Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami + strzelanie przy podsypach.

Co tam panie w myśliwskich grupach? Lament strach i umartwienie. A dlaczego? Jeden z myśliwych udostępnił zdjęcie po polowaniu, aportowanego przez swojego psa, bażanta. Jak się okazuje ptak był jeszcze wówczas żywy i cierpiał potworne męki przerażenia oraz strachu.  Jednak myśliwski przeszkolony pies nie zna litości…  Czy myśliwi przejmują się losem konającego bażanta? Nie, no bo przecież został na pewno pozyskany „w zgodzie z etyką i zasadami”. Bardzo zaś martwią się tym, że zdjęcie może wycieknąć i zbulwersować opinię publiczną, czemu dają wyraz w komentarzach.

bazanty1

Usuń to zdjęcie kolego bo będzie chryja

Też jestem za usunięciem

Również jestem za usunięciem zdjęcia

 Stary my to zrozumiemy, ale pseudo ekolodzy nie

Jak miło. Aż czterech myśliwych za usunięciem zdjęcia. Szkoda tylko, że jedyną motywacją jest lęk przed reakcją opinii publicznej. „Bo będzie chryja”.

bazanty2

Ale przecież jak to piszą zawsze na naszej stronie? „Zwierzę ginie od 1 celnego strzału, dowiedzcie się czegoś o łowiectwie”. Tymczasem według własnych szacunków samych myśliwych, postrzałków i zwierząt nie znalezionych bywa nawet ponad 30 %.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/06/21/postrzalki-na-polowaniach/

Taki przypadek to kropla w morzu.  Podczas przeciętnego sezonu łowieckiego podobny horror serwowany jest 60-80 tysiącom ptaków zabijanych tylko dla rozrywki. Myśliwi publicznie mówią: Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie! My dbamy o zwierzynę, hodujemy i wypuszczamy bażanty do łowisk, żeby ubogacić swój teren łowiecki. I na tym wszelkie wyjaśnienia się kończą. Żaden z myśliwych, już nie powie Wam o tym, że robią to tylko w celu zaspokajania swojej żądzy zabijania. Nie robią tego by podziwiać te ptaki w naturze czy napawać się ich widokiem, lecz tylko po to by je następnie zamordować. Tak samo reklamują się z kampanią pod nazwą „Ożywić pola”, podczas której przychodzą do szkół i zabierają dzieci na takie akcje wypuszczania zajęcy czy bażantów. Robią to z czystym wyrachowaniem i premedytacją, gdyż doskonale wiedzą, że dziecko zachowa wtedy w pamięci obraz troskliwego wąsacza, działającego przecież dla dobra natury… Dzieci natomiast z wielkim zainteresowaniem traktują takie zajęcia, gdyż możliwość zobaczenia z bliska i potrzymania pięknego, normalnie dzikiego ptaka to dla nich wielka atrakcja. Jak to wygląda, można zobaczyć na poniższym filmie. Myśliwi dobrze zaplanowali i zorganizowali dzieciom atrakcje, czyli przejazd ”baną” za ciągnikiem ,którą normalnie jeżdżą sami na polowania, by mordować zwierzęta. Wiele dzieci miało możliwość wypuszczenia bażanta własnoręcznie.  Szkoda, że nie powiedzą im wszystkiego, o czym piszemy w niniejszym artykule. Ale empatia jest w takich przypadkach zabijana z premedytacją, przy cichym przyzwoleniu nieświadomych opiekunów.

Bywa, że ptaki są kupowane z hodowli i wypuszczane do środowiska, gdzie oszołomione i nieprzystosowane kryją się, nie potrafiąc znaleźć sobie pokarmu, ani unikać drapieżników. Myśliwi jednak się tym nie przejmują. Bardzo często organizują polowania już na drugi dzień po wypuszczeniu, gdzie potrafią wystrzelać wszystkie wypuszczone przez siebie sztuki,zapraszając przy tym myśliwych z zagranicy dla podreperowania budżetu koła. Na jednym takim polowaniu ginie wówczas nawet 200 zdezorientowanych i przerażonych ptaków. Pamiętam, gdy publikowaliśmy już kiedyś tą informację, jeden z myśliwych skwitował ze śmiechem: No tak, czego się nie robi dla dewizowców. Jak wynika z danych dostępnych ze stacji badawczej PZŁ w Czempiniu, w jednym sezonie łowieckim wypuszczono 108,7 tys. tych ptaków, a zastrzelono do 104 tys. (dane szacunkowe).

zasiedlanie-bazantow

„Działanie dla dobra środowiska, w zgodzie z postulatami ochrony przyrody”, będą próbować mydlić oczy. Rzeczywiście, tyle strzałów, huku, hałasu, łażenia po ścierniskach, łąkach, nieużytkach, płoszenie wszystkiego co  żyje, to dla ochrony  ojczystej przyrody… Jeden bażant, już wypierzony to koszt 20-30zł.  Zaś w przeciętnej ofercie dla myśliwego dewizowego cena za trofeum z bażanta wynosi 38 zł + 21 zł za tuszę.

Źródło: 
http://www.szczebra.bialystok.lasy.gov.pl/documents/62672/25140272/OFERTA+DEWIZOWA_14_15_akw.pdf

Dla koła jest to oczywiście czysty zysk, przy zakupie młodego bażanta, za niecałe 20 zł sztuka. Ale widzimy, że tutaj nie chodzi nawet o tą zdrową dziczyznę jak to lubią apelować i jedzenie. Bo normalny człowiek, chcący zjeść mięso z tego ptaka, zakupiłby go sobie z hodowli w cenie 30 zł, zabił, przerobił i zjadł.  Z mniejszym stresem dla zwierzęcia. Ale nie myśliwy… On musi ptaka zakupić, wypuścić, żeby doznał szoku oraz przerażenia, jak i spora część z nich ginie nie potrafiąc się zaadaptować. Następnie musi zorganizować sobie polowanie – stracony czas, amunicja, no i oczywiście rwetes w terenie płoszący wszystko co żyje. Ale ma to o co zabiega – adrenalinę i pozytywne emocje, których doświadcza zadając ptakom śmierć. To jest według nich, zbliżone do natury, harmonijne współistnienie z nią… I jest to totalnie nie ekonomiczny i nie opłacalny sposób zdobywania żywności. Ale dopłacają do tego, nie po to by zaspokajać głód, lecz upajać się emocjami łowieckimi na polowaniu.

Stosowany przez myśliwych termin „ubogacanie łowiska” i „wsiedlanie bażantów dla dobra środowiska”, oznacza w praktyce tylko dbanie o swój interes. Są hodowane, kupowane i wypuszczane, tylko po to, by zginęły z rąk nienasyconych morderczych wrażeń oprawców. No i jeszcze dokarmiają je bezinteresownie, pomagając przetrwać zimę :).

Przykład bażanta, pokazuje dobitnie czym jest w istocie łowiectwo – zabijaniem dla przyjemności. Działania myśliwych na tym polu nie przedstawiają ani racjonalności, ani logiki. Bażant ma mnóstwo wrogów naturalnych, nie robi żadnych szkód. Nawet teoria, o regulacji „nadmiaru kogutów w łowisku”, ma się nijak, jeśli biorąc pod uwagę mogące polować na tego ptaka lotne i ziemne drapieżniki, plus zniszczenia w lęgach, wezmiemy pod uwagę fakt, że to właśnie koguty swoim głośnym zachowaniem drapieżniki do siebie przyciągają.A jeśli bażanta gdzieś nie ma, no to bardzo racjonalnie wypuszczamy go, żeby sobie postrzelać…Wtedy oczywiście narzekać i psioczyć na drapieżniki, które chętnie skorzystają z tak łatwego żeru. Logika myśliwska w pigułce.

bazanty2_2

A to już bażanty stłoczone w hodowlach. Jedyny los jaki je czeka, to wypuszczenie, w celu „ubogacenia łowiska”, gdzie zależnie od praktyki danego koła zostaną wystrzelane w ciągu paru dni, lub po 2 latach. „Racjonalna gospodarka łowiecka” w praktyce. Warto tutaj podkreślić, że bażant to gatunek naszej faunie obcy, a ornitologom znany jest negatywny wpływ tego gatunku na rodzime ptactwo (przenoszenie pasożytów, głośne zachowanie kogutów.) Co nie znaczy, że zasługują na gehennę i podły los, jaki serwują mu nasi myśliwi.

bazanty1

Jakby tych wszystkich abstrakcji było mało, mamy także dowody, że myśliwi potrafią strzelać do bażantów w miejscach ich zimowego dokarmiania (podsypy). Te pozbawione moralności praktyki kół łowieckich, w jednych są normą, w innych budzą niesmak ( Ale pewnie ranienie ptaków śrutem i dogryzanie półżywych przez psy, to już nie, zgodne z etyką). Niech posłuży tutaj przypadek opisany jednego z myśliwych na forum Dziennika Łowieckiego (http://lowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=15&i=76187&t=76187):

Zostałem zaproszony na polowanie na bażanty do łowiska w kujawsko-pomorskim.Stan bażantów niezły…Śnieżek ,lekki mrozik i słoneczko dopełniają myśliwskiego raju. (…) Polowanie polegało na objeździe wszystkich podsypów,gdzie z powodu warunków pogodowych (śnieg ,słaba dostępność karmy naturalnej) od rana gromadziły się stadka bażantów. Grupa obstawiała teren wokół podsypu i wtedy do akcji wkraczały psy.Podryw stada,kanonada i bogaty wynik każdego podejścia (…) Na moje pytanie do łowczego koła ( z 36-letnim stażem) dlaczego tak właśnie polują odpowiedź była następująca…BAŻANTA W TERENIE INACZEJ NIE STRZELISZ,JAK PRZY PODSYPIE,BO TAM SIĘ GROMADZĄ…A POLUJEMY TAK JUŻ OD TRZYDZIESTU LAT I NIKOMU TO NIE PRZESZKADZAŁO POZA TOBĄ

Obrońcy łowiectwa powiedzą w takim przypadku: To nie myśliwi, tylko kłusownicy! Czarne owce są wszędzie. No cóż, tylko w obu przypadkach, zarówno pierwszy screen, jak i drugi, pochodzi z facebookowej grupy o nazwie ”Polski Związek Łowiecki PZŁ”. Czy należą tam więc kłusownicy? W drugim zaś przypadku, to forum myśliwych, członków PZŁ stworzone przez nich samych.

Screenshot - 2017-06-06 , 12_21_52

W trosce o dobre imię polskiego łowiectwa, oraz stan faktyczny zgodny z prawdą, poczuliśmy się w obowiązku tą informacją niezwłocznie się z Państwem podzielić.

Poniżej film z polowania na bażanty, przy udziale dzieci.
Co roku pozyskujemy ponad 100 kogutów, no,  gospodarka łowiecka, prawda – nieudolnie tłumaczy umiłowanie zabijania prowadzący polowanie.
Inne koła łowieckie, organizują akcje zwane ”Polowaniami bażantowymi – myśliwi dzieciom” (???) Bo, na czym owe „dzieciom”, ma polegać trudno zrozumieć.

Cała ta sytuacja, kojarzy mi się z opisaną przez Tomasza Matkowskiego w książce ”Polowaneczko”, kiedy jedna z Dian podczas biesiady myśliwskiej zaczęła opowiadać: No i ja postrzeliłam tego lisa w jądra, a on zaczął tak śmiesznie piszczeć, wszyscy zanoszą się śmiechem. Okrutne „poczucie humoru”, groteskowe i wyzute… albo właśnie „kultura myśliwska”, której my, biedni, głupi pseudoekolodzy nigdy nie pojmiemy.

bazantowe

Polowania na Kaczki

 

a55e3c1026f3

Będzie to prawdopodobnie ostatnia odsłona naszego cyklu o ptakach, zakończona ogólną rozprawą na temat ludzkiego podejścia do zwierząt. W poprzednich artykułach wykazaliśmy już hipokryzję myśliwych zabijających na jednym polowaniu jednocześnie lisy i bażanty, które to przed lisami deklarują chronić. Hodowanie bażantów, tylko w celu polowań na nie. Pokazaliśmy bezsens polowań na gołębie grzywacze i absurd zabijania jarząbków, gatunku nielicznego, znajdującego się w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych, a będącego na liście łownych. Udowodniliśmy,że wbrew twierdzeniom myśliwych nadal zabija się kuropatwy na polowaniach indywidualnych i w OHZ.  Zwróciliśmy uwagę opinii publicznej na zakłamanie środowiska łowieckiego, które z jednej strony szczyci się działaniami na rzecz ochrony głuszców i cietrzewi, a z drugiej organizujących płatne polowania na te gatunki tuż z granicami naszego kraju na Białorusi i Ukrainie.  Wykazaliśmy pomylone „odczuwanie piękna natury”, w odniesieniu do polowań na słonki. Wreszcie, zwróciliśmy uwagę na praktyki zabijania gęsi podczas przelotów, na granicach parków narodowych, rezerwatów i terenów ochrony oraz pomyłek i zastrzeleń gatunków objętych ochroną. Linki do tych tekstów zostaną podane poniżej, ale co jest wspólnym mianownikiem dla polowań na te gatunki? Całkowity ich bezsens, brak logicznego i merytorycznego uzasadnienia. No chyba, że przyjmiemy na wiarę, jakoby myśliwi chronili ludzkość przed nadpopulacją kaczek, bażantów, słonek, gołębi czy jarząbków albo chronili uprawy rolników przed kuropatwami. Wytłumaczenie jest jednak bardziej prozaiczne – chęć samego polowania i smak. Zostawmy chęć samego polowania i „przeżycia przygody łowieckiej”, bo dla fanatyka łowiectwa to jedyny argument jaki pozostaje. Ale smak i koszty? Przecież, jak ktoś lubi mięso,może zakupić bażanta z hodowli czy kaczki chowane ekologicznie, nawet samemu się tym zająć. Wychodzi kilka razy taniej niż samo polowanie. Widzimy więc, że nawet nie o jedzenie tu chodzi, a o sam akt polowania.

Sympatyczne kaczki krzyżówki, które pokazujemy dzieciom w parku i karmimy zimą jeśli pozostały, mają szczęście jeśli za swoją ostoję wybrały sobie parkowy stawik miejski. Tu nikt nie będzie do nich strzelał. Gorzej, kiedy zapragną zamieszkiwać spokojne, choć tętniące harmiderem różnego ptactwa bagniska, stawy i oczerety.  Oprócz krzyżówek poluje się jeszcze na inne piękne kaczki, cyraneczkę, głowienkę i czernicę. Brzydkiej pikanterii dodaje fakt, że niektóre z gatunków w okresie kiedy wolno na nie polować, mogą jeszcze wodzić młode z późnego lęgu. Zakładam, że ten fakt totalnie nie obchodzi myśliwych, skoro jest sezon… etyka tylko dla wybranych, kiedy trzeba poświecić gdzieś przykładem.  Druga sprawa to możliwość pomyłki z innymi gatunkami, bo poluje się często przy złych warunkach oświetleniowych, rano lub wieczorem, a jak z odróżnianiem u myśliwych gatunków wszyscy wiemy… choćby po liczbie pomyłek jakie rejestrujemy w ciągu roku, a zdarzały się takie kwiatki jak wilk z jenotem, koń z jeleniem, żubr z dzikiem czy łosie z jeleniami. A co dopiero cyranka do cyraneczki czy głowienka do hełmiatki.  Cóż, gdy jedni zabierają dzieci do parku czy w teren, by obserwować naturę, cieszyć się nią… inni zabierają swoje pociechy na polowania, by pokazywać jak się niszczy, zabija, od dzieciństwa wpajać brak szacunku do natury i wszelkiego życia. Poniżej pojawią się zdjęcia z pokotów, z udziałem dzieci.

Dlaczego je zabijają? Widziałem gdzieś ostatnio takie oto tłumaczenie myśliwego, zacytujmy z pamięci:

Ale w czym zwierzęta dzikie mają być gorsze od hodowlanych? Dlaczego nie mają (nie zasługują??) by być zabijane? Ja chcę tylko jeść zdrową dziczyznę. OK, przyjmijmy na chwilę, takie tłumaczenie jako rozsądne… Czyli tak, skoro hodowlane już cierpią, to niech dzikie też, czemu mają być gorsze… Jedno bezsensowne okrucieństwo usprawiedliwia drugim. Rodzą się natychmiast dwa pytania – z jakiej racji, tylko mała grupa ludzi ma mieć dostęp do „zdrowej dziczyzny”? I najważniejsze – OK, przyjmijmy, że na chwilę zgadzamy się zupełnie z tym myśliwym, jego myśleniem i zaczynamy wszyscy robić to samo. W końcu dlaczego mamy jeść „chemiczne mięso z marketów”. Ponad 30 mln ludzi robi uprawnienia myśliwskie albo legalnie czy nie zaczynają polować – przecież oni chcą tylko zdrowej dziczyzny, należy im się. Ile wtedy zostałoby kaczek po roku? I czy myśliwy nadal podtrzymywałby swoje tłumaczenie jako rzetelne?
Zrezygnowanie z polowań na ptaki i zwierzynę drobną to nie podlegający dyskusji warunek, jeśli chodzi o nieuniknione przyszłe zmiany w łowiectwie. Inny myśliwy z którym miałem okazję rozmawiać, twierdził, że on nie poluje nawet dla mięsa, a dla samego klimatu – przekonywał mnie, że upolowane kaczki rozdaje okolicznym mieszkańcom, tym samym wkupując się w łaski ogółu.

11390298_846602825429225_3682301582505115485_n

Jak się poluje?

Metody mordowania tych ptaków są równie perfidne i oszukańcze, co przy innych gatunkach zwierząt. Wiadomo – aby nie było zbyt trudno zaskoczmy zwierzę „na śpiku”, wabmy lub oszukajmy używając sztucznego lub prawdziwego wabia w postaci żywej kaczki… Niech przemówią cytaty ze stron kół łowieckich:

Polowanie na kaczki odbywa się przeważnie indywidualnie, czasami także zbiorowo. Poluje się następującymi sposobami: z łódki, z podchodu, na przelotach, zlotach i sadach, z krykuchą, z bałwankiem i z naganką.

1. Polowanie z łódki polega na tym, że myśliwy płynąc łódką wśród szuwarów płoszy lub podjeżdża znajdujące się w szuwarach lub na wodzie kaczki. Ten sposób polowania daje najlepsze wyniki rankiem, kiedy kaczki zaszywają się w szuwarach na dzienny odpoczynek po powrocie z nocnego żeru. Łódką należy podjeżdżać możliwie cicho i pod wiatr.   Zwróćmy uwagę na wskazówki: Dzienny odpoczynek po powrocie z nocnego żeru… I niech ktoś powie, że nie jest to umyślne prześladowanie żyjących  w spokoju zwierząt… o przepraszam! Dla myśliwych to harmonijne obcowanie w zgodzie z naturą.

2.  Polowanie z podchodu (na brodzonego) to wyszukiwanie kaczek w pobrzeżnych szuwarach, na łąkach, torfowiskach i na bagniskach. Ten sposób wymaga  brodzenia na mokradłach często aż powyżej pasa, z zachowaniem ciszy żeby nie spłoszyć kaczek zbyt wcześnie.Najodpowiedniejszą porą do tego rodzaju polowania jest wczesny ranek. Przy polowaniu z podchodu z psem myśliwy idzie wzdłuż brzegu, a pies przeszukuje szuwary. Stosuje się też jeszcze inny sposób: jeden lub dwóch myśliwych wjeżdża łódkami w zarośla, a pozostali stoją na brzegu.  Komentarz:  Wczesny ranek (widoczność), buszujący pies, oczywiście luzem biegający i kilku koleżków czekających by majestatyczną ciszę poranka uświetnić kanonadą do wypłoszonych ptaków. Spokój, harmonia, natura…

kaczki_2014_5_20140817_1040490619

3. Polowanie na przelotach polega na tym, że znając miejsca przelotu (przesmyki powietrzne) kaczek, wieczorem na żer lub rano do siedliska, robi się zasiadkę na szlaku ich przelotów. Najodpowiedniejszą porą do tego rodzaju polowania jest czas tuż po zachodzie lub przed wschodem słońca w sierpniu i pierwszej połowie września.  (Tuż po zachodzie i przed wschodem słońca, czyli znowu widoczność, walimy do ptaków udających się na żer lub spoczynek) Etyka i poszanowanie po myśliwsku.

4. Polowanie na zlotach wieczornych to urządzenie zasiadki na miejscach, gdzie kaczki w okresie późnego lata wczesnej jesieni przylatują na żer. Najczęściej ma to miejsce na owsiskach, jęczmieniskach, pszeniczyskach, na śródpolnych, dzikich stawach i jeziorach oraz na podmokłych zarośniętych olszyną i krzakami łąkach. Zasiadkę na zlotach robi się krótko przed zachodem słońca. – Znowu, warunki i widoczność, żer…

5. Polowanie na sadach to z kolei zasiadka na wracające z nocnego żeru kaczki. Sady mają miejsce na najbardziej zacisznych stawach, jeziorach wśród pola albo lasu lub na rzekach we wczesnych godzinach rannych – od świtu do około godziny 8 rano. Zasiadkę urządza się na brzegu w krzaku, szuwarach lub w budce specjalnie zbudowanej albo na łódce odpowiednio ukrytej. W polowaniu na sadach nie należy strzelać pierwszej kaczki, która nadleci, tzw. kucharki, psuje to bowiem sad.

6. Łowy z Krykuchą (ach, ta gwara łowiecka) polega na tym, że jako wabia używa się kaczki domowej lub dzikiej, która puszczona na wodę, a przy tym przywiązana za nogę sznurkiem do łódki lub palika albo obciążona balastem na sznurku, ażeby nie mogła daleko odpłynąć, krzykiem przywołuje do siebie kaczory. Taką kaczkę puszcza się na otwartą wodę w pobliżu krzaków lub szuwarów, w których myśliwy jest ukryty. Można to robić równie dobrze w głębi stawu lub jeziora, podjeżdżając łódką do miejsca wypuszczenia krykuchy, jednak należy wówczas przygotować odpowiednią budkę dla zamaskowania łódki. Ten sposób polowania stosowało się w czasie wiosennych polowań na kaczory, w połowie kwietnia od świtu do 9-10 godziny rano i potem od godziny 16 do zmroku. Do tego rodzaju polowań najlepszy jest ciepły, słoneczny i bezwietrzny dzień.No cóż, bardzo to odważne i bohaterskie, zawsze można wpaść do wody. Oszukujemy dzielnie zwierzę, przy wykorzystaniu oswojonego niewolnika, byle dziki mieszkaniec stawu wystawił się na strzał. Zaleca się używać kaczki domowej lub dzikiej i tutaj mamy potwierdzenie,że chodzi o samo uzależnienie od aktu polowania i „łowieckiej przygody”. Bo skoro mamy dostęp do kaczki domowej albo dzikiej, którą możemy zjeść, po co jeszcze gnębić te wolno żyjące? Zapytajmy myśliwych… „eeee, no tradycja taka panie.”

10987377_871853942868605_649707640711999513_n
Drapieżnik zabija tyle ile potrzebuje. Często przyczyniając się do właściwej selekcji sztuk chorych i mniej sprawnych w ucieczce. Człowiek – myśliwy, – tyle ile zdoła.

7.  Polowanie z bałwankiem (gumową kaczką) stosuje się przeważnie na cyranki. Urządza się je w zupełnie analogiczny sposób jak z krykuchą. Bałwanka imitującego kaczkę cyrankę puszcza się na wodę, a krzyk kaczki naśladuje się wabikiem lub na ręku. Bałwanek powinien być zupełnie matowy i dlatego trzeba go strzec przed zamoczeniem; w wypadku zamoczenia będzie błyszczał, a to przyniesie wręcz odwrotny skutek. Ten sposób daje najlepsze rezultaty w polowaniu na kaczory cyranek, bo te dają się łatwo zwabić, a przy tym wabienie ich nie jest trudne. Dobra umiejętność wabienia pozwala na przywabienie kaczorów cyranek nawet bez bałwanka. Polowanie z krykuchą lub bałwankiem obecnie nie ma zastosowania, gdyż w okresie wiosny kaczory mają okres ochronny.  – Czyste bohaterstwo i poświęcenie…Oto ludzkość została w sprytny sposób ocalona przed nadpopulacją cyraneczek.

8.  Polowanie z naganką polega na tym, że myśliwi obstawiają miejsca polowania, naganka zaś w liczbie kilku ludzi, brodzących lub płynących na łódkach, płoszy kaczki. – Typowe zwyrodnialstwo,ukazujące jaki myśliwi mają stosunek do przyrody, podobnie jak w przypadku klasycznych polowań zbiorowych czy polowań na stogach. Obstawiamy szczelnie teren uzbrojonymi ludzmi, cel, pal! Do wszystkiego co wyleci z ostrzegawczym kwakaniem! Kaczki słysząc człowieka i widząc zawczasu nienaturalny ruch, kryją się w trzcinach i szuwarach, nie podrywając do lotu. Przecież zawsze działało – skryć się przed wzrokiem przypadkowego spacerowicza,zaczekać aż się oddali. Nie tym razem. Teraz myśliwi brodząc po pas w wodzie, czy z łódki, będą wypłaszać już przestraszone ptaki. Ostateczny ratunek, start w przestrzeń, gdzie skrzydła i ciało poranią drobne śruciny. Często jeszcze żywą przyniesie pies aportujący. Bagna, stawy, jeziora, torfiska i oczka wodne są bogatym siedliskiem dla wielu gatunków ptactwa i zwierząt,w tym chronionych czapli, bączków, łabędzi innych kaczek, łozówek, trzcinniczków, rokitniczek, brzęczek – cały ten drobiazg, także zostaje wypłoszony podczas takiego polowania. Czy to obchodzi myśliwych…”E panie, tradycja taka. Lubię dziczyznę i harmonijne obcowanie z naturą, co wyrażam właśnie takim sposobem polowania. I chociaż mogę kupić mięso z kaczki z ekohodowli kilkanaście razy taniej niż kosztuje organizacja takiego polowania, wolę się zmoczyć, spłoszyć wszystko co tu żyje, bo człowiek od zawsze polował, a ja postępuje w harmonii za naturą… Pan zaś nie ma pojęcia o łowiectwie!”

Opisy polowań:
http://kola.lowiecki.pl/gdansk/wybrzeze/images/Zwierzyna/kaczka/kaczka.htm

duck-hunting
Martwą lub żywą, dostarczy przeszkolony pies aportujący. Oczywiście puszczany dowolnie luzem. Myśliwych nie obowiązuje prawo.

Krzyżówki nie są takie „głupie” jednak. Unikają zbiorników, gdzie były strzelane, a w okresie polowań stają się ostrożniejsze, zapadając na noclegi w śródpolnych rowach. Co do końca bezpieczne nie jest, z uwagi na polujące lisy czy kuny. W każdym razie starają się zachować życie. Zależnie od atakujących je drapieżników – nocują albo na środku tafli wody w celu uniknięcia ataku penetrujących przybrzeżne zarośla drapieżników. Albo jeśli poluje bielik – chronią w gęstych trzcinach. Drapieżnik zabiera tyle ile musi, często chwyci ptaka mniej sprawnego, rannego, bardziej nieporadnego w ucieczce. I to jest przykład właściwej selekcji. A myśliwi? Kanonada, zastrzelić jak najwięcej, by ucieszyć się licznym pokotem. Dużo ranionych śrucinami postrzałków, które opadają gdzieś niezauważone, konając z głodu lub w paszczy drapieżnika. Ale jak to mówią Myśliwskie pozyskanie nie ma wpływu,na relacje gatunków w środowisku naturalnym. Tak… nie ma wpływu, ale chyba na myślenie osób wypowiadających podobne teorie, które mają usprawiedliwić w oczach laików lub dociekliwych akt polowania.

W przeciętnym sezonie łowieckim myśliwi mordują 100-150 tysięcy kaczek. Bez potrzeby, bez uzasadnienia.  Dane PZŁ .

Kaczki Pozyskanie

http://src.pzlow.pl/hodowla-gospodarka-polowanie/gatunki-lowne/dzikie-kaczki/

==============================================================

Malownicze mgliste bagno, porośnięte gęsto trzcinami, z brzegu kępami turzyc i sitowia to jedno z moich ulubionych miejsc „zasiadek”. Miejsce oferujące schronienie, wodę i pokarm, rozmaity dla różnych gatunków, przyciąga w swe pielesze wiele gatunków zwierząt. Królują dziki, które są głównym celem moich obserwacji, ale nie brak też saren korzystających z osłony trzcinowiska, gęsi, czapli, łabędzi, kaczek i całej rzeszy śpiewającej drobnicy. Dodajmy do tego chór żab i mamy choć blade wyobrażenie orkiestry natury, jaka w maju ożywia pogodny wieczór na mokradłach. Nie wiadomo czego słuchać i na czym się skupić, gwar ptasich głosów, miesza się z rytmicznym wołaniem kukułki, na tle monotonnego głuchego pohukiwania bąka. Do tego wszelkie szelesty, odgłosy łamanych suchych łodyg trzcinowych – to dziki gdzieś w głębi, sobie tylko znajomymi ścieżkami w błocie, przebudzają się na żer. Kilka razy odzywa się kogut bażanta, w wyżej położonym miejscu przy olszynach, gdzie woda spływa rowem z pól, zasilając bagnisko. Oczarowany trwającym spektaklem, mnogością życia, tylko odhaczam w myślach usłyszane gatunki ptaków. Dalej przy próchniejących wierzbach słychać nieokreślone drapania, skrobania, chrobot, czy to bóbr? Może piżmak lub coś innego? Pozostaje tylko dźwięk i domysły. Po kilku minutach cichnie. Koncert przerywają jak wrzaski odgłosy pluskania – to ryby rzucają się przed wieczorem. Poza zasięgiem wzroku donośny miękki łopot potężnych skrzydeł – łabędzia wieczorna gimnastyka. Wtem narastający poświst skrzydeł, kwakanie i plusk, grupa kaczek zapada na nocleg. Zirytowane gęsi dokładają swój ostrzegawczy głos do zamieszania. 
Niepokój budzą co i raz szerszenie, mknące co jakiś czas pojedynczo z niskim pomrukiem w kierunku ściany czerniejącego boru. Zamieram wtedy. Wieczór płynie leniwie, po zachodzie słońca horyzont długo tli się czerwonym światłem. Z bagien wstają chłodne opary, mgły. Czuć jak idące w górę chłodniejsze powietrze otacza skórę.  Powoli cichnie chór dziennych śpiewaków, za to mocniej grają żaby. Aż w uszach dzwoni.  Wraz z postępowaniem mroku kończy się pełen odwiecznych obowiązków dzień dla mieszkańców tego uroczyska. Jedne zasypiają pod skrzydłami opiekuńczych matek, inne zaczynają aktywność intensywne żerowanie.  Zaczyna się kolejny etap doświadczania cudu – noc pełna tajemnic. Szelesty, stąpania, pluski, trzaskania, chrzęsty, idą dziki? Może łoś? A może sarna tak delikatnie stąpa czy kurki wodne wracają z żerowiska ku szuwarom? Domysły. Zapalają się pierwsze gwiazdy na gasnącym niebie, w oddali za drzewami majaczy wschodzący księżyc. Jeszcze trochę i zaleje wszystko posrebrzystym blaskiem.  Zwiewne mgły, jak zjawy będą straszyć układając swoje falujące wzory.  Łozówki i rokitniczki, psotne naśladowniczki zwodzić będą uszy odgłosami sikorek, szpaków, wilgi. Pełna zwierzeń, pieśni, tajemnic, życia, szeptów i szmerów, roztacza granatowy całun bagienna noc… I to już temat na inną opowieść. I w takim oto momencie, gdzieś tam rozlega się strzał, burząc spokój tego ostępu – coś zamiera, coś ucieka w popłochu z hałasem. Przybywa ktoś, kto nie rozumie, nie chce widzieć ani dostrzec tego piękna. Przybywa by niszczyć, pozyskać, doświadczyć emocji łowieckiej… A czymże ona jest, wobec tej całej wspaniałości?

================================================
================================================

Co jest istotą tego sporu?

Kwestią kluczową jest podejście do świata przyrody, zwierząt, roli człowieka i swojego miejsca na planecie. Zdolności krytycznego myślenia, tudzież dostrzeganie więcej niż czubek własnego nosa.  Pierwsza grupa uważa, że z racji tego iż znaleźli się na tym świecie, wszystko im się należy, a więc bez zbytniego sentymentalizmu i krzty zastanowienia prowadzą niepohamamowany marsz Homo Sapiens w celu zdominowania planety, choć już dawno gatunek własny nie jest zagrożony. Uważają oni, że zwierzęta należy wykorzystywać (zabijać – pozyskiwać) w dowolny sposób, bo przecież zostały nam ofiarowane przez Boga, byśmy nad nimi panowali… Ich rozbuchane ego zdaje się krzyczeć: Więcej drewna,zysku! Więcej dziczyzny i mięsa! Więcej przestrzeni pod osiedla i domy, byśmy mieli gdzie mieszkać! A jak w miejscu wykarczowanego poletka na nowobogackim osiedlu pojawi się zbłąkana sarna czy lis, zaczniemy krzyczeć, że zwierząt jest za dużo, zagrażają ludziom, wchodzą do miast, ustalimy plan pozyskania i zrobimy doroczną eksterminację, by zwierząt nie było za dużo… I by przypadkiem nie doprowadziły do naszej zagłady. W każdy możliwy sposób depczą odwieczne prawa natury, kpią z niej. Cecha rozpoznawcza – szowinizm gatunkowy.

3pokot

Jak spędzić z dzieckiem czas? Można pokazać  mu pokot martwych kaczek…
Można zabrać dziecko na spacer,pokazać żywe,porobić zdjęcia,nakarmić…jakie wartości wyniesie w obu przypadkach? 

782555_dokarmianie-kaczek-i-labedzi

Druga grupa cechuje się zdolnością do postrzegania siebie jako cząstki jednej wielkiej całości. Nie uważają oni, że planeta należy tylko do nich, rozumieją, że ich byt w dłuższej perspektywie zależny jest od innych organizmów i traktowania matki Ziemi. Wiedzą, że są w świecie tylko gośćmi na chwilę, w wielu przypadkach wręcz intruzami. Rozumieją potrzebę harmonijnego współistnienia z innymi gatunkami zamieszkującymi glob, zdają sobie sprawę, że to ich gatunek jest najbardziej ekspansywny zabierając innym tereny do życia. Będąc tego świadomi, potrafią wczuć się w sytuację tych, którzy o swoją sprawiedliwość nie potrafią się upomnieć. Kochając zwierzęta i naturę, nie godzą się na ich bestialskie mordowanie, zazwyczaj hołdując wegańsko-wegetariańskim sposobom żywienia. Cecha rozpoznawcza – Zdolność do empatii i współodczuwania.

Pierwsi dla uzasadnienia swoich poglądów (barbarzyństwa i bestialstwa) używają dwóch, dla nich świętych formuł brzmiących mniej więcej tak: Bo człowiek od zawsze oraz Bo to jest tradycja.

Za drugimi stoją argumenty naukowe, merytoryczne, moralne, ekonomicze… które
wybierasz?

p

Albo tak… Pytanie, kto rzeczywiście bezinteresownie pomaga przetrwać zimę? Czy ten który dokarmia, a w następnym sezonie łowieckim strzela do tego samego zwierzęcia. Czy może zwykły człowiek z odruchu serca, bez „pasji łowieckiej”.

bulwar-karmia-ptaki-rb-130255

CZŁOWIEK – GATUNEK WYŻSZY?

Często spotykam się z twierdzeniem-argumentacją, jakoby człowiek stał wyżej w hierarchii (jakiej, to nie wiem) od zwierząt, czy to z racji intelektu i rozwoju cywilizacyjnego, czy innych. W każdym razie twierdzą oni, że zwierząta nie są zdolne do procesów myślowych, odczuwania czegokolwiek, a więc mamy udowadniać swoją wyższość i „lepszość” poprzez np. polowania czy przemysłowe obozy zagłady zwane ubojniami. OK, przyjmijmy na chwilę, że tak jest – zwierząta są głupiutkie, a my we wszystkim lepsi. Mamy intelekt, uczucia… Jak więc udowadniać tą swoją lepszość i wyższość? Poprzez mord i wykorzystanie? W którym miejscu jesteśmy lepsi od zwierząt, skoro jedyną ważką pobudką dla naszych zachowań wobec nich są odczucia kubków smakowych? Przecież tym właśnie kierują się zwierzęta – głodem i apetytem. Widzimy więc, że ta argumentacja upada. Druga strona tak podkreślana przez mięsożernych i polujących – wyższość gatunku, intelekt, zdolność do uczuć itd. Jaką zdolność do uczuć posiada ktoś, kto nie potrafi wczuć się w rolę ofiary, bo postrzega ją tylko przez pryzmat własnego smaku? Ja owo udowadnianie domniemanej wyższości i lepszości widzę zgoła inaczej, skoro jestem „wyższy” od zwierząt, wyrzekam się postrzegania ich jako pokarm, a dostrzegam ich jako przyjaciół, ich życie jako pełnowartościowe i godne. To jest dopiero to, co może odróżniać mnie od zwierzęcia. Postępując inaczej upodabniam się do nich.

Czy ową moralną i empatyczną wyższość własnego gatunku, okazujemy poprzez budowę kolejnych rzeźni, w których w każdej sekundzie giną miliony? To tak jakby komuś powiedzieć: Słuchaj, uważam się za bardziej rozwinięty gatunek od Ciebie, pod względem intelektu, zdolności przeżywania uczuć wyższych, moralności. Dlatego zabiję Cię i zjem. Ale to jeszcze nie wszystko! Aby pokazać, jak bardzo jestem wyżej względem rozwoju i humanitaryzmu, kierując się tylko smakiem, stworzę miejsca, w których nieustannie będę mordować Twoich pobratymców, w ten sposób pokazuję Wam jak bardzo jestem od Was lepszy, bardziej moralny, empatyczny, humanitarny. No i kocham zwierzęta! Prawda, że logiczne i zrozumiałe… Co odróżnia nas od zwierząt, a co od myśliwych, pozostawiam do własnej interpretacji.

jesienne_n

Więcej o polowaniach na ptaki:

Negatywny wpływ łowiectwa na zachowania i liczebność ptaków: 
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/02/29/negatywny-wplyw-polowan-na-ptactwo/

Mordowanie Słonek:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/mordowanie-slonek-czego-sie-nie-robi-dla-przyjemnosci/

Bażanty a myśliwi:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/bazanty-a-mysliwi/

Zabijają nawet jarząbki:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/zabijaja-nawet-jarzabki/

Polskie ”Diany” zabijają kuropatwy.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/nadal-zabijaja-kuropatwy-diany-w-akcji/

Polowania na gołębie grzywacze:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/bezsensownie-morduja-polowanie-na-golebie-grzywacze/

Polowania na gęsi:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/30/polowanie-na-ptactwo/

Polscy myśliwi zabijają chronione głuszce i cietrzewie:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/30/polscy-mysliwi-zabijaja-chronione-ptaki/

11923623_871854446201888_3528324449393675190_n

 

 

 

 

 

Negatywny wpływ polowań na ptactwo

baanty_1

Można powiedzieć, że zaczęło się właśnie od tego. Ogromna rzesza ludzi zajmująca się badaniem i obserwacją ptaków, zawodowo czy amatorsko, dostrzegła pewien bolesny paradoks. Ptaki znajdujące się na liście łownych nie podlegają myśliwskim argumentom o szkodach rolniczych, nie trzeba regulować ich liczebności, ponieważ posiadają wrogów naturalnych w każdym stadium swojego życia, od jaja po wiek dorosły. Nie ma także ekonomicznego uzasadnienia dla ich zabijania. Giną tylko dla sportu, hobby, przyjemności czy dlatego, że ktoś „lubi dziczyznę”. Gdyby jednak spróbować dać wiarę myśliwskim argumentom no to… na liście gatunków łownych znajduje się 13 gatunków ptaków. Pozostałych, na które się nie poluje, jest grubo ponad 300. Co z nimi? Kto reguluje ich liczebność i dba o to, by naszych upraw nie zjadła fala wygłodniałych „nadmiernie rozmnożonych” wróbli czy mazurków… W niniejszej pracy zabrakło tylko opisów brutalnych metod polowań, losu rannych postrzałków czy gęsich rodzin, które jak wiemy z badań znają się wzajemnie doskonale i rozpaczają po stracie partnera. Publikacja wykazuje negatywny wpływ polowań na ptaki oraz podaje proponowane rozwiązania jak temu przeciwdziałać. Jednym z proponowanych jest całkowity zakaz wsiedlania, np. bażantów dla celów łowieckich. Proces został dobrze nazwany, gdyż bażantów nie wypuszcza się po to by na nie popatrzeć, a po to by ubogacić łowisko w celu polowań. Oczywiście nie ma to żadnego związku z ochroną przyrody. Są to szumnie reklamowane akcje, nad którymi nikt się nie zastanawia. Jeśli jednak napiszecie poprzednie zdanie na stronie myśliwych, np. fanpage Język Łowiecki, zostaniecie natychmiast zablokowani, jak zablokowano naszych znajomych z Zamień strzelbę na aparat. Inna sprawa, że obecność bażantów w „łowisku” ma negatywny wpływ na inne gatunki kuraków, np. kuropatwę (głośne zachowanie i walki kogutów) oraz przenoszenie pasożytów na głuszce i cietrzewie, na które bażanty są odporne, a tamte nie. Oddajemy więc w Państwa ręce tą cenną publikację Cezarego Mitrusa i Adama Zbyryta z Uniwersytetu Rzeszowskiego – Zakład zoologii i związanych z PTOP.  Pamiętać też należy o tym, że myśliwi płacą ogromne pieniądze za zabijanie tuż za naszymi granicami głuszców czy cietrzewi na białorusi oraz, że za szkody łowieckie zobowiązani są płacić tylko za 4 gatunki z listy łownych… Pozostaje jeszcze 26, na które polują w celu… przyjemności, hobby, sport, przygoda etc. Z tych i innych powodów zaistniała koalicja ponad 30 organizacji pozarządowych Niech Żyją!,  której celem jest skreślenie i wyłączenie ptaków z listy zwierząt łownych. Czy argumenty ornitologów i naukowców zostaną kiedykolwiek wzięte pod uwagę?

Wpływ polowań na ptaki i sposoby ograniczania ich negatywnego oddziaływania.

Na liczebność i dynamikę populacji ptaków ma wpływ wiele czynników, jednak obok głównego, jakim jest degradacja i niszczenie siedlisk, wymienia się również eksploatację i nadmierną śmiertelność (BirdLife International 2004). Jedną z aktywności człowieka bezpośrednio zwiększającą śmiertelnością osobników w populacjach ptaków jest my- ślistwo. Aktualne jest ono postrzegane jako substytut drapieżnictwa, a  jednym z  jego głównych zadań jest regulacja pogłowia zwierząt, nadmiernie rozwijających się na skutek braku ich naturalnych wrogów oraz eliminacja gatunków inwazyjnych (Jiuget et al. 2010). O ile ten pierwszy argument może odnosić się do niektórych ssaków, np. dzików Sus scrofa (Keuling et al. 2013), o tyle w przypadku ptaków problem ten nie występuje lub jest marginalny (np. gęsi Anserinae). Kultywowanie polowań na ptaki w dzisiejszych czasach wywodzi się z głęboko zakorzenionej tradycji, z czasów kiedy ptaki stanowiły ważne źródło pożywienia, jednakże obecnie pełnią one głównie rolę rekreacyjną i ekonomiczną (Jiuget et al. 2010). Liczbę myśliwych w Europie ocenia się na ok. 7 000 000 (FACE 2012), w tym w Polsce na ok. 116 000 (PZŁ 2015). Podaje się, że polowania mogą stanowić niebagatelny czynnik antropogeniczny istotnie przyczyniający się do zwiększenia śmiertelności ptaków (Hirschfeld & Heyd 2005). Wśród negatywnych oddziaływań wywoływanych pośrednio przez polowania należy wymienić: zmianę częstotliwości i tras przelotów, skrócenie czasu żerowania, zatrucia ołowiem (ołowica) oraz masowe wsiedlenia gatunków będących przedmiotem zainteresowania łowieckiego (Derégnaucourt et al. 2005, Champagnon et al. 2013). W Polsce, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 6 paź- dziernika 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz.U. z 2014 r. poz. 1348), niemal wszystkie gatunki ptaków podlegają ochronie prawnej. Tylko niewielka grupa (13 gatunków) należy do tzw. gatunków łownych (tab. 1), wymienionych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 11 marca 2005 r. w sprawie ustalenia listy gatunków zwierząt łownych (Dz.U. 2005 nr 45 poz. 433). Niniejsza praca stanowi podsumowanie badań nad wpływem polowań na ptaki oraz propozycje ograniczenia ich negatywnych oddziaływań. Ze względu na bardzo ubogą literaturę krajową na ten temat, artykuł porusza niektóre zagadnienia z dość dużą ogólnością, a przedstawione przypadki i mechanizmy oddziaływania nie zawsze odpowiadają rzeczywistemu stanowi w Polsce, co starano się podkreślić w poszczególnych rozdziałach. Niektóre analizy obejmują nie tylko gatunki łowne, gdyż często pośrednio, ulegają one takiemu samemu wpływowi, jak ptaki stanowiące przedmiot zainteresowania łowieckiego (np. na skutek przepłaszania, przypadkowych postrzałów, zatrucia ołowiem etc.).


Wpływ polowań na liczebność populacji ptaków łownych

W przypadku wszystkich gatunków zwierząt, w tym ptaków, polowania powodują
wzrost śmiertelności i zmniejszają liczebność populacji (Mooij 2005). Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów takiego oddziaływania jest historia gołębia wędrownego Ectopistes migratorius W XIX w. gatunek ten uznawany był za jeden z najliczniejszych na świecie (3–5 miliardów par), jednak wyginął w krótkim okresie w wyniku nałożenia się różnorodnych czynników antropogenicznych, ale przede wszystkim na skutek zmasowanych polowań (Avery 2014). Drugim takim gatunkiem, który wyginął na skutek splotu kilku niekorzystnych czynników, w tym w przeważającej mierze polowań, był prawdopodobnie już wymarły kulik eskimoski Numenius borealis (BirdLife International 2015). Obecnie działania ochronne, związane np. z ochroną siedlisk wodno-błotnych, powodują wzrost liczebności niektórych gatunków (Jiguet et al. 2012, obs. własne). Jednak w przypadku łownych ptaków wodnych, gdzie obok negatywnych czynników środowiskowych (np. zaniku terenów mokradłowych) dochodzi do zwiększonej śmiertelności związanej z  myślistwem, obserwuje się spadek liczebności (Sikora et al. 2007, Jiguet et al. 2010, Pöysä et al. 2012, Chodkiewicz et al. 2013). Według danych MPPL z lat 2013–2015 spośród 13 gatunków łownych cztery wykazały wzrost liczebności (gęgawa Anser anser, bażant Phasianus colchicus, grzywacz Columba palumbus, krzyżówka Anas platyrhynchos), a pięć spadek (głowienka Aythya ferina, czernica A. fuligula, łyska Fulica atra, cyraneczka A. crecca, kuropatwa Perdix perdix) (Neubauer et al. 2015). Badania wskazują, że polowania są ważnym czynnikiem powodującym wzrost prawdopodobieństwa wymarcia w przypadku zagrożonych gatunków kuraków Galliformes (Keane et al. 2005). Z takim zjawiskiem, tj. istotnym obniżeniem liczebności populacji na skutek polowań, mieliśmy do czynienia w przypadku głuszca Tetrao urogallus i cietrzewia T. tetrix (Zawadzka 2014), które pomimo objęcia ich populacji ochroną w 1995 roku, aktualnie należą w Polsce do gatunków skrajnie zagrożonych. Liczebności poszczególnych populacji bardzo często fluktuują, niejednokrotnie w stosunkowo krótkim okresie (Neubauer et al. 2015).  W przypadku wielu gatunków ptaków łownych dysponujemy informacjami o  zmianach wielkości populacji jedynie w  ujęciu krótkoterminowym (Chodkiewicz et al. 2013, Neubauer et al. 2015), brak jest natomiast informacji o  wieloletnich (kilkudziesięcioletnich) trendach liczebności. W  przypadku gatunków nielicznych, które podlegają silnym fluktuacjom, zwiększenie śmiertelności w okresie, gdy populacja osiąga minimalną liczebność może doprowadzić nawet do jej wymarcia (Hung 2014). Dlatego też oceny wpływu czynników powodujących śmiertelność ptaków mogą być błędne, jeśli nieznane są trendy liczebności i aktualna wielkość populacji. Myślistwo, o czym wspominano wcześniej, bardzo często stawia sobie za cel regulację liczebności i odstrzał „zwierzyny występującej w nadmiernej liczbie” (Jiguet et al. 2010). Należałoby się zatem spodziewać zróżnicowanej reakcji myśliwych w zależności od zmian wielkości populacji gatunku łownego, zwłaszcza w przypadku jego „szkodliwości”. Taka reakcja wystąpiła w odpowiedzi na spadek liczebności kuropatwy w Polsce (ryc. 1). W 2009 roku Ministerstwo Środowiska rozważało wprowadzenie moratorium na odstrzał tego gatunku. Ostatecznie nie zostało ono wprowadzone, ale wiele kół łowieckich rozpoczęło hodowlę i wsiedlanie kuropatw w łowiska (Motyl & Sadowski 2012). W ostatnich latach obserwuje się znaczny wzrost liczebności grzywacza, jednak dane dotyczące odstrzału tego gatunku wskazują na spadek zainteresowania myśliwych jego pozyskiwaniem (ryc. 2). Wzrost liczebności bażanta również nie pociąga za sobą większego odstrzału (ryc. 3). Podobne zjawisko nie wystąpiło również w  przypadku gęsi, które w opinii publicznej, zwłaszcza rolników, należą do gatunków tzw. „konfliktowych”. Mimo zwiększenia się ich liczebności, szczególnie gęgawy (Neubauer et al. 2015), wydłużenia terminu polowań w województwach w zachodniej części kraju oraz stosunkowo łagodnych zim sprzyjających zimowaniu, nie następuje wzrost odstrzału (PZŁ Czempiń 2014).

10987377_871853942868605_649707640711999513_n

Struktura wiekowa i płciowa.

Polowania, jako dodatkowy czynnik zwiększający śmiertelność, mogą wpływać nie tylko na wielkość populacji, ale również na jej cechy, takie jak struktura płciowa i wiekowa (Lundberg & Jonzén 1999). Myśliwi bardzo często polują wybiórczo, strzelając do osobników danej płci lub wieku, np. do starszych, dekoracyjnie ubarwionych samców kuraków. Do 1995 roku w Polsce w ten sposób polowano na cietrzewie i głuszce, co przyczyniało się często do zabijania najlepszych, dominujących osobników. Może to prowadzić do nadreprezentacji jednej z płci w danej kategorii wiekowej, jak miało to miejsce w przypadku poddawanych presji łowieckiej populacji głuszca w Rosji (Borchtchevski & Moss 2014). Również w naszym kraju mogło dochodzić do tego zjawiska w czasie, kiedy polowano na ten gatunek. Poza tym eksploatacja populacji prowadzi do zmian w strukturze genetycznej, np. poprzez wymuszoną migrację osobników (Little et al. 1993, Harris et al. 2002). Polowania skupione na niewielkim obszarze w większej części areału populacji gatunku poddawanego presji łowieckiej, mogą powodować napływ i osiedlanie się (w wyniku dyspersji) nowych, przeważnie młodych osobników. Bardzo często w takich wypadkach następuje szybsze przystępowanie do lęgów przez te osobniki, co wykazano, np. w przypadku bażanta i kuropatwy. Jeżeli zabijane są dorosłe osobniki, takie zjawisko może powodować zaburzenia struktury wiekowej populacji. Konsekwencją tego może być obniżenie sukcesu reprodukcyjnego i liczebności populacji. Autorom nieznane są tego typu badania ptaków z Polski.

Zakłócanie i modyfikacja wędrówek ptaków. 

Polowania wpływają również na wędrówki ptaków. Przeprowadzone we Francji badania wykazały, że krzyżówki rozpoczynają sezonowe przemieszczanie się z terenów narażonych na silną presję ze strony myśliwych jeszcze przez rozpoczęciem sezonu łowieckiego (Legagneux et al. 2009). Podobną zależność wykazano również we Francji wśród gęsi krótkodziobych A. brachyrhynchus. Ptaki te przenosiły się w okresie polowań z terenów podmokłych położonych w głębi lądu, gdzie sezon myśliwski rozpoczynał się wcześniej, na wybrzeże, gdzie rozpoczynano go później (Giroux 1991). W przypadku ptaków odbywających długie wędrówki (np. gęsi) polowania mogą doprowadzić do zaburzenia migracji, co w konsekwencji może powodować późniejsze powroty na lęgowiska i obni- żenie sukcesu lęgowego (Frederiksen et al. 2004). W warunkach Polski nie powadzono dotychczas badań nad tego typu zachowaniami, ale wydaje się, że reakcja krzyżówek na rozpoczęcie sezonu polowań może być podobna (obs. własne). Przy czym zakłócenia wędrówek w przypadku polowań na kaczki w drugiej połowie sierpnia na stawach, dotyczą nie tylko samych krzyżówek, ale innych przebywających na nich w tym czasie ptaków (np. innych gatunków kaczek chronionych oraz siewkowców Charadrii).

Utrata siedlisk

Antropopresja wywołana polowaniami może prowadzić do czasowego lub stałego opuszczania obszarów zasiedlanych przez ptaki, a więc do utraty w większości rzadkich i niewielkich płatów siedlisk, mających istotne znaczeniu dla funkcjonowania populacji (Thiel et al. 2007). Badania wykazały, że rożeńce A. acuta w okresie łowieckim wykorzystują w porze dziennej mniej zasobne żerowiska, a na najbardziej atrakcyjne tereny przenoszą się dopiero nocą (Casazza et al. 2012). W Wielkopolsce w latach 2009–2013 wykazano, że polowania stanowiły kluczowe zagrożenie dla 29 z 34 noclegowisk żurawi Grus grus – mimo że gatunek ten nie był przedmiotem polowań (oddziaływanie pośrednie). 314 W skrajnym przypadku na obszarze specjalnej ochrony Natura 2000 Dolina Małej Wełny pod Kiszkowem wykazano, że polowania spowodowały spadek liczebności żurawi na noclegowisku (przedmiot ochrony na tym obszarze) z ok. 1400 osobników do 300–700 występujących bardzo nieregularnie (Wylegała et al. 2013). Zatem działanie to spowodowało brak zachowania właściwego stanu ochrony (favourable conservation status) tego gatunku na obszarze Natura 2000.

polowanie na gęsi 2011 (1)

Zmiana zachowań ptaków

Wpływ drapieżnictwa na dynamikę populacji i liczebność ofiar jest bezsporny i stosunkowo łatwo mierzalny. Jednak pośredni wpływ polegający głównie na zmianie zachowań zwierząt jest niezwykle trudny do zmierzenia i określenia. Szczególnie trudna do zmierzenia jest faktyczna skala jego oddziaływania na poszczególne populacje. Okazuje się, że wpływ ten może być równie istotny, a czasem odgrywać nawet znacznie większą rolę w kształtowaniu wybranych parametrów ekosystemów, aniżeli bezpośrednie drapieżnictwo (np. Krebs et al. 2001, Fortin et al. 2005, Hawlena & Schmitz 2010). Badania nad pośrednim wpływem drapieżników na ich ofiary należą aktualnie do jednych z czę- ściej poruszanych zagadnień we współczesnej ekologii (np. Lima & Dill 1990, Brown et al. 1999, Boonstra 2013, McArthur et al. 2014, Kuijper et al. 2014). Do najbardziej spektakularnych przypadków należy tzw. efekt kaskadowy. Został on najlepiej zbadany w Parku Narodowym Yellowstone, gdzie po reintrodukcji wilków Canis lupus w 1995 roku, oprócz redukcji liczby jeleniowatych, spowodowało to zmianę zachowań ofiar, co w konsekwencji przyczyniło się do przekształcenia zbiorowisk roślinnych uwolnionych spod presji roślinożerców (Creel & Christianson 2009). Myślistwo (rozumiane jako substytut drapieżnictwa) oddziałuje podobnie, ale również w tym wypadku wpływ pośredni i jego znaczenie dla poszczególnych populacji ptaków jest niezwykle trudny do udowodnienia i skwantyfikowania (Fox & Madsen 1997, Gill et al. 2001, West et al. 2002, Goss-Custard et al. 2006, Stillman et al. 2007).

Rodzaje zachowań i skala oddziaływania myślistwa. 

Odpowiedzią zwierząt na wzrost presji ze strony drapieżników mogą być w toku ewolucji zmiany morfologiczne albo, co zdarza się częściej i znacznie szybciej, zmiany zachowania. Może się to objawiać poprzez wzrost poziomu czujności, zwiększoną płochliwość i związane z tym częstsze przeloty, zmianę w użytkowaniu siedlisk w czasie i przestrzeni, modyfikację sposobu żerowania oraz spadek jakości pobieranego pokarmu, wzrost skupień, skrócenie czasu odpoczynku i żerowania, modyfikację tras migracji etc. (Madsen & Fox 1995, Fox & Madsen 1997, West et al. 2002, Bechet et al. 2003, Tamisier et al. 2003, Bechet et al. 2004, Bregnballe et al. 2004, Jarvis 2005, Thiel et al. 2007, Casas et al. 2009, Zimmer et al. 2011). Człowiek stanowi nieodłączny element ekosystemu i jest najbardziej wszechstronnym i jednocześnie najlepiej wyspecjalizowanym drapieżnikiem, stojącym na szczycie piramidy pokarmowej (Frid & Dill 2002). W związku z tym obecność myśliwego w środowisku, silnego stresora, wywołuje u potencjalnych ofiar szereg zachowań antydrapieżniczych.

polowanie na gęsi 2011_2

Wzrost czujności i częstotliwości przemieszczania

Narażone na niepokojenie przez człowieka, w tym na presję myśliwych, ptaki łowne i inne gatunki występujące na obszarze polowania (w tym objęte ochroną), reagują na to działanie wzrostem czujności, której efektem jest zwiększenie dystansu ucieczki i lot na większą odległość (Owens 1977, Madsen 1988, Thiel et al. 2007). Wykazano, że w  przypadku gęsi zbożowych A. fabalis i  białoczelnych A. albifrons dystans ucieczki zmniejszał się z 500 m do 200 m po zakończeniu okresu polowań (Fox & Madsen 1997). Konsekwencją wzrostu dystansu przemieszczania się jest wzrost ponoszonych nakładów energetycznych na ten rodzaj aktywności przy jednoczesnym skracaniu czasu żerowania i  zwiększaniu konkurencji na suboptymalnych żerowiskach, co w  skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do wyczerpania zapasów energetycznych poszczególnych osobników (Goss-Custard et al. 2006). Ptaki zmuszone do częstego przemieszczania się rekompensują to, wybierając żerowiska i miejsca nocowania położone jak najbliżej siebie (Madsen 1998, Fox et al. 1994). W Danii wykazano, że gęsi krótkodziobe w latach kiedy nie prowadzono na nie polowań, jako miejsca żerowania i noclegowiska wykorzystywały stawy przylegające do siebie. Natomiast w latach, w których miały miejsce polowania gęsi krótkodziobe przelatywały na noclegowiska, na których nie polowano, położone w odległości 25 km od żerowisk, co zwiększało ich dzienny wydatek energetyczny o 20% (Fox & Madsen 1997). Potwierdzają to także badania przeprowadzone w Hiszpanii, gdzie stwierdzono, że wykorzystanie przez ptaki terenów wyłączonych z polowań istotnie wzrastało w czasie sezonu łowieckiego. Poza tym w dniu prowadzenia polowań i w dniu następnym wzrastała częstotliwość przelotów (Casas et al. 2009). Ma to kluczowe znaczenie dla przeżycia ptaków w okresie kiedy odbywają się polowania, tj. w okresie jesienno-zimowym, w którym to zasoby pokarmowe są znacznie ograniczone, a taka dodatkowa aktywność zwiększa dzienny wydatek energetyczny. Zdarza się, że w tym czasie, w wyniku długookresowego głodu spowodowanego brakiem dostępu do pokarmu (co może mieć miejsce w przypadku częstego płoszenia na żerowiskach), ptaki mogą nie wykazywać żadnych reakcji behawioralnych z powodu zbyt wysokich kosztów energetycznych (Gill et al. 2001, Frid & Dill 2002, Stillmann & Goss-Custard 2002). Podobna reakcja, ale o odmiennym podłożu, wynika z przyzwyczajenia się ptaków do lokalnych zakłóceń (habituacja), przez co stają się one bardziej tolerancyjne, a w związku z tym ich reakcje behawioralne są znacznie słabsze (Blumstein et al. 2005). W obu przypadkach naraża to ptaki na zwiększoną presję ze strony drapieżników. Tego typu zjawiska w naszym kraju mogą wystąpić na terenie stawów rybnych, czyli refugiów o dość ograniczonym zasięgu i powierzchni.

Modyfikacja sposobu żerowania . 

Ptaki blaszkodziobe Anseriformes, będące przedmiotem polowań, w wyniki presji my- śliwskiej zmieniają swoje zachowania dotyczące żerowania poprzez skracanie oraz intensyfikowanie pobierania pokarmu w innych porach dnia (Madsen 1988, Zimmer et al. 2010, Casazza et al. 2012). Ma to istotne znaczenie w odniesieniu do ptaków odżywiających się pokarmem roślinnym (np. kaczki Anas sp.), które potrzebują znacznie więcej czasu od ziarnojadów (np. przedstawicieli Fringillidae), czy ichtiofagów (np. perkozów Podiceps sp.), do zaspokajania dziennego zapotrzebowania energetycznego (Mayhew 1988). Niektóre ptaki pobierają pokarm intensywnie tylko w określonych porach dnia, a potem odpoczywają, inne zjadają drobne porcje pożywienia praktycznie całą dobę, np. łabędzie Cygnus sp. W związku z tym zakłócanie tego rytmu, ograniczanie i skracanie czasu potrzebnego na żerowanie, może prowadzić do zmniejszenia masy ciała (Zimmer et al. 2010), a w konsekwencji do spadku kondycji i większej podatności na drapież- nictwo. Zaobserwowano, że niektóre gatunki, np. rożeńce, w okresie polowań modyfikowały dobowy rytm pobierania pokarmu, odpoczywając na otwartej wodzie w dzień, i rozpoczynając żerowanie dopiero nocą (Casazza et al. 2012). Inne gatunki ptaków, np. łyski Fulica atra, zmieniają natomiast taktykę żerowania przenosząc się na głębsze wody, przez co zwiększają częstość nurkowania z 14% do 35% (Holm et al. 2011). Podobne zjawisko wśród tego gatunku można zaobserwować w naszym kraju (obs. własne), brak jest jednak dokładnych badań na ten temat. Takie zachowanie wiąże się z mniejszą skutecznością żerowania zwiększaniem nakładów energetycznych, co ponownie może odbijać się na kondycji poszczególnych osobników. Zagrożenie to jest tym bardziej istotne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że polowania odbywają się w momencie kiedy zasoby pokarmowe stają się ograniczone, a jest to jednocześnie okres, kiedy ptaki wodno-błotne gromadzą kluczowe zapasy do przetrwania okresu zimowego (Madsen 1995).

polowania-zwierzyna-drobna

Wpływ na fizjologię

Stres związany z drapieżnictwem, w tym z polowaniami prowadzonymi przez człowieka, niejednokrotnie pociąga za sobą znacznie głębsze zmiany od reakcji behawioralnych, tj. mające głębokie podłoże fizjologiczne. Może on wpływać na kondycję osobniczą, wzrost, system immunologiczny, a przez to na przeżywalność, rozród i udatność lęgów (Sapolsky et al. 2000, Kitaysky et al. 2003). Zwierzęta w toku ewolucji przystosowały się do stresu, który może być chroniczny lub ostry, ale krótkotrwały. Panuje pogląd, że chroniczny stres wywołany obecnością drapieżników jest powszechny w środowisku, a zwierzęta w  toku ewolucji wytworzyły fizjologiczne i  behawioralne mechanizmy obronne pozwalające sobie z nim radzić (Boonstra 2013). Jednakże niespotykany wcześniej w środowisku naturalnym silny wpływ człowieka na ekosystemy, jaki ma miejsce w ostatnim czasie, spowodowany wzmożonym rozwojem cywilizacyjnym, w tym wzrostem aktywności ludzkiej w różnych środowiskach dotychczas niedostępnych, albo wykorzystywanych marginalnie, powoduje wzrost stresu u wielu gatunków zwierząt (Millspaugh et al. 2001, Creel et al. 2002, Pereira et al. 2006). Badania potwierdzają, że nawet u osobników, które nie wykazują natychmiastowych zmian w zachowaniu mogą zachodzić istotne reakcje fizjologiczne w ich organizmach (Wilson & Culik 1995, Fowler 1999). Można zatem tylko domniemywać, że polujący ze strzelbą człowiek oddziałuje jeszcze silniej, gdyż stanowi realne, bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt. Dotyczy to nie tylko ptaków łownych, ale wszystkich gatunków oraz innych taksonów zwierząt, znajdujących się w obrębie obszaru, na którym odbywają się polowania, w tym niejednokrotnie rzadkich i wrażliwych na zakłócenia powodowane przez człowieka w środowisku.

Ranienie ptaków (postrzały)

Ranienie ptaków (postrzały) Ptaki ranione wskutek polowań nie są uwzględniane w statystykach łowieckich (Madsen & Noer 1996). Okazuje się jednak, że udział ptaków postrzelonych przez myśliwych stanowi znaczny odsetek i może wynosić nawet 20–30% całej populacji (Mooij 2005, Falk et al. 2006, Madsen & Rigét 2007, Noer et al. 2007). Wiele z nich ginie, stając się łatwym łupem drapieżników. Mając na uwadze wielkość pozyskania łowieckiego w Polsce opartą na oficjalnych statystykach, można szacować, że liczba ptaków poszkodowanych w trakcie polowań powinna być wyższa o ok. 25% (Mooij 2005). Uwzględnienie tej wartości jest niezbędne przy planowaniu łowieckim w kolejnych latach. Tym bardziej, że dane te nie obejmują kłusownictwa. Oficjalne dane na temat pozyskania ptaków łownych w sezonie łowieckim 2014/2015 podają, że odstrzelono 211 096 osobników (PZŁ Czempiń 2015). Zatem, biorąc pod uwagę powyższe wytyczne wartość ta powinna wzrosnąć o 52 000 osobników i wynosić łącznie 263 870.

p33

Zabijanie ptaków objętych ochroną gatunkową. 

W Polsce nawet ponad 30% zbijanych w czasie polowań ptaków stanowią gatunki ści- śle chronione, w tym wiele znajdujących się w załączniku I dyrektywy ptasiej, np. bąk Botaurus stellaris, czapla biała Ardea alba, błotniak stawowy Circus aeruginosus, rybitwa rzeczna Sterna hirundo, dubelt Gallinago media, bielik Haliaeetus albicilla (Wiehle & Bonczar 2007, Ledwosiński 2008), co może znacząco negatywnie wpływać na zachowanie ich właściwego stanu ochrony. Do najczęściej strzelanych gatunków ptaków objętych ochroną należą śmieszki Chroicocephalus ridibundus, mewy białogłowe Larus cachinnans, łabędzie nieme Cyngus olor, cyranki A. querquedula i perkozy dwuczube Podiceps cristatus. Poza tym ofiarą myśliwych padają tak rzadkie kaczki jak podgorzałka Aythya nyroca czy hełmiatka Netta rufina (Wiehle & Bonczar 2007). W wyniku polowań w miejscach, gdzie znajdowały się noclegowiska gęsi odnotowano co najmniej kilka przypadków zastrzelenia gęsi krótkodziobej, gęsi małej A. erythropus, bernikli białolicej Branta leucopsis i bernikli rdzawoszyjej B. ruficollis (Ławicki et al. 2012). Problem braku wiedzy na temat rozpoznawania chronionych gatunków ptaków przez myśliwych jest dość powszechny, czego dowodzą liczne doniesienia prasowe oraz dyskusje w  Internecie. Problem ten występuje z różnym nasileniem we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Gatunki nie należące do tzw. łownych stanowią 5–10% spośród wszystkich upolowanych ptaków (EU-Commision 2003, Mooij 2005, Musil 2005).

krakwa

gęś białolica

Wpływ na inne drapieżniki ptaków łownych.

Należy zauważyć, że polowania poza pośrednim wpływem na zwierzęta będące przedmiotem zainteresowania łowieckiego mogą również pośrednio oddziaływać na inne drapieżniki, dla których gatunki łowne stanowią podstawowe ofiary (Kligo et al. 1998). Na skutek zmian zachowania ich ofiary stają się trudniej dostępne, bardziej skryte, a tym samym słabiej wykrywalne. Poza tym na skutek regularnego przepłaszania i  zabijania zmniejsza się ich podaż. Z jednej strony myśliwi ograniczają drapieżnikom dostęp do potencjalnych ofiar (pośrednio i bezpośrednio), a z drugiej strony mogą je przyciągać. Badania potwierdzają, że do miejsc, z  których oddano strzał ze strzelby myśliwskiej, przylatują kruki Corvus corax w poszukiwaniu padliny, resztek ofiar lub rannych zwierząt

Konsekwencje uwalniania ołowiu do środowiska w wyniku polowań

Myślistwo należy do głównych aktywności człowieka wprowadzających do środowiska przyrodniczego znaczne ilości ołowiu (Mateo & Guitard 2003). Szacuje się, że rocznie w Europie trafia w ten sposób do środowiska od 15 000 do 50 000 ton ołowiu (Hirschfeld & Heyd 2005). Nielimitowane i niekontrolowane uwalnianie do środowiska znacznych ilości metalu ciężkiego w postaci śrutu ołowianego pociąga za sobą liczne negatywne konsekwencje dla wielu gatunków ptaków regularnie występujących na obszarach wodno-błotnych, które wykorzystują je jako lęgowiska i miejsca postojowe głównie w okresie migracji. Negatywne oddziaływanie związane jest z połykaniem śrucin w czasie żerowania, czy to przypadkowo, czy też jako gastrolitów, szczególnie przez kaczki, gęsi i łabędzie. W przypadku tych pierwszych, szczególnie krzyżówek, zatrucia ołowiem mogą powodować spadek przeżywalności o 19% (Tavecchia et al. 2001), a drugich z wymienionych o 10% (Madsen & Noer 1996). Negatywny wpływ oddziaływania ołowiu pochodzącego z amunicji myśliwskiej na ptaki oraz inne organizmy, np. rośliny i bezkręgowce został wielokrotnie udowodniony (Migliorinia et al. 2004, Orłowski et al. 2005, Wałkuska et al. 2006, Pain et al. 2009, Fisher et al. 2006). Do najbardziej narażonych gatunków ptaków na jego kontaminację należy łyska (Pain 1990), błotniak stawowy (Mateo et la. 2004), mewa srebrzysta L. argentatus (NWHL 1985), łabędź niemy (Spray & Milne 1988), łabędź krzykliwy C. cygnus (Spray & Milne 1988), łabędź czarnodzioby C. columbianus bewickii (Nagy et al. 2012) i bielik (Krone et al. 2004, Kenntner et al. 2005, Falandysz et al. 1988). Również czaple siwe Ardea cinerea narażone są na skażenia środowiska metalami ciężkimi, w związku z czym wykorzystywane są jak swoiste bioindykatory (Babińska et al. 2008). Brakuje jednak danych dotyczących wpływu ołowiu na reprodukcję populacji ptaków będących przedmiotem polowań (Hirschfeld & Heyd 2005).

Sposoby ograniczania negatywnych skutków polowań na ptaki:

Całkowite wyłączenie z polowań na ptaki obszarów Natura 2000

Wrażliwość poszczególnych gatunków na zakłócenia wywołane polowaniami zmienia się w zależności od gatunku (Klein et al. 1995, Casas et al. 2009). Ponieważ przedmioty ochrony na obszarach Natura 2000 często należą do gatunków bardzo wrażliwych na tego typu zakłócenia, może to w konsekwencji wpływać na zachowanie ich właściwego stanu ochrony. Dlatego ze względu na przestrzeganie unijnej zasady przezorności należy dążyć do zaprzestania polowań na ptaki w najważniejszych ich ostojach w granicach obszarów Natura 2000. Powinno to dotyczyć zwłaszcza tych terenów, na których nie są rozpoznane populacje gatunków będących przedmiotem pozyskania łowieckiego oraz zasiedlanych przez gatunki szczególnie wrażliwe na zakłócenia w  środowisku powodowane przez człowieka, lub gatunki skrajnie rzadkie, które mogą być łatwo mylone z  ptakami łownymi, takie jak np. podgorzałka czy hełmiatka. W  granicach obszarów specjalnej ochrony Natura 2000 zlokalizowanych jest obecnie ok. 63% najważniejszych noclegowisk gęsi w Polsce (Ławicki et al. 2012). Wykazano, że polowania mogą prowadzić do zakłóceń, a nawet zaniku ważnych noclegowisk żurawi zlokalizowanych na obszarach Natura 2000 (Wylegała et al. 2013).

Tworzenie refugiów wyłączonych z polowań

Biorąc pod uwagę negatywne konsekwencje pośredniego wpływu polowań na ptaki i fakt, że zakłócenia z nimi związane oddziałują nie tylko na gatunki łowne, ale również na wiele gatunków objętych ochroną, w tym wymienione w załączniku I dyrektywy ptasiej, na terenach położonych poza obszarami Natura 2000 intensywnie użytkowanymi łowiecko, należy tworzyć specjalne refugia wyłączone z  polowań. Badania pokazują, że wraz ze spadkiem presji łowieckiej na terenach wodno-błotnych wzrasta liczebność ptaków wodnych od kilku do kilkudziesięciu razy (Madsen 1995). Tworzenie refugiów (obszarów funkcjonalnych) powinno obejmować głównie tereny podmokłe lub zbiorniki wodne zasobne w pokarm, dające możliwość ukrycia przed drapieżnikami i stanowiące noclegowiska, a więc obszary pozwalające na spełnienie wszystkich podstawowych funkcji życiowych. Ich wielkość (średnica) powinna być nie mniejsza niż 3-krotna długość dystansu ucieczki najbardziej wrażliwych gatunków stwierdzanych na danym obszarze (Fox & Madsen 1997). Tego typu praktyki są bardzo dobrym narzędziem w zarządzaniu i ochronie różnorodności biologicznej na terenach wodno-błotnych i są z powodzeniem stosowane np. w Danii (Madsen 1998). W przypadku obszarów Natura 2000, na których zlokalizowane są najważniejsze noclegowiska gęsi i żurawi w Polsce, powinny one pełnić funkcję stref buforowych w postaci otuliny (Ławicki et al. 2012).

Wprowadzenie moratorium lub objęcie ochroną gatunkową ptaków łownych

W związku z postępującą degradacją siedlisk wodno-błotnych, z którymi część ptaków łownych jest związana, skalę ich rocznego pozyskania, np. łyska – 4900 osobników (PZŁ Czempiń 2015), a także aktualne trendy i liczebność większości gatunków (Chodkiewicz et al. 2015, Neubauer et al. 2015) należy uznać, że co najmniej pięć (kuropatwa, głowienka, czernica, cyraneczka, łyska) zasługuje na objęcie ochroną gatunkową, przy czym jej reżim (ochrona częściowa lub ścisła) należy rozważyć indywidualnie dla każdego gatunku.

Zakaz prowadzenia reintrodukcji w celach łowieckich. 

Masowe wsiedlanie ptaków łownych do środowiska naturalnego może pociągać za sobą istotne negatywne implikacje dla lokalnych, i nie tylko, populacji wielu gatunków (IUCN/ SSC 2013). Dlatego uznano, że jest to problem o znaczeniu ponadregionalnym (Champagnon et al. 2013). Konsekwencją hybrydyzacji populacji dzikich i  wyhodowanych w niewoli może być m.in. wzrost rozprzestrzeniania się patogenów, wprowadzenie obcych genów, co w konsekwencji może prowadzić do utraty lokalnych adaptacji populacji do warunków środowiskowych (Champagnon et al. 2012). Uwalnianie krzyżówek przez okres około 30 lat w jednym z regionów we Francji (Camargue) doprowadziło do obniżenia kondycji nie tylko pojedynczych osobników, ale całej populacji, w tym osłabienia dzioba w części odpowiedzialnej za filtrowanie pokarmu (Champagnon et al. 2009, Champagnon et al. 2010). Osobniki pochodzące ze sztucznych hodowli posiadają często mniejsze i lżejsze organy wewnętrzne, słabiej przystosowane do pobierania naturalnego pokarmu, szczególnie w pierwszych tygodniach po uwolnieniu (Moore & Battley 2006). Dodatkowo niejednokrotnie wprowadzane są osobniki posiadające geny ptaków udomowionych. Objawia się to powszechnie w naturalnych populacjach ptaków poprzez występowanie w upierzeniu różnego rodzaju aberracji barwnych (Meissner et al. 2012). Obecnie wiele populacji dziko występujących ptaków tego gatunku składa się z hybryd ptaków dzikich i udomowionych (Champagnon et al. 2010). U niektórych gatunków, jak dowiedziono w przypadku przepiórki Coturnix coturnix, hybrydyzacja pomiędzy dzikimi i udomowionymi populacjami spowodowała zanik instynktu migracji (Derégnaucourt et al. 2005). Dotyczy to także innych zmian behawioralnych. Ptaki wysiedlane zachowują się często odmiennie od osobników dzikich, co powoduje ich większe narażenie na drapieżnictwo. Przykładem są dziko żyjące kuropatwy, które nocują na środku pól, podczas gdy ptaki wsiedlane na ich skraju, preferują nocowanie przy miedzach, które są częściej penetrowane przez nocne drapieżniki (Dowell 1990). Osobniki takie mają również niż- szy sukces lęgowych (Leif 1994, Kamieniarz & Panek 2011) oraz cechuje je znacznie niższa przeżywalność, często wynosząca 0% (Rymerova et al. 2013). Wsiedlanie i translokacje osobników dziko żyjących muszą być poprzedzone dokładnym rozpoznaniem wszelkich aspektów, w tym ekologicznych, a nie tylko społecznych i ekonomicznych, w ujęciu długoterminowym (IUCN/SSC 2013). Przegląd oraz szczegółowe omówienie szeregu negatywnych konsekwencji dotyczących wsiedlania kuraków oraz zalecenia ochroniarskie zawiera praca Sokos et al. (2008). Powyższe przykłady pokazują, jak niebezpieczne mogą okazać się w skutkach nieprzemyślane wsiedlenia ptaków w celach łowieckich. W Polsce dotychczas jedynym gatunkiem introdukowanym, regularnie wypuszczanym w celach łowieckich do środowiska naturalnego, jest bażant. Gatunek ten może krzyżować się z zagrożonym wyginięciem w naszym kraju cietrzewiem i przenosić groźne choroby, aczkolwiek jego negatywne oddziaływanie na ten gatunek jak dotąd nie zostało w wystarczający sposób zbadane. Między innymi dlatego należałby zrezygnować z wsiedlania bażantów przynajmniej w tych miejscach, gdzie występuje lub jeszcze do niedawna występował cietrzew (Stolarz 2014). Obecnie do najczęściej wpuszczanych do środowiska rodzimych gatunków w naszym kraju należy kuropatwa oraz krzyżówka, np. na stawach Pietkowskich w latach 2011–2015 wypuszczono ok. 5000 osobników tego ostatniego gatunku (T. Tumiel – inf. list.). Konsekwencje uwalniania tych ptaków do środowiska naturalnego mogą być zbliżone do przedstawionych w niniejszym rozdziale.

Wprowadzenie zakazu stosowania śrutu ołowianego. 

W większości krajów europejskich (np. Dania, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania, niektóre niemieckie kraje związkowe) stosowanie amunicji ołowianej jest obecnie całkowicie zakazane lub wyłączone na terenach wodno-błotnych (Hirschfeld & Heyd 2005, Mateo et al. 2013). W dniu 22.03.2013 grupa kilkudziesięciu naukowców zajmujących się m.in. toksykologią i ekologią podpisała oświadczenie Health Risks from Lead-Based Ammunition in the Environment, w którym po szczegółowej analizie wpływu tego metalu ciężkiego na człowieka i środowisko przyrodnicze wezwała do całkowitego wycofania amunicji ołowianej na rzecz innych nietoksycznych materiałów (WHHRLBA 2013). Mając na uwadze ten dokument i doświadczenia innych krajów europejskich, w których z dużym powodzeniem stosowana jest amunicja nie zawierająca ołowiu, należy jak najszybciej wdrożyć odpowiednie regulacje prawne prowadzące do wejścia w życie wspomnianego zakazu

Zmiana terminów polowań

Aktualnie obowiązujące w naszym kraju terminy polowań określone w rozporządzeniu Ministra Środowiska z  dnia 16.03.2005  r. w  sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne (Dz.U. 2005 nr 48 poz. 459), pozwalają na strzelanie do gęsi od 1 września do 21 grudnia, a na terenie województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego – do 31 stycznia, natomiast na kaczki od 15 sierpnia do 21 grudnia. Uważa się jednak, że najlepszym terminem polowań na gęsi jest okres od początku września do końca października, a  na kaczki od początku września do końca grudnia. Jest to uzasadnione zarówno jakościowo, jak i ekologiczne; ze względu na „zimowy stres” gęsi i kaczki zaczynają tracić na wadze, kolejno od listopada i od stycznia (Mooij 2005). Należałyby zatem dążyć do zastosowania powyższych wytycznych w czasie tworzenia nowych aktów wykonawczych regulujących okresy polowań na blaszkodziobe.

Podsumowanie. 

Reasumując, polowania niosą istotne ryzyko dla populacji ptaków będących przedmiotem użytkowania łowieckiego. Poza łatwo mierzalnym wpływem bezpośrednim, powodują poważne oddziaływania pośrednie, niezwykle trudne do skwantyfikowania, a  niejednokrotnie oddziałujące znacznie silniej niż bezpośrednie zabijanie. Dlatego bez szczegółowych badań nad wpływem polowań na ptaki w naszym kraju nie można skutecznie i bezpiecznie zarządzać ich populacjami. Powinny one być prowadzone w szerokim zasięgu występowania poszczególnych gatunków podlegających pozyskaniu łowieckiemu, co pozwoli lepiej zrozumieć rzeczywisty wpływ zakłóceń powodowanych przez polowania dla całej populacji danego gatunku (Gill et al. 2001, Mooij 2005). Jest to niezwykle ważne, gdyż liczne powtarzalne niewielkie zaburzenia (np. polowania), mogą być bardziej szkodliwe niż rzadsze, ale znacznie większe, np. katastrofy ekologiczne (West et al. 2002). Poza tym wpływ polowań (bezpośredni i pośredni) powinien być rozpatrywany w sposób kumulatywny, w powiązaniu z innymi czynnikami, takimi jak zmiany klimatyczne oraz siedliskowe (Jiguet et al. 2010).”

Więcej o polowaniach na ptaki: 

Polowania na Kaczki (click)

Polowania na Kuropatwy (click)

Mordowanie Słonek podczas lotów godowych. Czego się nie robi dla przyjemności.  (click)

Polowania na Gęsi   (click)

Bażanty, a myśliwi. Kulisy i motywy polowań.  (click)

Zabijają nawet Jarząbki… (click)

Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki – Głuszce i Cietrzewie (click)

Całość materiału: 
https://www.researchgate.net/publication/293175742_Wplyw_polowan_na_ptaki_i_sposoby_ograniczania_ich_negatywnego_oddzialywania_Influence_of_hunting_on_birds_and_ways_of_limiting_its_negative_effects

5396040-woodcock-with-hunting-attributes

Mordowanie Słonek – czego się nie robi dla przyjemności.

11219133_915791198510387_7480498346573376977_n

Bardzo nie lubią myśliwi, kiedy publikujemy coś o ptakach,ponieważ wtedy nie ma za bardzo jak się bronić. Poza czczym gadaniem o tradycji, nie ma logicznego uzasadnienia dla zabijania tych pięknych ptaków, a krzyki typu: „Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie najpierw!”, „I tak nigdy nie zrozumiecie na czym polega myślistwo”, odbioru tego nie zmienią. Przy publikacji postu o tym jak zabijają kuropatwy, dopiero był lament. Sukcesem jest to, że po wejściu polski do UE i wejściu w życie tzw. Dyrektywy Ptasiej, na słonki podczas ciągów polować już nie wolno, o co myśliwi mają szczególny żal. Co sami na ten temat piszą? Zacytujmy:

Polowanie na słonki na ciągach wiosennych było od niepamiętnych czasów polską tradycją myśliwską przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Pochwała pełnych niepowtarzalnego uroku łowów i estetycznych przeżyć nie ominęła żadnego ze znanych twórców literatury łowieckiej, opisujących je w swoich powieściach czy opowiadaniach. I nie tylko. Dzisiaj również są myśliwi, którzy nie przeżyliby chyba roku, gdyby nie stanęli ze strzelbą w budzącym się po zimowym śnie lesie. Stało się to dla nich swego rodzaju rytuałem, bez którego trudno żyć. Wróżbą na rozpoczynający się sezon i oddechem przywracającym siły po fotelowym lenistwie, wprowadzającym na właściwe tory ustalonej wcześniej atmosfery polowań, gdzie nie liczy się rozkład, lecz doznania duchowe. ( !!!)
http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=433

12189567_915791315177042_4206807380468746530_n

I oni dziwią się, kiedy nazywamy to mordowaniem dla przyjemności. A czym to jest? Przecież aby doświadczać ,jak deklarują przeżyć estetycznych i duchowych, piękna przyrody, zabijać tych niewielkich ptaków nie trzeba. Nie jest to zresztą żaden bohaterski wyczyn, ponieważ ciągnące słonki są mało płochliwe i w zasadzie reagują tylko na gwałtowne ruchy. Stanowisko myśliwego nie wymaga więc specjalnego maskowania, wystarczy jedynie stać spokojnie i składać się w momencie, gdy ptak znajdzie się w zasięgu strzału. A nikt nie broni żadnemu myśliwemu przebywać w lesie i delektować się obserwacją przelotów słonek. To jednak im nie wystarcza. Ale nie zrozumiemy, w końcu tradycja przecież.

Zostaliśmy pozbawieni jednego z najpiękniejszych przeżyć myśliwskich, głęboko związanego z polską tradycją łowiecką – wiosennych polowań na słonki. Przez indolencję urzędników…
Nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek przymusem ze strony Unii, a tym bardziej z ochroną przyrody. Od „Ptasiej Dyrektywy” możliwe są odstępstwa, tzw. derogacje (stosują je inne kraje), natomiast znikoma ilość strzelanych wiosną słonek nie ma żadnego praktycznego znaczenia dla populacji tego ptaka.

Godowe ciągi słonek to chwile niezapomniane. Samo strzelanie najmniejsze ma tu znaczenie, liczy się ten niepowtarzalny nastrój, gdy wraz z nastającą wieczorną ciszą oddajemy się romantycznym marzeniom, osiągając szczęśliwy stan spokoju i harmonii, którego nie burzy ciche i tajemnicze chrapanie słonki. Owszem, odczuwamy emocje, ale ani one, ani nawet odgłos strzału, z tego czarującego nastroju nas nie wyrywa.
kola.lowiecki.pl/ao/refleks/slonki.htm

12191173_915791325177041_8302347340418120611_o

Tyle z ich argumentacji. Pomieszanie z poplątaniem. Niby liczy się nastrój, doznania estetyczne, przeżycia piękna, jednak jak widać na załączonych zdjęciach myśliwi widzą to zgoła inaczej niż normalny człowiek. Ale strzelić trzeba, by tradycji stało się zadość. Zahaczamy tutaj o fałszywy aspekt chęci ochrony przyrody ze strony myśliwych – kiedy w Polsce nie mogą już polować, jeżdżą na Białoruś i do Rosji, by tam zapłaciwszy, napawać się emocjami łowieckimi i zdobyć trofeum z niepozornego ptaszka… Może ciebie odgłos strzału z zadumy nie wyrywa, ale w ten pogodny letni wieczór płoszysz nim wszystko co żyje. Gdzie tu harmonijne współistnienie z naturą i docenienie jej piękna?

Podczas tak zwanych ciągów, wiosennym ciepłym wieczorem, najlepiej w bezwietrzny, samce słonek okrążają terytorium powolnym lotem wydając chrapliwe dźwięki. Cała sceneria takiego wydarzenia ma iście magiczną oprawę, chór głosów innych ptaków, spokój i zaduma, inne żerujące zwierzęta również dokładają do tego spektaklu swoją cegiełkę. Samiczki wysiadują na leśnych polanach i zrębach, gdzie błyskając jasnym podogoniem dają samcowi znak, że są gotowe. Wtedy kawaler ląduje, robi swoje i leci dalej poszukiwać innych. A tu myśliwy na polowaniu… również delektujący się pięknem przyrody, nie pomyśli i nie zdaje sobie sprawy, że dokonuje gwałtu na naturze, prześladując te ptaki podczas ich życiowego misterium odrodzenia. Jedyne wytłumaczenie jakie posiada to tradycja. Jak tu traktować ich poważnie, wierzyć w to co mówią? Szkód żadnych ten ptak nie robi, nikomu w niczym nie przeszkadza. Jedyną jego winą jest wpisanie się w poczet (nie naszej) tradycji i znalezienie na liście łownych. Już samo to jaki prowadzi tryb życia i morfologia ciała oraz zachowanie czynią zeń cenny unikat dla środowiska.

12191777_915791258510381_4543156247297493312_n

Słonce prócz wrogów naturalnych, zagraża przede wszystkim utrata siedlisk związana z osuszaniem podmokłych terenów leśnych, których ten ptak wymaga. Zamieszkuje wilgotne i podmokłe lasy liściaste, mieszane i bory z bogatym podszytem, których coraz mniej. Uważana za nielicznego, lokalnie średnio licznego ptaka lęgowego.

Nadal zabijają kuropatwy. Diany w akcji.

11947618_888941454528695_8858541099845478542_n

Smutna prawda. Pisaliśmy ostatnio o próbach edukacji dzieci przez te panie, ciekawe czy mówią uczniom o tym jaka jest sytuacja tego kuraka? Oraz czym się zajmują w czasie wolnym? W Polsce kuropatwa ma obecnie status nielicznego ptaka lęgowego, nadal jednak łowna. Problem jest bardziej złożony, ponieważ myśliwi zajmują się hodowlą kuropatw, koła łowieckie wypuszczaniem na wolność i introdukcją, jej dokarmianiem; dlatego uważają , że odstrzał kilku sztuk dla przyjemności im się należy. Tylko, że wśród kuropatw pochodzących z hodowli fermowych śmiertelność w pierwszym miesiącu po wypuszczeniu wynosi zazwyczaj 50-90% . Duży wpływ na wahania pogłowia mają surowe zimy, straty w lęgach w wyniku długotrwałych chłodów lub słot, sposób gospodarowania uprawami rolnymi, wielkoobszarowe monokultury także im nie sprzyjają plus środki chemiczne stosowane w rolnictwie. Lęgi mogą być niszczone przez wrony i sroki, kuny, borsuki, jenoty, dziki, nawet psy i koty. Dorosłym zagraża lis, jastrząb czy krogulec. Pytanie, czy w obliczu tych wszystkich przeciwności losu, kiedy gatunek ma tak trudne warunki bytowe powinno się jeszcze dodatkowo na niego polować? Znamy odpowiedz i logikę myśliwych jaką prezentują nie raz w komentarzach na stronie: „Dopóki wolno to można, będem strzelał”. Jeszcze do niedawna kuropatwa była najpospolitszym i najliczniejszym ptakiem łownym w Polsce. W latach 60. i 70. XX wieku polowania na kuropatwy były bardzo popularne i odbywały się w 75% polskich łowisk. W 1970 roku szacowano liczebność kuropatwy na około 7 milionów. Dziesięć lat później było ich tylko około pół miliona. W mojej ocenie każdy z tych ptaków jest obecnie na wagę złota. Jak widać na zdjęciach, akcje typu „Ożywić Pola” i artykuły w „Łowcu Polskim” swoją drogą, a poczynania myśliwych innąmoże drogą tradycji, nie inaczej. Nagłaśniana w mediach przez myśliwych kampania „Ożywić Pola”, służyć ma nie przyrodzie, a jej wykonawcom. Z całym cynizmem i perfidią zasiedlane zające, kuropatwy, bażanty lub ich potomstwo skończy jako myśliwskie trofeum lub danie z dziczyzny. Czy tak powinna wyglądać ochrona przyrody? Pytanie retoryczne.

Tych wszystkich zagrożeń dla gatunku, myśliwi byli już świadomi w latach 70., można to przeczytać w opracowaniach Tadeusza Pasławskiego i jego podręcznikach myśliwskich. Mimo to, nie zrobiono nic, by straty ze strony ludzkiej wśród kuropatw zmniejszyć i pomimo drastycznego przekształcenia jej środowiska, poluje się nadal i jak myśliwi nie ukrywają na ptactwo dla przyjemności, no i mięsa. Pytanie czy nawet dla mięsa jest sens? A gdyby każdy miał takie podejście? Kuropatwa waży 370-450 g. Po odrzuceniu piór, kości i niektórych wnętrzności – ile nam zostaje tego mięsa? Prawda jest taka, że za koszt całego polowania kupiłby kilka chowanych ekologicznie kaczek czy kurczaków,o znacznie większej wadze,żywionych naturalnie. Są w Polsce takie hodowle, można zresztą i samemu. Łowy odbywają się w tak zwanych „OHZ”, czyli Ośrodkach Hodowli Zwierzyny, w których to myśliwi płacą za możliwość zabicia tych ptaków.

11013636_888941494528691_313558585234861902_n

Zaglądający tu myśliwi płaczą, że widzimy tylko jeden z aspektów łowiectwa, czyli śmierć. Jest to wynik końcowy, w myśl zasady , że koniec wieńczy dzieło, za całoroczne poprawianie warunków bytowania zwierzyny myśliwy sobie korzysta z darów natury jako wynagrodzenie za poniesiony trud. Na łowiectwo składa się szereg czynności, począwszy od gospodarowania obwodami łowieckimi w skład którego wchodzi poprawa warunków bytowania zwierzyny, zwiększanie i urozmaicanie baz żerowych ( lepsza jakość poroża i kondycja zwierza), wprowadzanie do drzewostanu innych domieszek, zagospodarowanie łąk śródleśnych, zakładanie poletek ogryzowych,żerowych,karmowo ochronnych, nasadzanie remiz,budowanie i poprawa dostępu do istniejących wodopojów. Przygotowywanie zapasów karmy na zimę, jej zdawanie, budowa paśników, ambon i nęcisk pod nimi ,budek dla ptaków ,robienie lizawek etc. Walka z kłusownictwem (szkoda, że nie w gronie własnym), a jeszcze przeżycia na łonie natury , obserwacje zwyczajów i podchód zwierząt. Na samym końcu różne metody polowania, patroszenie, obielanie, i konserwacja skór,preparacja, konserwacja broni, ćwiczenia strzeleckie, kynologia, trofea, zwyczaje no i ukochane szacowanie szkód oraz odszkodowania. Jest tego dużo więcej,wszystko to wiemy, z tym że zespół tych czynności, które składają się na łowiectwo nie ma absolutnie nic wspólnego z czynną racjonalną ochroną przyrody, ma za zadanie jedynie przynosić sprawującym dorazne korzyści wąskiej grupie osób . I to jest taka pozawymiarowa istota myślistwa. Co widać właśnie na przykładzie owych kuropatw. Zdjęcia pochodzą z 2013 roku, czy przez ten czas sposób sprawowania łowiectwa w Polsce przeszedł gruntowną rewolucję, a samo podejście myśliwych zmieniło się? Dobrze wiemy, że nie.

Po latach ciągłej eksploatacji sprowadzona do roli potrawki. Łatwej zdobyczy myśliwych, kłusowników czy przygodnych chłopów. Najczęściej kojarzymy ją martwą, gdy jej głowa bezwiednie zwisa ze szczęk jakiegoś wyżła. Wydaje się, że Kuropatwa padła ofiarą ponurej tradycji, przyzwyczajenia i zwyczajnego snobizmu. Niech żyją!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki.

11113580_809149849174523_7793660760183308760_n

Wiosenne polowania na te rzadkie ptaki, za granicami naszego kraju, cieszą się powodzeniem i zainteresowaniem również wśród polskich myśliwych.

Często uświadamiamy Państwa, jak w praktyce wygląda „ochrona przyrody” w wykonaniu pseudomyśliwych i jakie stoją za nią pobudki. Tak zwana „ochrona” to slogan – by ładnie brzmiało. Prawdziwa motywacja: trofeum, chęć polowania – przeżywania emocji łowieckich, mięso. Nie tak dawno trwała dyskusja na profilu PZŁ, gdzie myśliwy pod zdjęciem głuszca napisał :

__________________________________________
__________________________________________

„Mam nadzieję, że prowadzona odpowiednio gospodarka pozwoli z czasem na odbudowę populacji do poziomu pozwalającego na jego pozyskanie, tak jak to jest u naszych sąsiadów.

_________________________________________
_________________________________________

12439093_843717509072413_990747056459119839_n

W zasadzie to jedno zdanie wyjaśnia wszystko i nie wymaga nawet komentarza, można by w tym momencie zakończyć. Ale podobnych smaczków w sprawie jest dużo więcej.

Myśliwi oburzają się i czują szkalowani, lecz zdjęcia mówią same za siebie. W Polsce polować na cietrzewie i głuszce nie wolno, jak więc zatem poradzili sobie z tą trudnością nasi dzielni łowczy? Jeżdżą więc na Białoruś, do Rosji, czy krajów skandynawskich, gdzie prawo pozwala jeszcze strzelać zagrożone całkowitym wyginięciem w Polsce gatunki. Nazywa się to niewinnie wyjazdem na tzw. „safari”, gdzie strzela się także inne chronione zwierzęta w Polsce takie jak kozice, niedźwiedzie czy wilki. Oczywiście wszystko w świetle prawa, które tworzy lobby myśliwskie. O czym to świadczy? Tylko o jednym… mianowicie o tym jakie ci panowie mają podejście do przyrody i jej ochrony, skoro są w stanie ładować grube pieniądze na samą wyprawę za granicę oraz prawdopodobnie zapłacić za odstrzał tylko po to by mieć TROFEUM na koncie w postaci chronionego gatunku. Tak, trofeum. To słowo należy podkreślić. Pisane było w innym artykule, że myśliwy to trofeista, a podpisy pod oryginalną lokacją zdjęć w tym pierwszego brzmią „TRZY TROFEA MOŻLIWE DO ZDOBYCIA NA BIAŁORUSI PODCZAS WIOSENNYCH TOKÓW…”. Czyli zagrożony wymarciem głuszec i cietrzew oraz również stosunkowo bardziej rzadka niż kiedyś słonka. I oczywiście pierwsze dwa gatunki kuraków strzelane są podczas toków, czyli wtedy gdy zajmują się tym co jest najważniejsze dla gatunku – rozmnażaniem. Podczas miłosnego uniesienia, bo prawdopodobnie taki stan odczuwają tokujące samce. Niektóre gatunki ssaków posiadają okres ochronny podczas rozrodu, nie wolno ich wtedy niepokoić w siedlisku ani strzelać. Dlaczego natomiast wyjątkiem są ptaki? Nie znajduję odpowiedzi poza jedną, skoro człowiek tworzy to prawo, tak człowiek celowo i z rozmysłem  zadecydował, nie licząc się z biologicznymi potrzebami tych stworzeń.

To samo środowisko, które tworzy górnolotnie nazywaną Fundację Ochrony Głuszca, nie ma żadnych skrupułów, by zabijać te ptaki tuż za naszymi granicami, na Białorusi, Ukrainie czy nieco dalej, w Szwecji. Za możliwość zabicia i zdobycia trofeum płacą duże pieniądze pośrednikom organizującym takie wycieczki. Biura polowań, bo tak nazywają się firmy, które organizują te jatki działają legalnie, ułatwiając polowania na gatunki w naszym kraju chronione takie jak: cietrzewie, głuszce, wilki, rysie, niedźwiedzie, kozice…i wiele innych.

Podczas gdy jedne organizacje z ciężkim wysiłkiem prowadzą badania nad sposobami ochrony, liczebnością czy wreszcie starają się pomagać zagrożonym gatunkom, myśliwi „tuż za płotem” wolą urządzić sobie polowanie. Oczywiście wszystko dla ochrony przyrody i środowiska naturalnego…

To jest jedyna motywacja myśliwych dla „ochrony” zajęcy, kuropatw, głuszców i cietrzewi – pozyskanie i czerpanie zysku w postaci mięsa oraz trofeum. Dla nas, normalnych ludzi, ochrona tak rzadkich gatunków może mieć co najwyżej jeden motyw – chęć obserwacji gatunku w naturze, zrobienie zdjęcia, czy sama świadomość, że udało się pomóc. Dla myśliwskich pseudekologów motywacją jest „chęć przeżycia emocji łowieckich”, które – gwarantuję – można przeżywać bez niszczenia i zabijania.

W Polsce głuszec jest gatunkiem wyraźnie zanikającym, krajowe populacje znajdują się w stanie krytycznym. Zamiast zabijania można, by próbować dogadać się z sąsiadami i za te pieniądze próbować ratować i powiększać rodzime populacje tych kuraków, jednak „ochrona przyrody” w wykonaniu pseudomyśliwych widziana jest zgoła inaczej, niż postrzega ją normalny człowiek. To, że ptak ten jest rzadki z wielu różnych powodów, nie przeszkadza myśliwym powtarzać frazesu brzmiącego mniej więcej tak: Stan tamtejszych populacji pozwala na myśliwskie pozyskanie, które nie ma istotnego wpływu na liczebność gatunku. Logika w pigułce, skoro można, skoro są, to tłuczemy. I kolejny dowód zaburzonego, wypaczonego sposobu przeżywania natury przez to środowisko – Normalny człowiek byłby szczęśliwy z powodu samego uczestnictwa w tokach, posłuchania, obserwacji ptaka czy zrobieniu zdjęcia. Podczas wykonywania swej pieśni, głuszec w ostatniej fazie tzw. szlifowania jakby na chwilę głuchnie, nie zwraca uwagi na bodźce zewnętrzne. Moment ten wykorzystują „dzielni” myśliwi, by podejść na kilka kroków i oddać strzał z bliska…

11079640_809149922507849_9050316400865265981_n

Od lat 70-tych zaczęto obserwować gwałtowne zmniejszanie liczebności cietrzewi w większości krajów Europy. W latach 90-tych stabilne pozostały tylko populacje: alpejska, norweska, populacja cietrzewi zamieszkująca Karpaty słowackie i tereny Białorusi. Jedynie w Szwecji odnotowano niewielki wzrost liczebności ptaków. Ogólna liczebność populacji europejskiej cietrzewia jest trudna do oszacowania. Badania wskazują, że obszarem najgęściej zasiedlonym jest europejska część Rosji, choć i tam zauważono tendencję spadkową.

Na przełomie lat 80-tych i 90-tych cietrzew opuścił 45% zajmowanych obszarów w Polsce. W roku 1994 regularne występowanie gatunku odnotowano już tylko na około 6% terytorium kraju, a liczebność oszacowano zaledwie na 5370 ptaków. Rok później gatunek znalazł się na liście zwierząt objętych ochroną gatunkową.

W ostatnim dziesięcioleciu jego występowanie było ograniczone zaledwie do kilku miejsc.

http://www.tbop.org.pl/programy/ochrona/cietrzew/wyst.html 

10996509_809149939174514_6038387722822489930_n

Głuszec.
W ostatnim dziesięcioleciu występowanie Głuszca było ograniczone zaledwie do kilku miejsc.
Dawniej zalecane było, aby myśliwy polujący wiosną na tzw. tokach, strzelał najbardziej aktywnego koguta, czyli tzw. tokowika, ponieważ ten „tokowisko rozgania”. Jak wykazały niedawno badania genetyczne, to jednak właśnie tokowiki mają największą wartość przystosowawczą i żywotność, więc zabijanie tych najlepszych jakościowo kogutów powoduje stopniowy spadek liczebności lokalnych populacji głuszca.

http://dzikiezycie.pl/archiwum/2008/luty-2008/gluszec-ochrona-gatunkowa-czy-marnowanie-pieniedzy-podatnika

I dlatego na pewno uwierzę w zapewnienia panów w kapelusikach z piórkiem że im zależy na ochronie przyrody skoro są w stanie płacić grube tysiące jak nie więcej po to tylko by strzelić -przepraszam zdobyć,pozyskać TROFEUM w postaci zagrożonego wyginięciem gatunku, bo tam jeszcze wolno… A gdzie własna świadomości ekologiczna? Tak, u tych panów dokładnie tam gdzie większość z Państwa teraz pomyślała…
Takie to właśnie ci panowie prezentują podejście do ochrony przyrody. Brak kompletnej logiki i sensu w trzebieniu jednocześnie drapieżników i ich ofiar wśród drobnej zwierzyny.

Warto zwrócić uwagę na jeden aspekt polowań – znowu zabijane były koguty w najważniejszym momencie okresu rozrodczego tych ptaków po to, by myśliwy przeżył sobie emocje łowieckie… Oraz nie zapominajmy o innym aspekcie myśliwskiej działalności, tak jak hołubienie i wsiedlanie gdzie się da bażantów, by na nie polować, a które przenoszą groźne dla rodzimych kuraków pasożyty przewodu pokarmowego.

Inna historia związana z głuszcami i myśliwymi to czasy, kiedy należący do PZŁ marszałek Konstanty Rokossowski w latach 1950-1952 wraz ze swoją świtą wymordował całą populację Głuszców w okolicach Czaplinka, na Pomorzu ( ok. 200 sztuk na jednym polowaniu!) Następnie wykończyli samice. Około 1950 r. zanikły przeeksploatowane łowiecko zachodnie stanowiska koło Czaplinka i Jastrowia. Jako jedną z przyczyn katastrofalnego stanu populacji PTOP podaje „zdecydowanie za późno zawieszone polowania, tym bardziej dotkliwe, że dotykające populacji wyspowych i osłabionych i oznaczające zabijanie najaktywniejszych kogutów (czyli selekcję negatywną) oraz destrukcję toków”.

Odstrzał głuszców w czasie toków, od czego w Polsce odstąpiono zbyt późno (1994), niemal w każdych warunkach prowadzi do zaburzenia lęgów. Odstrzał tokujących samców z reguły eliminuje osobniki najaktywniejsze i o największym znaczeniu dla rozrodu (m.in. tokowiki), podczas gdy słabe i zbyt młode samce nie tokują. – Uwagi PTOP, do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Zaś nasi myśliwi swoimi działaniami nie ustają w wysiłkach by podobną księgę wprowadzić w innych krajach. Ale przecież „Myśliwskie pozyskanie nie ma istotnego wpływu na liczebność gatunku, stan populacji pozwala na to”! To samo można było usłyszeć w Polsce do roku 1994.

http://www.ptop.org.pl/ochrona/ptaki/gluszec-w-puszczy-augustowskiej/o-gluszczu/z-polskiej-czerwonej-ksiegi.html

http://skrzydlatemysli.erys.pl/blog/?p=1&id_blog=439&lang_id=7&id_post=3421

To nie tak, że w 1994 wszyscy nagle zdali sobie sprawę z sytuacji głuszców i cietrzewi. Myśliwi doskonale wiedzieli o tym jaka jest sytuacja gatunków, liczyło się jednak jedno – polować, zdobyć trofeum. Potwierdza to wpis w jednej z książek łowieckich, zdanie brzmi:
planuje się szczegółowo tylko odstrzał cietrzewi i głuszców, ze względu na stosunkowo nieliczne występowanie tych gatunków, i obawę nadmiernego zmniejszenia stanu liczebnego ( w ostatnich latach plan odstrzału tych ptaków, w skali krajowej, nie był wykonany nawet w 50 % ) T. Pasławski, ”Gospodarstwo łowieckie”. Data wydania tej książki – 1983 rok. A więc wiedzieli i obserwowali sytuację dużo, dużo wcześniej. Polować przestali 12 lat pózniej…

13076893_1018092778280228_98043405636649842_n

Cytat ze strony myśliwskiej:

Wiosenne polowania na głuszce i cietrzewie odbywają się podczas tokowisk tych ptaków. W okresie wiosennym są dwie metody polowania na głuszce : wieczorem na tzw. „zapadach” oraz o świcie pod pieśń tokowika . Najciekawsze dla myśliwego są jednak łowy z podchodem pod pieśń. Polowanie rozpoczyna się bardzo wcześnie (ok.1.30- 2.00 rano). Myśliwi podchodzą tokujące głuszce w fazie pieśni zwanej szlifowaniem. , w tym czasie kiedy ptak głuchnie myśliwy wykonuje 2-3 kroki. Myśliwy może podejść głuszca nawet na odległość około 20 kroków, ale najbardziej bezpieczny dystans to ok. 35 metrów. Głuszce tokują najczęściej na drzewach, rzadziej na ziemi. Gdy w lesie zaczyna się przejaśniać , myśliwy powinien być gotowy do strzału.

Koszt odstrzału Głuszca to średnio 600 euro, bez wliczania kosztów zakwaterowania, wycieczki. Ale przecież w myślistwie nie chodzi o zabijanie… i dlatego płacimy ponad 600 euro za odstrzał ptaka… jednak… wcale nie chcemy go zabić :)?

Serce się kroi, ściska żal i robi się przykro, gdy widzi się takie sceny jak w zestawieniu na zdjęciu. Dla osób, które dokonały tej jatki to oczywiście powód do dumy i chwały.

Stop myśliwskim pseudekologom, stop zakłamanej „ochronie” przyrody dla zysku.

Pokaż znajomym – udostępnij.
11048640_809149929174515_9055656994553892969_n Proszę zwrócić uwagę na wiek i kondycję dzielnych pogromców którzy wśród tysiąca niebezpieczeństw wykazali się nieposkromioną odwagą strzelając śrutem w kuraki. Oraz na powtarzające się tu i tam okulary. Podtrzymywał będę, że osoby z wadą wzroku nie powinny mieć dostępu do broni (W oryginale, niektórzy mają okulary).

10570406_809149932507848_4039178940777764975_n

11026095_809149899174518_1961822239472360174_n

Polowania na ptactwo

11951867_903597416381251_7892226406876845383_n

W polsce wolno polować na kilkanaście gatunków tzw ”łownych ptaków. Są to :

jarząbek (Tetrastes bonasia),
bażant (Phasianus colchicus),
kuropatwa (Perdix perdix),
czapla siwa (Ardea cinerea), z wyłączeniem terenów stawów rybnych uznanych za obręby hodowlane w rozumieniu przepisów o rybactwie śródlądowym,
gęś gęgawa (Anser anser),
gęś zbożowa (Anser fabalis),
krzyżówka (Anas platyrhynchos),
cyraneczka (Anas crecca),
głowienka (Aythya ferina),
czernica (Aythya fuligula),
gołąb grzywacz (Columba palumbus),
słonka (Scolopax rusticola),
łyska (Fulica atra).

Polowania zbiorowe jakie urządza się dla tzw dewizowców, wabiki głosowe naśladujące głos żerującej gęsi są ustawiane na polach, na trasie przelotów. Kojarzą Państwo te wiosenne i jesienne „klucze” i miłe dla ucha gęganie? Gęsi przelatują tysiące kilometrów do miejsc rozrodu i oto przy finale wędrówki paf, paf… bo wabione dźwiękowo lądują i krążą nad miejscem egzekucji, będąc totalnie zdezorientowane. Są to ptaki bardzo rodzinne, towarzyskie i inteligentne. Zawierają „związki małżeńskie” na całe życie, mają doskonałe rozeznanie, kto w stadzie jest kim, synem, babcią czy kuzynem. Po stracie partnera cierpią i są w żałobie około roku. Ale co to obchodzi myśliwych? Liczy się to, że „lubią dziczyznę” jak argumentują.

Komentarze do poszczególnych gatunków.

Jarząbek – litości, ptak niegdyś wpisany do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych, cały czas boryka się z problemem zanikania jego siedlisk.

Cyraneczka – bliźniaczo podobna do chronionej cyranki.

Kaczki to osobna sprawa, nie wyrządzają żadnych szkód natomiast są strzelane tylko, by zaspokoić czyjeś gusta kulinarne. Naprawdę aż tak cofamy się w rozwoju?

Gołąb grzywacz – jedyny tak piękny gatunek dzikiego leśnego gołębia w naszej faunie. Także podlega odstrzałowi w imię tradycji, jest bardziej pożyteczny niż szkodliwy.

Łyska – mięso tego ptaka śmierdzi tranem i posiada wątpliwe walory kulinarne, a menu tego ptaka wyklucza jakiekolwiek szkody w gospodarce ludzkiej. Także podlega odstrzałowi…

Słonka – Ptak strzelany na tak zwanych „ciągach” nic innego jak mordowanie nie wadzącego nikomu i niczemu gatunku w okresie rozrodu. „Ciągi” słonek to lot godowy samca.

Komentarz do filmu
Proszę zwrócić uwagę na siwego pana w okularach, który udziela wywiadu. Noszenie okularów zazwyczaj wiąże się z wadą wzroku i nie znam w polskich służbach mundurowych takiej, w której nie było by to dyskwalifikacją dla ewentualnego strzelca. Dodatkowo co jakiś czas muszą przechodzić badania sprawnościowe i psychologiczne. Jak jest z tym w łowiectwie? Tutaj dziadzio może mieć i 90 lat, Parkinsona i demencję starczą, a polować i strzelać mu wolno. Nikt za to pozwolenia na używanie broni nie cofnie. A widok takich to „siwych dziadków”, którzy powinni w obejściu wnuki niańczyć, to bardzo częsty widok na polowaniach. Drugi film to kanonada, pokazuje jak trącone śrucinami ptaki mogą odlecieć w dal i niewiadomy jest ich los. To zawyża liczbę zabitych ptaków trzykrotnie, bo spadają one po jakimś czasie gdzieś dalej i konają w samotności lub dobijane przez drapieżniki. Odnośnie polowań na ptaki pozwolę sobie zamieścić kilka fragmentów ze strony koalicji Niech żyją!, która zajmuje się walką z tym procederem.

”Gęsi są nie tylko niezwykle inteligentne, ale również niesamowicie podobne do Nas. Bo trudno odmówić tego podobieństwa stworzeniu, które po stracie partnera popada w widoczną żałobę. Jak można nazywać głupim ptaka, który – zanim założy stały związek – praktykuje kilkuletnie narzeczeństwo, podczas którego partnerzy poznają się w różnych, nieraz trudnych sytuacjach? Migrują razem, a czasem na próbę zakładają gniazda, w których nie pojawiają się lęgi. I w końcu te głupie gęsi wybierają swych partnerów tak jak My – preferując podobne cechy charakteru i tak jak My, szukają podobieństwa do własnych rodziców. Głupiej gęsi tak jak Nam, zdarza się zdrada, separacja, ale też chwile szczęścia, gdy wdowcom uda się znaleźć drugą połowę lub też gdy zdradzeni kochankowie wybaczają sobie, tworząc na nowo rodzinę.

Prócz wielkiego przywiązania do partnera, głupia gęś pomaga innym głupim gęsiom. Podczas wędrówek młodzież uczy się od doświadczonych dorosłych, gdzie można bezpiecznie się najeść, gdzie odpocząć, a gdzie przeczekać niekorzystną pogodę. Wśród migrujących stad zawiązują się przyjaźnie, rozpalają się pierwsze miłości, a kłótnie wybuchają często z takich samych błahych powodów jak wśród ludzi.
Wszystko to jednak nie ma wpływu na to, jak zorganizowane jest stado. Lecący, wiosenny bądź jesienny, klucz ptaków ma zawsze taki sam szyk. Pierwszy, prowadzący ptak wykonuje najcięższą pracę. Kolejne, korzystając z utworzonego tunelu męczą się mniej, a im dalej od czoła klucza tym bardziej praca włożona w lot maleje. Dlatego ptaki co jakiś czas zmieniają się na pozycji przewodnika, a ptaki młode, słabsze lub chore pozostają zawsze na końcu klucza. Ta ptasia solidarność obowiązuje również wtedy, gdy stado odpoczywa bądź żeruje. Bez względu na to, jak bardzo ptaki są głodne i zmęczone, zawsze nad bezpieczeństwem stada czuwa kilku strażników, gotowych do podniesienia alarmu, gdy tylko zauważą niebezpieczeństwo. Inteligencja, wiedza i solidarność głupich gęsi bardzo im się przydaje podczas długich, niebezpiecznych migracji.

17990859_1302682889769623_8737636782558330084_n

Wiosenne stada gęsi ciągnące nad naszymi domami dodają nam skrzydeł, zwiastując rychłą wiosnę, a jesienny odlot wprawia nas w nostalgię, przypominając, iż niebawem nadejdzie zima. Dla niektórych to bodziec do refleksji nad mijającym, kolejnym rokiem życia. Ta nostalgicznie postrzegana przez nas wędrówka dla gęsi jest ogromnym wysiłkiem i niebagatelnym wyzwaniem. Opuszczając lęgowiska na dalekiej północy, muszą stawić czoła złej pogodzie, wielkim odległościom, własnemu zmęczeniu i głodowi. I jakby tego było mało, dochodzą coraz to nowe przeszkody tworzone przez człowieka. Bo wraz z osuszaniem mokradeł giną miejsca bezpiecznego żerowania i odpoczynku. A tam, gdzie są jeszcze takie ostoje i gęsi mogą spokojnie odpocząć pojawiają się myśliwi….

Czekają na gęsi przelatujące przez nasz kraj. Choć większość miejsc, w których ptaki się gromadzą zostało objętych ochroną, muszą je one i tak codziennie opuszczać w poszukiwaniu pożywienia. Wówczas, kiedy tylko znajdą się nad granicą obszaru chronionego – strzela się do nich. Ptaki wylatują i wracają o tych samych porach dniach, są więc bardzo łatwą ofiarą. I choć wiedzą, że czeka na nie niebezpieczeństwo, nie mają wyboru. Głód i zmęczenie są silniejsze od zdrowego rozsądku. Gęsi pamiętają, gdzie czeka na nie śmierć, starają się w tych miejscach lecieć wyżej, jednak w starciu z nowoczesną strzelbą to często za mało.

polowanie na gęsi 2011_2

Czekanie na zwierzęta, które wychodzą poza obszary chronione, aby do nich strzelać, jest niemoralną i obrzydliwą praktyką.

Dlaczego więc wciąż na to pozwalamy? Dlaczego wciąż strzela się do gęsi na granicy obszarów chronionych? Tłumaczenie takich działań wiekową tradycją jest co najmniej śmieszne. Wiekowa tradycja brała się z biedy, a gęsi i inne migrujące ptaki wodne dawały pewne źródło pożywienia. Choć na świecie wciąż są miejsca gdzie oczekuje się migrujących ptaków, których przybycie odsuwa widmo głodu, to Polska, kraj w którym na fermach hoduje się setki tysięcy ptaków, zdecydowanie do takich miejsc nie należy. W przypadku gęsi często słyszymy, iż jest ich dużo i wyrządzają szkody. Choć co roku przez nasz kraj przelatują setki tysięcy gęsi białoczelnych, zbożowych i gęgaw, to w przytłaczającej większości są to ptaki pozostające u nas zaledwie kilka dni. Strzelając do nich nie mamy żadnego wpływu na zmniejszenie strat na polach. Bo kolejne stada migrujących ptaków i tak przylecą, żeby się najeść i odpocząć. Czy to kwestia przyjemności? Może dlatego, że gęsi są głupie? Wiemy już, że tak nie jest.

Dlaczego więc co roku w dalszą podróż z naszego kraju ruszają – pogrążane w żałobie po stracie partnerów, bliskich lub przyjaciół – setki tysięcy gęsi? Dlaczego głupie gęsi, choć nie są głupie maja taki smutny los?”

„Niektóre z porzekadeł z uporem od wieków powtarzają wierutne bzdury. Jakże trudno się zgodzić na określenie „głupi jak gęś”. Przecież to bardzo mądre ptaki!
Nie tylko te dzikie, czyli można rzec – prawdziwe gęsi. Także te domowe, które choć utraciły zdolność lotu (lecz nie do cna), to zachowały jednak wiele ze swoich naturalnych instynktów i zdolności.

Dzięki tym ptasim móżdżkom głupie domowe gęsi uratowały kiedyś Rzym, a dzikie gęgawy… dostały Nagrodę Nobla. To znaczy odebrał ją wybitny naukowiec Konrad Lorenz, ale za pracę naukową wykonaną na podstawie wieloletniej obserwacji zachowań tych ptaków.

On po prostu opisał codzienne życie dużej rodziny zwyczajnych szarych gęgaw – i to kilkunastu generacji. I był niezwykle zaskoczony siłą więzi uczuciowych oraz wielością relacji, jakie łączą wszystkich członków tej gęsiej rodziny. Nie tylko rodziców i dzieci, ale także dalszych krewnych, nawet dalekich kuzynów i powinowatych. Lata mijały, a dzięki temu naukowiec obserwował coraz to nowe pisklęta, które dorastały na jego oczach, potem wykluwały im się dzieci, wnuki i prawnuki. Gęsi są bardzo troskliwymi rodzicami.

Opowieści Lorenza, czytane wiele lat temu, ożyły we mnie natychmiast kiedy zobaczyłem serię zdjęć Ady Bogdanowskiej z „Salamandry”. Ot, scenki z życia typowej gęsiej rodziny jakich setki tysięcy. Idylla. Maluchy, jeszcze pokryte puchem dokazują, czubią się między sobą, a matka obserwuje ich psoty. Jak dorosną, będą wyglądać jak kopie rodziców, ale pozostaną w pobliżu, będą stale razem.

Każdy z ptaków miał zdaniem Konrada Lorenza kompletnie inną osobowość (i to widać jak na dłoni także na zdjęciach Ady). Wciąż dzikie gęsi, dalej żyjąc jak inne gęgawy, traktowały człowieka jako członka stada. I zaakceptowały nawet jego brak umiejętności lotu. Dzięki temu naukowiec mógł się rozkoszować iście czarodziejską mocą – na jego zew klucz dzikich gęsi płynący po niebie przerywał lot i efektowną spiralą lądował prosto u jego stóp! I wtedy następowało długie powitanie, pełne radości. Inni jednak ściągają je na ziemię śrutem. Dla nich to mięso pokryte szarym pierzem, które należy oskubać.

Tymczasem odejście każdego członka rodziny jest dla dzikich gęsi wielką niepowetowaną stratą. Jak się muszą czuć, kiedy są celem kanonady, kiedy miotają się we wszystkie strony w przerażeniu, widzą jak giną ich bliscy, słyszą ich głosy, kiedy spadają ranne (bo rzadko który ptak ginie od razu przy postrzale)? A tam, w pełni świadome i bezradne leżą i czekają na swój koniec. Nie uciekną przed psem, który je aportuje jeszcze żywe. I potem wreszcie – CHRUP! następuje miłosierne skręcenie głowy.”

„Na liście zwierząt łownych znajduje się 13 gatunków dziko żyjących ptaków
podlegają one intensywnemu pozyskiwaniu trwającemu od połowy sierpnia do końca stycznia. Każdego roku myśliwi pozyskują od 2 do 12 % populacji wymienionych wyżej gatunków, średnio około 120 tys. sztuk. Jednakże zdaniem przyrodników i ornitologów dane te są znacznie zaniżone albowiem nie obejmują one dodatkowo co najmniej 500 tys. sztuk umierających od ran postrzałowych.”

10987377_871853942868605_649707640711999513_n

Życie zwierząt jest wartością etyczną podlegającą, co do zasady ochronie prawnej.
Dlatego podstawową kwestią wymagającą rozważenia jest sam cel uśmiercania dziko
żyjących ptaków – gdyż aspekt gospodarczy i argument „utrzymania równowagi
przyrodniczej” wydają się nie mieć w tym przypadku znaczenia. Problemem z zakresu
ochrony przyrody jest nie tylko wprowadzanie znacznego niepokoju w siedliska podczas polowań na ptaki ale poważne prawdopodobieństwo pomyłkowego zestrzelenia gatunków chronionych. Ponadto podczas polowań dochodzi do znacznej kontaminacji środowiska ołowiem – co stanowi naruszenie konstytucyjnego zakazu zanieczyszczania środowiska.Stosowane metody uśmiercania, poszukiwania i dobijania ptaków łownych są natomiast źródłem kontrowersji natury prawno – etycznej. Do skrzydlatej fauny strzela się bowiem z amunicji, która rozsiewa wiązkę ołowianych śrucin w promieniu kilkudziesięciu metrów co, powoduje liczne zranienia. Okaleczone wytropione ptaki są następnie żywcem dławione przez aportujące psy i dobijane przez myśliwego podręcznymi przedmiotami.

Mit: Trzeba polować na ptaki, bo wyrządzają szkody rolnicze.

Fakt: Problem w tym, że nie wiadomo, czy faktycznie wyrządzają, a jeśli tak, to na jaką skalę.
A dlaczego? Dlatego, że szkody wyrządzone przez dzikie ptaki nie są objete systemem odszkodowań. Odszkodowań takich nie wypłaca ani Skarb Państwa, ani myśliwi. Oczywiście, argument o wypłacaniu odszkodowań usłyszymy z ust myśliwych bardzo często, ale nie dajmy się zwieść. Koła łowieckie wypłacają odszkodowania jedynie za szkody spowodowane przez gatunki jeleniowate i przez dziki. Skarb Państwa, na podstawie ustawy o ochronie przyrody wypłaca odszkodowania za niektóre ssaki objęte ochroną (rysie, wilki, niedźwiedzie). Ale prawo pomija odszkodowania wyrządzone przez dzikie ptaki.
A żeby stwierdzić, iż faktycznie mamy do czynienia z problemem, szkody to powinny być zgłaszane i wyceniane przez zawodowców, np. rzeczoznawców. Wtedy dopiero poznalibyśmy skalę takich szkód. Naszym zdaniem mamy do czynienia ze zjawiskiem marginalnym. Po pierwsze nie dotyczy on większości ptaków łownych. Bo jakie szkody może wyrządzić dzika kaczka, Jarząbek albo Słonka?
Prawdopodobnie dochodzi do przypadków podjadania na polach oziminy przez wędrujące lub zimujące gęsi. Trzy gatunki gęsi znajdujące się na liście ptaków łownych stanowią ok. 1/5 składu tej listy. Do takich zdarzeń dochodzić może jedynie na szlakach przelotu lub żerowania dużych stad gęsi. Dzieje się to często w pobliżu ptasich ostoi, czy parków narodowych. To być może jeden, może kilka procent powierzchni całego kraju. Z taką skalą problemu możemy sobie z łatwością poradzić. Wystarczy w odpowiedni sposób planować użytkowanie pól, lub przeznaczać dla gęsi tzw. pola zastępcze. Nasi zachodni sąsiedzi świetnie sobie z tym poradzili, dlaczego nie możemy i my?

1. Toksyczny ołów – tak ciężko zrozumieć?

W konsekwencji polowań na ptaki następuje wprowadzenie do środowiska olbrzymich ilości ołowiu, które kumulują się przez lata, stanowiąc zagrożenie ołowicą zarówno dla człowieka, jak i dzikich zwierząt, w tym gatunków chronionych.
Źródła naukowe oraz nasze własne szacunki wskazują, że co roku w Polsce wystrzeliwuje się od ok. 300 ton do ok. 600 ton ołowiu. To więcej, niż emitują ołowiu do atmosfery cały polski przemysł i transport łącznie tego niezwykle toksycznego zatruwa nasze wody i gleby.
Wg raportów Komisji Europejskiej, w miejscach polowań występuje olbrzymie stężenie ołowiu. Stwierdzano występowanie do 2 mln śrucin ołowianych na hektar oraz do 400 śrucin ołowianych na 1 metr kwadratowy.
Skażenie ołowiem powoduje śmierć, problemy neurologiczne i immunologiczne.
Ołowica groźna jest nie tylko dla człowieka, zwłaszcza po spożyciu ryb ze stawów hodowlanych (a myśliwi często polują na ptaki wodne nad stawami).
Ołowica stanowi również wielkie zagrożenie dla objętych ochroną ścisłą ptaków drapieżnych – tzw. szponiastych, ponieważ to one często zjadają zestrzelone lub ranione, lecz nie odnalezione przez myśliwych ptaki, w których ciałach znajdują się ołowiane śruciny. W ten sposób giną orły, orliki i inne ptaki szponiaste.
Ołów, który został wystrzelony nad wodą i opadł na dnie jest także często połykany przez ptaki nurkujące, np. kaczki grążyce. Ptaki te mają w zwyczaju połykać drobne kamyczki, które niezbędne są w ich żołądkach jako pomoc w trawieniu pokarmu. W ten sposób połykane są również drobiny śrutu. Śmierć spowodowana ołowicą jest długa i bolesna.

2. Brak jakiejkolwiek potrzeby kontroli populacji.

Ptaki mają naturalnych drapieżników we wszystkich stadiach życia.
Śmiertelność wśród ptaków jest naprawdę wysoka na każdym etapie ich życia. Żadne z ptasich populacji nie wykazują nienaturalnego przegęszczenia.
Współczesna cywilizacja przekształca dramatycznie środowisko i stopniowo zabiera ptakom kolejne siedliska – miejsca ich życia. Zanikająca bioróżnorodność ogranicza możliwość zdobycia pożywienia.
Wzrasta śmiertelność ptaków z powodów kolizji z budynkami (coraz większe oszklone powierzchnie, coraz wyższe domy), z liniami wysokiego napięcia, mostami i elektrowniami wiatrowymi.
Do tego dokładają się postępujące zmiany klimatyczne, a jako ich konsekwencja – nasilające się i nagłe zaburzenia pogody: nawalne deszcze, powodzie, nagłe oziębienia, nietypowe powroty zimy na wiosnę, długotrwałe letnie i wiosenne susze.
Ale przede wszystkim, ptaki mają wielką liczbę naturalnych drapieżników: duże drapieżne ryby takie, jak szczupak i sum polują na pisklęta; lisy, kuny, piżmaki i norki wybierają z gniazd jaja, zjadają ptaki młode i dorosłe; dziki niszczą gniazda i jaja; wreszcie na mniejsze ptaki polują ptaki szponiaste (błotniaki, orły i orliki).
Największym jednak zagrożeniem dla ptaków jest norka amerykańska – gatunek inwazyjny, wprowadzany do środowiska przez człowieka. Norka amerykańska, która masowo ucieka z hodowli futrzarskich, nie ma w środowisku naturalnych wrogów (poza człowiekiem), powoduje spustoszenie wśród dzikich ptaków, w tym rzadkich i ściśle chronionych. Norka jest świetnym pływakiem, również dobrze wspina się po drzewach, dlatego większość ptaków wyprowadzających w Polsce lęgi jest wobec niej właściwie bezbronna.

3. Mięso z dzikich ptaków nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego.

Mięso z dzikich ptaków nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego.
Na ptaki nie poluje się dla mięsa. Nierzadkie są przypadki zabijania nawet kilkuset gęsi jednorazowo, a następnie porzucania ich ciał w zaroślach lub zakopywania w polu.
Wokół Ujścia Warty, jednej z najważniejszych ostoi ptaków w Europie, organizowane są polowania, podczas których 6-8 myśliwych zabija w czasie jednego polowania nawet do 400 dzikich gęsi. Każdy z myśliwych dysponuje podczas takiego polowania 2-3 sztukami półautomatycznej broni, która jest przeładowywana przez pomocników, podczas, gdy strzelający myśliwy może kontynuować strzelanie praktycznie bez przerwy. Trudno jest argumentować, że ptaki zabijane są dla zaspokojenia głodu.

4. Dzikie ptaki nie powodują liczących się szkód w uprawach.

Niektórzy rolnicy zgłaszają problem wyjadania zbóż ozimych przez przelatujące lub zimujące stada gęsi. Jest to niewątpliwie zjawisko miejscowe, dotyczące korytarzy migracyjnych gęsi oraz ich tymczasowych żerowisk.
Problem jednak w tym, iż nie prowadzono do tej pory żadnego systemowego monitoringu, ani nie podejmowano obiektywnych prób oszacowania skali tego zjawiska.
Nawet, gdyby potwierdziła się teoria, iż jest to znaczący (a nie incydentalny) problem, istnieją metody jego minimalizowania. Np. unikanie obsiewania oziminą terenów w pobliżu żerowisk gęsi. Wymaga to jednak odpowiednich działań: mediacji ze społecznością lokalną, konsultowania przez rolników planu upraw, wyznaczania żerowisk zastępczych. Z pewnością powinno się w takiej sytuacji brać pod uwagę możliwość wystąpienia szkód w uprawach w działaniach lokalnych samorządów.
Wreszcie, o ile faktycznie gęsi wyrządzają miejscowo szkody w uprawach, powinno się stworzyć system wypłat odszkodowań za tego typu szkody. Jego zaletą byłoby to, iż szkody podlegałyby systemowemu monitoringowi, a każda z nich musiałaby być poddana niezależnemu i obiektywnemu oszacowaniu.

11951414_871854089535257_3560501346268986332_n

Zgodnie z obowiązującą w Polsce ustawą o ochronie przyrody, odszkodowania za szkody wyrządzone przez gatunki zwierząt podlegające ochronie, wypłaca budżet państwa. Natomiast szkody wyrządzone przez niektóre gatunki łowne, takie jak dziki, czy jeleniowate, pokrywają koła łowieckie.
W przypadku dzikich gęsi, myśliwi mogą je „pozyskiwać”, ale nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za szkody w uprawach. Oczywiście zakładając, że szkody te są realnym, a nie jedynie sztucznie rozdmuchanym problemem, mającym uzasadniać strzelanie do ptaków.

5. W wyniku polowań na ptaki łowne zabijane są także gatunki chronione.

Wynika to ze słabej znajomości gatunków ptaków wśród myśliwych. Np. grupa ptaków „wodno-błotnych” obejmuje kilkadziesiąt gatunków, w tym wiele trudnych do rozpoznawania.
W sezonie polowań wiele ptaków przechodzi pierzenie, obecne są także osobniki młode, co sprawia, że oznaczenie gatunku staje się niezwykle trudne i wymaga specjalistycznej wiedzy ornitologicznej. Brak takiej wiedzy wśród myśliwych, jak również słaba widzialność podczas polowań prowadzonych zwykle rano lub wieczorem skutkuje częstym strzelaniem do ptaków chronionych, w tym gatunków bardzo rzadkich. Przyznał to nawet ostatnio rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego, mówiąc iż ”Podobieństwo gatunków chronionych i łownych rodzi spore ryzyko pomyłki.”
Polskie prawo dopuszcza wręcz strzelanie do gęsi i kaczek w nocy – w jaki sposób można w nocy odróżnić gatunki np. dzikich kaczek podlegające ochronie ścisłej (podgorzałka, cyranka, płaskonos, krakwa) od gatunków łownych (czernica, cyraneczka, głowienka, krzyżówka) pozostaje wielką zagadką.
Czy to Cyraneczka (gatunek łowny), czy Cyranka (gatunek chroniony?)”


pokot

Źródło: 

Kampania Niech Żyją!