Myśliwskie psy luzem w lasach & Krwawe pościgi za ranną zwierzyną.

Polowanie to nie tylko ludzie kontra dzikie zwierzęta. To też przeszkolone psy, których zdaniem bywa naganianie zwierząt pod lufę myśliwego, oszczekiwanie, tropienie po śladach krwi, czy jak w przypadku norowania uśmiercanie lisów w ich norach. Bywa, że psy zostają ciężko ranne lub giną od cięć zadanych przez lochy lub ranne odyńce. Czasem stają się kalekami do końca życia, na życzenie swych właścicieli. Ten proceder udokumentowaliśmy i opisaliśmy tutaj w dwóch osobnych postach, jeden dotyczy psów ranionych przez postrzelone dziki, w drugim myśliwi opowiadają o swoich wypadkach, kiedy utracili psy w wyniku postrzału…. :

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć

Psy zastrzelone na polowaniach

1502822_390660017747127_587047188_o

psydzika

Ale dlaczego piszemy o psach puszczanych luzem? Może i nie było by tematu, gdyby nie hipokryzja myśliwych. W ciągu roku notujemy mnóstwo przypadków zastrzeleń czy postrzeleń domowych psów, które czy to zostały porzucone, lub też uciekły właścicielowi albo i były razem z nim na spacerze, tylko oddaliły się nieco, bo i takie przypadki strzałów do psów niemal na oczach opiekunów mieliśmy. Można je przejrzeć w naszej zakładce Wypadki / Przestępstwa. Wymówka czy też usprawiedliwianie tego barbarzyństwa ze strony myśliwych zazwyczaj jest taka : ”Przecież ten kundel mógł zagryzc sarnę, albo zagonić ją na śmierć, to was nie obchodzi pseudo – obrońcy?!’’. Taka deklaracja brzmi jak tragiczny żart, kiedy widzimy jak przebiegają polowania i co się na nich wyprawia. A są to często gonitwy za postrzelonymi zwierzętami, które w przerażeniu ciężko ranne, pragną z całych sił oddalić się od swych prześladowców. I tutaj z pomocą przychodzą myśliwemu specjalnie przeszkolone psy, których zadaniem jest zatrzymać takiego ‘’postrzałka’’ w miejscu, oszczekując go i podgryzając, do czasu aż dowlecze się myśliwy z flintą, w zgodzie z etyką i zasadami wykonywania polowania palnie w łeb zwierzęciu które zamęczył. Myśliwi bardzo często zioną wręcz nienawiścią do wszystkich innych psów niż własne, które napotkają w lesie, bo ‘’szkodniki sarnę pognają’’. Deklarują też chęć wystrzelania ich wszystkich oraz na swoich stronach opisują jak to robią. Udokumentowaliśmy takie wypowiedzi myśliwych w poniższym poście:

Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją.

posokowce

13000331_855920704518760_8277576905601459730_n

12112239_1660135677557777_6352190089147758454_n

 

‘’Psi’’ temat powraca często w kontekście łowiectwa i w zasadzie trudno go uniknąć, jeśli wezmiemy pod lupę poglądy tego towarzystwa. W skrócie tak, – Porzucony pies, który z głodu próbuje upolować zwierzę to ‘’wredny kundel do odstrzału wraz z właścicielem’’ , ale myśliwski jagdterier szarpiący rannego dzika, czy posokowce puszczane za jeleniami to już ‘’polowanie w zgodzie z etyką i zasadami’’.

Myśliwi bardzo często łamią prawo łowieckie podczas polowań.
Zasady wykonywania polowania Rozdział 2, paragraf 5.1 określają jasno:

1.Polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku.

2. Poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej (….) , poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku.

Tego ‘’otoku’’ najczęściej w praktyce jednak brak, a przyuczone do dręczenia zwierząt myśliwskie psiaki hasają sobie wolno jak popadnie podczas całego polowania. Nikt się tym nie przejmuje. Niewinnie nazywa się to ‘’podkładaniem psów do polowań zbiorowych’’. W innych przypadkach pies może być puszczany luzem podczas norowań, lub w przypadku aportowania ptactwa. Pora na zdjęcia pochodzące z zamkniętych grup myśliwskich. Screeny publikujemy w całości wraz ze zdjęciem, gdyż jak zawsze myśliwi próbują dyskredytować takie wpisy, krzycząc, o ”zdjęciach nie z polski”, kompromitując się tym bardziej. No to oglądamy ”zdjęcia nie z polski”. Z pewnością kłusownicy….

34333eee

3433223e3e2ee2
To zdjęcie jest szczególnie okrutne, kiedy uświadomimy sobie co się na nim dzieje. Rozjuszone psy szarpią i podgryzają prawdopodobnie rannego już dzika, tymczasem właścicielka stoi i wykonuje sobie fotki jak ”pieski pracują” . Potem pochwali się innym myśliwym w grupie na facebooku…

3433223e3e2eefr
I kolejne psiaki luzem, goniące przerażone zwierzę. Ale Twój pies który się zgubił lub Ci uciekł? ”Kundel do odstrzału, bo szkodnik płoszy zwierzynę”. Hipokryzja w wydaniu myśliwych nas już od dawna nie dziwi.

3433223eee
3433223e2ee

12541150_10209183256244254_311049748411905810_n

‘’ Powszechną praktyką, stosowaną najczęściej na polowaniach zbiorowych, jest puszczanie luzem w rejonie zestrzału psów biorących udział w polowaniu, które o pracy tropowca nie mają większego pojęcia.’’ – Taki wpis czytamy na forum Klubu Posokowca, opanowanego przez myśliwych.
http://klubposokowca.org.pl/?page_id=87  

Na stronie jednego z przyrodników Marcina Kostrzyńskiego, swoją drogą byłego leśnika i myśliwego, który porzucił strzelbę na rzecz aparatu fotograficznego natrafiamy na taki oto wpis:

bez tytułue333322

My mamy inne drastyczne ujęcia, pochodzące z grup myśliwskich, gdzie polujący chwalą się między sobą swoimi wyczynami. Czemu to ma służyć? Rozrywce i przeżywaniu emocji łowieckich, bo na pewno nie jest to ‘’dbanie o dobrostan zwierząt’’ ani ochrona pól rolników. Pomijając już zupełnie, w miejscach gdzie urządza się ‘’zbiorówki’’ zwierzęta przenoszą się do małych zagajników i zadrzewień wśród pól. A może myśliwych właśnie to kręci i podnieca? Ciekawość czy przeszkolone na żywych dzikach w specjalnych zagrodach psy się sprawdzą? Hałas, gonitwa, szczekanie z pasją i kwik szarpanego rannego dzika? Cóż za radość z harmonijnego obcowania z naturą! Głupie mieszczuchy nigdy nie zrozumieją łowiectwa…. Kolejne zdjęcia dokumentujące hipokryzję, obłudę i bestialstwo myśliwych.

12552515_10209183255884245_1353673206113954062_n

15284907_10212259826436586_4321213397691349955_n

15284840_10212259826356584_711438657909979907_n

15972720_320224971705943_6811014912064384260_o
Psy jak widać mają kontakt z krwią i wydzielinami zwierzęcia. Następnie będą mieć kontakt z kolejnymi dzikami i innymi psami. Potem usłyszymy o tym jak rozprzestrzenia się ASF, a winą obarczy się dziki i wystrzela wszystkie w całym województwie. 

Dla jasności –  Nie popieramy puszczania psów luzem w lasach i na terenach bytowania dzikiej zwierzyny przez nikogo, ani przez zwykłych ‘’kowalskich’’ na spacerze, ani przez uprzywilejowaną stojącą ponad prawem kastę myśliwych. Las, pole czy łąka to dom zwierząt. Uszanujmy go. Tymczasem kolejne zdjęcia.

15776717_387450504937444_872198613602636262_o13307209_1037645156324990_4079200159087926063_n12108182_1506736139649499_1496508629987591318_n12115915_909360002447087_360979825571578700_n

psyjelenia

12068996_759493994177365_7353318360450428433_o

No cóż. Myśliwscy pseudomiłośnicy natury po raz kolejny pokazują swój wypaczony stosunek do niej. Nie, ”dobrego imienia łowiectwa” ”szkalować” nie trzeba. Wystarczy pokazywać je takim jakie ono jest, a czas i zmiany zachodzące w świadomości społecznej zrobią swoje.

Lektura uzupełniająca:

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć.  Psy ranione, zabijane i kalekie od szarży dzików, długie operacje u weterynarza i inne szczere wyznania myśliwych. Dręczenie własnych zwierząt z premedytacją ku swojej uciesze.

Psy zastrzelone na polowaniach.  Opowieści myśliwych, jak to ich własne psy ginęły od przypadkowych postrzałów podczas polowań. Plus alkohol nocą przed polowaniem (zdjęcia i screeny).

Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją. 
 Udokumentowane wypowiedzi myśliwych, deklarujących chęć wystrzelania wszystkich psów   napotkanych luzem w lesie.

Bezimienne ofiary krwawego hobby.  Czyli nadesłane przez czytelników zdjęcia zastrzelonych psów.

 

Psy zastrzelone na polowaniach

Bezpieczeństwo na polowaniu, ważna rzecz. Wiadomo, surowe przepisy, rygorystyczne badania…I pewnie dlatego w ubiegłym roku trzech myśliwych oddało strzał do jednego naganiacza, tłumacząc potem, że pomylili go z dzikiem. Trzech ludzi jednocześnie….

kopia-diegopostrzelony

Ale co z psami, czworonożnymi niewolnikami myśliwskich oprawców, które od szczeniaka są przyuczane do gonienia, oszczekiwania i naganiania myśliwym zwierząt pod lufę? Co z bezpieczeństwem, kiedy trzęsący się w amoku owładnięty żądzą zabijania dewizowy myśliwy z Danii lub Niemiec mierzy do miotającego się dzika otoczonego sforą kilku psów? Chęć strzału i adrenalina robią swoje. O wypadek wtedy nie trudno. I chyba nie są one wcale tak rzadkie, biorąc pod uwagę komentarze myśliwych, co do niniejszej historii. O ile postrzelenie człowieka to sensacja, którą opisze prasa lub przedstawi TV, tak o psy nie martwi się nikt. Dla myśliwych pies to tylko narzędzie do pracy, użyteczne lub nie. W razie co, kupią sobie nowe. Owszem powiemy, pies przeszedł leczenie weterynaryjne, miał na sobie kamizelkę odblaskową, właściciel się przecież zatroszczył, a teraz płacze na facebooku? No przecież szkoda mu swojego pieska!

kopia-bezlapy12

kopia-bezlapy1

Gdyby rzeczywiście kochał psy / zwierzęta, nie naraziłby w ogóle psa na niebezpieczeństwo, bo wie, że polowania zwłaszcza na dziki są niebezpieczne i coś takiego może się zdarzyć. Ale tu liczy się pasja, hobby, a myśliwych bardzo kręcą walki zwierząt, dlatego między innymi zajmują się „profesjonalnym podkładaniem”, czytaj: płoszeniem, ranieniem, i prześladowaniem dzikich zwierząt (dla celów łowiectwa) z wykorzystaniem umiejętności psów.

kopia-re445544454333

Taki przykry epizod, zdarzył się pseudomyśliwym z grupy facebookowej Dzikarze.pl.  Jeden z psów, podczas wypłaszania zwierzęcia dewizowym myśliwym z Norwegii, został trafiony w łapę. Niestety, musiała zostać amputowana. Przy tej okazji, myśliwi w komentarzach rozpisali się o podobnych przypadkach, których na polowaniach mieli doświadczyć. No tak, to pewnie te zmyślone wymysły „nawiedzonych zielonych”. Do każdego opisu załączamy screen.  Niech więc przemówią myśliwi.

——————————
——————————

Bardzo dobrze, że dodałeś to zdjęcie i opisałeś sytuacje, bo to się zdarza częściej niż się ludziom wydaje. Ja osobiście znam co najmniej kilka przypadków postrzelenia/zastrzelenia psa na polowaniu w ostatnim czasie tylko tutaj w okolicy. Oczywiście, część z nich to „prawdziwe wypadki losowe” typu rykoszet czy coś podobnego, ale niestety w znamienitej większości efekt zalania oczu adrenaliną i chęcią pozyskania zwierzyny. Najczęściej tak zachowują się myśliwi, którzy nie mają pracujących psów , a tych niestety jest bardzo dużo.

kopia-322334453

Ten komentarz myśliwego oddaje doskonale to co zawarliśmy we wstępie – adrenalina, amok, żądza zabijania, tutaj przez myśliwego kosmetycznie określania jako „chęć pozyskania zwierzyny”.  Jedziemy dalej:

Z mijającego tygodnia znam już trzy przypadki z okolicy. Wynikają one z bezmyślnosci i braku wyobraźni.

kopia-322334453232
Brakiem wyobraźni jest przyuczanie nieświadomych zagrożeń zwierząt do takich zachowań, ku zaspokajaniu swoich atawizmów i rozrywek.  Bezmyślnością też.

Straszne, ja to przeżyłam tydzień temu. Też łajka…I zmowa milczenia wśród polujących i naganiaczy. Wychowujesz psa od małego, patrzysz jak progresuje, a jakiś czub strzela bez zastanowienia.

Arek, wczoraj koledze na komercyjnym polowaniu zastrzelili łajkę :\ Zauważam, że część myśliwych i prowadzących wcale nie przejawia zainteresowania o bezpieczeństwo i stan naszych psów.

kopia-lajkaa

Straszna, to jest bezmyślność jaką ci państwo prezentują. Tak, wychowuj psa od małego, przyuczaj do tych polowań, a jakiś czub sobie strzeli, bez zastanowienia w dodatku! Niech go diabli! Wszyscy wokół winni. A wystarczyło nie krzywdzić zwierząt…

Panie Xyz, tu wierzymy na słowo, że część myśliwych nie przejawia troski o bezpieczeństwo i stan psów. W końcu jeździcie na te polowania, bywacie w lesie, sami siebie opisujecie, więc wiecie jak jest. My tylko cytujemy.

Bardzo dobrze ze dodałeś to zdjęcie to tematu …. i opisałeś całą sytuację coraz więcej jest takich myśliwych którzy nie patrzą na psy i strzelają aby strzelić i zdobyć zwierzę. 

bardzooo

szczerze współczuję, jednego psa straciłem przez głupotę „kolegi” i dostrzeliwanie postrzałka. dobrze że chociaż twój żyje.

4 pies w tym sezonie o którym słyszę… a widać po wpisach ze jest takich przypadków wiecej – pisze inny myśliwy.

kopia-jjj

Moj niestety nie przezyl.
Dunczyk tlumaczyl sie ze myslal ze to dzik ;D 

kopia-232213445

A to ci dopiero zabawna historia! Ha ha ha!

kopia-34535366

Najlepiej pieska dobić, pamiętajcie. I oczywiście „szczere współczucie” dla kolegi, bo kto teraz będzie tak skutecznie i wygodnie wystawiał zwierzynę pod lufę? Cóż za strata. A wypadków i tak nie unikniemy. „Niezastąpiony” Rafał T., administrator wielu grup myśliwskich.

kopia-re44554445

Coś jak: Hehe spoko, będzie śmigał XD Nawet na trzech za dzikiem hehe, ale będzie fajnie na następnym polowaniu XD.

Brak słów…

Co ciekawe, spora część komentarzy to wyrazy współczucia, ubolewanie nad losem psa, pomstowanie na strzelca. Naprawdę drodzy myśliwi, aż tak was boli widok psa na trzech łapkach? Ale pies, który uciekł właścicielowi lub się zgubił, napotkany w lesie to już kundel do odstrzału, bo za sarenką pognał? A reszta dzikich zwierząt postrzelonych, ciągnących wnętrzności po krzakach, z odstrzelonym „badylem”, czy „strzelonych na miękkie”, gonionych i przerażonych – tych już nie szkoda, bo to „zwierzyna łowna”?

Może odpowiedzią do tego niech będą dwa kolejne screeny z tejże samej strony.

pudla

42 spudłowane strzały, jak się panowie sami raczą chwalić. No to gratulacje, Darz Bór!
Piesek, aby żaden nie oberwał? Szkoda by bardzo było przecież, ciekawe, kto byłby wówczas winny. Pewnie dzik.

Ale chyba mamy wyjaśnienie, czemu tak się dzieje.

woda1

A tak wygląda „trening” przed polowaniem dewizowym. Zajrzyjcie na Dzikarze.pl może panowie opowiedzą ile tym razem było „pudeł” i czy psy wszystkie przeżyły.

dzikarzee34333e322

Cóż, długo i dużo piszemy o łowiectwie. Można nie lubić takich stron jak nasza, czy się z nami nie zgadzać, jednakże jedyne co robimy to cytujemy i zamieszczamy ogólnodostępne materiały z myśliwskich stron i blogów. Ci sami panowie pisali gdzieś w komentarzach narzekając na PZŁ i jak przez działania osób z zarządy postrzegane jest łowiectwo oraz myśliwi. A jak, przez takich jak oni? Co chcą zmieniać? Należałoby zacząć od empatii, co w tym przypadku już jest raczej nie do odbudowania. W kolejnym materiale zobaczycie psy okaleczone i poranione z winy tych pseudomyśliwych, które poniosły dotkliwe rany i kontuzje w starciach z dzikami.

Przecież alkohol i pijani myśliwi, to już przeszłość. Myśliwy zabija zwierzę jednym celnym strzałem, zawsze! Nie wierz w to co czytasz i widzisz na tej stronie, bo to manipulacje pseudoekologów 🙂

Lektura uzupełniająca :

Postrzałki na polowaniach – myśliwi sami opisują, jak często pudłują. 

Pragną zabijać domowe psy – tu myśliwi opowiadają, co najchętniej zrobili by ”wrednym kundlom”, napotkanym w ich ”łowisku”. 

Postrzałki na polowaniach

Jak to szło? Co tak lubią pisać myśliwi zaglądający na naszą stronę: „Na polowaniu zwierzę ginie od 1 strzału i wcale nie cierpi. Postrzałki to rzadkość”

Taka rzadkość, że myśliwi uruchomili między sobą aplikację zwaną Pogotowiem postrzałkowym, dostępną do zainstalowania na smartfonie. Zaś na stronach kół łowieckich widnieją adresy osób z psami określonych ras z dostępnymi danymi, gdyby komuś wypadło postrzelonego zwierzęcia szukać. W skrócie, polega ona na ustalaniu naszego miejsca pobytu przez GPS, a następnie aplikacja wyświetla z bazy danych kontakty do osób, które mogą pomóc w poszukiwaniu „postrzałka”.

unnamed

pogotowie-postrzakowe-1-1-s-307x512

Szacuje się, że w przypadku tzw. zwierzyny grubej, ranienie zwierząt i powstająca w związku z tym konieczność jej „dochodzenia” i dobicia zachodzi w 25-30% przypadków. Strzał w dowolną część ciała, zwierzyna „zaznacza” różnorodnym zachowaniem, co jest wyszczególnione w podręcznikach łowieckich. Po zachowaniu zwierzęcia po strzale, myśliwy wstępnie określa, gdzie trafił i jakie dalej podjąć kroki. Dla potwierdzenia jak myśliwi podchodzą do tej kwestii zamieścimy wpis… tak zgadliście, z myśliwskiego bloga, aby uniknąć wyświechtanych zarzutów o „wymysły pseudoekologów”.

Ile procent strzelanej grubej zwierzyny nie podnosimy? Myślę że jeżeli chodzi o dziki i jelenie to minimum 25-30%. Pytanie trudne i kłopotliwe a odpowiedź nie napawająca optymizmem. Nieustanny pośpiech w jakim żyjemy przenosi się i w knieję. Pełne niecierpliwości wyczekiwanie na zwierza strzał, zwierzyna uchodzi, nerwowe poszukiwania skwitowane słowem pudło, to bardzo częsty obrazek z naszego podwórka… A zwierzyna leży i to często bardzo dobrze strzelona i tylko krążące kruki pokazują że nie dość skutecznie poszukiwaliśmy swojej zdobyczy. Ale kto by się tym martwił. Kolejny wyjazd kolejny strzał itd. Dlaczego tak się dzieje i czy musi tak być?  – Nie musi, no ale….

http://www.szeremet.pl/moje_publikacje/polowanie/przepadle_sztuki/101-52-111.html


Jakiś czas temu myśliwi z Puszczy Białowieskiej starali się o pozwolenie na dobijanie rannych zwierząt w  rezerwatach. Chodziło im o  to, że gdy strzelają do zwierzęcia w pobliżu rezerwatu, wcale nie  tak rzadko zdarza się, iż zwierzę zostaje jedynie  ranne, uchodzi do rezerwatu i tam zalega. Myśliwy, który zranił to zwierzę, chciałby na tym chronionym terenie móc odnaleźć je i dobić. Myśliwskie przepisy nakazują mu tak  zwane „dochodzenie postrzałka”. Znaczenie ma też fakt, że, gdy jest to samiec, chodzi o  trofeum, czasami naprawdę sporej wartości, a i mięso zwierzęcia ma konkretną wartość pieniężną, którą myśliwy otrzymuje po sprzedaniu do skupu ciała zabitego zwierzęcia.

P1050451

Zacytujmy fragmenty tekstu z Łowca Polskiego (2/2007), a cytaty posłużą do tego, by pokazać, jak sami myśliwi opowiadają o poranionych przez ich kule zwierzętach:

W pierwszych dniach listopada w rejonie Kluczborka, przeprowadzono ocenę pracy posokowców w naturalnych warunkach.Psy dochodziły zwierzynę postrzeloną podczas polowań organizowanych wtedy na terenie OHZ Kluczbork i w okolicznych obwodach łowieckich.Znaczna liczba polujących w tym czasie myśliwych z kraju i z zagranicy dawała prawdopodobieństwo dużej liczby naturalnych postrzałków.

[…]W ciągu dwóch dni pracy posokowce odnalazły 11 jeleni i dzików. Liczba postrzałków nie najlepiej,niestety,świadczy o umiejętnościach myśliwych.Wiele do życzenia, szczególnie u myśliwych zagranicznych, pozostawia etyka oddawania strzałów. O klasie startujących psów świadczą postrzałki odnajdywane po kilku kilometrach. […]

Następnego dnia pies podjął pracę na tropie strzelanej 20 godzin wcześniej łani.Według relacji myśliwego, po strzale łania wierzgnęła tylnym badylem[tylną nogą– przypisy w nawiasach kwadratowych Z.K.]. Oględziny zestrzału [to,co leży na trawie,a co kula wyrwała z ciała] potwierdziły strzał na badyl. Początkowo farba była obfita, później coraz mniejsza, a w końcu praktycznie niewidoczna. Po 2 km pracy na otoku pies znalazł 1. łoże [miejsce, w którym ranne zwierzę położyło się]. Po następnym kilometrze  pracy na otoku znaleziono następne trzy łoża. Wreszcie pies zgłosił, że ma łanię „na gorąco”. Na polecenie sędziego został zwolniony z otoku. Po dojściu do młodnika wrócił do przewodnika i oznajmił, że znalazł zwierza. Na polecenie przewodnika wszedł do młodnika i podniósł łanię, która zaczęła uchodzić. Pies poszedł w głośny gon i w odległości ok. 700m,  na  granicy słyszalności szczekania, stanowił łanię, oszczekując ją do momentu, kiedy doszedł przewodnik i oddał strzał łaski. /…/  Miał  do odnalezienia dzika, który 4 godziny wcześniej był postrzelony na miękkie [w brzuch].Przewodnik na zestrzale nie znalazł farby, tylko ścinkę [włosie].15 m dalej w głębi  młodnika znalazł fragment czystego mięsa. Wszystko wskazywało na po strzał w szynkę. Pies został podłożony na zestrzał i podjął pracę na otoku.  Krople farby  potwierdzały poprawną pracę psa. Po 400 m pies zgłosił dzika i został puszczony w gon.Po ok. 150 m osaczył dzika. Przewodnik doszedł i dostrzelił dzika ważącego ponad 60 kg.  Okazało się, że dzik przyjął[?!] kulę na miękkie,a wyszła ona przez szynkę. Skąd biorą się w lesie ranne zwierzęta? Zajmijmy się najpierw faktem:„W ciągu dwóch dni pracy posokowce odnalazły 11 jeleni i dzików”. Tyle rannych zwierząt odnaleziono. Sprawozdawca nie pisze, ile poranionych zwierząt nie odnaleziono– a z całą pewnością tak się zdarzyło. I to pomimo, że było tam zgrupowanie psów wyjątkowo wyspecjalizowanych w poszukiwaniu rannych zwierząt.Dlaczego tak się dzieje?Ponieważ odnalezienie zwierzęcia ranionego w  mniej newralgiczne części ciała jest niesłychanie trudne! Ranny ptak,jeleń czy też dzik, sarna, muflon albo daniel zrobią wszystko, by  uratować życie przed prześladowcami.Ścigający ludzie z bronią i psami,gdy zorientują się, że jest to pościg za lżej rannym zwierzęciem, ważą szanse, z doświadczenia wiedzą, że są niewielkie i…rezygnują. Często po prostu brakuje czasu, zimowy czy jesienny dzień jest krótki, „koledzy polują dalej, a ja biegam za niepewnym dzikiem”.Tak dobrze wyszkolone psy jak z powyższych cytatów nieczęsto pojawiają się w myśliwskiej szarej codzienności– a bez psa po prostu nie da się skutecznie tropić.Poza tym polowanie to  okazjonalne hobby, jest się na nim dzień, dwa, trzeba wracać do obowiązków,a las, z tym  wszystkim co się tam narobiło– zostawić.  Pomaga myśl o rannym zwierzaku:„wyliże!się”. Ale nie wyliże się! Nawet lekka rana spowoduje śmierć.Myśliwski pocisk jest tak skonstruowany,by „rozkwitać” i powodować możliwie rozległe obrażenia kawałkami ołowiu i falą uderzeniową. Do niesłychanie wręcz rzadkich przypadków należy, gdy na skórze ściągniętej z zastrzelonego ciała zwierzęcia, odnajduje się zagojoną bliznę po lekkim postrzale, czyli– z myśliwska nazywając – po tak zwanej „obcierce”.Osoby, które na skutek wypadku na polowaniu zostały postrzelone kulą lub śrutem, dobrze wiedzą, jak wielkimi środkami medycznymi i jak długą rekonwalescencją okupione jest względne wyzdrowienie. Bo całkowite, po postrzale myśliwską kulą – chyba nigdy. Dlatego też, gdy kula pokonała„granicę skóry”– śmierć zwierzęcia jest bliska bez względu na to,którą część ciała rozszarpała kula.

5e31ce300bea856agen
Dzik strzelony przez „gwizd”.

Postrzał w brzuch czy jelita, to podobno jeden z najboleśniejszych, jakich można doświadczyć.Jest zawsze śmiertelny dla zwierzęcia, choć może żyć ono jeszcze kilka dni. Na poniższym zdjęciu, jak wynika z opisu raniony Jeleń w bólach, cierpieniu i strachu, próbował ratować się przez 2 godziny. Tyle trwała paniczna ucieczka, z upływem sił przed tropiącymi psami, kiedy próbował ocalić swoje młode życie. Tak młode, ponieważ dożyć może wieku 20 lat, zaś „racjonalna gospodarka łowiecka” zakłada maksymalną długość życia rzędu 6-10 lat. Niektórym dane jest umrzeć w spokoju, choć w bólach. Dobijanie są tylko te zwierzęta, które wraz z upływem krwi i sił, ułożyły się gdzieś wyczerpane. Czasem ponownie zbliżają się potworne dźwięki psów tropiących. „Nagły wyrzut hormonów stresu, zmusza do dźwignięcia się na nogi pierwszy raz daje siły, by oddalić się o kilometr. Zalega. […] Po następnym kilometrze pracy na otoku znaleziono następne trzy »łoża«. Głosy są coraz bliżej, podnosi się drugi raz, idzie przez chwilę, kładzie się…, głosy są wyraźniejsze, wstaje trzeci! raz, jeszcze kawałek idzie, znowu się kładzie, teraz już raczej pada, leży chwilę…,podniecone głosy psa i ludzi są tuż tuż…” Dalej biec nie można, wycieńczone, osłabione upływem krwi ciało odmawia posłuszeństwa. Jeszcze stoi i dyszy ciężko. Opuszcza głowę coraz niżej. Widziane przez mgłę przerażonych oczu posokowce, ku uciesze myśliwego „głoszą” miejsce postoju zwierza. Majaczy się sylwetka najgorszego wroga, śpieszącego niezgrabnie z hałasem. Wreszcie tak zwany strzał łaski. Ależ polowanie było udane! Cóż za wspaniałe emocje, jakich dostarczyło przerażone, ścigane zwierzę. Gon psów, czar kniei, tradycje łowieckie, wyzwanie i pasja… nawiedzeni „pseudozieloni” nigdy nie zrozumieją. Przecież trofeistyka i selekcja, a gdyby nie myśliwi, to zwierzęta rozmnożą się nadmiernie, pierw zjedzą wszystkie lasy, następnie splądrują pola uprawne doprowadzając ludzkość do śmierci głodowej, później wejdą do miast….

Dochodzenie poranionych kulami zwierząt jest ostrym polowaniem – z psami, pomocnikami, czasami z bezładną strzelaniną. Jest nieprzewidywalne. Może ciągnąć się kilometrami. Gdy uda się w końcu uśmiercić kolejnymi strzałami ofiarę, należy ją w lesie, a bywa, że w rezerwacie czy też w parku narodowym opróżnić z wnętrzności. Po ciało trzeba podjechać samochodem, załadować je na pakę, zebrać psy, ludzi i odjechać.
W lesie pozostanie kilka litrów krwi wsiąkniętej w ziemię, wnętrzności i… martwa cisza. Prawdziwie harmonijne współistnienie z naturą, czego nie zrozumieją nigdy ludzie z miasta…

slider-30

Nieznana liczba rannych zwierząt nie jest nigdy odnajdywana i ich ciała zostają w lesie. Spotykane pospolicie w czasie grzybobrania kości pochodzą głównie od tych zwierząt.
Cierpienie poranionych zwierząt powiększane jest poprzez ściganie z psami i strzelaninę. Co najlepsze, wszystko to myśliwi określają postępowaniem „w zgodzie z etyką myśliwską i humanitaryzmem”.

Cóż, dla mnie działaniem wynikającym z humanitaryzmu, było by zgłoszenie sytuacji do ośrodka rehabilitacji zwierząt dzikich i udzielenie mu pomocy… No ale nie wymagajmy poprawnego rozumienia pojęć od miłośników „zdrowej” dziczyzny, trofeów i doświadczania „emocji łowieckich”…

teaserbox_2461635433

Jeszcze „ciekawiej” prezentują się wyniki ankiety przeprowadzonej przez… tak, samych myśliwych na stronie Poradnika Łowieckiego. Wynika z niej, że postrzałom ulegają w ponad 11% Jelenie byki, odyńce – ponad 26%, przelatki – 29%. Mamy więc rzeczywisty obraz tego, jak bardzo to „rzadkie”.

posztrałki

Dalej w ankiecie wzięto pod uwagę dystans ucieczki zwierzyny. Zawarł się on w przedziale od 30 do 6500 metrów, choć jak widzimy na screenie ze strony Las i myślistwo – moje pasje, zdarzają się i dystanse sporo dłuższe.

posztrałki23

Kolejnym wziętym pod lupę elementem były miesiące polowania, miejsce i pogoda. Nie jest zaskoczeniem chyba, że największy procentowo wskaznik postrzeleń zanotowano w grudniu. W końcu „najciemniejszy” miesiąc w roku. Miejsce polowania – Pole tutaj odnotowano aż 45% przypadków postrzeleń, przy uwaga – doskonałej pogodzie (69%), co tylko potwierdza „umiejętności strzeleckie” naszych myśliwych…

posztrałki2

I ostatnie kryterium, którego wynik także zaskoczył myśliwych, to rodzaj polowania. Aż 42% przypadków podczas polowania z zasiadki i 45% dla polowania z podchodu. Czy jakieś pytania… chyba nie.

postrzałki2222

https://www.poradniklowiecki.pl/polowanie/postrzalki-statystyka.html

Chyba najtrudniejsza praca w tym roku, 12 km po strzale w żołądek. Byk wykonał wszelkie możliwe sztuczki żeby nas zgubić, czyt. ocalić życie. – Podwójne i potrójne pętle, tropy powrotne – Jakże wspaniałe wyzwanie… Krótki gon i strzał łaski zakończyły 2 godziny zmagania…

~ Screen od Las i myślistwo – moje pasje, miłośników przyrody inaczej.

postrzałek

No cóż. Myśliwskie „zabawy”, zachowania, podejście do lasu, zwierząt czy przyrody – jeszcze długo nie będzie miało ani odrobiny wspólnego z jakąkolwiek etyką, szacunkiem czy pokorą – zrozumieniem dla natury. Poniżej filmy z „dochodzenia postrzałka”:

W tekście wykorzystano fragmenty książki Arkadiusza Glaasa i Zenona Kruczyńskiego
”Łowiectwo zielonym okiem”