Przyroda jest niesamowita. Zamień strzelbę na aparat! Rozmowa z Adamem Ławnikiem.

Myślistwo to obciach, a myśliwi interesują się przyrodą tylko we własnym interesie. Wszystko się kręci wokół ich pasji, której zwieńczeniem jest zabijanie niewinnych zwierząt. Dzięki fotografowaniu wracamy z lasu szczęśliwsi, bogaci w piękne przeżycia i uwiecznione sceny, a te same zwierzęta możemy ujrzeć znowu podczas kolejnej wyprawy. Adam Ławnik, miłośnik przyrody , obserwator zwierząt i fotograf , były wiceprezes Związku Polskich Fotografów Przyrody podzielił się z nami swoimi poglądami odnośnie łowiectwa i przeżyciami z wędrówek. Obecnie wolontariusz w projekcie na rzecz powstania Turnickiego Parku Narodowego i kampanii Niech Żyją! 

adamlawnik

NPRM: To pytanie zdajemy wszystkim naszym gościom. Jak to się stało, że jesteś przeciwnikiem łowiectwa i dlaczego? Czy wydarzyło się coś szczególnego? Myśliwi nie przekonują Cię swoimi argumentami?

Adam Ławnik: Będąc często w terenie, mam styczność z działalnością myśliwych i oceniam ją negatywnie. Przez lata nie znalazłem ani jednej pozytywnej rzeczy w tym, co robią. Ich działania, pomimo górnolotnych haseł, nastawione są na własny interes. Wszystko się kręci wokół ich pasji, której zwieńczeniem jest zabijanie niewinnych zwierząt.

NPRM: Czym się zajmujesz zawodowo na co dzień?

Adam Ławnik: Jestem fotografem. Oprócz fotografowania przyrody wykonuję sesje reklamowe architektury i wnętrz. Do niedawna pełniłem również społecznie funkcję wiceprezesa i sekretarza w Zarządzie Głównym Związku Polskich Fotografów Przyrody. Obecnie wspieram projekt utworzenia Turnickiego Parku Narodowego oraz pomagam w kampanii Niech Żyją!

0704-00619C

NPRM: Dlaczego akurat fotografia?

Adam Ławnik: Fotografią zainteresowałem się dzięki mojemu ojcu, który, co prawda, zajmował się nią amatorsko, ale z dużym oddaniem i zaangażowaniem. Do dzisiaj pamiętam, jak łazienka zmieniała się w ciemnię fotograficzną, a na sznurkach zamiast ręczników suszyły się zdjęcia.

Od dziecka interesowałem się także przyrodą, zwłaszcza zwierzętami. W tym przypadku ogromny wpływ miał na mnie dziadek – miłośnik roślin i zwierząt.

NPRM: Uważasz, że myśliwi mogliby być spełnieni i doświadczać podobnych emocji, fotografując zamiast strzelać?

Adam Ławnik:  Myślę, że wbrew przekornej nazwie Waszego portalu – Nie podaję ręki myśliwym – właśnie należy podać rękę wielu, zwłaszcza młodym myśliwym i pokazać, że można dalej polować, ale zamiast strzelby zabierać ze sobą aparat fotograficzny z teleobiektywem. Trzeba mówić otwarcie – strzelanie do zwierząt jest odrażające, to straszny obciach w XXI wieku, w nowoczesnym społeczeństwie. Jeżeli chcecie mieć kontakt z przyrodą i dzikimi zwierzętami, zacznijcie fotografować! Ekscytujące jest zwłaszcza robienie zdjęć z podchodu, a wcześniejsze doświadczenia łowieckie będą przydatne przy podchodzeniu zwierząt i maskowaniu w terenie. Robienie zdjęć dostarcza nie tylko olbrzymiej dawki adrenaliny, ale też daje ogromną satysfakcję z udanych kadrów, którymi potem możemy zaimponować licznemu gronu odbiorców, np. w mediach społecznościowych, a nie tylko wąskiemu gronu kolegów „po lufie”. Zamiast spoglądać przez lunetę i patrzeć, jak kona trafione lub, co gorsza, ucieka postrzelone zwierzę, lepiej spojrzeć na ekranik aparatu, aby zobaczyć, czy ostrość autofocusa trafiła, a kadr jest nieporuszony. W fotografii odchodzi cały proces przemocy i bestialstwa, jakim jest mordowanie bezbronnych zwierząt i tych wszystkich czynności wykonywanych już po zabiciu – patroszenia, transportu ciał ociekających krwią. Dzięki fotografowaniu wracamy szczęśliwi i pogodni z lasu, a napotkanego jelenia z olbrzymim porożem zapewne zobaczymy i sfotografujemy także w następnych dniach.

Zamiast wypchanej głowy na ścianie, powiesimy jego piękne zdjęcie lub jak ktoś bardzo lubi to naturalne zrzuty jeleni. Ostatnio czasami fotografuję z leśnikiem, który przestał płacić składki w PZŁ i wciągnął się w fotografię przyrody.

1509-00908C

NPRM: Ty uwieczniasz piękno natury, zachwycasz się nim i przekazujesz je dalej. Tworzysz coś wspaniałego. Myśliwi natomiast to piękno jedynie niszczą, bo nie wyobrażam sobie, aby można było się czymś zachwycić, a w następnej chwili w spokoju zastrzelić…

Adam: Wciąż nie mogę zrozumieć samego momentu oddania strzału i pozbawienia zwierzęcia życia. Same przygotowania i czas oczekiwania są prawie identyczne w fotografii zwierząt. Trzeba wcześnie wstać i przed świtem lub o zachodzie słońca być w terenie, w czasie, kiedy zwierzęta są najaktywniejsze. Fotografowie ubierają się prawie tak samo jak myśliwi, korzystają z samochodów terenowych, a potem, aby podejść do zwierząt odpowiednio się maskują i zwracają uwagę na kierunek wiatru. Kiedy widzimy zwierzęta i podchodzimy do nich coraz bliżej i bliżej, emocje sięgają zenitu. Niestety, końcówka jest już zupełnie inna… Aby zrobić dobra fotografię, należy znaleźć się stosunkowo blisko zwierzęcia, a najwyższym kunsztem jest zrobienie zdjęć i wycofanie się z terenu bez płoszenia zwierzyny.

W przypadku polowania celny strzał można oddać z odległości pięć razy większej. Nie ma więc tu mowy o jakimś wyczynie. Obecna broń umożliwia mordowanie zwierząt z bardzo dużej odległości. Z tego powodu wiele strzałów wykonywanych jest z bardzo daleka. Zwierzętom odstrzeliwuje się nogi, a potem „dochodzi” po wielu kilometrach, osacza psami i dobija z bliska… Na koniec patroszy się je, a wnętrzności zostawia w lesie.

Z daleka widać stada kruków, które rozdziobują pozostałości, a fetor roznosi się po całej okolicy. Żeby wyciągnąć z głębi lasu zabitego dorodnego jelenia, wjeżdża się samochodem lub ciągnikiem w środek i rozpruwa całą ściółkę, uszkadza młode drzewka, a po całej operacji zostają głębokie ślady terenowych opon. Tak wygląda ta piękna myśliwska tradycja w praktyce…

Przyroda przed wschodem słońca jest niesamowita. Słychać cudowny śpiew ptaków, nad wodą unosi się mgła, pierwsze promienie słońca i światło w kontrze zmieniają rzeczywistość, a z zarośli wychodzą dzikie zwierzęta. Niestety, czasami rytm przyrody jest zakłócany przez strzał z myśliwskiej broni jakiegoś innego „użytkownika” dzikiej przyrody, który także tego dnia postanowił „obcować” z naturą. Wtedy bardzo namacalnie czuję, jak bardzo różni się mentalność myśliwych od reszty obywateli… Nie spotkałem się także nigdy z przypadkiem, żeby myśliwi protestowali przeciwko dewastacji środowiska naturalnego, na przykład sprzeciwiali się wycince starego fragmentu lasu. Odnoszę wrażenie, że są zupełnie obojętni, gdy z lasów wyjeżdżają całymi tirami olbrzymie drzewa, które nigdy nie były posadzone przez człowieka, a kolejny odcinek lasu zmienia się w uprawę desek.
Ważne są tylko ambony oraz liczebność zwierząt, często określonego gatunku, który posłuży potem za trofea lub trafi na talerz.

Myśliwi interesują się przyrodą tylko w swoim interesie, przykładowo gdy dokarmiają zwierzęta, nie robią tego dla dobra przyrody, ale tylko dla siebie, aby podtrzymać populację na odpowiednim poziomie i aby było do czego strzelać w kolejnych latach. Obecnie bacznie obserwuję ich działania w zakresie redukcji dzików. Pod pozorem walki z ASF, która rozprzestrzenia się z winy hodowców świń, pojawiły się żądania, aby wybić prawie wszystkie dziki. Czy myśliwi dopuszczą, aby zniszczyć swoje własne łowiska?

1201-00453C

NPRM:  Podczas fotografowania i podglądania natury, zdarzyła Ci się może jakaś nietypowa lub rzadka obserwacja zwierząt czy ich zachowań?

Adam: Bardzo lubię fotografować w odludnych, rzadko odwiedzanych miejscach na ziemi. Szczególnie miło wspominam Spitsbergen i Patagonię. Przyzwyczailiśmy się do sytuacji, że zwierzęta są dzikie i nawet z daleka uciekają przed człowiekiem. Aby podejść i sfotografować jelenie w Puszczy Karpackiej, należy często wykazać się nie lada kunsztem. Warto jednak uświadomić sobie fakt, że to nie jest normalna cecha zwierząt. Z jednej strony zwierzęta omijają ludzi i zawsze pozostają w jakimś stopniu nieufne, z drugiej strony ten nadmierny strach wynika z faktu, że na taką olbrzymią skalę odbywają się polowania. Zwierzęta, które nie uciekają, są w bardzo krótkim czasie zabijane.Niesamowite jest więc doświadczać możliwości przebywania w bliskim sąsiedztwie dzikich zwierząt, które nie boją się człowieka. Kiedy wędrowałem po Spitsbergenie w oddalonej od bazy polarnej dolinie, młode renifery ufnie podchodziły i z zainteresowaniem przyglądały się tajemniczej dwunożnej postaci. Prawdopodobnie pierwszy raz w życiu widziały człowieka. Bardzo miło wspominam także fotografowanie pingwinów i słoni morskich nad Atlantykiem w Patagonii. Jakież było moje zdziwienie, gdy czekając na plaży na kolejne pingwiny wędrujące gęsiego do oceanu, niedaleko brzegu pojawiły się dwa ogromne wieloryby, które ocierały się o siebie i wyrzucały fontanny wody. To było niesamowite wrażenie.

NPRM: Słyniesz też z krytyki działań LP i obrony Puszczy Białowieskiej. Zdaje się takie treści przewinęły mi się kiedyś na Twoim profilu. Co nie podoba Ci się w działalności Lasów Państwowych, które jak twierdzą: „dbają tylko o zrównoważony rozwój, użytkowanie drzewostanów i zapewnienie nam wszystkim dostępu do surowca drzewnego w zgodzie z ustalonymi wcześniej planami urządzania lasu”.

Adam:
Lasy Państwowe zgodnie z założeniami po ‘89 roku miały spełniać trzy zadania – zajmować się produkcją drewna, udostępnianiem lasów dla turystyki i rekreacji oraz ochroną środowiska. Niestety, ostatnio można odnieść wrażenie, że ten „wspaniały model polskiego leśnictwa” zupełnie się zdewaluował i od kilku lat głównym celem jest produkcja desek na potrzeby rosnących pensji…

Po ostatnich wydarzeniach w Puszczy Białowieskiej, agresji Straży Leśnej, po konferencjach w Toruniu czy na Roztoczu i obelgach o „zielonych nazistach” korporacja Lasy Państwowe straciła społeczny mandat zaufania i nie powinna nadal zajmować się ochroną środowiska.

Powinna skupić się jedynie na produkcji drzewa, a jednocześnie wrócić do budżetu państwa i dzielić się zyskami z resztą społeczeństwa, a nie przejadać je na własne potrzeby, o czym świadczą ostatnie raporty. Obecny model polegający na tym, że jedna organizacja zajmuje się generowaniem zysków i jednocześnie ochroną środowiska, doprowadził do patologii w zakresie ochrony środowiska, a jednocześnie do braku kontroli nad finansami organizacji zwanej państwową.

Najbardziej smuci mnie fakt, że z roku na rok bezwzględna korporacja sięga po ostatnie fragmenty lasów o charakterze naturalnym lub nieuprawiane od czasów wojny tereny w Karpatach, które przez ten czas zdążyły się zregenerować i są po prostu piękne. Teraz budowane są tam nowe drogi zrywkowe, którymi ciężki sprzęt wjeżdża coraz głębiej. Wycinane są drzewa, które przetrwały czasy, gdy w regionie mieszkało znacznie więcej ludzi niż obecnie. Na stosach wokół dróg leżą wyrżnięte olbrzymie buki czy jodły, których wiek sięga nawet 150 lat.Wycinki trwają przez cały rok, także w okresie lęgowym ptaków (sic!).

Zastanawiam się, czy ktoś w Lasach Państwowych myśli w ogóle o przyszłości i jakie będzie zapotrzebowanie na drewno za 100 lat? Czy będzie wtedy jeszcze potrzebne drewno w takich ilościach jak obecnie? Już teraz jeden z największych producentów mebli oferuje elementy szafek do kuchni z przetworzonych plastikowych butelek. A może jednak olbrzymią wartością za 100 lat będą dorodne drzewa, mające po 200 lat lub więcej? Jeżeli nie wyrżniemy ich teraz, one w większości przetrwają i doczekają do tego wieku.

Wracając jednak do łowiectwa, Lasy Państwowe na swoich terenach prowadzą Ośrodki Hodowli Zwierzyny, tzw. OHZ-ty. Są to najlepsze i najbardziej prestiżowe tereny łowieckie w Polsce, niedostępne dla przeciętnego myśliwego.

Leśnicy często skarżą się na zbyt dużą liczbę zwierzyny obgryzającej drzewa. Teraz żądają odstrzału pięknych łosi, które są jedną z największych atrakcji przyrodniczych naszego kraju.

Te zasady nie są w OHZ-tach ważne, gdyż zwierzęta są dokarmiane przez cały rok, aby potem swoimi ciałami i odciętymi łbami budować nieformalną potęgę korporacji Lasy Państwowe. Z łowisk korzystają zamożni i wpływowi ludzie oraz politycy ze wszystkich ugrupowań od lewa do prawa. W sieciach społecznościowych na profilach nadleśnictw leśnicy prezentują ładne zdjęcia i filmy z dzikimi zwierzętami, wzbudzając podziw i zbierając pochlebne komentarze. Potem słyszę, że te same osoby, w ramach swojej pracy w nadleśnictwie, wystawiają zwierzęta za pieniądze na odstrzał w polowaniach lub mordują je osobiście. Nie mogę zrozumieć, jak można z pasją filmować jelenia i zachwycać się jego pięknem, a na drugi dzień zaprowadzić w to miejsce myśliwego lub osobiście go zastrzelić?

1605-00401C

NPRM: Co według Ciebie powinno się zmienić w polskim łowiectwie i dlaczego?

Adam: Należałoby zacząć od wykreślenia ptaków z listy gatunków łownych oraz zakazać dokarmiania zwierzyny. Zgadzam się też z Waszymi pozostałymi postulatami:

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2017/03/02/postulaty-i-cele-spolecznej-kampanii-informacyjnej-nie-podaje-reki-mysliwym/

Rażą mnie polowania na terenie niektórych parków narodowych, które odbywają się pod pozorem ochrony lasów. Nasuwają się tutaj pytania – czego oczekujemy od parków narodowych i czy model myślenia znany z nadleśnictw powinien obowiązywać także na tych obszarach? Zupełnie nie mogę zrozumieć też idei polowań w otulinach prawie wszystkich parków narodowych w Polsce. Ambony ustawiane są w kierunku obszarów chronionych, a zwierzęta przecież nie znają granic. W głowie się także nie mieści, że kilka razy w roku ofiarami myśliwskich hobbystów są także przypadkowi ludzie.

Moim marzeniem na przyszłość jest, aby w Polsce powstały duże obszary wolne od polowań i komercyjnych wycinek. Takie obszary mogłyby zostać utworzone w Puszczy Karpackiej, gdzie nie ma upraw rolnych, a produkcja drzewa i tak jest nierentowna z uwagi na trudny teren.

NPRM: Często zdarzały się konflikty na linii myśliwy a fotograf – obserwator przyrody. Jeden chciał robić zdjęcia i obserwować, a drugi przyszedł polować. Miałeś jakieś sytuacje tego typu podczas swoich wypraw?

Adam: Jedynie pojedyncze przypadki. Ostatni miał miejsce w zeszłym roku w Nadleśnictwie Stuposiany podczas pleneru fotograficznego. Pan łowczy zapytał nas, co tu robimy i stwierdził, że pewnie jesteśmy ekoterrorystami. A po wyjaśnieniu, że jesteśmy fotografami, zapytał czy mamy zezwolenie na fotografowanie. Oczywiście żadnych zezwoleń nie potrzeba, aby fotografować w lasach czy Lasach Państwowych. Staram się unikać myśliwych, gdyż są fanatycznie zaślepieni i przekonani o swoich racjach. Z informacjami o tym, co się dzieje na polach i w lasach podczas polowań, należy trafiać do osób które są nieświadome, jak działa mechanizm łowiecki.

1010-01423C

NPRM: „Poprzez swoje zdjęcia staram się pokazać piękno krajobrazu oraz otaczającą nas dziką przyrodę. Mam nadzieję, że moje fotografie wpłyną na pogłębienie ludzkiej wrażliwości na piękno natury oraz przyczynią się do zachowania jej w nienaruszonym stanie.” To cytat z Twojej strony.  Myśliwi twierdzą, że dzikiej przyrody dawno już nie ma, a krajobraz i środowisko zostały tak przekształcone i zaburzone przez człowieka, że tylko ręką ludzką je „ratować”, bo inaczej wszystko padnie. Co sądzisz o takim podejściu?

Adam: Myśliwi od lat prowadzą propagandę o potrzebie regulacji. Chcą dowodzić, że są po prostu potrzebni dla społeczeństwa, boją się, że za jakiś czas nie będzie społecznej akceptacji dla „sportowego” czy zgodnego z tradycjami zabijania. Potrzebne są rewolucyjne zmiany w podejściu do dzikich zwierząt, w sposobie myślenia, że dzika przyroda to wartość sama w sobie.Jeżeli chodzi o potrzebę regulacji populacji zwierząt to, jak zauważyła w poprzednim wywiadzie profesor Hanna Mamzer, może być w przyszłości zastosowana przez środki antykoncepcyjne.

NPRM: Jakie są najciekawsze miejsca, które Cię urzekły, najbardziej podobały, które zdarzyło Ci się odwiedzić?

Adam: Jestem fanem Europy Północnej, a największe wrażenie zrobiły na mnie obszary arktyczne Spitsbergenu. Choć uwielbiam lasy, to naturalny fragment świata bez drzew z ogromną ilością ptaków i podmokłą tundrą jest fascynujący.Ciekawym doświadczeniem były też parki narodowe w Patagonii, z ich bezkresem i niesamowitą, zmienną pogodą. Podróżując po świecie, uwielbiam fragmenty naturalnych lasów lub lasy nieuprawiane od lat o charakterze naturalnym. Niestety, takich miejsc jest bardzo mało i są to zazwyczaj rezerwaty. W tym roku trafiłem na niezwykły rezerwat na jeziorze Prespa w Macedonii. W Polsce najbardziej cenię obszary parków narodowych, które odwiedzam regularnie od lat i ubolewam, że nie powstają nowe, a także nie są powiększane istniejące. Po latach pewnym światełkiem w tunelu było powiększenie Karkonoskiego Parku Narodowego.

NPRM: Mnóstwo czasu spędzasz w terenie podczas swej pracy, obcując z naturą i zwierzętami. Wstaję, gdy jest jeszcze ciemno, a przejmujący chłód i wilgoć dają się we znaki. (…) Dzikie zwierzęta swobodnie wędrujące po bezkresnych przestrzeniach, zajęte własnymi sprawami, nie czujące zagrożenia przed człowiekiem. Godzinami mogę podglądać ich życie w naturalnym środowisku, opierając się wygodnie o plecak, czasami bez aparatu w ręku.”
To również Twój opis. Po prostu Twoja postać wymyka się forsowanemu przez myśliwych obrazowi przeciwnika łowiectwa, który „tylko siedzi przed komputerkiem, przyrodę widzi jedynie na zdjęciach i nigdy w lesie nie był”. Jesteś jakby zaprzeczeniem tego dziwnego stereotypu…

Adam: Model przeciwnika łowiectwa serwowany przez myśliwych, czyli osoby siedzącej przed komputerem i nieznającej się na przyrodzie, jest zafałszowany. Wszyscy przeciwnicy łowiectwa, których znam, są miłośnikami przyrody, spędzają sporo czasu w terenie i osobiście mają kontakt z myśliwymi i ich działaniami. Osoby mniej związane z przyrodą najczęściej krytykują łowiectwo za to, że zabijanie zwierząt ma charakter hobbystyczny i służy kultywowaniu tradycji. Z przerażeniem oglądają relację z pokotów niekiedy organizowanych w miejscach publicznych, np. w centrum Spały.

1610-00473C

NPRM: Wspierasz też kampanię Niech Żyją!  z którą i my współpracujemy. Co Adam Ławnik sądzi o polowaniach na ptaki? Przypomnijmy, myśliwi twierdzą, że fakt iż odstrzelą „kilka” ptaków nie ma wpływu na liczebność populacji, więc nie rozumieją czego się „czepiamy”. Poza tym oni lubią zdrowe mięsko, a my mamy zobaczyć jak żyją kurczaki w hodowli…

Adam: Nie ma uzasadnienia, aby strzelać do ptaków, które są po prostu piękne i stanowią ogromną wartość przyrodniczą. Obrzydliwe, że dla niektórych są jedynie niczym rzutki na strzelnicy. Czy mięso kaczek nafaszerowanych ołowianymi kulkami jest zdrowe? Niech każdy odpowie sobie sam i weźmie pod uwagę, że także w innej dziczyźnie pozostają ołowiane odłamki, które mogą prowadzić do groźnej choroby zwanej ołowicą. Podczas polowań o świcie czy o zmroku nie ma możliwości odróżnienia gatunków chronionych od tych, które są na listach łownych. Część gatunków ptaków jest też zagrożona wyginięciem.

Polecam stronę internetową oraz profil na facebooku – Niech Żyją!

adam-lawnik

 

NPRM: Czego myśliwym brakuje w ich podejściu, postrzeganiu zwierząt oraz świata przyrody?

 

Adam: Zrozumienia, że przyroda doskonale daje sobie radę bez pomocy człowieka, a brak ingerencji często daje lepszy efekt od gospodarowania.


NPRM:
Myśliwi głoszą, że nie polują dla samego zabijania, czy nawet ochrony upraw rolników, a cały proces polowania to przeżywanie „emocji łowieckich” powiązanych z odczuciami do przyrody, natury, zwierząt, a sam strzał ma być czymś najmniej istotnym, kończącym całą przyjemność z polowania. Po co więc zabijają? Czy według Ciebie można doświadczać podobnie tych samych wspaniałych emocji „tylko” obserwując i fotografując?

Adam: Osoby, które polują, myślistwo traktują jako hobby czy nawet styl życia. Trudno mi powiedzieć, co czują, naciskając spust i widząc jak kula rozrywa niewinne zwierzę. Z pewnością niektórych z nich to podnieca… Pozostali zaś, potrzebujący kontaktu z naturą i szukający adrenaliny w tropieniu zwierząt, z pewnością odnaleźliby się w roli fotografa-snajpera z długim teleobiektywem. Tak jak wspominałem wcześniej, wiele czynności jest podobnych. Różnią się tylko finałem, który może być piękny lub krwawy i przynoszący śmierć.

NPRM: Czym jest dla Ciebie współczesne łowiectwo?

Adam: Współczesne łowiectwo to dla mnie: samochody terenowe, broń z doskonałymi lunetami i szpanerskie ciuchy. Całość stanowi – life style, którym można się pochwalić w gronie podobnie czujących i myślących znajomych. Niewielka wiedza przyrodnicza niektórych miłośników zabijania, często ograniczona jedynie do rodzaju naboju, jakiego trzeba użyć, aby zastrzelić dany gatunek zwierzęcia. Małe obycie w terenie oraz czasami strach. Tak, tak! Niektórzy myśliwi boją się dzikich zwierząt i nie wyobrażają sobie chodzenia po lesie w nocy bez broni 🙂. Ograniczona ilość czasu i korzystanie z gotowych rozwiązań: nęciska przygotowane przez leśników oraz drogi dla samochodów prowadzące pod samą ambonę. Mięso z zastrzelonych zwierząt ma drugorzędną rolę. Poluje się z pasji, a nie dla zdobycia jedzenia.

NPRM: W rozmowie przed wywiadem, powiedziałeś nam, że to właśnie myśliwi są elementem, który blokuje powstanie Turnickiego Parku Narodowego. Możesz to rozwinąć?

Adam: Tereny projektowanego Turnickiego Parku Narodowego w 100% należą do Skarbu Państwa, więc teoretycznie nie powinno być kłopotów z utworzeniem nowego parku. Głównymi oponentami są leśnicy, których oczkiem w głowie jest Ośrodek Hodowli Zwierzyny, czyli najbardziej prestiżowe łowisko na terenie dawnego tzw. Państwa Arłamowskiego. Dawniej w tym miejscu polowali komunistyczni notable, a obecnie jest odwiedzane przez polityków wszystkich ugrupowań. Łowiectwo jest więc głównym czynnikiem, który blokuje ideę ochrony tego terenu.

Podsumowując, obecnie jesteśmy na styku przemiany ideowej – z jednej strony mamy cały czas tradycyjne podejście gospodarcze do przyrody, gdzie drzewa to surowiec na deski, zaś zwierzęta to tylko mięso i poroża lub hobby. Przekonanie, że nad przyrodą musi być pełna kontrola, bo inaczej nie poradzi sobie. Pod tę wizję zbudowany jest obecny system prawny. Z drugiej strony przyroda jest wartością samą w sobie. Możliwość obserwacji dzikich zwierząt i wędrówka przez las o charakterze naturalnym pomiędzy wielkimi dębami w Puszczy Białowieskiej czy powyginanymi bukami i olbrzymimi jodłami w Puszczy Karpackiej może być niezwykle ekscytująca.

Mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie po tej drugiej strony, po stronie dzikiej przyrody.

Myśliwym zaś, którzy cenią głównie kontakt z naturą, a zaczynają mieć rozterki nad sensem zabijania pięknych zwierząt, polecam zamienić broń na lustrzankę z obiektywem i dodatkowo zaangażować się w ochronę przed wycinką ostatnich fragmentów lasów o charakterze naturalnym. 

Dziękuję za rozmowę i zapraszam na zdjęcia:

http://www.adamlawnik.pl/

oraz na profil:

https://www.facebook.com/krajobrazy Adam Ławnik Photography

NPRM: I my dziękujemy za wspaniałą i bogatą rozmowę. Super, że zdecydowałeś się wesprzeć nasze postulaty. 

1507-01022C

Czytaj także:

Dlaczego łowiectwo powinno być zabronione? Wywiad z Hanną Mamzer. 

Lasy dla kasy – współczesne łowiectwo należy dopiero stworzyć. Rozmowa z Marcinem Kostrzyńskim.

1505-01243C

Reklamy

15 sierpnia – Masakrę ptaków rozpocząć czas!

15 sierpnia – każdego roku ta data boli tak samo. Od tego dnia bowiem,myśliwi z radością ruszają na stawy, jeziora, szuwary i pola, aby zapolować na 4 gatunki kaczek, łyski, oraz gołębie grzywacze. Z podnieceniem długo czekali na ten dzień.

”Jednak w tym samym czasie wiele przeznaczonych do odstrzału ptaków wciąż opiekuje się puchatymi pisklętami….niektóre rybitwy siedzą wręcz jeszcze na jajach, wysiadując powtórzone lęgi. Nie jest to wydarzenie wyjątkowe czy marginalne, jak próbują argumentować niektórzy myśliwi. Jest to obecnie zjawisko powszechne, występujące co roku na terenie całej Polski.”

Tymczasem w takich miejscach pojawiają się strzelający myśliwi z buszującymi psami, siejąc spustoszenie w ostojach chronionych ptaków. Ich żadne przepisy zdają się nie dotyczyć.  Polowania często odbywają się o świcie lub o zmierzchu, przy mgle, co znacząco utrudnia właściwe identyfikację celu.  Omyłkowo zbijane są rzadkie gatunki wodnego i błotnego ptactwa. Ale co tam. Ważne że się postrzelało. Jeden z myśliwych na forum dziennika łowieckiego pisał, że on strzelonych kaczek nawet nie zabiera dla siebie, tylko rozdaje okolicznym mieszkańcom. Bo nie chodzi nawet o tą krzynę ‘’zdrowej dziczyzny’’ , a o samo polowanie i przeżywane podczas niego emocje. Łaskawca i dobrodziej!

14046159_893013267470257_6228063985141582405_n

Szczytem absurdu prawa łowieckiego jest fakt, że dopuszcza ono polowania na cyraneczki, które to są nawet mniej liczne od bliźniaczo podobnych cyranek… Zamiast przesłanek naukowych, jedynym uzasadnieniem jest tutaj ‘’tradycja’’.

Można powiedzieć,że zaczęło się właśnie od tego.Ogromna rzesza ludzi zajmująca się badaniem-obserwacją ptaków zawodowo czy amatorsko,dostrzegła pewien bolesny paradoks. Ptaki znajdujące się na liście łownych nie podlegają myśliwskim argumentom o szkodach rolniczych,nie trzeba regulować ich liczebności,ponieważ posiadają wrogów naturalnych w każdym stadium swojego życia,od jaja po wiek dorosły. Nie ma także ekonomicznego uzasadnienia dla ich zabijania. Giną tylko dla sportu, hobby, przyjemności czy dlatego, że ktoś ”lubi dziczyznę”. Gdyby jednak spróbować dać wiarę myśliwskim argumentom no to…na liście gatunków łownych znajduje się 13 gatunków ptaków. Pozostałych na które się nie poluje,jest grubo ponad 300. Co z nimi? Kto reguluje ich liczebność, i dba o to, by naszych upraw nie zjadła fala wygłodniałych ”nadmiernie rozmnożonych” wróbli czy mazurków… Całkowity zakaz polowania na ptaki, to ten obszar, w którym nie uznajemy żadnego kompromisu.  Jedną z proponowanych zmian jest całkowity zakaz wsiedlania, np bażantów dla celów łowieckich. Proces został dobrze nazwany,gdyż bażantów nie wypuszcza się po to by na nie popatrzeć, a po to by ubogacić łowisko w celu polowań. Oczywiście nie ma to żadnego związku z ochroną przyrody. Są to szumnie reklamowane akcje nad którymi nikt się nie zastanawia. Czy argumenty ornitologów i naukowców zostaną kiedykolwiek wzięte pod uwagę?

p1050557

Ważkich argumentów przemawiających za strzelaniem do ptaków myśliwi mają oczywiście wiele. Są to:

-”Ochrona pól rolników” (przed grzywaczami) 🙂
-”Smaczna i zdrowa dziczyzna”
-Tradycja!
”Regulowanie liczebności populacji”. To już rzeczywisty ptasi odlot, bo jak można ”regulować” populację nie znając dokładnie jej liczebności, ani wieku ptaków do których się strzela? (można nad tym pogdybać dopiero gdy mamy przed sobą podziurawione śrutem truchło). 
– ”Myśliwskie pozyskanie nie ma istotnego wpływu na liczebność gatunku”. – Zatem co regulujecie? 
– ”A mięsko to jecie, dowiedzcie się czegoś o łowiectwie”. No dobra, starczy. Przekonali mnie… Od dzisiaj wracam do mięsa, bo myśliwi polują. Wracam po to, aby mieli powód dla którego strzelają 😛 

”Huk wystrzałów płoszy wszystkie przebywające na danym akwenie ptaki, również te objęte ochroną. Polowanie wiąże się także z rytuałem wprowadzania do naszych stawów i jezior ton silnie trującego ołowiu w postaci kulek śrutu. Część śrucin ma wrócić do myśliwych w ciałach upolowanych ptaków, reszta ołowiu stopniowo przenika do łańcucha pokarmowego i trafia m.in. na nasze stoły w mięsie ryb.
Tymczasem w Polskich warunkach okres wychowu młodych u kaczek (zwłaszcza z gatunków nurkujących) i łysek kończy się dopiero w połowie września, a na zbiornikach, na których gniazdują rybitwy, polowania nie powinny się zaczynać przed październikiem. Choć do rybitw się nie strzela, pies myśliwski aportujący upolowaną kaczkę przez środek kolonii tych ptaków może spowodować rozproszenie wielu rodzin i upadki piskląt.” 

– Czytamy w opracowaniu na stronie ekologia.pl

”Podczas polowań giną również ściśle chronione rybołowy. Jak informuje Komitet Ochrony Orłów, w latach 2001-2003 wykryto aż 6 przypadków postrzelenia tych rzadkich ptaków przez myśliwych. Ilu takich wypadków nie udało się wyłapać – nie wiadomo. ”

14079785_865450286889334_5871302707904745486_n

Poniżej zamieszczamy fragment innego tekstu, jaki ukazał się na łamach miesięcznika Dzikie Życie w 2013 roku:

”15 sierpnia trudno jest świętować co wrażliwszym przyrodnikom, w tym części ornitologów. „Rokrocznie 15 sierpnia boli”, jak napisała Ania Dobrzyńska na forum strony www.niechzyja.pl. Tego dnia i w kolejnych zakończy życie wiele kaczek, gołębi i łysek, gdyż prawo polskie od tej pory zezwala na strzelanie do niektórych gatunków ptaków.

Niejedna zabita kaczka czy łyska osieroci swój późny lęg – młode pozbawione matki nie będą miały większych szans na przeżycie. Odpowiedzialni z urzędu za ochronę przyrody w tym kraju wiedzą, iż sytuacja taka jest sprzeczna z prawem unijnym, które nie zezwala na strzelanie do ptaków w okresie prowadzenia lęgów. Ta wiedza nie przekłada się na zmiany prawne, pomimo czynionych od wielu już lat, udokumentowanych konkretnymi obserwacjami terenowymi, monitów organizacji pozarządowych w tej sprawie.

Początek roku szkolnego, 1 września – w dniu, w którym stęsknione za szkolną atmosferą dzieci wędrują do szkół, uzbrojeni tatusiowie i mamusie co poniektórych wcielają się w role dawców śmierci. Od tego dnia możliwości decydowania o życiu „uskrzydlonych braci mniejszych” istotnie wzrastają – można już polować na 13 gatunków ptaków (kaczki: krzyżówka, cyraneczka, głowienka, czernica, gęsi: gęgawa, białoczelna, zbożowa, gołąb grzywacz, łyska, jarząbek, słonka, kuropatwa, bażant). Pula to wcale niezamknięta – zagrożonych jest kilka gatunków podobnych do „łownych”, np. krakwa, płaskonos, ogorzałka, podgorzałka, hełmiatka, cyranka i inne, a także całkiem niepodobnych, a mimo to strzelanych, np. czaple, kormorany, krukowate, szponiaste (w tym orły), łabędzie i inne.

duck-hunting

Niektórzy przyrodnicy określają grupę tzw. gatunków łownych mianem „pechowej trzynastki” i czynią – zwłaszcza w ostatnim czasie – wiele, aby doprowadzić do wprowadzenia całkowitego zakazu strzelania do ptaków w Polsce. Część zajmujących się przyrodą z kolei pozostaje utwierdzonych w przekonaniu, że działania myśliwych nijak nie zakłócają naturalnego porządku funkcjonowania ptasich populacji. Źródłem tego przekonania jest – jak się wydaje – aprioryczne przeświadczenie, że i tak w tej materii nie da się nic zdziałać. Sami myśliwi (nie wszyscy) ponoć „regulują ptasie populacje”. Wykazują w tym względzie nadprzyrodzone wręcz umiejętności, myląc być może przyrodę z regulacją odbiornika radiowego. Nie wiedzą, bo wiedzieć nie mogą, ile i czego, w jakich proporcjach wiekowych i płciowych, o jakich powiązaniach biocenotycznych (w tym konkurencyjnych, pokarmowych i innych), ale „regulują” i na dodatek głośno się z tym obnoszą. Nic więc dziwnego zatem, że poruszają najgłębsze pokłady zdziwienia wielu ekologów, zwłaszcza zaś z grupy tych, których nazywają pseudoekologami.

Ci sami myśliwi trafiają od jakiegoś już czasu do szkół, a ostatnio nawet i przedszkoli. Przekonują i edukują, że troszczą się o zwierzęta. Nie zazdroszczę – ciężki kawałek chleba… Jak przekonać dziecko, że chroni się przy pomocy bezsensownego rozlewu krwi? Nie wiedziałbym.

Ta sama grupa myśliwych kreuje Polski Związek Łowiecki na organizację o największych dokonaniach na polu ochrony przyrody w naszym kraju. No cóż, w tych swoich ochroniarskich dokonaniach, np. budowach szpecących krajobrazy ambon, zimowym dokarmianiu zwierząt przy tychże, hodowli obcego polskiej awifaunie bażanta i wypuszczaniu go w tzw. łowiska (sprzeczne z prawem!) czy pomyłkowym (?) strzelaniu zwierząt objętych ochroną prawną itp., pewnie pozostaną niedoścignieni.

14021662_893833920721525_6236416844695796028_n

Póki więc jest jak jest trzymajmy kciuki za upadek edukacyjnego entuzjazmu i niepewną rękę tych z myśliwych, którzy próbują edukować o niemożliwym i ciągle jeszcze strzelają do naszych braci mniejszych. Trzymajmy też kciuki za tych „polujących”, gdyż jest i taka światlejsza w tym gremium grupa osób, które się ani tą pseudoedukacją, ani tą „strzelaną rozrywką” nie zajmują, nosząc strzelbę z różnych powodów, nie używając jej jednak do pozbawiania życia. To dość optymistyczny prognostyk na przyszłość – czasy się zmieniają. Może dojrzeją i pozostali.

Po co dokładać stresu ptakom, i tak już sfrustrowanym innymi formami odczłowieczej presji, skoro można zatrzymać się na godnym uznania ewolucyjnym etapie podziwiania ich piękna i niepowtarzalności? ”

– Sławomir Zieliński – dr inż. nauk leśnych, pracownik Gimnazjum nr 20 im. Hanzy w Gdańsku. Prowadzi stronę mikrobiotop.pl

13903365_966744960090663_6653678445155769494_n

Więcej i szczegółowo o polowaniach na poszczególne gatunki przeczytasz tutaj:

Spór o ptaki

Źródła:

ekologia.pl

http://dzikiezycie.pl/archiwum/2013/pazdziernik-2013/dzieci-do-szkoly-ptaki-pod-lufy

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/spor-o-ptaki/

11951414_871854089535257_3560501346268986332_n

p333pok3ot

Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami + strzelanie przy podsypach.

Co tam panie w myśliwskich grupach? Lament strach i umartwienie. A dlaczego? Jeden z myśliwych udostępnił zdjęcie po polowaniu, aportowanego przez swojego psa, bażanta. Jak się okazuje ptak był jeszcze wówczas żywy i cierpiał potworne męki przerażenia oraz strachu.  Jednak myśliwski przeszkolony pies nie zna litości…  Czy myśliwi przejmują się losem konającego bażanta? Nie, no bo przecież został na pewno pozyskany „w zgodzie z etyką i zasadami”. Bardzo zaś martwią się tym, że zdjęcie może wycieknąć i zbulwersować opinię publiczną, czemu dają wyraz w komentarzach.

bazanty1

Usuń to zdjęcie kolego bo będzie chryja

Też jestem za usunięciem

Również jestem za usunięciem zdjęcia

 Stary my to zrozumiemy, ale pseudo ekolodzy nie

Jak miło. Aż czterech myśliwych za usunięciem zdjęcia. Szkoda tylko, że jedyną motywacją jest lęk przed reakcją opinii publicznej. „Bo będzie chryja”.

bazanty2

Ale przecież jak to piszą zawsze na naszej stronie? „Zwierzę ginie od 1 celnego strzału, dowiedzcie się czegoś o łowiectwie”. Tymczasem według własnych szacunków samych myśliwych, postrzałków i zwierząt nie znalezionych bywa nawet ponad 30 %.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/06/21/postrzalki-na-polowaniach/

Taki przypadek to kropla w morzu.  Podczas przeciętnego sezonu łowieckiego podobny horror serwowany jest 60-80 tysiącom ptaków zabijanych tylko dla rozrywki. Myśliwi publicznie mówią: Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie! My dbamy o zwierzynę, hodujemy i wypuszczamy bażanty do łowisk, żeby ubogacić swój teren łowiecki. I na tym wszelkie wyjaśnienia się kończą. Żaden z myśliwych, już nie powie Wam o tym, że robią to tylko w celu zaspokajania swojej żądzy zabijania. Nie robią tego by podziwiać te ptaki w naturze czy napawać się ich widokiem, lecz tylko po to by je następnie zamordować. Tak samo reklamują się z kampanią pod nazwą „Ożywić pola”, podczas której przychodzą do szkół i zabierają dzieci na takie akcje wypuszczania zajęcy czy bażantów. Robią to z czystym wyrachowaniem i premedytacją, gdyż doskonale wiedzą, że dziecko zachowa wtedy w pamięci obraz troskliwego wąsacza, działającego przecież dla dobra natury… Dzieci natomiast z wielkim zainteresowaniem traktują takie zajęcia, gdyż możliwość zobaczenia z bliska i potrzymania pięknego, normalnie dzikiego ptaka to dla nich wielka atrakcja. Jak to wygląda, można zobaczyć na poniższym filmie. Myśliwi dobrze zaplanowali i zorganizowali dzieciom atrakcje, czyli przejazd ”baną” za ciągnikiem ,którą normalnie jeżdżą sami na polowania, by mordować zwierzęta. Wiele dzieci miało możliwość wypuszczenia bażanta własnoręcznie.  Szkoda, że nie powiedzą im wszystkiego, o czym piszemy w niniejszym artykule. Ale empatia jest w takich przypadkach zabijana z premedytacją, przy cichym przyzwoleniu nieświadomych opiekunów.

Bywa, że ptaki są kupowane z hodowli i wypuszczane do środowiska, gdzie oszołomione i nieprzystosowane kryją się, nie potrafiąc znaleźć sobie pokarmu, ani unikać drapieżników. Myśliwi jednak się tym nie przejmują. Bardzo często organizują polowania już na drugi dzień po wypuszczeniu, gdzie potrafią wystrzelać wszystkie wypuszczone przez siebie sztuki,zapraszając przy tym myśliwych z zagranicy dla podreperowania budżetu koła. Na jednym takim polowaniu ginie wówczas nawet 200 zdezorientowanych i przerażonych ptaków. Pamiętam, gdy publikowaliśmy już kiedyś tą informację, jeden z myśliwych skwitował ze śmiechem: No tak, czego się nie robi dla dewizowców. Jak wynika z danych dostępnych ze stacji badawczej PZŁ w Czempiniu, w jednym sezonie łowieckim wypuszczono 108,7 tys. tych ptaków, a zastrzelono do 104 tys. (dane szacunkowe).

zasiedlanie-bazantow

„Działanie dla dobra środowiska, w zgodzie z postulatami ochrony przyrody”, będą próbować mydlić oczy. Rzeczywiście, tyle strzałów, huku, hałasu, łażenia po ścierniskach, łąkach, nieużytkach, płoszenie wszystkiego co  żyje, to dla ochrony  ojczystej przyrody… Jeden bażant, już wypierzony to koszt 20-30zł.  Zaś w przeciętnej ofercie dla myśliwego dewizowego cena za trofeum z bażanta wynosi 38 zł + 21 zł za tuszę.

Źródło: 
http://www.szczebra.bialystok.lasy.gov.pl/documents/62672/25140272/OFERTA+DEWIZOWA_14_15_akw.pdf

Dla koła jest to oczywiście czysty zysk, przy zakupie młodego bażanta, za niecałe 20 zł sztuka. Ale widzimy, że tutaj nie chodzi nawet o tą zdrową dziczyznę jak to lubią apelować i jedzenie. Bo normalny człowiek, chcący zjeść mięso z tego ptaka, zakupiłby go sobie z hodowli w cenie 30 zł, zabił, przerobił i zjadł.  Z mniejszym stresem dla zwierzęcia. Ale nie myśliwy… On musi ptaka zakupić, wypuścić, żeby doznał szoku oraz przerażenia, jak i spora część z nich ginie nie potrafiąc się zaadaptować. Następnie musi zorganizować sobie polowanie – stracony czas, amunicja, no i oczywiście rwetes w terenie płoszący wszystko co żyje. Ale ma to o co zabiega – adrenalinę i pozytywne emocje, których doświadcza zadając ptakom śmierć. To jest według nich, zbliżone do natury, harmonijne współistnienie z nią… I jest to totalnie nie ekonomiczny i nie opłacalny sposób zdobywania żywności. Ale dopłacają do tego, nie po to by zaspokajać głód, lecz upajać się emocjami łowieckimi na polowaniu.

Stosowany przez myśliwych termin „ubogacanie łowiska” i „wsiedlanie bażantów dla dobra środowiska”, oznacza w praktyce tylko dbanie o swój interes. Są hodowane, kupowane i wypuszczane, tylko po to, by zginęły z rąk nienasyconych morderczych wrażeń oprawców. No i jeszcze dokarmiają je bezinteresownie, pomagając przetrwać zimę :).

Przykład bażanta, pokazuje dobitnie czym jest w istocie łowiectwo – zabijaniem dla przyjemności. Działania myśliwych na tym polu nie przedstawiają ani racjonalności, ani logiki. Bażant ma mnóstwo wrogów naturalnych, nie robi żadnych szkód. Nawet teoria, o regulacji „nadmiaru kogutów w łowisku”, ma się nijak, jeśli biorąc pod uwagę mogące polować na tego ptaka lotne i ziemne drapieżniki, plus zniszczenia w lęgach, wezmiemy pod uwagę fakt, że to właśnie koguty swoim głośnym zachowaniem drapieżniki do siebie przyciągają.A jeśli bażanta gdzieś nie ma, no to bardzo racjonalnie wypuszczamy go, żeby sobie postrzelać…Wtedy oczywiście narzekać i psioczyć na drapieżniki, które chętnie skorzystają z tak łatwego żeru. Logika myśliwska w pigułce.

bazanty2_2

A to już bażanty stłoczone w hodowlach. Jedyny los jaki je czeka, to wypuszczenie, w celu „ubogacenia łowiska”, gdzie zależnie od praktyki danego koła zostaną wystrzelane w ciągu paru dni, lub po 2 latach. „Racjonalna gospodarka łowiecka” w praktyce. Warto tutaj podkreślić, że bażant to gatunek naszej faunie obcy, a ornitologom znany jest negatywny wpływ tego gatunku na rodzime ptactwo (przenoszenie pasożytów, głośne zachowanie kogutów.) Co nie znaczy, że zasługują na gehennę i podły los, jaki serwują mu nasi myśliwi.

bazanty1

Jakby tych wszystkich abstrakcji było mało, mamy także dowody, że myśliwi potrafią strzelać do bażantów w miejscach ich zimowego dokarmiania (podsypy). Te pozbawione moralności praktyki kół łowieckich, w jednych są normą, w innych budzą niesmak ( Ale pewnie ranienie ptaków śrutem i dogryzanie półżywych przez psy, to już nie, zgodne z etyką). Niech posłuży tutaj przypadek opisany jednego z myśliwych na forum Dziennika Łowieckiego (http://lowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=15&i=76187&t=76187):

Zostałem zaproszony na polowanie na bażanty do łowiska w kujawsko-pomorskim.Stan bażantów niezły…Śnieżek ,lekki mrozik i słoneczko dopełniają myśliwskiego raju. (…) Polowanie polegało na objeździe wszystkich podsypów,gdzie z powodu warunków pogodowych (śnieg ,słaba dostępność karmy naturalnej) od rana gromadziły się stadka bażantów. Grupa obstawiała teren wokół podsypu i wtedy do akcji wkraczały psy.Podryw stada,kanonada i bogaty wynik każdego podejścia (…) Na moje pytanie do łowczego koła ( z 36-letnim stażem) dlaczego tak właśnie polują odpowiedź była następująca…BAŻANTA W TERENIE INACZEJ NIE STRZELISZ,JAK PRZY PODSYPIE,BO TAM SIĘ GROMADZĄ…A POLUJEMY TAK JUŻ OD TRZYDZIESTU LAT I NIKOMU TO NIE PRZESZKADZAŁO POZA TOBĄ

Obrońcy łowiectwa powiedzą w takim przypadku: To nie myśliwi, tylko kłusownicy! Czarne owce są wszędzie. No cóż, tylko w obu przypadkach, zarówno pierwszy screen, jak i drugi, pochodzi z facebookowej grupy o nazwie ”Polski Związek Łowiecki PZŁ”. Czy należą tam więc kłusownicy? W drugim zaś przypadku, to forum myśliwych, członków PZŁ stworzone przez nich samych.

Screenshot - 2017-06-06 , 12_21_52

W trosce o dobre imię polskiego łowiectwa, oraz stan faktyczny zgodny z prawdą, poczuliśmy się w obowiązku tą informacją niezwłocznie się z Państwem podzielić.

Poniżej film z polowania na bażanty, przy udziale dzieci.
Co roku pozyskujemy ponad 100 kogutów, no,  gospodarka łowiecka, prawda – nieudolnie tłumaczy umiłowanie zabijania prowadzący polowanie.
Inne koła łowieckie, organizują akcje zwane ”Polowaniami bażantowymi – myśliwi dzieciom” (???) Bo, na czym owe „dzieciom”, ma polegać trudno zrozumieć.

Cała ta sytuacja, kojarzy mi się z opisaną przez Tomasza Matkowskiego w książce ”Polowaneczko”, kiedy jedna z Dian podczas biesiady myśliwskiej zaczęła opowiadać: No i ja postrzeliłam tego lisa w jądra, a on zaczął tak śmiesznie piszczeć, wszyscy zanoszą się śmiechem. Okrutne „poczucie humoru”, groteskowe i wyzute… albo właśnie „kultura myśliwska”, której my, biedni, głupi pseudoekolodzy nigdy nie pojmiemy.

bazantowe

Polowania na Kaczki

 

a55e3c1026f3

Będzie to prawdopodobnie ostatnia odsłona naszego cyklu o ptakach, zakończona ogólną rozprawą na temat ludzkiego podejścia do zwierząt. W poprzednich artykułach wykazaliśmy już hipokryzję myśliwych zabijających na jednym polowaniu jednocześnie lisy i bażanty, które to przed lisami deklarują chronić. Hodowanie bażantów, tylko w celu polowań na nie. Pokazaliśmy bezsens polowań na gołębie grzywacze i absurd zabijania jarząbków, gatunku nielicznego, znajdującego się w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych, a będącego na liście łownych. Udowodniliśmy,że wbrew twierdzeniom myśliwych nadal zabija się kuropatwy na polowaniach indywidualnych i w OHZ.  Zwróciliśmy uwagę opinii publicznej na zakłamanie środowiska łowieckiego, które z jednej strony szczyci się działaniami na rzecz ochrony głuszców i cietrzewi, a z drugiej organizujących płatne polowania na te gatunki tuż z granicami naszego kraju na Białorusi i Ukrainie.  Wykazaliśmy pomylone „odczuwanie piękna natury”, w odniesieniu do polowań na słonki. Wreszcie, zwróciliśmy uwagę na praktyki zabijania gęsi podczas przelotów, na granicach parków narodowych, rezerwatów i terenów ochrony oraz pomyłek i zastrzeleń gatunków objętych ochroną. Linki do tych tekstów zostaną podane poniżej, ale co jest wspólnym mianownikiem dla polowań na te gatunki? Całkowity ich bezsens, brak logicznego i merytorycznego uzasadnienia. No chyba, że przyjmiemy na wiarę, jakoby myśliwi chronili ludzkość przed nadpopulacją kaczek, bażantów, słonek, gołębi czy jarząbków albo chronili uprawy rolników przed kuropatwami. Wytłumaczenie jest jednak bardziej prozaiczne – chęć samego polowania i smak. Zostawmy chęć samego polowania i „przeżycia przygody łowieckiej”, bo dla fanatyka łowiectwa to jedyny argument jaki pozostaje. Ale smak i koszty? Przecież, jak ktoś lubi mięso,może zakupić bażanta z hodowli czy kaczki chowane ekologicznie, nawet samemu się tym zająć. Wychodzi kilka razy taniej niż samo polowanie. Widzimy więc, że nawet nie o jedzenie tu chodzi, a o sam akt polowania.

Sympatyczne kaczki krzyżówki, które pokazujemy dzieciom w parku i karmimy zimą jeśli pozostały, mają szczęście jeśli za swoją ostoję wybrały sobie parkowy stawik miejski. Tu nikt nie będzie do nich strzelał. Gorzej, kiedy zapragną zamieszkiwać spokojne, choć tętniące harmiderem różnego ptactwa bagniska, stawy i oczerety.  Oprócz krzyżówek poluje się jeszcze na inne piękne kaczki, cyraneczkę, głowienkę i czernicę. Brzydkiej pikanterii dodaje fakt, że niektóre z gatunków w okresie kiedy wolno na nie polować, mogą jeszcze wodzić młode z późnego lęgu. Zakładam, że ten fakt totalnie nie obchodzi myśliwych, skoro jest sezon… etyka tylko dla wybranych, kiedy trzeba poświecić gdzieś przykładem.  Druga sprawa to możliwość pomyłki z innymi gatunkami, bo poluje się często przy złych warunkach oświetleniowych, rano lub wieczorem, a jak z odróżnianiem u myśliwych gatunków wszyscy wiemy… choćby po liczbie pomyłek jakie rejestrujemy w ciągu roku, a zdarzały się takie kwiatki jak wilk z jenotem, koń z jeleniem, żubr z dzikiem czy łosie z jeleniami. A co dopiero cyranka do cyraneczki czy głowienka do hełmiatki.  Cóż, gdy jedni zabierają dzieci do parku czy w teren, by obserwować naturę, cieszyć się nią… inni zabierają swoje pociechy na polowania, by pokazywać jak się niszczy, zabija, od dzieciństwa wpajać brak szacunku do natury i wszelkiego życia. Poniżej pojawią się zdjęcia z pokotów, z udziałem dzieci.

Dlaczego je zabijają? Widziałem gdzieś ostatnio takie oto tłumaczenie myśliwego, zacytujmy z pamięci:

Ale w czym zwierzęta dzikie mają być gorsze od hodowlanych? Dlaczego nie mają (nie zasługują??) by być zabijane? Ja chcę tylko jeść zdrową dziczyznę. OK, przyjmijmy na chwilę, takie tłumaczenie jako rozsądne… Czyli tak, skoro hodowlane już cierpią, to niech dzikie też, czemu mają być gorsze… Jedno bezsensowne okrucieństwo usprawiedliwia drugim. Rodzą się natychmiast dwa pytania – z jakiej racji, tylko mała grupa ludzi ma mieć dostęp do „zdrowej dziczyzny”? I najważniejsze – OK, przyjmijmy, że na chwilę zgadzamy się zupełnie z tym myśliwym, jego myśleniem i zaczynamy wszyscy robić to samo. W końcu dlaczego mamy jeść „chemiczne mięso z marketów”. Ponad 30 mln ludzi robi uprawnienia myśliwskie albo legalnie czy nie zaczynają polować – przecież oni chcą tylko zdrowej dziczyzny, należy im się. Ile wtedy zostałoby kaczek po roku? I czy myśliwy nadal podtrzymywałby swoje tłumaczenie jako rzetelne?
Zrezygnowanie z polowań na ptaki i zwierzynę drobną to nie podlegający dyskusji warunek, jeśli chodzi o nieuniknione przyszłe zmiany w łowiectwie. Inny myśliwy na jednym z forów łowieckich głosił, że w tym roku będzie zabijał ile wlezie, a upolowane kaczki rozda okolicznym mieszkańcom, tym samym wkupując się w łaski ogółu. Zabijanie dla samego zabijania. Nie z głodu, ani życiowej potrzeby…

12270543_432325140296632_1058409270_n

Same polowania będące typowym zabijaniem dla rozrywki stwarzają zagrożenie dla osób postronnych, które chciałyby w normalny i cywilizowany sposób skorzystać z walorów ojczystej przyrody. Według doniesień mediów na celowniku myśliwych znalezli się ostatnio wędkarze, spacerowicze, a nawet dziewczyny ćwiczące jazdę konną. Bilans? Ranny pies, śruciny odbijające się od kasków czy kobieta postrzelona w nogę przed własnym domem. Ludzie boją się spacerować.

http://www.gazetakrakowska.pl/wiadomosci/malopolska-zachodnia/a/na-linii-strzalow-mysliwych-wedkarze-kobiety-i-dzieci,12556022/

”Konrad Szydłowski, prowadzący stadninę, tak opisał zdarzenie: – Myśliwi oddali strzały w kierunku zabudowań. Śruty rykoszetem trafiły w kaski dwóch dziewczynek, które w tym czasie uczyły się jeździć konno oraz w mojego psa. Strzały wystraszyły dziewczynki i konie. Po ostrzelaniu stadniny myśliwi uciekli. Wrócili dzień później, by zebrać łuski, które zostawili w miejscu polowania. ” – Czytamy w krakowskim wydaniu Gazety Wyborczej.

http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22441705,mysliwi-ostrzelali-srutem-stadnine-i-uciekli-policyjna-zmowa.html

http://wadowiceonline.pl/wydarzenia/10385-mysliwi-ostrzelali-stadnine-koni-u-komendanda-policji-interweniuje-posel-brynkus

11390298_846602825429225_3682301582505115485_n

Jak się poluje?

Metody mordowania tych ptaków są równie perfidne i oszukańcze, co przy innych gatunkach zwierząt. Wiadomo – aby nie było zbyt trudno zaskoczmy zwierzę „na śpiku”, wabmy lub oszukajmy używając sztucznego lub prawdziwego wabia w postaci żywej kaczki… Niech przemówią cytaty ze stron kół łowieckich:

Polowanie na kaczki odbywa się przeważnie indywidualnie, czasami także zbiorowo. Poluje się następującymi sposobami: z łódki, z podchodu, na przelotach, zlotach i sadach, z krykuchą, z bałwankiem i z naganką.

1. Polowanie z łódki polega na tym, że myśliwy płynąc łódką wśród szuwarów płoszy lub podjeżdża znajdujące się w szuwarach lub na wodzie kaczki. Ten sposób polowania daje najlepsze wyniki rankiem, kiedy kaczki zaszywają się w szuwarach na dzienny odpoczynek po powrocie z nocnego żeru. Łódką należy podjeżdżać możliwie cicho i pod wiatr.   Zwróćmy uwagę na wskazówki: Dzienny odpoczynek po powrocie z nocnego żeru… I niech ktoś powie, że nie jest to umyślne prześladowanie żyjących  w spokoju zwierząt… o przepraszam! Dla myśliwych to harmonijne obcowanie w zgodzie z naturą.

2.  Polowanie z podchodu (na brodzonego) to wyszukiwanie kaczek w pobrzeżnych szuwarach, na łąkach, torfowiskach i na bagniskach. Ten sposób wymaga  brodzenia na mokradłach często aż powyżej pasa, z zachowaniem ciszy żeby nie spłoszyć kaczek zbyt wcześnie.Najodpowiedniejszą porą do tego rodzaju polowania jest wczesny ranek. Przy polowaniu z podchodu z psem myśliwy idzie wzdłuż brzegu, a pies przeszukuje szuwary. Stosuje się też jeszcze inny sposób: jeden lub dwóch myśliwych wjeżdża łódkami w zarośla, a pozostali stoją na brzegu.  Komentarz:  Wczesny ranek (widoczność), buszujący pies, oczywiście luzem biegający i kilku koleżków czekających by majestatyczną ciszę poranka uświetnić kanonadą do wypłoszonych ptaków. Spokój, harmonia, natura…

kaczki_2014_5_20140817_1040490619

3. Polowanie na przelotach polega na tym, że znając miejsca przelotu (przesmyki powietrzne) kaczek, wieczorem na żer lub rano do siedliska, robi się zasiadkę na szlaku ich przelotów. Najodpowiedniejszą porą do tego rodzaju polowania jest czas tuż po zachodzie lub przed wschodem słońca w sierpniu i pierwszej połowie września.  (Tuż po zachodzie i przed wschodem słońca, czyli znowu widoczność, walimy do ptaków udających się na żer lub spoczynek) Etyka i poszanowanie po myśliwsku.

4. Polowanie na zlotach wieczornych to urządzenie zasiadki na miejscach, gdzie kaczki w okresie późnego lata wczesnej jesieni przylatują na żer. Najczęściej ma to miejsce na owsiskach, jęczmieniskach, pszeniczyskach, na śródpolnych, dzikich stawach i jeziorach oraz na podmokłych zarośniętych olszyną i krzakami łąkach. Zasiadkę na zlotach robi się krótko przed zachodem słońca. – Znowu, warunki i widoczność, żer…

5. Polowanie na sadach to z kolei zasiadka na wracające z nocnego żeru kaczki. Sady mają miejsce na najbardziej zacisznych stawach, jeziorach wśród pola albo lasu lub na rzekach we wczesnych godzinach rannych – od świtu do około godziny 8 rano. Zasiadkę urządza się na brzegu w krzaku, szuwarach lub w budce specjalnie zbudowanej albo na łódce odpowiednio ukrytej. W polowaniu na sadach nie należy strzelać pierwszej kaczki, która nadleci, tzw. kucharki, psuje to bowiem sad.

6. Łowy z Krykuchą (ach, ta gwara łowiecka) polega na tym, że jako wabia używa się kaczki domowej lub dzikiej, która puszczona na wodę, a przy tym przywiązana za nogę sznurkiem do łódki lub palika albo obciążona balastem na sznurku, ażeby nie mogła daleko odpłynąć, krzykiem przywołuje do siebie kaczory. Taką kaczkę puszcza się na otwartą wodę w pobliżu krzaków lub szuwarów, w których myśliwy jest ukryty. Można to robić równie dobrze w głębi stawu lub jeziora, podjeżdżając łódką do miejsca wypuszczenia krykuchy, jednak należy wówczas przygotować odpowiednią budkę dla zamaskowania łódki. Ten sposób polowania stosowało się w czasie wiosennych polowań na kaczory, w połowie kwietnia od świtu do 9-10 godziny rano i potem od godziny 16 do zmroku. Do tego rodzaju polowań najlepszy jest ciepły, słoneczny i bezwietrzny dzień.No cóż, bardzo to odważne i bohaterskie, zawsze można wpaść do wody. Oszukujemy dzielnie zwierzę, przy wykorzystaniu oswojonego niewolnika, byle dziki mieszkaniec stawu wystawił się na strzał. Zaleca się używać kaczki domowej lub dzikiej i tutaj mamy potwierdzenie,że chodzi o samo uzależnienie od aktu polowania i „łowieckiej przygody”. Bo skoro mamy dostęp do kaczki domowej albo dzikiej, którą możemy zjeść, po co jeszcze gnębić te wolno żyjące? Zapytajmy myśliwych… „eeee, no tradycja taka panie.”

10987377_871853942868605_649707640711999513_n
Drapieżnik zabija tyle ile potrzebuje. Często przyczyniając się do właściwej selekcji sztuk chorych i mniej sprawnych w ucieczce. Człowiek – myśliwy, – tyle ile zdoła.

7.  Polowanie z bałwankiem (gumową kaczką) stosuje się przeważnie na cyranki. Urządza się je w zupełnie analogiczny sposób jak z krykuchą. Bałwanka imitującego kaczkę cyrankę puszcza się na wodę, a krzyk kaczki naśladuje się wabikiem lub na ręku. Bałwanek powinien być zupełnie matowy i dlatego trzeba go strzec przed zamoczeniem; w wypadku zamoczenia będzie błyszczał, a to przyniesie wręcz odwrotny skutek. Ten sposób daje najlepsze rezultaty w polowaniu na kaczory cyranek, bo te dają się łatwo zwabić, a przy tym wabienie ich nie jest trudne. Dobra umiejętność wabienia pozwala na przywabienie kaczorów cyranek nawet bez bałwanka. Polowanie z krykuchą lub bałwankiem obecnie nie ma zastosowania, gdyż w okresie wiosny kaczory mają okres ochronny.  – Czyste bohaterstwo i poświęcenie…Oto ludzkość została w sprytny sposób ocalona przed nadpopulacją cyraneczek.

8.  Polowanie z naganką polega na tym, że myśliwi obstawiają miejsca polowania, naganka zaś w liczbie kilku ludzi, brodzących lub płynących na łódkach, płoszy kaczki. – Typowe zwyrodnialstwo,ukazujące jaki myśliwi mają stosunek do przyrody, podobnie jak w przypadku klasycznych polowań zbiorowych czy polowań na stogach. Obstawiamy szczelnie teren uzbrojonymi ludzmi, cel, pal! Do wszystkiego co wyleci z ostrzegawczym kwakaniem! Kaczki słysząc człowieka i widząc zawczasu nienaturalny ruch, kryją się w trzcinach i szuwarach, nie podrywając do lotu. Przecież zawsze działało – skryć się przed wzrokiem przypadkowego spacerowicza,zaczekać aż się oddali. Nie tym razem. Teraz myśliwi brodząc po pas w wodzie, czy z łódki, będą wypłaszać już przestraszone ptaki. Ostateczny ratunek, start w przestrzeń, gdzie skrzydła i ciało poranią drobne śruciny. Często jeszcze żywą przyniesie pies aportujący. Bagna, stawy, jeziora, torfiska i oczka wodne są bogatym siedliskiem dla wielu gatunków ptactwa i zwierząt,w tym chronionych czapli, bączków, łabędzi innych kaczek, łozówek, trzcinniczków, rokitniczek, brzęczek – cały ten drobiazg, także zostaje wypłoszony podczas takiego polowania. Czy to obchodzi myśliwych…”E panie, tradycja taka. Lubię dziczyznę i harmonijne obcowanie z naturą, co wyrażam właśnie takim sposobem polowania. I chociaż mogę kupić mięso z kaczki z ekohodowli kilkanaście razy taniej niż kosztuje organizacja takiego polowania, wolę się zmoczyć, spłoszyć wszystko co tu żyje, bo człowiek od zawsze polował, a ja postępuje w harmonii za naturą… Pan zaś nie ma pojęcia o łowiectwie!”

Opisy polowań:
http://kola.lowiecki.pl/gdansk/wybrzeze/images/Zwierzyna/kaczka/kaczka.htm

duck-hunting
Martwą lub żywą, dostarczy przeszkolony pies aportujący. Oczywiście puszczany dowolnie luzem. Myśliwych nie obowiązuje prawo.

Krzyżówki nie są takie „głupie” jednak. Unikają zbiorników, gdzie były strzelane, a w okresie polowań stają się ostrożniejsze, zapadając na noclegi w śródpolnych rowach. Co do końca bezpieczne nie jest, z uwagi na polujące lisy czy kuny. W każdym razie starają się zachować życie. Zależnie od atakujących je drapieżników – nocują albo na środku tafli wody w celu uniknięcia ataku penetrujących przybrzeżne zarośla drapieżników. Albo jeśli poluje bielik – chronią w gęstych trzcinach. Drapieżnik zabiera tyle ile musi, często chwyci ptaka mniej sprawnego, rannego, bardziej nieporadnego w ucieczce. I to jest przykład właściwej selekcji. A myśliwi? Kanonada, zastrzelić jak najwięcej, by ucieszyć się licznym pokotem. Dużo ranionych śrucinami postrzałków, które opadają gdzieś niezauważone, konając z głodu lub w paszczy drapieżnika. Ale jak to mówią Myśliwskie pozyskanie nie ma wpływu,na relacje gatunków w środowisku naturalnym. Tak… nie ma wpływu, ale chyba na myślenie osób wypowiadających podobne teorie, które mają usprawiedliwić w oczach laików lub dociekliwych akt polowania.

W przeciętnym sezonie łowieckim myśliwi mordują 100-150 tysięcy kaczek. Bez potrzeby, bez uzasadnienia.  Dane PZŁ .

Kaczki Pozyskanie

http://src.pzlow.pl/hodowla-gospodarka-polowanie/gatunki-lowne/dzikie-kaczki/

 Co jest istotą tego sporu?

Kwestią kluczową jest podejście do świata przyrody, zwierząt, roli człowieka i swojego miejsca na planecie. Zdolności krytycznego myślenia, tudzież dostrzeganie więcej niż czubek własnego nosa.  Pierwsza grupa uważa, że z racji tego iż znaleźli się na tym świecie, wszystko im się należy, a więc bez zbytniego sentymentalizmu i krzty zastanowienia prowadzą niepohamowany marsz Homo Sapiens w celu zdominowania planety, choć już dawno gatunek własny nie jest zagrożony. Uważają oni, że zwierzęta należy wykorzystywać (zabijać – pozyskiwać) w dowolny sposób, bo przecież zostały nam ofiarowane przez Boga, byśmy nad nimi panowali… Ich rozbuchane ego zdaje się krzyczeć: Więcej drewna,zysku! Więcej dziczyzny i mięsa! Więcej przestrzeni pod osiedla i domy, byśmy mieli gdzie mieszkać! A jak w miejscu wykarczowanego poletka na nowobogackim osiedlu pojawi się zbłąkana sarna czy lis, zaczniemy krzyczeć, że zwierząt jest za dużo, zagrażają ludziom, wchodzą do miast, ustalimy plan pozyskania i zrobimy doroczną eksterminację, by zwierząt nie było za dużo… I by przypadkiem nie doprowadziły do naszej zagłady. W każdy możliwy sposób depczą odwieczne prawa natury, kpią z niej. Cecha rozpoznawcza – szowinizm gatunkowy.

3pokot

Jak spędzić z dzieckiem czas? Można pokazać  mu pokot martwych kaczek…
Można zabrać dziecko na spacer,pokazać żywe,porobić zdjęcia,nakarmić…jakie wartości wyniesie w obu przypadkach? 

782555_dokarmianie-kaczek-i-labedzi

Druga grupa cechuje się zdolnością do postrzegania siebie jako cząstki jednej wielkiej całości. Nie uważają oni, że planeta należy tylko do nich, rozumieją, że ich byt w dłuższej perspektywie zależny jest od innych organizmów i traktowania matki Ziemi. Wiedzą, że są w świecie tylko gośćmi na chwilę, w wielu przypadkach wręcz intruzami. Rozumieją potrzebę harmonijnego współistnienia z innymi gatunkami zamieszkującymi glob, zdają sobie sprawę, że to ich gatunek jest najbardziej ekspansywny zabierając innym tereny do życia. Będąc tego świadomi, potrafią wczuć się w sytuację tych, którzy o swoją sprawiedliwość nie potrafią się upomnieć. Kochając zwierzęta i naturę, nie godzą się na ich bestialskie mordowanie, zazwyczaj hołdując wegańsko-wegetariańskim sposobom żywienia. Cecha rozpoznawcza – Zdolność do empatii i współodczuwania.

Pierwsi dla uzasadnienia swoich poglądów (barbarzyństwa i bestialstwa) używają dwóch, dla nich świętych formuł brzmiących mniej więcej tak: Bo człowiek od zawsze oraz Bo to jest tradycja.

Za drugimi stoją argumenty naukowe, merytoryczne, moralne, ekonomicze… które
wybierasz?

p

Albo tak… Pytanie, kto rzeczywiście bezinteresownie pomaga przetrwać zimę? Czy ten który dokarmia, a w następnym sezonie łowieckim strzela do tego samego zwierzęcia. Czy może zwykły człowiek z odruchu serca, bez „pasji łowieckiej”.
PS. Nie karmimy kaczek chlebem 😉 

bulwar-karmia-ptaki-rb-130255

CZŁOWIEK – GATUNEK WYŻSZY?

Często spotykam się z twierdzeniem-argumentacją, jakoby człowiek stał wyżej w hierarchii (jakiej, to nie wiem) od zwierząt, czy to z racji intelektu i rozwoju cywilizacyjnego, czy innych. W każdym razie twierdzą oni, że zwierząta nie są zdolne do procesów myślowych, odczuwania czegokolwiek, a więc mamy udowadniać swoją wyższość i „lepszość” poprzez np. polowania czy przemysłowe obozy zagłady zwane ubojniami. OK, przyjmijmy na chwilę, że tak jest – zwierząta są głupiutkie, a my we wszystkim lepsi. Mamy intelekt, uczucia… Jak więc udowadniać tą swoją lepszość i wyższość? Poprzez mord i wykorzystanie? W którym miejscu jesteśmy lepsi od zwierząt, skoro jedyną ważką pobudką dla naszych zachowań wobec nich są odczucia kubków smakowych? Przecież tym właśnie kierują się zwierzęta – głodem i apetytem. Widzimy więc, że ta argumentacja upada. Druga strona tak podkreślana przez mięsożernych i polujących – wyższość gatunku, intelekt, zdolność do uczuć itd. Jaką zdolność do uczuć posiada ktoś, kto nie potrafi wczuć się w rolę ofiary, bo postrzega ją tylko przez pryzmat własnego smaku? Ja owo udowadnianie domniemanej wyższości i lepszości widzę zgoła inaczej, skoro jestem „wyższy” od zwierząt, wyrzekam się postrzegania ich jako pokarm, a dostrzegam ich jako przyjaciół, ich życie jako pełnowartościowe i godne. To jest dopiero to, co może odróżniać mnie od zwierzęcia. Postępując inaczej upodabniam się do nich.

Czy ową moralną i empatyczną wyższość własnego gatunku, okazujemy poprzez budowę kolejnych rzeźni, w których w każdej sekundzie giną miliony? To tak jakby komuś powiedzieć: Słuchaj, uważam się za bardziej rozwinięty gatunek od Ciebie, pod względem intelektu, zdolności przeżywania uczuć wyższych, moralności. Dlatego zabiję Cię i zjem. Ale to jeszcze nie wszystko! Aby pokazać, jak bardzo jestem wyżej względem rozwoju i humanitaryzmu, kierując się tylko smakiem, stworzę miejsca, w których nieustannie będę mordować Twoich pobratymców, w ten sposób pokazuję Wam jak bardzo jestem od Was lepszy, bardziej moralny, empatyczny, humanitarny. No i kocham zwierzęta! Prawda, że logiczne i zrozumiałe… Co odróżnia nas od zwierząt, a co od myśliwych, pozostawiam do własnej interpretacji.

jesienne_n

Więcej o polowaniach na ptaki:

Negatywny wpływ łowiectwa na zachowania i liczebność ptaków: 
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/02/29/negatywny-wplyw-polowan-na-ptactwo/

Mordowanie Słonek:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/mordowanie-slonek-czego-sie-nie-robi-dla-przyjemnosci/

Bażanty a myśliwi:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/bazanty-a-mysliwi/

Zabijają nawet jarząbki:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/zabijaja-nawet-jarzabki/

Polskie ”Diany” zabijają kuropatwy.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/nadal-zabijaja-kuropatwy-diany-w-akcji/

Polowania na gołębie grzywacze:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/bezsensownie-morduja-polowanie-na-golebie-grzywacze/

Polowania na gęsi:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/30/polowanie-na-ptactwo/

Polscy myśliwi zabijają chronione głuszce i cietrzewie:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/30/polscy-mysliwi-zabijaja-chronione-ptaki/

11923623_871854446201888_3528324449393675190_n

 

 

 

 

 

Negatywny wpływ polowań na ptactwo

baanty_1

Można powiedzieć, że zaczęło się właśnie od tego. Ogromna rzesza ludzi zajmująca się badaniem i obserwacją ptaków, zawodowo czy amatorsko, dostrzegła pewien bolesny paradoks. Ptaki znajdujące się na liście łownych nie podlegają myśliwskim argumentom o szkodach rolniczych, nie trzeba regulować ich liczebności, ponieważ posiadają wrogów naturalnych w każdym stadium swojego życia, od jaja po wiek dorosły. Nie ma także ekonomicznego uzasadnienia dla ich zabijania. Giną tylko dla sportu, hobby, przyjemności czy dlatego, że ktoś „lubi dziczyznę”. Gdyby jednak spróbować dać wiarę myśliwskim argumentom no to… na liście gatunków łownych znajduje się 13 gatunków ptaków. Pozostałych, na które się nie poluje, jest grubo ponad 300. Co z nimi? Kto reguluje ich liczebność i dba o to, by naszych upraw nie zjadła fala wygłodniałych „nadmiernie rozmnożonych” wróbli czy mazurków… W niniejszej pracy zabrakło tylko opisów brutalnych metod polowań, losu rannych postrzałków czy gęsich rodzin, które jak wiemy z badań znają się wzajemnie doskonale i rozpaczają po stracie partnera. Publikacja wykazuje negatywny wpływ polowań na ptaki oraz podaje proponowane rozwiązania jak temu przeciwdziałać. Jednym z proponowanych jest całkowity zakaz wsiedlania, np. bażantów dla celów łowieckich. Proces został dobrze nazwany, gdyż bażantów nie wypuszcza się po to by na nie popatrzeć, a po to by ubogacić łowisko w celu polowań. Oczywiście nie ma to żadnego związku z ochroną przyrody. Są to szumnie reklamowane akcje, nad którymi nikt się nie zastanawia. Jeśli jednak napiszecie poprzednie zdanie na stronie myśliwych, np. fanpage Język Łowiecki, zostaniecie natychmiast zablokowani, jak zablokowano naszych znajomych z Zamień strzelbę na aparat. Inna sprawa, że obecność bażantów w „łowisku” ma negatywny wpływ na inne gatunki kuraków, np. kuropatwę (głośne zachowanie i walki kogutów) oraz przenoszenie pasożytów na głuszce i cietrzewie, na które bażanty są odporne, a tamte nie. Oddajemy więc w Państwa ręce tą cenną publikację Cezarego Mitrusa i Adama Zbyryta z Uniwersytetu Rzeszowskiego – Zakład zoologii i związanych z PTOP.  Pamiętać też należy o tym, że myśliwi płacą ogromne pieniądze za zabijanie tuż za naszymi granicami głuszców czy cietrzewi na białorusi oraz, że za szkody łowieckie zobowiązani są płacić tylko za 4 gatunki z listy łownych… Pozostaje jeszcze 26, na które polują w celu… przyjemności, hobby, sport, przygoda etc. Z tych i innych powodów zaistniała koalicja ponad 30 organizacji pozarządowych Niech Żyją!,  której celem jest skreślenie i wyłączenie ptaków z listy zwierząt łownych. Czy argumenty ornitologów i naukowców zostaną kiedykolwiek wzięte pod uwagę?

Wpływ polowań na ptaki i sposoby ograniczania ich negatywnego oddziaływania.

Na liczebność i dynamikę populacji ptaków ma wpływ wiele czynników, jednak obok głównego, jakim jest degradacja i niszczenie siedlisk, wymienia się również eksploatację i nadmierną śmiertelność (BirdLife International 2004). Jedną z aktywności człowieka bezpośrednio zwiększającą śmiertelnością osobników w populacjach ptaków jest my- ślistwo. Aktualne jest ono postrzegane jako substytut drapieżnictwa, a  jednym z  jego głównych zadań jest regulacja pogłowia zwierząt, nadmiernie rozwijających się na skutek braku ich naturalnych wrogów oraz eliminacja gatunków inwazyjnych (Jiuget et al. 2010). O ile ten pierwszy argument może odnosić się do niektórych ssaków, np. dzików Sus scrofa (Keuling et al. 2013), o tyle w przypadku ptaków problem ten nie występuje lub jest marginalny (np. gęsi Anserinae). Kultywowanie polowań na ptaki w dzisiejszych czasach wywodzi się z głęboko zakorzenionej tradycji, z czasów kiedy ptaki stanowiły ważne źródło pożywienia, jednakże obecnie pełnią one głównie rolę rekreacyjną i ekonomiczną (Jiuget et al. 2010). Liczbę myśliwych w Europie ocenia się na ok. 7 000 000 (FACE 2012), w tym w Polsce na ok. 116 000 (PZŁ 2015). Podaje się, że polowania mogą stanowić niebagatelny czynnik antropogeniczny istotnie przyczyniający się do zwiększenia śmiertelności ptaków (Hirschfeld & Heyd 2005). Wśród negatywnych oddziaływań wywoływanych pośrednio przez polowania należy wymienić: zmianę częstotliwości i tras przelotów, skrócenie czasu żerowania, zatrucia ołowiem (ołowica) oraz masowe wsiedlenia gatunków będących przedmiotem zainteresowania łowieckiego (Derégnaucourt et al. 2005, Champagnon et al. 2013). W Polsce, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 6 paź- dziernika 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz.U. z 2014 r. poz. 1348), niemal wszystkie gatunki ptaków podlegają ochronie prawnej. Tylko niewielka grupa (13 gatunków) należy do tzw. gatunków łownych (tab. 1), wymienionych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 11 marca 2005 r. w sprawie ustalenia listy gatunków zwierząt łownych (Dz.U. 2005 nr 45 poz. 433). Niniejsza praca stanowi podsumowanie badań nad wpływem polowań na ptaki oraz propozycje ograniczenia ich negatywnych oddziaływań. Ze względu na bardzo ubogą literaturę krajową na ten temat, artykuł porusza niektóre zagadnienia z dość dużą ogólnością, a przedstawione przypadki i mechanizmy oddziaływania nie zawsze odpowiadają rzeczywistemu stanowi w Polsce, co starano się podkreślić w poszczególnych rozdziałach. Niektóre analizy obejmują nie tylko gatunki łowne, gdyż często pośrednio, ulegają one takiemu samemu wpływowi, jak ptaki stanowiące przedmiot zainteresowania łowieckiego (np. na skutek przepłaszania, przypadkowych postrzałów, zatrucia ołowiem etc.).


Wpływ polowań na liczebność populacji ptaków łownych

W przypadku wszystkich gatunków zwierząt, w tym ptaków, polowania powodują
wzrost śmiertelności i zmniejszają liczebność populacji (Mooij 2005). Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów takiego oddziaływania jest historia gołębia wędrownego Ectopistes migratorius W XIX w. gatunek ten uznawany był za jeden z najliczniejszych na świecie (3–5 miliardów par), jednak wyginął w krótkim okresie w wyniku nałożenia się różnorodnych czynników antropogenicznych, ale przede wszystkim na skutek zmasowanych polowań (Avery 2014). Drugim takim gatunkiem, który wyginął na skutek splotu kilku niekorzystnych czynników, w tym w przeważającej mierze polowań, był prawdopodobnie już wymarły kulik eskimoski Numenius borealis (BirdLife International 2015). Obecnie działania ochronne, związane np. z ochroną siedlisk wodno-błotnych, powodują wzrost liczebności niektórych gatunków (Jiguet et al. 2012, obs. własne). Jednak w przypadku łownych ptaków wodnych, gdzie obok negatywnych czynników środowiskowych (np. zaniku terenów mokradłowych) dochodzi do zwiększonej śmiertelności związanej z  myślistwem, obserwuje się spadek liczebności (Sikora et al. 2007, Jiguet et al. 2010, Pöysä et al. 2012, Chodkiewicz et al. 2013). Według danych MPPL z lat 2013–2015 spośród 13 gatunków łownych cztery wykazały wzrost liczebności (gęgawa Anser anser, bażant Phasianus colchicus, grzywacz Columba palumbus, krzyżówka Anas platyrhynchos), a pięć spadek (głowienka Aythya ferina, czernica A. fuligula, łyska Fulica atra, cyraneczka A. crecca, kuropatwa Perdix perdix) (Neubauer et al. 2015). Badania wskazują, że polowania są ważnym czynnikiem powodującym wzrost prawdopodobieństwa wymarcia w przypadku zagrożonych gatunków kuraków Galliformes (Keane et al. 2005). Z takim zjawiskiem, tj. istotnym obniżeniem liczebności populacji na skutek polowań, mieliśmy do czynienia w przypadku głuszca Tetrao urogallus i cietrzewia T. tetrix (Zawadzka 2014), które pomimo objęcia ich populacji ochroną w 1995 roku, aktualnie należą w Polsce do gatunków skrajnie zagrożonych. Liczebności poszczególnych populacji bardzo często fluktuują, niejednokrotnie w stosunkowo krótkim okresie (Neubauer et al. 2015).  W przypadku wielu gatunków ptaków łownych dysponujemy informacjami o  zmianach wielkości populacji jedynie w  ujęciu krótkoterminowym (Chodkiewicz et al. 2013, Neubauer et al. 2015), brak jest natomiast informacji o  wieloletnich (kilkudziesięcioletnich) trendach liczebności. W  przypadku gatunków nielicznych, które podlegają silnym fluktuacjom, zwiększenie śmiertelności w okresie, gdy populacja osiąga minimalną liczebność może doprowadzić nawet do jej wymarcia (Hung 2014). Dlatego też oceny wpływu czynników powodujących śmiertelność ptaków mogą być błędne, jeśli nieznane są trendy liczebności i aktualna wielkość populacji. Myślistwo, o czym wspominano wcześniej, bardzo często stawia sobie za cel regulację liczebności i odstrzał „zwierzyny występującej w nadmiernej liczbie” (Jiguet et al. 2010). Należałoby się zatem spodziewać zróżnicowanej reakcji myśliwych w zależności od zmian wielkości populacji gatunku łownego, zwłaszcza w przypadku jego „szkodliwości”. Taka reakcja wystąpiła w odpowiedzi na spadek liczebności kuropatwy w Polsce (ryc. 1). W 2009 roku Ministerstwo Środowiska rozważało wprowadzenie moratorium na odstrzał tego gatunku. Ostatecznie nie zostało ono wprowadzone, ale wiele kół łowieckich rozpoczęło hodowlę i wsiedlanie kuropatw w łowiska (Motyl & Sadowski 2012). W ostatnich latach obserwuje się znaczny wzrost liczebności grzywacza, jednak dane dotyczące odstrzału tego gatunku wskazują na spadek zainteresowania myśliwych jego pozyskiwaniem (ryc. 2). Wzrost liczebności bażanta również nie pociąga za sobą większego odstrzału (ryc. 3). Podobne zjawisko nie wystąpiło również w  przypadku gęsi, które w opinii publicznej, zwłaszcza rolników, należą do gatunków tzw. „konfliktowych”. Mimo zwiększenia się ich liczebności, szczególnie gęgawy (Neubauer et al. 2015), wydłużenia terminu polowań w województwach w zachodniej części kraju oraz stosunkowo łagodnych zim sprzyjających zimowaniu, nie następuje wzrost odstrzału (PZŁ Czempiń 2014).

10987377_871853942868605_649707640711999513_n

Struktura wiekowa i płciowa.

Polowania, jako dodatkowy czynnik zwiększający śmiertelność, mogą wpływać nie tylko na wielkość populacji, ale również na jej cechy, takie jak struktura płciowa i wiekowa (Lundberg & Jonzén 1999). Myśliwi bardzo często polują wybiórczo, strzelając do osobników danej płci lub wieku, np. do starszych, dekoracyjnie ubarwionych samców kuraków. Do 1995 roku w Polsce w ten sposób polowano na cietrzewie i głuszce, co przyczyniało się często do zabijania najlepszych, dominujących osobników. Może to prowadzić do nadreprezentacji jednej z płci w danej kategorii wiekowej, jak miało to miejsce w przypadku poddawanych presji łowieckiej populacji głuszca w Rosji (Borchtchevski & Moss 2014). Również w naszym kraju mogło dochodzić do tego zjawiska w czasie, kiedy polowano na ten gatunek. Poza tym eksploatacja populacji prowadzi do zmian w strukturze genetycznej, np. poprzez wymuszoną migrację osobników (Little et al. 1993, Harris et al. 2002). Polowania skupione na niewielkim obszarze w większej części areału populacji gatunku poddawanego presji łowieckiej, mogą powodować napływ i osiedlanie się (w wyniku dyspersji) nowych, przeważnie młodych osobników. Bardzo często w takich wypadkach następuje szybsze przystępowanie do lęgów przez te osobniki, co wykazano, np. w przypadku bażanta i kuropatwy. Jeżeli zabijane są dorosłe osobniki, takie zjawisko może powodować zaburzenia struktury wiekowej populacji. Konsekwencją tego może być obniżenie sukcesu reprodukcyjnego i liczebności populacji. Autorom nieznane są tego typu badania ptaków z Polski.

Zakłócanie i modyfikacja wędrówek ptaków. 

Polowania wpływają również na wędrówki ptaków. Przeprowadzone we Francji badania wykazały, że krzyżówki rozpoczynają sezonowe przemieszczanie się z terenów narażonych na silną presję ze strony myśliwych jeszcze przez rozpoczęciem sezonu łowieckiego (Legagneux et al. 2009). Podobną zależność wykazano również we Francji wśród gęsi krótkodziobych A. brachyrhynchus. Ptaki te przenosiły się w okresie polowań z terenów podmokłych położonych w głębi lądu, gdzie sezon myśliwski rozpoczynał się wcześniej, na wybrzeże, gdzie rozpoczynano go później (Giroux 1991). W przypadku ptaków odbywających długie wędrówki (np. gęsi) polowania mogą doprowadzić do zaburzenia migracji, co w konsekwencji może powodować późniejsze powroty na lęgowiska i obni- żenie sukcesu lęgowego (Frederiksen et al. 2004). W warunkach Polski nie powadzono dotychczas badań nad tego typu zachowaniami, ale wydaje się, że reakcja krzyżówek na rozpoczęcie sezonu polowań może być podobna (obs. własne). Przy czym zakłócenia wędrówek w przypadku polowań na kaczki w drugiej połowie sierpnia na stawach, dotyczą nie tylko samych krzyżówek, ale innych przebywających na nich w tym czasie ptaków (np. innych gatunków kaczek chronionych oraz siewkowców Charadrii).

Utrata siedlisk

Antropopresja wywołana polowaniami może prowadzić do czasowego lub stałego opuszczania obszarów zasiedlanych przez ptaki, a więc do utraty w większości rzadkich i niewielkich płatów siedlisk, mających istotne znaczeniu dla funkcjonowania populacji (Thiel et al. 2007). Badania wykazały, że rożeńce A. acuta w okresie łowieckim wykorzystują w porze dziennej mniej zasobne żerowiska, a na najbardziej atrakcyjne tereny przenoszą się dopiero nocą (Casazza et al. 2012). W Wielkopolsce w latach 2009–2013 wykazano, że polowania stanowiły kluczowe zagrożenie dla 29 z 34 noclegowisk żurawi Grus grus – mimo że gatunek ten nie był przedmiotem polowań (oddziaływanie pośrednie). 314 W skrajnym przypadku na obszarze specjalnej ochrony Natura 2000 Dolina Małej Wełny pod Kiszkowem wykazano, że polowania spowodowały spadek liczebności żurawi na noclegowisku (przedmiot ochrony na tym obszarze) z ok. 1400 osobników do 300–700 występujących bardzo nieregularnie (Wylegała et al. 2013). Zatem działanie to spowodowało brak zachowania właściwego stanu ochrony (favourable conservation status) tego gatunku na obszarze Natura 2000.

polowanie na gęsi 2011 (1)

Zmiana zachowań ptaków

Wpływ drapieżnictwa na dynamikę populacji i liczebność ofiar jest bezsporny i stosunkowo łatwo mierzalny. Jednak pośredni wpływ polegający głównie na zmianie zachowań zwierząt jest niezwykle trudny do zmierzenia i określenia. Szczególnie trudna do zmierzenia jest faktyczna skala jego oddziaływania na poszczególne populacje. Okazuje się, że wpływ ten może być równie istotny, a czasem odgrywać nawet znacznie większą rolę w kształtowaniu wybranych parametrów ekosystemów, aniżeli bezpośrednie drapieżnictwo (np. Krebs et al. 2001, Fortin et al. 2005, Hawlena & Schmitz 2010). Badania nad pośrednim wpływem drapieżników na ich ofiary należą aktualnie do jednych z czę- ściej poruszanych zagadnień we współczesnej ekologii (np. Lima & Dill 1990, Brown et al. 1999, Boonstra 2013, McArthur et al. 2014, Kuijper et al. 2014). Do najbardziej spektakularnych przypadków należy tzw. efekt kaskadowy. Został on najlepiej zbadany w Parku Narodowym Yellowstone, gdzie po reintrodukcji wilków Canis lupus w 1995 roku, oprócz redukcji liczby jeleniowatych, spowodowało to zmianę zachowań ofiar, co w konsekwencji przyczyniło się do przekształcenia zbiorowisk roślinnych uwolnionych spod presji roślinożerców (Creel & Christianson 2009). Myślistwo (rozumiane jako substytut drapieżnictwa) oddziałuje podobnie, ale również w tym wypadku wpływ pośredni i jego znaczenie dla poszczególnych populacji ptaków jest niezwykle trudny do udowodnienia i skwantyfikowania (Fox & Madsen 1997, Gill et al. 2001, West et al. 2002, Goss-Custard et al. 2006, Stillman et al. 2007).

Rodzaje zachowań i skala oddziaływania myślistwa. 

Odpowiedzią zwierząt na wzrost presji ze strony drapieżników mogą być w toku ewolucji zmiany morfologiczne albo, co zdarza się częściej i znacznie szybciej, zmiany zachowania. Może się to objawiać poprzez wzrost poziomu czujności, zwiększoną płochliwość i związane z tym częstsze przeloty, zmianę w użytkowaniu siedlisk w czasie i przestrzeni, modyfikację sposobu żerowania oraz spadek jakości pobieranego pokarmu, wzrost skupień, skrócenie czasu odpoczynku i żerowania, modyfikację tras migracji etc. (Madsen & Fox 1995, Fox & Madsen 1997, West et al. 2002, Bechet et al. 2003, Tamisier et al. 2003, Bechet et al. 2004, Bregnballe et al. 2004, Jarvis 2005, Thiel et al. 2007, Casas et al. 2009, Zimmer et al. 2011). Człowiek stanowi nieodłączny element ekosystemu i jest najbardziej wszechstronnym i jednocześnie najlepiej wyspecjalizowanym drapieżnikiem, stojącym na szczycie piramidy pokarmowej (Frid & Dill 2002). W związku z tym obecność myśliwego w środowisku, silnego stresora, wywołuje u potencjalnych ofiar szereg zachowań antydrapieżniczych.

polowanie na gęsi 2011_2

Wzrost czujności i częstotliwości przemieszczania

Narażone na niepokojenie przez człowieka, w tym na presję myśliwych, ptaki łowne i inne gatunki występujące na obszarze polowania (w tym objęte ochroną), reagują na to działanie wzrostem czujności, której efektem jest zwiększenie dystansu ucieczki i lot na większą odległość (Owens 1977, Madsen 1988, Thiel et al. 2007). Wykazano, że w  przypadku gęsi zbożowych A. fabalis i  białoczelnych A. albifrons dystans ucieczki zmniejszał się z 500 m do 200 m po zakończeniu okresu polowań (Fox & Madsen 1997). Konsekwencją wzrostu dystansu przemieszczania się jest wzrost ponoszonych nakładów energetycznych na ten rodzaj aktywności przy jednoczesnym skracaniu czasu żerowania i  zwiększaniu konkurencji na suboptymalnych żerowiskach, co w  skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do wyczerpania zapasów energetycznych poszczególnych osobników (Goss-Custard et al. 2006). Ptaki zmuszone do częstego przemieszczania się rekompensują to, wybierając żerowiska i miejsca nocowania położone jak najbliżej siebie (Madsen 1998, Fox et al. 1994). W Danii wykazano, że gęsi krótkodziobe w latach kiedy nie prowadzono na nie polowań, jako miejsca żerowania i noclegowiska wykorzystywały stawy przylegające do siebie. Natomiast w latach, w których miały miejsce polowania gęsi krótkodziobe przelatywały na noclegowiska, na których nie polowano, położone w odległości 25 km od żerowisk, co zwiększało ich dzienny wydatek energetyczny o 20% (Fox & Madsen 1997). Potwierdzają to także badania przeprowadzone w Hiszpanii, gdzie stwierdzono, że wykorzystanie przez ptaki terenów wyłączonych z polowań istotnie wzrastało w czasie sezonu łowieckiego. Poza tym w dniu prowadzenia polowań i w dniu następnym wzrastała częstotliwość przelotów (Casas et al. 2009). Ma to kluczowe znaczenie dla przeżycia ptaków w okresie kiedy odbywają się polowania, tj. w okresie jesienno-zimowym, w którym to zasoby pokarmowe są znacznie ograniczone, a taka dodatkowa aktywność zwiększa dzienny wydatek energetyczny. Zdarza się, że w tym czasie, w wyniku długookresowego głodu spowodowanego brakiem dostępu do pokarmu (co może mieć miejsce w przypadku częstego płoszenia na żerowiskach), ptaki mogą nie wykazywać żadnych reakcji behawioralnych z powodu zbyt wysokich kosztów energetycznych (Gill et al. 2001, Frid & Dill 2002, Stillmann & Goss-Custard 2002). Podobna reakcja, ale o odmiennym podłożu, wynika z przyzwyczajenia się ptaków do lokalnych zakłóceń (habituacja), przez co stają się one bardziej tolerancyjne, a w związku z tym ich reakcje behawioralne są znacznie słabsze (Blumstein et al. 2005). W obu przypadkach naraża to ptaki na zwiększoną presję ze strony drapieżników. Tego typu zjawiska w naszym kraju mogą wystąpić na terenie stawów rybnych, czyli refugiów o dość ograniczonym zasięgu i powierzchni.

Modyfikacja sposobu żerowania . 

Ptaki blaszkodziobe Anseriformes, będące przedmiotem polowań, w wyniki presji my- śliwskiej zmieniają swoje zachowania dotyczące żerowania poprzez skracanie oraz intensyfikowanie pobierania pokarmu w innych porach dnia (Madsen 1988, Zimmer et al. 2010, Casazza et al. 2012). Ma to istotne znaczenie w odniesieniu do ptaków odżywiających się pokarmem roślinnym (np. kaczki Anas sp.), które potrzebują znacznie więcej czasu od ziarnojadów (np. przedstawicieli Fringillidae), czy ichtiofagów (np. perkozów Podiceps sp.), do zaspokajania dziennego zapotrzebowania energetycznego (Mayhew 1988). Niektóre ptaki pobierają pokarm intensywnie tylko w określonych porach dnia, a potem odpoczywają, inne zjadają drobne porcje pożywienia praktycznie całą dobę, np. łabędzie Cygnus sp. W związku z tym zakłócanie tego rytmu, ograniczanie i skracanie czasu potrzebnego na żerowanie, może prowadzić do zmniejszenia masy ciała (Zimmer et al. 2010), a w konsekwencji do spadku kondycji i większej podatności na drapież- nictwo. Zaobserwowano, że niektóre gatunki, np. rożeńce, w okresie polowań modyfikowały dobowy rytm pobierania pokarmu, odpoczywając na otwartej wodzie w dzień, i rozpoczynając żerowanie dopiero nocą (Casazza et al. 2012). Inne gatunki ptaków, np. łyski Fulica atra, zmieniają natomiast taktykę żerowania przenosząc się na głębsze wody, przez co zwiększają częstość nurkowania z 14% do 35% (Holm et al. 2011). Podobne zjawisko wśród tego gatunku można zaobserwować w naszym kraju (obs. własne), brak jest jednak dokładnych badań na ten temat. Takie zachowanie wiąże się z mniejszą skutecznością żerowania zwiększaniem nakładów energetycznych, co ponownie może odbijać się na kondycji poszczególnych osobników. Zagrożenie to jest tym bardziej istotne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że polowania odbywają się w momencie kiedy zasoby pokarmowe stają się ograniczone, a jest to jednocześnie okres, kiedy ptaki wodno-błotne gromadzą kluczowe zapasy do przetrwania okresu zimowego (Madsen 1995).

polowania-zwierzyna-drobna

Wpływ na fizjologię

Stres związany z drapieżnictwem, w tym z polowaniami prowadzonymi przez człowieka, niejednokrotnie pociąga za sobą znacznie głębsze zmiany od reakcji behawioralnych, tj. mające głębokie podłoże fizjologiczne. Może on wpływać na kondycję osobniczą, wzrost, system immunologiczny, a przez to na przeżywalność, rozród i udatność lęgów (Sapolsky et al. 2000, Kitaysky et al. 2003). Zwierzęta w toku ewolucji przystosowały się do stresu, który może być chroniczny lub ostry, ale krótkotrwały. Panuje pogląd, że chroniczny stres wywołany obecnością drapieżników jest powszechny w środowisku, a zwierzęta w  toku ewolucji wytworzyły fizjologiczne i  behawioralne mechanizmy obronne pozwalające sobie z nim radzić (Boonstra 2013). Jednakże niespotykany wcześniej w środowisku naturalnym silny wpływ człowieka na ekosystemy, jaki ma miejsce w ostatnim czasie, spowodowany wzmożonym rozwojem cywilizacyjnym, w tym wzrostem aktywności ludzkiej w różnych środowiskach dotychczas niedostępnych, albo wykorzystywanych marginalnie, powoduje wzrost stresu u wielu gatunków zwierząt (Millspaugh et al. 2001, Creel et al. 2002, Pereira et al. 2006). Badania potwierdzają, że nawet u osobników, które nie wykazują natychmiastowych zmian w zachowaniu mogą zachodzić istotne reakcje fizjologiczne w ich organizmach (Wilson & Culik 1995, Fowler 1999). Można zatem tylko domniemywać, że polujący ze strzelbą człowiek oddziałuje jeszcze silniej, gdyż stanowi realne, bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt. Dotyczy to nie tylko ptaków łownych, ale wszystkich gatunków oraz innych taksonów zwierząt, znajdujących się w obrębie obszaru, na którym odbywają się polowania, w tym niejednokrotnie rzadkich i wrażliwych na zakłócenia powodowane przez człowieka w środowisku.

Ranienie ptaków (postrzały)

Ranienie ptaków (postrzały) Ptaki ranione wskutek polowań nie są uwzględniane w statystykach łowieckich (Madsen & Noer 1996). Okazuje się jednak, że udział ptaków postrzelonych przez myśliwych stanowi znaczny odsetek i może wynosić nawet 20–30% całej populacji (Mooij 2005, Falk et al. 2006, Madsen & Rigét 2007, Noer et al. 2007). Wiele z nich ginie, stając się łatwym łupem drapieżników. Mając na uwadze wielkość pozyskania łowieckiego w Polsce opartą na oficjalnych statystykach, można szacować, że liczba ptaków poszkodowanych w trakcie polowań powinna być wyższa o ok. 25% (Mooij 2005). Uwzględnienie tej wartości jest niezbędne przy planowaniu łowieckim w kolejnych latach. Tym bardziej, że dane te nie obejmują kłusownictwa. Oficjalne dane na temat pozyskania ptaków łownych w sezonie łowieckim 2014/2015 podają, że odstrzelono 211 096 osobników (PZŁ Czempiń 2015). Zatem, biorąc pod uwagę powyższe wytyczne wartość ta powinna wzrosnąć o 52 000 osobników i wynosić łącznie 263 870.

p33

Zabijanie ptaków objętych ochroną gatunkową. 

W Polsce nawet ponad 30% zbijanych w czasie polowań ptaków stanowią gatunki ści- śle chronione, w tym wiele znajdujących się w załączniku I dyrektywy ptasiej, np. bąk Botaurus stellaris, czapla biała Ardea alba, błotniak stawowy Circus aeruginosus, rybitwa rzeczna Sterna hirundo, dubelt Gallinago media, bielik Haliaeetus albicilla (Wiehle & Bonczar 2007, Ledwosiński 2008), co może znacząco negatywnie wpływać na zachowanie ich właściwego stanu ochrony. Do najczęściej strzelanych gatunków ptaków objętych ochroną należą śmieszki Chroicocephalus ridibundus, mewy białogłowe Larus cachinnans, łabędzie nieme Cyngus olor, cyranki A. querquedula i perkozy dwuczube Podiceps cristatus. Poza tym ofiarą myśliwych padają tak rzadkie kaczki jak podgorzałka Aythya nyroca czy hełmiatka Netta rufina (Wiehle & Bonczar 2007). W wyniku polowań w miejscach, gdzie znajdowały się noclegowiska gęsi odnotowano co najmniej kilka przypadków zastrzelenia gęsi krótkodziobej, gęsi małej A. erythropus, bernikli białolicej Branta leucopsis i bernikli rdzawoszyjej B. ruficollis (Ławicki et al. 2012). Problem braku wiedzy na temat rozpoznawania chronionych gatunków ptaków przez myśliwych jest dość powszechny, czego dowodzą liczne doniesienia prasowe oraz dyskusje w  Internecie. Problem ten występuje z różnym nasileniem we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Gatunki nie należące do tzw. łownych stanowią 5–10% spośród wszystkich upolowanych ptaków (EU-Commision 2003, Mooij 2005, Musil 2005).

krakwa

gęś białolica

Wpływ na inne drapieżniki ptaków łownych.

Należy zauważyć, że polowania poza pośrednim wpływem na zwierzęta będące przedmiotem zainteresowania łowieckiego mogą również pośrednio oddziaływać na inne drapieżniki, dla których gatunki łowne stanowią podstawowe ofiary (Kligo et al. 1998). Na skutek zmian zachowania ich ofiary stają się trudniej dostępne, bardziej skryte, a tym samym słabiej wykrywalne. Poza tym na skutek regularnego przepłaszania i  zabijania zmniejsza się ich podaż. Z jednej strony myśliwi ograniczają drapieżnikom dostęp do potencjalnych ofiar (pośrednio i bezpośrednio), a z drugiej strony mogą je przyciągać. Badania potwierdzają, że do miejsc, z  których oddano strzał ze strzelby myśliwskiej, przylatują kruki Corvus corax w poszukiwaniu padliny, resztek ofiar lub rannych zwierząt

Konsekwencje uwalniania ołowiu do środowiska w wyniku polowań

Myślistwo należy do głównych aktywności człowieka wprowadzających do środowiska przyrodniczego znaczne ilości ołowiu (Mateo & Guitard 2003). Szacuje się, że rocznie w Europie trafia w ten sposób do środowiska od 15 000 do 50 000 ton ołowiu (Hirschfeld & Heyd 2005). Nielimitowane i niekontrolowane uwalnianie do środowiska znacznych ilości metalu ciężkiego w postaci śrutu ołowianego pociąga za sobą liczne negatywne konsekwencje dla wielu gatunków ptaków regularnie występujących na obszarach wodno-błotnych, które wykorzystują je jako lęgowiska i miejsca postojowe głównie w okresie migracji. Negatywne oddziaływanie związane jest z połykaniem śrucin w czasie żerowania, czy to przypadkowo, czy też jako gastrolitów, szczególnie przez kaczki, gęsi i łabędzie. W przypadku tych pierwszych, szczególnie krzyżówek, zatrucia ołowiem mogą powodować spadek przeżywalności o 19% (Tavecchia et al. 2001), a drugich z wymienionych o 10% (Madsen & Noer 1996). Negatywny wpływ oddziaływania ołowiu pochodzącego z amunicji myśliwskiej na ptaki oraz inne organizmy, np. rośliny i bezkręgowce został wielokrotnie udowodniony (Migliorinia et al. 2004, Orłowski et al. 2005, Wałkuska et al. 2006, Pain et al. 2009, Fisher et al. 2006). Do najbardziej narażonych gatunków ptaków na jego kontaminację należy łyska (Pain 1990), błotniak stawowy (Mateo et la. 2004), mewa srebrzysta L. argentatus (NWHL 1985), łabędź niemy (Spray & Milne 1988), łabędź krzykliwy C. cygnus (Spray & Milne 1988), łabędź czarnodzioby C. columbianus bewickii (Nagy et al. 2012) i bielik (Krone et al. 2004, Kenntner et al. 2005, Falandysz et al. 1988). Również czaple siwe Ardea cinerea narażone są na skażenia środowiska metalami ciężkimi, w związku z czym wykorzystywane są jak swoiste bioindykatory (Babińska et al. 2008). Brakuje jednak danych dotyczących wpływu ołowiu na reprodukcję populacji ptaków będących przedmiotem polowań (Hirschfeld & Heyd 2005).

Sposoby ograniczania negatywnych skutków polowań na ptaki:

Całkowite wyłączenie z polowań na ptaki obszarów Natura 2000

Wrażliwość poszczególnych gatunków na zakłócenia wywołane polowaniami zmienia się w zależności od gatunku (Klein et al. 1995, Casas et al. 2009). Ponieważ przedmioty ochrony na obszarach Natura 2000 często należą do gatunków bardzo wrażliwych na tego typu zakłócenia, może to w konsekwencji wpływać na zachowanie ich właściwego stanu ochrony. Dlatego ze względu na przestrzeganie unijnej zasady przezorności należy dążyć do zaprzestania polowań na ptaki w najważniejszych ich ostojach w granicach obszarów Natura 2000. Powinno to dotyczyć zwłaszcza tych terenów, na których nie są rozpoznane populacje gatunków będących przedmiotem pozyskania łowieckiego oraz zasiedlanych przez gatunki szczególnie wrażliwe na zakłócenia w  środowisku powodowane przez człowieka, lub gatunki skrajnie rzadkie, które mogą być łatwo mylone z  ptakami łownymi, takie jak np. podgorzałka czy hełmiatka. W  granicach obszarów specjalnej ochrony Natura 2000 zlokalizowanych jest obecnie ok. 63% najważniejszych noclegowisk gęsi w Polsce (Ławicki et al. 2012). Wykazano, że polowania mogą prowadzić do zakłóceń, a nawet zaniku ważnych noclegowisk żurawi zlokalizowanych na obszarach Natura 2000 (Wylegała et al. 2013).

Tworzenie refugiów wyłączonych z polowań

Biorąc pod uwagę negatywne konsekwencje pośredniego wpływu polowań na ptaki i fakt, że zakłócenia z nimi związane oddziałują nie tylko na gatunki łowne, ale również na wiele gatunków objętych ochroną, w tym wymienione w załączniku I dyrektywy ptasiej, na terenach położonych poza obszarami Natura 2000 intensywnie użytkowanymi łowiecko, należy tworzyć specjalne refugia wyłączone z  polowań. Badania pokazują, że wraz ze spadkiem presji łowieckiej na terenach wodno-błotnych wzrasta liczebność ptaków wodnych od kilku do kilkudziesięciu razy (Madsen 1995). Tworzenie refugiów (obszarów funkcjonalnych) powinno obejmować głównie tereny podmokłe lub zbiorniki wodne zasobne w pokarm, dające możliwość ukrycia przed drapieżnikami i stanowiące noclegowiska, a więc obszary pozwalające na spełnienie wszystkich podstawowych funkcji życiowych. Ich wielkość (średnica) powinna być nie mniejsza niż 3-krotna długość dystansu ucieczki najbardziej wrażliwych gatunków stwierdzanych na danym obszarze (Fox & Madsen 1997). Tego typu praktyki są bardzo dobrym narzędziem w zarządzaniu i ochronie różnorodności biologicznej na terenach wodno-błotnych i są z powodzeniem stosowane np. w Danii (Madsen 1998). W przypadku obszarów Natura 2000, na których zlokalizowane są najważniejsze noclegowiska gęsi i żurawi w Polsce, powinny one pełnić funkcję stref buforowych w postaci otuliny (Ławicki et al. 2012).

Wprowadzenie moratorium lub objęcie ochroną gatunkową ptaków łownych

W związku z postępującą degradacją siedlisk wodno-błotnych, z którymi część ptaków łownych jest związana, skalę ich rocznego pozyskania, np. łyska – 4900 osobników (PZŁ Czempiń 2015), a także aktualne trendy i liczebność większości gatunków (Chodkiewicz et al. 2015, Neubauer et al. 2015) należy uznać, że co najmniej pięć (kuropatwa, głowienka, czernica, cyraneczka, łyska) zasługuje na objęcie ochroną gatunkową, przy czym jej reżim (ochrona częściowa lub ścisła) należy rozważyć indywidualnie dla każdego gatunku.

Zakaz prowadzenia reintrodukcji w celach łowieckich. 

Masowe wsiedlanie ptaków łownych do środowiska naturalnego może pociągać za sobą istotne negatywne implikacje dla lokalnych, i nie tylko, populacji wielu gatunków (IUCN/ SSC 2013). Dlatego uznano, że jest to problem o znaczeniu ponadregionalnym (Champagnon et al. 2013). Konsekwencją hybrydyzacji populacji dzikich i  wyhodowanych w niewoli może być m.in. wzrost rozprzestrzeniania się patogenów, wprowadzenie obcych genów, co w konsekwencji może prowadzić do utraty lokalnych adaptacji populacji do warunków środowiskowych (Champagnon et al. 2012). Uwalnianie krzyżówek przez okres około 30 lat w jednym z regionów we Francji (Camargue) doprowadziło do obniżenia kondycji nie tylko pojedynczych osobników, ale całej populacji, w tym osłabienia dzioba w części odpowiedzialnej za filtrowanie pokarmu (Champagnon et al. 2009, Champagnon et al. 2010). Osobniki pochodzące ze sztucznych hodowli posiadają często mniejsze i lżejsze organy wewnętrzne, słabiej przystosowane do pobierania naturalnego pokarmu, szczególnie w pierwszych tygodniach po uwolnieniu (Moore & Battley 2006). Dodatkowo niejednokrotnie wprowadzane są osobniki posiadające geny ptaków udomowionych. Objawia się to powszechnie w naturalnych populacjach ptaków poprzez występowanie w upierzeniu różnego rodzaju aberracji barwnych (Meissner et al. 2012). Obecnie wiele populacji dziko występujących ptaków tego gatunku składa się z hybryd ptaków dzikich i udomowionych (Champagnon et al. 2010). U niektórych gatunków, jak dowiedziono w przypadku przepiórki Coturnix coturnix, hybrydyzacja pomiędzy dzikimi i udomowionymi populacjami spowodowała zanik instynktu migracji (Derégnaucourt et al. 2005). Dotyczy to także innych zmian behawioralnych. Ptaki wysiedlane zachowują się często odmiennie od osobników dzikich, co powoduje ich większe narażenie na drapieżnictwo. Przykładem są dziko żyjące kuropatwy, które nocują na środku pól, podczas gdy ptaki wsiedlane na ich skraju, preferują nocowanie przy miedzach, które są częściej penetrowane przez nocne drapieżniki (Dowell 1990). Osobniki takie mają również niż- szy sukces lęgowych (Leif 1994, Kamieniarz & Panek 2011) oraz cechuje je znacznie niższa przeżywalność, często wynosząca 0% (Rymerova et al. 2013). Wsiedlanie i translokacje osobników dziko żyjących muszą być poprzedzone dokładnym rozpoznaniem wszelkich aspektów, w tym ekologicznych, a nie tylko społecznych i ekonomicznych, w ujęciu długoterminowym (IUCN/SSC 2013). Przegląd oraz szczegółowe omówienie szeregu negatywnych konsekwencji dotyczących wsiedlania kuraków oraz zalecenia ochroniarskie zawiera praca Sokos et al. (2008). Powyższe przykłady pokazują, jak niebezpieczne mogą okazać się w skutkach nieprzemyślane wsiedlenia ptaków w celach łowieckich. W Polsce dotychczas jedynym gatunkiem introdukowanym, regularnie wypuszczanym w celach łowieckich do środowiska naturalnego, jest bażant. Gatunek ten może krzyżować się z zagrożonym wyginięciem w naszym kraju cietrzewiem i przenosić groźne choroby, aczkolwiek jego negatywne oddziaływanie na ten gatunek jak dotąd nie zostało w wystarczający sposób zbadane. Między innymi dlatego należałby zrezygnować z wsiedlania bażantów przynajmniej w tych miejscach, gdzie występuje lub jeszcze do niedawna występował cietrzew (Stolarz 2014). Obecnie do najczęściej wpuszczanych do środowiska rodzimych gatunków w naszym kraju należy kuropatwa oraz krzyżówka, np. na stawach Pietkowskich w latach 2011–2015 wypuszczono ok. 5000 osobników tego ostatniego gatunku (T. Tumiel – inf. list.). Konsekwencje uwalniania tych ptaków do środowiska naturalnego mogą być zbliżone do przedstawionych w niniejszym rozdziale.

Wprowadzenie zakazu stosowania śrutu ołowianego. 

W większości krajów europejskich (np. Dania, Norwegia, Holandia, Wielka Brytania, niektóre niemieckie kraje związkowe) stosowanie amunicji ołowianej jest obecnie całkowicie zakazane lub wyłączone na terenach wodno-błotnych (Hirschfeld & Heyd 2005, Mateo et al. 2013). W dniu 22.03.2013 grupa kilkudziesięciu naukowców zajmujących się m.in. toksykologią i ekologią podpisała oświadczenie Health Risks from Lead-Based Ammunition in the Environment, w którym po szczegółowej analizie wpływu tego metalu ciężkiego na człowieka i środowisko przyrodnicze wezwała do całkowitego wycofania amunicji ołowianej na rzecz innych nietoksycznych materiałów (WHHRLBA 2013). Mając na uwadze ten dokument i doświadczenia innych krajów europejskich, w których z dużym powodzeniem stosowana jest amunicja nie zawierająca ołowiu, należy jak najszybciej wdrożyć odpowiednie regulacje prawne prowadzące do wejścia w życie wspomnianego zakazu

Zmiana terminów polowań

Aktualnie obowiązujące w naszym kraju terminy polowań określone w rozporządzeniu Ministra Środowiska z  dnia 16.03.2005  r. w  sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne (Dz.U. 2005 nr 48 poz. 459), pozwalają na strzelanie do gęsi od 1 września do 21 grudnia, a na terenie województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego – do 31 stycznia, natomiast na kaczki od 15 sierpnia do 21 grudnia. Uważa się jednak, że najlepszym terminem polowań na gęsi jest okres od początku września do końca października, a  na kaczki od początku września do końca grudnia. Jest to uzasadnione zarówno jakościowo, jak i ekologiczne; ze względu na „zimowy stres” gęsi i kaczki zaczynają tracić na wadze, kolejno od listopada i od stycznia (Mooij 2005). Należałyby zatem dążyć do zastosowania powyższych wytycznych w czasie tworzenia nowych aktów wykonawczych regulujących okresy polowań na blaszkodziobe.

Podsumowanie. 

Reasumując, polowania niosą istotne ryzyko dla populacji ptaków będących przedmiotem użytkowania łowieckiego. Poza łatwo mierzalnym wpływem bezpośrednim, powodują poważne oddziaływania pośrednie, niezwykle trudne do skwantyfikowania, a  niejednokrotnie oddziałujące znacznie silniej niż bezpośrednie zabijanie. Dlatego bez szczegółowych badań nad wpływem polowań na ptaki w naszym kraju nie można skutecznie i bezpiecznie zarządzać ich populacjami. Powinny one być prowadzone w szerokim zasięgu występowania poszczególnych gatunków podlegających pozyskaniu łowieckiemu, co pozwoli lepiej zrozumieć rzeczywisty wpływ zakłóceń powodowanych przez polowania dla całej populacji danego gatunku (Gill et al. 2001, Mooij 2005). Jest to niezwykle ważne, gdyż liczne powtarzalne niewielkie zaburzenia (np. polowania), mogą być bardziej szkodliwe niż rzadsze, ale znacznie większe, np. katastrofy ekologiczne (West et al. 2002). Poza tym wpływ polowań (bezpośredni i pośredni) powinien być rozpatrywany w sposób kumulatywny, w powiązaniu z innymi czynnikami, takimi jak zmiany klimatyczne oraz siedliskowe (Jiguet et al. 2010).”

Więcej o polowaniach na ptaki: 

Polowania na Kaczki (click)

Polowania na Kuropatwy (click)

Mordowanie Słonek podczas lotów godowych. Czego się nie robi dla przyjemności.  (click)

Polowania na Gęsi   (click)

Bażanty, a myśliwi. Kulisy i motywy polowań.  (click)

Zabijają nawet Jarząbki… (click)

Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki – Głuszce i Cietrzewie (click)

Całość materiału: 
https://www.researchgate.net/publication/293175742_Wplyw_polowan_na_ptaki_i_sposoby_ograniczania_ich_negatywnego_oddzialywania_Influence_of_hunting_on_birds_and_ways_of_limiting_its_negative_effects

5396040-woodcock-with-hunting-attributes

Mordowanie Słonek – czego się nie robi dla przyjemności.

11219133_915791198510387_7480498346573376977_n

Bardzo nie lubią myśliwi, kiedy publikujemy coś o ptakach,ponieważ wtedy nie ma za bardzo jak się bronić. Poza czczym gadaniem o tradycji, nie ma logicznego uzasadnienia dla zabijania tych pięknych ptaków, a krzyki typu: „Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie najpierw!”, „I tak nigdy nie zrozumiecie na czym polega myślistwo”, odbioru tego nie zmienią. Przy publikacji postu o tym jak zabijają kuropatwy, dopiero był lament. Sukcesem jest to, że po wejściu polski do UE i wejściu w życie tzw. Dyrektywy Ptasiej, na słonki podczas ciągów polować już nie wolno, o co myśliwi mają szczególny żal. Co sami na ten temat piszą? Zacytujmy:

Polowanie na słonki na ciągach wiosennych było od niepamiętnych czasów polską tradycją myśliwską przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Pochwała pełnych niepowtarzalnego uroku łowów i estetycznych przeżyć nie ominęła żadnego ze znanych twórców literatury łowieckiej, opisujących je w swoich powieściach czy opowiadaniach. I nie tylko. Dzisiaj również są myśliwi, którzy nie przeżyliby chyba roku, gdyby nie stanęli ze strzelbą w budzącym się po zimowym śnie lesie. Stało się to dla nich swego rodzaju rytuałem, bez którego trudno żyć. Wróżbą na rozpoczynający się sezon i oddechem przywracającym siły po fotelowym lenistwie, wprowadzającym na właściwe tory ustalonej wcześniej atmosfery polowań, gdzie nie liczy się rozkład, lecz doznania duchowe. ( !!!)
http://www.lowiecpolski.pl/lowiecpolski.php?aID=433

12189567_915791315177042_4206807380468746530_n

I oni dziwią się, kiedy nazywamy to mordowaniem dla przyjemności. A czym to jest? Przecież aby doświadczać ,jak deklarują przeżyć estetycznych i duchowych, piękna przyrody, zabijać tych niewielkich ptaków nie trzeba. Nie jest to zresztą żaden bohaterski wyczyn, ponieważ ciągnące słonki są mało płochliwe i w zasadzie reagują tylko na gwałtowne ruchy. Stanowisko myśliwego nie wymaga więc specjalnego maskowania, wystarczy jedynie stać spokojnie i składać się w momencie, gdy ptak znajdzie się w zasięgu strzału. A nikt nie broni żadnemu myśliwemu przebywać w lesie i delektować się obserwacją przelotów słonek. To jednak im nie wystarcza. Ale nie zrozumiemy, w końcu tradycja przecież.

Zostaliśmy pozbawieni jednego z najpiękniejszych przeżyć myśliwskich, głęboko związanego z polską tradycją łowiecką – wiosennych polowań na słonki. Przez indolencję urzędników…
Nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek przymusem ze strony Unii, a tym bardziej z ochroną przyrody. Od „Ptasiej Dyrektywy” możliwe są odstępstwa, tzw. derogacje (stosują je inne kraje), natomiast znikoma ilość strzelanych wiosną słonek nie ma żadnego praktycznego znaczenia dla populacji tego ptaka.

Godowe ciągi słonek to chwile niezapomniane. Samo strzelanie najmniejsze ma tu znaczenie, liczy się ten niepowtarzalny nastrój, gdy wraz z nastającą wieczorną ciszą oddajemy się romantycznym marzeniom, osiągając szczęśliwy stan spokoju i harmonii, którego nie burzy ciche i tajemnicze chrapanie słonki. Owszem, odczuwamy emocje, ale ani one, ani nawet odgłos strzału, z tego czarującego nastroju nas nie wyrywa.
kola.lowiecki.pl/ao/refleks/slonki.htm

12191173_915791325177041_8302347340418120611_o

Tyle z ich argumentacji. Pomieszanie z poplątaniem. Niby liczy się nastrój, doznania estetyczne, przeżycia piękna, jednak jak widać na załączonych zdjęciach myśliwi widzą to zgoła inaczej niż normalny człowiek. Ale strzelić trzeba, by tradycji stało się zadość. Zahaczamy tutaj o fałszywy aspekt chęci ochrony przyrody ze strony myśliwych – kiedy w Polsce nie mogą już polować, jeżdżą na Białoruś i do Rosji, by tam zapłaciwszy, napawać się emocjami łowieckimi i zdobyć trofeum z niepozornego ptaszka… Może ciebie odgłos strzału z zadumy nie wyrywa, ale w ten pogodny letni wieczór płoszysz nim wszystko co żyje. Gdzie tu harmonijne współistnienie z naturą i docenienie jej piękna?

Podczas tak zwanych ciągów, wiosennym ciepłym wieczorem, najlepiej w bezwietrzny, samce słonek okrążają terytorium powolnym lotem wydając chrapliwe dźwięki. Cała sceneria takiego wydarzenia ma iście magiczną oprawę, chór głosów innych ptaków, spokój i zaduma, inne żerujące zwierzęta również dokładają do tego spektaklu swoją cegiełkę. Samiczki wysiadują na leśnych polanach i zrębach, gdzie błyskając jasnym podogoniem dają samcowi znak, że są gotowe. Wtedy kawaler ląduje, robi swoje i leci dalej poszukiwać innych. A tu myśliwy na polowaniu… również delektujący się pięknem przyrody, nie pomyśli i nie zdaje sobie sprawy, że dokonuje gwałtu na naturze, prześladując te ptaki podczas ich życiowego misterium odrodzenia. Jedyne wytłumaczenie jakie posiada to tradycja. Jak tu traktować ich poważnie, wierzyć w to co mówią? Szkód żadnych ten ptak nie robi, nikomu w niczym nie przeszkadza. Jedyną jego winą jest wpisanie się w poczet (nie naszej) tradycji i znalezienie na liście łownych. Już samo to jaki prowadzi tryb życia i morfologia ciała oraz zachowanie czynią zeń cenny unikat dla środowiska.

12191777_915791258510381_4543156247297493312_n

Słonce prócz wrogów naturalnych, zagraża przede wszystkim utrata siedlisk związana z osuszaniem podmokłych terenów leśnych, których ten ptak wymaga. Zamieszkuje wilgotne i podmokłe lasy liściaste, mieszane i bory z bogatym podszytem, których coraz mniej. Uważana za nielicznego, lokalnie średnio licznego ptaka lęgowego.

Nadal zabijają kuropatwy. Diany w akcji.

11947618_888941454528695_8858541099845478542_n

Smutna prawda. Pisaliśmy ostatnio o próbach edukacji dzieci przez te panie, ciekawe czy mówią uczniom o tym jaka jest sytuacja tego kuraka? Oraz czym się zajmują w czasie wolnym? W Polsce kuropatwa ma obecnie status nielicznego ptaka lęgowego, nadal jednak łowna. Problem jest bardziej złożony, ponieważ myśliwi zajmują się hodowlą kuropatw, koła łowieckie wypuszczaniem na wolność i introdukcją, jej dokarmianiem; dlatego uważają , że odstrzał kilku sztuk dla przyjemności im się należy. Tylko, że wśród kuropatw pochodzących z hodowli fermowych śmiertelność w pierwszym miesiącu po wypuszczeniu wynosi zazwyczaj 50-90% . Duży wpływ na wahania pogłowia mają surowe zimy, straty w lęgach w wyniku długotrwałych chłodów lub słot, sposób gospodarowania uprawami rolnymi, wielkoobszarowe monokultury także im nie sprzyjają plus środki chemiczne stosowane w rolnictwie. Lęgi mogą być niszczone przez wrony i sroki, kuny, borsuki, jenoty, dziki, nawet psy i koty. Dorosłym zagraża lis, jastrząb czy krogulec. Pytanie, czy w obliczu tych wszystkich przeciwności losu, kiedy gatunek ma tak trudne warunki bytowe powinno się jeszcze dodatkowo na niego polować? Znamy odpowiedz i logikę myśliwych jaką prezentują nie raz w komentarzach na stronie: „Dopóki wolno to można, będem strzelał”. Jeszcze do niedawna kuropatwa była najpospolitszym i najliczniejszym ptakiem łownym w Polsce. W latach 60. i 70. XX wieku polowania na kuropatwy były bardzo popularne i odbywały się w 75% polskich łowisk. W 1970 roku szacowano liczebność kuropatwy na około 7 milionów. Dziesięć lat później było ich tylko około pół miliona. W mojej ocenie każdy z tych ptaków jest obecnie na wagę złota. Jak widać na zdjęciach, akcje typu „Ożywić Pola” i artykuły w „Łowcu Polskim” swoją drogą, a poczynania myśliwych innąmoże drogą tradycji, nie inaczej. Nagłaśniana w mediach przez myśliwych kampania „Ożywić Pola”, służyć ma nie przyrodzie, a jej wykonawcom. Z całym cynizmem i perfidią zasiedlane zające, kuropatwy, bażanty lub ich potomstwo skończy jako myśliwskie trofeum lub danie z dziczyzny. Czy tak powinna wyglądać ochrona przyrody? Pytanie retoryczne.

Tych wszystkich zagrożeń dla gatunku, myśliwi byli już świadomi w latach 70., można to przeczytać w opracowaniach Tadeusza Pasławskiego i jego podręcznikach myśliwskich. Mimo to, nie zrobiono nic, by straty ze strony ludzkiej wśród kuropatw zmniejszyć i pomimo drastycznego przekształcenia jej środowiska, poluje się nadal i jak myśliwi nie ukrywają na ptactwo dla przyjemności, no i mięsa. Pytanie czy nawet dla mięsa jest sens? A gdyby każdy miał takie podejście? Kuropatwa waży 370-450 g. Po odrzuceniu piór, kości i niektórych wnętrzności – ile nam zostaje tego mięsa? Prawda jest taka, że za koszt całego polowania kupiłby kilka chowanych ekologicznie kaczek czy kurczaków,o znacznie większej wadze,żywionych naturalnie. Są w Polsce takie hodowle, można zresztą i samemu. Łowy odbywają się w tak zwanych „OHZ”, czyli Ośrodkach Hodowli Zwierzyny, w których to myśliwi płacą za możliwość zabicia tych ptaków.

11013636_888941494528691_313558585234861902_n

Zaglądający tu myśliwi płaczą, że widzimy tylko jeden z aspektów łowiectwa, czyli śmierć. Jest to wynik końcowy, w myśl zasady , że koniec wieńczy dzieło, za całoroczne poprawianie warunków bytowania zwierzyny myśliwy sobie korzysta z darów natury jako wynagrodzenie za poniesiony trud. Na łowiectwo składa się szereg czynności, począwszy od gospodarowania obwodami łowieckimi w skład którego wchodzi poprawa warunków bytowania zwierzyny, zwiększanie i urozmaicanie baz żerowych ( lepsza jakość poroża i kondycja zwierza), wprowadzanie do drzewostanu innych domieszek, zagospodarowanie łąk śródleśnych, zakładanie poletek ogryzowych,żerowych,karmowo ochronnych, nasadzanie remiz,budowanie i poprawa dostępu do istniejących wodopojów. Przygotowywanie zapasów karmy na zimę, jej zdawanie, budowa paśników, ambon i nęcisk pod nimi ,budek dla ptaków ,robienie lizawek etc. Walka z kłusownictwem (szkoda, że nie w gronie własnym), a jeszcze przeżycia na łonie natury , obserwacje zwyczajów i podchód zwierząt. Na samym końcu różne metody polowania, patroszenie, obielanie, i konserwacja skór,preparacja, konserwacja broni, ćwiczenia strzeleckie, kynologia, trofea, zwyczaje no i ukochane szacowanie szkód oraz odszkodowania. Jest tego dużo więcej,wszystko to wiemy, z tym że zespół tych czynności, które składają się na łowiectwo nie ma absolutnie nic wspólnego z czynną racjonalną ochroną przyrody, ma za zadanie jedynie przynosić sprawującym dorazne korzyści wąskiej grupie osób . I to jest taka pozawymiarowa istota myślistwa. Co widać właśnie na przykładzie owych kuropatw. Zdjęcia pochodzą z 2013 roku, czy przez ten czas sposób sprawowania łowiectwa w Polsce przeszedł gruntowną rewolucję, a samo podejście myśliwych zmieniło się? Dobrze wiemy, że nie.

Po latach ciągłej eksploatacji sprowadzona do roli potrawki. Łatwej zdobyczy myśliwych, kłusowników czy przygodnych chłopów. Najczęściej kojarzymy ją martwą, gdy jej głowa bezwiednie zwisa ze szczęk jakiegoś wyżła. Wydaje się, że Kuropatwa padła ofiarą ponurej tradycji, przyzwyczajenia i zwyczajnego snobizmu. Niech żyją!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA