzie i w tym przypadku, tylko tutaj rolę naganiaczy odegrają psy, które będą wystawiać myśliwym oczekujące w przerażeniu bażanty, które przyczaiły się w gąszczach traw.  Koszt uczestnictwa w polowaniu – 1600 zł. I w tym momencie, wiem, że wszystkie brednie mające tłumaczyć „polowania na pióro”, mające usprawiedliwić zabijanie ptaków, brzmiące mniej więcej jak: Ale ja poluję dla zdrowej dziczyzny, dla mięsa! Chcę tym wyżywić rodzinę, dlaczego mam dzieciom podawać faszerowane chemią mięso z marketu – wszystkie tego typu baśnie można schować tam gdzie ich miejsce, między mitami łowieckimi, a demagogią.  W każdym razie wyobraźcie sobie, że idziecie do marketu po jednego kurczaka, który kosztował by was 1600 zł. Nie o jedzenie ani żywienie rodziny tutaj chodzi, myśliwi płacą sowicie tylko za chorą przyjemność zabijania i emocje jakich podczas tego doświadczają. Te 1600 to przecież koszt zaniżony, bo do tego dochodzą koszta paliwa, dojazdu, czas, amunicja śrutowa – wszystko to dla kilku bażantów? Prawie, jak prastare łowy, cały dzień dla kilku ptaszków. No, ale rodzina będzie miała co jeść! Na jedyn obiad… „Usługę skubania bażantów” – no jak to, czyż samodzielne oprawianie zdobyczy nie jest także tradycją, jak starają się nam przy okazji każdej wmawiać? Do skubania razem z kobietą i dziećmi po powrocie, no chyba, że dawanie wyrazu prastarym tradycjom uległo jakoś zmianie, albo panowie polujący nie chcą, by ich rodziny miały styczność z każdym aspektem wykonywanego przez nich hobby. Żeby było śmieszniej, koszt takiego bażanta z hodowli to ok. 18-30 zł, za dorosłego ptaka, nadającego się do konsumpcji.  Gdyby ktoś koniecznie chciał się tym zajadać, mógłby po prostu takiego ptaka sobie zakupić, nawet już martwego, za cenę nie większą niż 50 zł. Ale nie myśliwy – on musi zapłacić te 1600 zł, by doświadczyć frajdy zabijania, i „koleżeńskiej atmosfery”.   Wykarmić rodzinę „zdrową dziczyzną” bez względu na czas i koszty 🙂 I najważniejsza informacja: Bażanty są wcześniej zasilone w łowisko (nie wypuszczamy bażantów z klatek.). No, jacy łaskawcy. Po fali artykułów, które dokumentowały proceder taki jak wypuszczanie bażantów do łowiska dzień wcześniej, a na drugi organizację polowania, panowie „wycwanili się” czy też zaczęli postępować „bardziej etycznie”, i teraz „ubogacają” sobie łowiska parę miesięcy wcześniej.

13923269_1274926515881184_4626839998629078645_o

Jak by ktoś miał wątpliwości, to są działania dla dobra środowiska, dobrostanu zwierzyny (płoszenie, bo przecież nie ma drapieżników, które musimy zastępować, niech więc zwierzaki pobiegają nieco) i ratowanie nas przed…. Bażancią apokalipsą i splądrowaniem pól, przez wygłodniałe krwiożercze ptaki.  Proszę uprzejmie się z tego nie śmiać oszołomy, bo gdyby nie myśliwi strzelający do hodowanych w tym celu bażantów, nie mieli byście co jeść! Wszystko to są racjonalne działania, wpisane w harmonogram racjonalnej gospodarki łowieckiej i nie chodzi o zabijanie dla przyjemności. Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie :)!

Co do apokalipsy bażanciej – jest to szczególnie możliwe, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że koła łowieckie wypuszczają rocznie dziesiątki tysięcy bażantów, które stanowić mogą zagrożenie, no i dlatego trzeba je odstrzelić. No, ale w takim razie, po co je w ogóle wypuszczać? Ubogacić łowisko! Działać dla dobra środowiska! Program ożywić pola, angażujemy dzieci i szkoły! Mieć do czego postrzelać…

(cisza)

O tym jak myśliwi znęcają się nad tymi ptakami, które często będąc jeszcze żywe, czujące i ranne są aportowane przez myśliwskie psy, pisaliśmy w tym artykule. Oraz o tym, jak niektóre koła praktykują strzelanie do tych ptaków jesienią i zimą przy podsypach – miejscach dokarmiania.

Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami, i strzelają przy podsypach. 

Bażant nie jest naszym rodzimym gatunkiem. Do Europy przywlekli go Rzymianie. Do nas, na Dolny Śląsk, trafił dopiero w XVII wieku. W naszym klimacie nie utrzymałby się zbyt długo. Istnieje u nas dzięki licznym wsiedlaniom przez myśliwych, którzy dbają o to, by mieć do czego strzelać. Bażant zrobił swoistą „karierę”. Poza Europą został rozwleczony do Ameryki Północnej, Australii i Nowej Zelandii. Tamtejsi myśliwi również lubią strzelać do tych pięknych ptaków. Jak widzimy ciężki jest żywot migranta, nawet jeśli on nim jest nie z własnej woli.

Wysoki przyrost liczebności bażanta niekoniecznie musi wiązać się intensywnym wsiedlaniem hodowlanych osobników. Ptaki pochodzące z hodowli cechują się mniejszą rozrodczością, jak i przeżywalnością. Za sukcesem zwiększenia populacji najprawdopodobniej stoją osobniki żyjące dziko. Wobec tego dalsze wsiedlanie, biorąc pod uwagę, że hodowlane ptaki dość często są roznosicielami chorób, nowych osobników zdaje się być pozbawione sensu.

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. „Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy.” GIOŚ, Warszawa

13923650_1274926395881196_3580146036106838279_o

Szczególnie paskudne życie mają bażanty, które przychodzą w Ośrodkach Hodowli Zwierzyny Polskiego Związku Łowieckiego gdzie odbywają się tak zwane „ekskluzywne” polowania. Jednodniowe polowanie może kosztować nawet i 1000 złotych. W zamian za to myśliwy może naparzać przez cały dzień do nieograniczonej ilości bażantów nie patrząc na to czy to kogutki czy kury (w „normalnych” polowaniach wolno strzelać jedynie do kogutów od początku października do końca lutego).

Bażanty wypuszczane są na łowisko w przeddzień polowania (albo nawet w jego dniu). Nie są przystosowane do życia na wolności, toteż te ptaki które nie zostaną zabite przez myśliwych wyłowią lisy.

Rocznie wypuszczanych i zabijanych są podobne ilości tych ptaków. Liczba zabijanych bażantów roczne oscyluje w granicach 100 tysięcy osobników.

Trzeba zauważyć, że nie wszyscy myśliwi biorą udział w tym rzeźniczym niemal procederze. Są grupy myśliwych którzy takimi polowaniami wręcz się brzydzą, są myśliwi którzy nie widzą w takiej formie łowów nic zdrożnego… 

http://plamkamazurka.blox.pl/2014/08/Bazancie-zycie.html

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dla najlepszych w zabijaniu hodowanych w tym celu ptaków, przewidziano upominki, które będą miłą pamiątką z polowania, ku przypomnieniu radosnych krwawych wyczynów.

Tytuł wpisu może nie do końca zgadza się z treścią, gdyż nie omówiliśmy tutaj kosztów innych polowań – tym zajmiemy się przy okazji, w osobnym artykule.

Reklamy

Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami + strzelanie przy podsypach.

Co tam panie w myśliwskich grupach? Lament strach i umartwienie. A dlaczego? Jeden z myśliwych udostępnił zdjęcie po polowaniu, aportowanego przez swojego psa, bażanta. Jak się okazuje ptak był jeszcze wówczas żywy i cierpiał potworne męki przerażenia oraz strachu.  Jednak myśliwski przeszkolony pies nie zna litości…  Czy myśliwi przejmują się losem konającego bażanta? Nie, no bo przecież został na pewno pozyskany „w zgodzie z etyką i zasadami”. Bardzo zaś martwią się tym, że zdjęcie może wycieknąć i zbulwersować opinię publiczną, czemu dają wyraz w komentarzach.

bazanty1

Usuń to zdjęcie kolego bo będzie chryja

Też jestem za usunięciem

Również jestem za usunięciem zdjęcia

 Stary my to zrozumiemy, ale pseudo ekolodzy nie

Jak miło. Aż czterech myśliwych za usunięciem zdjęcia. Szkoda tylko, że jedyną motywacją jest lęk przed reakcją opinii publicznej. „Bo będzie chryja”.

bazanty2

Ale przecież jak to piszą zawsze na naszej stronie? „Zwierzę ginie od 1 celnego strzału, dowiedzcie się czegoś o łowiectwie”. Tymczasem według własnych szacunków samych myśliwych, postrzałków i zwierząt nie znalezionych bywa nawet ponad 30 %.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/06/21/postrzalki-na-polowaniach/

Taki przypadek to kropla w morzu.  Podczas przeciętnego sezonu łowieckiego podobny horror serwowany jest 60-80 tysiącom ptaków zabijanych tylko dla rozrywki. Myśliwi publicznie mówią: Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie! My dbamy o zwierzynę, hodujemy i wypuszczamy bażanty do łowisk, żeby ubogacić swój teren łowiecki. I na tym wszelkie wyjaśnienia się kończą. Żaden z myśliwych, już nie powie Wam o tym, że robią to tylko w celu zaspokajania swojej żądzy zabijania. Nie robią tego by podziwiać te ptaki w naturze czy napawać się ich widokiem, lecz tylko po to by je następnie zamordować. Tak samo reklamują się z kampanią pod nazwą „Ożywić pola”, podczas której przychodzą do szkół i zabierają dzieci na takie akcje wypuszczania zajęcy czy bażantów. Robią to z czystym wyrachowaniem i premedytacją, gdyż doskonale wiedzą, że dziecko zachowa wtedy w pamięci obraz troskliwego wąsacza, działającego przecież dla dobra natury… Dzieci natomiast z wielkim zainteresowaniem traktują takie zajęcia, gdyż możliwość zobaczenia z bliska i potrzymania pięknego, normalnie dzikiego ptaka to dla nich wielka atrakcja. Jak to wygląda, można zobaczyć na poniższym filmie. Myśliwi dobrze zaplanowali i zorganizowali dzieciom atrakcje, czyli przejazd ”baną” za ciągnikiem ,którą normalnie jeżdżą sami na polowania, by mordować zwierzęta. Wiele dzieci miało możliwość wypuszczenia bażanta własnoręcznie.  Szkoda, że nie powiedzą im wszystkiego, o czym piszemy w niniejszym artykule. Ale empatia jest w takich przypadkach zabijana z premedytacją, przy cichym przyzwoleniu nieświadomych opiekunów.

Bywa, że ptaki są kupowane z hodowli i wypuszczane do środowiska, gdzie oszołomione i nieprzystosowane kryją się, nie potrafiąc znaleźć sobie pokarmu, ani unikać drapieżników. Myśliwi jednak się tym nie przejmują. Bardzo często organizują polowania już na drugi dzień po wypuszczeniu, gdzie potrafią wystrzelać wszystkie wypuszczone przez siebie sztuki,zapraszając przy tym myśliwych z zagranicy dla podreperowania budżetu koła. Na jednym takim polowaniu ginie wówczas nawet 200 zdezorientowanych i przerażonych ptaków. Pamiętam, gdy publikowaliśmy już kiedyś tą informację, jeden z myśliwych skwitował ze śmiechem: No tak, czego się nie robi dla dewizowców. Jak wynika z danych dostępnych ze stacji badawczej PZŁ w Czempiniu, w jednym sezonie łowieckim wypuszczono 108,7 tys. tych ptaków, a zastrzelono do 104 tys. (dane szacunkowe).

zasiedlanie-bazantow

„Działanie dla dobra środowiska, w zgodzie z postulatami ochrony przyrody”, będą próbować mydlić oczy. Rzeczywiście, tyle strzałów, huku, hałasu, łażenia po ścierniskach, łąkach, nieużytkach, płoszenie wszystkiego co  żyje, to dla ochrony  ojczystej przyrody… Jeden bażant, już wypierzony to koszt 20-30zł.  Zaś w przeciętnej ofercie dla myśliwego dewizowego cena za trofeum z bażanta wynosi 38 zł + 21 zł za tuszę.

Źródło: 
http://www.szczebra.bialystok.lasy.gov.pl/documents/62672/25140272/OFERTA+DEWIZOWA_14_15_akw.pdf

Dla koła jest to oczywiście czysty zysk, przy zakupie młodego bażanta, za niecałe 20 zł sztuka. Ale widzimy, że tutaj nie chodzi nawet o tą zdrową dziczyznę jak to lubią apelować i jedzenie. Bo normalny człowiek, chcący zjeść mięso z tego ptaka, zakupiłby go sobie z hodowli w cenie 30 zł, zabił, przerobił i zjadł.  Z mniejszym stresem dla zwierzęcia. Ale nie myśliwy… On musi ptaka zakupić, wypuścić, żeby doznał szoku oraz przerażenia, jak i spora część z nich ginie nie potrafiąc się zaadaptować. Następnie musi zorganizować sobie polowanie – stracony czas, amunicja, no i oczywiście rwetes w terenie płoszący wszystko co żyje. Ale ma to o co zabiega – adrenalinę i pozytywne emocje, których doświadcza zadając ptakom śmierć. To jest według nich, zbliżone do natury, harmonijne współistnienie z nią… I jest to totalnie nie ekonomiczny i nie opłacalny sposób zdobywania żywności. Ale dopłacają do tego, nie po to by zaspokajać głód, lecz upajać się emocjami łowieckimi na polowaniu.

Stosowany przez myśliwych termin „ubogacanie łowiska” i „wsiedlanie bażantów dla dobra środowiska”, oznacza w praktyce tylko dbanie o swój interes. Są hodowane, kupowane i wypuszczane, tylko po to, by zginęły z rąk nienasyconych morderczych wrażeń oprawców. No i jeszcze dokarmiają je bezinteresownie, pomagając przetrwać zimę :).

Przykład bażanta, pokazuje dobitnie czym jest w istocie łowiectwo – zabijaniem dla przyjemności. Działania myśliwych na tym polu nie przedstawiają ani racjonalności, ani logiki. Bażant ma mnóstwo wrogów naturalnych, nie robi żadnych szkód. Nawet teoria, o regulacji „nadmiaru kogutów w łowisku”, ma się nijak, jeśli biorąc pod uwagę mogące polować na tego ptaka lotne i ziemne drapieżniki, plus zniszczenia w lęgach, wezmiemy pod uwagę fakt, że to właśnie koguty swoim głośnym zachowaniem drapieżniki do siebie przyciągają.A jeśli bażanta gdzieś nie ma, no to bardzo racjonalnie wypuszczamy go, żeby sobie postrzelać…Wtedy oczywiście narzekać i psioczyć na drapieżniki, które chętnie skorzystają z tak łatwego żeru. Logika myśliwska w pigułce.

bazanty2_2

A to już bażanty stłoczone w hodowlach. Jedyny los jaki je czeka, to wypuszczenie, w celu „ubogacenia łowiska”, gdzie zależnie od praktyki danego koła zostaną wystrzelane w ciągu paru dni, lub po 2 latach. „Racjonalna gospodarka łowiecka” w praktyce. Warto tutaj podkreślić, że bażant to gatunek naszej faunie obcy, a ornitologom znany jest negatywny wpływ tego gatunku na rodzime ptactwo (przenoszenie pasożytów, głośne zachowanie kogutów.) Co nie znaczy, że zasługują na gehennę i podły los, jaki serwują mu nasi myśliwi.

bazanty1

Jakby tych wszystkich abstrakcji było mało, mamy także dowody, że myśliwi potrafią strzelać do bażantów w miejscach ich zimowego dokarmiania (podsypy). Te pozbawione moralności praktyki kół łowieckich, w jednych są normą, w innych budzą niesmak ( Ale pewnie ranienie ptaków śrutem i dogryzanie półżywych przez psy, to już nie, zgodne z etyką). Niech posłuży tutaj przypadek opisany jednego z myśliwych na forum Dziennika Łowieckiego (http://lowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=15&i=76187&t=76187):

Zostałem zaproszony na polowanie na bażanty do łowiska w kujawsko-pomorskim.Stan bażantów niezły…Śnieżek ,lekki mrozik i słoneczko dopełniają myśliwskiego raju. (…) Polowanie polegało na objeździe wszystkich podsypów,gdzie z powodu warunków pogodowych (śnieg ,słaba dostępność karmy naturalnej) od rana gromadziły się stadka bażantów. Grupa obstawiała teren wokół podsypu i wtedy do akcji wkraczały psy.Podryw stada,kanonada i bogaty wynik każdego podejścia (…) Na moje pytanie do łowczego koła ( z 36-letnim stażem) dlaczego tak właśnie polują odpowiedź była następująca…BAŻANTA W TERENIE INACZEJ NIE STRZELISZ,JAK PRZY PODSYPIE,BO TAM SIĘ GROMADZĄ…A POLUJEMY TAK JUŻ OD TRZYDZIESTU LAT I NIKOMU TO NIE PRZESZKADZAŁO POZA TOBĄ

Obrońcy łowiectwa powiedzą w takim przypadku: To nie myśliwi, tylko kłusownicy! Czarne owce są wszędzie. No cóż, tylko w obu przypadkach, zarówno pierwszy screen, jak i drugi, pochodzi z facebookowej grupy o nazwie ”Polski Związek Łowiecki PZŁ”. Czy należą tam więc kłusownicy? W drugim zaś przypadku, to forum myśliwych, członków PZŁ stworzone przez nich samych.

Screenshot - 2017-06-06 , 12_21_52

W trosce o dobre imię polskiego łowiectwa, oraz stan faktyczny zgodny z prawdą, poczuliśmy się w obowiązku tą informacją niezwłocznie się z Państwem podzielić.

Poniżej film z polowania na bażanty, przy udziale dzieci.
Co roku pozyskujemy ponad 100 kogutów, no,  gospodarka łowiecka, prawda – nieudolnie tłumaczy umiłowanie zabijania prowadzący polowanie.
Inne koła łowieckie, organizują akcje zwane ”Polowaniami bażantowymi – myśliwi dzieciom” (???) Bo, na czym owe „dzieciom”, ma polegać trudno zrozumieć.

Cała ta sytuacja, kojarzy mi się z opisaną przez Tomasza Matkowskiego w książce ”Polowaneczko”, kiedy jedna z Dian podczas biesiady myśliwskiej zaczęła opowiadać: No i ja postrzeliłam tego lisa w jądra, a on zaczął tak śmiesznie piszczeć, wszyscy zanoszą się śmiechem. Okrutne „poczucie humoru”, groteskowe i wyzute… albo właśnie „kultura myśliwska”, której my, biedni, głupi pseudoekolodzy nigdy nie pojmiemy.

bazantowe

Myśliwska ”etyka” i ”praca” w łowisku.

Dziś przed świtem około 3:30 wybrałem się na ornitologiczny spacer. Celem wyprawy była rzeczna dolina otoczona lasami, łąkami torfowymi i rozlewiskami. Tego ranka obserwowałem wiele zwierząt: króliki, zające, sarny i sporo ptactwa. I pomyśleć, że już za 2 dni ten spokój zakłóci palba opętanych strzelb. Zaczyna się bowiem sezon „na rogacze” – kozły sarnie, przed którymi myśliwi będą nas ratować, by tylko przypadkowo zdobyć sobie czaszkę z parostkami. Przez kolejnych kilka miesięcy będą płoszyć i niepokoić choćby sarny, mające w tym czasie młode. Zero poszanowania, zrozumienia, pokory. Wszystko to na terenie specjalnej ochrony ptaków (OSO) ze stwierdzonymi takimi gatunkami jak: podgorzałka – skrajnie nieliczny ptak lęgowy. Czy spokój i cisza podczas lęgów dla tego gatunku obchodzi myśliwych? Nie, bo nie jest łowna… Czy rybitwa czarna lub bączek, oba podobnie nieliczne gatunki… Ale to temat na osobną notatkę.

Myślałem, że z kanonów tak zwanej „myśliwskiej etyki” nic mnie już nie zaskoczy. Ale cóż, im głębiej w las… zdjęcia wykonane telefonem, gdyż nie miałem przy sobie nic innego. Co zatem słychać w myśliwskich łowiskach? Po kolei.

Puszki i butelka po piwie przy ambonie, widok ten akurat nie jest dla mnie zaskoczeniem, napotykam to stale i przy każdej sposobności dokumentuje. Czasami butelki były porozrzucane bezpośrednio we wnętrzach ambon. Coś na rozgrzewkę i ku tradycji….

Zdjęcie1619

Zdjęcie1620

Dalej mamy kolejną ciekawostkę. Zadaszenie – podsyp dla bażantów, ulokowany kilkanaście metrów od ambony myśliwskiej. Według prawa myśliwi nie mogą strzelać do zwierząt w miejscach dokarmiania zwierzyny. Dlatego stworzyli nęciska – takie same karmiska, tylko z gorszej jakości karmą przy których już do zwierząt można strzelać, ile się zapragnie. W każdym razie, jestem pewien, że lokalizacja tego karmiska dla kuraków nie jest przypadkowa. Skala zwyrodnialstwa po prostu poraża, kiedy uświadomimy sobie, że niekontrolowani przez nikogo bandyci strzelają w otwartym polu do ptaków – które najprawdopodobniej sami wyhodowali i wypuścili, kiedy posilają się w takim miejscu i chronią przed drapieżnikami. Nie mieści mi się to w głowie i nie bądźmy naiwni – ambony wyłącznie do obserwacji to mogę używać np. ja. Podsypy powinny być umieszczone w kępach zadrzewień, lub na haliznach z roślinnością, by bażanty miały możliwość ukrycia się. Myśliwy wybrał jednak samotne miejsce w gołym polu, z dala od oczu ludzkich i ciekawskich. Kilkanaście metrów dalej postawił ambonę…

Zdjęcie1596

Zdjęcie1601
Na bażanty powinno się polować z podchodu, „na deptanego”, czy wypłaszając je z ułożonymi psami. Strzelanie do ptaków z takiej odległości i jeszcze z ambony przy podsypie trąci wręcz idiotyzmem, z uwagi na duży rozrzut śrutu. Druga strona to ”etyka”. W tych miejscach ptaki walczą zimą o przetrwanie i gromadzą się.  Etyka swoją drogą, życie swoją…o czym niech poświadczy wpis myśliwego poniżej z forum dziennika łowieckiego.

Screenshot - 2017-06-06 , 12_21_52
Zostałem zaproszony na polowanie na bażanty do łowiska w kujawsko-pomorskim.Stan bażantów niezły…Śnieżek ,lekki mrozik i słoneczko dopełniają myśliwskiego raju. (…) Polowanie polegało na objeździe wszystkich podsypów,gdzie z powodu warunków pogodowych (śnieg ,słaba dostępność karmy naturalnej) od rana gromadziły się stadka bażantów. Grupa obstawiała teren wokół podsypu i wtedy do akcji wkraczały psy.Podryw stada,kanonada i bogaty wynik każdego podejścia (…) Na moje pytanie do łowczego koła ( z 36-letnim stażem) dlaczego tak właśnie polują odpowiedź była następująca…BAŻANTA W TERENIE INACZEJ NIE STRZELISZ,JAK PRZY PODSYPIE,BO TAM SIĘ GROMADZĄ…A POLUJEMY TAK JUŻ OD TRZYDZIESTU LAT I NIKOMU TO NIE PRZESZKADZAŁO POZA TOBĄ

Screen można sobie pobrać i powiększyć do przeczytania. Dobrze, że tego myśliwego bulwersuje chociaż ten sposób polowania.

Ślad rozrzuconej słomy na leśnym dukcie doprowadził mnie w inne miejsce. Ciężko je określić, choć wpisuje się w kanon pojęcia nęciska, bardziej przypominało leśny kompostownik. Smród okropny od gnijącej żywności: ziemniaków, buraków, pora, jabłek, pomarańczy, marchwi i wielu innych ciężkich do odróżnienia. Słowem, myśliwi w środku lasu pozbywając się odpadów z gospodarstwa domowego stworzyli sobie prywatny kompost. W państwowym lesie. Takich miejsc są w Polsce tysiące, cuchnących, fermentujących stwarzających zagrożenie dla zwierząt i ludzi. Sporo z owoców było zapleśniałe. Kilkadziesiąt metrów dalej, na zamglonej łące żerowały sarny na świeżej zieleni, mając w poważaniu myśliwską łaskę. Wywalenie bez konsekwencji tego syfu to jedno, jak widzą Państwo na zdjęciach kilkanaście metrów od nęciska widnieje etycznie „zwyżka”, czyli takie siedzisko z drabinką przytwierdzone do drzewa. Aby wygodniej można było oddać strzał do posilającego się tym gnojownikiem zwierzęcia i „etycznie” ukryć przed jego zmysłami na bezpiecznej wysokości. Zwyżka pomalowana na zielono, może by jakiś ‘’zielony’’ jej czasem nie wypatrzył.

 

Zdjęcie1615

Lizawki. Skoro mit bezinteresownego i „potrzebnego” dokarmiania został wielokrotnie obalony i wyśmiany, może jednak robią coś myśliwi bezinteresownie dla zwierząt? Można tak pomyśleć, napotykając przytwierdzone do pniaków czerwone i białe solne kostki. Te rdzawe zawierają domieszki mineralne. No to myśliwi szlachetnie i bezinteresownie pomagają zwierzętom zaopatrując je w niezbędną sól do budowy kości i zębów. Zaraz, czy na pewno? Każdy kij ma 2 końce. Myśliwy gospodaruje swoim łowiskiem. Tutaj wszystko się kalkuluje. Wykładana sól służy zwierzętom, owszem, jednak myśliwego interesuje inny efekt – zdrowe bez deformacji poroże. Prawie każdy z samców zwierzyny płowej w łowisku zginie od kuli, dostarczając trofeum w postaci poroża. I dlatego wykłada się sól. Piękny wieniec czy parostki będzie ozdobą salonu lub dostanie punkty przy wycenie trofeum, co przekłada się na myśliwską dumę i sukces. O bezinteresowności i szlachetności mowy być tutaj nie może, jest cynizm i wyrachowanie. To tak jakbyśmy karmili kogoś zdrowo, tylko po to by bez jego pobrać sobie narządy do przeszczepu. Niektórzy z Was myślą może w tym momencie dalej, zdając sobie pytanie: „Ale kto wykładał sarnom i jeleniom sól przez te wszystkie tysiące lat, kiedy nie prowadzono gospodarki łowieckiej i jakoś wykształcały poroże?” Dokładnie tak. Jeleniowate nie potrzebują soli w kostkach by je wykształcić, wszystkie potrzebne składniki czerpią z soli mineralnych zawartych w pokarmie roślinnym. Wystarczało to przez dziesiątki tysięcy lat… teraz zaś, myśliwi „wiedzą lepiej”. Zaprzeczając wszelkim znanym prawom natury i pokazując swoją ignorancję oraz pogardę. Ale to środowisko ukochało „piękne” trofea, puste czaszki i martwe głowy. Dzięki stosowaniu soli uzyskują lepsze efekty. Chore… bardzo.

Zdjęcie1602

Podsumowanie pracy w „łowisku”. Warto przyswoić sobie to pojęcie. Dla myśliwego nie ma natury, lasu, przyrody – jest łowisko. Zasobne lub nie. Oby ze sprzyjającym leśniczym. Nasza przyroda cierpi. Cierpi strasznie przez łowiectwo i brak pojęcia jego sympatyków. Walające się butelki i puszki pod ambonami „to pewnie młodzież pozostawiła”, jak próbują oponować w takich przypadkach. Ustawione w innym miejscu ambona, a obok zadaszony podsyp, by myśliwy mógł wygodnie strzelać do posilających się i chroniących przed lotnymi drapieżnikami bażantów. Wreszcie cuchnące nęciska – kompostowniki pełne gnijących warzyw i owoców, pleśniejących i brudnych. Kilkanaście metrów dalej poręczna zwyżka, by w ukryciu można było bezpiecznie strzelić do zwierzęcia posilającego się szkodliwymi odpadkami. Może kieruje nimi taka logika – „skoro je zastrzelę, to co za różnica jaki syf zje. A jak się rozchoruje to odstrzelę jako cherlawą, odstrzał sanitarny hehe”. Może. Lizawki i sól – motywacja wyjaśniona powyżej. Dodajmy do tego rozjeżdżanie terenówkami pól rolników, trudno dostępnych miejsc w lesie, hałas i płoszenie zwierząt w ostojach i mamy oto pełny obraz tak zwanej „ciężkiej pracy w łowisku dla dobra zwierzyny i przyrody ojczystej”. Bezinteresownie. Do wglądu na załączonych obrazkach.

Zdjęcie1598
Podsypy powinny być umieszczone w kępach zadrzewień lub na haliznach z roślinnością, by bażanty miały możliwość ukrycia się. Myśliwy wybrał jednak samotne miejsce w gołym, szczerym polu, z dala od oczu ludzkich i ciekawskich. Kilkanaście metrów dalej postawił ambonę…

Zdjęcie1612
Etycznie umiejscowiona zwyżka przy nęcisku, z bliska.

PS. Proszę się nie martwić jednak. Będę monitorował co tam się dzieje i odpowiednio reagował. By chronić przyrodę przed nadmierną, bezmyślną presją łowiectwa i jego fanatyków.

Negatywny wpływ polowań na ptactwo

baanty_1

Można powiedzieć, że zaczęło się właśnie od tego. Ogromna rzesza ludzi zajmująca się badaniem i obserwacją ptaków, zawodowo czy amatorsko, dostrzegła pewien bolesny paradoks. Ptaki znajdujące się na liście łownych nie podlegają myśliwskim argumentom o szkodach rolniczych, nie trzeba regulować ich liczebności, ponieważ posiadają wrogów naturalnych w każdym stadium swojego życia, od jaja po wiek dorosły. Nie ma także ekonomicznego uzasadnienia dla ich zabijania. Giną tylko dla sportu, hobby, przyjemności czy dlatego, że ktoś „lubi dziczyznę”. Gdyby jednak spróbować dać wiarę myśliwskim argumentom no to… na liście gatunków łownych znajduje się 13 gatunków ptaków. Pozostałych, na które się nie poluje, jest grubo ponad 300. Co z nimi? Kto reguluje ich liczebność i dba o to, by naszych upraw nie zjadła fala wygłodniałych „nadmiernie rozmnożonych” wróbli czy mazurków… W niniejszej pracy zabrakło tylko opisów brutalnych metod polowań, losu rannych postrzałków czy gęsich rodzin, które jak wiemy z badań znają się wzajemnie doskonale i rozpaczają po stracie partnera. Publikacja wykazuje negatywny wpływ polowań na ptaki oraz podaje proponowane rozwiązania jak temu przeciwdziałać. Jednym z proponowanych jest całkowity zakaz wsiedlania, np. bażantów dla celów łowieckich. Proces został dobrze nazwany, gdyż bażantów nie wypuszcza się po to by na nie popatrzeć, a po to by ubogacić łowisko w celu polowań. Oczywiście nie ma to żadnego związku z ochroną przyrody. Są to szumnie reklamowane akcje, nad którymi nikt się nie zastanawia. Jeśli jednak napiszecie poprzednie zdanie na stronie myśliwych, np. fanpage Język Łowiecki, zostaniecie natychmiast zablokowani, jak zablokowano naszych znajomych z Zamień strzelbę na aparat. Inna sprawa, że obecność bażantów w „łowisku” ma negatywny wpływ na inne gatunki kuraków, np. kuropatwę (głośne zachowanie i walki kogutów) oraz przenoszenie pasożytów na głuszce i cietrzewie, na które bażanty są odporne, a tamte nie. Oddajemy więc w Państwa ręce tą cenną publikację Cezarego Mitrusa i Adama Zbyryta z Uniwersytetu Rzeszowskiego – Zakład zoologii i związanych z PTOP.  Pamiętać też należy o tym, że myśliwi płacą ogromne pieniądze za zabijanie tuż za naszymi granicami głuszców czy cietrzewi na białorusi oraz, że za szkody łowieckie zobowiązani są płacić tylko za 4 gatunki z listy łownych… Pozostaje jeszcze 26, na które polują w celu… przyjemności, hobby, sport, przygoda etc. Z tych i innych powodów zaistniała koalicja ponad 30 organizacji pozarządowych Niech Żyją!,  której celem jest skreślenie i wyłączenie ptaków z listy zwierząt łownych. Czy argumenty ornitologów i naukowców zostaną kiedykolwiek wzięte pod uwagę?

Wpływ polowań na ptaki i sposoby ograniczania ich negatywnego oddziaływania.

Na liczebność i dynamikę populacji ptaków ma wpływ wiele czynników, jednak obok głównego, jakim jest degradacja i niszczenie siedlisk, wymienia się również eksploatację i nadmierną śmiertelność (BirdLife International 2004). Jedną z aktywności człowieka bezpośrednio zwiększającą śmiertelnością osobników w populacjach ptaków jest my- ślistwo. Aktualne jest ono postrzegane jako substytut drapieżnictwa, a  jednym z  jego głównych zadań jest regulacja pogłowia zwierząt, nadmiernie rozwijających się na skutek braku ich naturalnych wrogów oraz eliminacja gatunków inwazyjnych (Jiuget et al. 2010). O ile ten pierwszy argument może odnosić się do niektórych ssaków, np. dzików Sus scrofa (Keuling et al. 2013), o tyle w przypadku ptaków problem ten nie występuje lub jest marginalny (np. gęsi Anserinae). Kultywowanie polowań na ptaki w dzisiejszych czasach wywodzi się z głęboko zakorzenionej tradycji, z czasów kiedy ptaki stanowiły ważne źródło pożywienia, jednakże obecnie pełnią one głównie rolę rekreacyjną i ekonomiczną (Jiuget et al. 2010). Liczbę myśliwych w Europie ocenia się na ok. 7 000 000 (FACE 2012), w tym w Polsce na ok. 116 000 (PZŁ 2015). Podaje się, że polowania mogą stanowić niebagatelny czynnik antropogeniczny istotnie przyczyniający się do zwiększenia śmiertelności ptaków (Hirschfeld & Heyd 2005). Wśród negatywnych oddziaływań wywoływanych pośrednio przez polowania należy wymienić: zmianę częstotliwości i tras przelotów, skrócenie czasu żerowania, zatrucia ołowiem (ołowica) oraz masowe wsiedlenia gatunków będących przedmiotem zainteresowania łowieckiego (Derégnaucourt et al. 2005, Champagnon et al. 2013). W Polsce, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 6 paź- dziernika 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz.U. z 2014 r. poz. 1348), niemal wszystkie gatunki ptaków podlegają ochronie prawnej. Tylko niewielka grupa (13 gatunków) należy do tzw. gatunków łownych (tab. 1), wymienionych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 11 marca 2005 r. w sprawie ustalenia listy gatunków zwierząt łownych (Dz.U. 2005 nr 45 poz. 433). Niniejsza praca stanowi podsumowanie badań nad wpływem polowań na ptaki oraz propozycje ograniczenia ich negatywnych oddziaływań. Ze względu na bardzo ubogą literaturę krajową na ten temat, artykuł porusza niektóre zagadnienia z dość dużą ogólnością, a przedstawione przypadki i mechanizmy oddziaływania nie zawsze odpowiadają rzeczywistemu stanowi w Polsce, co starano się podkreślić w poszczególnych rozdziałach. Niektóre analizy obejmują nie tylko gatunki łowne, gdyż często pośrednio, ulegają one takiemu samemu wpływowi, jak ptaki stanowiące przedmiot zainteresowania łowieckiego (np. na skutek przepłaszania, przypadkowych postrzałów, zatrucia ołowiem etc.).


Wpływ polowań na liczebność populacji ptaków łownych

W przypadku wszystkich gatunków zwierząt, w tym ptaków, polowania powodują
wzrost śmiertelności i zmniejszają liczebność populacji (Mooij 2005). Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów takiego oddziaływania jest historia gołębia wędrownego Ectopistes migratorius W XIX w. gatunek ten uznawany był za jeden z najliczniejszych na świecie (3–5 miliardów par), jednak wyginął w krótkim okresie w wyniku nałożenia się różnorodnych czynników antropogenicznych, ale przede wszystkim na skutek zmasowanych polowań (Avery 2014). Drugim takim gatunkiem, który wyginął na skutek splotu kilku niekorzystnych czynników, w tym w przeważającej mierze polowań, był prawdopodobnie już wymarły kulik eskimoski Numenius borealis (BirdLife International 2015). Obecnie działania ochronne, związane np. z ochroną siedlisk wodno-błotnych, powodują wzrost liczebności niektórych gatunków (Jiguet et al. 2012, obs. własne). Jednak w przypadku łownych ptaków wodnych, gdzie obok negatywnych czynników środowiskowych (np. zaniku terenów mokradłowych) dochodzi do zwiększonej śmiertelności związanej z  myślistwem, obserwuje się spadek liczebności (Sikora et al. 2007, Jiguet et al. 2010, Pöysä et al. 2012, Chodkiewicz et al. 2013). Według danych MPPL z lat 2013–2015 spośród 13 gatunków łownych cztery wykazały wzrost liczebności (gęgawa Anser anser, bażant Phasianus colchicus, grzywacz Columba palumbus, krzyżówka Anas platyrhynchos), a pięć spadek (głowienka Aythya ferina, czernica A. fuligula, łyska Fulica atra, cyraneczka A. crecca, kuropatwa Perdix perdix) (Neubauer et al. 2015). Badania wskazują, że polowania są ważnym czynnikiem powodującym wzrost prawdopodobieństwa wymarcia w przypadku zagrożonych gatunków kuraków Galliformes (Keane et al. 2005). Z takim zjawiskiem, tj. istotnym obniżeniem liczebności populacji na skutek polowań, mieliśmy do czynienia w przypadku głuszca Tetrao urogallus i cietrzewia T. tetrix (Zawadzka 2014), które pomimo objęcia ich populacji ochroną w 1995 roku, aktualnie należą w Polsce do gatunków skrajnie zagrożonych. Liczebności poszczególnych populacji bardzo często fluktuują, niejednokrotnie w stosunkowo krótkim okresie (Neubauer et al. 2015).  W przypadku wielu gatunków ptaków łownych dysponujemy informacjami o  zmianach wielkości populacji jedynie w  ujęciu krótkoterminowym (Chodkiewicz et al. 2013, Neubauer et al. 2015), brak jest natomiast informacji o  wieloletnich (kilkudziesięcioletnich) trendach liczebności. W  przypadku gatunków nielicznych, które podlegają silnym fluktuacjom, zwiększenie śmiertelności w okresie, gdy populacja osiąga minimalną liczebność może doprowadzić nawet do jej wymarcia (Hung 2014). Dlatego też oceny wpływu czynników powodujących śmiertelność ptaków mogą być błędne, jeśli nieznane są trendy liczebności i aktualna wielkość populacji. Myślistwo, o czym wspominano wcześniej, bardzo często stawia sobie za cel regulację liczebności i odstrzał „zwierzyny występującej w nadmiernej liczbie” (Jiguet et al. 2010). Należałoby się zatem spodziewać zróżnicowanej reakcji myśliwych w zależności od zmian wielkości populacji gatunku łownego, zwłaszcza w przypadku jego „szkodliwości”. Taka reakcja wystąpiła w odpowiedzi na spadek liczebności kuropatwy w Polsce (ryc. 1). W 2009 roku Ministerstwo Środowiska rozważało wprowadzenie moratorium na odstrzał tego gatunku. Ostatecznie nie zostało ono wprowadzone, ale wiele kół łowieckich rozpoczęło hodowlę i wsiedlanie kuropatw w łowiska (Motyl & Sadowski 2012). W ostatnich latach obserwuje się znaczny wzrost liczebności grzywacza, jednak dane dotyczące odstrzału tego gatunku wskazują na spadek zainteresowania myśliwych jego pozyskiwaniem (ryc. 2). Wzrost liczebności bażanta również nie pociąga za sobą większego odstrzału (ryc. 3). Podobne zjawisko nie wystąpiło również w  przypadku gęsi, które w opinii publicznej, zwłaszcza rolników, należą do gatunków tzw. „konfliktowych”. Mimo zwiększenia się ich liczebności, szczególnie gęgawy (Neubauer et al. 2015), wydłużenia terminu polowań w województwach w zachodniej części kraju oraz stosunkowo łagodnych zim sprzyjających zimowaniu, nie następuje wzrost odstrzału (PZŁ Czempiń 2014).

10987377_871853942868605_649707640711999513_n

Struktura wiekowa i płciowa.

Polowania, jako dodatkowy czynnik zwiększający śmiertelność, mogą wpływać nie tylko na wielkość populacji, ale również na jej cechy, takie jak struktura płciowa i wiekowa (Lundberg & Jonzén 1999). Myśliwi bardzo często polują wybiórczo, strzelając do osobników danej płci lub wieku, np. do starszych, dekoracyjnie ubarwionych samców kuraków. Do 1995 roku w Polsce w ten sposób polowano na cietrzewie i głuszce, co przyczyniało się często do zabijania najlepszych, dominujących osobników. Może to prowadzić do nadreprezentacji jednej z płci w danej kategorii wiekowej, jak miało to miejsce w przypadku poddawanych presji łowieckiej populacji głuszca w Rosji (Borchtchevski & Moss 2014). Również w naszym kraju mogło dochodzić do tego zjawiska w czasie, kiedy polowano na ten gatunek. Poza tym eksploatacja populacji prowadzi do zmian w strukturze genetycznej, np. poprzez wymuszoną migrację osobników (Little et al. 1993, Harris et al. 2002). Polowania skupione na niewielkim obszarze w większej części areału populacji gatunku poddawanego presji łowieckiej, mogą powodować napływ i osiedlanie się (w wyniku dyspersji) nowych, przeważnie młodych osobników. Bardzo często w takich wypadkach następuje szybsze przystępowanie do lęgów przez te osobniki, co wykazano, np. w przypadku bażanta i kuropatwy. Jeżeli zabijane są dorosłe osobniki, takie zjawisko może powodować zaburzenia struktury wiekowej populacji. Konsekwencją tego może być obniżenie sukcesu reprodukcyjnego i liczebności populacji. Autorom nieznane są tego typu badania ptaków z Polski.

Zakłócanie i modyfikacja wędrówek ptaków. 

Polowania wpływają również na wędrówki ptaków. Przeprowadzone we Francji badania wykazały, że krzyżówki rozpoczynają sezonowe przemieszczanie się z terenów narażonych na silną presję ze strony myśliwych jeszcze przez rozpoczęciem sezonu łowieckiego (Legagneux et al. 2009). Podobną zależność wykazano również we Francji wśród gęsi krótkodziobych A. brachyrhynchus. Ptaki te przenosiły się w okresie polowań z terenów podmokłych położonych w głębi lądu, gdzie sezon myśliwski rozpoczynał się wcześniej, na wybrzeże, gdzie rozpoczynano go później (Giroux 1991). W przypadku ptaków odbywających długie wędrówki (np. gęsi) polowania mogą doprowadzić do zaburzenia migracji, co w konsekwencji może powodować późniejsze powroty na lęgowiska i obni- żenie sukcesu lęgowego (Frederiksen et al. 2004). W warunkach Polski nie powadzono dotychczas badań nad tego typu zachowaniami, ale wydaje się, że reakcja krzyżówek na rozpoczęcie sezonu polowań może być podobna (obs. własne). Przy czym zakłócenia wędrówek w przypadku polowań na kaczki w drugiej połowie sierpnia na stawach, dotyczą nie tylko samych krzyżówek, ale innych przebywających na nich w tym czasie ptaków (np. innych gatunków kaczek chronionych oraz siewkowców Charadrii).

Utrata siedlisk

Antropopresja wywołana polowaniami może prowadzić do czasowego lub stałego opuszczania obszarów zasiedlanych przez ptaki, a więc do utraty w większości rzadkich i niewielkich płatów siedlisk, mających istotne znaczeniu dla funkcjonowania populacji (Thiel et al. 2007). Badania wykazały, że rożeńce A. acuta w okresie łowieckim wykorzystują w porze dziennej mniej zasobne żerowiska, a na najbardziej atrakcyjne tereny przenoszą się dopiero nocą (Casazza et al. 2012). W Wielkopolsce w latach 2009–2013 wykazano, że polowania stanowiły kluczowe zagrożenie dla 29 z 34 noclegowisk żurawi Grus grus – mimo że gatunek ten nie był przedmiotem polowań (oddziaływanie pośrednie). 314 W skrajnym przypadku na obszarze specjalnej ochrony Natura 2000 Dolina Małej Wełny pod Kiszkowem wykazano, że polowania spowodowały spadek liczebności żurawi na noclegowisku (przedmiot ochrony na tym obszarze) z ok. 1400 osobników do 300–700 występujących bardzo nieregularnie (Wylegała et al. 2013). Zatem działanie to spowodowało brak zachowania właściwego stanu ochrony (favourable conservation status) tego gatunku na obszarze Natura 2000.

polowanie na gęsi 2011 (1)

Zmiana zachowań ptaków

Wpływ drapieżnictwa na dynamikę populacji i liczebność ofiar jest bezsporny i stosunkowo łatwo mierzalny. Jednak pośredni wpływ polegający głównie na zmianie zachowań zwierząt jest niezwykle trudny do zmierzenia i określenia. Szczególnie trudna do zmierzenia jest faktyczna skala jego oddziaływania na poszczególne populacje. Okazuje się, że wpływ ten może być równie istotny, a czasem odgrywać nawet znacznie większą rolę w kształtowaniu wybranych parametrów ekosystemów, aniżeli bezpośrednie drapieżnictwo (np. Krebs et al. 2001, Fortin et al. 2005, Hawlena & Schmitz 2010). Badania nad pośrednim wpływem drapieżników na ich ofiary należą aktualnie do jednych z czę- ściej poruszanych zagadnień we współczesnej ekologii (np. Lima & Dill 1990, Brown et al. 1999, Boonstra 2013, McArthur et al. 2014, Kuijper et al. 2014). Do najbardziej spektakularnych przypadków należy tzw. efekt kaskadowy. Został on najlepiej zbadany w Parku Narodowym Yellowstone, gdzie po reintrodukcji wilków Canis lupus w 1995 roku, oprócz redukcji liczby jeleniowatych, spowodowało to zmianę zachowań ofiar, co w konsekwencji przyczyniło się do przekształcenia zbiorowisk roślinnych uwolnionych spod presji roślinożerców (Creel & Christianson 2009). Myślistwo (rozumiane jako substytut drapieżnictwa) oddziałuje podobnie, ale również w tym wypadku wpływ pośredni i jego znaczenie dla poszczególnych populacji ptaków jest niezwykle trudny do udowodnienia i skwantyfikowania (Fox & Madsen 1997, Gill et al. 2001, West et al. 2002, Goss-Custard et al. 2006, Stillman et al. 2007).

Rodzaje zachowań i skala oddziaływania myślistwa. 

Odpowiedzią zwierząt na wzrost presji ze strony drapieżników mogą być w toku ewolucji zmiany morfologiczne albo, co zdarza się częściej i znacznie szybciej, zmiany zachowania. Może się to objawiać poprzez wzrost poziomu czujności, zwiększoną płochliwość i związane z tym częstsze przeloty, zmianę w użytkowaniu siedlisk w czasie i przestrzeni, modyfikację sposobu żerowania oraz spadek jakości pobieranego pokarmu, wzrost skupień, skrócenie czasu odpoczynku i żerowania, modyfikację tras migracji etc. (Madsen & Fox 1995, Fox & Madsen 1997, West et al. 2002, Bechet et al. 2003, Tamisier et al. 2003, Bechet et al. 2004, Bregnballe et al. 2004, Jarvis 2005, Thiel et al. 2007, Casas et al. 2009, Zimmer et al. 2011). Człowiek stanowi nieodłączny element ekosystemu i jest najbardziej wszechstronnym i jednocześnie najlepiej wyspecjalizowanym drapieżnikiem, stojącym na szczycie piramidy pokarmowej (Frid & Dill 2002). W związku z tym obecność myśliwego w środowisku, silnego stresora, wywołuje u potencjalnych ofiar szereg zachowań antydrapieżniczych.

polowanie na gęsi 2011_2

Wzrost czujności i częstotliwości przemieszczania

Narażone na niepokojenie przez człowieka, w tym na presję myśliwych, ptaki łowne i inne gatunki występujące na obszarze polowania (w tym objęte ochroną), reagują na to działanie wzrostem czujności, której efektem jest zwiększenie dystansu ucieczki i lot na większą odległość (Owens 1977, Madsen 1988, Thiel et al. 2007). Wykazano, że w  przypadku gęsi zbożowych A. fabalis i  białoczelnych A. albifrons dystans ucieczki zmniejszał się z 500 m do 200 m po zakończeniu okresu polowań (Fox & Madsen 1997). Konsekwencją wzrostu dystansu przemieszczania się jest wzrost ponoszonych nakładów energetycznych na ten rodzaj aktywności przy jednoczesnym skracaniu czasu żerowania i  zwiększaniu konkurencji na suboptymalnych żerowiskach, co w  skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do wyczerpania zapasów energetycznych poszczególnych osobników (Goss-Custard et al. 2006). Ptaki zmuszone do częstego przemieszczania się rekompensują to, wybierając żerowiska i miejsca nocowania położone jak najbliżej siebie (Madsen 1998, Fox et al. 1994). W Danii wykazano, że gęsi krótkodziobe w latach kiedy nie prowadzono na nie polowań, jako miejsca żerowania i noclegowiska wykorzystywały stawy przylegające do siebie. Natomiast w latach, w których miały miejsce polowania gęsi krótkodziobe przelatywały na noclegowiska, na których nie polowano, położone w odległości 25 km od żerowisk, co zwiększało ich dzienny wydatek energetyczny o 20% (Fox & Madsen 1997). Potwierdzają to także badania przeprowadzone w Hiszpanii, gdzie stwierdzono, że wykorzystanie przez ptaki terenów wyłączonych z polowań istotnie wzrastało w czasie sezonu łowieckiego. Poza tym w dniu prowadzenia polowań i w dniu następnym wzrastała częstotliwość przelotów (Casas et al. 2009). Ma to kluczowe znaczenie dla przeżycia ptaków w okresie kiedy odbywają się polowania, tj. w okresie jesienno-zimowym, w którym to zasoby pokarmowe są znacznie ograniczone, a taka dodatkowa aktywność zwiększa dzienny wydatek energetyczny. Zdarza się, że w tym czasie, w wyniku długookresowego głodu spowodowanego brakiem dostępu do pokarmu (co może mieć miejsce w przypadku częstego płoszenia na żerowiskach), ptaki mogą nie wykazywać żadnych reakcji behawioralnych z powodu zbyt wysokich kosztów energetycznych (Gill et al. 2001, Frid & Dill 2002, Stillmann & Goss-Custard 2002). Podobna reakcja, ale o odmiennym podłożu, wynika z przyzwyczajenia się ptaków do lokalnych zakłóceń (habituacja), przez co stają się one bardziej tolerancyjne, a w związku z tym ich reakcje behawioralne są znacznie słabsze (Blumstein et al. 2005). W obu przypadkach naraża to ptaki na zwiększoną presję ze strony drapieżników. Tego typu zjawiska w naszym kraju mogą wystąpić na terenie stawów rybnych, czyli refugiów o dość ograniczonym zasięgu i powierzchni.

Modyfikacja sposobu żerowania . 

Ptaki blaszkodziobe Anseriformes, będące przedmiotem polowań, w wyniki presji my- śliwskiej zmieniają swoje zachowania dotyczące żerowania poprzez skracanie oraz intensyfikowanie pobierania pokarmu w innych porach dnia (Madsen 1988, Zimmer et al. 2010, Casazza et al. 2012). Ma to istotne znaczenie w odniesieniu do ptaków odżywiających się pokarmem roślinnym (np. kaczki Anas sp.), które potrzebują znacznie więcej czasu od ziarnojadów (np. przedstawicieli Fringillidae), czy ichtiofagów (np. perkozów Podiceps sp.), do zaspokajania dziennego zapotrzebowania energetycznego (Mayhew 1988). Niektóre ptaki pobierają pokarm intensywnie tylko w określonych porach dnia, a potem odpoczywają, inne zjadają drobne porcje pożywienia praktycznie całą dobę, np. łabędzie Cygnus sp. W związku z tym zakłócanie tego rytmu, ograniczanie i skracanie czasu potrzebnego na żerowanie, może prowadzić do zmniejszenia masy ciała (Zimmer et al. 2010), a w konsekwencji do spadku kondycji i większej podatności na drapież- nictwo. Zaobserwowano, że niektóre gatunki, np. rożeńce, w okresie polowań modyfikowały dobowy rytm pobierania pokarmu, odpoczywając na otwartej wodzie w dzień, i rozpoczynając żerowanie dopiero nocą (Casazza et al. 2012). Inne gatunki ptaków, np. łyski Fulica atra, zmieniają natomiast taktykę żerowania przenosząc się na głębsze wody, przez co zwiększają częstość nurkowania z 14% do 35% (Holm et al. 2011). Podobne zjawisko wśród tego gatunku można zaobserwować w naszym kraju (obs. własne), brak jest jednak dokładnych badań na ten temat. Takie zachowanie wiąże się z mniejszą skutecznością żerowania zwiększaniem nakładów energetycznych, co ponownie może odbijać się na kondycji poszczególnych osobników. Zagrożenie to jest tym bardziej istotne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że polowania odbywają się w momencie kiedy zasoby pokarmowe stają się ograniczone, a jest to jednocześnie okres, kiedy ptaki wodno-błotne gromadzą kluczowe zapasy do przetrwania okresu zimowego (Madsen 1995).

polowania-zwierzyna-drobna

Wpływ na fizjologię

Stres związany z drapieżnictwem, w tym z polowaniami prowadzonymi przez człowieka, niejednokrotnie pociąga za sobą znacznie głębsze zmiany od reakcji behawioralnych, tj. mające głębokie podłoże fizjologiczne. Może on wpływać na kondycję osobniczą, wzrost, system immunologiczny, a przez to na przeżywalność, rozród i udatność lęgów (Sapolsky et al. 2000, Kitaysky et al. 2003). Zwierzęta w toku ewolucji przystosowały się do stresu, który może być chroniczny lub ostry, ale krótkotrwały. Panuje pogląd, że chroniczny stres wywołany obecnością drapieżników jest powszechny w środowisku, a zwierzęta w  toku ewolucji wytworzyły fizjologiczne i  behawioralne mechanizmy obronne pozwalające sobie z nim radzić (Boonstra 2013). Jednakże niespotykany wcześniej w środowisku naturalnym silny wpływ człowieka na ekosystemy, jaki ma miejsce w ostatnim czasie, spowodowany wzmożonym rozwojem cywilizacyjnym, w tym wzrostem aktywności ludzkiej w różnych środowiskach dotychczas niedostępnych, albo wykorzystywanych marginalnie, powoduje wzrost stresu u wielu gatunków zwierząt (Millspaugh et al. 2001, Creel et al. 2002, Pereira et al. 2006). Badania potwierdzają, że nawet u osobników, które nie wykazują natychmiastowych zmian w zachowaniu mogą zachodzić istotne reakcje fizjologiczne w ich organizmach (Wilson & Culik 1995, Fowler 1999). Można zatem tylko domniemywać, że polujący ze strzelbą człowiek oddziałuje jeszcze silniej, gdyż stanowi realne, bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt. Dotyczy to nie tylko ptaków łownych, ale wszystkich gatunków oraz innych taksonów zwierząt, znajdujących się w obrębie obszaru, na którym odbywają się polowania, w tym niejednokrotnie rzadkich i wrażliwych na zakłócenia powodowane przez człowieka w środowisku.

Ranienie ptaków (postrzały)

Ranienie ptaków (postrzały) Ptaki ranione wskutek polowań nie są uwzględniane w statystykach łowieckich (Madsen & Noer 1996). Okazuje się jednak, że udział ptaków postrzelonych przez myśliwych stanowi znaczny odsetek i może wynosić nawet 20–30% całej populacji (Mooij 2005, Falk et al. 2006, Madsen & Rigét 2007, Noer et al. 2007). Wiele z nich ginie, stając się łatwym łupem drapieżników. Mając na uwadze wielkość pozyskania łowieckiego w Polsce opartą na oficjalnych statystykach, można szacować, że liczba ptaków poszkodowanych w trakcie polowań powinna być wyższa o ok. 25% (Mooij 2005). Uwzględnienie tej wartości jest niezbędne przy planowaniu łowieckim w kolejnych latach. Tym bardziej, że dane te nie obejmują kłusownictwa. Oficjalne dane na temat pozyskania ptaków łownych w sezonie łowieckim 2014/2015 podają, że odstrzelono 211 096 osobników (PZŁ Czempiń 2015). Zatem, biorąc pod uwagę powyższe wytyczne wartość ta powinna wzrosnąć o 52 000 osobników i wynosić łącznie 263 870.

p33

Zabijanie ptaków objętych ochroną gatunkową. 

W Polsce nawet ponad 30% zbijanych w czasie polowań ptaków stanowią gatunki ści- śle chronione, w tym wiele znajdujących się w załączniku I dyrektywy ptasiej, np. bąk Botaurus stellaris, czapla biała Ardea alba, błotniak stawowy Circus aeruginosus, rybitwa rzeczna Sterna hirundo, dubelt Gallinago media, bielik Haliaeetus albicilla (Wiehle & Bonczar 2007, Ledwosiński 2008), co może znacząco negatywnie wpływać na zachowanie ich właściwego stanu ochrony. Do najczęściej strzelanych gatunków ptaków objętych ochroną należą śmieszki Chroicocephalus ridibundus, mewy białogłowe Larus cachinnans, łabędzie nieme Cyngus olor, cyranki A. querquedula i perkozy dwuczube Podiceps cristatus. Poza tym ofiarą myśliwych padają tak rzadkie kaczki jak podgorzałka Aythya nyroca czy hełmiatka Netta rufina (Wiehle & Bonczar 2007). W wyniku polowań w miejscach, gdzie znajdowały się noclegowiska gęsi odnotowano co najmniej kilka przypadków zastrzelenia gęsi krótkodziobej, gęsi małej A. erythropus, bernikli białolicej Branta leucopsis i bernikli rdzawoszyjej B. ruficollis (Ławicki et al. 2012). Problem braku wiedzy na temat rozpoznawania chronionych gatunków ptaków przez myśliwych jest dość powszechny, czego dowodzą liczne doniesienia prasowe oraz dyskusje w  Internecie. Problem ten występuje z różnym nasileniem we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Gatunki nie należące do tzw. łownych stanowią 5–10% spośród wszystkich upolowanych ptaków (EU-Commision 2003, Mooij 2005, Musil 2005).

krakwa

gęś białolica

Wpływ na inne drapieżniki ptaków łownych.

Należy zauważyć, że polowania poza pośrednim wpływem na zwierzęta będące przedmiotem zainteresowania łowieckiego mogą również pośrednio oddziaływać na inne drapieżniki, dla których gatunki łowne stanowią podstawowe ofiary (Kligo et al. 1998). Na skutek zmian zachowania ich ofiary stają się trudniej dostępne, bardziej skryte, a tym samym słabiej wykrywalne. Poza tym na skutek regularnego przepłaszania i  zabijania zmniejsza się ich podaż. Z jednej strony myśliwi ograniczają drapieżnikom dostęp do potencjalnych ofiar (pośrednio i bezpośrednio), a z drugiej strony mogą je przyciągać. Badania potwierdzają, że do miejsc, z  których oddano strzał ze strzelby myśliwskiej, przylatują kruki Corvus corax w poszukiwaniu padliny, resztek ofiar lub rannych zwierząt

Konsekwencje uwalniania ołowiu do środowiska w wyniku polowań

Myślistwo należy do głównych aktywności człowieka wprowadzających do środowiska przyrodniczego znaczne ilości ołowiu (Mateo & Guitard 2003). Szacuje się, że rocznie w Europie trafia w ten sposób do środowiska od 15 000 do 50 000 ton ołowiu (Hirschfeld & Heyd 2005). Nielimitowane i niekontrolowane uwalnianie do środowiska znacznych ilości metalu ciężkiego w postaci śrutu ołowianego pociąga za sobą liczne negatywne konsekwencje dla wielu gatunków ptaków regularnie występujących na obszarach wodno-błotnych, które wykorzystują je jako lęgowiska i miejsca postojowe głównie w okresie migracji. Negatywne oddziaływanie związane jest z połykaniem śrucin w czasie żerowania, czy to przypadkowo, czy też jako gastrolitów, szczególnie przez kaczki, gęsi i łabędzie. W przypadku tych pierwszych, szczególnie krzyżówek, zatrucia ołowiem mogą powodować spadek przeżywalności o 19% (Tavecchia et al. 2001), a drugich z wymienionych o 10% (Madsen & Noer 1996). Negatywny wpływ oddziaływania ołowiu pochodzącego z amunicji myśliwskiej na ptaki oraz inne organizmy, np. rośliny i bezkręgowce został wielokrotnie udowodniony (Migliorinia et al. 2004, Orłowski et al. 2005, Wałkuska et al. 2006, Pain et al. 2009, Fisher et al. 2006). Do najbardziej narażonych gatunków ptaków na jego kontaminację należy łyska (Pain 1990), błotniak stawowy (Mateo et la. 2004), mewa srebrzysta L. argentatus (NWHL 1985), łabędź niemy (Spray & Milne 1988), łabędź krzykliwy C. cygnus (Spray & Milne 1988), łabędź czarnodzioby C. columbianus bewickii (Nagy et al. 2012) i bielik (Krone et al. 2004, Kenntner et al. 2005, Falandysz et al. 1988). Również czaple siwe Ardea cinerea narażone są na skażenia środowiska metalami ciężkimi, w związku z czym wykorzystywane są jak swoiste bioindykatory (Babińska et al. 2008). Brakuje jednak danych dotyczących wpływu ołowiu na reprodukcję populacji ptaków będących przedmiotem polowań (Hirschfeld & Heyd 2005).

Sposoby ograniczania negatywnych skutków polowań na ptaki:

Całkowite wyłączenie z polowań na ptaki obszarów Natura 2000

Wrażliwość poszczególnych gatunków na zakłócenia wywołane polowaniami zmienia się w zależności od gatunku (Klein et al. 1995, Casas et al. 2009). Ponieważ przedmioty ochrony na obszarach Natura 2000 często należą do gatunków bardzo wrażliwych na tego typu zakłócenia, może to w konsekwencji wpływać na zachowanie ich właściwego stanu ochrony. Dlatego ze względu na przestrzeganie unijnej zasady przezorności należy dążyć do zaprzestania polowań na ptaki w najważniejszych ich ostojach w granicach obszarów Natura 2000. Powinno to dotyczyć zwłaszcza tych terenów, na których nie są rozpoznane populacje gatunków będących przedmiotem pozyskania łowieckiego oraz zasiedlanych przez gatunki szczególnie wrażliwe na zakłócenia w  środowisku powodowane przez człowieka, lub gatunki skrajnie rzadkie, które mogą być łatwo mylone z  ptakami łownymi, takie jak np. podgorzałka czy hełmiatka. W  granicach obszarów specjalnej ochrony Natura 2000 zlokalizowanych jest obecnie ok. 63% najważniejszych noclegowisk gęsi w Polsce (Ławicki et al. 2012). Wykazano, że polowania mogą prowadzić do zakłóceń, a nawet zaniku ważnych noclegowisk żurawi zlokalizowanych na obszarach Natura 2000 (Wylegała et al. 2013).

Tworzenie refugiów wyłączonych z polowań

Biorąc pod uwagę negatywne konsekwencje pośredniego wpływu polowań na ptaki i fakt, że zakłócenia z nimi związane oddziałują nie tylko na gatunki łowne, ale również na wiele gatunków objętych ochroną, w tym wymienione w załączniku I dyrektywy ptasiej, na terenach położonych poza obszarami Natura 2000 intensywnie użytkowanymi łowiecko, należy tworzyć specjalne refugia wyłączone z  polowań. Badania pokazują, że wraz ze spadkiem presji łowieckiej na terenach wodno-błotnych wzrasta liczebność ptaków wodnych od kilku do kilkudziesięciu razy (Madsen 1995). Tworzenie refugiów (obszarów funkcjonalnych) powinno obejmować głównie tereny podmokłe lub zbiorniki wodne zasobne w pokarm, dające możliwość ukrycia przed drapieżnikami i stanowiące noclegowiska, a więc obszary pozwalające na spełnienie wszystkich podstawowych funkcji życiowych. Ich wielkość (średnica) powinna być nie mniejsza niż 3-krotna długość dystansu ucieczki najbardziej wrażliwych gatunków stwierdzanych na danym obszarze (Fox & Madsen 1997). Tego typu praktyki są bardzo dobrym narzędziem w zarządzaniu i ochronie różnorodności biologicznej na terenach wodno-błotnych i są z powodzeniem stosowane np. w Danii (Madsen 1998). W przypadku obszarów Natura 2000, na których zlokalizowane są najważniejsze noclegowiska gęsi i żurawi w Polsce, powinny one pełnić funkcję stref buforowych w postaci otuliny (Ławicki et al. 2012).

Wprowadzenie moratorium lub objęcie ochroną gatunkową ptaków łownych

W związku z postępującą degradacją siedlisk wodno-błotnych, z którymi część ptaków łownych jest związana, skalę ich rocznego pozyskania, np. łyska – 4900 osobników (PZŁ Czempiń 2015), a także aktualne trendy i liczebność większości gatunków (Chodkiewicz et al. 2015, Neubauer et al. 2015) należy uznać, że co najmniej pięć (kuropatwa, głowienka, czernica, cyraneczka, łyska) zasługuje na objęcie ochroną gatunkową, przy czym jej reżim (ochrona częściowa lub ścisła) należy rozważyć indywidualnie dla każdego gatunku.

Zakaz prowadzenia reintrodukcji w celach łowieckich. 

Masowe wsiedlanie ptaków łownych do środowiska naturalnego może pociągać za sobą istotne negatywne implikacje dla lokalnych, i nie tylko, populacji wielu gatunków (IUCN/ SSC 2013). Dlatego uznano, że jest to problem o znaczeniu ponadregionalnym (Champagnon et al. 2013). Konsekwencją hybrydyzacji populacji dzikich i  wyhodowanych w niewoli może być m.in. wzrost rozprzestrzeniania się patogenów, wprowadzenie obcych genów, co w konsekwencji może prowadzić do utraty lokalnych adaptacji populacji do warunków środowiskowych (Champagnon et al. 2012). Uwalnianie krzyżówek przez okres około 30 lat w jednym z regionów we Francji (Camargue) doprowadziło do obniżenia kondycji nie tylko pojedynczych osobników, ale całej populacji, w tym osłabienia dzioba w części odpowiedzialnej za filtrowanie pokarmu (Champagnon et al. 2009, Champagnon et al. 2010). Osobniki pochodzące ze sztucznych hodowli posiadają często mniejsze i lżejsze organy wewnętrzne, słabiej przystosowane do pobierania naturalnego pokarmu, szczególnie w pierwszych tygodniach po uwolnieniu (Moore & Battley 2006). Dodatkowo niejednokrotnie wprowadzane są osobniki posiadające geny ptaków udomowionych. Objawia się to powszechnie w naturalnych populacjach ptaków poprzez występowanie w upierzeniu różnego rodzaju aberracji barwnych (Meissner et al. 2012). Obecnie wiele populacji dziko występujących ptaków tego gatunku składa się z hybryd ptaków dzikich i udomowionych (Champagnon et al. 2010). U niektórych gatunków, jak dowiedziono w przypadku przepiórki Coturnix coturnix, hybrydyzacja pomiędzy dzikimi i udomowionymi populacjami spowodowała zanik instynktu migracji (Derégnaucourt et al. 2005). Dotyczy to także innych zmian behawioralnych. Ptaki wysiedlane zachowują się często odmiennie od osobników dzikich, co powoduje ich większe narażenie na drapieżnictwo. Przykładem są dziko żyjące kuropatwy, które nocują na środku pól, podczas gdy ptaki wsiedlane na ich skraju, preferują nocowanie przy miedzach, które są częściej penetrowane przez nocne drapieżniki (Dowell 1990). Osobniki takie mają również niż- szy sukces lęgowych (Leif 1994, Kamieniarz & Panek 2011) oraz cechuje je znacznie niższa przeżywalność, często wynosząca 0% (Rymerova et al. 2013). Wsiedlanie i translokacje osobników dziko żyjących muszą być poprzedzone dokładnym rozpoznaniem wszelkich aspektów, w tym ekologicznych, a nie tylko społecznych i ekonomicznych, w ujęciu długoterminowym (IUCN/SSC 2013). Przegląd oraz szczegółowe omówienie szeregu negatywnych konsekwencji dotyczących wsiedlania kuraków oraz zalecenia ochroniarskie zawiera praca Sokos et al. (2008). Powyższe przykłady pokazują, jak niebezpieczne mogą okazać się w skutkach nieprzemyślane wsiedlenia ptaków w celach łowieckich. W Polsce dotychczas jedynym gatunkiem introdukowanym, regularnie wypuszczanym w celach łowieckich do środowiska naturalnego, jest bażant. Gatunek ten może krzyżować się z zagrożonym wyginięciem w naszym kraju cietrzewiem i przenosić groźne choroby, aczkolwiek jego negatywne oddziaływanie na ten gatunek jak dotąd nie zostało w wystarczający sposób zbadane. Między innymi dlatego należałby zrezygnować z wsiedlania bażantów przynajmniej w tych miejscach, gdzie występuje lub jeszcze do niedawna występował cietrzew (Stolarz 2014). Obecnie do najczęściej wpuszczanych do środowiska rodzimych gatunków w naszym kraju należy kuropatwa oraz krzyżówka, np. na stawach Pietkowskich w latach 2011–2015 wypuszczono ok. 5000 osobników tego ostatniego gatunku (T. Tumiel – inf. list.). Konsekwencje uwalniania tych ptaków do środowiska naturalnego mogą być zbliżone do przedstawionych w niniejszym rozdziale.

Wprowadzenie zakazu stosowania śrutu ołowianego. 

W większości krajów europejskich (np. Dania, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania, niektóre niemieckie kraje związkowe) stosowanie amunicji ołowianej jest obecnie całkowicie zakazane lub wyłączone na terenach wodno-błotnych (Hirschfeld & Heyd 2005, Mateo et al. 2013). W dniu 22.03.2013 grupa kilkudziesięciu naukowców zajmujących się m.in. toksykologią i ekologią podpisała oświadczenie Health Risks from Lead-Based Ammunition in the Environment, w którym po szczegółowej analizie wpływu tego metalu ciężkiego na człowieka i środowisko przyrodnicze wezwała do całkowitego wycofania amunicji ołowianej na rzecz innych nietoksycznych materiałów (WHHRLBA 2013). Mając na uwadze ten dokument i doświadczenia innych krajów europejskich, w których z dużym powodzeniem stosowana jest amunicja nie zawierająca ołowiu, należy jak najszybciej wdrożyć odpowiednie regulacje prawne prowadzące do wejścia w życie wspomnianego zakazu

Zmiana terminów polowań

Aktualnie obowiązujące w naszym kraju terminy polowań określone w rozporządzeniu Ministra Środowiska z  dnia 16.03.2005  r. w  sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne (Dz.U. 2005 nr 48 poz. 459), pozwalają na strzelanie do gęsi od 1 września do 21 grudnia, a na terenie województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego – do 31 stycznia, natomiast na kaczki od 15 sierpnia do 21 grudnia. Uważa się jednak, że najlepszym terminem polowań na gęsi jest okres od początku września do końca października, a  na kaczki od początku września do końca grudnia. Jest to uzasadnione zarówno jakościowo, jak i ekologiczne; ze względu na „zimowy stres” gęsi i kaczki zaczynają tracić na wadze, kolejno od listopada i od stycznia (Mooij 2005). Należałyby zatem dążyć do zastosowania powyższych wytycznych w czasie tworzenia nowych aktów wykonawczych regulujących okresy polowań na blaszkodziobe.

Podsumowanie. 

Reasumując, polowania niosą istotne ryzyko dla populacji ptaków będących przedmiotem użytkowania łowieckiego. Poza łatwo mierzalnym wpływem bezpośrednim, powodują poważne oddziaływania pośrednie, niezwykle trudne do skwantyfikowania, a  niejednokrotnie oddziałujące znacznie silniej niż bezpośrednie zabijanie. Dlatego bez szczegółowych badań nad wpływem polowań na ptaki w naszym kraju nie można skutecznie i bezpiecznie zarządzać ich populacjami. Powinny one być prowadzone w szerokim zasięgu występowania poszczególnych gatunków podlegających pozyskaniu łowieckiemu, co pozwoli lepiej zrozumieć rzeczywisty wpływ zakłóceń powodowanych przez polowania dla całej populacji danego gatunku (Gill et al. 2001, Mooij 2005). Jest to niezwykle ważne, gdyż liczne powtarzalne niewielkie zaburzenia (np. polowania), mogą być bardziej szkodliwe niż rzadsze, ale znacznie większe, np. katastrofy ekologiczne (West et al. 2002). Poza tym wpływ polowań (bezpośredni i pośredni) powinien być rozpatrywany w sposób kumulatywny, w powiązaniu z innymi czynnikami, takimi jak zmiany klimatyczne oraz siedliskowe (Jiguet et al. 2010).”

Więcej o polowaniach na ptaki: 

Polowania na Kaczki (click)

Polowania na Kuropatwy (click)

Mordowanie Słonek podczas lotów godowych. Czego się nie robi dla przyjemności.  (click)

Polowania na Gęsi   (click)

Bażanty, a myśliwi. Kulisy i motywy polowań.  (click)

Zabijają nawet Jarząbki… (click)

Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki – Głuszce i Cietrzewie (click)

Całość materiału: 
https://www.researchgate.net/publication/293175742_Wplyw_polowan_na_ptaki_i_sposoby_ograniczania_ich_negatywnego_oddzialywania_Influence_of_hunting_on_birds_and_ways_of_limiting_its_negative_effects

5396040-woodcock-with-hunting-attributes

Bażanty a myśliwi.

12045414_903252226430951_2358351834911182150_o

Kontynuując serię o ptakach a i w odpowiedzi na mającą w internecie miejsce ostatnio dyskusję, na różnych stronach myśliwi chwalą się jak to wsiedlają bażanty do łowisk, robią to własnym kosztem, szlachetni, bezinteresowni… Nie, te pojęcia są im chyba daleko obce. Z jednej strony sami niektórzy myśliwi uważają, że to jedynie akcja dokarmiania lisów. Z drugiej strony , w mojej ocenie działania te mają na celu jedno – by móc w spokoju kontynuować swoje krwawe hobby, by było do czego strzelać. Podczas polowań dewizowych, nierzadko zdarza się aby wypuszczone jednego dnia bażanty były strzelane na drugi dzień. Wszystko oczywiście opłacone, widać zatem jasno jaki jest sens owych „szlachetnych” działań. Tyle się mówi o tym, jaki to lis jest szkodnik, w takim razie po co zabijać jego pokarm? Bronią się tym, że w większości zabijają koguty, których jest oczywiście „za dużo”. Gdyby myśliwi naprawdę byli tak bezinteresowni nie żałowaliby drapieżnikom tej odrobiny mięsa, odciążając tym samym inne gatunki od lisich polowań.

No cóż, dopóki w świadomości myśliwych będzie funkcjonował taki model ochrony przyrody „Hoduję>Pomagam>Bym mógł sobie pozabijać”, tak żaden normalny człowiek ręki wam nie poda.

12036509_904710536285120_4424770179794592791_n

Myśliwi lubią stawiać się w pozie obrońcy przyrody, regulatora liczebności etc. Ostatnio głośno i emocje budzą polowania na lisy. OK, można się zgodzić z tym, że lis jako drapieżnik praktycznie nie posiada już w naszych warunkach wrogów naturalnych poza człowiekiem. Można się zgodzić po trosze z tym, że stosowanie szczepionek przeciw wściekliznie wpłynęło na wzrost ich liczebności.

Jest jeszcze trzeci aspekt o którym od środowiska myśliwych Państwo nigdy nie usłyszą. Rabunkowe polowania na zwierzynę drobną w latach 60.-80. i poźniej (kuropatwy, zające, bażanty) człowiekowi z ekonomicznego punktu widzenia do niczego nie potrzebne zabijane w setkach podczas polowań – pozbawianie lisa głównego pokarmu. Po co już wiemy, jak piszą myśliwi choćby na naszej stronie; dla rosołu i pieczystego. Oto kulisy tej tak zwanej „racjonalnej gospodarki”, w wyniku której człowiek musi obecnie mocno ingerować strzelbą, by inne stworzenia nieco odciążyć. Nie byłoby nic do pisania, gdyby myśliwi skupiali się na samych lisach. Ale cóż, czapki już niemodne, futra też, z mięsa nic się nie zrobi. Jak widzicie Państwo na zdjęciach popełniają ten sam błąd nadal, zapewne przekonani o swej nieomylności, zabijając lisy ,tłuką jednocześnie bażanty, zające, króliki. Byle coś było. Zresztą według nich liczebność wszystkiego zawsze wzrasta, co by się nie działo zawsze dla każdego jest nadmiar do odstrzału. Oczywiście robią to z litości, bo zwierzę się nie wyżywi… Zatem w skrócie – zabijają zarówno drapieżniki i ich ofiary, te drugie już tylko dla siebie. Jaki tego sens trudno powiedzieć,zważywszy to, że ptaki mają innych wrogów naturalnych w każdej fazie swojego życia. Co ciekawe, myśliwi zawsze powtarzają, że zabijają lisy po to by chronić inne gatunki zwierzyny drobnej. Dlaczego więc na tym samym polowaniu zabijają jednocześnie te gatunki które rzekomo deklarują chronić?

Rosół & Pasztet = Racjonalna gospodarka łowiecka.

12032152_904710582951782_4997249769664873756_n