Kolejny zastrzelony pies?

Następny  ‘’dziwny przypadek’’. Dostaliśmy od naszego czytelnika serię zdjęć owczarka niemieckiego, z dziwną raną przy zadzie, znaleziony na polu obok lasu, jakieś 100 m od zwyżki myśliwskiej. Taki tam zbieg okoliczności, jak to zawsze. I dziękujemy za taką postawę, fizycznie nie możemy być wszędzie, a tylko od Was i Waszej reakcji zależy często wykrycie i nagłośnienie takich spraw. Wy też drodzy czytelnicy macie wpływ na informacje jakie pojawią się na tej stronie.

hhhffddfd

Pole przy leśnictwie Tarce, nadleśnictwo Jarocin. Pomiędzy miejscowościami Kadziak , Luszczanow, Ludwinow, 10 kilometrów od Jarocina. Na tym obszarze gospodaruje koło łowieckie ‘’Darz Bór’’ , okręg PZŁ – Kalisz. Możemy oczywiście przyjąć ulubioną interpretację, że to kłusownicy prują z ambon i zwyżek myśliwskich do psów, robiąc myśliwym smród koło pióra.  Jednak to co czytamy wielokrotnie od członków PZŁ, którzy prezentują swoje prywatne poglądy w przestrzeni publicznej, skłania ku innej interpretacji. Myśliwi wielokrotnie nie zostawiali na biegających luzem psach suchej nitki, deklarując chęć wystrzelania wszystkich wałęsających się porzuconych psów, jako ‘’szkodników łowiska’’. Publikowaliśmy te poglądy uwiecznione na screenach w tych artykułach:

Myśliwi pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją

Bezimienne ofiary krwawego hobby 

Życie psa dla myśliwego nie znaczy nic, podobnie jak życie innych zwierząt. Inni z kolei posyłają swoich psich niewolników po rany i śmierć podczas szczucia dzików na polowaniu, a gdy pies zostanie przez dzika zabity, kupują i szkolą następnego. Tak to w praktyce wygląda, co opisywaliśmy i pokazaliśmy tutaj :

Jak myśliwi posyłają własne psy na śmierć 

Psy zastrzelone na polowaniach

Te poniższe zdjęcia pokazaliśmy dwóm znajomym weterynarzom. Oboje skłaniają się ku interpretacji rany postrzałowej, z zastrzeżeniem, że aby to stwierdzić na 100% trzeba, by zobaczyć na żywo z bliska, lub włożyć palec w otwór.

17974062_120332000313900028_1703912468_n

18073603_120332000333415359_1429037581_n

Pogodny kwietniowy wieczór. Cichną echa wiosennych śpiewaków, choć las tętni jeszcze ptasim gwarem. Siedzący na zwyżce myśliwy niecierpliwi się. Miał dziś rozkoszować się naturą zabijając coś przy okazji, tymczasem pole otoczone skrajami lasów pozostaje puste. Zwierzyna nie nadchodzi. Szarówka przechodzi stopniowo w ciemny zmrok. Widoczność się pogarsza, tu i tam oko mamią cienie. Wtem z czarnej ściany lasu wyłania się biegnący kształt. Czy to dzik, wilk, a może pies? Na pewno dzik! Sylwetka odcina się niewyraznie na tle szarego pola. Księżyca brak, wokół panuje czerń. Zwierzę przemieszcza się, trzeba szybko podjąć decyzję. Podnieconego myśliwego już opanowała ‘’gorączka łowiecka’’ , ręce trzęsą się. Z pewnością dzik!

18136471_120332000330187881_1109271809_n

Wersja 2. Myśliwy rozpoznaje biegnącego psa. Wzbiera w nim wściekłość i gniew. ‘’Co za szkodnik! Będzie mi zwierzynę płoszył i kłusował, o którą ja tak dbam!’’. Nie wstrzymując się zbytnio dokonuje egzekucji psa, który na moment zatrzymał się węsząc. Rani go w zad. Zwierzę z niewładnymi tylnymi łapami czołga się przez pole, próbując uciec od hałasu, bólu i strasznego miejsca. Myśliwy uśmiecha się : ‘’Już nie pogoni żadnej sarny – jednego szkodnika mniej’’ , kwituje ucieszony.

18072464_120332000379408454_643280973_n

Jak było naprawdę nie wiemy i nie dowiemy się. Psa nikt podobno nie szuka, i leży tam do tej pory. Jednego ‘’szkodnika’’ mniej… Antoine de Saint Exupery napisał kiedyś ‘’Stajesz się odpowiedzialny za to co oswoisz’’. Tak my jesteśmy odpowiedzialni za swoje psy, to co robią, i jak się zachowują. Nawet i te ‘’bezpańskie’’ nie są niczemu winne, kiedy głodne zgodnie z instynktem przetrwania pogonią za dziką zwierzyną. Jak widać na poniższym zdjęciu widok ze zwyżki do strzału wręcz idealny. W oddali widzimy martwego psa.

18109809_120332000348844803_1382039648_n
Widok na martwego psa – ujęcie wykonane ze zwyżki myśliwskiej. 

Myśliwi strzelają często i gęsto do nierozpoznanego celu, myląc notorycznie gatunki zwierząt, albo i ludzi czy zwierzęta domowe lub gospodarskie, jak tłumaczą najczęściej, z dzikami. Efekty tych zabaw dokumentujecie Państwo podczas swoich spacerów i włóczęg…  Wszystko dokumentujemy w dziale Wypadki / Przestępstwa , na naszej stronie.

18136465_120332000358374324_1864135026_n
Zwyżka myśliwska nieopodal miejsca odnalezienia martwego psa z raną. 

18009167_120332000299527260_997895851_n

Pijany myśliwy z bronią zaatakował Strażnika Łowieckiego

W czerwcu 2016 roku, Dziennik Wschodni opisał szczegółowo sprawę pijanego myśliwego, który z dubeltówką rzucił się na przeprowadzającego kontrolę strażnika łowieckiego. Przypadek ten umknął nam w natłoku innych bulwersujących wydarzeń z codziennego żywota myśliwskiego, które przedstawialiśmy. Publikujemy go więc teraz.

jak-bezpiecznie-obchodzic-sie-z-bronia-mysliwska-831x560

Wstrząśnięci byli nawet sami myśliwi, bo jak się okazało, napastnik od ponad 2 lat polował razem z nimi w kole łowieckim, i rzecz jasna uchodził za pewne w oczach innych z nim polujących za ”dobrego kolegę i etycznego myśliwego”. Cóż, standardowo. Przejdźmy teraz do opisu wydarzeń, według reportażu Dziennika Wschodniego.

 ”Pijany i uzbrojony w sztucer oraz dubeltówkę mężczyzna zaatakował strażnika łowieckiego. Myśliwi są wstrząśnięci, bo agresor jest jednym z nich – Niewiele brakowało, by doszło do tragedii. To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął – przyznaje Andrzej Sieńko, komendant Straży Łowieckiej w Lublinie, który brał udział w zatrzymaniu kłusownika.

Pijany 48-latek miał ze sobą naładowaną broń. Do groźnego incydentu doszło w minioną środę na terenie biłgorajskiego koła „Głuszec”. Szef Straży Łowieckiej i jego podwładny wracali trasą Frampol–Lublin z kontroli punktu skupu dziczyzny. Na wysokości miejscowości Gródki zauważyli zaparkowany pod lasem samochód, obok którego stało trzech mężczyzn. – Zainteresowaliśmy się nimi, bo jeden miał na sobie strój myśliwski. W pobliżu biegał też pies. Chcieliśmy sprawdzić, czy to na pewno legalne polowanie. Na nasz widok mężczyźni wskoczyli do samochodu i zaczęli uciekać. Dogoniliśmy ich dopiero w lesie, gdy skończyła im się droga – relacjonuje Sieńko. – Kolega zauważył tam też drugi samochód stojący w krzakach. Kiedy podchodził do niego, ze środka wyskoczył człowiek z dubeltówką i sztucerem. Strażnik zaczął krzyczeć, żeby rzucił broń i że jest ze straży. Ja w tym czasie krzyczałem to samo, bo szło na mnie trzech innych mężczyzn. Kazałem położyć im się na ziemi. Posłuchali. W tym czasie strażnik zaczął wzywać pomocy. Sieńko ruszył w jego kierunku, a zatrzymani mężczyźni uciekli. – Zobaczyłem, że kolega szarpie się z kłusownikiem. Napastnik był bardzo agresywny. Bił go, popychał, rozdarł koszulę. Kolega cały czas trzymał kurczowo lufę, żeby tamten nie celował w jego kierunku. Dobrze, że to robił, bo potem okazało się, że broń była naładowana. Tylko krok dzielił nas od tragedii – przyznaje Sieńko.

To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął. Poszkodowany strażnik przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ma skręconą rękę i wiele siniaków od ciosów zadanych kolbą. Sam Sieńko oraz jeden z wezwanych na miejsce policjantów też odnieśli rany – zostali pogryzieni przez psa, który miał być wykorzystany w nielegalnym polowaniu.

Zatrzymany to 48-latek z Turobina. Podczas zdarzenia był pijany. Miał 1,64 promila alkoholu – wyjaśnia st. szer. Monika Sałaban z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju. – Zabezpieczyliśmy posiadaną przez niego broń i prowadzimy czynności w tej sprawie. Na razie mogę potwierdzić jedynie, że był to myśliwy, który kłusował na terenie innego okręgu myśliwskiego. Potwierdzają to myśliwi.

To członek naszego koła z dwuletnim stażem – przyznaje Stanisław Dybza, łowczy koła „Bażant” w Turobinie. – Rozmawiałem z nim o środowych wydarzeniach. Tłumaczył, że w miejscu, w którym został zatrzymany ma pole, a dziki niszczą mu pszenicę. Podobno chciał je odstraszyć i dlatego pojechał tam z bronią. Nie wierzę w to tłumaczenie, bo gdyby chciał działać legalnie, mógł odstraszyć zwierzęta petardami lub wystąpić do koła w Biłgoraju o odstrzał. Nie zrobił tego. Wszystko wskazuje na to, że brał udział w nielegalnym, zbiorowym polowaniu z psami. Potem napadł na funkcjonariusza. Dla tego pana kariera myśliwego skończyła się. Czekamy tylko na oficjalne powiadomienie o sprawie. Czeka go też sprawa karna. Skontaktowaliśmy się z myśliwym podejrzewanym o kłusownictwo i atak na strażnika. Nie chciał rozmawiać o wydarzeniach ze środy. – To nie było pierwsze nielegalne polowanie na naszym terenie – mówi nam anonimowo myśliwy z koła „Głuszec”. – Od dłuższego czasu mieszkańcy zgłaszali nam, że z tamtego rejonu słychać strzały. Sprawdzaliśmy to, ale żaden myśliwy nie wpisywał tego do dokumentacji. Najwyraźniej było to tzw. ciche pędzenie przez las z nagonką – podejrzewa. ”

Źródło:
http://www.dziennikwschodni.pl/zamosc/mysliwy-z-dubeltowka-zaatakowal-straznika-lowieckiego,n,1000182883.html

duck-hunting-silhouette-clipart-panda-free-clipart-images-qb3CKx-clipart

Czyli tak, w okolicy regularnie odbywały się nielegalne polowania zbiorowe z psami. Wykonywał je członek koła łowieckiego, należący do PZŁ, będący pod wpływem alkoholu, wespół z innymi pomocnikami – kłusownikami / myśliwymi.
Ten przypadek pokazuje dobitnie, jak może wyglądać rzeczywistość w świecie myśliwskim. Pomniejsze koła łowieckie, funkcjonują sobie jak osobne zagrody, gdzie życie ich członków poza sprawami rodzinnymi i zawodowymi,  toczy się głównie wokół polowania, pozyskania, ”wykonywania racjonalnej gospodarki łowieckiej”. Każdy kłusuje jak chce, bez wiedzy innych, a dopóki jakaś sprawa nie rozbłyśnie głośno, dopóty jest się ”dobrym kolegą i etycznym myśliwym” w ocenie innych. Gdy następuje burza medialna, jakby automatycznie ten były kolega nazywany zostaje kłusownikiem. Przez 2 lata nikt nie zorientował się co robił? Myśliwi albo są ślepi, albo celowo ukrywają wśród siebie takich osobników.  Nikt im nie  przeszkadza. ”Gospodarują” sobie zwierzyną, łowiskiem, wszystko ”wiedzo najlepiej” , zatracają się w stworzonym przez siebie światku. Czasem jednak, ktoś wchodzi w paradę. A to spacerowicz, fotograf, miłośnik natury, który śmie akurat pałętać się po lesie, kiedy pan myśliwy etycznie dba o to, byśmy nie wyginęli z głodu od plądrujących zwierząt. W tym przypadku sielską idyllę przeżywania emocji łowieckich przerwali strażnicy. Jak wytłumaczyć zachowanie tego myśliwego? Działał pod wpływem wściekłości, czy też strachu z powodu przyłapania podczas przestępstwa?

Co ”najlepsze” mężczyzna ten polując przeszedł przecież wszystkie ”rygorystyczne testy”, jak twierdzą myśliwi, które wykluczać mają ewentualną niepoczytalność, problemy psychiczne i wszelkie przeciwwskazania dla posługiwania się bronią. Nikt jednak na żadnym etapie niczego nie zauważył…Ekologiczne organizacje pozarządowe od lat postulują o dodatkowe okresowo powtarzalne badania psychiatryczne i testy sprawnościowe dla osób polujących. Bezskutecznie, a kolejne odkrywane przypadki przestępstw, często świadczące o nadmiernej agresji lub niepoczytalności zatrważają.Sporo z nich można przejrzeć u nas w zakładce
Wypadki / Przestępstwa.  Przerażające, że przez ponad 2 lata ten myśliwy korzystał z broni, stwarzając zagrożenie nie tylko dla kolegów podczas polowania, ale przede wszystkim dla postronnych osób korzystających z lasu.
Przypomina mi się film zamieszczony przez grupę Warszawiacy Przeciw Myśliwym, na którym polujący myśliwi poturbowali spacerowiczów, obrażając i przeklinając, a na końcu jeden z nich zaatakował aktywistów kijem. Film można zobaczyć pod tym linkiem:

https://www.facebook.com/pg/Warszawiacy-Przeciw-Myśliwym-1201969473219585/videos/?ref=page_internal 

I jeszcze pies, który pogryzł jednego ze strażników. Jak utrzymują myśliwi; ”Psy używane do polowań, to najbardziej posłuszne, spokojne i karne zwierzęta!”. 
Tak…widać do czego prowadzi celowe rozwijanie najkrwawszych instynktów u psów, które podczas rozmaitych szkoleń z żywymi zwierzętami są przyuczane do polowań. Myśliwi nazywają to rozwijaniem pasji u psa…  Oczywiście, jak wynika z opisu, biegał sobie luzem.

Z pewnością, to był dobry kolega, etyczny kłusownik, wspaniały myśliwy i kto tam jeszcze.

13418780_887324581378372_3702289045852508021_n

Kto zastrzelił Łosia?

Kilka dni temu dostaliśmy niepokojąca wiadomość od jednego z naszych czytelników, za co od razu serdecznie dziękujemy. Tylko takie postawy i zainteresowanie społeczeństwa mają szansę przechylić szalę tej nierównej walki o zwierzęta i przyrodę… a tym samym walki o nas samych.

1   2

Ekipa NPRM podjęła się próby prześwietlenia tego wypadku.

W skrócie:

Dnia 16.03.2017r Urząd Gminy Dąbrówka otrzymał zgłoszenie o martwym łosiu.

Po wizji w terenie w dniu 16.03.2017r. w związku z tym, że zachodziły podejrzenia, że łoś został zastrzelony, pracownicy Urzędu Gminy w Dąbrówce, powiadomili Policję.

Dnia 17.03.2017r. Komisariat Policji w Radzyminie przesłał pismo z informacją, że zwierzę nie będzie zabezpieczone do postępowania

W związku z powyższym, tego samego dnia, pracownik Urzędu powiadomił firmę, z którą Gmina Dąbrówka ma podpisaną umowę na odbiór i utylizację martwych zwierząt, by odebrali zwierzę, co też w dniu 17.03.2017r uczynili.

SONY DSC


Dnia 21.03.2017. Urząd Gminy w Dąbrówce otrzymał postanowienie o umorzeniu dochodzenia z Prokuratury Rejonowej w Wołominie.

Sprawa jest bulwersująca z wielu przyczyn.

Po pierwsze – w okolicy ambony postrzelony zostaje łoś. Zwierzę upada, podnosi się i próbuje uciekać, choć trzy kule, które utkwiły w grzbiecie odbierają nadzieję na przeżycie. Strach tylko i płonna nadzieja na przetrwanie, pchają to konające, cierpiące zwierzę jak najdalej od ambony. Niestety łoś jest już w takim stanie, że nie daje rady iść. Kona w obrębie stu metrów od miejsca, z którego jakiś tchórzliwy typ zabawiał się w pana życia i śmierci. Bawił się zdecydowanie dla samej frajdy, skoro olał nawet sprawdzenie, czy zwierzę dostało, czy nie – co przy takiej odległości nie było żadnym problemem.

Po drugie – dochodzenie postrzałka to nie wybór – chce mi się, czy nie?! – to obowiązek wynikający z przepisów prawa oraz tzw, ”etyki łowieckiej”. Człowiek ten popełnił poważne wykroczenie, czego świadome były osoby zgłaszające zwierzę i służby wezwane na miejsce.

SONY DSC
Po trzecie – polowanie mogło być nielegalne, skoro jego wyniki zostały tak skrzętnie ukryte (O sprawdzenie rejestru polowań poprosimy tutaj PZŁ – stawiam, że zainteresowania sprawą nie wzbudzimy). Czyli osobnik, który tak doskonale się wtedy bawił popełnił nie tylko wykroczenie, ale prawdopodobnie jest przestępcą, kłusownikiem, choćby miał i dziesięć piórek w tyłku oraz całą masę znajomości. Choćby koledzy nie wiem jak piali z zachwytu nad ”dobrym kolegą i etycznym myśliwym”.

Kolejne – zwierzę zostaje zgłoszone co najmniej dwa dni po jego wykryciu. Ileż to mądrych głów pracowało nad tym, jak sprawę zatuszować. I wymyśliły, nie przeczę, żadnej wzmianki w mediach, ogólna cisza. Gdyby tylko nie ten NPRM…

Na miejsce przyjeżdża przedstawiciel Urzędu Gminy …. znajduje łosia z ranami wlotowymi, mogącymi świadczyć jedynie o postrzale, nieopodal jest ambona, teren zalesiony, jak widać na mapie. Nie wezwano natomiast nikogo, kto mógłby stwierdzić, czy potwierdzić obrażenia od postrzału. Zresztą, chyba, nikogo zbytnio to nie interesowało. Ot, wypadek przy pracy, pomylił z dzikiem…

SONY DSC
Urzędnik wzywa policję. Na miejsce przyjeżdża patrol z Komisariatu w Radzyminie. Policjanci są zainteresowani raczej zamieceniem sprawy pod dywan, niż wszczynaniem jakiegokolwiek śledztwa. Bo i po co?! Łoś już martwy, zresztą i żywy wrażenia by pewno na nich nie zrobił, więc co za różnica, że ktoś go ukatrupił. Przecież, jest ich za dużo…
Co najmniej jeden z policjantów z owego komisariatu jest myśliwym… myślę, że to tłumaczy dobitnie zachowanie reszty kumpli. Przynajmniej jeden – to też sprawdzimy w najbliższym czasie.

odbiór padliny

Dwa dni później do gminy przychodzi pismo z komendy radzymińskiej informujące, że zwierzę nie zostanie zabezpieczone do postępowania. No nie będzie, bo nikt nigdy nie miał zamiaru postępowania w tej sprawie prowadzić. Pismo podpisuje st. asp. Magdalena Królikowska, jak na zdjęciu.

nie zabiorą

Tego samego dnia łoś zostaje zabrany przez, jakkolwiek dziwnie to brzmi, Zbiornice Padliny. Jak niżej.Cztery dni później gmina dostaje pismo z Komendy Powiatowej w Wołominie, podpisane przez sierż. szt. Krystian Pawelec. Postanowiono umorzyć dochodzenie, przed jego wszczęciem, a postanowienie to nie wymaga uzasadnienia.

umorzenie

Mnożą się pytania.

Kto strzelał? Jakim prawem? Dlaczego ewidentne przestępstwo zostało tak doskonale ukryte? Na czyje zlecenie? Tego nie wiadomo.
Widać natomiast jak szybko i sprawnie działają służby…

Im dalej w las, tym ciekawiej. Chcąc ustalić kilka faktów, napotykamy na trudności. Niektóre z pomniejszych kół łowieckich widnieją w rozmaitych rejestrach, nie posiadają jednak stron internetowych, ani nie można wyszukać choćby tego, kto jest ich prezesem, czy członkiem zarządu. Z kolei na znalezionych stronach po raz pierwszy spotykamy się z praktyką podawania w spisie członków koła samego imienia, z pierwszą literą nazwiska. Na jeszcze innych stronach jesteśmy informowani o zabezpieczeniu tych informacji hasłem / szyfrem, widocznych tylko dla zarejestrowanych członków. W kolejnych brak do wglądu spisu polujących. Lokalne towarzystwo jak widać dobrze funkcjonuje sobie incognito, przy okazji zabawiając się kosztem zwierząt. Ręka rękę myje. Więcej nie mogliśmy zrobić… To co udało się zebrać, oddajemy do publicznego wglądu.

P.S: Wszystkie opublikowane materiały są ogólnodostępne i uzyskane zgodnie z prawem.

Vera.

 

Mordują warchlaki oraz ciężarne i karmiące lochy – ”Etyka” po myśliwsku.

Tyle co publikowaliśmy przypadek znęcania się nad bażantem, w którym to myśliwi nie przejmowali się faktem dręczenia zwierzęcia, a tym, że zostało to umieszczone i pokazane na fotografii, co może nadszarpnąć im ‘’dobry wizerunek’’ (dławię się śmiechem).
Nas tego typu sprawy nie dziwią, gdyż wiemy dobrze jak wygląda łowiectwo ‘’od kuchni’’.Ale dla niektórych, to o czym przeczytają dzisiaj poniżej, może być szokiem i nowością.

W kolejnym przypadku jak widzimy na screenach pochodzących z facebookowej grupy myśliwych, jeden z nich chwali się zabiciem przez siebie warchlaka – młodego życia, które mogło bujać po kniejach i polach jeszcze ponad 30 lat. Został jednak z zimną krwią zabity, przez żądnego adrenaliny i ponurych emocji, ‘’etycznego myśliwego.’’ A koledzy nie martwią się tym, że zabito dzicze dziecko, tylko tym, że zdjęcie zostało pokazane, a nie powinno być publikowane, by nie psuć opinii.  Jak poucza jeden z kolegów po lufie:

‘’Bardzo piękny pokaz dla zielonych. Etyka w 100%. Koledzy, zachowajcie te bezsensowne zdjęcia dla siebie.  Przez takich jak ty chwalących się strzeleniem warchlaka i wstawiających fotkę na fejsa, każdy człowiek zmienia zdanie o myśliwym. Wstaw ładne zdjęcia z ostatnim kęsem..(…) ’’ . Tu pewnie w mniemaniu myśliwego, włożenie w dziczy ryjek gałązki wynagradza pozostałym warchlakom sieroctwo, stres i traumę, no i ogólnie, daliśmy etycznie wyraz tradycji, to nic się nie stało. Do następnego warchlaka lub karmiącej lochy, i znów etycznie wetkniemy jej gałązkę. Następnie będziemy się dziwić, dlaczego ludzie nie rozumieją naszej kultury łowieckiej.

kopia-14701009_556729077856237_4671323471432914251_o

kopia-14725490_556728954522916_8165957187145087092_n

Obecny kalendarz myśliwski, stworzony przez myśliwych dla nich samych, w zupełności dopuszcza takie sytuacje, jest tam napisane jasno : ‘’odyńce, przelatki, warchlaki, wycinki, w sezonie 2016 / 2017 strzelane mogą być cały rok ‘’ Lochy natomiast, co im po okresie ochronnym, jeśli notoryczne są ‘’pomyłki’’, celowe lub nie,  a spore grono
myśliwych, jak czytamy na forum dziennika łowieckiego, nie widzi w zabiciu karmiącej czy ciężarnej, nic niewłaściwego. Problem nie dotyczy samych loch tylko, powszechną praktyką jest też strzelanie do zacielonych już łań jeleni i kóz saren. Krótkie buszowanie po forach myśliwskich, i cała masa potwierdzeń, że takie sytuacje są nagminne, częste i notoryczne, a jedynym zmartwieniem komentujących wydaje się być fakt zamieszczania zdjęć z takich wyczynów. Dwa przypadki z forum łowieckiego dotyczą sytuacji kiedy strzelono ciężarną lochę w okresie ochronnym, i drugi, kiedy na Polowaniu Wigilijnym (!), myśliwy strzelił z premedytacją do lochy prowadzącej 8 prosiąt, w otwartym polu. Jak się okazało, była ona w dodatku ciężarna ( 6 płodów).  Niech przemówią cytaty samych myśliwych, odnośnie takich sytuacji : (pisownia oryginalna) . Przy pierwszej sprawie polujący myśliwy został uniewinniony, w drugim nic mu nie można było zrobić, pierwsza odpowiedz jaka pada, co do drugiego przypadku:

‘’Możecie mu gwizdnąć w gwizdek. (…) To że akurat locha była zaproszona, to nie wina myśliwego.  (Jeszcze by tego brakowało) Odwoła się do zarządu okręgowego, a ten decyzję unieważni. Takie zdarzenie to tragedia, ale bez konsekwencji DB ‘’

Inny po prostu wyraża oburzenie, że ktoś odważył się poruszyć taki temat, próbuje donieść na kolegę i przy pomocy forumwiczów  usiłuje ukarać jakoś winnego.

Koledzy !!!!!
Mam zdjęcia płodów wypreparowanych z dzika strzelonego 14 stycznia a więc zgodnie z kalendarzem. Płody mają wielkość 15- 17 centymetrów. Tak więc nie mówcie że o tym nie wiecie i nie udawajcie oburzonych. Tym bardziej że opisywana locha strzelona była w okresie ochronnym. Kozy i łanie strzelane 10 stycznia też mają rozwinięte płody.
Pozdrawiam DARZ BÓR

locha-prosna23

(Kilka próśb o usunięcie zdjęcia)

”Kasując zdjęcie i tak nie da się wybielić rzeczywistości, jak wyglada gospodarka łowiecka i ochrona przyrody przez myśliwych.’’ – pisze to myśliwy.

locha-prosna2322

‘’ Jak się jest tak wrażliwym to nalezy ogladać portale z motylkami i kwiatuszkami a nie łowieckie.

Jest to proza życia i żadnego zafałszowania być nie może. Cenzury już i tak było tutaj zbyt wiele. To jest właśnie metoda głowy w piach. W PZŁ od dwna waża ię, ze jeśli o sprawie się nie mówi to znaczy, że rawy nie ma! Bzdura i głupota totalna!

Proszę odczepić się od cadora. Pokazał łowiectwo takim jakim jest. I nie da się tego zafałszować żadną cenzurą i zakazami co ma być a co nie publikowane. Jedyną słuszną metodą jest nie dawać okazji do takich zdjęć.

I tyle w temacie.’’

locha-prosna23222

”Witam.
Bardziej zdjęcie płodów ruszyło kolegów, niż sam czyn zabicia lochy w okresie ochronnym. I o to mi chodziło, pokazanie tego co jest skrzętnie ukrywane. Strzela się do zaproszonych loch, i cielnych łań, w okresie do 15 stycznia, nie jeden zabił przelatka z płodami po 15 stycznia (ale zgodnie z przepisami), ale zabicie ( w lutym) dużej lochy i próba zatuszowania faktu (tusza na użytek własny, i zgłoszenie łowczemu odstrzał przelatka) to jest naganne. Sąd łowiecki wydał wyrok: rok zawieszenia, za „strzelanie do nierozpoznanego celu”, sąd powszechny uniewinnienie.
Ad. slawekpro
Zasada złodzieja: „jak Cię złapią za rękę, mów że to nie Twoja ręka”, i taką obronę przyjął „myśliwy”, a sąd to łyknął.
DB’’

locha-prosna2311222

‘’ Zobaczy dzika to traci całkowitą kontrolę nad sobą. Najczęściej jeszcze nie strzelił a już go widzi w wędzarni. Trzeba się pośpieszyć bo ucieknie…………… .
PS.
Co tam locha prośna czy prowadząca. To przecież nie człowiek tylko zwierz. Jak mamy takie podejście do sprawy to mamy to co mamy na foto.’’

‘’Uważam, że w tym miesiącu są najbardziej wychudzone dziki po zimie i nie ma pożytku z tuszy ani koło i ani myśliwy. Strzeliłem warchlaka w marcu i wiem co on jest wart. Nigdy więcej takiej głupoty już nie zrobię.
Pozdrawiam.’’

‘’K….wa – wybuch populacji dzika w polsce, wchodzenie tych zwierząt do miast, zagrożenie afrykańskim pomorem świń, ogromne szkody prowadzące do bankructw koła, a tu płacz nad życiem poczętych dzików? Za kilka lat na lochy będziemy polować cały rok, z noktowizorami. ”

‘’Wiadomo, że nic koledze nie można zrobić, zrobił, (strzelił) zgodnie z prawem, bo w sezonie. Także koledze należą się gratulacje. Ale czy postąpił etycznie??? (….) ‘’

Rozprawy o etyce…. To już jest ubaw. Czytajmy :

‘’Brak reakcji innych myśliwych na takie strzelanie do loch, to także nieprzestrzeganie etyki. Czyli można stwierdzić, że etyka jest łamana w każdej sytuacji, no bo jeżeli jest brak negacji tak podłego działania, ze strony uczestników, prowadzącego, to co może dziać się w sytuacjach dotyczących mniejszej wagi? DB! ‘’

‘’Zachowanie tegoż kolegi myśliwego jest wysoce nie etyczne, jeśli miał możliwość oddania strzałów do warchlaków, na otwartej przecież przestrzeni DB’’. Czyli jak myśliwy rozumie tutaj etykę? Szkoda, że nie odstrzelono też warchlaków, a samą lochę prowadzącą…..

‘’Miałem w swym kole kiedyś dawno temu też identyczny przypadek, jeden z byłych kolegów, także strzelił 80 kg lochę, która na otwartym starodrzewiu prowadziła 8 czy 9 warchlaków, takich po 30 – 35 kg. Zapytany przez kolegów, dlaczego nie strzelał do warchlaków, odrzekł ze stoickim spokojem (jeśli ja bym tej lochy nie strzelił, skłusowali by ją czym prędzej miejscowi koledzy)’’

Ludzie, co to za rozważania? Lochę prowadzącą to nieetycznie, a łanię z chmary to już tak? Gdzie dzików jest dużo, myśliwi specjalnie strzelają do loch, by koło nie poszło z torbami. W zeszłym roku pobliśmy w kole rekord strzelonych dzików, i loch nikt nie oszczędzał, a w tym roku jest ich jeszcze więcej. Warchlaki 30-40 kg przeżyją bez problemu Gdzie jest granica obłędu?’’ – No i dlatego zabijajmy im matki…

‘’Nie ma kolego żadnej granicy obłędu, jak jest wybór wybiera się warchlaka, i mięsko smaczniejsze bo młode, i opłata do koła mniejsza niż w przypadku kilkudziesięcio kilogramowej lochy’’ – Ok., czyli warchlaki tłuczemy z pazerności. Bo mniej się za nie płaci.

lochastrzelona

A tu już inny przypadek… młoda loszka, w zasadzie warchlak okazuje się być zapłodniona. Po wypatroszeniu myśliwy wyjmuje 4 płody… 

Linki do obu wątków zamieszczamy poniżej, gdyby ktoś chciał przeczytać dyskusje w całości, lub też miał wątpliwości co do zamieszczonych tu cytatów. Jeśli przestaną działać, co czasem się zdarza, kiedy myśliwi odkrywają , że są ‘’na cenzurowanym’’ nic straconego, gdyż posiadamy screeny całej tej dyskusji.

http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=21&t=89301&numer=3075

http://łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=11&i=358364&t=358178

I to by było na tyle, jeśli chodzi o frazes zwany ‘’etyką myśliwską’’. Ze szczegółami omówimy ją sobie w następnym artykule. A wszystkim myśliwym, którzy w przyszłości zajrzą na naszą stronę,by z uporem maniaka prawić nam baśnie o etyce myśliwskiej, dziękujemy za troskę, i na pewno pokażemy te wpisy kolegów po lufie. Więcej zyskacie przychylając się do naszych propozycji zmian w okresach polowań, zgodnie z dobrostanem zwierząt. Etyka będzie wtedy, kiedy nie będą zabijane zwierzęce dzieci, kiedy zwierzęta będą mogły cieszyć się okresami godowymi przeszkadzania, kanonady i wykorzystywania  popędu rozrodczego ku łatwiejszemu zabijaniu. Ale to chyba zbyt trudne do zrozumienia… co my się tam będziemy produkować, wiecie wszystko lepiej. Macie swoją etykę i prawo, według których można dopuszczać się tych wszystkich okropieństw, ‘’etykę’’, którą rozumiecie chyba tylko wy, na swój własny, jakiś wypaczony do granic sposób.

fotka

Ciężarna Locha zastrzelona w okresie ochronnym. Mimo świadków i dowodów, sprawca został uniewinniony. 

Strzela się już jak widać do wszystkiego – warchlaki, dla delikatnego mięsa, jak i ”zapobiegawczo”, bo przecież urosną i staną się ”szkodnikami”. Do loch prowadzących, chyba z tego samego powodu. Odyńce – im większy, tym koledzy bardziej pochwalą, połechtają zazdrosne spojrzenia, i zawiśnie trofeum z szabel; ”Gratulacje kolego, ale kaban! Ile kg? Darz bór!”, można wtedy przeczytać najczęściej. A do przelatków, i wycinków, ot tak, bo wolno. Ale najważniejsze – totalny brak zwracania uwagi na wiek dzików. Zwróćcie uwagę, na myśliwskie biadolenia, tyle strzelamy, a i tak przybywa! Pomijając dokarmianie i dostęp dzików do różnorodnej paszy, myśliwi w swoich działaniach popełniają jeden kardynalny błąd – tłuką wszystko jak leci. Co przekłada się na zubożoną populację osobniczą, młody jej wiek, zaburzenie wieku, co pobudza mechanizmy rozrodcze tych zwierząt do maksimum. Odstrzał w celu redukcji, to jak gaszenie pożaru benzyną, co bardzo dobrze opisała nasza koleżanka Vera, w swoim tekście o tytule Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej populacji dzików.  Badania nad zachowaniem dziczej populacji przeprowadzone przez angielskich, niemieckich i francuskich przyrodników, naukowców dobitnie to potwierdzają. Wyobrazmy sobie populację ludzi, w której 95 % stanowią dzieci w wieku 10, 12, max 14 lat. Przerażające, prawda? Coś takiego właśnie zrobiono dzikom. Nie ma starych odyńców, i nie ma starych loch. Starymi nazywane są sztuki 5-7letnie, podczas gdy ten gatunek ,może dożywać ponad 30 lat.

Pomyślmy, a gdyby ktokolwiek pewnego pięknego dnia, stwierdził sobie, że zabije wróble pisklęta gnieżdżące się pod dachem, bo ”jak podrosną, to mu wydziobią zasiew lub młodą sałatę” – jak został by odebrany? Tymczasem tak właśnie działają i postępują myśliwi, w odniesieniu do dzików.

29

Zastrzelony warchlak.

Podsumujmy – strzelanie do warchlaków, przelatków, karmiących loch, matek, ciężarnych łań, wypruwanie płodów.Bez większych skrupułów,ani litości. Zabijanie podczas okresów godowych, danieli w czasie bekowiska (znowu łanie i cielęta), jeleni podczas rykowiska i całej reszty większych zwierząt łownych podczas okresów rozmnażania. I co najważniejsze – szyderczy,  sadystyczny śmiech, przy wszelkich propozycjach zmian w kalendarzu myśliwskim, tak by zwierzęta mogły choć przez 2 miesiące cieszyć się swoim życiem, w spokoju doświadczać najważniejszego dla nich misterium. I mimo to, wieczne zdziwienie – o co chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego od nas chcą? Nawiedzeni Zieloni! Niech się dowiedzą czegoś o etyce myśliwskiej !

O tak… O niej wiemy już bardzo wiele.

16

Zastrzelona karmiąca locha.

Na poniższym filmie możecie zobaczyć jak zachowuje się dzik po strzale – tego przerażającego kwiku nie da się zapomnieć. Oczywiście na twarzy myśliwego maluje się lubieżny uśmiech, kiedy konające zwierzę jest szarpane przez psy.


A na tym filmie już pełen przekrój, januszy, wąsów, brzuchów, okularów, siwizny, czego kto chce. Na własne oczy możecie zobaczyć jak podczas polowania zbiorowego przerażone zwierzęta rozbijają się po lesie, wśród wszechobecnej palby, krzyków i strzałów. Jeśli w polowaniu biorą udział psy, bywa jeszcze gorzej. Według myśliwych takie zachowanie jest
wyrazem Harmonijnego współistnienia z naturą , czego nigdy nie zrozumieją ekolodzy, i inne postronne ”nawiedzone” osoby.

 

”W obronie łowiectwa” – myśliwi oskarżają władze PZŁ o przynależność do komunistycznej Służby Bezpieczeństwa

SKANDAL W PZŁ. ŁOWCZY KRAJOWY, PRZEWODNICZĄCY ZARZĄDU GŁÓWNEGO –  TAJNYM WSPÓŁPRACOWNIKIEM SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA.

Długo zastanawialiśmy się jakim tytułem opatrzyć ten wpis. Pewnym jest, że mamy do czynienia ze skandalem politycznym, jak i rozłamem w PZŁ,  czy też może walką frakcji. Ostatecznie w trosce o stan polskiego łowiectwa zdecydowaliśmy się ową informację opublikować, czy też zacytować, w końcu upublicznienia tych faktów dokonali sami myśliwi na jednej ze swoich stron. Po raz kolejny witamy w świecie myśliwych…fantastycznej krainie   absurdów,świństw,knowań i przekrętów ,rodem z innej epoki, Państwa w państwie ,które jakimś cudem istnieje wraz ze swoimi członkami i ma wpływ na naszą rzeczywistość. Sprawy są dość zawiłe,często mają charakter personalny i osobisty,trudno się w tym połapać .
Ale od początku.

Myśliwym także nie odpowiada nowo uchwalona nowelizacja prawa łowieckiego, jednak jak się domyślamy z zupełnie innych powodów niż reszcie społeczeństwa. Zwykli ludzie i rolnicy sprzeciwiają się utrudnionej możliwości zakazu wykonywania polowania na swoim gruncie, ekolodzy możliwości poszerzania listy gatunków łownych, tylko dla ‘’kultywowania tradycji’’, a wszyscy sa przeciwko sadyzmowi i legalnemu dręczeniu dzikich zwierząt jakie dopuszcza ustawa Prawo Łowieckie, która zezwala na tak wynaturzone praktyki jak konkursy norowania, czy szczucie psami dzików w zagrodach.  Ten fragment nie jest nigdy brany pod uwagę przy jakichkolwiek zmianach…. Jednak, nie tym martwią się myśliwi.

W obronie

Pierwsze o czym piszą z żalem na swojej  nowej stronie ‘’W obronie łowiectwa’’ ( a może tak w obronie przyrody panowie? Nie, przecież natura interesuje myśliwych tylko pod względem łowieckiego wykorzystania)  to to, że Lech Bloch – Łowczy krajowy, Przewodniczący Zarządu Głównego PZŁ jest tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa zarejestrowany w Urzędzie Bezpieczeństwa w Ciechanowie pod nr. 4092 o pseudonimie ‘’TW Kazimierz’’ ,  i aktywnie uczestniczył w tworzeniu projektu zmian w ustawie Prawo Łowieckie. … Musi być naprawdę ciężko, skoro myśliwi publicznie wyciągają takie brudy, atakując swojego Łowczego Krajowego, którego to przecież sami wybrali , i przez lata hołubili… ryzykując sławne ‘’koleżeństwo’’ i ‘’dobre imię polskiego łowiectwa’’. A właśnie,skoro już przy tym jesteśmy, ciekaw jestem oficjalnego komentarza PZŁ, ponieważ mimo,że cytowaną stronę tworzą myśliwi, to inicjatywa wydaje się być oddolna.  O co więc tu chodzi? Dlaczego właśnie teraz? Przecież Dr. Lech Bloch piastuje swoje stanowisko nie od dziś. Myśliwi musieli dobrze wiedzieć kogo wybierają, ale póki wszystko było po staremu, nikogo to nie obchodziło.  Myśliwi potrafią bardzo sprawnie zorganizować się, kiedy zagrożone są ich interesy. Rozpaczliwa reakcja na nowy kształt prawa łowieckiego nie jest rzecz jasna spowodowana troską o dobrostan zwierząt, na czym powinno zależeć im najbardziej.  Myśliwi obawiają się po pierwsze większych składek i innych opłat jakie może nałożyć na nich PZŁ. To ma rzekomo wykończyć pomniejsze koła łowieckie. Trudno by o lepszy prezent dla przyrody… Ciąg dalszy zastrzeżeń myśliwych:

‘’ Zarząd Główny do chwili obecnej dzieła w oderwaniu od kół łowieckich i nie zna sytuacji, jaka panuje w terenie. Pan Bloch chce jednoosobowo decydować nawet w kwestii zatrudnienia w terenie od sprzątaczki do przewodniczących Zarządów Okręgowych niepokorni do usunięcia. Ciąg dalszy nepotyzmu i kolesiostwa. ‘’ …. O, to, to…kiedy my o tym piszemy, nazywane jest to szkalowaniem dobrego imienia łowiectwa, i bredniami nawiedzonych zielonych.  Co najciekawsze zeszłoroczna kontrola NIKu wskazywała na podobne ‘’nieprawidłowości’’ , oczywiście raport został przez myśliwych wyśmiany, a kontrolerzy uznani za niekompetentnych, i rzecz jasna ‘’nie mających pojęcia o łowiectwie’’ .

W obronie2

Dalej obawiają się utraty obwodów łowieckich, i z racji nowego systemu finansowania odszkodowań dla rolników, utraty jakże ważnego dla łowiectwa argumentu, o konieczności istnienia pomocnego łowiectwa i wypłat odszkodowań…który to w obliczu nowego sposobu szacowania i wypłat (skarb państwa) traci zupełnie rację bytu. Stąd już, krótka droga do prywatyzacji, polowania tylko dla najbogatszych i wyłącznie dla rozrywki…perspektywa musi przerażać. I rzeczywiście tak jest, skoro myśliwi nie zawahali się publicznie zaatakować Łowczego Krajowego, przewodniczącego zarządu głównego PZŁ… Etyka, koleżeństwo i braterstwo na śmierć i życie, jakiego nie uświadczysz nigdzie indziej – tyle razy już nam to wmawiano.  🙂    Chętnie wsparli byśmy akcję myśliwych, bo jakby nie patrzeć cel jest nieco zbieżny – zablokowanie nowelizacji prawa łowieckiego w obecnym kształcie. Z uwagi jednak, na motywy, cele i środki , zupełnie nam nie po drodze…

Tragiczny apel oddaje się najlepiej chyba w tym zdaniu ‘’ Koleżanki i Koledzy PROTESTUJCIE, jeżeli nie oprotestujemy tych zapisów to nadejdą czarne czasy dla naszych Kół Łowieckich i nas myśliwych.’’ 😉  Możecie wyrazić w komentarzach swój żal, jak bardzo jest wam przykro z powodu ciężkiej sytuacji myśliwych, którzy muszą szkalować dobre imię łowiectwa w jego obronie (czyt. Obronie swoich interesów) i ujawniać agenturalną komunistyczną przeszłość swoich mentorów.

PS. Zapewniamy, że władze PZŁ dołożą wszelkich starań ,by sprawę przemilczeć, a winni poniosą konsekwencje 😉

Źródło:
(http://wobronielowiectwa.pl)

[Edit] Z niewiadomych względów podana wyżej strona już nie odpowiada i jest wyłączona. Czyżby tą rundę, wygrał zarząd? A może tak zadziałała ”magia” niniejszego artykułu.

Więcej na podobne tematy przeczytasz tutaj: Przestępstwa, nadużycia i wykroczenia myśliwych

 

Samobójcza śmierć diany. Jak myśliwi zniszczyli życie własnej koleżance z koła

Niesłychanie przykra sprawa. Kobieta gnębiona i szykanowana przez kolegów z koła,zastrzeliła się z własnej broni. Sprawą zajął się znany już nam tropiciel patologii w polskim związku łowieckim,myśliwy i prawnik,  dziennikarz śledczy,Stanisław Pawluk. Bo oczywiście,nikt inny by tej sprawy nie poruszył.Bardzo przez myśliwych nie lubiany. Co o Pawluku mówią niektórzy myśliwi? ”Pieniacz,krzykacz,sądowy oszołom”,czy tym podobne. Nie tym razem. Przy okazji tej sprawy,wychodzi na jaw jak sami myśliwi oceniają Polski związek łowiecki,jego władze i metody działania i tak zwany model oparty na koleżeństwie. Można to sobie zestawić ze wszystkimi bajaniami o ich koleżeństwie,etyce,szlachetności. A pamiętam,jaki krzyk był,gdy opublikowaliśmy jako pierwsi szeroki materiał o patologiach w PZŁ,inspirowany wątkami z forum dziennika łowieckiego. Do przeczytania tutaj

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/przestepstwanaduzycia-i-patologia-w-pzl/

Z tego też dziennika,zamieszczam kilka wypowiedzi samych myśliwych,jak oceniają PZŁ i koła łowieckie do których należą. Podaję też link do całości tematu,gdzie można sobie przeczytać cały wątek. http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=120729&t=120729

Przy okazji nasuwa mi się-postrzelenia psów,ludzi,pomyłki,kłusowanie chronionych gatunków,wreszcie samobójstwa-czy rzeczywiście nasz postulat o okresowych testach sprawnościowych,badaniach lekarskich i psychologicznych co 5 lat,jest na tym tle aż tak bez sensu?

=================================
=================================

dianaśmierć

Komentarze myśliwych:

Czy ta śmierć była potrzebna. Wypowiedź łowczego że pytania redaktora to zawracanie głowy, przecież nic się nie stało , śmierć człowieka zahukanego, osaczonego pomówieniami i szykanowanego przez „kolegów” z własnego koła. Czy to jest normalność w naszych kołach, czy taki finał sprawy, jakże banalnej i nikomu nie przynoszącej chwały była potrzebna. Czy odpowiedzialność kolegów to woda która spływa jak po piórach pyszącego się w strojne piórka w okresie godów kaczora. Przecież nic się nie stało, ktoś się zastrzelił ale żadnej straty dla koła, za chwile przyjmie się kolejna „ofiarę” nad która co niektórzy bardziej nowobogaccy myśliwy będą rozpuszczać swoje „opiekuńcze” skrzydła koleżeńskiej ochrony.
Skandal, rzecz nie mająca precedensu, coś co w Rypinie stało się powinno być szczególnie nagłośnione a koło powinno być całkowicie rozwiązane, natomiast członkowie jego nigdzie nie powinni byc przyjecie do innych kół jako myśliwi macierzyści. Skandal nie mający precedensu nie zależnie od tego co było podstawa tego konfliktu jednak nie każdy z myśliwych jest odporny na głupie seksistowskie żarty wypowiadane po kielichu bo nie wierzę że było inaczej. To jest norma w nie których kołach ale nikt nie wzioł pod uwagę że może być ktoś kogo wytrzymałość na nękanie psychiczne ma swoja wytrzymałość i może nie wytrzymać tego nacisku i stało się. Człowiek, kobieta, myśliwy popełniła samobójstwo, oddając strzał do siebie z własnej broni. Nikt za ten czyn nie czuje sie odpowiedzialny ”

‚Jest to chyba normą w naszym łowiectwie. Gdy dzieją się rzeczy błahe, wokół nich nakręca się niepotrzebna wrzawa i słychać wiele niepotrzebnej paplaniny tak jak by wokół tego działo się coś nadzwyczajnego.
A gdy dzieją się rzeczy zatrważające i spędzające sen z powiek wszyscy usuwają się w cień i nie chcą zabierać głosu bo jeszcze przez przypadek posądzeni zostaną o jakieś nie dobre rzeczy, jednym słowem wszyscy nabierają wody w usta i odwracają się od sprawy tak by nie byli zamieszani w toczącą się sprawę.”

”Polowałem poza granicami kraju ale nigdzie nie widziałem takiego chamstwa jak w „moim” kole. Mam niesamowity żal do moich „kolegów”, którzy szykanowali mnie tylko z tego powodu, że byłem najmłodszym myśliwym. Do dnia dzisiejszego wredność się za nimi wlecze jak smród za ścierwem…:/ 

 

‚Niestety wielu z naszych kolegów ma smutne w tym temacie doświadczenia, Wielu z nas doświadczyło chamstwa i wielu innych przykrych rzeczy o których nawet nie sposób pisać. Koło łowieckie szczególnie niektórzy nasi koledzy którym udało się osiągnąć jakiś sukces finansowy traktują jako plac zabaw, znajdą sobie jakąś ofiarę i tak długo pastwią się nad nią że albo odejdzie z koła i wtedy znajdują sobie kogoś innego albo doprowadzają to takiej skrajności ja w reportażu naszego redaktora. Najciekawsze że osoby które powinny szczególnie zwracać na takie zachowania uwagę tolerują to i stoją z boku nie robiąc nic, dosłownie nie robiąc nic a nawet czasami pomagając w skrajnych zachowaniach. To jest właśnie patologia PZŁ. Chodzi mi szczególnie o stosunek rzeczników i sędziów łowieckich którzy niejednokrotnie stoją po stronie prześladowców a nie tych którym powinni rzeczywiście pomóc.
Patologi w szeregach PZŁ nie jest czymś nowym zachowanie ludzi odpowiedzialnych za dyscyplinę i przestrzeganie prawa to jedynie tylko słowa, większość z nich to ludzi którym nie wiele się udało zrobić dobrego w życiu i w szeregach PZŁ próbują nadrobić swoje ułomności,”
Normalne , jest wiele takich kół , tępy beton działający wbrew prawu robiący sobie prywatny folwark z obwodu ,tu trafili na mniej odporną i zaszczuli
w wielu kołach jest towarzystwo wzajemnej adoracji gdzie stare zgredy zawłaszczyły wszystko ,mam nadzieje że nowa ustawa przewietrzy to wszystko ,tu trzeba takich działań jak zrobiono ostatnio w TVP ”

”Niestety ale ta sytuacja potwierdza żałosny obraz tego co dzieje się w wielu Polski kołach łowieckich. Lokalne układziki, „grupy interesów”, lewuszki i robienie z ludzi idiotów. Nieznajomość Statutu, niestosowanie się do uchwał WZ, tworzenie jakiś nowych wyimaginowanych wewnętrznych przepisów (o cofaniu odstrzałów etc) jest często normą. Gdy któryś spoza układu zorientuje się co jest grane, a nie daj boże spróbuje się postawić, to szybko sprowadzą takiego delikwenta do swojego miejsca z szeregu, albo go z szeregu zrzeszenia wyprowadzą – formy bywają różne. „Wpływy” często sięgają od struktur lokalnych do okręgowych, czego przykładem jest (w filmie) stanowisko rzecznika jak i ZO. Taki stan rzeczy w mojej ocenie spowodowany jest mentalnością PRL, gdzie młody albo nowy zawsze musiał usługiwać starszym, jak i też zwykłym prostactwem ludzi którzy mając władzę nad kilkudziesięcioma członkami mają się za bóstwo. Często wśród takich ludzi prowadzone są brudne gry jak ta wyżej. Pomówienie jest najskuteczniejszym orężem. Bywa tak, że „zarządcy” są tak butni że rzetelne i obiektywne oczyszczenie z zarzutów do nich nie dociera i dalej jadą z karawanem.
Takie sytuacje doprowadzają do tego że młodzi ludzie są zniechęceni a ich zapał do pracy na rzecz koła zostaje zduszony w zarodku. Bywa i tak że w wielu kołach nic się nie dzieje, a konflikty podsycają i tak duszną atmosferę. Niestety myślistwo zamiast ludzi łączyć coraz częściej zaczyna ludzi dzielić, zamiast koleżeńskiej atmosfery mamy wojenki, zamiast polowania to zawiść i zazdrość.”

”Mnie również takie coś spotkało tylko się wybroniłem . Ja z kolei uważam , że powoli PZŁ zmierza do kompletnego upadku ”

Pomimo że płacisz składki to jeszcze musisz zapieprzać fizycznie na tych darmozjadów z zarządu , często o inteligencji ameby. Gdyby gospodarką łowiecką zajęli się fachowcy na zasadach komercyjnych to każdy musiał by płacić za polowanie . I takie rozwiązanie uważam za sprawiedliwe i prędzej czy później do tego dojdzie . Coraz częściej myśliwi nie godzą się aby płacić za swoje hobby i mieć gvwno w zamian . Aktualnie profity z obecnego systemu organizacyjnego w łowiectwie czerpie tylko wąska grupa ludzi tworząca tak zwany układ . Walkę z tym układem porównał bym do kopania się z koniem ”

”Niestety ale ta sytuacja potwierdza żałosny obraz tego co dzieje się w wielu Polski kołach łowieckich. Lokalne układziki, „grupy interesów”, lewuszki i robienie z ludzi idiotów. Nieznajomość Statutu, niestosowanie się do uchwał WZ, tworzenie jakiś nowych wyimaginowanych wewnętrznych przepisów (o cofaniu odstrzałów etc) jest często normą. Gdy któryś spoza układu zorientuje się co jest grane, a nie daj boże spróbuje się postawić, to szybko sprowadzą takiego delikwenta do swojego miejsca z szeregu, albo go z szeregu zrzeszenia wyprowadzą – formy bywają różne. „Wpływy” często sięgają od struktur lokalnych do okręgowych, czego przykładem jest (w filmie) stanowisko rzecznika jak i ZO. Taki stan rzeczy w mojej ocenie spowodowany jest mentalnością PRL, gdzie młody albo nowy zawsze musiał usługiwać starszym, jak i też zwykłym prostactwem ludzi którzy mając władzę nad kilkudziesięcioma członkami mają się za bóstwo. Często wśród takich ludzi prowadzone są brudne gry jak ta wyżej. Pomówienie jest najskuteczniejszym orężem. Bywa tak, że „zarządcy” są tak butni że rzetelne i obiektywne oczyszczenie z zarzutów do nich nie dociera i dalej jadą z karawanem.
Takie sytuacje doprowadzają do tego że młodzi ludzie są zniechęceni a ich zapał do pracy na rzecz koła zostaje zduszony w zarodku. Bywa i tak że w wielu kołach nic się nie dzieje, a konflikty podsycają i tak duszną atmosferę. Niestety myślistwo zamiast ludzi łączyć coraz częściej zaczyna ludzi dzielić, zamiast koleżeńskiej atmosfery mamy wojenki, zamiast polowania to zawiść i zazdrość”

”normalne , jest wiele takich kół , tępy beton działający wbrew prawu robiący sobie prywatny folwark z obwodu ,tu trafili na mniej odporną i zaszczuli
w wielu kołach jest towarzystwo wzajemnej adoracji gdzie stare zgredy zawłaszczyły wszystko…”

”W Polsce jesteś zależny od zarządu koła łowieckiego . I pomimo że płacisz składki to jeszcze musisz zapieprzać fizycznie na tych darmozjadów z zarządu , często o inteligencji ameby. Gdyby gospodarką łowiecką zajęli się fachowcy na zasadach komercyjnych to każdy musiał by płacić za polowanie . I takie rozwiązanie uważam za sprawiedliwe i prędzej czy później do tego dojdzie . Coraz częściej myśliwi nie godzą się aby płacić za swoje hobby i mieć gvwno w zamian . Aktualnie profity z obecnego systemu organizacyjnego w łowiectwie czerpie tylko wąska grupa ludzi tworząca tak zwany układ . Walkę z tym układem porównał bym do kopania się z koniem . Ale jak to mówią kropla wody drąży skałę .”

”W podobnym horrorze jak ś.p Koleżanka uczestniczę od 4 lat , z przykrością stwierdzam , mimo genetycznego optymizmu , środowisko nasze jest wyzuty z podstawowych wartości , zgnilizna nie pozwala na pozytywną postawę , a strach przed utratą przywilej doprowadza do akceptacji patologii .”

” Niestety pomimo tak zachwalanego naszego systemu przez niektórych uważam że jesteśmy w czarnej d…e gdzie niesprawiedliwość jest na porzadku dziennym. Potworzyły się na każdym szczeblu układy, układziki, znajomości, grupy interesików itd a wszystko pod przykrywka uprawiania naszego hobby. Jeśli tego nie rozdzielimy to niestety bedziemy staczać się jeszcze bardziej. Gdybym miał wybór to nigdy dobrowolnioe do PZŁ bym nie wstąpił ale niestety chcąc kultywować wielopokoleniową rodzinną tradycje jestem do tego zmuszany. Jestem za całkowitą likwidacja tworu nikomu nie potrzebnego a tylko jatrzącego jakim jest PZŁ . (…..) Twór jakim jest PZŁ działajacy jeszcze na prawie stanowionym za czasów Bieruta musi ulec likwidacji a nie reorganizacji  ”

 

===========================================
===========================================

 

Tyle z komentarzy samych myśliwych o PZŁ i modelu łowiectwa. Jakieś pytania? To nie wahajcie im się przypomnieć tego co piszą u siebie,gdy na stronie takiej jak nasza,będą nadal ofiarnie bronić łowiectwa oraz ”koleżeństwa i etyki”.Zawsze w takich przypadkach możemy usłyszeć: ”W każdej grupie są czarne owce,to są marginalne przypadki! Nie wolno wrzucać wszystkich do jednego wora” Jak widać wersje wygłaszane oponentom łowiectwa,różnią się od tych wyznawanych w gronie własnym. Przykro nam nagłaśniać taką sprawę,gdyż są to rzeczy nieprzyjemne,prywatne i wewnętrzne sprawy myśliwych. Mimo wszystko mam poczucie,że przekłąda się to nasze bezpieczeństwo,a jeśli my nie będziemy podejmować takich tematów,nie zrobi tego nikt. Link do tematu,można porobić screeny.
Tutaj              http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=120729&t=120729

Żaden z myśliwskich kolegów,nie stawił się na pogrzebie koleżanki.Żaden też nie chciał wypowiedzieć się do kamery. Chciało by się powiedzieć,jak do zwierząt,tak i do ludzi…A nie,zwierzętom hołd oddają,ostatni kęs,pieczęć złom.

Niech jej knieja wiecznie szumi.

 

 

Przestępstwa,nadużycia i patologia w PZŁ.

12096209_911367298952777_5073199027482500562_n


Lista grzechów głównych.

Dziś nieco długi,bardzo długi wpis,ale postanowiłem zebrać wybrane przypadki z kilku lat zachowań przestępczych wśród myśliwych. Jest to tylko kropla w morzu z jednego ich forum,ale czytało się jak dobry kryminał…SBcka-komunistyczna przeszłość prezesów zarządów okręgowych ,przewodniczących kół,wzajemne donosicielstwo i niszczenie sobie życia, powszechne zachowania kłusownicze,na co tak często lubią nam zwracać uwagę myśliwi; ”Nauczcie się rozróżniać prawego myśliwego od kłusownika ! ” ,ukrywanie wysokich zarobków,mafijne układy i wzajemne powiązania ze strukturami sądowniczymi w małych miejscowościach ,oraz wiele innych. Zamieszczę tytuły tych wydarzeń + krótki opis,najciekawsze komentarze samych myśliwych ,które wiele z tych tez potwierdzają,oraz linki do tematu by każdy z Państwa sam mógł się zapoznać i wyrobić sobie osąd. Autorem większości publikacji jest Stanisław Pawluk,myśliwy ,prawnik i obywatelski dziennikarz śledczy ,zajmujący się między innymi opisywaniem patologii trapiących Polski związek łowiecki,za co doświadczył wielu szykan.Można długo pisać o okrucieństwie i braku empatii wśród myśliwych ,ale są rzeczy i ciekawsze. Na wszystko co zostanie tu wymienione dołączone są linki, również z filmami gdzie poszkodowani lub świadkowie opisują zdarzenia. Zakres czasowy,lata 2011 – 2015. Jak ktoś ma czas polecam poczytać dyskusje jakie prowadzą między sobą w komentarzach Emotikon smile Co najtragiczniejsze większość z opisywanych praktyk potwierdziła niedawna kontrola NIKu. Zapraszam więc do podróży po fantastycznym świecie absurdów,świństw,knowań i przekrętów ,rodem z innej epoki, Państwa w państwie ,które jakimś cudem istnieje wraz ze swoimi członkami i ma wpływ na naszą rzeczywistość. Sprawy są dość zawiłe,często mają charakter personalny i osobisty,trudno się w tym połapać.Wszystkie opisywali i komentowali sami myśliwi na jednym ze swoich forów.Nie będzie screenów,są natomiast odnośniki gdzie można zapoznać się z całością tematu samodzielnie.WAŻNE : Wszystkie zamieszczone cytaty pochodzą z publicznego forum od samych myśliwych. Nic dodać,nic ująć…. Jeżeli ktoś przebrnie przez całość proszę czytelników o jedno – ZAPISZCIE SOBIE LINK DO TEGO TEKSTU I POKAZUJCIE MYŚLIWYM ZAWSZE KIEDY BĘDĄ WAM BREDZIĆ O SZLACHETNOŚCI,TRADYCJI,KOLEŻEŃSTWIE,WSPÓLNEJ PASJI KTÓRA ŁĄCZY I NIESKALANYM PZŁ.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sąd nad dzikami w Olsztynie.

Myśliwy ”przypadkowo” odstrzelił 2 dziki będące jeszcze warchlakami. Miał pozwolenie na odstrzał,wpis do księgi polowań. Sprawa się jednak skomplikowała. http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=153

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Zastrzelił kolegę na polowaniu – uniewinnienie uchylone.

Dwóch myśliwych wybrało się letnim wieczorem zapolować na dziki. Wojciech Ł. wraz ze Zbigniewem Czegusem, starszym i bardziej doświadczonym Kolegą, bo sam posiadał tylko jednoroczny staż łowiecki, pojechali wspólnie na polowanie i zajęli stanowiska na sąsiadujących ze sobą urządzeniach łowieckich. Wiesław Ł. zajął stanowisku przy zbożu, a Zbigniew Czegus na tzw. „wysiadce” nieopodal.

Lipcowy dzień stwarzał dobre warunki do polowania i niebawem Wiesław Ł, oddał celny – jak się następnie okazało – strzał do dzika. Ponieważ nie słyszał uderzenia kuli i nie widział padającego dzika, uznał, że spudłował i nie schodząc z ambony dla sprawdzenia skuteczności oddanego strzału polował nadal. Po około 30 minutach, w okolicach godziny 21.00 zobaczył, że dziki wróciły i wycelował, oddając strzał, po którym, jak twierdził, usłyszał jęk. Ten drugi strzał okazał się także trafny z tym, że zamiast drugiego dzika, trafił Zbigniewa Czegusa. Pechowy myśliwy powiadomił telefonicznie innego myśliwego, a ten pogotowie ratunkowe, które po przyjeździe stwierdziło zgon ofiary.Sprawa znalazła swój finał w Sądzie Rejonowym we Włodawie, gdzie sędzia Andrzej Bronisz prowadzący rozprawę, uniewinnił Wiesława Ł. Winą za zaistniały wypadek, jak to określił w uzasadnieniu, obarczył zabitego argumentując, że nie powinien się on znajdować w miejscu gdzie został trafiony i to uznał za praktycznie jedyną przyczynę śmierci.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=154

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

10 lat walki z kołem i PZŁ o dobre imię.

Przez 9 lat , aby w końcu zakończyć tę gechenne ,zafundowano mi przez ,,kolegów” z koła ,a której głównym architektem był ,,stróż” przestrzegania prawa w RP ,Prokurator Prokuratury okręgowej w Łomży pan Wiesław Szloński . Gdyby nie interwencje RPO , Helsińskiej fundacji praw człowieka nawet nie doszło by do wizji lokalnej ,bo nawet panowie Prokuratorzy bronili swego ,,kolegi”. Sąd dla prokuratorów do którego zwróciłem się o uchylenie immunitetu rozpatrywał sprawę tak ,że informację o stanowisku uzyskałem po 5-ciu miesiącach . Oczywiście była to odmowa. Poinformowano mnie również ,że mogę w ciągu siedmiu dni złożyć odwołanie . Zdążyłem w terminie , ale kolejny Sąd odwoławczy nie zdążył rozpatrzyć przed upływem roku od popełnienia czynu i umorzył Postępowanie,bo tylko rok czasu jest na pociągnięcie Prokuratora do odpowiedzialności za popełnione najpropodobniej najgorsze nawet przestępstwa

”Sam przez wiele lat byłem szykanowany przez układy w naszym związku, przez kłamstwa i pomówienia. Byłem stałym „klientem” Rzecznika Dyscyplinarnego i organów ścigania. Po dwóch lata dałem sobie spokój bo doszedłem do wniosku że nie będę kopał się z koniem. Szkoda czasu i pieniędzy. Są tysiące ciekawszych rzeczy do robienia niż tłumaczenie ludziom najprostszych spraw. Łowiectwo w Polsce po 10 latach „zdycha”.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=150

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Wybiórcza aktywność PZŁ + Skandale w kole ”Jeleń”

”Polski Związek Łowiecki aktywny jest tylko tam, gdzie można naciągnąć parlamentarzystów na zmiany, które kosztem szerokich rzesz członków przyniosą dodatkowe pieniądze garstce ok. 200 działaczy. Ostatni pomysł, przepchany przez komisje sejmową, to coroczne obowiązek corocznego przystrzeliwania broni i wydawanie na to zaświadczeń, bez których nie wolno będzie polować.

Lekko licząc pomysł ten może przynieść działaczom, skromnie liczac 5 mln. złotych dodatkowych pieniędzy rocznie, bo już sobie wyobrażam, jak na strzelnicach okręgowych czuwają działacze z uprawnieniami nadanymi przez Związek i kasują 50 zł. od każdego wystawionego zaświadczenia o przystrzelaniu. Tymczasem do grona naszych przeciwników dołączają kolejne grupy społeczne, np. rolnicy, niezadowoleni ze sposobu szacowania i wypłaty odszkodowań za szkody łowieckie. Warto więc i chyba jest to ostatni dzwonek, aby zastanowić się, czy przypadkiem sami myśliwi nie dostarczają powodów i argumentów wszystkim tym, którzy w łowiectwie postrzegają samo zło. Komunistyczny system wyboru działaczy do organów PZŁ pielęgnowany od lat 50-tych ub. wieku, brak nadzoru nad realizacją przez koła przepisów ustawowych, jak też wadliwy w swych zapisach statut PZŁ, pozwalają na zajmowania stanowisk w organach PZŁ i kół przez osoby, które swoim działaniem przydają łowiectwu tylko złej opinii. ”
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=148

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Koło jak każde inne? Wykluczanie zasłużonych członków.

‘’W kołach łowieckich Polskiego Związku Łowieckiego dzieje się różnie. Oprócz przykładów pozytywnych, coraz więcej jest takich, w których panują coraz gorsze nastroje i wzrasta niezadowolenie myśliwych. Samowola zarządów kół, akceptacja zarządów okręgowych i przymykanie oczu na patologię, niewłaściwy sposób pełnienia funkcji nadzorczych przez ZG PZŁ i Ministerstwo Środowiska skutkuje tym, że w kołach zamiast prowadzić właściwą gospodarkę łowiecką i cieszyć się wspólnie z możliwości realizacji swoich pasji łowieckich, członkowie koncentrują się na wzajemnych oskarżeniach i próbach wykańczaniem jednych przez drugich. ‘’ Znane jest już mi lepsze koło, o takich samych upodobaniach i nieposprzątanym syfie. Ale w tym kole, (już były) prezes po kilkudniowym przyjmowaniu alkoholu, potrafił cztery dni butów nie zdejmować – nie mówiąc o pozostałych sprawach higieny osbistej. ‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=137

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

SPOŁECZNE PRACE NA RZECZ KOŁA

W wielu kołach łowieckich, pomimo zmian ustrojowych 25 lat temu, czyny społeczne czyli wymuszone prace gospodarcze, są podstawą gospodarki łowieckiej. Z tymi pracami jest w kołach często jak z pochodami 1-majowymi, na które wszyscy szli dobrowolnie, tylko ci co to z tej „dobrowolności” nie skorzystali, nie mogli liczyć na podwyżkę, awans czy miejsce w akademiku. Ciągle jeszcze są one okazją dla zarządów kół, zwłaszcza w tych, w których władze utrzymują różnej maści pogrobowcy dawnego systemu, do wyróżniania swoich i stwarzania problem z ich rozliczeniem pozostałym. Gorzej jeszcze, jeśli despotyczni członkowie zarządu koła, zazwyczaj wspierani przez łowczego okręgowego, wbrew oczywistym faktom, preparują zarzuty i gnębią tych swoich kolegów. Mając sygnały o podobnych praktykach, odwiedziłem z kamerą Wojskowe Koło Łowieckie „Daniel” w Bartoszycach (……)
W kole tym wpływową role odgrywa Wiesław Orkisz – generał pracujący na najwyższych szczeblach struktur obrony kraju. On to zazwyczaj prowadzi walne zebrania członków koła i oczywistym jest, że posiada znaczący wpływ na ich przebieg i podejmowane uchwały.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=135

1506066_911367262286114_2922355375502671907_n

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Zachowania Kłusownicze.

W tym materiale video ,zobaczą Państwo jak jeden z myśliwych, najpierw dobry kolega stawiany za wzór, szykanowany przez zarząd koła za głośne mówienie o patologiach. A chodziło o nie byle co –nielegalne polowania grupowe czy strzelanie do danieli i zwierzyny płowej w zagrodach! Doprowadzony do bankructwa ,pozbawiony możliwości strzelania, pewnego razu jadąc poobserwować zwierzynę nie wytrzymał i…tu proszę zwrócić uwagę co mówi w ostatnich minutach – tak bardzo pragnął zapolować,poniosło go. Odstrzelił selektywnego kozła sarny. Co potwierdza tylko naszą teorię o tym jak bardzo panowie uzależnieni są od mordowania i adrenaliny z tym związanej. Czy aktualny model łowiectwa jest rzeczywiście tak demokratyczny jakim sam się opisuje?
Czy tak często używane słowo „koleżeństwo” ma jeszcze jakieś znaczenie w tym środowisku?
Czemu służą represje wewnątrz kół łowieckich?
Dlaczego przymyka się oczy na liczne nieprawidłowości władzy?
Czy dostęp do polowania jest równy dla wszystkich jak twierdzi statut PZŁ?
Jak traktuje się wczorajszych przyjaciół, kolegów z którymi razem się polowało, a i nie jedną piersiówkę z czymś ciepłym wypiło? ‘’ Żenada i porażka całego modelu rzekomo opartego na koleżeństwie!’’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=130

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Uliczny protest myśliwych w Olsztynie

W Olsztynie zawiązał się komitet organizacyjny pierwszego w skali Polski protestu myśliwych przeciwko złemu zarządzaniu Polskim Związkiem Łowieckim. Inspiracją do zorganizowania protestu były zastrzeżenia jakie mają myśliwi okręgu olsztyńskiego do działań Zarządu Okręgowego PZŁ w Olsztynie, kierowanego przez dr hab. Dariusza Zalewskiego. Myśliwi mają zastrzeżenia do zaniedbań, które doprowadziły do utraty całego niemal dorobku kulturowego i historii łowiectwa od pierwszych dni powstania kół łowieckich i struktur PZŁ na Mazurach, w wyniku spalenia się strzelnicy, w której zgromadzona archiwalne dokumenty okręgu.

Według komitetu organizacyjnego, myśliwych w okręgu bulwersuje m.in. odbieranie im trofeum łowieckich, rzekomo nieprawidłowo strzelonych, despotyczne traktowanie członków, brak pomocy dla inicjatyw łowieckich w szczególności dla popularyzacji psów myśliwskich, wspieranie członków niegodnych miana myśliwego, łanie statutu PZŁ w stosunku do ukaranych sądownie za przestępstwa łowieckie, tworzenie nerwowej atmosfery pracy w kołach łowieckich i wśród członków, których jak twierdzą protestujący, łowczy okręgowy nie integrował, a wręcz swoją postawą niszczył.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=122

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

KONFLIKTY PRZY WYCENIE TROFEÓW

‘’Jako długoletni myśliwy i członek Polskiego Związku Łowieckiego nie mogę obojętnie patrzeć na złą atmosferę w PZŁ w i wokół naszej organizacji. Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy coraz gorzej postrzegani przez opinię publiczną. (….)
Trzy lata temu w pożarze strzelnicy w Gutkowie spłonęła cała historyczna dokumentacja regionalnego PZŁ. Stało się tak, bo Dariusz Zalewski nakazał właśnie tam przechowywać dokumenty, mimo że wiele osób zgłaszało wątpliwości co do tego miejsca. Czy postąpił tak ze zwykłej bezmyślności, czy z premedytacją, chcąc pozbyć się niektórych pism? W każdym razie bezpowrotnie zniknął zapis naszych dziejów, bezcenna kronika PZŁ. I jak w tej sytuacji możemy przekonać opinię publiczną, że jesteśmy poważną, odpowiedzialną organizacją? Jak udowodnić społeczeństwu, że prawdziwy myśliwy to człowiek honoru i przyjaciel przyrody, jeśli władzę w związku pełnią ludzie przypadkowi, pozwalający pić alkohol na strzelnicy i beztrosko składujący śmieci w lesie? Śmiem twierdzić, że dopóki sami nie oczyścimy atmosfery w PZŁ, nasz odbiór społeczny będzie coraz gorszy. Niestety nie da się tego zrobić, przy obecnych władzach w lokalny PZŁ. ‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=107

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Koszenie kasy na zawodach o Puchar Warszawy

Uczestnicy zawodów strzeleckich na strzelnicy w Suchodole w dniu 7 września 2013 r., pod wzniosłym tytułem Puchar Warszawy, organizowanych przez Zarząd Okręgowy PZŁ w Warszawie, bardzo krytycznie wypowiadali się na forum zarzucając organizatorom, że za wpisowe w wysokości 130 zł. od osoby nie zagwarantowali nawet najskromnieszego posiłku, zamknęli lepszą toaletę na klucz i pozostawili tylko tę gorszą, z musu koedukacyjną, która nie nadawała się do wykorzystania, a uczestniczkom i uczestnikom pozostawały krzaki jako miejsce załatwiania potrzeb fizjologicznych. Według nich za zebrane z wpisowego 15730 zł. od 121 uczestników nie otrzymali kompletnie nic, no może z wyjątkiem kawy i herbaty.

Redakcję zainteresowało na co mogła zostać wydana tak znacząca kwota, szczególnie, że wg relacji uczestników nagrody były raczej cienkie, a makiety na końcu klejone i niejednakowe.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=104

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

KOŁO JAK KAŻDE INNE. Tradycje SB w PZŁ

‘’W okresie walnych zgromadzeń członków w kołach odżywają emocje, a zadawnione spory przybierają na sile. Zawsze przy takiej okazji, ilekroć temat koła zostanie poruszony w dzienniku Łowiecki, „działacze” starają się, niczym lektorzy nieboszczki PZPR, straszyć członków traktując ich jak ciemną masę, której tylko oni mają prawo wskazywać co mają myśleć, jak głosować i jak realizować prawa demokratyczne.
Wojskowe Koło Łowieckie „Daniel” przy Jednostce Wojskowej – jak samo się tytułuje, faktycznie ma w swoich szeregach zasłużonych dla umacniania władzy ludowej oficerów. Wielu z nich odbywała „zaszczytną służbę” w batalionie ratownictwa terenowego, którego nazwa kamuflowała rzeczywiste przeznaczenie tej formacji. Był to batalion o zaostrzonym rygorze utworzony dla odbywania służby wojskowej przez kleryków wcielonych przymusowo dla przerwania studiów w seminariach duchownych. Celem batalionów „alumnów” była indoktrynacja i działania mające skutkować porzuceniem sutanny. Zadaniem informacji wojskowej i Służby Bezpieczeństwa zaś było pozyskanie możliwie największej ilości tajnych współpracowników, którzy po powrocie do seminarium mieli zadanie rozpracowywanie kościoła od wewnątrz i inwigilację kleru. ‘’

‘’ To jest bandycki kwiat PRL-u. dodaj do tego prokuratorów biorących w tym udział. Ci prokuratorzy to inna rasa? Jeżeli naruszają prawo, a z artykułu tak wychodzi, to niczym oni się nie różnią od bandyckiej elity PRL-u.

‘’ Sowiecki PRL bis…………Jeżeli kanalie PRL-u we właściwym czasie wylądowałby za burtą społeczeństwa, to dzisiaj nie byłoby tego co przedstawia ten artykuł. ‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=87

12074500_911367252286115_134812291039141389_n

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Jak zarobić w łowiectwie na lewo,sprzedajemy smalec borsuczy.

‘’Zbyt często sie zdarza, że Prokuratury Rejonowe, do których trafiają sprawy z ustawy Prawo Łowieckie, automatycznie je umarzaja „z powodu braku cech przestępstwa”. Na forum dziennika była już sygnalizowana sprawa handlu przez myśliwych elementami tuszy zwierzyny dzikiej, w postaci smalcu z borsukasprzedawanego w celach „leczniczych”.

Analogiczny przypadek miał miejsce w miejscowości Bychawa na terenie działania Zarządu Okręgowego PZŁ w Lublinie. Pazerny myśliwy działając z chęci zysku oferował „lekarstwa” w postaci smalcu borsuczego jako antidotum na wszelkie niemalże dolegliwości. Z treści reklamy wynikało, że smalec jest autentyczny, profesjonalnie wytapiany specjalną technologią co powoduje, że jego właściwości są o wiele wyższe od innych oferowanych przez mniej wyspecjalizowanych sprzedawców. Podczas przeszukania znaleziono sporą ilość przygotowanego do sprzedaży specyfiku.

Zaledwie kilkanaście dni potrzebowała Prokuratura Rejonowa w Opolu Lubelskim, aby umorzyć postępowanie opatrując je słowami: „wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=66

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

OSZUSTWA I DODATKOWY ZAROBEK NA KURSACH

‘’ Członkowie PZŁ płacą co roku składkę dla Związku w kwocie ca 300 zł. No przecież trzeba dać tę daninę, żeby móc coś w zamian uzyskać, bo z pustego i Salomon nie naleje. Okazją dla tego mogłyby być organizowane w zarządzie okręgowym ad hocszkolenia przydatne myśliwym. Na przykład kurs szacowania szkód, albo kurs szacowania wstępnej oceny tusz po odstrzale, przydatny przy zdawaniu tusz do punktu skupu, jeżeli te wymagają takiego przeszkolenia od myśliwych dostarczających tusze do skupu w imieniu koła, którego te tusze są własnością. W ZO PZŁ w Lublinie też o tym myślą i zorganizowano powyższe 2-dniowe kursy. Zapraszam do zapoznania się z przepływami pieniędzy, jakie miały miejsce w związku z kursem zorganizowanym tamże w dniach 23-24 marca.

Jak się można chyba domyślać, PZŁ nie dopłacił do tego kursu ani złotówki, więc musiał kosić uczestników, żeby na wszystko starczyło. Nie kosił nadmiernie, bo zgodnie z odpowiedzią udzieloną mi przez przewodniczącego ZO PZŁ w Lublinie Mariana Flisa, nic nie zasiliło Związku, bo wszystkie zebrane pieniądze posłużyły na pokrycie kosztów związanych z tym szkoleniem. Jakie to były koszty i ile na co poszło przedstawiam poniżej.

Na oba kursy zgłosiło się 77 uczestników, którym kazano zapłacić po 120 zł. brutto, co dało kasę w wysokości 9240 zł. Kasę tę na kurs wstępnej oceny tusz rozdysponowano następująco:

Wykładowcy
Nie wiem kto wykładał na kursie wstępnej oceny tusz, czy byli to weterynarze, czy również myśliwi z okręgu, ani po ile godzin pracowali, ale w sobotę i niedzielę kurs nie mógł trwać dłużej jak po 8 godzin każdego dnia. Wykładowcy kosztowali ZO PZŁ okrągłą kwotę 3000 zł. brutto, co daje po 187,50 zł za godzinę wykładu. Wynagrodzenie przednie, bo przeliczone na cały etat (178 godz.) daje 33375 zł./m-c. Nie zapytałem, czy dr Marian Flis również się załapał na tę fuchę, ale uczestnicy tego szkolenia na pewno odezwą się na forum i podadzą szczegóły. Kurs szacowania szkód miesiąc wcześniej poprowadził dr inż Marian Flis wraz z prof. dr hab. Kazimierzem Zalewskim z Katedry Biochemii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, mając też do podziału 3000 zł.’’ Ten, czy każdy inny kurs, w tym kursy dla kandydatów na myśliwych, to żyła złota dla działaczy w okręgach. W ten sposób można dorobić do głodowych pensji, ryczałtów, czy delegacji, jakie wypłacane są im na co dzień, ciągle za małych, bo nasza składka rośnie tylko dwukrotnie szybciej niż inflacja, a to przecież musi być wyjątkowo stresujące dla tych, którzy z takim poświęceniem oddają się pracy dla członków Związku, a jeszcze zmuszani są ujawniać, ile na co wydali lub zarobili. Oczywisty skandal, szczególnie jak te ciężko zarobione na boku pieniądze jacyś wredni dziennikarze starają się ujawnić. ‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=81

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

KOLEŻEŃSTWO W KOŁACH CD 2. PREZES DO DIANY publicznie PRZY 45 OSOBACH : ‘’PANI MŚCI SIĘ ZA TO ŻE NIE ZOSTAŁA MOJĄ KOCHANKĄ’’ (Materiał audio i wideo) ‘’W poniższej relacji zamiast przykładów etyki spodziewajcie się raczej chamstwa na jakie żaden porządny myśliwy nigdy by sobie nie pozwolił. Poznajcie klimaty łowieckiej Polski powiatowej. ‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=80

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

KŁUSOWNICTWO Cz. 2

‘’ o tym, jak z kolegą z koła polowali na byka po wpisaniu się o 1:00 w nocy, strzelając około 3:30 dwunastaka, którego „przez przypadek” zabrano i poćwiartowano nie zgłaszając odstrzału. Tam też pisałem o przekręcie na wadze odyńca, którego Janusz Dzisko nie miał w odstrzale, więc przymusił skupowego, żeby z odyńca zrobić przelatka.

No pewnie, ani sprawa strzelonego w nocy byka, ani polowanie na odyńca bez odstrzału na pewno nie wyszłyby na światło dzienne, bo działaczom w PZŁ wolno więcej. Ot pełny obraz tego jak nisko upadł dzisiaj Polski Związek Łowiecki.’’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=77

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Kłusownictwo 3

Aktualność pierwsza

W dniu 6 grudnia 2012 na rozprawie przed Sądem Rejonowym w Olsztynie, Janusz Stefan D. wielki działacz Mazurskiej Okręgowej Rady Łowieckiej w Olsztynie, prezes Okręgowego Sądu Łowieckiego poprzedniej kadencji, został prawomocnie uznanym winnym zawłaszczenia tuszy dzika w ilości 52 kg na szkodę Koła Łowieckiego „Wrzos” w Olsztynie. Nie mając odstrzału na dzika innego jak przelatek, odstrzelił dzika o wadze 102 kg i dla ukrycia tego faktu oddał go do skupu z wagą 50 kg. Szeregowemu dziennikarzowi trudno ocenić co było powodem dość łagodnego potraktowania oskarżonego w tej sprawie. Nie wiadomo, czy stało się to w wyniku działań aż warszawskiej kancelarii adwokackiej, czy było wynikiem szacunku sądu do osób pełniących wysokie stanowiska w państwie. Janusz Stefan D.jest bowiem Wojewódzkim Inspektor Sanitarnym i szefem wojewódzkiego SANEPID-u w Olsztynie. Zapewne Janusz Stefan D. zawłaszczył te 52 kilo dzika w celu poprawienia wizerunku łowiectwa bowiem jest on obecnie przewodniczącym Komisji Promocji Łowiectwa przy Mazurskiej ORŁ w Olsztynie. Dość wyrozumiały był Sąd Rejonowy w Olsztynie także dla Adama D. pracownika punktu skupu dziczyzny w Jonkowie k. Olsztyna, który poświadczył nieprawdę w dokumentacji finansowej za namową Janusza Stefana D., którego jak twierdził, obawiał się ze względu na pełnioną przez niego funkcję dyrektora SANEPID-u i zaniżył wagę dzika o 52 kg. Sąd pozostawił czas na poprawę obu oskarżonym i jako warunek nakazał zapłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz na rzecz Pomocy Postpenitencjarnej po 500 złotych.

Aktualność druga

W tym samym dniu w tym samym sądzie ujawniono, że oskarżony o zawłaszczenie tuszy jelenia bykaMieczysław T. był już prawomocnie skazany w dniu 28 czerwca 2012 za naruszenie ustawy Prawo Łowieckie na grzywnę w wysokości 300 złotych i pokrycie kosztów sądowych. Rozprawa Mieczysława T. ujawniła także, że jeleń byk strzelony został przez oskarżonego z naruszeniem wszelkich dopuszczalnych norm, które są warunkiem niezbędnym do uznania legalności polowania. Mieczysław T. polował razem z przywołanym wyżej Januszem Stefanem D. na jelenie i jak wynika z przebiegu rozprawy, jeleń został zastrzelony około godz. 2:00 w nocy, nie dokonano wymaganego wpisu w upoważnieniu przed podjęciem czynności transportowych, poprochy zostawiono na środku pola, nie dokonano wpisu wyniku polowania do książki ewidencji myśliwych na polowaniu indywidualnym, nie okazano trofeum i tuszy jelenia upoważnienemu członkowi koła, zgodnie z obowiązującą uchwała WZ, a na koniec bez uzyskania zgody na pobranie tuszy na własny użytek Mieczysław T. oskórował, poporcjował i rozprowadził po rodzinie tuszę uniemożliwiając zważenie i wycenę tuszy. Na rozprawie moralnego wsparcia swą obecnością udzielał oskarżonemu Janusz Stefan D., pomagającMieczysław T. od momentu dokonania odstrzału, bo to z jego telefonu wzywano w nocy rolnika z traktorem i przyczepą do zwiezienia tuszy z pola. Pisemnego wsparcia oskarżonemu udzielił także łowczy okręgowy w Olsztynie Dariusz Zalewski, wystawiając pozytywną opinię dla Mieczysława T.mimo, że ten w strukturach władz i organów PZŁ nie figuruje. W jaki sposób sąd rozważy żądanie prokuratora o zastosowanie kary dwu lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na lat 5, zapłacenie kwoty 7800 złotych tytułem zryczałtowanego odszkodowania dla skarbu państwa oraz 3 tysięcy zł. grzywny napiszemy w obszerniejszym felietonie.

Aktualność trzecia

Prokuratura Rejonowa w Bartoszycach dochodzi, czy protokoły polowań zbiorowych odbywanych w Kole Łowieckim „Daniel” zawierają prawdziwe dane. Okazuje się, że w dokumentach tych podawano inne niż rzeczywiście odstrzelono ilości dzików, inne osoby biorące w polowaniu niż wykazano w protokole, itp. „drobiazgi”. Prokuratura będzie musiała także wyjaśnić, z jakich powodów w protokole wykazano mniejsze ilości odstrzelonej zwierzyny niż to miało miejsce faktycznie i co się działo ze sztukami, które zniknęły z protokołów. Znamiennym jest, że prezesem zarządu KŁ „Daniel” jest Marek Haus, będący jednocześnie sędzią OSŁ w Olsztynie, a za sprawy łowieckie odpowiada Grzegorz Kruk– członek Mazurskiej Rady Łowieckiej.

Aktualność czwarta

W dniu 18 grudnia 2012 w Sądzie Rejonowym w Mogilnie rozpoczyna się proces karny sekretarza Koła Łowieckiego nr 62 „Knieja” Zenona Ch. oskarżonego o podrabianie indywidualnych pozwoleń na wykonywanie polowania indywidualnego. Zenon Ch. niezależnie od sprawy karnej za fałszowanie dokumentu „odstrzału” dla zalegalizowania odstrzału większej ilości zwierzyny niż miał dozwolone, oczekuje na sprawę karną, w której oskarżony jest o publiczne pomówienie autora niniejszego tekstu o chorobę psychiczną, podrabianie pieniędzy, wyłudzenie poprzez podstawienie innej osoby pozytywnych wyników badań psychologicznych, itp. Kołem Łowieckim nr 62 „Knieja” w Mogilnie kieruje prezesRoman G., uczestnik wielu postępowań prokuratorskich, w wyniku których nie udało się do chwili obecnej ustalić, czy postrzelił w tyłek miejscowego proboszcza – myśliwego tego samego koła – czy też nie. Roman G. przewijał się już na naszym portalu jako główny aktor afer w Mogilnie.

http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=46

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

PAŃSTWO W PAŃSTWIE –SĄDY DYSCYPLINARNE PZŁ

‘’Mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada br. stwierdzającego, że dyscyplinarne sądownictwo łowieckie PZŁ utraciło podstawy prawne dla funkcjonowania, a także wyraźnego stwierdzenia, że żaden organ lub władza PZŁ nie ma prawa stosować kar skutkujących choćby czasową utratą możliwości wykonywania przez członków PZŁ państwowych uprawnień do wykonywania polowania – sądy łowieckie w dalszym ciągu sądzą i skazują. Wprawdzie nie można zapominać, że formalnie podstawa ustawowa do działania sądownictwa dyscyplinarnego upada w dniu publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw, czyli dzisiaj, ale tak doświadczeni prawnicy, jakimi mienią się sędziowie okręgowych sądów łowieckich powinni rozumieć, że wydając swoje „wyroki” wbrew Trybunałowi Konstytucyjnemu tylko ośmieszają PZŁ.
Rzecznik dyscyplinarny i sędziowie podczas rozprawy występują w togach zwanych przez myśliwych sukienkami, a przewodniczący składu ma łańcuch na szyi do złudzenia przypominający wygląd sędziów sądów powszechnych. Jak powiedział lekarz weterynarii składający zeznania jako świadek, nie będący członkiem PZŁ, był on przekonany, że zeznaje przed prawdziwym sądem.’’
Polecam obejrzeć załączony materiał video gdzie pokazano jak obraduje taki sąd. Cyrk,jaja jak berety.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=65

12106992_911367265619447_3396308240725677909_n

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Kłusownicy przed sądem

‘’Na rozprawie myśliwy i strażnik łowiecki przyjął inną strategię obronną. Mimo, że osobiście pomagał w zbieraniu zabitych saren, wskazał miejsce dobre dla polowania, ustalał przyjazd znajomego z cichym karabinem aktualnie twierdzi, że był tak pijany, że niczego nie pamięta. Leżał na tylnym siedzeniu samochodu pił wódkę i nie wie co się działo. Jak w takim stanie zdołał uciekać i dzwonić, aby inny znajomy zabrał go wraz z posiadaczem nielegalnej broni, który ukrywał ją pod paltem, będzie musiał ustalić sąd w trakcie kolejnych rozpraw. Na rozprawie przesłuchani mają być świadkowie mający bezpośrednią styczność z oskarżonymi w czasie tego nielegalnego polowania oraz bezpośrednio po nim. Sąd uprzedził także oskarżonych, że istnieje możliwość odpowiedzialności za nieuwzględniony w akcie oskarżenia fakt usiłowania zawłaszczenia tusz zwierzyny należących do Skarbu Państwa, bowiemMichał F. proponował jedną z nich kuzynowi w pobliżu zabudowań gdzie strzelano.’’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=3

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Kolejny łowiecki VIP przed sądem

Jak stwierdziła Prokuratura Józef P. poświadczył nieprawdę w książce obwodu łowieckiego nr 78, znajdującego się w pobliżu miejscowości Sławborze, w której odnotował pozyskanie dwóch jeleni byków podczas polowania dewizowego w dniu 7 stycznia 2011 roku, podczas gdy jelenie te zostały odstrzelone w dniu 5 stycznia 2011 roku w okolicy miejscowości Przećmino, na terenie obwodu łowieckiego nr 8 gdzie plan był już wykonany, czym działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Wojskowe Koło Łowieckie nr 240 „Rybitwa”.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=14

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Zamiast w łowisku; na wokandzie

Na Lubelszczyźnie nieprzerwanie trwają procesy sądowe, gdzie stronami zarówno w procesach karnych jak cywilnych są myśliwi, a kanwą do tych procesów jest ta niby koleżeńska pasja uprawiana etycznie i z zasadami etyki.

Największa i niespotykana jak dotąd liczba procesów sądowych ma aktualnie miejsce w Wojskowym Kole Łowieckim nr 116 „Knieja” w Puławach, do chwili obecnej kierowanego przez prezesa Józefa K. od 11 lat uprawiającego łowiectwo jedynie jako administrator koła, bowiem od chwili aresztowania za udział w tzw. aferze tłuczkowej pozwolenie na posiadanie broni myśliwskiej utracił. Za wyłudzanie wysokich odszkodowań z tytułu fikcyjnych kolizji drogowej, otrzymał prawomocny wyrok skazujący. Prezes Józef K., były wysokiej rangi policjant jest tak „koleżeński”, że nawet na ławie oskarżonych zasiadał w ponad siedemdziesięcio osobowej grupie. Prawie tyle samo osób liczy kierowane ręką przestępcy oszusta Koło Łowieckie nr 116 „Knieja” w Puławach, z której to grupy już trzy osoby weszły w spory prawne zainspirowane postawą i zachowaniem prezesa Józefa K.
Prezes WKŁ nr 116 „Knieja” swoją postawą i zachowaniem zmusił do wniesienia prywatnego aktu oskarżenia także byłego myśliwego tego koła swego…… rodzonego brata Jana K.
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=17

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Myśliwskie „safari” w Zgorzelcu

‘’Prokuratura Rejonowa w Zgorzelcu bada sprawę myśliwych z Wojskowego Koła Łowieckiego „Wieniec”. Powodem dociekań prokuratorskich jest ustalenie okoliczności polowania na dzika przy wykorzystaniu pojazdu terenowego. Myśliwi mieli taranować pojazdem dzika do chwili aż ten osłabł zupełnie. Jeden z myśliwych miał zabrać wtedy z samochodu siekierę i tą siekierą dobić wycieńczone zwierzę.
‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=23

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Strażnik kłusownik? Żywy dzik w oborze.

„23 stycznia 2012 roku policjanci w wyniku czynności podjętych w miejscu zamieszkaniaLucjana R. lat 42, zam. gm. Horodło zabezpieczyli nielegalnie pozyskane trofea w postaci: dwie żuchwy od saren kozłów, jedna żuchwa jelenia, dwie czaszki z porożem kozłów, łeb byka jelenia – poroże w scypule, czaszka z porożem byka jelenia. Zabezpieczono również amunicję myśliwską. Ponadto w pomieszczeniach gospodarczych ujawniono i zabezpieczono żywego dzika samca oraz mięso z dzika w ilości około 35 kg. W powyższej sprawie jest aktualnie prowadzone dochodzenie w kierunku art. 53 i 52 Ustawy Prawo Łowieckie. ‘’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=31

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

PREZES KOŁA NA OCZACH DZIECKA STRZELAŁ DO BAŻANTÓW

‘’Wiem czego sprawa dotyczy. Dotyczy pana który zastrzelił u nas bażanty. Tego dnia siedziałam sobie przy oknie w pokoju rodziców i oglądałam telewizję. Nagle usłyszałam straszny huk. Przestraszyłam się, nie wiedziałam o co chodzi. Wyjrzałam szybko przez okno. Zobaczyłam samochód, z którego okna wystawała lufa. Szybko wybiegłam z pokoju, krzyknęłam do rodziców „strzelają”. Rodzice szybko wybiegli na dwór. Ja wybiegłam, po jakimś czasie, za nimi. Rodzice coś tam krzyczeli. Krzyczeli do osoby, która strzelała. To był mężczyzna, którego jednak nie potrafię opisać, bo stałam w pewnej odległości od niego, poza tym byłam zapłakana.
Przewodniczący stwierdza, że w oczach świadka pojawiły się łzy.
Świadek zeznaje dalej:
Widziałam, że ten mężczyzna strzelał do bażantów. Płakałam, bo całą zimę dokarmiałam te bażanty. Nie słyszałam co mówił mężczyzna.
Przewodnicząca stwierdza, że świadek płacze. Poinformował, że jeśli świadek nie może zeznawać zostanie zarządzona przerwa.
Świadek zeznaje.
Nie potrzebuję przerwy. Ten mężczyzna trzymał bażanty w dłoni. Obok karmnika stał duży talerz do którego sypałam ziarno dla bażantów. Gdy zobaczyła tego mężczyznę, stał on w odległości około metra od tego karmnika.”
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=38

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

PRZEKRĘT Z KACZKAMI

‘’ W środowisku łowieckim Lubelszczyzny oczekuje się działania prokuratury w sprawie fałszywych zeznań świadków, którzy na potrzeby procesu zeznawali, że w ciągu trzech lat koło pozyskało jedynie 10 sztuk kaczek, a polowań zbiorowych na zwierzynę drobną nie organizowano, podczas gdy witryna www ZO PZŁ w Lublinie prezentowała fotoreportaże wykonane przez syna łowczego Sebastiana Dudrę, pokazujące królów polowania zbiorowego strzelajacych 11, 10 i 9 kaczek oraz pokoty polowań zbiorowych liczące ponad 70 sztuk.’’
http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=35

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Myśliwy zastrzelił żonę, bo pomylił ją z dzikiem….

Tak dla przypomnienia, zdarzenie sprzed kilku lat.
”Tragicznie zakończyło się polowanie w Niemczy, koło Dzierżoniowa. 40-letni myśliwy ostrzelał grupę ludzi, bo myślał, że to wataha dzików. Zabił jedną osobę. Swoją 43-letnią żonę…
Jeden ze strzelców – 40-letni Jacek W. – zasadził się na dziki w krzakach. W odległości ok. 100 metrów zobaczył jakiś ruch w zaroślach. Był pewien, że to wataha dzików. Strzelił.
Zaraz potem usłyszał przerażające krzyki. Okazało się, że ostrzelał grupę najbliższych znajomych, swojego przyjaciela i dwie kobiety. Niestety, jego strzał okazał się celny. Mężczyzna zabił nim swoją własną żonę.
43-letnia kobieta zginęła na miejscu. Została ranna w brzuch. Kula rozerwała jej wnętrzności… ”
http://www.fakt.pl/Mysliwy-zastrzelil-zone-bo-pomylil-ja-z-…

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Myśliwy pomylił 18-latkę z dzikiem. Postrzelił ją w brzuch.

”Osiemnastoletnia dziewczyna została postrzelona podczas wieczornego spaceru z kolegą. W kierunku pary strzelił myśliwy, który był przekonany, że strzela do dzika. Ranna w brzuch dziewczyna trafiła w ciężkim stanie do szpitala, sprawę bada prokuratura.”
http://www.tvn24.pl/…/mysliwy-pomylil-18-latke-z-dzikiem-po…

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Śledczy na tropie gangu myśliwych kłusowników, mordujących wilki.

”” Wszystko zaczęło się w lutym tego roku, kiedy jeden z lubelskich ekologów przez przypadek usłyszał rozmowę dwóch mężczyzn, którzy dogadywali się w sprawie sprzedaży skóry wilka. Czym prędzej zawiadomił policję. Śledczy zorganizowali zakup kontrolowany. Ekolog zgłosił się do jednego z mężczyzn z propozycją kupna wyprawionej skóry wilka. Chciał ją powiesić na ścianie jako trofeum. Negocjacje co do ceny trwały kilka tygodni. W połowie października w jednym z przydrożnych barów koło Janowa Lubelskiego ekolog zapłacił handlarzowi 3 tys. zł, za co otrzymał wilczą skórę. Handlarzem okazał się emerytowany policjant z komendy powiatowej z Janowa Lubelskiego. Podczas przesłuchania były funkcjonariusz wskazał swojego kompana – leśniczego z jednej z podjanowskich miejscowości. Handlarzom już postawiono zarzuty. Grozi im od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, jednak prokuratura nie wystąpiła do sądu o ich aresztowanie. Będą odpowiadać z wolnej stopy.
– Mężczyźni wywodzili się z kręgu janowskich myśliwych. Według posiadanej przez nas wiedzy posiadali co najmniej kilka wilczych skór.”
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,4698815.html

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

MYŚLIWY ZABIŁ ŻONĘ A POTEM SIEBIE

”Do rodzinnej tragedii doszło w środowe popołudnie na jednym z blokowisk w Myśliborzu. Stanisław D. ( 61 l.) podczas awantury z swoją żoną Haliną D. ( 60 l.) wyciągnął myśliwską broń, wymierzył w kobietę i pociągnął spust. Padł strzał. Kula trafiła kobietę w klatkę piersiową. Zabójca, widząc martwą żonę, przyłożył sobie lufę do głowy i strzelił.
Huk strzału usłyszeli sąsiedzi, którzy od razu zawiadomili policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze musieli wyważyć drzwi, żeby dostać się do mieszkania. W środku znaleźli dwa zakrwawione ciała. Przy zwłokach myśliwego leżała broń.
Dlaczego doszło do tej tragedii? Przyczyną był miłosny zawód. Żona chciała się rozwieźć z mężem, a on nie mógł się pogodzić z tym, że resztę życia spędzi samotnie. Stanisław D. nadużywał alkoholu, czego jego żona nie tolerowała.
Sąsiedzi widzieli niejednokrotnie jak pan Stanisław śpi pijany na ławce, bo żona nie chciała go wpuścić do domu. ”
http://nasygnale.pl/kat,1025185,title,Tragedia-w-Mysliborzu…

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Pijany myśliwy miał fantazję i strzelał do… aut

Mężczyzna koło miejscowości Lipków pod Warszawą wyciągnął sztucer i strzelał do przypadkowego samochodu. Pocisk przebił zderzak i wpadł do środka.
Kierowca ostrzelanego auta zauważył, jak po chwili z lasu wyjeżdża samochód, przy którym wcześniej widział uzbrojonego mężczyznę. Pojechał za nim i wezwał policję. Po krótkim pościgu policjanci zatrzymali 47-latka i 19-latka, który prowadził samochód. Okazało się, że właciciel sztucera miał w organizmie 3 promile alkoholu. 19-letni kierowca był trzeźwy.
http://www.se.pl/…/pijnay-mysliwy-mial-fantazje-i-strzelal-…

11148344_911367408952766_4484945285571152384_n

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Coś dla podsumowania? Po wnikliwej analizie i lekturze , wyłania się dość ponury obraz.Przestarzały PZŁ,dinozaur PRL niewydolny dla kontroli swych członków,przymykający oko na zachowania przestępcze,zezwalający na nie. Powszechne kłusownictwo i notoryczne przekraczanie limitów odstrzałów na które tak powołują się myśliwi.Nielegalne polowania, dręczenie zwierząt,nadużycia finansowe i okradanie szeregowych członków kół przez zarządy,składanie fałszywych zeznań,układy,kolesiostwo,nepotyzm. Wzajemne walki o wpływy,chamstwo donosicielstwo,alkoholizm ,szemrana przeszłość. Obraz ten jest przerażający dla zwykłego człowieka,tym bardziej ,że jest to kilkanaście losowo wybranych spraw z 1 forum. A co z tymi które nie zostają wykryte? Legalne kłusownictwo,o tym piszemy.Ktoś kto ma broń i zna teren,wie gdzie zwierzęta bytują może pojechać w upatrzone miejsce i strzelić co zechce-postronny człowiek uwagi nie zwróci,a szanse ,że spotka innego myśliwego są równe zeru. Tuszę może spożytkować sam na własny użytek bez badań lekarskich ,na własne ryzyko,w przypadku ptaków tym bardziej. Gdy zapragnie trofeum,wystarczy w mało uczęszczanym łowisku strzelić byka i odciąć ,mu głowę,kto ustali sprawcę? PZŁ toczy rak od środka,gnilec. Mimo to co jakiś czas zaglądają tutaj ludzie którzy próbują tego bronić. Inni z kolei ,co widać po komentarzach myśliwych na cytowanym forum,są świadomi tego wszystkiego i nawet podzielają nasze zdanie. Materiały pod linkami pozostawiamy do Państwa oceny.

Więcej na temat przestępstw myśliwych:
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/01/25/samobojcza-smierc-diany-jak-mysliwi-zniszczyli-zycie-wlasnej-kolezance-z-kola/

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/wypadki/

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/mysliwi-o-lowiectwie/

Przygotował zespół redakcyjny Nie podaję ręki myśliwym.