Kategoria: Polowanie na bażanty

Ile myśliwi płacą za możliwość zabijania bażantów

Ostatnio po grupach myśliwskich krąży takie oto ogłoszenie, którego treść brzmi: Ośrodek w Sokołowie k. Golubia Dobrzynia oferuję Państwu organizację polowań na bażanty, w formie polowania pędzonego. Zapewniamy specjalna oprawę, czyli sygnalistę, pokot, medale, upominek dla każdego uczestnika polowania, foto relację z polowania. Podczas każdego polowania … Czytaj dalej Ile myśliwi płacą za możliwość zabijania bażantów

Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami + strzelanie przy podsypach.

Co tam panie w myśliwskich grupach? Lament strach i umartwienie. A dlaczego? Jeden z myśliwych udostępnił zdjęcie po polowaniu, aportowanego przez swojego psa, bażanta. Jak się okazuje ptak był jeszcze wówczas żywy i cierpiał potworne męki przerażenia oraz strachu.  Jednak myśliwski przeszkolony pies nie zna … Czytaj dalej Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami + strzelanie przy podsypach.

Myśliwska ”etyka” i ”praca” w łowisku.

Dziś przed świtem około 3:30 wybrałem się na ornitologiczny spacer. Celem wyprawy była rzeczna dolina otoczona lasami, łąkami torfowymi i rozlewiskami. Tego ranka obserwowałem wiele zwierząt: króliki, zające, sarny i sporo ptactwa. I pomyśleć, że już za 2 dni ten spokój zakłóci palba opętanych strzelb. Zaczyna się bowiem sezon „na rogacze” – kozły sarnie, przed którymi myśliwi będą nas ratować, by tylko przypadkowo zdobyć sobie czaszkę z parostkami. Przez kolejnych kilka miesięcy będą płoszyć i niepokoić choćby sarny, mające w tym czasie młode. Zero poszanowania, zrozumienia, pokory. Wszystko to na terenie specjalnej ochrony ptaków (OSO) ze stwierdzonymi takimi gatunkami jak: podgorzałka – skrajnie nieliczny ptak lęgowy. Czy spokój i cisza podczas lęgów dla tego gatunku obchodzi myśliwych? Nie, bo nie jest łowna… Czy rybitwa czarna lub bączek, oba podobnie nieliczne gatunki… Ale to temat na osobną notatkę.

Myślałem, że z kanonów tak zwanej „myśliwskiej etyki” nic mnie już nie zaskoczy. Ale cóż, im głębiej w las… zdjęcia wykonane telefonem, gdyż nie miałem przy sobie nic innego. Co zatem słychać w myśliwskich łowiskach? Po kolei.

Puszki i butelka po piwie przy ambonie, widok ten akurat nie jest dla mnie zaskoczeniem, napotykam to stale i przy każdej sposobności dokumentuje. Czasami butelki były porozrzucane bezpośrednio we wnętrzach ambon. Coś na rozgrzewkę i ku tradycji….

Zdjęcie1619

Zdjęcie1620

Dalej mamy kolejną ciekawostkę. Zadaszenie – podsyp dla bażantów, ulokowany kilkanaście metrów od ambony myśliwskiej. Według prawa myśliwi nie mogą strzelać do zwierząt w miejscach dokarmiania zwierzyny. Dlatego stworzyli nęciska – takie same karmiska, tylko z gorszej jakości karmą przy których już do zwierząt można strzelać, ile się zapragnie. W każdym razie, jestem pewien, że lokalizacja tego karmiska dla kuraków nie jest przypadkowa. Skala zwyrodnialstwa po prostu poraża, kiedy uświadomimy sobie, że niekontrolowani przez nikogo bandyci strzelają w otwartym polu do ptaków – które najprawdopodobniej sami wyhodowali i wypuścili, kiedy posilają się w takim miejscu i chronią przed drapieżnikami. Nie mieści mi się to w głowie i nie bądźmy naiwni – ambony wyłącznie do obserwacji to mogę używać np. ja. Podsypy powinny być umieszczone w kępach zadrzewień, lub na haliznach z roślinnością, by bażanty miały możliwość ukrycia się. Myśliwy wybrał jednak samotne miejsce w gołym polu, z dala od oczu ludzkich i ciekawskich. Kilkanaście metrów dalej postawił ambonę…

Zdjęcie1596

Zdjęcie1601
Na bażanty powinno się polować z podchodu, „na deptanego”, czy wypłaszając je z ułożonymi psami. Strzelanie do ptaków z takiej odległości i jeszcze z ambony przy podsypie trąci wręcz idiotyzmem, z uwagi na duży rozrzut śrutu. Druga strona to ”etyka”. W tych miejscach ptaki walczą zimą o przetrwanie i gromadzą się.  Etyka swoją drogą, życie swoją…o czym niech poświadczy wpis myśliwego poniżej z forum dziennika łowieckiego.

Screenshot - 2017-06-06 , 12_21_52
Zostałem zaproszony na polowanie na bażanty do łowiska w kujawsko-pomorskim.Stan bażantów niezły…Śnieżek ,lekki mrozik i słoneczko dopełniają myśliwskiego raju. (…) Polowanie polegało na objeździe wszystkich podsypów,gdzie z powodu warunków pogodowych (śnieg ,słaba dostępność karmy naturalnej) od rana gromadziły się stadka bażantów. Grupa obstawiała teren wokół podsypu i wtedy do akcji wkraczały psy.Podryw stada,kanonada i bogaty wynik każdego podejścia (…) Na moje pytanie do łowczego koła ( z 36-letnim stażem) dlaczego tak właśnie polują odpowiedź była następująca…BAŻANTA W TERENIE INACZEJ NIE STRZELISZ,JAK PRZY PODSYPIE,BO TAM SIĘ GROMADZĄ…A POLUJEMY TAK JUŻ OD TRZYDZIESTU LAT I NIKOMU TO NIE PRZESZKADZAŁO POZA TOBĄ

Screen można sobie pobrać i powiększyć do przeczytania. Dobrze, że tego myśliwego bulwersuje chociaż ten sposób polowania.

Ślad rozrzuconej słomy na leśnym dukcie doprowadził mnie w inne miejsce. Ciężko je określić, choć wpisuje się w kanon pojęcia nęciska, bardziej przypominało leśny kompostownik. Smród okropny od gnijącej żywności: ziemniaków, buraków, pora, jabłek, pomarańczy, marchwi i wielu innych ciężkich do odróżnienia. Słowem, myśliwi w środku lasu pozbywając się odpadów z gospodarstwa domowego stworzyli sobie prywatny kompost. W państwowym lesie. Takich miejsc są w Polsce tysiące, cuchnących, fermentujących stwarzających zagrożenie dla zwierząt i ludzi. Sporo z owoców było zapleśniałe. Kilkadziesiąt metrów dalej, na zamglonej łące żerowały sarny na świeżej zieleni, mając w poważaniu myśliwską łaskę. Wywalenie bez konsekwencji tego syfu to jedno, jak widzą Państwo na zdjęciach kilkanaście metrów od nęciska widnieje etycznie „zwyżka”, czyli takie siedzisko z drabinką przytwierdzone do drzewa. Aby wygodniej można było oddać strzał do posilającego się tym gnojownikiem zwierzęcia i „etycznie” ukryć przed jego zmysłami na bezpiecznej wysokości. Zwyżka pomalowana na zielono, może by jakiś ‘’zielony’’ jej czasem nie wypatrzył.

 

Zdjęcie1615

Lizawki. Skoro mit bezinteresownego i „potrzebnego” dokarmiania został wielokrotnie obalony i wyśmiany, może jednak robią coś myśliwi bezinteresownie dla zwierząt? Można tak pomyśleć, napotykając przytwierdzone do pniaków czerwone i białe solne kostki. Te rdzawe zawierają domieszki mineralne. No to myśliwi szlachetnie i bezinteresownie pomagają zwierzętom zaopatrując je w niezbędną sól do budowy kości i zębów. Zaraz, czy na pewno? Każdy kij ma 2 końce. Myśliwy gospodaruje swoim łowiskiem. Tutaj wszystko się kalkuluje. Wykładana sól służy zwierzętom, owszem, jednak myśliwego interesuje inny efekt – zdrowe bez deformacji poroże. Prawie każdy z samców zwierzyny płowej w łowisku zginie od kuli, dostarczając trofeum w postaci poroża. I dlatego wykłada się sól. Piękny wieniec czy parostki będzie ozdobą salonu lub dostanie punkty przy wycenie trofeum, co przekłada się na myśliwską dumę i sukces. O bezinteresowności i szlachetności mowy być tutaj nie może, jest cynizm i wyrachowanie. To tak jakbyśmy karmili kogoś zdrowo, tylko po to by bez jego pobrać sobie narządy do przeszczepu. Niektórzy z Was myślą może w tym momencie dalej, zdając sobie pytanie: „Ale kto wykładał sarnom i jeleniom sól przez te wszystkie tysiące lat, kiedy nie prowadzono gospodarki łowieckiej i jakoś wykształcały poroże?” Dokładnie tak. Jeleniowate nie potrzebują soli w kostkach by je wykształcić, wszystkie potrzebne składniki czerpią z soli mineralnych zawartych w pokarmie roślinnym. Wystarczało to przez dziesiątki tysięcy lat… teraz zaś, myśliwi „wiedzą lepiej”. Zaprzeczając wszelkim znanym prawom natury i pokazując swoją ignorancję oraz pogardę. Ale to środowisko ukochało „piękne” trofea, puste czaszki i martwe głowy. Dzięki stosowaniu soli uzyskują lepsze efekty. Chore… bardzo.

Zdjęcie1602

Podsumowanie pracy w „łowisku”. Warto przyswoić sobie to pojęcie. Dla myśliwego nie ma natury, lasu, przyrody – jest łowisko. Zasobne lub nie. Oby ze sprzyjającym leśniczym. Nasza przyroda cierpi. Cierpi strasznie przez łowiectwo i brak pojęcia jego sympatyków. Walające się butelki i puszki pod ambonami „to pewnie młodzież pozostawiła”, jak próbują oponować w takich przypadkach. Ustawione w innym miejscu ambona, a obok zadaszony podsyp, by myśliwy mógł wygodnie strzelać do posilających się i chroniących przed lotnymi drapieżnikami bażantów. Wreszcie cuchnące nęciska – kompostowniki pełne gnijących warzyw i owoców, pleśniejących i brudnych. Kilkanaście metrów dalej poręczna zwyżka, by w ukryciu można było bezpiecznie strzelić do zwierzęcia posilającego się szkodliwymi odpadkami. Może kieruje nimi taka logika – „skoro je zastrzelę, to co za różnica jaki syf zje. A jak się rozchoruje to odstrzelę jako cherlawą, odstrzał sanitarny hehe”. Może. Lizawki i sól – motywacja wyjaśniona powyżej. Dodajmy do tego rozjeżdżanie terenówkami pól rolników, trudno dostępnych miejsc w lesie, hałas i płoszenie zwierząt w ostojach i mamy oto pełny obraz tak zwanej „ciężkiej pracy w łowisku dla dobra zwierzyny i przyrody ojczystej”. Bezinteresownie. Do wglądu na załączonych obrazkach.

Zdjęcie1598
Podsypy powinny być umieszczone w kępach zadrzewień lub na haliznach z roślinnością, by bażanty miały możliwość ukrycia się. Myśliwy wybrał jednak samotne miejsce w gołym, szczerym polu, z dala od oczu ludzkich i ciekawskich. Kilkanaście metrów dalej postawił ambonę…

Zdjęcie1612
Etycznie umiejscowiona zwyżka przy nęcisku, z bliska.

PS. Proszę się nie martwić jednak. Będę monitorował co tam się dzieje i odpowiednio reagował. By chronić przyrodę przed nadmierną, bezmyślną presją łowiectwa i jego fanatyków.

Negatywny wpływ polowań na ptactwo

Można powiedzieć, że zaczęło się właśnie od tego. Ogromna rzesza ludzi zajmująca się badaniem i obserwacją ptaków, zawodowo czy amatorsko, dostrzegła pewien bolesny paradoks. Ptaki znajdujące się na liście łownych nie podlegają myśliwskim argumentom o szkodach rolniczych, nie trzeba regulować ich liczebności, ponieważ posiadają wrogów … Czytaj dalej Negatywny wpływ polowań na ptactwo

Bażanty a myśliwi.

12045414_903252226430951_2358351834911182150_o

Kontynuując serię o ptakach a i w odpowiedzi na mającą w internecie miejsce ostatnio dyskusję, na różnych stronach myśliwi chwalą się jak to wsiedlają bażanty do łowisk, robią to własnym kosztem, szlachetni, bezinteresowni… Nie, te pojęcia są im chyba daleko obce. Z jednej strony sami niektórzy myśliwi uważają, że to jedynie akcja dokarmiania lisów. Z drugiej strony , w mojej ocenie działania te mają na celu jedno – by móc w spokoju kontynuować swoje krwawe hobby, by było do czego strzelać. Podczas polowań dewizowych, nierzadko zdarza się aby wypuszczone jednego dnia bażanty były strzelane na drugi dzień. Wszystko oczywiście opłacone, widać zatem jasno jaki jest sens owych „szlachetnych” działań. Tyle się mówi o tym, jaki to lis jest szkodnik, w takim razie po co zabijać jego pokarm? Bronią się tym, że w większości zabijają koguty, których jest oczywiście „za dużo”. Gdyby myśliwi naprawdę byli tak bezinteresowni nie żałowaliby drapieżnikom tej odrobiny mięsa, odciążając tym samym inne gatunki od lisich polowań.

No cóż, dopóki w świadomości myśliwych będzie funkcjonował taki model ochrony przyrody „Hoduję>Pomagam>Bym mógł sobie pozabijać”, tak żaden normalny człowiek ręki wam nie poda.

12036509_904710536285120_4424770179794592791_n

Myśliwi lubią stawiać się w pozie obrońcy przyrody, regulatora liczebności etc. Ostatnio głośno i emocje budzą polowania na lisy. OK, można się zgodzić z tym, że lis jako drapieżnik praktycznie nie posiada już w naszych warunkach wrogów naturalnych poza człowiekiem. Można się zgodzić po trosze z tym, że stosowanie szczepionek przeciw wściekliznie wpłynęło na wzrost ich liczebności.

Jest jeszcze trzeci aspekt o którym od środowiska myśliwych Państwo nigdy nie usłyszą. Rabunkowe polowania na zwierzynę drobną w latach 60.-80. i poźniej (kuropatwy, zające, bażanty) człowiekowi z ekonomicznego punktu widzenia do niczego nie potrzebne zabijane w setkach podczas polowań – pozbawianie lisa głównego pokarmu. Po co już wiemy, jak piszą myśliwi choćby na naszej stronie; dla rosołu i pieczystego. Oto kulisy tej tak zwanej „racjonalnej gospodarki”, w wyniku której człowiek musi obecnie mocno ingerować strzelbą, by inne stworzenia nieco odciążyć. Nie byłoby nic do pisania, gdyby myśliwi skupiali się na samych lisach. Ale cóż, czapki już niemodne, futra też, z mięsa nic się nie zrobi. Jak widzicie Państwo na zdjęciach popełniają ten sam błąd nadal, zapewne przekonani o swej nieomylności, zabijając lisy ,tłuką jednocześnie bażanty, zające, króliki. Byle coś było. Zresztą według nich liczebność wszystkiego zawsze wzrasta, co by się nie działo zawsze dla każdego jest nadmiar do odstrzału. Oczywiście robią to z litości, bo zwierzę się nie wyżywi… Zatem w skrócie – zabijają zarówno drapieżniki i ich ofiary, te drugie już tylko dla siebie. Jaki tego sens trudno powiedzieć,zważywszy to, że ptaki mają innych wrogów naturalnych w każdej fazie swojego życia. Co ciekawe, myśliwi zawsze powtarzają, że zabijają lisy po to by chronić inne gatunki zwierzyny drobnej. Dlaczego więc na tym samym polowaniu zabijają jednocześnie te gatunki które rzekomo deklarują chronić?

Rosół & Pasztet = Racjonalna gospodarka łowiecka.

12032152_904710582951782_4997249769664873756_n