Afera zajęcza – myśliwi zabijali ponad limit i nic im się nie stało…

Poniżej prezentujemy obszerny tekst Frontu Antyłowieckiego o kulisach głośnej „afery zajęczej”, gdzie myśliwi bezkarnie zabijali zwierzynę łowną ponad limit, m.in. zajęcy, „na które od dawna się nie poluje”, narażając Skarb Państwa na straty ok. 4 mln PLN za „bezprawne pozyskanie zwierzyny”  (o stratach przyrody przez litość nie wspomnę), przykuwając uwagę CBA i mediów ogólnopolskich.

Prokuratura umarzała pod hasłem niskiej szkodliwości społecznej, a PZŁ udowadniał, że przekraczanie planów łowieckich nie stanowi zaburzenia w równowadze przyrody i nie powinno być traktowane jako kłusownictwo.

Aferę tę głównie opisał Stanisław Pawluk, dziennikarz-myśliwy śledzący patologie w środowisku łowieckim, po czym miał nieprzyjemności z „górą”, której włos nie spadł włosa.

Afera to nie tylko jedna z wielu patologii PZŁ. To również ogromny cios zadany naszej polskiej przyrodzie. A także ważny argument w rozmowie, dlaczego pozyskiwanie myśliwskie ma negatywny wpływ na populację zajęcy i jak najszybciej wyjąć ją spod „opieki” myśliwych.

Zapraszamy do lektury:

18643670_423411521360336_683152386_n

AFERA ZAJĘCZA

Gdy podnosi się głos o negatywnym wpływie łowiectwa na zwierzynę łowną, zwłaszcza na drobnicę, strona myśliwska mówi zwykle Panie! To wina rolnictwa, wirusów i durnych przepisów chroniące drapieżniki! Kruk to mnóstwo sztyletuje zajęcy! Wiem, bo widziałem po pijaku! W ogóle tylko pezeteł już od dawna nie poluje na na zwierzynę drobną, tylko chroni i reintrodukuje ją, a wy ekosie jak zwykle guzik wiecie o gospodarstwie łowieckim!

A prawda jest taka, że łowiectwo w wykonaniu PZŁ jak najbardziej ma negatywny wpływ na drobnicę, zaś mamona i ochrona własnego zadu są ważniejsze od troski o przyrodę.

Świadczy o tym mająca finał w 2010 r. tzw. afera zajęcza, gdzie na Lubelszczyźnie przekraczano limity łowieckie, PZŁ, nadleśnictwa i PSŁ udawały, że jest wszystko cacy, a ówczesny rzecznik PZŁ, Marek Matysek zapewniał, że do zajęcy od dawna się strzela, pomijając to, że wciąż to robiono mimo, że naciągany stan w inwentaryzacji nie spełniał warunków określanych przez PZŁ jako wystarczających dla prowadzenia odstrzałów. Ale po kolei.

KOŁO ŁOWIECKIE BAŻANT NR 69 W BEŁŻYCACH (2) grudzien 2016Zabite zające w KŁ nr 69 „Bażant” w Bełżycach – biorącym udział w aferze zajęczej

Stanisław Pawluk wspominał, że afera zajęcza zaczęła narastać już w przed 2004 r. i za przykład dał łowczego swego kołam który oprócz bycia mistrzem w fantazjowaniu był świetny także w przekrętach. Ustrzelone przez niego zwierzęta, a to dziwnie mało ważyły i zdarzały się poza wpisami w książce ewidencji. W wyniku śledztwa wyszło m.in. zastrzelenie o 5 sztuk dzika za dużo, niż przewidywał plan łowiecki, łamiąc tym samym art. 52 pkt. 5, czyli dozwolenie na przekroczenie zatwierdzonego planu pozyskania zwierzyny.

Sprawa była głośna w całym okręgu i poinformowano wszelkie organy PZŁ. Jednak wkrótce stwierdzono, że… nie ma znamion przestępstwa! Ówczesny przewodniczący Głównej Komisji Rewizyjnej, Roman Osiński wyciągnął łowczego z problemów, a inny biegły był zdania, że strzelenie 33 dzików, kiedy w planie przeznaczono do odstrzału 27 sztuk, to właściwie to samo. Jak pisze Stanisław Pawluk cyt. „Biegły ten miał już doświadczenia w wybielaniu innego myśliwego, za zastrzelenie prowadzącej młodej lochy w sezonie ochronnym.”

Żaden z organów PZŁ nie raczył się zainteresować na poważnie przekraczaniem planów łowieckich, mało tego – wszyscy się wzajemnie zachwalali, a nowy przewodniczący Głównej Komisji Rewizyjnej – Ryszard Gierliński wraz z ową komisją doprowadził do umorzenia przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie dochodzenia, w sprawie narażania PZŁ na utratę mienia znacznej wartości, przez łowczego krajowego Lecha Blocha. Zwierzyna i jej stany? Pff… a kogo to obchodzi. Potem w mediach zrobimy pokazówkę w stylu „Ożywić pola” i poprosimy o kumpli z instytucji państwowych o wytępienie drapieżników, które oskarżymy o spadek zwierzyny.

hubertus_2014_22
Zabita zwierzyna w KŁ nr 47 „Bekas” w Opolu Lubelskim, gdzie przekroczono plany hodowlane.

Tymczasem w 2003 r. powstała Państwowa Straż Łowiecka, z którą szeregowi myśliwi wiązali duże nadzieje, gdyż wielokrotnie skarżyli się na olewactwo organów ścigania ws. łamania prawa łowieckiego. W Lublinie początkowo było dobrze, bo tamtejszy pierwszy komendant PSŁ, Jan Bogdan Kozyra był osobą kompetentną i do dziś jest uznany za niedościgniony wzór. Niestety będąc samotnym wilkiem w stadzie strażników wybranych w wyniku kumoterstwa, nepotyzmu i powiązań politycznych, musiał opuścić stanowisko, a jego stanowisko otrzymali kolejno Andrzej Sieńko i Stefan Kowalewski, obaj powiązani politycznie i faworyzowani przez ówczesnych wojewodów lubelskich i wybrani w niefajnych okolicznościach.

Urząd Wojewódzki w Lublinie utrwalił tradycję łamania prawa, dając tym samym sygnał dla ludności, że prawo nie dotyczy rządzących zwłaszcza, gdy na eksponowane stanowiska powołują swoich wiernych żołnierzy. Zarówno Andrzej Sieńko, a następnie Stefan Kowalewski powołani zostali bez spełnienia wymaganych warunków, czyli bez ukończenia przez kandydatów szkoleń określonych ustawą.” (http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=215 – dostęp 17.05.2017)

Przyjrzyjmy się jednak Stefanowi Kowalewskiemu, wybranemu w 2008 r. komendancie PSŁ, ponieważ to on odegrał ważną rolę w aferze zajęczej. O tym jakim był niekompetentnym strażnikiem łowieckim można spokojnie napisać osobny materiał*. Używanie służbowych pojazdów do celów własnych, lenistwo, zerowa wykrywalność przestępstw łowieckich ograniczająca się do wystawiania bzdurnych mandatów wędkarzom, markowanie łapania kłusowników i pokazowe zbieranie wnyków (co wyśmiano nawet na forum myśliwskim: http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=43050&t=43050 – dostęp 17.05.2017) czy pozbawione cienia logiki konfabulactwo w raportach, to tylko czubek góry lodowej. Wszystko za pieniądze podatników.

W końcu p. Kowalewski dotarł do 3-częściowego felietonu Stanisława Pawluka z 2008 r. pt. „Modelowa gospodarka”, w którym wykazał jak w województwie lubelskim, onedgaj zajęczym eldorado, obecnie z katastrofalnymi stanami zajęcy, koła łowieckie przekraczały zatwierdzone planem łowieckim ilości zajęcy przeznaczonych do odstrzału, a prokuratura automatycznie umarzała postępowania karne z powodu niskiej szkodliwości czynu, a także członków owych kół w postaci wysoko postawionych funkcjonariuszych w PZŁ.

021
Zabite zające w KŁ nr 25 „Uroczysko” w Lublinie, które ignorowało zalecenia dr. hab Romana Dziedzica o zaprzestaniu odstrzału i nadal zabijało zające.

Widząc okazję do wykazania się, wynajdywał kolejne koła łowieckie, które odstrzeliły więcej zwierzyny ponad zatwierdzony plan – ostatecznie było to ok. 80% kół z terenu Lubelszczyzny. Rabunkowa gospodarka łowiecka dotyczyła nie tylko zajęcy, ale m.in. kuropatw czy zwierzyny grubej. Początkowo PSŁ ostro wzięła się do pracy i w kilku przypadkach uzyskano wyroki skazujące, ale jej zapał się ostudził, kiedy okazało się, że w KŁ „Dąbrowa” w Lublinie także przekraczono plan, a łowczym był sam… Stefan Kowalewski. Ups, ale kaszana! I zamiast twardych dowodów w postaci dokumentacji kół, książek ewidencji, upoważnień do polowania indywidualnego i protokołów polowań to zbierano mało wiarygodne oświadczenia, dlaczego odstrzelono zwierzęta poza planem. A PZŁ jako organizacja był po stronie łamiących wszelkie prawa i dawała wsparcie w postaci cwanych radców prawnych.

019
KŁ nr 2 „Leśnik” w Lublinie podczas zastrzelenia 30 kaczek na jednym polowaniu zbiorowym, potem przedstawiono to jako 10 kaczek (Szczegóły tu – http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=363 – dostęp: 16.05.2017).

Sam Stefan Kowalewski przerażony ogromem afery, widmem zemsty wysoko postawionych w hierarchii łowieckiej kolegów po lufie i utratą resztek reputacji, kiedy na jaw wyszło, że sam uczestniczył w aferze zajęczej, domagał się od prokuratury umorzenia WSZYSTKICH SPRAW! Komendant Państwowej Straży Łowieckiej, instytucji opłacanej przez podatników, którego zadaniem ściganie przestępstw z prawa łowieckiego robił wszystko, by prokuratura umorzyła wszystkie brudy!

– Sugerowaliśmy prokuraturze umorzenie tych spraw, bo takie jest nasze prawo, mieliśmy taką możliwość. Zresztą nie było podstaw do innego działania – powiedział Stefan Kowalewski dla programu UWAGA TVN. Jego zdanie podzielała Genowefa Tokarska, ówczesna wojewoda lubelska.

– Czy przestępstwem jest ustrzelenie na polowaniu kilku sztuk zwierzyny więcej? Proszę nie sugerować, że prokurator kierował się wnioskami komendanta Państwowej Straży Łowieckiej. Prokurator nie musiał zastosować się do naszego wnioskuswierdziła Genowefa Tokarska, która nie dopełniła obowiązków służbowych. Ponieważ wg prawa łowieckiego i rozporządzenia MŚ ponadlimitowe odstrzały traktowane jest na równi z „bezprawnym pozyskaniem zwierzyny”, a wojewoda powinien żądać ekwiwalentu, tj. odszkodowania dla Skarbu Państwa. Jednak jak widać pupilkom władzy i zaprzyjaźnionym myśliwym wolno więcej, a nie jest to pierwszy raz, gdy p. Tokarska kryła niekompetencję swego podwładnego (więcej – http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=324 – dostęp 17.05.2017).

5Komendant PSŁ w Lublinie – Stefan Kowalewski był łowczym w KŁ nr 5 „Dąbrowa” w Lublinie, które także przekraczało plan łowiecki. M.in. dlatego też domagał się umorzenia skutków afery zajęczej.

Jednak mleko się rozlało. Oprócz lokalnych mediów sprawą zainteresowało się także CBA, które natychmiast przeprowadziło kontrolę w lubelskich urzędach. Szersze media też podłapały temat przekraczania planów łowieckich. W lipcu 2010 r. „Rzeczpospolita” opublikowała artykuł „Bezkarne łowy za miliony”, a „Uwaga TVN” wyemitowała reportaż „Myśliwi w CBA”.

– Kontrola wypadła przerażająco. Okazało się, że wojewodowie praktycznie nie wiedzieli, co dzieje się ze zwierzyną, jak wygląda pozyskiwanie zwierzyny łowieckiej w poszczególnych kołach i ile zwierząt zostaje odstrzelonych poza planem. Tylko w województwie lubelskim, w czasie rządów trzech wojewodów, Skarb Państwa stracił prawie 4,5 mln zł. – mówił Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA dla Uwagi TVN.

W swym raporcie CBA winę za nieudolne prowadzenie postępowań w sprawie przekroczenia planów hodowlanych, ponoszą komendant PSŁ Stefan Kowalewski oraz Genowefa Tokarska.

Jednak w większości spraw ws. ponadlimitowych odstrzałów umorzono z powodu małej szkodliwości czynu, a w 23 przypadkach odmówiono wszczęcia dochodzenia. A w międzyczasie lubelskie władze PZŁ nie widziały w tym nic złego i napisały sprostowanie do „Rzeczpospolitej” oskarżając tradycyjnie o szarganie dobrego imienia łowiectwa i doniosły na Stanisława Pawluka.

Marian Flis (1)Dr hab. Marian Flis, wówczas przewodniczący ZO PZŁ w Lublinie, który bronił przekraczania odstrzałów (był wówczas członkiem takowego – KŁ nr 25 „Uroczysko” w Lublinie) nie uciekając się do matactwa. Potem dr Flis prześladował Stanisława Pawluka, próbując go wrobić w polowanie poza planem.

Myśliwi, z którymi rozmawiała »Rz«, przyznają, że nielegalny odstrzał to norma, bo kół nie spotykają żadne sankcje. Ani finansowe, ani karne. – Koła łowieckie nagminnie przekraczają dozwolone limity polowań i odstrzału. Tak jest w całej Polsce, w mniejszym lub większym stopniu. Doprowadziło to do wybicia populacji zajęcy – ocenia myśliwy z Lublina.”

Jeśli kogoś to pocieszy, w 2012 r. w wyniku prokuratorskiego śledztwa Stefan Kowalewski stracił stanowisko komendanta PSŁ w Lublinie, a wraz z nim dwaj kolejni strażnicy. Ale jakichkolwiek konsekwencji nie ponieśli, bo wg Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego cyt. „bieżący nadzór nad PSŁ był prowadzony”.

Konsenkwencji nie ponieśli również uczestnicy afery zajęczej, większość z nich to byli ludzie okupujący wysokie stanowiska w PZŁ i do tej pory mające plecy w PZŁ. A jak pisał Kurier Lubelski w 2012 r. cyt. „urzędnicy wojewody wciąż nie odzyskali pieniędzy za bezprawnie odstrzeloną zwierzynę. W ostatniej kontroli sprawdzającej wykonanie budżetu w 2011 r. ponownie wytknęła to NIK. I nakazała »niezwłoczne podejmowanie działań w celu pobrania ekwiwalentu«”.

Przerażające to wszystko. Już pomijam straty finansowe spowodowane działaniami myśliwych. Pomyślmy o tych wszystkich bezprawnie zastrzelonych zwierzętach. Szczególnie o zajęcach, o które rzekomo PZŁ tak dba, a w praktyce nie przejmował się, że przestrzelano zające w trudnym dla nich okresie i nie ulega wątpliwości, że to myśliwi najbardziej przyczynili do niskich stanów zwierzyny drobnej. A Wielce Szanowni Łowczy traktują swe występki jako znikomą szkodliwość społeczną czynu i nic z tym nie zrobili.

Przekroczenia planów odstrzału zwierzyny nie powinno się traktować jak kłusownictwa – tak tłumaczył się dla „Rz” Dariusz Łukasik, łowczy KŁ „Głuszec” w Biłgoraju. A niedaj Bóg twój pies, szaraczku kochany, dziabnie zająca i myśliwi będą do upadłego cię ścigać na bezprawne pozyskiwanie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKŁ nr 91 „Azotrop” w Puławach, które przekroczyło plan odstrzału zajęcy w sezonie 2007/2008, a interwencji nie podjęto.

A nie sorki, jednak coś zrobiono – czcze pokazówki i ocieplanie wizerunku. Na stronie PZŁ Lublin można przeczytać, jak to w latach 2010-2014 szlachetni myśliwi zasilają łowiska drobnicą ku chwale ojczystej przyrody (http://www.lublin.pzlow.pl/komunikaty/2006-2015.php – dostęp: 18.05.2017). Wśród wymienionych można odnaleźć koła łowieckie mające udział w zabijaniu drobnicy ponad limit, m.in. KŁ nr 1 „Szarak” w Lublinie czy KŁ nr 84 „Przepiórka” (http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=262 – dostęp: 20.05.2017)! To jest kurczę dramat. Wpierw wybili do cna zające, a teraz pokazują jacy są dobroduszni! I przy tym wyciągnijmy łapy po dotacje WFOŚiGW w Lublinie. Ograbiliśmy Skarb Państwa zabijając za dużo zwierząt, to jeszcze weźmiemy trochę za wsiedlanie tychże zwierząt (http://www.lublin.pzlow.pl/okreg/2012/2012-001.php i http://www.lublin.pzlow.pl/okreg/2014/2014-003.php – dostęp: 18.05.2017).

KŁ Szarak zabity zającUpolowany zając w KŁ nr 1 „Szarak” w Lublinie, którym wykryto przekroczenie odstrzałów zajęcy.

A najbardziej kuriozalny okazał się dla mnie materiał PulsMiastaTV z 2013 r., gdzie prezentowano wsiedlanie zajęcy w okolicach Białej Podlaskiej, a przed kamerą przemawiał Ryszard Mączyński, prezes KŁ „Ponowa” w Białej Podlaskiej. Ten sam Mączyński co załatwiał pozaplanowe polowania dla marsz. Sejmu Bronisława Komorowskiego. To samo KŁ „Ponowa” w Białej Podlaskiej, co dokonało w latach 2005-2007 przekroczenia limitów odstrzałów i było znane w środowisku w robieniu przekrętów. (http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=220 i http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=147 – dostęp: 19.05.2017).

Populacja zająca doszła do dna (…) na naszym terenie i trudno odbić się od dna i w związku z tym potrzebna jest introdukcja. Bez niej nie odbudujemy populacji.

„Głównym inicjatorem w naszym (…) akcji wsiedlania zająca jest członek Okręgowej Rady Łowieckiej, kol. Ryszard Gierliński, (…) bardzo mu zależało na tym, żeby ta introdukcja nastąpiła jak najszybciej. Jest to program 3-letni, także co roku będziemy wsiedlać zająca.

Dla przypomnienia – p. Gierliński ratował z taratapów Lecha Blocha, tak jak p. Mączyński należy do KŁ nr 89 „Siemień” w Lublinie, gdzie także dokonano ponadlimitowych odstrzałów. A w Białej Podlaskiej myśliwi z KŁ nr 15 „Ostoja” odstrzelili o 12 zajęcy niż wymagał plan łowiecki, a postępowanie oczywiście umorzono, a kol. Mączyński i Gierliński na pewno o tym wiedzieli. I kogo obwinią? (http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=219 – dostęp 18.05.2017)

Mamy problem kłusujących psów, które występują w naszym łowisku w ilości nie mniejszej niż jak ilość zajęcy.

A jak pisze PulsMiasta.pl – cyt. „Jest to wina przede wszystkim drapieżników także tych skrzydlatych , które potrafią być bardzo agresywne są bardzo agresywne. Począwszy od bociana skończywszy na wszelkiego rodzaju drapieżnikach typu jastrząb, myszołów.”

Film można obejrzeć tu:

Łał! Trzeba mieć niezły tupet, by najpierw uczestniczyć w legalnym kłusownictwie drobnicy i ukrywaniu związanych z tym przekrętów, a teraz mamić ludzi „szlachetnymi reintrodukcjami” i zwalać winę na drapieżniki!

Ryszard Mączyński i przewodniczący GKR PZŁ, Ryszard Gierliński. W kołach, do których należeli dokonywano ponadlimitowych odstrzałów. Potem ci ludzie mamili opinię publiczną wsiedlaniem zajęcy i zwalaniem sytuacji na inne czynniki.

No, ale myśliwi jak zwykle niewinni, bo jak pisała Prokuratora Rejonowego w Białej Podlaskiej cyt. „Dochodzenie, dotyczyło zaistniałego w okresie od 2004 r. do 2006 r. w Białej Podlaskiej przekroczenia pozyskania zwierzyny w postaci zajęcy przez Koło Łowieckie nr 15 »Ostoja« o łącznie 12 sztuk (…) umorzono (…) z uwagi na znikomą szkodliwość czynu. Przekroczenie planu było skutkiem braku komunikacji miedzy myśliwymi, nie było znaczne i nie doprowadziło do zachwiania równowagi populacji zajęcy.

Czyli jak myśliwy przekroczy plan łowiecki, to nic się nie stało i równowaga populacji została zachowana. Ale jak lis zje jednego zająca na ruski rok, albo kruk skubnie padlinę, to ta równowaga zostaje zachwiana…

hubert96_008KŁ nr 15 „Ostoja” w Białej Podlaskiej było jednym z tych kół, gdzie zabijano ponad limit zające, a sprawa została umorzona. Zdjęcie z 1996 r. Ciekawe ile z tych tu zajęcy było poza planem pozyskania?

Wiele uczestników afery zajęczej do tej pory są wysoko postawieni w hierarchii władz PZŁ. Są to osoby skorumpowane, nie szanujące prawa, przyrody i zwykłej przyzwoitości, a o każdym można napisać osobny artykuł. Osoby, które jak najbardziej przyczyniły się do katastrofalnej sytuacji drobnicy i odwracają zająca omykiem mówiąc o „reintrodukcjach/restytucjach”, „trosce o przyrodę” i innymi frazesami.

I teraz PZŁ mając tyle brudu ma czelność domagać się obecności Dnia Ziemi i mamić ludzi swoją propagandą? No friggin’ way!

/KingKung

Pokot po polowaniu na Pusznie Godowskim grudzień 2014 KL BAzantZabite zające w KŁ nr 93 „Bażant” w Poniatowej. Jak pewnie domyślacie i to koło zabijało ponad limit. A oto co piszą na swej stronie internetowej:
W celu utrzymania na wysokim poziomie populacji zwierzyny drobnej Koło prowadzi walkę ze szkodnikami i kłusownictwem.”

ŹRÓDŁA:

Artykuły Stanisława Pawluka:
„Afera zajęcza”

 

„Jak to z komendantem PSŁ było”

 

„Modelowa gospodarka”

 

„»Duża afera« o małe zające!”

 

„Co warte jest »Sprostowanie« PZŁ”

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=363 (dostęp: 16.05.2017)

 

„Kontrola CBA w UW w Lublinie”

http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=268 (dostęp: 17.05.2017)

 

„Dwa stracone lata”

http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=272 (dostęp: 17.05.2017)

 

„Ekwiwalenty są ściągane”

http://dziennik.lowiecki.pl/listy/tekst.php?id=83 (dostęp: 21.05.2017)

 

„Czy wojewoda kryje przekręty komendanta PSŁ?”

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=324 (dostęp: 17.05.2017).

 

„Flisowe prostowanie prostego”

http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=262 (dostęp: 20.05.2017)

 

„Kolejna ściema dr Flisa”

 

 „Kolegialnie w Lublinie to jednoosobowo”

http://dziennik.lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=15 (dostęp: 20.05.2017)

 

Materiały medialne:

„Jest lepszy wizerunek myśliwych”, Janusz Kibic

http://lowiecki.pl/newsy/tekst.php?id=11 (dostęp: 20.05.2017)

„Latami bezkarnie mordowali zwierzęta”, Łukasz Chomicki, Barbara Majewska

http://www.kurierlubelski.pl/artykul/127986,latami-bezkarnie-mordowali-zwierzeta,id,t.html (dostęp: 19.05.2017)

„Myśliwi na celowniku CBA”, Łukasz Chomicki, Barbara Majewska

http://www.kurierlubelski.pl/artykul/214868,mysliwi-na-celowniku-cba,1,id,t,so.html (dostęp: 19.05.2017)

„Bezkarne łowy”, Izabela Kacprzak

http://www.rp.pl/artykul/508405-Bezkarne-lowy–za-miliony.html#ap-7 (dostęp: 16.05.2017)

„Myśliwi w CBA”

http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/mysliwi-w-cba,139081.html (dostęp: 18.05.2017)

„Wielka czystka w Państwowej Straży Łowieckiej w Lublinie”

http://www.dziennikwschodni.pl/lublin/wielka-czystka-w-panstwowej-strazy-lowieckiej-w-lublinie,n,1000152163.html (dostęp: 16.05.2017)

„Komendant wojewódzki straży łowieckiej został odwołany”, Aleksandra Dunajska

http://lubelskie.naszemiasto.pl/artykul/komendant-wojewodzki-strazy-lowieckiej-zostal-odwolany,1421593,art,t,id,tm.html (dostęp: 16.05.2017)

„Lubelszczyzna: Myśliwi łamali prawo”, Aleksandra Dunajska

http://www.kurierlubelski.pl/artykul/607205,lubelszczyzna-mysliwi-lamali-prawo,id,t.html (dostęp: 18.05.2017)

*A jeśli bardziej was ciekawi całokształt twórczości Stefana Kowalewskiego, to życzę miłej lektury:

Wykorzystywanie pojazdu służbowego do celów prywatnych (głównie polowań) z kierowcą opłacanym z pieniędzy podatników;

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=216 (dostęp: 17.05.2017)

Pozorowanie działań kłusowników i brak noszenia przepisowego umundurowania;

http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=260 (dostęp: 17.05.2017),

Podkładanie fałszywych wnyków, a następnie ich zbieranie celem propagandy medialnej;

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=284 (dostęp: 17.05.2017)

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=43050&t=43050 (dostęp: 17.05.2017)

Przedłużanie sobie weekendów, a w międzyczasie policja była skuteczniejsza w tropieniu przestępstw łowieckich niż PSŁ;

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=280 (dostęp: 17.05.2017),

Wrobienie Boga ducha winnego myśliwego w zabitą lochę, prawdopodobnie żeby ten w wyborach nie wygryzł p. Kowalewskiego z funkcji łowczego;

http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=272 (dostęp: 17.05.2017)

Zniszczenie samochodu służbowego i zmuszenie swego podwładnego za opłacenie naprawy;

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=324 (dostęp: 17.05.2017)

Mobbing podwładnych, którzy mieli sprzedawać nieprawidłowości w PSŁ (co było nieprawdą).

http://dziennik.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=216 (dostęp: 17.05.2017)

Myśliwi zabijają rzadkie, chronione i zagrożone gatunki za pieniądze, dla trofeum i sportu.

Chciał byś może zapolować na zwierzę objęte ścisłą ochroną gatunkową? Wpisane do czerwonej księgi gatunków zagrożonych wyginięciem? Spróbować pieczeni z cietrzewia?  Żaden problem! Wystarczy, że należysz do Polskiego Związku Łowieckiego i masz pieniądze. Korzystając z rodzimych Biur Polowań, możesz udać się do dowolnego kraju europy i w ramach ”Turystyki Łowieckiej” zapolować sobie na Wilka, Rysia, Niedzwiedzia, Głuszca, Cietrzewia, Kozicę, Świstaka, Żubra… A potem zapłacisz dodatkowo za trofeum, które legalnie przywieziesz do kraju, i powiesisz sobie nad kominkiem jako dowód swego ‘’męstwa.’’ A, że inne organizacje poświęcają pieniądze, wysiłki i starania , lata pracy dla ratowania tych gatunków? Ciebie to nie obchodzi. Jesteś myśliwym , byłeś w lesie i wiesz wszystko lepiej. Po co masz słuchać bredzenia jakichś nawiedzonych zielonych oszołomów z miasta. Wilk to szkodnik! Trzeba tępić.

10369144_786446888096305_6904729347772411073_n

Liczy się przecież przeżywanie ‘’emocji łowieckich’’ , czego bezrozumna pseudoekolgiczna zielona tłuszcza nigdy nie zrozumie,tak samo jak metod chronienia zagrożonych wyginięciem gatunków poprzez strzelanie do nich. Brak kompletnej świadomości ekologicznej przez podających się za ‘’jedynych słusznych obrońców przyrody’’ w kapeluszach, jest co najmniej żenujący.

10348607_809123319161995_3590316282994344730_n

Jest to można powiedzieć szyderczy policzek wymierzany bezustannie wszystkim organizacjom, których członkowie całe życie i pracę poświęcają dla ratowania jakiegoś gatunku, często finansując to z dobrowolnych darowizn, tymczasem są osoby które ‘’ochronę przyrody ‘’ rozumieją zgoła inaczej. Te osoby płaca kilkadziesiąt tysięcy złotych za możliwość zabicia np rysia, po to tylko by spreparowaną skórę powiesić sobie na ścianie. To myśliwi.

1932247_606460416094954_1232066039_n

Część z nich ochoczo korzysta więc z możliwości poszerzenia swojej gamy trofeów i przeżycia dodatkowej adrenaliny podczas polowania na drapieżnika. Inni, prowadzący ‘’Biura polowań’’ uczynili sobie z trzebienia zagrożonych gatunków intratny sposób na życie i dorobek.
Jakby nie patrzeć, takie praktyki stoją w sprzeczności z etyką myśliwską, której slogany tak oto głoszą:
4. ”Myśliwy nie szuka w uprawianiu łowiectwa korzyści materialnych, myślistwo bowiem nie może być środkiem do ich osiągania. Najcenniejszą korzyścią myśliwego jest obcowanie z przyroda oraz doznawanie przeżyć łowieckich i radości w gronie braci myśliwskiej.”
Więcej na temat etyki myśliwskiej przeczytasz w poniższym opracowaniu:
Przewodnik po Etyce Myśliwskiej 

fjjdsjsdj
Jak się domyślacie, dla swych pomylonych praktyk mają wytłumaczenie. A to w tym czy innym kraju głuszców jest jeszcze ‘’za dużo’’ i muszą ‘’gospodarować’’. Albo, przecież cały rok tłuką lisy w miejscu występowania głuszca, więc co za różnica jak zabiją jednego, którego schwytał, by drapieżnik. Ale z jednej strony bardzo dobrze, że to robią. Dzięki temu mamy dosadny obraz i pogląd, tego co w głowach tych ludzi siedzi. Bo jak można ufać i wierzyć osobie, która w Polsce zajmuje się ratowaniem Głuszca pracując w fundacji powołanej dla jego rzekomej ochrony, a w wolnym czasie jedzie na Białoruś lub do Finlandii zabijać tamtejsze ptaki? Gdyby zależało im na ochronie, zamiast płacąc za zabicie, odkupywali, by tamtejsze ptaki, aby w drodze odłowu zasilić rodzime populacje. Inni bredzą coś o odstrzale tylko starych i chorych, jeszcze inni otwarcie o chęci przeżycia emocji łowieckich, zdobycia trofeum czy spróbowania mięsa z rzadkiego gatunku.

11079640_809149922507849_9050316400865265981_n

I nie, to nie są ‘’kłusownicy’’ jak zawsze starają pokrzyczeć na naszej stronie myśliwi. To osoby należące do PZŁ lub innych łowieckich stowarzyszeń w swoich krajach, na co dzień cieszące się uznaniem, sympatią i nawet zazdrością innych kolegów, kiedy udowadniają chwaląc się zdjęciami na forach, że stać ich na zabicie Niedźwiedzia czy Cietrzewia.

A jak wygląda myśliwska ‘’troska’’ o chronione gatunki? Tutaj sami nie kryją się z tym, że robią to tylko dlatego, aby w przyszłości, po odbudowie populacji znów zapolować. Dają temu często wyraz w komentarzach w sieci i na forach. Przykłady poniżej:

12439093_843717509072413_990747056459119839_n
Taki komentarz pojawił się pod postem na osi czasu Polskiego Związku Łowieckiego.

12279444_432325230296623_76571511_o
A tu już szczere wyznanie myśliwego na forum łowieckim.

1826073375_653075684888242_305353390_o

Nie ma tego jednak złego… dzięki takim materiałom i zdjęciom, wiemy, że trzeba walczyć o przyrodę ze środowiskiem łowieckim z całych sił, zanim zostanie ona doszczętnie zrujnowana przez myśliwskich pseudoekologów. I nie wierzyć w ani jedno ich słowo.

polowanie-282

1486835_569924596415203_66602941_n
W połowie XIX w., w efekcie kłusowniczego procederu kozica tatrzańska należała już do zwierząt ginących.Obecnie w całych Tatrach żyje około 500 kozic, w tym po stronie polskiej ponad sto. Pewnie robią duże szkody…

b10_ag2

polowania na Slowacji
Myśliwi z pokotem wilków, na Słowacji.

polożubry2 (1)
Do sprzedania odstrzał krowy Żubra. Ocaleni  przedstawiciele współczesnej megafauny do ostrzału za 20 tys zł.

10930947_786449074762753_8132771551969911677_n

10517506_914185541934934_46078767897005080_n (1)
W starciu z współczesnym człowiekiem przegrywa prawie każda żywa istota. Jedyny gatunek ,który nie podlega żadnym regulacjom i ograniczeniom,zasiedla ciągle nowe tereny ,zabiera innym miejsce do życia…i nieustannie zabija,zabija,zabija , choć nie musi ani nie potrzebuje. Ale to wilk jest zawsze tym krwiożerczym i złym.

997082_815604655161918_8122674065844949595_n

12249613_1531707787145106_1360721467234720223_n

Więcej o bezmyślnym trzebieniu Głuszców i Cietrzewi, oraz jak myśliwi przyczynili się do spadku liczebności tych gatunków przeczytasz tutaj:

Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki. 

Kolejny zastrzelony pies?

Następny  ‘’dziwny przypadek’’. Dostaliśmy od naszego czytelnika serię zdjęć owczarka niemieckiego, z dziwną raną przy zadzie, znaleziony na polu obok lasu, jakieś 100 m od zwyżki myśliwskiej. Taki tam zbieg okoliczności, jak to zawsze. I dziękujemy za taką postawę, fizycznie nie możemy być wszędzie, a tylko od Was i Waszej reakcji zależy często wykrycie i nagłośnienie takich spraw. Wy też drodzy czytelnicy macie wpływ na informacje jakie pojawią się na tej stronie.

hhhffddfd

Pole przy leśnictwie Tarce, nadleśnictwo Jarocin. Pomiędzy miejscowościami Kadziak , Luszczanow, Ludwinow, 10 kilometrów od Jarocina. Na tym obszarze gospodaruje koło łowieckie ‘’Darz Bór’’ , okręg PZŁ – Kalisz. Możemy oczywiście przyjąć ulubioną interpretację, że to kłusownicy prują z ambon i zwyżek myśliwskich do psów, robiąc myśliwym smród koło pióra.  Jednak to co czytamy wielokrotnie od członków PZŁ, którzy prezentują swoje prywatne poglądy w przestrzeni publicznej, skłania ku innej interpretacji. Myśliwi wielokrotnie nie zostawiali na biegających luzem psach suchej nitki, deklarując chęć wystrzelania wszystkich wałęsających się porzuconych psów, jako ‘’szkodników łowiska’’. Publikowaliśmy te poglądy uwiecznione na screenach w tych artykułach:

Myśliwi pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją

Bezimienne ofiary krwawego hobby 

Życie psa dla myśliwego nie znaczy nic, podobnie jak życie innych zwierząt. Inni z kolei posyłają swoich psich niewolników po rany i śmierć podczas szczucia dzików na polowaniu, a gdy pies zostanie przez dzika zabity, kupują i szkolą następnego. Tak to w praktyce wygląda, co opisywaliśmy i pokazaliśmy tutaj :

Jak myśliwi posyłają własne psy na śmierć 

Psy zastrzelone na polowaniach

Te poniższe zdjęcia pokazaliśmy dwóm znajomym weterynarzom. Oboje skłaniają się ku interpretacji rany postrzałowej, z zastrzeżeniem, że aby to stwierdzić na 100% trzeba, by zobaczyć na żywo z bliska, lub włożyć palec w otwór.

17974062_120332000313900028_1703912468_n

18073603_120332000333415359_1429037581_n

Pogodny kwietniowy wieczór. Cichną echa wiosennych śpiewaków, choć las tętni jeszcze ptasim gwarem. Siedzący na zwyżce myśliwy niecierpliwi się. Miał dziś rozkoszować się naturą zabijając coś przy okazji, tymczasem pole otoczone skrajami lasów pozostaje puste. Zwierzyna nie nadchodzi. Szarówka przechodzi stopniowo w ciemny zmrok. Widoczność się pogarsza, tu i tam oko mamią cienie. Wtem z czarnej ściany lasu wyłania się biegnący kształt. Czy to dzik, wilk, a może pies? Na pewno dzik! Sylwetka odcina się niewyraznie na tle szarego pola. Księżyca brak, wokół panuje czerń. Zwierzę przemieszcza się, trzeba szybko podjąć decyzję. Podnieconego myśliwego już opanowała ‘’gorączka łowiecka’’ , ręce trzęsą się. Z pewnością dzik!

18136471_120332000330187881_1109271809_n

Wersja 2. Myśliwy rozpoznaje biegnącego psa. Wzbiera w nim wściekłość i gniew. ‘’Co za szkodnik! Będzie mi zwierzynę płoszył i kłusował, o którą ja tak dbam!’’. Nie wstrzymując się zbytnio dokonuje egzekucji psa, który na moment zatrzymał się węsząc. Rani go w zad. Zwierzę z niewładnymi tylnymi łapami czołga się przez pole, próbując uciec od hałasu, bólu i strasznego miejsca. Myśliwy uśmiecha się : ‘’Już nie pogoni żadnej sarny – jednego szkodnika mniej’’ , kwituje ucieszony.

18072464_120332000379408454_643280973_n

Jak było naprawdę nie wiemy i nie dowiemy się. Psa nikt podobno nie szuka, i leży tam do tej pory. Jednego ‘’szkodnika’’ mniej… Antoine de Saint Exupery napisał kiedyś ‘’Stajesz się odpowiedzialny za to co oswoisz’’. Tak my jesteśmy odpowiedzialni za swoje psy, to co robią, i jak się zachowują. Nawet i te ‘’bezpańskie’’ nie są niczemu winne, kiedy głodne zgodnie z instynktem przetrwania pogonią za dziką zwierzyną. Jak widać na poniższym zdjęciu widok ze zwyżki do strzału wręcz idealny. W oddali widzimy martwego psa.

18109809_120332000348844803_1382039648_n
Widok na martwego psa – ujęcie wykonane ze zwyżki myśliwskiej. 

Myśliwi strzelają często i gęsto do nierozpoznanego celu, myląc notorycznie gatunki zwierząt, albo i ludzi czy zwierzęta domowe lub gospodarskie, jak tłumaczą najczęściej, z dzikami. Efekty tych zabaw dokumentujecie Państwo podczas swoich spacerów i włóczęg…  Wszystko dokumentujemy w dziale Wypadki / Przestępstwa , na naszej stronie.

18136465_120332000358374324_1864135026_n
Zwyżka myśliwska nieopodal miejsca odnalezienia martwego psa z raną. 

18009167_120332000299527260_997895851_n

Pijany myśliwy z bronią zaatakował Strażnika Łowieckiego

W czerwcu 2016 roku, Dziennik Wschodni opisał szczegółowo sprawę pijanego myśliwego, który z dubeltówką rzucił się na przeprowadzającego kontrolę strażnika łowieckiego. Przypadek ten umknął nam w natłoku innych bulwersujących wydarzeń z codziennego żywota myśliwskiego, które przedstawialiśmy. Publikujemy go więc teraz.

jak-bezpiecznie-obchodzic-sie-z-bronia-mysliwska-831x560

Wstrząśnięci byli nawet sami myśliwi, bo jak się okazało, napastnik od ponad 2 lat polował razem z nimi w kole łowieckim, i rzecz jasna uchodził za pewne w oczach innych z nim polujących za ”dobrego kolegę i etycznego myśliwego”. Cóż, standardowo. Przejdźmy teraz do opisu wydarzeń, według reportażu Dziennika Wschodniego.

 ”Pijany i uzbrojony w sztucer oraz dubeltówkę mężczyzna zaatakował strażnika łowieckiego. Myśliwi są wstrząśnięci, bo agresor jest jednym z nich – Niewiele brakowało, by doszło do tragedii. To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął – przyznaje Andrzej Sieńko, komendant Straży Łowieckiej w Lublinie, który brał udział w zatrzymaniu kłusownika.

Pijany 48-latek miał ze sobą naładowaną broń. Do groźnego incydentu doszło w minioną środę na terenie biłgorajskiego koła „Głuszec”. Szef Straży Łowieckiej i jego podwładny wracali trasą Frampol–Lublin z kontroli punktu skupu dziczyzny. Na wysokości miejscowości Gródki zauważyli zaparkowany pod lasem samochód, obok którego stało trzech mężczyzn. – Zainteresowaliśmy się nimi, bo jeden miał na sobie strój myśliwski. W pobliżu biegał też pies. Chcieliśmy sprawdzić, czy to na pewno legalne polowanie. Na nasz widok mężczyźni wskoczyli do samochodu i zaczęli uciekać. Dogoniliśmy ich dopiero w lesie, gdy skończyła im się droga – relacjonuje Sieńko. – Kolega zauważył tam też drugi samochód stojący w krzakach. Kiedy podchodził do niego, ze środka wyskoczył człowiek z dubeltówką i sztucerem. Strażnik zaczął krzyczeć, żeby rzucił broń i że jest ze straży. Ja w tym czasie krzyczałem to samo, bo szło na mnie trzech innych mężczyzn. Kazałem położyć im się na ziemi. Posłuchali. W tym czasie strażnik zaczął wzywać pomocy. Sieńko ruszył w jego kierunku, a zatrzymani mężczyźni uciekli. – Zobaczyłem, że kolega szarpie się z kłusownikiem. Napastnik był bardzo agresywny. Bił go, popychał, rozdarł koszulę. Kolega cały czas trzymał kurczowo lufę, żeby tamten nie celował w jego kierunku. Dobrze, że to robił, bo potem okazało się, że broń była naładowana. Tylko krok dzielił nas od tragedii – przyznaje Sieńko.

To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął. Poszkodowany strażnik przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ma skręconą rękę i wiele siniaków od ciosów zadanych kolbą. Sam Sieńko oraz jeden z wezwanych na miejsce policjantów też odnieśli rany – zostali pogryzieni przez psa, który miał być wykorzystany w nielegalnym polowaniu.

Zatrzymany to 48-latek z Turobina. Podczas zdarzenia był pijany. Miał 1,64 promila alkoholu – wyjaśnia st. szer. Monika Sałaban z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju. – Zabezpieczyliśmy posiadaną przez niego broń i prowadzimy czynności w tej sprawie. Na razie mogę potwierdzić jedynie, że był to myśliwy, który kłusował na terenie innego okręgu myśliwskiego. Potwierdzają to myśliwi.

To członek naszego koła z dwuletnim stażem – przyznaje Stanisław Dybza, łowczy koła „Bażant” w Turobinie. – Rozmawiałem z nim o środowych wydarzeniach. Tłumaczył, że w miejscu, w którym został zatrzymany ma pole, a dziki niszczą mu pszenicę. Podobno chciał je odstraszyć i dlatego pojechał tam z bronią. Nie wierzę w to tłumaczenie, bo gdyby chciał działać legalnie, mógł odstraszyć zwierzęta petardami lub wystąpić do koła w Biłgoraju o odstrzał. Nie zrobił tego. Wszystko wskazuje na to, że brał udział w nielegalnym, zbiorowym polowaniu z psami. Potem napadł na funkcjonariusza. Dla tego pana kariera myśliwego skończyła się. Czekamy tylko na oficjalne powiadomienie o sprawie. Czeka go też sprawa karna. Skontaktowaliśmy się z myśliwym podejrzewanym o kłusownictwo i atak na strażnika. Nie chciał rozmawiać o wydarzeniach ze środy. – To nie było pierwsze nielegalne polowanie na naszym terenie – mówi nam anonimowo myśliwy z koła „Głuszec”. – Od dłuższego czasu mieszkańcy zgłaszali nam, że z tamtego rejonu słychać strzały. Sprawdzaliśmy to, ale żaden myśliwy nie wpisywał tego do dokumentacji. Najwyraźniej było to tzw. ciche pędzenie przez las z nagonką – podejrzewa. ”

Źródło:
http://www.dziennikwschodni.pl/zamosc/mysliwy-z-dubeltowka-zaatakowal-straznika-lowieckiego,n,1000182883.html

duck-hunting-silhouette-clipart-panda-free-clipart-images-qb3CKx-clipart

Czyli tak, w okolicy regularnie odbywały się nielegalne polowania zbiorowe z psami. Wykonywał je członek koła łowieckiego, należący do PZŁ, będący pod wpływem alkoholu, wespół z innymi pomocnikami – kłusownikami / myśliwymi.
Ten przypadek pokazuje dobitnie, jak może wyglądać rzeczywistość w świecie myśliwskim. Pomniejsze koła łowieckie, funkcjonują sobie jak osobne zagrody, gdzie życie ich członków poza sprawami rodzinnymi i zawodowymi,  toczy się głównie wokół polowania, pozyskania, ”wykonywania racjonalnej gospodarki łowieckiej”. Każdy kłusuje jak chce, bez wiedzy innych, a dopóki jakaś sprawa nie rozbłyśnie głośno, dopóty jest się ”dobrym kolegą i etycznym myśliwym” w ocenie innych. Gdy następuje burza medialna, jakby automatycznie ten były kolega nazywany zostaje kłusownikiem. Przez 2 lata nikt nie zorientował się co robił? Myśliwi albo są ślepi, albo celowo ukrywają wśród siebie takich osobników.  Nikt im nie  przeszkadza. ”Gospodarują” sobie zwierzyną, łowiskiem, wszystko ”wiedzo najlepiej” , zatracają się w stworzonym przez siebie światku. Czasem jednak, ktoś wchodzi w paradę. A to spacerowicz, fotograf, miłośnik natury, który śmie akurat pałętać się po lesie, kiedy pan myśliwy etycznie dba o to, byśmy nie wyginęli z głodu od plądrujących zwierząt. W tym przypadku sielską idyllę przeżywania emocji łowieckich przerwali strażnicy. Jak wytłumaczyć zachowanie tego myśliwego? Działał pod wpływem wściekłości, czy też strachu z powodu przyłapania podczas przestępstwa?

Co ”najlepsze” mężczyzna ten polując przeszedł przecież wszystkie ”rygorystyczne testy”, jak twierdzą myśliwi, które wykluczać mają ewentualną niepoczytalność, problemy psychiczne i wszelkie przeciwwskazania dla posługiwania się bronią. Nikt jednak na żadnym etapie niczego nie zauważył…Ekologiczne organizacje pozarządowe od lat postulują o dodatkowe okresowo powtarzalne badania psychiatryczne i testy sprawnościowe dla osób polujących. Bezskutecznie, a kolejne odkrywane przypadki przestępstw, często świadczące o nadmiernej agresji lub niepoczytalności zatrważają.Sporo z nich można przejrzeć u nas w zakładce
Wypadki / Przestępstwa.  Przerażające, że przez ponad 2 lata ten myśliwy korzystał z broni, stwarzając zagrożenie nie tylko dla kolegów podczas polowania, ale przede wszystkim dla postronnych osób korzystających z lasu.
Przypomina mi się film zamieszczony przez grupę Warszawiacy Przeciw Myśliwym, na którym polujący myśliwi poturbowali spacerowiczów, obrażając i przeklinając, a na końcu jeden z nich zaatakował aktywistów kijem. Film można zobaczyć pod tym linkiem:

https://www.facebook.com/pg/Warszawiacy-Przeciw-Myśliwym-1201969473219585/videos/?ref=page_internal 

I jeszcze pies, który pogryzł jednego ze strażników. Jak utrzymują myśliwi; ”Psy używane do polowań, to najbardziej posłuszne, spokojne i karne zwierzęta!”. 
Tak…widać do czego prowadzi celowe rozwijanie najkrwawszych instynktów u psów, które podczas rozmaitych szkoleń z żywymi zwierzętami są przyuczane do polowań. Myśliwi nazywają to rozwijaniem pasji u psa…  Oczywiście, jak wynika z opisu, biegał sobie luzem.

Z pewnością, to był dobry kolega, etyczny kłusownik, wspaniały myśliwy i kto tam jeszcze.

13418780_887324581378372_3702289045852508021_n

Kto zastrzelił Łosia?

Kilka dni temu dostaliśmy niepokojąca wiadomość od jednego z naszych czytelników, za co od razu serdecznie dziękujemy. Tylko takie postawy i zainteresowanie społeczeństwa mają szansę przechylić szalę tej nierównej walki o zwierzęta i przyrodę… a tym samym walki o nas samych.

1   2

Ekipa NPRM podjęła się próby prześwietlenia tego wypadku.

W skrócie:

Dnia 16.03.2017r Urząd Gminy Dąbrówka otrzymał zgłoszenie o martwym łosiu.

Po wizji w terenie w dniu 16.03.2017r. w związku z tym, że zachodziły podejrzenia, że łoś został zastrzelony, pracownicy Urzędu Gminy w Dąbrówce, powiadomili Policję.

Dnia 17.03.2017r. Komisariat Policji w Radzyminie przesłał pismo z informacją, że zwierzę nie będzie zabezpieczone do postępowania

W związku z powyższym, tego samego dnia, pracownik Urzędu powiadomił firmę, z którą Gmina Dąbrówka ma podpisaną umowę na odbiór i utylizację martwych zwierząt, by odebrali zwierzę, co też w dniu 17.03.2017r uczynili.

SONY DSC


Dnia 21.03.2017. Urząd Gminy w Dąbrówce otrzymał postanowienie o umorzeniu dochodzenia z Prokuratury Rejonowej w Wołominie.

Sprawa jest bulwersująca z wielu przyczyn.

Po pierwsze – w okolicy ambony postrzelony zostaje łoś. Zwierzę upada, podnosi się i próbuje uciekać, choć trzy kule, które utkwiły w grzbiecie odbierają nadzieję na przeżycie. Strach tylko i płonna nadzieja na przetrwanie, pchają to konające, cierpiące zwierzę jak najdalej od ambony. Niestety łoś jest już w takim stanie, że nie daje rady iść. Kona w obrębie stu metrów od miejsca, z którego jakiś tchórzliwy typ zabawiał się w pana życia i śmierci. Bawił się zdecydowanie dla samej frajdy, skoro olał nawet sprawdzenie, czy zwierzę dostało, czy nie – co przy takiej odległości nie było żadnym problemem.

Po drugie – dochodzenie postrzałka to nie wybór – chce mi się, czy nie?! – to obowiązek wynikający z przepisów prawa oraz tzw, ”etyki łowieckiej”. Człowiek ten popełnił poważne wykroczenie, czego świadome były osoby zgłaszające zwierzę i służby wezwane na miejsce.

SONY DSC
Po trzecie – polowanie mogło być nielegalne, skoro jego wyniki zostały tak skrzętnie ukryte (O sprawdzenie rejestru polowań poprosimy tutaj PZŁ – stawiam, że zainteresowania sprawą nie wzbudzimy). Czyli osobnik, który tak doskonale się wtedy bawił popełnił nie tylko wykroczenie, ale prawdopodobnie jest przestępcą, kłusownikiem, choćby miał i dziesięć piórek w tyłku oraz całą masę znajomości. Choćby koledzy nie wiem jak piali z zachwytu nad ”dobrym kolegą i etycznym myśliwym”.

Kolejne – zwierzę zostaje zgłoszone co najmniej dwa dni po jego wykryciu. Ileż to mądrych głów pracowało nad tym, jak sprawę zatuszować. I wymyśliły, nie przeczę, żadnej wzmianki w mediach, ogólna cisza. Gdyby tylko nie ten NPRM…

Na miejsce przyjeżdża przedstawiciel Urzędu Gminy …. znajduje łosia z ranami wlotowymi, mogącymi świadczyć jedynie o postrzale, nieopodal jest ambona, teren zalesiony, jak widać na mapie. Nie wezwano natomiast nikogo, kto mógłby stwierdzić, czy potwierdzić obrażenia od postrzału. Zresztą, chyba, nikogo zbytnio to nie interesowało. Ot, wypadek przy pracy, pomylił z dzikiem…

SONY DSC
Urzędnik wzywa policję. Na miejsce przyjeżdża patrol z Komisariatu w Radzyminie. Policjanci są zainteresowani raczej zamieceniem sprawy pod dywan, niż wszczynaniem jakiegokolwiek śledztwa. Bo i po co?! Łoś już martwy, zresztą i żywy wrażenia by pewno na nich nie zrobił, więc co za różnica, że ktoś go ukatrupił. Przecież, jest ich za dużo…
Co najmniej jeden z policjantów z owego komisariatu jest myśliwym… myślę, że to tłumaczy dobitnie zachowanie reszty kumpli. Przynajmniej jeden – to też sprawdzimy w najbliższym czasie.

odbiór padliny

Dwa dni później do gminy przychodzi pismo z komendy radzymińskiej informujące, że zwierzę nie zostanie zabezpieczone do postępowania. No nie będzie, bo nikt nigdy nie miał zamiaru postępowania w tej sprawie prowadzić. Pismo podpisuje st. asp. Magdalena Królikowska, jak na zdjęciu.

nie zabiorą

Tego samego dnia łoś zostaje zabrany przez, jakkolwiek dziwnie to brzmi, Zbiornice Padliny. Jak niżej.Cztery dni później gmina dostaje pismo z Komendy Powiatowej w Wołominie, podpisane przez sierż. szt. Krystian Pawelec. Postanowiono umorzyć dochodzenie, przed jego wszczęciem, a postanowienie to nie wymaga uzasadnienia.

umorzenie

Mnożą się pytania.

Kto strzelał? Jakim prawem? Dlaczego ewidentne przestępstwo zostało tak doskonale ukryte? Na czyje zlecenie? Tego nie wiadomo.
Widać natomiast jak szybko i sprawnie działają służby…

Im dalej w las, tym ciekawiej. Chcąc ustalić kilka faktów, napotykamy na trudności. Niektóre z pomniejszych kół łowieckich widnieją w rozmaitych rejestrach, nie posiadają jednak stron internetowych, ani nie można wyszukać choćby tego, kto jest ich prezesem, czy członkiem zarządu. Z kolei na znalezionych stronach po raz pierwszy spotykamy się z praktyką podawania w spisie członków koła samego imienia, z pierwszą literą nazwiska. Na jeszcze innych stronach jesteśmy informowani o zabezpieczeniu tych informacji hasłem / szyfrem, widocznych tylko dla zarejestrowanych członków. W kolejnych brak do wglądu spisu polujących. Lokalne towarzystwo jak widać dobrze funkcjonuje sobie incognito, przy okazji zabawiając się kosztem zwierząt. Ręka rękę myje. Więcej nie mogliśmy zrobić… To co udało się zebrać, oddajemy do publicznego wglądu.

P.S: Wszystkie opublikowane materiały są ogólnodostępne i uzyskane zgodnie z prawem.

Vera.

 

Mordują warchlaki oraz ciężarne i karmiące lochy – ”Etyka” po myśliwsku.

Tyle co publikowaliśmy przypadek znęcania się nad bażantem, w którym to myśliwi nie przejmowali się faktem dręczenia zwierzęcia, a tym, że zostało to umieszczone i pokazane na fotografii, co może nadszarpnąć im ‘’dobry wizerunek’’ (dławię się śmiechem).
Nas tego typu sprawy nie dziwią, gdyż wiemy dobrze jak wygląda łowiectwo ‘’od kuchni’’.Ale dla niektórych, to o czym przeczytają dzisiaj poniżej, może być szokiem i nowością.

W kolejnym przypadku jak widzimy na screenach pochodzących z facebookowej grupy myśliwych, jeden z nich chwali się zabiciem przez siebie warchlaka – młodego życia, które mogło bujać po kniejach i polach jeszcze ponad 30 lat. Został jednak z zimną krwią zabity, przez żądnego adrenaliny i ponurych emocji, ‘’etycznego myśliwego.’’ A koledzy nie martwią się tym, że zabito dzicze dziecko, tylko tym, że zdjęcie zostało pokazane, a nie powinno być publikowane, by nie psuć opinii.  Jak poucza jeden z kolegów po lufie:

‘’Bardzo piękny pokaz dla zielonych. Etyka w 100%. Koledzy, zachowajcie te bezsensowne zdjęcia dla siebie.  Przez takich jak ty chwalących się strzeleniem warchlaka i wstawiających fotkę na fejsa, każdy człowiek zmienia zdanie o myśliwym. Wstaw ładne zdjęcia z ostatnim kęsem..(…) ’’ . Tu pewnie w mniemaniu myśliwego, włożenie w dziczy ryjek gałązki wynagradza pozostałym warchlakom sieroctwo, stres i traumę, no i ogólnie, daliśmy etycznie wyraz tradycji, to nic się nie stało. Do następnego warchlaka lub karmiącej lochy, i znów etycznie wetkniemy jej gałązkę. Następnie będziemy się dziwić, dlaczego ludzie nie rozumieją naszej kultury łowieckiej.

kopia-14701009_556729077856237_4671323471432914251_o

kopia-14725490_556728954522916_8165957187145087092_n

Obecny kalendarz myśliwski, stworzony przez myśliwych dla nich samych, w zupełności dopuszcza takie sytuacje, jest tam napisane jasno : ‘’odyńce, przelatki, warchlaki, wycinki, w sezonie 2016 / 2017 strzelane mogą być cały rok ‘’ Lochy natomiast, co im po okresie ochronnym, jeśli notoryczne są ‘’pomyłki’’, celowe lub nie,  a spore grono
myśliwych, jak czytamy na forum dziennika łowieckiego, nie widzi w zabiciu karmiącej czy ciężarnej, nic niewłaściwego. Problem nie dotyczy samych loch tylko, powszechną praktyką jest też strzelanie do zacielonych już łań jeleni i kóz saren. Krótkie buszowanie po forach myśliwskich, i cała masa potwierdzeń, że takie sytuacje są nagminne, częste i notoryczne, a jedynym zmartwieniem komentujących wydaje się być fakt zamieszczania zdjęć z takich wyczynów. Dwa przypadki z forum łowieckiego dotyczą sytuacji kiedy strzelono ciężarną lochę w okresie ochronnym, i drugi, kiedy na Polowaniu Wigilijnym (!), myśliwy strzelił z premedytacją do lochy prowadzącej 8 prosiąt, w otwartym polu. Jak się okazało, była ona w dodatku ciężarna ( 6 płodów).  Niech przemówią cytaty samych myśliwych, odnośnie takich sytuacji : (pisownia oryginalna) . Przy pierwszej sprawie polujący myśliwy został uniewinniony, w drugim nic mu nie można było zrobić, pierwsza odpowiedz jaka pada, co do drugiego przypadku:

‘’Możecie mu gwizdnąć w gwizdek. (…) To że akurat locha była zaproszona, to nie wina myśliwego.  (Jeszcze by tego brakowało) Odwoła się do zarządu okręgowego, a ten decyzję unieważni. Takie zdarzenie to tragedia, ale bez konsekwencji DB ‘’

Inny po prostu wyraża oburzenie, że ktoś odważył się poruszyć taki temat, próbuje donieść na kolegę i przy pomocy forumwiczów  usiłuje ukarać jakoś winnego.

Koledzy !!!!!
Mam zdjęcia płodów wypreparowanych z dzika strzelonego 14 stycznia a więc zgodnie z kalendarzem. Płody mają wielkość 15- 17 centymetrów. Tak więc nie mówcie że o tym nie wiecie i nie udawajcie oburzonych. Tym bardziej że opisywana locha strzelona była w okresie ochronnym. Kozy i łanie strzelane 10 stycznia też mają rozwinięte płody.
Pozdrawiam DARZ BÓR

locha-prosna23

(Kilka próśb o usunięcie zdjęcia)

”Kasując zdjęcie i tak nie da się wybielić rzeczywistości, jak wyglada gospodarka łowiecka i ochrona przyrody przez myśliwych.’’ – pisze to myśliwy.

locha-prosna2322

‘’ Jak się jest tak wrażliwym to nalezy ogladać portale z motylkami i kwiatuszkami a nie łowieckie.

Jest to proza życia i żadnego zafałszowania być nie może. Cenzury już i tak było tutaj zbyt wiele. To jest właśnie metoda głowy w piach. W PZŁ od dwna waża ię, ze jeśli o sprawie się nie mówi to znaczy, że rawy nie ma! Bzdura i głupota totalna!

Proszę odczepić się od cadora. Pokazał łowiectwo takim jakim jest. I nie da się tego zafałszować żadną cenzurą i zakazami co ma być a co nie publikowane. Jedyną słuszną metodą jest nie dawać okazji do takich zdjęć.

I tyle w temacie.’’

locha-prosna23222

”Witam.
Bardziej zdjęcie płodów ruszyło kolegów, niż sam czyn zabicia lochy w okresie ochronnym. I o to mi chodziło, pokazanie tego co jest skrzętnie ukrywane. Strzela się do zaproszonych loch, i cielnych łań, w okresie do 15 stycznia, nie jeden zabił przelatka z płodami po 15 stycznia (ale zgodnie z przepisami), ale zabicie ( w lutym) dużej lochy i próba zatuszowania faktu (tusza na użytek własny, i zgłoszenie łowczemu odstrzał przelatka) to jest naganne. Sąd łowiecki wydał wyrok: rok zawieszenia, za „strzelanie do nierozpoznanego celu”, sąd powszechny uniewinnienie.
Ad. slawekpro
Zasada złodzieja: „jak Cię złapią za rękę, mów że to nie Twoja ręka”, i taką obronę przyjął „myśliwy”, a sąd to łyknął.
DB’’

locha-prosna2311222

‘’ Zobaczy dzika to traci całkowitą kontrolę nad sobą. Najczęściej jeszcze nie strzelił a już go widzi w wędzarni. Trzeba się pośpieszyć bo ucieknie…………… .
PS.
Co tam locha prośna czy prowadząca. To przecież nie człowiek tylko zwierz. Jak mamy takie podejście do sprawy to mamy to co mamy na foto.’’

‘’Uważam, że w tym miesiącu są najbardziej wychudzone dziki po zimie i nie ma pożytku z tuszy ani koło i ani myśliwy. Strzeliłem warchlaka w marcu i wiem co on jest wart. Nigdy więcej takiej głupoty już nie zrobię.
Pozdrawiam.’’

‘’K….wa – wybuch populacji dzika w polsce, wchodzenie tych zwierząt do miast, zagrożenie afrykańskim pomorem świń, ogromne szkody prowadzące do bankructw koła, a tu płacz nad życiem poczętych dzików? Za kilka lat na lochy będziemy polować cały rok, z noktowizorami. ”

‘’Wiadomo, że nic koledze nie można zrobić, zrobił, (strzelił) zgodnie z prawem, bo w sezonie. Także koledze należą się gratulacje. Ale czy postąpił etycznie??? (….) ‘’

Rozprawy o etyce…. To już jest ubaw. Czytajmy :

‘’Brak reakcji innych myśliwych na takie strzelanie do loch, to także nieprzestrzeganie etyki. Czyli można stwierdzić, że etyka jest łamana w każdej sytuacji, no bo jeżeli jest brak negacji tak podłego działania, ze strony uczestników, prowadzącego, to co może dziać się w sytuacjach dotyczących mniejszej wagi? DB! ‘’

‘’Zachowanie tegoż kolegi myśliwego jest wysoce nie etyczne, jeśli miał możliwość oddania strzałów do warchlaków, na otwartej przecież przestrzeni DB’’. Czyli jak myśliwy rozumie tutaj etykę? Szkoda, że nie odstrzelono też warchlaków, a samą lochę prowadzącą…..

‘’Miałem w swym kole kiedyś dawno temu też identyczny przypadek, jeden z byłych kolegów, także strzelił 80 kg lochę, która na otwartym starodrzewiu prowadziła 8 czy 9 warchlaków, takich po 30 – 35 kg. Zapytany przez kolegów, dlaczego nie strzelał do warchlaków, odrzekł ze stoickim spokojem (jeśli ja bym tej lochy nie strzelił, skłusowali by ją czym prędzej miejscowi koledzy)’’

Ludzie, co to za rozważania? Lochę prowadzącą to nieetycznie, a łanię z chmary to już tak? Gdzie dzików jest dużo, myśliwi specjalnie strzelają do loch, by koło nie poszło z torbami. W zeszłym roku pobliśmy w kole rekord strzelonych dzików, i loch nikt nie oszczędzał, a w tym roku jest ich jeszcze więcej. Warchlaki 30-40 kg przeżyją bez problemu Gdzie jest granica obłędu?’’ – No i dlatego zabijajmy im matki…

‘’Nie ma kolego żadnej granicy obłędu, jak jest wybór wybiera się warchlaka, i mięsko smaczniejsze bo młode, i opłata do koła mniejsza niż w przypadku kilkudziesięcio kilogramowej lochy’’ – Ok., czyli warchlaki tłuczemy z pazerności. Bo mniej się za nie płaci.

lochastrzelona

A tu już inny przypadek… młoda loszka, w zasadzie warchlak okazuje się być zapłodniona. Po wypatroszeniu myśliwy wyjmuje 4 płody… 

Linki do obu wątków zamieszczamy poniżej, gdyby ktoś chciał przeczytać dyskusje w całości, lub też miał wątpliwości co do zamieszczonych tu cytatów. Jeśli przestaną działać, co czasem się zdarza, kiedy myśliwi odkrywają , że są ‘’na cenzurowanym’’ nic straconego, gdyż posiadamy screeny całej tej dyskusji.

http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=21&t=89301&numer=3075

http://łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=11&i=358364&t=358178

I to by było na tyle, jeśli chodzi o frazes zwany ‘’etyką myśliwską’’. Ze szczegółami omówimy ją sobie w następnym artykule. A wszystkim myśliwym, którzy w przyszłości zajrzą na naszą stronę,by z uporem maniaka prawić nam baśnie o etyce myśliwskiej, dziękujemy za troskę, i na pewno pokażemy te wpisy kolegów po lufie. Więcej zyskacie przychylając się do naszych propozycji zmian w okresach polowań, zgodnie z dobrostanem zwierząt. Etyka będzie wtedy, kiedy nie będą zabijane zwierzęce dzieci, kiedy zwierzęta będą mogły cieszyć się okresami godowymi przeszkadzania, kanonady i wykorzystywania  popędu rozrodczego ku łatwiejszemu zabijaniu. Ale to chyba zbyt trudne do zrozumienia… co my się tam będziemy produkować, wiecie wszystko lepiej. Macie swoją etykę i prawo, według których można dopuszczać się tych wszystkich okropieństw, ‘’etykę’’, którą rozumiecie chyba tylko wy, na swój własny, jakiś wypaczony do granic sposób.

fotka

Ciężarna Locha zastrzelona w okresie ochronnym. Mimo świadków i dowodów, sprawca został uniewinniony. 

Strzela się już jak widać do wszystkiego – warchlaki, dla delikatnego mięsa, jak i ”zapobiegawczo”, bo przecież urosną i staną się ”szkodnikami”. Do loch prowadzących, chyba z tego samego powodu. Odyńce – im większy, tym koledzy bardziej pochwalą, połechtają zazdrosne spojrzenia, i zawiśnie trofeum z szabel; ”Gratulacje kolego, ale kaban! Ile kg? Darz bór!”, można wtedy przeczytać najczęściej. A do przelatków, i wycinków, ot tak, bo wolno. Ale najważniejsze – totalny brak zwracania uwagi na wiek dzików. Zwróćcie uwagę, na myśliwskie biadolenia, tyle strzelamy, a i tak przybywa! Pomijając dokarmianie i dostęp dzików do różnorodnej paszy, myśliwi w swoich działaniach popełniają jeden kardynalny błąd – tłuką wszystko jak leci. Co przekłada się na zubożoną populację osobniczą, młody jej wiek, zaburzenie wieku, co pobudza mechanizmy rozrodcze tych zwierząt do maksimum. Odstrzał w celu redukcji, to jak gaszenie pożaru benzyną, co bardzo dobrze opisała nasza koleżanka Vera, w swoim tekście o tytule Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej populacji dzików.  Badania nad zachowaniem dziczej populacji przeprowadzone przez angielskich, niemieckich i francuskich przyrodników, naukowców dobitnie to potwierdzają. Wyobrazmy sobie populację ludzi, w której 95 % stanowią dzieci w wieku 10, 12, max 14 lat. Przerażające, prawda? Coś takiego właśnie zrobiono dzikom. Nie ma starych odyńców, i nie ma starych loch. Starymi nazywane są sztuki 5-7letnie, podczas gdy ten gatunek ,może dożywać ponad 30 lat.

Pomyślmy, a gdyby ktokolwiek pewnego pięknego dnia, stwierdził sobie, że zabije wróble pisklęta gnieżdżące się pod dachem, bo ”jak podrosną, to mu wydziobią zasiew lub młodą sałatę” – jak został by odebrany? Tymczasem tak właśnie działają i postępują myśliwi, w odniesieniu do dzików.

29

Zastrzelony warchlak.

Podsumujmy – strzelanie do warchlaków, przelatków, karmiących loch, matek, ciężarnych łań, wypruwanie płodów.Bez większych skrupułów,ani litości. Zabijanie podczas okresów godowych, danieli w czasie bekowiska (znowu łanie i cielęta), jeleni podczas rykowiska i całej reszty większych zwierząt łownych podczas okresów rozmnażania. I co najważniejsze – szyderczy,  sadystyczny śmiech, przy wszelkich propozycjach zmian w kalendarzu myśliwskim, tak by zwierzęta mogły choć przez 2 miesiące cieszyć się swoim życiem, w spokoju doświadczać najważniejszego dla nich misterium. I mimo to, wieczne zdziwienie – o co chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego od nas chcą? Nawiedzeni Zieloni! Niech się dowiedzą czegoś o etyce myśliwskiej !

O tak… O niej wiemy już bardzo wiele.

16

Zastrzelona karmiąca locha.

Na poniższym filmie możecie zobaczyć jak zachowuje się dzik po strzale – tego przerażającego kwiku nie da się zapomnieć. Oczywiście na twarzy myśliwego maluje się lubieżny uśmiech, kiedy konające zwierzę jest szarpane przez psy.


A na tym filmie już pełen przekrój, januszy, wąsów, brzuchów, okularów, siwizny, czego kto chce. Na własne oczy możecie zobaczyć jak podczas polowania zbiorowego przerażone zwierzęta rozbijają się po lesie, wśród wszechobecnej palby, krzyków i strzałów. Jeśli w polowaniu biorą udział psy, bywa jeszcze gorzej. Według myśliwych takie zachowanie jest
wyrazem Harmonijnego współistnienia z naturą , czego nigdy nie zrozumieją ekolodzy, i inne postronne ”nawiedzone” osoby.

 

”W obronie łowiectwa” – myśliwi oskarżają władze PZŁ o przynależność do komunistycznej Służby Bezpieczeństwa

SKANDAL W PZŁ. ŁOWCZY KRAJOWY, PRZEWODNICZĄCY ZARZĄDU GŁÓWNEGO –  TAJNYM WSPÓŁPRACOWNIKIEM SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA.

Długo zastanawialiśmy się jakim tytułem opatrzyć ten wpis. Pewnym jest, że mamy do czynienia ze skandalem politycznym, jak i rozłamem w PZŁ,  czy też może walką frakcji. Ostatecznie w trosce o stan polskiego łowiectwa zdecydowaliśmy się ową informację opublikować, czy też zacytować, w końcu upublicznienia tych faktów dokonali sami myśliwi na jednej ze swoich stron. Po raz kolejny witamy w świecie myśliwych…fantastycznej krainie   absurdów,świństw,knowań i przekrętów ,rodem z innej epoki, Państwa w państwie ,które jakimś cudem istnieje wraz ze swoimi członkami i ma wpływ na naszą rzeczywistość. Sprawy są dość zawiłe,często mają charakter personalny i osobisty,trudno się w tym połapać .
Ale od początku.

Myśliwym także nie odpowiada nowo uchwalona nowelizacja prawa łowieckiego, jednak jak się domyślamy z zupełnie innych powodów niż reszcie społeczeństwa. Zwykli ludzie i rolnicy sprzeciwiają się utrudnionej możliwości zakazu wykonywania polowania na swoim gruncie, ekolodzy możliwości poszerzania listy gatunków łownych, tylko dla ‘’kultywowania tradycji’’, a wszyscy sa przeciwko sadyzmowi i legalnemu dręczeniu dzikich zwierząt jakie dopuszcza ustawa Prawo Łowieckie, która zezwala na tak wynaturzone praktyki jak konkursy norowania, czy szczucie psami dzików w zagrodach.  Ten fragment nie jest nigdy brany pod uwagę przy jakichkolwiek zmianach…. Jednak, nie tym martwią się myśliwi.

W obronie

Pierwsze o czym piszą z żalem na swojej  nowej stronie ‘’W obronie łowiectwa’’ ( a może tak w obronie przyrody panowie? Nie, przecież natura interesuje myśliwych tylko pod względem łowieckiego wykorzystania)  to to, że Lech Bloch – Łowczy krajowy, Przewodniczący Zarządu Głównego PZŁ jest tajnym współpracownikiem komunistycznej służby bezpieczeństwa zarejestrowany w Urzędzie Bezpieczeństwa w Ciechanowie pod nr. 4092 o pseudonimie ‘’TW Kazimierz’’ ,  i aktywnie uczestniczył w tworzeniu projektu zmian w ustawie Prawo Łowieckie. … Musi być naprawdę ciężko, skoro myśliwi publicznie wyciągają takie brudy, atakując swojego Łowczego Krajowego, którego to przecież sami wybrali , i przez lata hołubili… ryzykując sławne ‘’koleżeństwo’’ i ‘’dobre imię polskiego łowiectwa’’. A właśnie,skoro już przy tym jesteśmy, ciekaw jestem oficjalnego komentarza PZŁ, ponieważ mimo,że cytowaną stronę tworzą myśliwi, to inicjatywa wydaje się być oddolna.  O co więc tu chodzi? Dlaczego właśnie teraz? Przecież Dr. Lech Bloch piastuje swoje stanowisko nie od dziś. Myśliwi musieli dobrze wiedzieć kogo wybierają, ale póki wszystko było po staremu, nikogo to nie obchodziło.  Myśliwi potrafią bardzo sprawnie zorganizować się, kiedy zagrożone są ich interesy. Rozpaczliwa reakcja na nowy kształt prawa łowieckiego nie jest rzecz jasna spowodowana troską o dobrostan zwierząt, na czym powinno zależeć im najbardziej.  Myśliwi obawiają się po pierwsze większych składek i innych opłat jakie może nałożyć na nich PZŁ. To ma rzekomo wykończyć pomniejsze koła łowieckie. Trudno by o lepszy prezent dla przyrody… Ciąg dalszy zastrzeżeń myśliwych:

‘’ Zarząd Główny do chwili obecnej dzieła w oderwaniu od kół łowieckich i nie zna sytuacji, jaka panuje w terenie. Pan Bloch chce jednoosobowo decydować nawet w kwestii zatrudnienia w terenie od sprzątaczki do przewodniczących Zarządów Okręgowych niepokorni do usunięcia. Ciąg dalszy nepotyzmu i kolesiostwa. ‘’ …. O, to, to…kiedy my o tym piszemy, nazywane jest to szkalowaniem dobrego imienia łowiectwa, i bredniami nawiedzonych zielonych.  Co najciekawsze zeszłoroczna kontrola NIKu wskazywała na podobne ‘’nieprawidłowości’’ , oczywiście raport został przez myśliwych wyśmiany, a kontrolerzy uznani za niekompetentnych, i rzecz jasna ‘’nie mających pojęcia o łowiectwie’’ .

W obronie2

Dalej obawiają się utraty obwodów łowieckich, i z racji nowego systemu finansowania odszkodowań dla rolników, utraty jakże ważnego dla łowiectwa argumentu, o konieczności istnienia pomocnego łowiectwa i wypłat odszkodowań…który to w obliczu nowego sposobu szacowania i wypłat (skarb państwa) traci zupełnie rację bytu. Stąd już, krótka droga do prywatyzacji, polowania tylko dla najbogatszych i wyłącznie dla rozrywki…perspektywa musi przerażać. I rzeczywiście tak jest, skoro myśliwi nie zawahali się publicznie zaatakować Łowczego Krajowego, przewodniczącego zarządu głównego PZŁ… Etyka, koleżeństwo i braterstwo na śmierć i życie, jakiego nie uświadczysz nigdzie indziej – tyle razy już nam to wmawiano.  🙂    Chętnie wsparli byśmy akcję myśliwych, bo jakby nie patrzeć cel jest nieco zbieżny – zablokowanie nowelizacji prawa łowieckiego w obecnym kształcie. Z uwagi jednak, na motywy, cele i środki , zupełnie nam nie po drodze…

Tragiczny apel oddaje się najlepiej chyba w tym zdaniu ‘’ Koleżanki i Koledzy PROTESTUJCIE, jeżeli nie oprotestujemy tych zapisów to nadejdą czarne czasy dla naszych Kół Łowieckich i nas myśliwych.’’ 😉  Możecie wyrazić w komentarzach swój żal, jak bardzo jest wam przykro z powodu ciężkiej sytuacji myśliwych, którzy muszą szkalować dobre imię łowiectwa w jego obronie (czyt. Obronie swoich interesów) i ujawniać agenturalną komunistyczną przeszłość swoich mentorów.

PS. Zapewniamy, że władze PZŁ dołożą wszelkich starań ,by sprawę przemilczeć, a winni poniosą konsekwencje 😉

Źródło:
(http://wobronielowiectwa.pl)

[Edit] Z niewiadomych względów podana wyżej strona już nie odpowiada i jest wyłączona. Czyżby tą rundę, wygrał zarząd? A może tak zadziałała ”magia” niniejszego artykułu.

Więcej na podobne tematy przeczytasz tutaj: Przestępstwa, nadużycia i wykroczenia myśliwych