Totalna kompromitacja myśliwych – „Słusznie zrobią z nas psychopatów!”

Do sieci przedostaje się bulwersujący film na którym myśliwi „dają wyraz tradycji” mażąc się krwią, dowcipkując i przeklinając pośród zwłok zabitych zwierząt. Nagranie pierwotnie pojawia się na jednej z grup myśliwskich, przy czym wszyscy łącznie z rzecznik PZŁ na czele krzyczą, aby żenujący materiał usunąć. Z pomocą przybywa dzielna administratorka,  video zostaje skasowane. Uff, co za ulga! Udało się. Albowiem koledzy i koleżanki wszyscy wiemy jak jest, ale pewnych rzeczy lepiej nie publikować, aby nie szargać dobrego imienia łowiectwa. Niestety – film zostaje opublikowany na jednej ze stron antyłowieckich, szybko zyskuje tysiące udostępnień i odbija się szerokim skandalem w mediach. Potem jest już tylko śmieszniej. Skompromitowane PZŁ wydaje oświadczenie, w którym potępia zarówno zachowania tamtych myśliwych jak i stwierdza, że zachowania te nie mają z łowiectwem nic wspólnego. Grozi im też postępowaniem dyscyplinarnym. A szeregowi myśliwi turlają się ze śmiechu, że zarząd ugiął się pod naporem społecznej krytyki, bo przecież nic oburzającego na tym nagraniu nie zaszło.

DSC433N0164

Kolejny odcinek z serii: „Nie wstydźmy się swej łowieckiej pasji, ale nie wrzucajmy do sieci straszniejszych dla oka rzeczy, bo ekologi nas dojadą”.

Kilka dni temu, na zamkniętej grupie facebookowej „Rozmowy na Ambonie” ktoś wrzucił filmik z chrztu myśliwskiego. Jak wygląda taki chrzest?

„Myśliwy z odkrytą głową klęka na lewym kolanie (…). Podczas chrztu wszyscy myśliwi uczestniczący w ceremonii przyjmują postawę stojącą oraz zdejmują nakrycia głowy (za wyjątkiem myśliwego dokonującego chrztu), trzymając je w lewej ręce.

Celebrujący nożem myśliwskim lub palcem znaczy czoło myśliwego chrzczonego farbą (krwią – przyp. cytującego) zwierzyny (przy drapieżnikach czyni to symbolicznie)”

Źródło: https://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=5&_Lang=de&_C=C_DZIALY.KULTURA.ZWYCZAJE_I_CEREMONIALY.CHRZEST&_rC=C_DZIALY.KULTURA&_CheckSum=413198286

Więcej pisaliśmy w I części opisującej absurdy myśliwskich tradycji:

Tradycje łowieckie. W oparach absurdu.

Grupa „Rozmowy na Ambonie” opisuje się tak „Grupa »Rozmowy na Ambonie« ma na celu ukazanie etycznego myślistwa co dąży do przedstawienia go w dobrym świetle.” Administratorka tej grupy wyznaje dość specyficzne podejście do kwestii zasad etyki myśliwskiej, a może nawet wcale nie takie rzadkie… W każdym razie zawrzeć można je w sławnym już zdaniu Koledzy wszyscy wiemy jak jest, ale nie zamieszczajcie w sieci tego i owego, bo „zieloni” i tak nie zrozumieją naszej wspaniałej pasji. To specyficzne podejście  zakłada więc promowanie łowiectwa poprzez zwyczajne kłamstwo, na zasadzie nie pokazujmy jak bardzo jesteśmy porąbani, bo ludzie i tak nie zrozumieją… Ale najbardziej szokującym jest fakt, że myśliwi za „sprzeczne z etyką” uważają nie swoje spaczone zachowania, a po prostu ich publikację… Screeny poniżej pozwolą w pełni zrozumieć mechanizm jaki zadziałał w przypadku omawianego filmu.

23316433_1893620427620505_3381582506926283291_n

23172555_1893620564287158_645610911952514367_n

Dalej opis idzie tak: „W tych czasach a dokładnie w przeciągu kilku lat temat myślistwa się ciągnie nieustannie co sprawiło,że opinia społeczeństwa nie jest zadawalajaca.
Grupa pragnie przedstwić dobre atuty myślistwa bo tylko takie istnieją (hahahahahaha! – przyp. red.) lecz ludzie o tym nie wiedzą i właśnie chcemy takie osoby także poinformować, nauczyć, wytłumaczyć.” – nom. Udało się ukazanie etycznego myślistwa i jego dobrych atutów .

Ponieważ na rzeczonym filmie uchachani myśliwi po kolei wsadzają łapy w wnętrzności dzika i smarują krwią pasowanego fryca na całą twarz (eeewwww…), śmiejąc się, że owy fryc wygląda jak Indianin. Przy tym wulgarne żarty, śmiechy i przekleństwa miotane nad zwłokami zwierzęcia, któremu ten smieszny ceremoniał ma rzekomo ”oddać hołd”.  Trza mieć na uwadze, że krwi nie można zmyć do końca dnia i potem tacy umorusani nemrodzi niezbadaną krwią chodzą po różnych miejscach, w tym hodowlach i roznoszą nie wiadomo co. A potem krzyk, że trzeba walczyć z ASF i eliminować dziki.  www.facebook.com/trojmiasto.przeciw.mysliwym/videos/1890359011292326/

I w „Rozmowach na Ambonie” zawrzało wśród braci łowieckiej. Widząc jak temu nagraniu daleko od etyki, wzniosłości, dumy i innych patetycznych słówek nt. łowiectwa, udzielający się tam myśliwi wrzeszczeli, żeby jak najszybciej usunąć, bo zieloni będą mieć używanie. Szczególnie, że nie raz i nie dwa zdarzały wycieki z zamkniętych grup facebookowych o tematyce myśliwskiej trafiające na profile, których PZŁ wolałby nie widzieć. Większość screenów facebookowych, które m.in. umieszczamy w naszych artykułach pochodzi właśnie z takich zamkniętych grup. Często pokazujące łowiectwo od tej mniej przyjemnej strony, bez ślicznego opakowania, w którym opchnie się nieświadomym ludziom.

22852184_1890366171291610_2324897036981566433_n

Raz opublikowaliśmy zdjęcie jak pies myśliwski trzyma w zębach żywego bażanta i bardziej myśliwi się przejęli, że pseudoekolodzy zrobią dym:  https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/10/16/mysliwi-znecaja-sie-nad-zywymi-bazantami-strzelanie-przy-podsypach/

Tu było podobnie. Więc nic dziwnego, że myśliwi panikują przy zamieszczanych potencjalnych kontrowersyjnych materiałach, a przy przyjmowaniu nowych członków do takich grup prowadzi się silną selekcję.

Film został usunięty, myśliwi odetchnęli z ulgą, że żaden eko-kret nie wykradł.

22886269_1890366221291605_5962940117771420465_n

Jak to mówią… nie chwal przed zachodem słońca. Trójmiasto Przeciw Myśliwym opublikowało ten film na swym wallu, edukując o tym jak wygląda prawdziwe i etyczne łowiectwo od kuchni 🙂 Do bonusu dodało dwa powyższe zrzuty z dyskusji. Wyobrażam sobie tych wszystkich użytkowników oddychających z ulgą, kiedy na widok zreuploadowanego filmu krzyczą siarczyste Nooo!!! jak Darth Vader w „Zemście Sithów” 🙂

Nagranie zrobiło furorę. Prawie 2 tys. udostępnień na Facebooku, wzmianka na o2.pl, Gazeta Wyborcza także podłapała temat, a jakby tego było mało – TVN nagłośnił w telewizji. To musiało zaboleć środowisko myśliwych.

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22592070,kreslili-znak-krzyza-na-twarzy-krwia-rozcietego-zwierzecia.html

https://www.o2.pl/artykul/pasowanie-na-mysliwego-trafilo-do-sieci-malowali-twarz-kolegi-krwia-zwierzecia-6183171210692737a

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22593006,makabryczne-pasowanie-na-mysliwego-malowali-twarz-kolegi.html

https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu,96/oburzajacy-film-z-pasowania-na-mysliwego,786734.html

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/mysliwi-mazali-sie-krwia-zwierzat-ks-boniecki-cos-chorego,787103.html

http://www.lubin.pl/%EF%BB%BFskandal-na-polowaniu/

I to konkretnie. Skompromitowana administrator „Rozmów na Ambonie” zrezygnowała z swej funkcji, a sama grupa chyba przestała istnieć albo zmieniła nazwę, ponieważ jak wpisałem w wyszukiwarce (celem zrobienia screena w/w opisu) to wyskakuje mi publiczny fanpage. Oj, nie udało się ukazanie etycznego myślistwa i przedstawienie go w dobrym świetle 😀

Dalej było jeszcze lepiej. PZŁ bardzo spanikował i gdy film znalazł nowe życie w anty-myśliwskich mediach, zostało opublikowanie oświadczenie, w którym wynika, że feralny film został zarchiwizowany i oceniany negatywnie przez Komisję Kultury ORŁ w Legnicy, a jego bohaterowie zostali zidentyfikowani jako koło w Legnicy i będą mieli postępowanie dyscyplinarne (https://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www&_PageID=11&_RowID=1474&newser=no&_Lang=pl&_CheckSum=371192506).

pismol pzl

I tu pojawia się małe „ale”. Front Antyłowiecki słusznie kmini, że to zasłona dymna w celu uspokojenia opinii publicznej, a środowisko myśliwskie jest czym innym oburzone. Cyt:

„Chociaż podejrzewam, że rzecznik sprawą się nie zajęłaby, gdyby nie ogromny smród na polu publicznym. Myślicie, że to jakiś jednostkowy przypadek, a inne ceremonie z pasowania na rycerza św. Huberta są mniej krwawe? Rzecznik PZŁ może pisać, że Komisja negatywnie określiła zachowanie z filmiku i wyciągnie konsekwencje, ale sorry – zbyt dużo naczytałem reportaży z Dziennika Łowieckiego, by uwierzyć w dobre intencje. Prawda może być taka, że władze najwyżej pogrożą paluszkiem i większych konsekwencji nie będzie, bo komu będzie się chciało sprawdzić jak jest naprawdę?

I jeden z komentujących pod postem PZŁ pyta się, czemu cyt.  »Dlaczego chronimy podświadomie to koło? Może warto podać jego nazwę?«. No właśnie, gardzimy kołem czarnych owiec, ale nie mówimy kto, bo…?” (www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1891232137859334)

No właśnie. Rzecznik PZŁ wcześniej krzyczała, że „wezmą nas za psychopatów”, a film usunięto mając nadzieję, że tym razem ohydne praktyki kolegów po lufie nie ujrzą światła dziennego, a sprawę zamiecie się pod dywan. Ale gdy mleko krew się wylała, to trzeba zmienić taktykę, że to nie ma nic wspólnego z tradycją i łowiectwem. Tym bardziej śmieszy reakcja PZŁ, które wydało oświadczenie jak to bardzo potępiają zachowania swoich kolegów dopiero po tym gdy rozpętała się medialna burza. Co ciekawe i najzabawniejsze, sami myśliwi natrząsają się i dowcipkują z reakcji władz związku, które to próbuje ratować sytuację świstkiem, pod naporem społecznej krytyki. Mało tego, sporo myśliwych w komentarzach twierdzi, że na nagraniu nic takiego nie zaszło, że to normalne, o co w ogóle cały krzyk itp. Inni otwarcie szydzą z PZŁu twierdząc, że rzecznik dyscyplinarny może im naskoczyć, bo żaden przepis prawa łowieckiego ani punkt „etyki” nie został złamany.

Screenshot - 2017-10-31 , 23_19_04

Screenshot - 2017-10-31 , 23_18_31

Screenshot - 2017-10-31 , 23_21_00

Screenshot - 2017-11-02 , 12_00_37

Fakt faktem, że reakcja myśliwych na osi czasu PZŁ mówi znów wiele o całym środowisku… Zresztą pamiętam moment, kiedy pani rzecznik płakała jak to mogą przeprowadzać szkolenia wizerunkowe i pouczać myśliwych jak mają zachowywać się w mediach i co wolno wstawiać do sieci, a „nasi myśliwi i tak pokażą co potrafią”.

Screenshot - 2017-10-31 , 23_33_58Screenshot - 2017-10-31 , 23_32_29Screenshot - 2017-10-31 , 23_31_10Screenshot - 2017-10-31 , 23_29_32Screenshot - 2017-10-31 , 23_23_15Screenshot - 2017-10-31 , 23_26_43Screenshot - 2017-10-31 , 23_28_44
23163527_491867427848078_884960183_n
Mirosław J.  to ten sam słynny ”czak noris” z Puszczy Białowieskiej, który zasłynął z agresji i brutalności podczas pacyfikacji strajkujących w Puszczy. Na ramieniu nosił wtedy naszywkę z napisem ”Śmierć wrogom ojczyzny” za co został oddelegowany z rejonu Białowieży. Sprawa również odbiła się szerokim echem w mediach. Teraz widać został specjalistą od prawa łowieckiego i etyki… 

I wiecie co jest jeszcze w tym żałosne? Ostatnio ciągle opinia publiczna ma powody do gniewania na PZŁ:

W Żernicy grupa myśliwych została przyłapana przez innego myśliwego na oskórowaniu skłusowanej wcześniej wilczycy. (http://esanok.pl/2017/mysliwi-skazani-w-polsce-nie-ma-zgody-na-zabijanie-zwierzat-bedacych-pod-ochrona-00e13dm.html).

Niedawno skazano myśliwego, który faszerował mięso nadziewane haczykami, celem kłusownictwa na wielkich drapieżnikach (http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-04/mysliwy-oskarzany-o-usmiercanie-dzikich-zwierzat-zostal-ukarany-wieszal-w-lesie-mieso-naszpikowane-haczykami/).

I ostatnia sprawa, gdzie myśliwy zastrzelił osobę postronną myląc z dzikiem i nawet nie poszedł siedzieć do więzienia, bo dostał tylko zawiasy (https://www.tvn24.pl/wroclaw,44/myslal-ze-strzela-do-dzika-zabil-czlowieka-mysliwy-uslyszal-wyrok,782057.html).

Co łączy te sprawy? Do tej pory nie wiadomo jakie wobec nich konsekwencje wyciągnął PZŁ. Żadnego pisma, oświadczenia, posta na Facebooku. W przypadku myśliwych od zabitego wilka PZŁ tłumaczył, że zawiesi ich członkostwo dopiero, gdy będzie po wyroku sądowym. Wyrok był kilka miesęcy temu, ale jakichś informacji ni widu, ni słychu (AKTUALIZACJA 07.09.2017: Wyrok był do dziś nieprawomocny, a wedle słów rzecznik PZŁ skazani stracili członkostwo, jednak mimo zapowiedzi nadal brak oficjalnego dokumentu). Tak samo z dwiema sprawami. Zero oficjalnego oświadczenia ze strony władz Polskiego Związku Łowieckiego. A w przypadku tego nieszczęsnego filmu to szybcikiem opublikowano sprostowania i mydlenie oczu w sprawie, która poza niesmaczną oprawą nie łamie jakichś przepisów prawa łowieckiego, na pewno to nie jest jedyne koło łowieckie z takim… brakiem etyki, większość strony pro-myśliwskiej wzrusza ramionami i szczerze mówiąc, w porównaniu z innymi występkami myśliwych to małe miki.

Co do samej tradycji… Gdyby Polski Związek Łowiecki chciałby faktycznie dbać o swój wizerunek, to poszedłby z duchem czasu i dostosował do aktualnego rozwoju społecznego i z tej tradycji zrezygnował albo zmodyfikował, by nikt nie był urażony czy zniesmaczony (np. pasowanie na myśliwego/chrzest bez krwi i jedynie symboliczne ruchy ręką/kordelasem). Albo mieć jaja i pokazywać całe łowiectwo z jego całym bagażem, także z tym niewygodnym dla oka. Inaczej zawsze jest groza, że strona przeciwna wykorzysta to przeciw wam. No, ale ja tylko jestem głupim ekooszołomem, co siedzi przed komputerkiem i pewnie się mylę. Oraz nie rozumiem pięknych tradycji 😛

I można by się śmiać, gdyby nie fakt, że tego typu wyczyny uważane są w środowisku łowieckim, za normalne, wyraz jakiejś „świętej” tradycji co do której na forum publicznym gęby mają wypełnione patetycznym bełkotem. Jednak jedyne o co się martwią, to aby nie pokazać tej wspaniałej tradycji postronnym ludziom jak to w istocie wygląda, bo „słusznie wezmą nas za psychopatów”. Ogrom przykładów hipokryzji myśliwych, poziom zakłamania jaki ujawnił się podczas redagowania przez nas tej sprawy przebił chyba wszystko co do tej pory było. No, ale jako że nie mamy większego pojęcia o łowiectwie to pewnie myśliwi jeszcze nie raz nas zaskoczą :). A zakończmy może naszym ulubionym już, nieśmiertelnym cytatem pani rzecznik PZŁ, która to nie ma już siły odkręcać głupoty swoich członków… My też nie mamy… Ale staramy się z całych sił wspierać panią rzecznik w walce o dobre imię łowiectwa i zwalczanie zachowań szkalujących jego godność.

15825913_1738406566475226_386930601117594171_n
Dla jasności – Ta wypowiedź dotyczyła innego kompromitującego materiału, na którym myśliwi w chamski, buracki, prostacki i wulgarny sposób odnosili się do dziennikarzy z Interwencji. ”Szkolenie antyburackie”  – bardzo dobry pomysł! A, że wstyd aż interweniować? Ojej…

27

4334433

12189567_1027092814022359_2493674803985213505_n

 

Reklamy

Myśliwskie psy luzem w lasach & Krwawe pościgi za ranną zwierzyną.

Polowanie to nie tylko ludzie kontra dzikie zwierzęta. To też przeszkolone psy, których zdaniem bywa naganianie zwierząt pod lufę myśliwego, oszczekiwanie, tropienie po śladach krwi czy jak w przypadku norowania uśmiercanie lisów w ich norach. Bywa, że psy zostają ciężko ranne lub giną od cięć zadanych przez lochy lub ranne odyńce. Czasem stają się kalekami do końca życia, na życzenie swych właścicieli. Ten proceder udokumentowaliśmy i opisaliśmy tutaj w dwóch osobnych postach, jeden dotyczy psów ranionych przez postrzelone dziki, w drugim myśliwi opowiadają o swoich wypadkach, kiedy utracili psy w wyniku postrzału:

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć

Psy zastrzelone na polowaniach

1502822_390660017747127_587047188_o

psydzika

Ale dlaczego piszemy o psach puszczanych luzem? Może i nie było by tematu, gdyby nie hipokryzja myśliwych. W ciągu roku notujemy mnóstwo przypadków zastrzeleń czy postrzeleń domowych psów, które czy to zostały porzucone, lub też uciekły właścicielowi albo i były razem z nim na spacerze, tylko oddaliły się nieco, bo i takie przypadki strzałów do psów niemal na oczach opiekunów mieliśmy. Można je przejrzeć w naszej zakładce Wypadki / Przestępstwa. Wymówka czy też usprawiedliwianie tego barbarzyństwa ze strony myśliwych zazwyczaj jest taka: „Przecież ten kundel mógł zagryźć sarnę, albo zagonić ją na śmierć, to was nie obchodzi pseudo-obrońcy?!” Taka deklaracja brzmi jak tragiczny żart, kiedy widzimy jak przebiegają polowania i co się na nich wyprawia. A są to często gonitwy za postrzelonymi zwierzętami, które w przerażeniu ciężko ranne, pragną z całych sił oddalić się od swych prześladowców. I tutaj z pomocą przychodzą myśliwemu specjalnie przeszkolone psy, których zadaniem jest zatrzymać takiego „postrzałka” w miejscu, oszczekując go i podgryzając, do czasu aż dowlecze się myśliwy z flintą, w zgodzie z etyką i zasadami wykonywania polowania palnie w łeb zwierzęciu które zamęczył. Myśliwi bardzo często zioną wręcz nienawiścią do wszystkich innych psów niż własne, które napotkają w lesie, bo „szkodniki sarnę pognają”. Deklarują też chęć wystrzelania ich wszystkich oraz na swoich stronach opisują jak to robią. Udokumentowaliśmy takie wypowiedzi myśliwych w poniższym poście:

Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją.

posokowce

13000331_855920704518760_8277576905601459730_n

12112239_1660135677557777_6352190089147758454_n

„Psi” temat powraca często w kontekście łowiectwa i w zasadzie trudno go uniknąć, jeśli weźmiemy pod lupę poglądy tego towarzystwa. W skrócie tak – Porzucony pies, który z głodu próbuje upolować zwierzę to „wredny kundel do odstrzału wraz z właścicielem”, ale myśliwski jagdterier szarpiący rannego dzika czy posokowce puszczane za jeleniami to już „polowanie w zgodzie z etyką i zasadami”.

psyklusole

Myśliwi bardzo często łamią prawo łowieckie podczas polowań.
Zasady wykonywania polowania Rozdział 2, paragraf 5.1 określają jasno:

1.Polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku.

2. Poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej (….) , poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku.

Tego „otoku” najczęściej w praktyce jednak brak, a przyuczone do dręczenia zwierząt myśliwskie psiaki hasają sobie wolno jak popadnie podczas całego polowania. Nikt się tym nie przejmuje. Niewinnie nazywa się to „podkładaniem psów do polowań zbiorowych”. W innych przypadkach pies może być puszczany luzem podczas norowań, lub w przypadku aportowania ptactwa. Pora na zdjęcia pochodzące z zamkniętych grup myśliwskich. Screeny publikujemy w całości wraz ze zdjęciem, gdyż jak zawsze myśliwi próbują dyskredytować takie wpisy, krzycząc, o „zdjęciach nie z Polski”, kompromitując się tym bardziej. No to oglądamy „zdjęcia nie z Polski”. Z pewnością kłusownicy…

34333eee

3433223e3e2ee2
To zdjęcie jest szczególnie okrutne, kiedy uświadomimy sobie co się na nim dzieje. Rozjuszone psy szarpią i podgryzają prawdopodobnie rannego już dzika, tymczasem właścicielka stoi i wykonuje sobie fotki jak „pieski pracują”. Potem pochwali się innym myśliwym w grupie na Facebooku…

3433223e3e2eefr
I kolejne psiaki luzem, goniące przerażone zwierzę. Ale Twój pies który się zgubił lub Ci uciekł? „Kundel do odstrzału, bo szkodnik płoszy zwierzynę”. Hipokryzja w wydaniu myśliwych nas już od dawna nie dziwi.

3433223eee
3433223e2ee

12541150_10209183256244254_311049748411905810_n

Powszechną praktyką, stosowaną najczęściej na polowaniach zbiorowych, jest puszczanie luzem w rejonie zestrzału psów biorących udział w polowaniu, które o pracy tropowca nie mają większego pojęcia. – Taki wpis czytamy na forum Klubu Posokowca, opanowanego przez myśliwych.
http://klubposokowca.org.pl/?page_id=87  

Na stronie jednego z przyrodników Marcina Kostrzyńskiego, swoją drogą byłego leśnika i myśliwego, który porzucił strzelbę na rzecz aparatu fotograficznego natrafiamy na taki oto wpis:

bez tytułue333322

My mamy inne drastyczne ujęcia, pochodzące z grup myśliwskich, gdzie polujący chwalą się między sobą swoimi wyczynami. Czemu to ma służyć? Rozrywce i przeżywaniu emocji łowieckich, bo na pewno nie jest to „dbanie o dobrostan zwierząt” ani ochrona pól rolników. Pomijając już zupełnie, w miejscach gdzie urządza się „zbiorówki” zwierzęta przenoszą się do małych zagajników i zadrzewień wśród pól. A może myśliwych właśnie to kręci i podnieca? Ciekawość czy przeszkolone na żywych dzikach w specjalnych zagrodach psy się sprawdzą? Hałas, gonitwa, szczekanie z pasją i kwik szarpanego rannego dzika? Cóż za radość z harmonijnego obcowania z naturą! Głupie mieszczuchy nigdy nie zrozumieją łowiectwa… Kolejne zdjęcia dokumentujące hipokryzję, obłudę i bestialstwo myśliwych.

12552515_10209183255884245_1353673206113954062_n

15284907_10212259826436586_4321213397691349955_n

15284840_10212259826356584_711438657909979907_n

15972720_320224971705943_6811014912064384260_o
Psy jak widać mają kontakt z krwią i wydzielinami zwierzęcia. Następnie będą mieć kontakt z kolejnymi dzikami i innymi psami. Potem usłyszymy o tym jak rozprzestrzenia się ASF, a winą obarczy się dziki i wystrzela wszystkie w całym województwie. 

Dla jasności – Nie popieramy puszczania psów luzem w lasach i na terenach bytowania dzikiej zwierzyny przez nikogo, ani przez zwykłych „Kowalskich” na spacerze ani przez uprzywilejowaną stojącą ponad prawem kastę myśliwych. Las, pole czy łąka to dom zwierząt. Uszanujmy go. Tymczasem kolejne zdjęcia.

15776717_387450504937444_872198613602636262_o12809622_984195851669921_8933204576095766139_n12108182_1506736139649499_1496508629987591318_n12115915_909360002447087_360979825571578700_n

psyjelenia

12068996_759493994177365_7353318360450428433_o

No cóż. Myśliwscy pseudomiłośnicy natury po raz kolejny pokazują swój wypaczony stosunek do niej. Nie, „dobrego imienia łowiectwa” „szkalować” nie trzeba. Wystarczy pokazywać je takim jakie ono jest, a czas i zmiany zachodzące w świadomości społecznej zrobią swoje.

Lektura uzupełniająca:

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć – Psy ranione, zabijane i kalekie od szarży dzików, długie operacje u weterynarza i inne szczere wyznania myśliwych. Dręczenie własnych zwierząt z premedytacją ku swojej uciesze.

Psy zastrzelone na polowaniach – Opowieści myśliwych, jak to ich własne psy ginęły od przypadkowych postrzałów podczas polowań. Plus alkohol nocą przed polowaniem (zdjęcia i screeny).

Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją –
 Udokumentowane wypowiedzi myśliwych, deklarujących chęć wystrzelania wszystkich psów   napotkanych luzem w lesie.

Bezimienne ofiary krwawego hobby – Czyli nadesłane przez czytelników zdjęcia zastrzelonych psów.

 

Wyrok na Dziki – Rolnicy chcą, aby wybić wszystkie. A myśliwi przyczyniają się do przenoszenia ASF.

Powraca temat afrykańskiego pomoru świń, zwanego w skrócie ASF. Nasi genialni rolnicy i hodowcy trzody wpadli na pomysł, by w województwie podlaskim, przy pomocy myśliwych wystrzelać wszystkie dziki, prawda czyż nie wspaniała to idea – „problem solved”. Gdyby wszystko rozwiązywano w ten sposób… Część z myśliwych ochoczo zgodzi się na dodatkowe polowanie za blisko 400 PLN dopłaty za każdego „pozyskanego” dzika, natomiast lwia większość buntuje się i lamentuje przeciwko likwidacji swojej hasającej wolno kiełbasy, dającej tyle adrenaliny i emocji łowieckich. No bo do czego będą potem strzelać? Myśliwi już krzyczą, że jak to oni nie bronią, gdzie są teraz te krzyczące organizacje ekologiczne, tylko polującym zależy na przyrodzie 🙂 Motywacji tych pyskówek nie skomentuję, bo są jasne nawet dla dziecka.

46943

Kto jest winien?

Na pewno nie ci, na których padł wyrok, czyli dziki. Nawet nie ta biedna „trzoda chlewna”. W pierwszej kolejności winni są Ci, którzy czytając teraz ten tekst oburzają się na „zwyrodniałych rolników”, jednocześnie nie odmawiając sobie schabowego w niedzielę na obiad, a wieczorem karkówki z grilla. Można się śmiać z weganizmu, ale pomyślmy, gdyby nie nasze wątpliwe upodobania kulinarne obarczone ogromem krwi i przemocy, ASF by nie szalał, a dzików nie chciano wybijać. Złoty środek, dla większości nie do przyjęcia. Ale dlaczego akurat obwiniono dziki, które przecież cierpią teraz nie tylko od choroby, ale i od nadmiernych polowań? Bo tak było najprościej. Nie obronią się przecież. Jeśli zastanowić się logicznie, to można mieć wątpliwość w jaki sposób dziki mają przyczyniać się do rozprzestrzeniania ASFu, przecież nie przychodzą wieczorami na schadzki do chlewni, odwiedzić swoje mniej szczęśliwe różowe siostry. A świnie hodowlane nie chodzą na spacery do lasu, aby zobaczyć jak żyją ich dzicy kuzyni. Ani tym bardziej po to, żeby celowo przenieść na nie chorobę, żeby im się nie żyło na tej wolności za dobrze. Zatem gdzie jest winowajca główny?

12804790_984202945002545_1942267724315530947_n

Jest nim ten, kto najwięcej za wystrzelaniem dzika krzyczy. ASF roznosi się głównie przez niedbalstwo człowieka, a rolnicy i hodowcy mało dbają o przestrzeganie norm sanitarnych. Choćby przez wylewanie na pole gnojówki świńskiej, czy wyrzucanie gnoju co jest dość powszechną praktyką, dochodzi do przenoszenia się wirusa. Przenosi się także na kołach samochodów czy ubraniach, a pamiętać musimy, że świnie do uboju są transportowane dziesiątki kilometrów. Rzecz szczególna, że sposobach postępowania i zachowania się przy występowaniu ASF, wszelkie zasady bioasekuracji kierowane są do ludzi, nie zwierząt. A obejmują takie zagadnienia jak dezynfekcję, 72-godzinny brak kontaktu z innymi zwierzętami, czy nie wnoszenie na teren chlewni produktów spożywczych, zmiany odzieży i obuwia. Ograniczenie do minimum przyjazdów samochodów na teren gospodarstwa, ograniczenie zakupów nowych świń. Spotkać się można czasem nawet, w mniejszych gospodarstwach z wyrzucaniem odpadków poubojowych na gnojowisko, wywożenie ich wraz z nieczystościami i rozrzucanie po polu. Winne dziki… Wystrzelać! Warto też wspomnieć tutaj o odpadkach pozostawianych przez myśliwych na nęciskach, resztkach ze skórowania i obróbki tuszy, które służą im do wabienia np. lisów. A dziki też lubią padlinę… Oraz o martwych płodach od ciężarnych loch, które zazwyczaj bezceremonialnie po wypatroszeniu odrzuca się w krzaki. 

15676169_1734837470165469_9086392581074035671_o

17796217_1786531884996027_5096800250053624160_n

ASF

W lesie można natrafić i na takie znaleziska – resztki po polowaniach. Wina za rozprzestrzenianie się kolejnych ognisk ASF, nie leży tylko po stronie rolników.

Jak myśliwi przyczyniają się do roznoszenia ASF?

Jasnym jest, że walka z ASF poprzez polowania i wybijanie dzików, to jak gaszenie pożaru benzyną. Oczywiście dla człowieka jest to bardzo wygodne… Winny dzik i już.
Afrykański pomór świń, często przebiega bezobjawowo. Dzik może być zarażającym nosicielem, samemu nie chorując. Bez badania, nie sposób tego rozpoznać. A przecież podczas polowań zbiorowych, myśliwskie psy mają kontakt z krwią i wydzielinami zwierzęcia, następnie roznoszą to nie tylko po lesie, ale i w obrębie domostwa do którego wrócą. Postrzałki, których wg danych myśliwych na polowaniach zbiorowych bywa nawet ponad 30%, uciekają nieraz kilometrami brocząc krwią i zostawiając ją w różnych miejscach. Nie odnaleziony postrzałek umiera, i może zostać zjedzony przez następne dziki, które nie gardzą przecież padliną. Kolejna droga zarażania. Zakrwawiona tusza, jeszcze przed badaniem pakowana jest na samochód i wieziona kilkanaście kilometrów, do siedzib ludzkich, gdzie następnie może dojść do kontaktu z chlewnią, w dowolny sposób, czy to przez ubranie lub przedmiot. I to wszystko w wyniku polowań. Wirus afrykańskiego pomoru świń jest odporny na wysoką temperaturę, procesy gnilne, wędzenie, krótkotrwałe gotowanie, wysychanie, potrafi przetrwać do 6 miesięcy w mrożonym mięsie. Zwalczanie ognisk choroby przez polowania, w efekcie tylko przyczynia się do roznoszenia epidemii. Poniżej kilka filmów, dla wyobrażenia:


Tutaj ranny dzik tapla się w wodzie, będąc gonionym przez szczute psy. Trudno chyba o łatwiejszą drogę dla tak odpornego wirusa niż woda. To, że właściciel stoi i nagrywa ranne zwierzę, to już osobna kwestia…


Myśliwskie psy walczące z rannym dzikiem.

Jak pisze portal naTemat.pl rolnicy do eksterminacji dzików domagają się użycia Wojsk Obrony Terytorialnej. A co tam. Niech chłopaki poćwiczą oko. „No bo jak przyjdzie Rusek, to kto…?” Dobra, cytujemy:

„Wystosowałem pismo do pani premier o powołanie specjalnego zespołu ds. walki z dzikami. Proponuję, by wykorzystać Wojska Obrony Terytorialnej i w kilku województwach zredukować do zera populację dzików – oświadczył Marian Tomkowicz, wiceprzewodniczący Rady Powiatu w Białej Podlaskiej.

Od takich mądrości chłopskiego rozumu opadają ręce. Do zera to znaczy, że wystrzelane mają zostać wszystkie dziki we wschodniej Polsce. Na czym polega dramat? Według ministerstwa rolnictwa, trwa właśnie trzecia fala rozprzestrzeniania się wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF). W gospodarstwach, w których pojawi się wirus wybijane są świnie, a to straty dla rolników (rolnicy dostają rekompensaty, ale i tak nie są zadowoleni). Wójt gminy Leśna Podlaska zatrudnił psychologa po tym jak jeden z gospodarzy dostał udaru po wiadomości, że inspekcja weterynaryjna uśmierci mu całą hodowlę.

Rzowalony
A to już dzik z odstrzelonym ryjkiem, który trafił do jednego z ośrodków rehabilitacji zwierząt dzikich. Nie udało się pomóc…

MAREK SULIMA, ROLNIK Z POWIATU BIALSKIEGO

Wypowiedź dla Polskie Radio Lublin:

Uważam, że populację dzika należy w tym obszarze zlikwidować. Bezwzględnie potrzebny jest odstrzał dzików. To nie są »święte krowy« Rozmawiamy z myśliwymi, którzy nie będą strzelać na taką skalę, jak jest nam potrzebna. Trzeba »wyzerować« nasz teren.

Stąd cała wściekłość, nerwy i frustracja rolników, o której donosi Polskie Radio Lublin i rolnicze portale. Już pisaliśmy, że za świńskim biznesem stoi aparat państwowy z chłopskim ministrem Krzysztofem Jurgielem, prywatny biznes i wielkie mięsne korporacje. Ekolodzy zajęci są protestami w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej. Dzik natomiast „ostał się sam”. Rolnicze lobby wydało wyrok.

Do jego wykonania nie kwapi się część myśliwych. – Będziemy egzekutorami na zawołanie rolników, a potem na nas spadnie cała krytyka za zabijanie niewinnych zwierzątek – mówi anonimowo prezes koła łowieckiego spod Łomży. Oficjalnie tego nie powie, bo minister Jurgiel za krnąbrność grozi likwidacją Polskiego Związku Łowieckiego.

(…)

To prawda, że dziki są nosicielami wirusa, który wraz z dzikimi zwierzętami przeniośł się z Białorusi. Wskazując winowajcę nikt jakoś nie wyjaśnia jakim cudem wirus przedostaje się z leśnych zwierząt do zamkniętych ogrodzonych gospodarstw i chlewni. Jak wynika z poradnika ministerstwa rolnictwa, sprawa jest prosta: wystarczy nie wpuszczać przypadkowych osób do gospodarstwa. Chronić dostęp do hodowli matami dezynfekującymi, stosować pasze z pewnego źródła. Według eksperta ministerstwa rolnictwa, »bioasekuracja jest bardzo prosta«. Przynosi efekty o ile się ją rygorystycznie stosuje.”

Dzik to ogromny sprzymierzeniec lasu. Wie o tym nie tylko każdy leśnik. Ssaki te spulchniają ściółkę, mieszają glebę, przyczyniają się do zmniejszenia możliwych gradacji „szkodliwych” owadów, zjadają padlinę i gryzonie. Pomagają w rozsiewaniu nowych drzew, dębów i buków. Prześladowane przez pseudomiłośników natury dla kiełbasy i emocji, teraz skupiają na sobie dodatkowo wściekłość chłopstwa, jako, że „chłop żywemu nie przepuści”, szukają teraz ofiary do bicia za swoje straty finansowe od wyzysku zwierząt, niedbalstwo i lenistwo. I znaleźli idealną… Pozostaje mieć wątłą nadzieję, że znajdą się ludzie patrzący na świat szerzej niż tylko do czubka swego nosa i kieszeni. I powstrzymają to szaleństwo.

Kopia 15135567_1197603776985832_3394358_n
To tak jeśli o bioasekuracji mowa. Trzeba też wspomnieć o odpadkach po polowaniu, ochoczo zostawianych przez myśliwych na nęciskach. Przyczyniają się oni tym samym również do roznoszenia się ASF wśród kolejnych dzików.

Dzikeł3etyk
I o emocjach łowieckich. Myśliwi będą bronić głównego obiektu swoich strzeleckich uciech, czyli swego interesu – nie zwierząt.

Idąc tokiem rozumowania speców z ministerstwa, wybić należało by wszystko. Począwszy od innych zwierząt w lasach, które mogą mieć kontakt z dzikami, po myśliwych, którzy patrosząc i babrając się w krwi rozsmarowują ją sobie dla tradycji po twarzy. Aż po wycięcie drzew o które czochrają się dziki, i osuszenie bagien w których się taplają. Wtedy wszyscy będziemy bezpieczni….A przyroda czy też jej zgliszcza w końcu ‘’pod kontrolą’’. Nastały czasy wybijania i wycinania. Nagle okazało się, że cała natura jest przeciw nam. Złośliwe drzewa tylko wyczekują wiatrów aby spadać na nasze auta i głowy, a zwierzęta wręcz celowo zarażają się różnymi choróbskami,aby uprzykrzyć nam życie. Gdzie jesteś… rozsądku? Drodzy myśliwi – nie chcemy potem czytać płaczów na forach, że ”nie ma dzika w łowisku”. Ani tego ”gdzie byli ekolodzy”. Byli, są i trąbią. Robią petycję. Może podpiszecie myśliwi? Zareklamujecie u siebie? Jeszcze można pokazać się z innej strony, choćby i motywacją waszą była jedynie kiełbasa.

PETYCJA W OBRONIE DZIKÓW:
http://akcja.przyrodnicze.org/kampanie/nie-zabijajcie-nam-dzikow-w-parkach-narodowych


Źródła:

naTemat.pl
farmer.pl

http://natemat.pl/211361,jest-pierwsza-prosba-o-uzycie-wojsk-obrony-terytorialnej-rolnicy-chca-by-wystrzelano-wszystkie-dziki

http://www.farmer.pl/produkcja-zwierzeca/trzoda-chlewna/asf-musimy-pilnowac-sie-nawzajem,49611,1.html

Rolnicy domagają się likwidacji PZŁ – Myśliwi sobie nie radzą

Dawno temu zadawaliśmy sławne retoryczne pytanie: Czy współczesne łowiectwo jest w stanie spełniać jakąkolwiek pozytywną dla społeczeństwa rolę, poza realizacją krwawych uciech swoich sympatyków? Opracowaliśmy również szeroką notatkę traktującą o tym jak gospodarka łowiecka niszczy rolnictwo i jakie są tego przyczyny. W skrócie, celem myśliwych jest polowanie i czerpanie psychicznych i materialnych profitów z jego wykonywania, a istotą gospodarki łowieckiej maksymalizowanie pogłowia zwierząt łownych, w celu polowań. Co już niekoniecznie musi być zgodne z interesem rolników, i tak oto mamy konflikt, który podsumować można tak: Jedni chcą by zwierząt było jak najwięcej (dla własnej przyjemności). Drudzy, by było ich mniej, ponieważ z powodu czyjegoś hobby ponoszą straty w pracy, która pomaga im się utrzymać i produkować żywność dla nas wszystkich…To rzecz jasna nie obchodzi myśliwych, bo mają swoją dziczyznę… 😉  Do przeczytania tutaj:

 Jak łowiectwo niszczy rolnictwo

Być może te poglądy są pokłosiem przytoczonego powyżej artykułu, który był udostępniany i szeroko komentowany w grupach rolniczych. Bardzo by nas to cieszyło.
Beton powoli kruszeje i coś zaczyna się dziać – rolnicy sami dostrzegają jak bardzo są wykorzystywani i manipulowani przez myśliwych, których jedynym celem realizacja własnego hobby i zachowanie łowiectwa w niezmienionej formie, o czym informuje sam PZŁ w komentarzach na swojej stronie… Jednak zmiany w tej dziedzinie są nieuniknione. Kropla drąży skałę, ludzie przeglądają na oczy i każdemu coraz jaskrawiej jawią się absurdy obecne w naszym łowiectwie. Owszem, mogą myśliwi sobie walczyć o „zachowanie w nie zmienionej formie” swojego łowiectwa z całych sił. Tym bardziej lądowanie będzie  bolesne, gdy masa niezadowolenia społecznego zwykłych ludzi, przyrodników, i rolników przekroczy punkt krytyczny. Przewodniczący OPZZ rolników Sławomir Izdebski domaga się uporządkowania prawa łowieckiego, zrobienia porządku z PZŁ, a samo ministerstwo rolnictwa ma rozważać jego likwidację – tak przynajmniej informują rozmaite nagłówki.

Myśliwi zresztą zupełnie nie kryją się z tym, że nie zamierzają iść nikomu na rękę, ani współpracować z nikim. Na profilu PZŁ, gdzie ostatnio trwają burzliwe dyskusje rolników z myśliwymi, przeczytać możemy, że „nie są od tego by pilnować uprawy i zasiewy”. Doprawdy? A przecież to rola jakże podkreślana przy każdej okazji, ochrona upraw i zasiewów, bez tego rolnictwo dawno by zginęło… Jak można jednak przeczytać ostatnio na profilu PZŁ, myśliwi nie poczuwają się do żadnego wspomagania rolników. Wyszło szydło wreszcie… kto chce wierzyć w mity łowieckie, może oczywiście robić to nadal.

ASF22

Do obejrzenia tutaj:  http://www.ipla.tv/Rozmowy-w-polsat-news-2-ministerstwo-rolnictwa-roz/vod-6875719

Jak pokazuje obecna sytuacja w związku z ASF, Polski Związek Łowiecki nie jest w stanie sprostać realizacji powierzonych mu przez państwo zadań, w związku z wygaszaniem i zwalczaniem ognisk choroby. Co na te zarzuty nasi myśliwi? Tradycyjnie, wypowiadający się przeciw nie mają pojęcia o łowiectwie, gospodarce oraz zarzucają nienawiść do myśliwych i chęci „położenia łapy na majątku kół łowieckich” – jakby komuś cokolwiek od nich było potrzebne. Żeby było jasne, nie popieramy masowego odstrzału dzików forsowanego przez rolników. Są to problemy osób mięsożernych, lubujących się w konsumowaniu zwłok zwierząt znacznie inteligentniejszych od naszych psów i niech miłośnicy przedmiotowego traktowania i wykorzystania zwierząt sobie z tym radzą. Bo jedno jest pewne, gdyby nie przemysłowa hodowla i ubój trzody dla mięsa, którego nikt z nas nie potrzebuje dla wyżywienia, tego sztucznego problemu by nie było. Takie tam nieistotne oszołomskie zalety weganizmu…  Nie tak dawno czytałem, że „coś zieloni w temacie siedzą cicho”. My na NPRM, w odróżnieniu od PZŁ, żadnego tematu się nie boimy i każdy podejmiemy. Gdyż zależy nam, by obiektywnie przekazywać to, co przez drugą stronę zbywane jest głuchym milczeniem i ignorancją, w cichym liczeniu na to, że problem pójdzie w zapomnienie, no i jak najdłużej utrzyma się „obecna forma wykonywania łowiectwa”.  Niech przemówią cytaty – kilka komentarzy z oficjalnej strony facebookowej Polskiego Związku Łowieckiego (pisownia oryginalna):

Koledzy-z naszej pasji zrobili sobie polityczne gowno a nas traktuja jak szmaty, przestanmy się taplac w tym głównie-jak nie lmp to jakieś frajerstwo z dobrej zmiany . To jest hobby i w dupe nas cmokna-jak nie to karabiny na rok do szafy i po roku pogadamy,pozdrawiam’’

ASF

To jest hobby… Tak, przy każdej okazji o tym mówimy, a myśliwi oficjalnie zaprzeczają. Jednak kiedy nerwy puszczają, zawsze wychodzi postrzeganie łowiectwa przez samych myśliwych jako hobbystyki. Tzn, gdy zachodzi taka potrzeba akurat, używają tego jako argumentu.

asf2

Szanowny Panie. W dupe Pan nas możesz pocałować. Straszyć to Pan może małe dzieci a nie poważnych ludzi. Nigdy nie tkniecie myśliwych bo nie ma żadnej innej rozsadnej alternatywy na regulacje pogłowia zwierzyny. Wode z mózgu robi Pan ludziom a sam to może Pan widłami sobie myszy w stodole mordować. Celebryta to z Pana kiepski i jak kiepskie będą zmiany o których marzycie. Niech dotrze do Pańskiego pustego łba ze gdyby nie PZŁ i rozsądne godpodarowanie populacją zwierzyny to całą Polske zjadła by kazdego rodzaju zwiezyna łowna. – bajeczki dla dzieci, mitologia łowiecka.  Pomimo istnienia całej gamy sposobów przeciwdziałania szkodom w rolnictwie i regulacji pogłowia zwierząt, według pana myśliwego nie ma rozsądnej alternatywy… Ale ta ”rozsądna” też się jakoś nie sprawdza.

Pozostałe komentarze to zazwyczaj inwektywy w kierunku pana Izdebskiego, za pewne przykład górnolotnej kultury łowieckiej.

Przy każdej okazji myśliwi straszą „odłożeniem strzelb na rok czy dwa i wtedy zobaczymy”. Sęk w tym, że nikt się tego nie domaga. Jest cała masa metod przeciwdziałania szkodom rolniczym, odstraszania zwierząt, czy ograniczania ich płodności.  Tymi metodami jednak żaden z myśliwych nigdy zainteresowany nie będzie, gdyż wiążą się one z inną pracą niż radosne polowanie, w dodatku ich celem jest zmniejszanie pogłowia zwierząt łownych co już zupełnie jest sprzeczne z interesami myśliwych. Doskonale to rozumieją, i dlatego przy każdej okazji, oponentowi odpowiedzą „nie masz pojęcia o łowiectwie, nie wiesz o czym bredzisz, kiedy ostatnio byłeś w lesie”.  Ze swej strony doskonale zdajemy sobie sprawę, że czasami, w pewnych sytuacjach bez odstrzału się nie da, jeśli w grę wchodzi bezpieczeństwo ludzi, a inne metody zawiodą. Sedno w tym, by zadania owe wykonywali profesjonaliści, którzy nie okaleczą zwierzyny, odpowiednie służby, nie zaś miłośnicy zabijania, zdobywania trofeów, emocjonującego dochodzenia postrzałka z lubieżnymi uśmiechami na rumianych licach, sapiący z zadowolenia nad truchłami swoich ofiar, raczący postronnych bzdurami o kulturze, etyce i tradycji.

Przebijając się czasem przez forum dziennika łowieckiego, można natrafić na takie komentarze, jak pomstowanie myśliwych, którzy akurat byli sobie na polowaniu, na rolników wykonujących prace polowe maszynami rolniczymi… Jak bardzo trzeba być ograniczonym i zadufanym, by nie rozumieć, że z pracy tych ludzi żywimy się wszyscy?

Do pytania o to, jak długo środowisko wytrzyma rabunkową psedogospodarkę myśliwych, dołącza kolejne – jak długo wytrzymają rolnicy traktowani przez myśliwych po macoszemu, bez żadnego zrozumienia dla ich sytuacji? A co za tym idzie, jakie straty, w wyniku oślego uporu, o „zachowanie łowiectwa w niezmienionej formie” poniesiemy my wszyscy?

Poniżej zapis wypowiedzi na temat PZŁ, Sławomira Izdebskiego, przewodniczącego OPZZ rolników: