Po co myśliwemu parawan w lesie?

Myśliwi jak wiadomo, będąc zupełnymi nieudacznikami podczas wykonywania swoich polowań, na bardzo rozmaite sposoby ułatwiają sobie mordowanie zwierząt w lasach. Począwszy od coraz lepszej i zaawansowanej technicznie precyzyjnej broni, przez stosowanie nęcisk pokarmowych, czy nawet tak podłe i oszukańcze praktyki jak wabienie zwierząt głosem podczas okresów godowych. Choćby jelenie na rykowisku czy lisy w trakcie cieczki. Trzeba też pamiętać, że takie postępowanie uchodzi wśród nich za ‘’wspaniałą sztukę’’, którą to praktykują i udoskonalają podczas różnych konkursów i zlotów.

To zdjęcie jest bulwersujące z dwóch powodów. Mało tego, że przedstawia standardowe już nęcisko, na którym nie odróżniająca paśnika od nęciska dzika zwierzyna podchodzi zwabiona pokarmem i dostaje za swą ufność deser w postaci pocisku półpłaszczowego, wystrzelonego z bezpiecznego ukrycia… (etyka myśliwska i ‘’zwierzę zawsze ma szansę’’). Temu myśliwemu nie wystarcza jednak oszukanie zwierzęcia i zadanie mu śmierci w sposób podły i skrytobójczy. Cierpi on pewnie jeszcze na jakieś problemy ze wzrokiem, skoro dla ułatwienia rozstawił sobie parawan na palikach, aby dobrze widzieć grzbiety żerujących zwierząt i tym skuteczniej je trafić.

17629726_1827170087609179_3062921113452611968_n

Jak widzicie w komentarzach, zdania myśliwych co do takich praktyk są podzielone. Musicie też wiedzieć, że w swym wypaczonym postrzeganiu rzeczywistości, wszelkie praktyki ułatwiające im mordowanie zwierząt uważają oni za ‘’etyczne’’. Po pierwsze dlatego, że ‘’świnka w ubojni cierpi’’, po drugie, ‘’bo mogę tym skuteczniej i celniej trafić, co minimalizuje ryzyko postrzału i cierpienia zwierzęcia’’. Natomiast danie zwierzęciu szansy jakakolwiek przyzwoitość i zrozumienie wobec sytuacji zwierzęcia pozostają… daleko w lesie. Porównajmy jak to wypada, myśliwy vs zwierzę.

hHH3H

– Ambona – Zmniejsza się ryzyko zwietrzenia i wypatrzenia myśliwego przez zwierzę. Zwiększone bezpieczeństwo własne.
– Broń – Z daleka czy z bliska, celnie i skutecznie ładujemy kulę w delikatne, pozbawione wszelkiej ochrony ciało.
– Nęcisko – Zwierzę przekonane, że ‘’fajnie, jakiś paśnik, podjem sobie jak to zawsze’’.
– Parawan – I ten ostatni cień szansy, kiedy zwierzę mogło w ostatniej chwili przesunąć się w cień i uchronić przed strzałem , zostaje odebrany.
Zwierzę ma do dyspozycji jedynie czujnie zmysły, plus ślepy przypadek, które i tak w toku tych udogodnień z jakich korzysta polujący myśliwy, znaczą niewiele.

Ale powiedzą, że zwierzyna i tak ma szansę, bo mogła sobie do nęciska nie przyjść…Serio, tak piszą i pewnie uważają.

3232222

Co z tym zrobić?

Urządzeń łowieckich niszczyć ani robić z nimi czegokolwiek nie wolno. Na szczęście taki twór żadnym urządzeniem łowieckim nie jest, a jedynie wytworem poronionej fantazji jego użytkownika. Prawo mówi o nęciskach, natomiast o parawanach już nie. Takowy możemy więc z czystym sumieniem potraktować jako zwykłe zaśmiecanie lasu i w dowolny sposób zdemontować. W końcu zależy nam, aby myśliwi wykonywali swoje zajęcie w zgodzie z własną etyką, a zwierzęta miały szansę. Jeśli gdzieś ją po drodze zatracili, będziemy im ją przywracać. A co z pokarmem na nęcisku? Hm, zawsze można przypadkiem zrobić siusiu w takim miejscu, lub rozlać buteleczkę perfum, które przypadkiem wylecą nam z rąk. Zwierzyna ma czuły węch J
Jak widać łowieckie bandy robią w lasach co chcą, nie dbając nawet o to jak będą postrzegani.

Zakończmy może komentarzem jednego z myśliwych, który podsumowuje chyba najlepiej.
‘’Ja tego komentował nie będę, bo nie chcę rozpętywać gównoburzy. Każdy ma swoje podejście do etyki łowieckiej’’

jkdkdks

PS. Zawsze zamieszczamy materiały pochodzące tylko i wyłącznie z grup myśliwskich, ich własnych forów, stron, blogów etc. Mimo to, i tak zawsze twierdzą, że wszystko to kłamstwa oraz wymysły nawiedzonych zielonych, i ‘’szkalowanie dobrego imienia etycznych myśliwych’’ 😉

1524330_382788265200969_238471161_o

W wykonywaniu polowania i łowieckim hobby, wszystko jednak sprowadza się do takich momentów szczęścia, radości, i ”harmonijnego obcowania z naturą”. Potem trofeum i kiełbasa z dzika. Można oczywiście wierzyć w ratowanie pól rolników i nas wszystkich przed dziczą apokalipsą. Najlepiej chyba potwierdza fakt, kiedy w związku z ASF myśliwi burzyli się przeciw nadmiernemu ich zdaniem odstrzałowi, a wszystko w obawie przed tym, że w kolejnych latach nie będzie na co polować, tym samym przeżyją mniej swych radości, jak na tych zdjęciach. 

7

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć

Polowanie to nie wątpliwie ‘’frajda’’. Oczywiście, dla tych, którzy lubują się w tej chorej rozrywce. Dostarcza polującym wielu ‘’emocji łowieckich’’ i ‘’estetycznych przeżyć pośród natury, w harmonii z nią’’ przy akompaniamencie okrzyków, palby strzałów, poszczekiwań psów i kwiku zabijanych dzików. Emocji na polowaniu tym więcej, im więcej się dzieje, a wydarzyć się może więcej, jeśli poluje się z psami. Oficjalnie chodzi o to, by pies ułatwił ‘’pracę’’ myśliwemu naganiając dziki na linię strzelców, czy też oszczekując i zatrzymując go możliwie w miejscu, do momentu nadejścia myśliwego, który odda strzał.  Druga strona medalu, to wspomniane wyżej ‘’emocje łowieckie’’, które dochodzą do głosu, kiedy na polowaniu może zdarzyć się więcej ‘’przygód’’. Takich atrakcji jak starcia przeszkolonych psów z dzikami, rany , a czasami śmierć, myśliwym nigdy dość. Kotłujące się po krzakach walczące zwierzęta, szczekanie, jazgot , zwarcie zwierząt – wszystko to powoduje wyrzut adrenaliny, tętno przyspiesza, w głowie pojawią się pytania : Ciekawe czy duży? Zdążę? Psy dadzą radę? I za pewne wiele innych.

14732355_1141305935990080_7227786546921769374_n

W poprzednich tekstach opisywaliśmy jak myśliwi świadomie narażają swoje psy na śmierć, kiedy zwierzęta giną od przypadkowych postrzałów, lub zostają ranione i trwale okaleczone. Wiele z nich nigdy nie będzie już cieszyć się pełnym zdrowiem, niektóre nie przetrwają zabiegów w gabinetach, inne muszą zostać uśpione, kiedy nie ma szansy na ratunek. Ale co to obchodzi myśliwych. Przecież ‘’wyszkoli się następnego’’ . Historie psów zastrzelonych podczas polowań można poczytać sobie tutaj – opisali je sami myśliwi na jednej ze swoich stron.

Psy zastrzelone na polowaniach

Wszystko zaczyna się od szkoleń psów , przyszłych ‘’dzikarzy’’ w specjalnych zagrodach.  Niezbyt duże dziki są tam przetrzymywane przez myśliwych, i jedynym ich losem jakiego doświadczają jest bycie podgryzanym, ranionym i straszonym przez szczute na nie psy. Proceder ten opisaliśmy w tym poście:

Szkolenie psów w zagrodach dziczych

Szkolenie dzikarza z całym swym okrucieństwem, to tylko etap i przedsmak tego, co czeka dalej psa. Po jego zakończeniu, myśliwy nie może doczekać się, jak też jego pies ‘’sprawdzi się w boju’’, w realnym polowaniu z dzikiem. Czy sobie poradzi? Odniesie rany? A może nagoni mi zwierza prosto pod lufę, i bohatersko zastrzelę go podczas panicznej ucieczki przez swój leśny dom.

kopia-13935162_1046089032178438_454022344662563563_n

Pies interesuje myśliwego tylko użytkowo.  Ma sprawdzać się i wykonywać swoją robotę na polowaniu. Tu nie ma więzi – jest tresura. Oczywiście pies będzie się cieszył z wykonywanej pracy, która współgra przecież z jego rozbudzonymi instynktami, jak i zrobi wszystko , aby zadowolić swojego pana. Jak myśliwi postrzegają rolę swoich psów, świadczą zdjęcia zamieszczone w tym poście, obrazujące rany i skaleczenia jakich doznają , przez chore zachcianki swych panów. Ale jeszcze jedno zdjęcie poniżej, na którym zobaczyć możecie w jaki sposób przewożone są psy do polowań. Niewolnicy od ‘’brudnej roboty’’, a kiedy coś się stanie to przecież ‘’wyszkoli się następnego.’’.

15027764_1139083552878985_785419331274557539_n

Niektóre fundacje i stowarzyszenia zajmujące się adopcjami psów, przy redagowaniu swoich ogłoszeń dodają taką adnotację ‘’Myśliwym dziękujemy – proszę nie dzwonić!’’ Jak myślicie, dlaczego? Najlepszą odpowiedzią na to pytanie będą chyba poniższe zdjęcia. Oczywiście myśliwi oburzają się wtedy na dyskryminację, a ‘’głupie ekole hehe’’ nie wiedzą, że to pies myśliwski, który według nich, aby być spełniony powinien pracować. To pokazuje tylko w jakich realiach mentalnych tkwią panowie polujący – dziś psy ras myśliwskich, aby być szczęśliwe niekoniecznie muszą ganiać po lasach z nosem przy ‘’farbie’’ płosząc zwierzynę i narażając się na rany i śmierć ku uciesze swych treserów, których upośledzenie emocjonalne warunkuje doświadczanie takich rozrywek, by przeżywali w swym bladym życiu choć minimum emocji. Jamniki czy wyżły mogą doskonale sprawdzić się jako psy rodzinne, i przy odpowiedniej ilości ruchu oraz zabaw w plenerze, aportowaniu i bieganiu z właścicielem, także będą spełnionymi psami, którym nic do szczęścia nie braknie, co potwierdzi wielu psich behawiorystów. No, ale myśliwi ‘’polujo, to wiedzo lepiej’’ …..

4dfee

Sprawdzian psa na polowaniu i jego przyszła ‘’praca’’ na rzecz tresera – oprawcy. To kwintesencja wszystkich działań myśliwego, od wyboru i zakupu psa, poprzez jego szkolenie.  Tak oprawcy, nie bójmy się tego słowa. Odpowiedzialny właściciel troszczy się o swojego psa, martwi, by nic mu się nie stało, nie puszcza luzem w miejscach do tego nie dozwolonych. Tymczasem myśliwy postępuje zupełnie odwrotnie. Większość z nas drżała, by na myśl, że naszego pupila może poturbować dzik, a jak u myśliwych? Dokładnie odwrotnie. To , że ich pies może zostać poharatany , okaleczony czy zabity, jest tym, co dodatkowo polowanie uatrakcyjnia, cieszy i podnieca.  Zresztą spójrzcie na opisywane przez nich historie. Widać tam jakieś zmartwienie? Nie, jest radość, entuzjazm i wesołość z doznanej przygody, na co wskazuje styl pisania i charakter postu. Oprawcą więc śmiało możemy nazwać osobę, która z rozmysłem i premedytacją posyła swoje zwierzę ku kalectwu i śmierci wiedząc co mu grozi , uprzednio starając się wszystko nacelować w tym kierunku. Robi to z własnej nie przymuszonej woli, choć nie musi. Pamiętajmy nie tylko o psach, ale i o dzikich zwierzętach, które także płacą najpierw silnym stresem, a potem ranami i śmiercią, w wyniku chorych zabaw myśliwskich pseudo miłośników natury.

15879203_592633197599158_400467575_n

Ale kto przeciw, ten nie rozumie ‘’racjonalnej gospodarki łowieckiej’’, ‘’kultury i tradycji’’ no i z pewnością nigdy w lesie nie był.  Myśliwi pewnie zakrzykną , że przecież troszczą się o swoje psy, wyposażając je w kamizelki kelvarowe. Ot, łaska pańska… Bo pies i szkolenie trwają oraz kosztują. Szkoda więc, zaczynać wszystko od nowa, jeśli ma się już dobrze pracującego i przeszkolonego psa. I to chyba jedyna motywacja. Wcześniej psie kamizelki ochronne z kelvaru nie były u nas popularne, możemy tylko domniemywać, ile psów zostało rozprutych przez dziki gdzieś po krzakach, posłane tam z premedytacją przez swych właścicieli.

6h13tg

Podsumowując całość, jawi się nam przed oczyma, kolejny ponury, tragiczny obraz łowieckiej rzeczywistości. Dla nich to oczywiście ta wesoła, i przyjemna strona, tego musimy mieć świadomość. Szkolenie i przyuczanie do strać z dzikami psów, tylko po to, by następnie posyłać je do ‘’pracy i pomocy’’ przy polowaniu, gdzie odnoszą w zależności od szczęścia powierzchowne rany, czasem dotkliwe, a nie raz śmierć. Innym razem skończy się rozpruciem, i dogorywaniem psa w męczarniach, chyba że ‘’właściciel – oprawca – treser’’ znajdzie go, i dostrzeli. Tym bardziej przerażające jest to, że ci ludzie wiedzą co grozi zwierzętom – widzieli przecież nie jedno. To czego się dopuszczają, czynią z rozmysłem, pełną świadomością i premedytacją.  Czyżby aż takie uzależnienie od emocji, jakich dostarczają walczące i goniące się zwierzęta? Następnie kolejny pies, i kolejny – przecież polować trzeba, gospodarka łowiecka sama się nie poprowadzi. Czasem szycie u weta, i pochwalenie się ranami psa przed kolegami na facebooku. I tak leci życie. No i o co znów chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego się czepiają? Na pewno nie znają tych wspaniałości wrażeń jakie daje polowanie, i to dlatego.

67qd0p

Mamy nadzieję, że publikacja tych materiałów przyczyni się jakoś do poprawy losu czworonogów, które zmuszane są do zaspokajania haniebnych praktyk swoich właścicieli. A w przyszłości używanie psów do celów łowieckich zostanie zakazane. Biorąc pod uwagę zebrane w tym poście materiały, to co w nich opisane, i co dzieje się na polowaniach, uważamy, że temu towarzystwu psy powinny być odbierane obligatoryjnie. Na tą chwilę także jest to możliwe, gdyż prawo stanowi :

Dotychczas odebranie zwierzęcia mogło nastąpić jedynie w przypadku, gdy dalsze jego pozostawanie u dotychczasowego właściciela zagrażało jego życiu. Obecnie także zagrożenie dla zdrowia zwierzęcia jest podstawą do interwencyjnego odebrania psa w trybie natychmiastowym.

Stało się tak dzięki rozszerzeniu zapisów w ustawie, która reguluje m.in. to, kiedy może dojść do interwencyjnego odebrania zwierzęcia, ponadto sprecyzowała definicje w zakresie znęcania się nad zwierzętami oraz rozszerzyła odpowiedzialność gmin w zakresie pomocy zwierzętom bezdomnymi.

Art. 7 ust. 3. W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

15941956_592778810917930_398985530_n

Jeśli praktyki myśliwych, nie są zagrożeniem dla życia i zdrowia psów, to co nim jest? Zachęcamy do śledzenia stron myśliwskich i zgłaszania wszystkich podobnych przypadków odpowiednim fundacjom i stowarzyszeniom. Pisać w podobnym tonie można, by jeszcze długo, gdyż skala cynizmu, okrucieństwa, bezmyślności i sadyzmu, przedmiotowe podejście do zwierząt i brak wyobrazni wymyka się powierzchownej ocenie. Może niech więc przemówią myśliwskie opowieści oraz grafiki. To co na nich zobaczysz, to nie efekt działania kłusowników, jak przy każdej okazji starają się wmawiać myśliwi, a wyczyny osób w głównej mierze należących do Polskiego Związku Łowieckiego.

1432qzl

2dcd9nq

15909993_592634134265731_21574747_n

2p1k3

Myśliwska ”odpowiedzialność” za zwierzę. Jak nie polowanie i dziki, to…trucizna. Wszystko oczywiście jest powodem do zamieszczenia wesołego posta na facebooku. Ale przecież to weganie karmiący psy polecanymi przez weterynarzy pokarmami bezmięsnymi, są oprawcami…

2lscr5u

27xmjj7

2j4buyw

3yln4

Niestety… pies otrzymał cięcie dziczą szablą, na razie ”wyłączony z gry”.

15094954_1141305635990110_2955665379191702459_n

Już po polowaniu. Te psy jednak… nie wyglądają najweselej.

14956485_1124011611052846_4265282559757674409_n

10xya1c

1zez5j

Chyba nie trzeba tu także żadnego komentarza. ”Dobre dzikarze nie zdychają ze starości”. Powiedzonko załatwia sprawę, i polujemy dalej,  narażając kolejne psy na cierpienie i śmierć dla swojej pasji. Tak, myśliwi ”kochają” zwierzęta….Hubert szybko zabiera, widzimy więc, że proces cały czas trwa. Kolejny pies, i kolejny….

25675o8

Tak, nie miał szczęścia… A może by, miał, gdyby posiadał normalnych nie polujących właścicieli, mógłby być cieszącym się obecnością ludzi oddanym psem rodzinnym, skorym do zabaw i psot.

b8kebo

Dawaj, Houston, dawaj! Bierz go!!! Więc Houston dawał, chcąc zadowolić wymagającego pana. Pan musiał bardziej podniecić się polowaniem, a pies odebrał poważne cięcie. Ale spokojnie, właśnie szyte są. Ciekawe co będzie na kolejnym polowaniu 😀 😀 😀 Darz bór.

Na zakończenie taka propozycja dla myśliwych. Zamiast męczyć niewinne psy, może sami zaczniecie biegać po krzakach, ścierać się z dzikami, wystawiać, głosić i oszczekiwać. Udowodnicie przy okazji co tam próbujecie sobie udowadniać polując, a emocje, doznania i przeżycia będą niesamowite, gwarantuję. Potem najwyżej cięcie i szycia, a w razie co przecież wyszkolicie sobie kogoś następnego. Państwo myśliwi bardzo płaczą i lamentują, kiedy dzik rozszarpie im psa, może i na swój sposób jakoś to przeżywają, topiąc smutki w alkoholu i wspominając wszystkie cięcia oraz szycia swojego ”pupila”. Gdyby rzeczywiście przejmowali się losem psów, metoda jest banalna – dać im spokój.
35ji9up

Kwintesencja ”etycznego” łowiectwa, w wykonaniu ekipy dzikarze.pl . Z ironią, bo przecież jak twierdzą przy każdej okazji myśliwi oni niczego nie płoszą, a polowania są wyrazem harmonijnego obcowania z naturą. A przegonione sarny? hmm, powód do śmiechu, i kto by się tym przejmował.

Mordują warchlaki oraz ciężarne i karmiące lochy – ”Etyka” po myśliwsku.

Tyle co publikowaliśmy przypadek znęcania się nad bażantem, w którym to myśliwi nie przejmowali się faktem dręczenia zwierzęcia, a tym, że zostało to umieszczone i pokazane na fotografii, co może nadszarpnąć im ‘’dobry wizerunek’’ (dławię się śmiechem).
Nas tego typu sprawy nie dziwią, gdyż wiemy dobrze jak wygląda łowiectwo ‘’od kuchni’’.Ale dla niektórych, to o czym przeczytają dzisiaj poniżej, może być szokiem i nowością.

W kolejnym przypadku jak widzimy na screenach pochodzących z facebookowej grupy myśliwych, jeden z nich chwali się zabiciem przez siebie warchlaka – młodego życia, które mogło bujać po kniejach i polach jeszcze ponad 30 lat. Został jednak z zimną krwią zabity, przez żądnego adrenaliny i ponurych emocji, ‘’etycznego myśliwego.’’ A koledzy nie martwią się tym, że zabito dzicze dziecko, tylko tym, że zdjęcie zostało pokazane, a nie powinno być publikowane, by nie psuć opinii.  Jak poucza jeden z kolegów po lufie:

‘’Bardzo piękny pokaz dla zielonych. Etyka w 100%. Koledzy, zachowajcie te bezsensowne zdjęcia dla siebie.  Przez takich jak ty chwalących się strzeleniem warchlaka i wstawiających fotkę na fejsa, każdy człowiek zmienia zdanie o myśliwym. Wstaw ładne zdjęcia z ostatnim kęsem..(…) ’’ . Tu pewnie w mniemaniu myśliwego, włożenie w dziczy ryjek gałązki wynagradza pozostałym warchlakom sieroctwo, stres i traumę, no i ogólnie, daliśmy etycznie wyraz tradycji, to nic się nie stało. Do następnego warchlaka lub karmiącej lochy, i znów etycznie wetkniemy jej gałązkę. Następnie będziemy się dziwić, dlaczego ludzie nie rozumieją naszej kultury łowieckiej.

kopia-14701009_556729077856237_4671323471432914251_o

kopia-14725490_556728954522916_8165957187145087092_n

Obecny kalendarz myśliwski, stworzony przez myśliwych dla nich samych, w zupełności dopuszcza takie sytuacje, jest tam napisane jasno : ‘’odyńce, przelatki, warchlaki, wycinki, w sezonie 2016 / 2017 strzelane mogą być cały rok ‘’ Lochy natomiast, co im po okresie ochronnym, jeśli notoryczne są ‘’pomyłki’’, celowe lub nie,  a spore grono
myśliwych, jak czytamy na forum dziennika łowieckiego, nie widzi w zabiciu karmiącej czy ciężarnej, nic niewłaściwego. Problem nie dotyczy samych loch tylko, powszechną praktyką jest też strzelanie do zacielonych już łań jeleni i kóz saren. Krótkie buszowanie po forach myśliwskich, i cała masa potwierdzeń, że takie sytuacje są nagminne, częste i notoryczne, a jedynym zmartwieniem komentujących wydaje się być fakt zamieszczania zdjęć z takich wyczynów. Dwa przypadki z forum łowieckiego dotyczą sytuacji kiedy strzelono ciężarną lochę w okresie ochronnym, i drugi, kiedy na Polowaniu Wigilijnym (!), myśliwy strzelił z premedytacją do lochy prowadzącej 8 prosiąt, w otwartym polu. Jak się okazało, była ona w dodatku ciężarna ( 6 płodów).  Niech przemówią cytaty samych myśliwych, odnośnie takich sytuacji : (pisownia oryginalna) . Przy pierwszej sprawie polujący myśliwy został uniewinniony, w drugim nic mu nie można było zrobić, pierwsza odpowiedz jaka pada, co do drugiego przypadku:

‘’Możecie mu gwizdnąć w gwizdek. (…) To że akurat locha była zaproszona, to nie wina myśliwego.  (Jeszcze by tego brakowało) Odwoła się do zarządu okręgowego, a ten decyzję unieważni. Takie zdarzenie to tragedia, ale bez konsekwencji DB ‘’

Inny po prostu wyraża oburzenie, że ktoś odważył się poruszyć taki temat, próbuje donieść na kolegę i przy pomocy forumwiczów  usiłuje ukarać jakoś winnego.

Koledzy !!!!!
Mam zdjęcia płodów wypreparowanych z dzika strzelonego 14 stycznia a więc zgodnie z kalendarzem. Płody mają wielkość 15- 17 centymetrów. Tak więc nie mówcie że o tym nie wiecie i nie udawajcie oburzonych. Tym bardziej że opisywana locha strzelona była w okresie ochronnym. Kozy i łanie strzelane 10 stycznia też mają rozwinięte płody.
Pozdrawiam DARZ BÓR

locha-prosna23

(Kilka próśb o usunięcie zdjęcia)

”Kasując zdjęcie i tak nie da się wybielić rzeczywistości, jak wyglada gospodarka łowiecka i ochrona przyrody przez myśliwych.’’ – pisze to myśliwy.

locha-prosna2322

‘’ Jak się jest tak wrażliwym to nalezy ogladać portale z motylkami i kwiatuszkami a nie łowieckie.

Jest to proza życia i żadnego zafałszowania być nie może. Cenzury już i tak było tutaj zbyt wiele. To jest właśnie metoda głowy w piach. W PZŁ od dwna waża ię, ze jeśli o sprawie się nie mówi to znaczy, że rawy nie ma! Bzdura i głupota totalna!

Proszę odczepić się od cadora. Pokazał łowiectwo takim jakim jest. I nie da się tego zafałszować żadną cenzurą i zakazami co ma być a co nie publikowane. Jedyną słuszną metodą jest nie dawać okazji do takich zdjęć.

I tyle w temacie.’’

locha-prosna23222

”Witam.
Bardziej zdjęcie płodów ruszyło kolegów, niż sam czyn zabicia lochy w okresie ochronnym. I o to mi chodziło, pokazanie tego co jest skrzętnie ukrywane. Strzela się do zaproszonych loch, i cielnych łań, w okresie do 15 stycznia, nie jeden zabił przelatka z płodami po 15 stycznia (ale zgodnie z przepisami), ale zabicie ( w lutym) dużej lochy i próba zatuszowania faktu (tusza na użytek własny, i zgłoszenie łowczemu odstrzał przelatka) to jest naganne. Sąd łowiecki wydał wyrok: rok zawieszenia, za „strzelanie do nierozpoznanego celu”, sąd powszechny uniewinnienie.
Ad. slawekpro
Zasada złodzieja: „jak Cię złapią za rękę, mów że to nie Twoja ręka”, i taką obronę przyjął „myśliwy”, a sąd to łyknął.
DB’’

locha-prosna2311222

‘’ Zobaczy dzika to traci całkowitą kontrolę nad sobą. Najczęściej jeszcze nie strzelił a już go widzi w wędzarni. Trzeba się pośpieszyć bo ucieknie…………… .
PS.
Co tam locha prośna czy prowadząca. To przecież nie człowiek tylko zwierz. Jak mamy takie podejście do sprawy to mamy to co mamy na foto.’’

‘’Uważam, że w tym miesiącu są najbardziej wychudzone dziki po zimie i nie ma pożytku z tuszy ani koło i ani myśliwy. Strzeliłem warchlaka w marcu i wiem co on jest wart. Nigdy więcej takiej głupoty już nie zrobię.
Pozdrawiam.’’

‘’K….wa – wybuch populacji dzika w polsce, wchodzenie tych zwierząt do miast, zagrożenie afrykańskim pomorem świń, ogromne szkody prowadzące do bankructw koła, a tu płacz nad życiem poczętych dzików? Za kilka lat na lochy będziemy polować cały rok, z noktowizorami. ”

‘’Wiadomo, że nic koledze nie można zrobić, zrobił, (strzelił) zgodnie z prawem, bo w sezonie. Także koledze należą się gratulacje. Ale czy postąpił etycznie??? (….) ‘’

Rozprawy o etyce…. To już jest ubaw. Czytajmy :

‘’Brak reakcji innych myśliwych na takie strzelanie do loch, to także nieprzestrzeganie etyki. Czyli można stwierdzić, że etyka jest łamana w każdej sytuacji, no bo jeżeli jest brak negacji tak podłego działania, ze strony uczestników, prowadzącego, to co może dziać się w sytuacjach dotyczących mniejszej wagi? DB! ‘’

‘’Zachowanie tegoż kolegi myśliwego jest wysoce nie etyczne, jeśli miał możliwość oddania strzałów do warchlaków, na otwartej przecież przestrzeni DB’’. Czyli jak myśliwy rozumie tutaj etykę? Szkoda, że nie odstrzelono też warchlaków, a samą lochę prowadzącą…..

‘’Miałem w swym kole kiedyś dawno temu też identyczny przypadek, jeden z byłych kolegów, także strzelił 80 kg lochę, która na otwartym starodrzewiu prowadziła 8 czy 9 warchlaków, takich po 30 – 35 kg. Zapytany przez kolegów, dlaczego nie strzelał do warchlaków, odrzekł ze stoickim spokojem (jeśli ja bym tej lochy nie strzelił, skłusowali by ją czym prędzej miejscowi koledzy)’’

Ludzie, co to za rozważania? Lochę prowadzącą to nieetycznie, a łanię z chmary to już tak? Gdzie dzików jest dużo, myśliwi specjalnie strzelają do loch, by koło nie poszło z torbami. W zeszłym roku pobliśmy w kole rekord strzelonych dzików, i loch nikt nie oszczędzał, a w tym roku jest ich jeszcze więcej. Warchlaki 30-40 kg przeżyją bez problemu Gdzie jest granica obłędu?’’ – No i dlatego zabijajmy im matki…

‘’Nie ma kolego żadnej granicy obłędu, jak jest wybór wybiera się warchlaka, i mięsko smaczniejsze bo młode, i opłata do koła mniejsza niż w przypadku kilkudziesięcio kilogramowej lochy’’ – Ok., czyli warchlaki tłuczemy z pazerności. Bo mniej się za nie płaci.

lochastrzelona

A tu już inny przypadek… młoda loszka, w zasadzie warchlak okazuje się być zapłodniona. Po wypatroszeniu myśliwy wyjmuje 4 płody… 

Linki do obu wątków zamieszczamy poniżej, gdyby ktoś chciał przeczytać dyskusje w całości, lub też miał wątpliwości co do zamieszczonych tu cytatów. Jeśli przestaną działać, co czasem się zdarza, kiedy myśliwi odkrywają , że są ‘’na cenzurowanym’’ nic straconego, gdyż posiadamy screeny całej tej dyskusji.

http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=21&t=89301&numer=3075

http://łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=11&i=358364&t=358178

I to by było na tyle, jeśli chodzi o frazes zwany ‘’etyką myśliwską’’. Ze szczegółami omówimy ją sobie w następnym artykule. A wszystkim myśliwym, którzy w przyszłości zajrzą na naszą stronę,by z uporem maniaka prawić nam baśnie o etyce myśliwskiej, dziękujemy za troskę, i na pewno pokażemy te wpisy kolegów po lufie. Więcej zyskacie przychylając się do naszych propozycji zmian w okresach polowań, zgodnie z dobrostanem zwierząt. Etyka będzie wtedy, kiedy nie będą zabijane zwierzęce dzieci, kiedy zwierzęta będą mogły cieszyć się okresami godowymi przeszkadzania, kanonady i wykorzystywania  popędu rozrodczego ku łatwiejszemu zabijaniu. Ale to chyba zbyt trudne do zrozumienia… co my się tam będziemy produkować, wiecie wszystko lepiej. Macie swoją etykę i prawo, według których można dopuszczać się tych wszystkich okropieństw, ‘’etykę’’, którą rozumiecie chyba tylko wy, na swój własny, jakiś wypaczony do granic sposób.

fotka

Ciężarna Locha zastrzelona w okresie ochronnym. Mimo świadków i dowodów, sprawca został uniewinniony. 

Strzela się już jak widać do wszystkiego – warchlaki, dla delikatnego mięsa, jak i ”zapobiegawczo”, bo przecież urosną i staną się ”szkodnikami”. Do loch prowadzących, chyba z tego samego powodu. Odyńce – im większy, tym koledzy bardziej pochwalą, połechtają zazdrosne spojrzenia, i zawiśnie trofeum z szabel; ”Gratulacje kolego, ale kaban! Ile kg? Darz bór!”, można wtedy przeczytać najczęściej. A do przelatków, i wycinków, ot tak, bo wolno. Ale najważniejsze – totalny brak zwracania uwagi na wiek dzików. Zwróćcie uwagę, na myśliwskie biadolenia, tyle strzelamy, a i tak przybywa! Pomijając dokarmianie i dostęp dzików do różnorodnej paszy, myśliwi w swoich działaniach popełniają jeden kardynalny błąd – tłuką wszystko jak leci. Co przekłada się na zubożoną populację osobniczą, młody jej wiek, zaburzenie wieku, co pobudza mechanizmy rozrodcze tych zwierząt do maksimum. Odstrzał w celu redukcji, to jak gaszenie pożaru benzyną, co bardzo dobrze opisała nasza koleżanka Vera, w swoim tekście o tytule Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej populacji dzików.  Badania nad zachowaniem dziczej populacji przeprowadzone przez angielskich, niemieckich i francuskich przyrodników, naukowców dobitnie to potwierdzają. Wyobrazmy sobie populację ludzi, w której 95 % stanowią dzieci w wieku 10, 12, max 14 lat. Przerażające, prawda? Coś takiego właśnie zrobiono dzikom. Nie ma starych odyńców, i nie ma starych loch. Starymi nazywane są sztuki 5-7letnie, podczas gdy ten gatunek ,może dożywać ponad 30 lat.

Pomyślmy, a gdyby ktokolwiek pewnego pięknego dnia, stwierdził sobie, że zabije wróble pisklęta gnieżdżące się pod dachem, bo ”jak podrosną, to mu wydziobią zasiew lub młodą sałatę” – jak został by odebrany? Tymczasem tak właśnie działają i postępują myśliwi, w odniesieniu do dzików.

29

Zastrzelony warchlak.

Podsumujmy – strzelanie do warchlaków, przelatków, karmiących loch, matek, ciężarnych łań, wypruwanie płodów.Bez większych skrupułów,ani litości. Zabijanie podczas okresów godowych, danieli w czasie bekowiska (znowu łanie i cielęta), jeleni podczas rykowiska i całej reszty większych zwierząt łownych podczas okresów rozmnażania. I co najważniejsze – szyderczy,  sadystyczny śmiech, przy wszelkich propozycjach zmian w kalendarzu myśliwskim, tak by zwierzęta mogły choć przez 2 miesiące cieszyć się swoim życiem, w spokoju doświadczać najważniejszego dla nich misterium. I mimo to, wieczne zdziwienie – o co chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego od nas chcą? Nawiedzeni Zieloni! Niech się dowiedzą czegoś o etyce myśliwskiej !

O tak… O niej wiemy już bardzo wiele.

16

Zastrzelona karmiąca locha.

Na poniższym filmie możecie zobaczyć jak zachowuje się dzik po strzale – tego przerażającego kwiku nie da się zapomnieć. Oczywiście na twarzy myśliwego maluje się lubieżny uśmiech, kiedy konające zwierzę jest szarpane przez psy.


A na tym filmie już pełen przekrój, januszy, wąsów, brzuchów, okularów, siwizny, czego kto chce. Na własne oczy możecie zobaczyć jak podczas polowania zbiorowego przerażone zwierzęta rozbijają się po lesie, wśród wszechobecnej palby, krzyków i strzałów. Jeśli w polowaniu biorą udział psy, bywa jeszcze gorzej. Według myśliwych takie zachowanie jest
wyrazem Harmonijnego współistnienia z naturą , czego nigdy nie zrozumieją ekolodzy, i inne postronne ”nawiedzone” osoby.

 

Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej liczebności dzików

11169954_676042652518480_721152847168883399_n

Temat populacji dzików to taki sztandarowy argument, używany przez miłośników łowiectwa, przy każdej okazji – „ciekawe co zrobicie, jak wam dziki do ogródka wejdą?” – cóż, ja skoczę po aparat.
Tak na poważnie, są na świecie ludzie wykształceni w odpowiednich kierunkach, którzy mają wiedzę i kompetencje na takim poziomie, że dywagacje naszych pseudoekologów z piórkiem wypadają przy nich bladziutko. Jak zaraz zobaczycie, na temat populacji dzika też wypowiedzieli kilka słów, ale od początku:

okresy polowań:

odyńce, wycinki, przelatki oraz warchlaki (!!!) – cały sezon

lochy – od 15 sierpnia do 15 stycznia;

Poluje się z podchodu, z zasiadki, zbiorowo. Według wypowiedzi jednego z piórek „byle jak, byle było”.

Piękna, myśliwska etyka, jak dobra ciocia, chroni lochę prowadzącą młode, bo to i dla ludzi ładnie wygląda i jakby nie patrzeć, strzelenie lochy odbiera małym szansę, a tu już wchodzi kwestia przyszłej ilości dziczyzny  latającej po lesie. Jak to ostatnio ktoś stwierdził „surowca”.

”Dzieciaka” natomiast już nic nie chroni, skoro do warchlaka można walić, aż miło. Przypominam – mianem warchlaka określamy dzika od dnia urodzenia do 31 marca przyszłego roku. Jaki sens? Jakież to emocje ustrzelić takiego dzieciaka? Nie chce o tym nawet myśleć.

Legendarne się robią problemy ze zbyt duża populacją dzika. Jak się okazuje, rozwiązywanie takich problemów przez odstrzał to jak gaszenie pożaru benzyną. Dlaczego? Bo należy szukać przyczyny, a nie leczyć skutki.

 

Okazuje się, że problem stworzyli sami myśliwi:

 

  1. Przez 22 lata badano rozmnażanie się dzików we Francji. Sabrina Servanty, wraz z grupą naukowców porównywała rozmnażanie się dzików w departamencie Haute Marne z obszarem w Pirenejach, na którym rzadko odbywają się polowania. Renomowane pismo „Journal of Animal Ecology”  opublikowało wynik owych badań w 2009 roku: rozmnażanie się dzików zależy od dostępności pokarmu,a  także częstotliwości polowań. Na obszarach intensywnych polowań, dziki dużo szybciej osiągają dojrzałość płciową, bo już pod koniec pierwszego roku życia, a  ich średnia waga jest mniejsza. W miejscach, w których intensywnie poluje się na dziki, ich liczebność jest zdecydowanie większa, niż tam, gdzie tych polowań nie ma.Jednym zdaniem: im więcej polujemy, tym bardziej zwiększa się liczebność dzików.

    ======================================

  2. Norbert Happ – niemiecki znawca dzików, podobno również myśliwy, w swojej publikacji z 2002 roku mówi wyraźnie i dosadnie, że to sami myśliwi odpowiadają za eksplozję demograficzną dzików, bo mechanizmy samoregulacji, a także zachowania gatunku działają tym intensywniej, im więcej się poluje. Plaga dzików jest dziełem człowieka.

    ======================================

  3. Prof. Josef Reichholf twierdzi, że jeśli jest zbyt dużo osobników w danej populacji, wtedy obniża się liczba urodzeń.  Teza o samoregulacji populacji dzikich zwierząt, która przytaczamy tutaj dość często, jak widać, ma solidne podstawy.

    ======================================

4. Prof. Pohlmeyer, dyrektor Instytutu Badań nad Zwierzętami Łownymi Wyższej Szkoły Weterynaryjnej w Hanowerze, który wraz ze swoim zespołem przeprowadził pięcioletnie badania nad dzikami, […] stwierdził m.in., że tuczenie dzików kukurydzą powoduje, iż na każdy jajnik lochy przypada 6–7 komórek jajowych, zamiast normalnej liczby 4–5. Sprawia to, że potencjał rozrodczy takich loch jest znacznie większy. […] Z grubsza wielkości te odpowiadają danym uzyskanym w Polsce, m.in. przez prof. Fruzińskiego […]. Wiele się zmieniło w rozrodczości dzików. Według cytowanych badań niemieckich, obecnie już 60% loszek w wieku poniżej roku zostaje pokryta i nosi w sobie średnio 4,3 zarodka. Więcej też loch niż kiedyś po utracie całego miotu grzeje się ponownie i w środku lata wydaje na świat kolejne młode. […] Tytułem uzupełnienia […] w Polsce obserwujemy ostatnio rosnący udział loszek warchlakowatych w rozrodzie […]. [Te warchlaki] w wieku 6, 7 miesięcy osiągają dojrzałość płciową” („Brać Łowiecka” 2003, nr 11). Mówiąc krótko, na skutek dokarmiania: – obniżył się wiek dojrzałości do rozrodu wśród dzików; – zwiększyła się liczba młodych z jednej ciąży; – okres godowy dzików, który naturalnie wypada późną jesienią, rozciągnął się na prawie cały rok. Gdyby to ostatnie poważnie wziąć pod uwagę, to polowania na dziki zostałyby prawie sparaliżowane. Praktycznie przekłada się to na sytuację, w której legalne jest zabicie przelatka – loszki w wysoko zaawansowanej ciąży, nawet na dzień przed rozwiązaniem. Pęcherz płodowy z kilkoma martwymi pasiastymi warchlaczkami odciąga się w krzaki.’’

======================================

5. Ragnar Kinzelbach, zoolog z uniwersytetu w Rostock dowodzi, że polowanie jest zupełnie zbędne, a jeśli z niego zrezygnujemy, natura sama zacznie się regulować. Dopiero udział człowieka w tej regulacji zakłóca naturalne procesy i wprowadza fałszywe przekonanie o tym, że człowiek jest potrzebny, aby doprowadzić naturę do stanu równowagi.

10689651_675931879196224_7120321552398826720_n

Poprzez zaburzenie struktury wiekowej w dziczej populacji, myśliwi doprowadzili do problemu z jakim obecnie się borykamy. Jak to możliwe? Ano tak, dzik w naturze dożywa 25-40 lat, jeśli by mu na to pozwolić. Obecnie zaś, nie pozwala się im żyć dłużej, niż 5-7 lat. Populacja jest bardzo młoda, co powoduje „poczucie zagrożenia” – zwierzęta „wiedzą”, że „coś jest nie tak” – na tym polega samokontrola populacji. Nie tyle one, ile podświadoma natura, na zasadzie jakiej funkcjonują. Pobudza to do maksimum mechanizmy rozrodcze, bo skoro populacja osobnicza nie jest zróżnicowana, to jest słaba, należy więc mnożyć się na potęgę, by równowagę zachwianą przez   – wiedzącego lepiej – człowieka przywrócić. Zjawisko nie jest niczym niezwykłym, także u ludzi po 2 wojnie światowej w wielu krajach europy notowano wyż demograficzny. Dzicze życie wywrócone zostało do góry nogami przez myślistwo i człowieka. Dawniej prośne bywały starsze, dojrzałe lochy, one też rozmnażały się z najsilniejszym w okolicy odyńcem podczas huczki. Zbyt stare i zbyt młode na potomstwo, pełniły rolę tzw „ciotek” w dziczym stadzie, pomagając losze prowadzącej opiekować się i czuwać nad potomstwem. Czasami kilka dojrzałych loch łączyło się w większą grupę ze swoimi warchlakami, a towarzyszyły im lochy młodsze i wycinki z poprzednich miotów. Dziś utrzymanie tak dużych grup rodzinnych jest trudne z uwagi na ekspansję człowieka, łatwość zauważenia i wytropienia takiej watahy. Przez zaburzenie struktury wiekowej, dostęp do upraw modyfikowanej kukurydzy oraz dokarmianie, płodne i prośne bywają już bardzo młode lochy, w dodatku o każdej porze roku. Niegdyś huczka miała miejsce raz do roku. Aby nie być gołosłowną posłużę się cytatem z podręcznika łowieckiego o tytule. „Łowiectwo dla leśników i myśliwych” T. Pasławskiego. „Aczkolwiek zagadnienie wpływu struktury populacji dzików na nasilenie szkód w uprawach nie jest do końca wyjaśnione, to wydaje się że i tu NADMIERNE ODMŁODZENIE POPULACJI, a w szczególności nadmiar warchlaków jest niepożądane’’   Właśnie w kontekście występowania szkód rolniczych napisano owo zdanie…

Myśliwi swoimi działaniami negują totalnie jeden z podstawowych czynników ograniczających liczebność dzikich zwierząt w naturze – ostre zimy. Choć ostatnio ich brak, za ciężką dla naszych zwierząt zimę, uważa się stałe temperatury na minusie rzed -10, -20, przez dłuższy okres czasu, obarczone stale uzupełnianą pokrywą śnieżną. Kiedy ostatnio mieliśmy taką zimę? Jednak zimowe dokarmianie trwa zawsze… Oficjalnie by ‘’pomóc zwierzętom przetrwać zimę’’ , nieoficjalnie po to by nie zmarnował się ani kęs dziczyzny. Bo padłe od czynników naturalnych zwierzę, to dla myśliwego czysta strata.  Przecież trzeba pomóc ‘’biednemu zwierzęciu’’, ‘’na pewno bezduszny pseudeokolg chciałby żeby umarło z głodu! Oto ich prawdziwa twarz’’ A może ekolog w pełni rozumie zależności zachodzące w przyrodzie, i dziwi się, że temu samemu myśliwemu nie szkoda w zimowym czasie głodujący mięso i padlinożerców, którym bardzo pomógłby taki kawał mięcha. Ano nie szkoda,ba, zupełnie myśliwego nie obchodzą, jeśli nie są łowne, lub trudniej je upolować.

11205518_675462805909798_6163006554086517877_n

Zgoda,że dorosły dzik ma niewielu wrogów,naturalnych, choć ostatnio częściej polują na niego wilki, co oczywiście bardzo nie odpowiada myśliwym. Zgadnijmy dlaczego…tak, ‘’zmarnowana’’ ‘’moja’’ dziczyzna, którą to zabierają wilki, dodatkowo niepokój w łowisku, przez co zwierzęta stają się dużo bardziej czujne. Odnośnie wrogów naturalnych, co innego warchlaki na które połakomić się może ryś,wilk,czasem i lis, orzeł bielik i przedni ,puchacz.  Atak tych mniejszych drapieżników wiąże się z ryzykiem ,o ile kilkudniowego warchlaka orły są w stanie unieść,tak atak na starsze nie zawsze kończy się powodzeniem z powodu czujnej matki ,i ma na celu najpierw zabicie zwierzęcia a potem powrót do padliny. Dawniej straty wśród warchlaków potrafiły sięgać nawet 50-70% powiedzmy z 7 czy 8 przeżywały 3.

Nie sposób pominąć i innych czynników, jak wpływ zmian w rolnictwie, wielkoobszarowe uprawy kukurydzy oraz łatwą adaptację dzików do przekształceń środowiska przez człowieka, jak i proces synantropizacji. Dlatego w naszych postulatach jak główny motyw działalności dla kół łowieckich promujemy zabezpieczanie takich upraw.

Pamiętać też należy o ekspansji człowieka – ochoczo budujemy kolejne osiedla w miejscach występowania dzikiej zwierzyny, a następnie rozdzieramy szaty nad zbuchtowanym trawnikiem, czy dzikami ciągnącymi do śmietników. Jest to więc wina nas wszystkich, nie tylko łowiectwa, które stwarza problem, lecz i całego gatunku homo sapiens, którego motto zdaje się brzmieć ‘’rozmnożyć się, zwiększać swą liczebność za wszelką cenę’’ . Choć poza wdrukowanymi od dzieciństwa społecznymi oczekiwaniami i biologią naszego gatunku, nie ma ku temu żadnego uzasadnienia…Ale to już zupełnie inny temat.

10410268_661728263949919_8946808630899793177_n

Są na świecie miejsca,w  których obowiązuje całkowity zakaz polowań. Włoskie parki narodowe, grecka wyspa Tilos, szwajcarskie parki narodowe… tam nie ma żadnej nadpopulacji. Dlaczego jest u nas pomimo tak okrutnych odstrzałów dzika? Prosty wniosek: polowania nie zmniejszają liczebności, a wręcz przeciwnie. Ale kto by się tam dzikami przejmował, trafiłam ostatnio na rozmowę pod zdjęciem dzika na jednej z łowieckich grup. Wymowny komentarz: mały, mógł jeszcze podrosnąć, ale dzik to dzik, gratulacje.

Na koniec cytat z forum łowieckiego: „..na bakier z etyką według zasady nie strzelaj do tego z czego nie będziesz miał pożytku albo ten pożytek będzie tak niewielki ,że należy się zastanowić po co ci to było” – czyli, każde działanie wartosci korzysci, jakie ze sobą niesie. Smutne.

Tematy pokrewne, lektura uzupełniająca : Jak gospodarka łowiecka prowadzi do strat w rolnictwie , oraz Wpływ łowiectwa na zwiększoną liczebność lisów

Literatura:

Servanty et alii, Journal of Animal Ecology, 2009)

Jägerzeitung „Wild und Hund”, 23/2002

Süddeutsche Zeitung, 28.01.2009

Süddeutsche Zeitung, 28.01.2009

http://www.peta2.com/blog/hunting-facts/

”Farba znaczy krew” , Zenon Kruczyński 2008

Brać Łowiecka” 2003, nr 11

T.Pasławski ”Łowiectwo dla leśników i myśliwych”

13578450_901589999951830_118098805_n