Po co myśliwemu parawan w lesie?

Myśliwi jak wiadomo, będąc zupełnymi nieudacznikami podczas wykonywania swoich polowań, na bardzo rozmaite sposoby ułatwiają sobie mordowanie zwierząt w lasach. Począwszy od coraz lepszej i zaawansowanej technicznie precyzyjnej broni, przez stosowanie nęcisk pokarmowych, czy nawet tak podłe i oszukańcze praktyki jak wabienie zwierząt głosem podczas okresów godowych. Choćby jelenie na rykowisku czy lisy w trakcie cieczki. Trzeba też pamiętać, że takie postępowanie uchodzi wśród nich za ‘’wspaniałą sztukę’’, którą to praktykują i udoskonalają podczas różnych konkursów i zlotów.

To zdjęcie jest bulwersujące z dwóch powodów. Mało tego, że przedstawia standardowe już nęcisko, na którym nie odróżniająca paśnika od nęciska dzika zwierzyna podchodzi zwabiona pokarmem i dostaje za swą ufność deser w postaci pocisku półpłaszczowego, wystrzelonego z bezpiecznego ukrycia… (etyka myśliwska i ‘’zwierzę zawsze ma szansę’’). Temu myśliwemu nie wystarcza jednak oszukanie zwierzęcia i zadanie mu śmierci w sposób podły i skrytobójczy. Cierpi on pewnie jeszcze na jakieś problemy ze wzrokiem, skoro dla ułatwienia rozstawił sobie parawan na palikach, aby dobrze widzieć grzbiety żerujących zwierząt i tym skuteczniej je trafić.

17629726_1827170087609179_3062921113452611968_n

Jak widzicie w komentarzach, zdania myśliwych co do takich praktyk są podzielone. Musicie też wiedzieć, że w swym wypaczonym postrzeganiu rzeczywistości, wszelkie praktyki ułatwiające im mordowanie zwierząt uważają oni za ‘’etyczne’’. Po pierwsze dlatego, że ‘’świnka w ubojni cierpi’’, po drugie, ‘’bo mogę tym skuteczniej i celniej trafić, co minimalizuje ryzyko postrzału i cierpienia zwierzęcia’’. Natomiast danie zwierzęciu szansy jakakolwiek przyzwoitość i zrozumienie wobec sytuacji zwierzęcia pozostają… daleko w lesie. Porównajmy jak to wypada, myśliwy vs zwierzę.

hHH3H

– Ambona – Zmniejsza się ryzyko zwietrzenia i wypatrzenia myśliwego przez zwierzę. Zwiększone bezpieczeństwo własne.
– Broń – Z daleka czy z bliska, celnie i skutecznie ładujemy kulę w delikatne, pozbawione wszelkiej ochrony ciało.
– Nęcisko – Zwierzę przekonane, że ‘’fajnie, jakiś paśnik, podjem sobie jak to zawsze’’.
– Parawan – I ten ostatni cień szansy, kiedy zwierzę mogło w ostatniej chwili przesunąć się w cień i uchronić przed strzałem , zostaje odebrany.
Zwierzę ma do dyspozycji jedynie czujnie zmysły, plus ślepy przypadek, które i tak w toku tych udogodnień z jakich korzysta polujący myśliwy, znaczą niewiele.

Ale powiedzą, że zwierzyna i tak ma szansę, bo mogła sobie do nęciska nie przyjść…Serio, tak piszą i pewnie uważają.

3232222

Co z tym zrobić?

Urządzeń łowieckich niszczyć ani robić z nimi czegokolwiek nie wolno. Na szczęście taki twór żadnym urządzeniem łowieckim nie jest, a jedynie wytworem poronionej fantazji jego użytkownika. Prawo mówi o nęciskach, natomiast o parawanach już nie. Takowy możemy więc z czystym sumieniem potraktować jako zwykłe zaśmiecanie lasu i w dowolny sposób zdemontować. W końcu zależy nam, aby myśliwi wykonywali swoje zajęcie w zgodzie z własną etyką, a zwierzęta miały szansę. Jeśli gdzieś ją po drodze zatracili, będziemy im ją przywracać. A co z pokarmem na nęcisku? Hm, zawsze można przypadkiem zrobić siusiu w takim miejscu, lub rozlać buteleczkę perfum, które przypadkiem wylecą nam z rąk. Zwierzyna ma czuły węch J
Jak widać łowieckie bandy robią w lasach co chcą, nie dbając nawet o to jak będą postrzegani.

Zakończmy może komentarzem jednego z myśliwych, który podsumowuje chyba najlepiej.
‘’Ja tego komentował nie będę, bo nie chcę rozpętywać gównoburzy. Każdy ma swoje podejście do etyki łowieckiej’’

jkdkdks

PS. Zawsze zamieszczamy materiały pochodzące tylko i wyłącznie z grup myśliwskich, ich własnych forów, stron, blogów etc. Mimo to, i tak zawsze twierdzą, że wszystko to kłamstwa oraz wymysły nawiedzonych zielonych, i ‘’szkalowanie dobrego imienia etycznych myśliwych’’ 😉

1524330_382788265200969_238471161_o

W wykonywaniu polowania i łowieckim hobby, wszystko jednak sprowadza się do takich momentów szczęścia, radości, i ”harmonijnego obcowania z naturą”. Potem trofeum i kiełbasa z dzika. Można oczywiście wierzyć w ratowanie pól rolników i nas wszystkich przed dziczą apokalipsą. Najlepiej chyba potwierdza fakt, kiedy w związku z ASF myśliwi burzyli się przeciw nadmiernemu ich zdaniem odstrzałowi, a wszystko w obawie przed tym, że w kolejnych latach nie będzie na co polować, tym samym przeżyją mniej swych radości, jak na tych zdjęciach. 

7

Pijany myśliwy z bronią zaatakował Strażnika Łowieckiego

W czerwcu 2016 roku, Dziennik Wschodni opisał szczegółowo sprawę pijanego myśliwego, który z dubeltówką rzucił się na przeprowadzającego kontrolę strażnika łowieckiego. Przypadek ten umknął nam w natłoku innych bulwersujących wydarzeń z codziennego żywota myśliwskiego, które przedstawialiśmy. Publikujemy go więc teraz.

jak-bezpiecznie-obchodzic-sie-z-bronia-mysliwska-831x560

Wstrząśnięci byli nawet sami myśliwi, bo jak się okazało, napastnik od ponad 2 lat polował razem z nimi w kole łowieckim, i rzecz jasna uchodził za pewne w oczach innych z nim polujących za ”dobrego kolegę i etycznego myśliwego”. Cóż, standardowo. Przejdźmy teraz do opisu wydarzeń, według reportażu Dziennika Wschodniego.

 ”Pijany i uzbrojony w sztucer oraz dubeltówkę mężczyzna zaatakował strażnika łowieckiego. Myśliwi są wstrząśnięci, bo agresor jest jednym z nich – Niewiele brakowało, by doszło do tragedii. To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął – przyznaje Andrzej Sieńko, komendant Straży Łowieckiej w Lublinie, który brał udział w zatrzymaniu kłusownika.

Pijany 48-latek miał ze sobą naładowaną broń. Do groźnego incydentu doszło w minioną środę na terenie biłgorajskiego koła „Głuszec”. Szef Straży Łowieckiej i jego podwładny wracali trasą Frampol–Lublin z kontroli punktu skupu dziczyzny. Na wysokości miejscowości Gródki zauważyli zaparkowany pod lasem samochód, obok którego stało trzech mężczyzn. – Zainteresowaliśmy się nimi, bo jeden miał na sobie strój myśliwski. W pobliżu biegał też pies. Chcieliśmy sprawdzić, czy to na pewno legalne polowanie. Na nasz widok mężczyźni wskoczyli do samochodu i zaczęli uciekać. Dogoniliśmy ich dopiero w lesie, gdy skończyła im się droga – relacjonuje Sieńko. – Kolega zauważył tam też drugi samochód stojący w krzakach. Kiedy podchodził do niego, ze środka wyskoczył człowiek z dubeltówką i sztucerem. Strażnik zaczął krzyczeć, żeby rzucił broń i że jest ze straży. Ja w tym czasie krzyczałem to samo, bo szło na mnie trzech innych mężczyzn. Kazałem położyć im się na ziemi. Posłuchali. W tym czasie strażnik zaczął wzywać pomocy. Sieńko ruszył w jego kierunku, a zatrzymani mężczyźni uciekli. – Zobaczyłem, że kolega szarpie się z kłusownikiem. Napastnik był bardzo agresywny. Bił go, popychał, rozdarł koszulę. Kolega cały czas trzymał kurczowo lufę, żeby tamten nie celował w jego kierunku. Dobrze, że to robił, bo potem okazało się, że broń była naładowana. Tylko krok dzielił nas od tragedii – przyznaje Sieńko.

To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął. Poszkodowany strażnik przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ma skręconą rękę i wiele siniaków od ciosów zadanych kolbą. Sam Sieńko oraz jeden z wezwanych na miejsce policjantów też odnieśli rany – zostali pogryzieni przez psa, który miał być wykorzystany w nielegalnym polowaniu.

Zatrzymany to 48-latek z Turobina. Podczas zdarzenia był pijany. Miał 1,64 promila alkoholu – wyjaśnia st. szer. Monika Sałaban z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju. – Zabezpieczyliśmy posiadaną przez niego broń i prowadzimy czynności w tej sprawie. Na razie mogę potwierdzić jedynie, że był to myśliwy, który kłusował na terenie innego okręgu myśliwskiego. Potwierdzają to myśliwi.

To członek naszego koła z dwuletnim stażem – przyznaje Stanisław Dybza, łowczy koła „Bażant” w Turobinie. – Rozmawiałem z nim o środowych wydarzeniach. Tłumaczył, że w miejscu, w którym został zatrzymany ma pole, a dziki niszczą mu pszenicę. Podobno chciał je odstraszyć i dlatego pojechał tam z bronią. Nie wierzę w to tłumaczenie, bo gdyby chciał działać legalnie, mógł odstraszyć zwierzęta petardami lub wystąpić do koła w Biłgoraju o odstrzał. Nie zrobił tego. Wszystko wskazuje na to, że brał udział w nielegalnym, zbiorowym polowaniu z psami. Potem napadł na funkcjonariusza. Dla tego pana kariera myśliwego skończyła się. Czekamy tylko na oficjalne powiadomienie o sprawie. Czeka go też sprawa karna. Skontaktowaliśmy się z myśliwym podejrzewanym o kłusownictwo i atak na strażnika. Nie chciał rozmawiać o wydarzeniach ze środy. – To nie było pierwsze nielegalne polowanie na naszym terenie – mówi nam anonimowo myśliwy z koła „Głuszec”. – Od dłuższego czasu mieszkańcy zgłaszali nam, że z tamtego rejonu słychać strzały. Sprawdzaliśmy to, ale żaden myśliwy nie wpisywał tego do dokumentacji. Najwyraźniej było to tzw. ciche pędzenie przez las z nagonką – podejrzewa. ”

Źródło:
http://www.dziennikwschodni.pl/zamosc/mysliwy-z-dubeltowka-zaatakowal-straznika-lowieckiego,n,1000182883.html

duck-hunting-silhouette-clipart-panda-free-clipart-images-qb3CKx-clipart

Czyli tak, w okolicy regularnie odbywały się nielegalne polowania zbiorowe z psami. Wykonywał je członek koła łowieckiego, należący do PZŁ, będący pod wpływem alkoholu, wespół z innymi pomocnikami – kłusownikami / myśliwymi.
Ten przypadek pokazuje dobitnie, jak może wyglądać rzeczywistość w świecie myśliwskim. Pomniejsze koła łowieckie, funkcjonują sobie jak osobne zagrody, gdzie życie ich członków poza sprawami rodzinnymi i zawodowymi,  toczy się głównie wokół polowania, pozyskania, ”wykonywania racjonalnej gospodarki łowieckiej”. Każdy kłusuje jak chce, bez wiedzy innych, a dopóki jakaś sprawa nie rozbłyśnie głośno, dopóty jest się ”dobrym kolegą i etycznym myśliwym” w ocenie innych. Gdy następuje burza medialna, jakby automatycznie ten były kolega nazywany zostaje kłusownikiem. Przez 2 lata nikt nie zorientował się co robił? Myśliwi albo są ślepi, albo celowo ukrywają wśród siebie takich osobników.  Nikt im nie  przeszkadza. ”Gospodarują” sobie zwierzyną, łowiskiem, wszystko ”wiedzo najlepiej” , zatracają się w stworzonym przez siebie światku. Czasem jednak, ktoś wchodzi w paradę. A to spacerowicz, fotograf, miłośnik natury, który śmie akurat pałętać się po lesie, kiedy pan myśliwy etycznie dba o to, byśmy nie wyginęli z głodu od plądrujących zwierząt. W tym przypadku sielską idyllę przeżywania emocji łowieckich przerwali strażnicy. Jak wytłumaczyć zachowanie tego myśliwego? Działał pod wpływem wściekłości, czy też strachu z powodu przyłapania podczas przestępstwa?

Co ”najlepsze” mężczyzna ten polując przeszedł przecież wszystkie ”rygorystyczne testy”, jak twierdzą myśliwi, które wykluczać mają ewentualną niepoczytalność, problemy psychiczne i wszelkie przeciwwskazania dla posługiwania się bronią. Nikt jednak na żadnym etapie niczego nie zauważył…Ekologiczne organizacje pozarządowe od lat postulują o dodatkowe okresowo powtarzalne badania psychiatryczne i testy sprawnościowe dla osób polujących. Bezskutecznie, a kolejne odkrywane przypadki przestępstw, często świadczące o nadmiernej agresji lub niepoczytalności zatrważają.Sporo z nich można przejrzeć u nas w zakładce
Wypadki / Przestępstwa.  Przerażające, że przez ponad 2 lata ten myśliwy korzystał z broni, stwarzając zagrożenie nie tylko dla kolegów podczas polowania, ale przede wszystkim dla postronnych osób korzystających z lasu.
Przypomina mi się film zamieszczony przez grupę Warszawiacy Przeciw Myśliwym, na którym polujący myśliwi poturbowali spacerowiczów, obrażając i przeklinając, a na końcu jeden z nich zaatakował aktywistów kijem. Film można zobaczyć pod tym linkiem:

https://www.facebook.com/pg/Warszawiacy-Przeciw-Myśliwym-1201969473219585/videos/?ref=page_internal 

I jeszcze pies, który pogryzł jednego ze strażników. Jak utrzymują myśliwi; ”Psy używane do polowań, to najbardziej posłuszne, spokojne i karne zwierzęta!”. 
Tak…widać do czego prowadzi celowe rozwijanie najkrwawszych instynktów u psów, które podczas rozmaitych szkoleń z żywymi zwierzętami są przyuczane do polowań. Myśliwi nazywają to rozwijaniem pasji u psa…  Oczywiście, jak wynika z opisu, biegał sobie luzem.

Z pewnością, to był dobry kolega, etyczny kłusownik, wspaniały myśliwy i kto tam jeszcze.

13418780_887324581378372_3702289045852508021_n

Przewodnik po Etyce Myśliwskiej

Jednym z bardzo często poruszanych sloganów przez komentujących na naszej stronie myśliwych, jest właśnie etyka myśliwska. Specjalnie dla Państwa postanowiliśmy owo więc tajemnicze zagadnienie naświetlić, jako, że jak żadne z innych daje ono szeroką możliwość wykazania opatrznego rozumienia moralności i etyki przez środowisko łowieckie, a także zarysowania wielu absurdów, jakie pod tym pojęciem się kryją. W tekście zawarto odnośniki do szczegółowo omówionych tematów poruszanych w niniejszym opracowaniu, wystarczy kliknąć w niebieski link, by przeczytać więcej.  Zazwyczaj okrzyk brzmi tak:

‘’Dowiedzcie się czegoś o etyce myśliwskiej! Myśliwy pozyskuje zwierzynę w zgodzie z etyką i zasadami!’’

Pięknie ,urzekająco. Wzniośle i patetycznie wręcz. Dla osoby niezorientowanej w tematyce łowiectwa i nie uczestniczącej nigdy w polowaniach, takie stwierdzenie w zupełności wystarczy dla ugaszenia wątpliwości. Jednak nie dla nas.  Czym więc jest owa owiana aurą eposu etyka myśliwska? Niczym…No dobrze, według definicji, jest to całokształt nie objętych prawem norm postępowania wobec zwierząt, odniesienia do środowiska przyrodniczego, oraz postępowania między samymi myśliwymi, tj relacjach koleżeńsko – towarzyskich. Oraz zachowanie podczas polowań, i wiele innych.Tymi ostatnimi zajmować się nie będziemy, spojrzymy natomiast na wymiar łowiecko pojmowanej etyki, w odniesieniu dla dobrostanu zwierząt i przyrody.

Na stronie 320 książki pod tytułem ‘’Łowiectwo dla leśników i myśliwych’’, o etyce przeczytać możemy tak: ‘’Etyka w stosunku do otaczającej nas przyrody – to przede wszystkim stałe stosowanie zasady, że nie wolno czynić żadnych zmian w przyrodzie bez koniecznej potrzeby i wyraźnego celu.’’ Doskonały chyba zapis. Oznacza on, że w praktyce można robić wszystko co środowisku przyrodniczemu może zaszkodzić, jeśli człowiekowi przynosi to doraźne lub długofalowe korzyści. Tj dokarmianie, nęcenie choćby.  ‘’Nieetyczne jest więc zabicie jakiegokolwiek stworzenia, jeśli nie daje to nikomu żadnej korzyści’’ – Nic dodać…W tym momencie mam nieco rozdźwięk w głowie, ponieważ zawsze słyszę od myśliwych, że oni dla korzyści żadnych nie polują, a dla ratowania środowiska przyrodniczego i nas wszystkich przed zwierzęcą apokalipsą. Dalej: Niewątpliwym brakiem etyki jest ograniczenie swego udziału w gospodarce łowieckiej tylko do polowania ( jakże częsta przypadłość – weekendowi myśliwi od zbiorówek, to już chyba osobna populacja w PZŁ) . Myśliwy, który nie interesuje się bezpieczeństwem łowiska i zwierzyny, jej hodowlą i ochroną, sprawami organizacyjnymi koła, ani życiem swojego zrzeszenia motywując to brakiem czasu, nie zasługuje w pełni na miano myśliwego. Słuszna jest zasada; ”poluje tylko ten kto hoduje. ‘’ Wytłuszczone i wbijamy do głowy – myśliwi hodują dziką zwierzynę tj ‘’gospodarują’’ jej populacją w celu uciechy własnej z polowań, i oto wielka tajemnica wiary racjonalnej gospodarki łowieckiej. W wyniku czego szkody ponosi rolnictwo, i środowisko przyrodnicze, temat wielokrotnie wałkowany i opracowany choćby tutaj w tekście Jak łowiectwo niszczy rolnictwo .

dsc00924_jpg

W innej książce, pt. ‘’Gospodarstwo łowieckie’’ na stronie 355 natrafiam na inny ciekawy fragment: ‘’Strzał oddany do zwierzyny musi zapewniać możliwość dokładnego trafienia jej, zabicia i podniesienia (odszukania). ”  A przecież takiemu stwierdzeniu przeczą jatki jakie odbywają się podczas polowań zbiorowych, kiedy przerażona, pędzona zwierzyna przeskakuje na leśnym dukcie często przez ułamki sekund, i nie możliwości dokładnego wycelowania, ani rozpoznania kondycji takiego zwierzęcia. W dodatku celować trzeba nieco przed zwierzę będące w pędzie, co daje ogromny margines błędu i postrzałów. Ale nie martwcie się – etyka myśliwska nakazuje przecież etyczne dochodzenie postrzałka w pakiecie. Zwierzę na pewno jest tego powodu przeszczęśliwe i wdzięczne.

Teraz przyjrzymy się kilku wybranym zasadom ujętym w zbiorze omawianej etyki, jako punktom martwym, które poza figurowaniem na liście nie mają żadnego umocowania w rzeczywistości. A więc po kolei :

3. ‘’ Myśliwy nie ogranicza swego udziału w łowiectwie wyłącznie do wykonywania polowania. Troski o hodowle i ochronę zwierzyny nie pozostawia kolegom. Wykonując polowanie i inne czynności związane z gospodarką łowiecka ma na względzie dobro przyrody ojczystej, jej zachowanie dla przyszłych pokoleń, wykazuje dbałość o środowisko przyrodnicze człowieka i równowagę ekologiczną.’’

Powinno brzmieć – ma na względzie dobrostan własny i osobiste korzyści, wykazuje niedbałość o środowisko przyrodnicze, i dokonuje deregulacji równowagi ekologicznej.

4. ”Myśliwy nie szuka w uprawianiu łowiectwa korzyści materialnych, myślistwo bowiem nie może być środkiem do ich osiągania. Najcenniejszą korzyścią myśliwego jest obcowanie z przyroda oraz doznawanie przeżyć łowieckich i radości w gronie braci myśliwskiej.”

~ Hmm. Ciężko się wypowiedzieć, jako że myśliwi zarabiają na sprzedaży pozyskanych przez siebie trofeów, często na skłusowanej dziczyźnie, a rzecznik PZŁ twierdzi, że poluje, bo pragnie karmić swoje dzieci ‘’zdrowym’’ mięsem. Czy to nie czerpanie korzyści.  Zarabiają też na hodowli zwierzyny i ‘’sprzedaży odstrzałów’’ ,a takie Biura polowań umożliwiające polowania za granicą, na gatunki w Polsce ściśle chronione lub zagrożone wyginięciem, to żyła złota dla twórców takiego ‘’biznesu’’, o przepraszam turystyki łowieckiej, chyba tak to nazywają.

9. Przebywając w łowisku myśliwy okazuje szacunek dla pracy rolnika i leśnika. Swoim zachowaniem stwarza atmosferę wzajemnej życzliwości.  🙂  Zwłaszcza wtedy, kiedy zostajesz wygoniony z lasu, bo jaśnie pan odbywa polowanie. Albo musisz wysłuchiwać pretensji, że w ogóle śmiałeś skorzystać z walorów i zasobów przyrodniczych lasu.  Szacunek do pracy rolnika i leśnika? Boże… Interesy gospodarki łowieckiej stoją w sprzeczności z interesami rolników, i często celami leśnictwa, tak więc o żadnym poszanowaniu mowy być nie może. Zwłaszcza rozjeżdżanie zasiewów samochodem terenowym , to też pewnie taki wyraz szacunku. 

16. Myśliwy nie powoduje w łowisku nadmiernego niepokoju.

Nie wiem, czy ten punkt nie jest najbardziej tragicznie śmieszny ze wszystkich. Przecież myśliwy każdym działaniem związanym z polowaniem, wywołuje w ‘’łowisku’’ niepokój, obojętnie czy oddał strzał, czy dochodzi postrzałka z psem, czy tropi zwierzę przemieszczając się przez niedostępne gąszcze leśne.  Czy uczestniczy w polowaniu zbiorowym z hałasującą naganką.  Skala wywoływanego niepokoju i płoszenia, przekracza dosadnie to, co wywołać mógłby tabun nieobeznanych z zachowaniem w lesie ‘’mieszczuchów’’.  Przykład martwego zapisu.

22. Poszanowanie i godne obchodzenie się z odstrzeloną zwierzyna świadczy nie tylko o kulturze myśliwego, ale także wyraża jego szacunek do przyrody.

Czyli tak… nie istotne ile cierpienia zwierzętom, oraz ile chaosu wprowadziliśmy do ‘’łowiska’’, bo rozgrzesza nas zapis o godnym obchodzeniu się z odstrzeloną zwierzyną i dopełnienie łowieckich ceremoniałów typu pokot, złom, ostatni kęs. Szacunek do przyrody? Jeśli samo polowanie jest aktem przemocy wobec zwierząt i gwałtu wobec natury, o żadnym szacunku nie może być mowy. Kolejny martwy zapis, którego celem jest łagodzenie sumienia.

23. W czasie polowania myśliwy zachowuje umiar i opanowanie by nie dopuścić , żeby pasja myśliwska nie przerodziła się w zachłanność. Dobry myśliwy – to niekoniecznie ten, który zostaje królem polowania.

Absurd goni szaleństwo, jeśli wezmiemy pod uwagę, że w środowisku łowieckim powodem do dumy i pochwały jest liczny pokot. Dziesiątki strzelonych zajęcy, lisów i bażantów, dzików czy jeleni – to nie jest zachłanność? Zwłaszcza w odniesieniu do zwierzyny drobnej, na którą nie ma żadnej potrzeby ani uzasadnienia, by polować.

24. Myśliwy umie wstrzymać się od strzału, jeżeli okoliczności wskazują na brak szansy ucieczki zwierza lub podniesienia strzelonej sztuki. Powstrzymuje się również od dania strzału do zwierzyny w przypadku wątpliwego własnego pierwszeństwa.

Patrz polowania zbiorowe i ponad 30 % postrzałków. Patrz polowania lisie na stogach, gdzie otoczony przez kordon 10 czy 20 uzbrojonych mężczyzn z pracującymi psami, lis w stogu na pewno ma szansę ucieczki… Nawet jeśli uda mu się wyskoczyć i gnać przez otwartą przestrzeń pola, i tak natychmiast kilka strzałów osadza go w miejscu.

27. Myśliwy dba o bezpieczeństwo na polowaniu. Poluje zawsze ze sprawdzoną bronią, zna jej cechy techniczne. Jest świadom swych umiejętności strzeleckich, które stale doskonali.

Patrz zakładka Wypadki / przestępstwa.  Ostatnio zdarzył się wypadek, kiedy za dnia na polowaniu zbiorowym, myśliwy jak twierdzi pomylił kolegę z dzikiem trafiając go w brzuch. Wypadków takich, ze skutkiem śmiertelnym lub okaleczeń notujemy średnio kilkanaście każdego roku.  Często też podczas polowań strzelcy zajmują niewłaściwe stanowiska, tj na wzniesieniach lub w zagłębieniach terenu, na co nie zezwala regulamin polowań.

32. Ograniczając liczebność szkodników w łowisku myśliwy wykazuje szczególna rozwagę oraz unika zatargów z miejscową ludnością.

‘’Piękny’’ ten zapis ukazuje relikt starego podejścia skrajnie antropocentrycznego, gdzie nadrzędnym elementem ‘’dbania’’ o środowisko przyrodnicze jest interes człowieka.  Jak wszystkim przyrodnikom i ekologom wiadomo, przyroda nie zna pojęcia ‘’szkodnika’’. Wszystko istnieje po coś, i służy zachowaniu pewnych cyklów, które my z perspektywy krótkiego ziemskiego życia, niekoniecznie pojmować musimy. A zatem według powyższej zasady, myśliwy może do woli tłuc lisy, kuny, tchórze, jako ‘’szkodniki’’ ograniczające mu liczebność łownej drobnicy, przez co sam ma mniej do upolowania. Oczywiście w zgodzie z kalendarzem polowań… Zapis pochodzi jeszcze chyba z czasów, kiedy jako szkodniki traktowano ptaki krukowate i drapieżne, również niemiłosiernie strzelane, ‘’zgodnie z etyką’’, dla hołubienia interesu człowieka, ze skrajnym brakiem znajomości zależności w środowisku przyrodniczym. Zresztą nawet teraz, na forum dziennika łowieckiego większość myśliwych wyraża ubolewanie, że nie można do jastrzębi , czy kruków strzelać ani ich tępić.  Poniżej kilka przykładów.

14963463_565708366958308_675588105_o

15007962_565709430291535_1383118950_o

14954533_565712543624557_1117117571_o


33. Wątpliwości związane z zachowaniem etyki myśliwy rozstrzyga we własnym sumieniu zgodnie z prawem i zwyczajami łowieckimi.

Czyli hulaj dusza, ‘’wolnoć tomku’’ , wszystko zależne od interpretacji i stopnia moralności popełniającego ewentualne wykroczenie wobec zasad etyki. Genialne, prawda. Ostatni ten zapis uzasadniał by ogrom patologii przejawiający się w nie etycznych zachowaniach wobec zwierząt.

Pominięte punkty zawierają wskazówki odnośnie postępowania co do pracy na rzecz PZŁ, koleżeństwa i wzajemnego traktowania, czy sporów podczas polowań. Pominiemy je tutaj, choć z tymi rzeczami także bywa różnie. Przykładem niech będzie Samobójcza śmierć Diany, kiedy  to myśliwi szykanami w kole łowieckim, doprowadzili własną koleżankę do popełnienia samobójstwa. Więcej przykładów łamania koleżeńskiej etyki można znaleźć w  opracowaniu Przestępstwa, nadużycia i patologia w PZŁ , lub na kanale Stanisława Pawluka, myśliwego i dziennikarza śledczego zajmującego się tropieniem patologii w Polskim Związku Łowieckim.  Albo sytuacja z przed 2 miesięcy, kiedy podczas drobnego podziału, oskarżali własnego przewodniczącego zarządu głównego, o bycie agentem SB i donoszenie na kolegów. Takie tam koleżeńskie potyczki w zgodzie etyką 🙂 Więcej, w tym linku. W obronie łowiectwa – myśliwi oskarżają władze PZŁ , o przynależność do komunistycznej służby bezpieczeństwa. 

Etyka, a praktyka.

Etyka myśliwska, jest tego pojęcia totalnym zaprzeczeniem pierwszego słowa, jeśli wziąć pod uwagę definicję, oraz to, czego w praktyce dopuszczają się myśliwi wobec zwierząt.   Jak można szybko się zorientować, ‘’Zbiór zasad etyki myśliwskiej’’ traktuje zagadnienia dobrostanu zwierząt bardzo ogólnikowo, i ani słowa nie ma o takich praktykach, jak polowania zwane norowaniami, gdzie przychodzimy do lisiego domu – nory, zatykamy część wylotów nor kamieniami, a do pozostałych wpuszczamy przeszkolone psy, by walcząc pod ziemią z lisem, rozszarpały gospodarza bezpiecznej dotychczas norki. Ma to dostarczyć myśliwemu emocji łowieckich i jest tak w istocie. Wpuszczony pies, dociera do lisa. Następuje zwarcie, jazgot, walka, szczekanie – słyszane głucho z pod ziemi, można domyślać się tylko co tam się dzieje. Nie wiemy, czy wyjdzie zakrwawiony pies, czy wyskoczy na nas przerażony lis, a może pies przywlecze zabitego lisa, lub polegnie… Wszystko to bardzo podnieca myśliwego. Może myśliwi rzeczywiście uważają , że zwierzę ma wtedy szansę? Ale jaką szansę może mieć nie walczący regularnie lis, wobec specjalnie przeszkolonych do tego celu 2 czy 3 psów? Co na to etyka myśliwska? Głucho milczy, a norowania cieszą się sympatią wielu zwolenników. Oprócz polowań przeprowadza się też konkursy dla pracujących psów, podczas których żywe lisy są trzymane w sztucznych norach, gdzie przerażone są oszczekiwane i podgryzane przez psy. Często ostatecznie przez nie zabijane. I cały proceder ma się dobrze w ‘’etycznym’’ PZŁ.
Więcej o norowaniach przeczytasz pod tym linkiem:
Dramat zwierząt podczas konkursów norowań.

12118957_1501209763535470_1526706651966410817_n

12107142_1501209366868843_6742604292793420635_n

img_0108

Polowania na stogach.
Kolejna odsłona pozbawionych etyki i moralności i choć szczątkowej empatii działań sadystów. Wyobraz sobie, że bezpieczny dom, który zamieszkujesz otacza kordon uzbrojonych mężczyzn. Wpuszczane są przeszkolone do zabijania psy. Jeszcze o tym nie wiesz, choć zmysły informują lisa, że ludzi jest dużo, a bezpieczny dotychczas stóg, obrany za ciepłą ostoję, mieszkanie myszy, lokum idealne, penetrują już psy. Możesz dać się zagryzc wewnątrz, a możesz ‘’wyskoczyć przez okno’’ prosto pod lufy czekających kilkunastu ‘’ bohaterów’’ czekających z naładowaną bronią. Szans ucieczki nie ma, gnając przez otwartą przestrzeń na 90% dosięgną cię kule.
Co na to ‘’Zbiór zasad etyki myśliwskiej?’’ Głucho milczy. Ale ; Dowiedzcie się czegoś o etyce! Myśliwy pozyskuje w zgodzie z nią i zasadami! ‘’ Ehh…
Więcej o tego typu ”polowaniach” w linku poniżej.
Polowania na stogach – wyrafinowana forma chorej rozrywki.

koliber1

dsc_0155
Szkolenie dzikarzy.
Skrótowy zarys praktyki, która polega na szczuciu zamkniętego w zagrodzie dzika przez jednego lub kilka psów, gdzie zwierzę jest przez psy oszczekiwane, ranione i podgryzane. Często na takie zabawy poświęcane są młode dziki, które myśliwi odchowali, kiedy zastrzelili im matkę. I tak całe życie… co ‘’najśmieszniejsze’’ tego rodzaju praktyki są zupełnie legalne, wspierane przez PZŁ, a za skorzystanie z takiej zagrody trzeba płacić, jeśli nie jest to zagroda stworzona ‘’na dziko’’. Więcej o tych praktykach przeczytasz tutaj.
Nie tylko norowanie – szkolenie dzikarzy.

dzikarz3

dzikarz

Postrzałki.
Tutaj etyka myśliwska daje wskazówkę, mianowicie nakazuje ona ‘’możliwie jak najszybsze dochodzenie i dostrzelenie’’ ranionego zwierzęcia.  Etyka nakazuje gonitwę i dostrzelenie… Owo wypaczenie pojęć. Wskazówki milczą natomiast, co do tego co ranne zwierzę czuje, przeżywa i przechodzi, no bo i kto by się tym przejmował? Ważne, że w zgodzie z etyką dajemy wyraz tradycji. A że uszkodzone zwierzę ciągnie po krzakach własne ‘’bebechy’’, krwawi, ledwo dyszy , uchodzi przed psami, zalega, znowu zrywa się po zbliżeniu pogoni – dajcie spokój ekooszołomy, przecież to etyczne. Więcej na temat postrzałków przeczytasz w tekście  Postrzałki na polowaniach  Zresztą myśliwi z takich sytuacji zdają się czerpać jakąś sadystyczną radość i podniecenie, czy też jak to mówią ”emocje łowieckie”, co udokumentowaliśmy w powyższym artykule.

p1050451

Okresy polowań – etycznie mordujemy zwierzęta podczas sezonów rozrodczych.

Dla większości może będą szokiem poniższe informacje, a myśliwi aspekt ten wypierają w ogóle ze świadomości. Jako przyrodnikowi, miłośnikowi natury i niedoszłemu myśliwemu nie mieści mi się w głowie taki wymiar postępowania. Ale tak jest skonstruowany kalendarz myśliwski , pozwala na to, a sami myśliwi, którzy ów stan wypracowali, nie widzą w tym nic zdrożnego, bo liczy się to, by każdego miesiąca w roku, było na co zapolować. Jak to, ten ‘’dbający o zwierzynę’’ , ‘’ jedyny słuszny miłośnik natury’’ zabija zwierzęta w okresie rozrodczym? Tak, i nawet przy tym nie mrugnie…Ba, nawet jest to szczególna okazja do zabijania zwierząt, jako że w tym czasie są mniej ostrożne, i łatwiej je upolować. Można też o wiele łatwiej je oszukać, np. Wabiąc jelenia naśladując jego godowy ryk – zwierz sam przyjdzie pod lufę. Albo lisa, naśladując jego skolenie podczas cieczki, można też bardziej etycznie ‘’na głód’’, czyli wabić piskiem myszy. Podobnie wabi się kozły saren w rui, na pisk sarniej kozy.  Myślicie może, że takie praktyki są powielane może przez nielicznych myśliwych, pogardzanych przez resztę kolegów? Absolutnie nie. W tym środowisku, takie podstępne oszukiwanie zmysłów zwierzęcia nazywane jest wspaniałą sztuką, tradycją i organizowane są nawet konkursy mające tą’’sztukę’’ udoskonalać i pielęgnować.
Jeśli chodzi  zabijanie podczas okresów rozrodczych lista jest długa, aż zdumiewająca. Głównymi ofiarami są jelenie podczas rykowiska, gdzie odstrzeliwane są często tylko dla trofeum, rykowisko jest rozganiane i przeszkadza się jeleniom w każdy możliwy sposób. Czy takie zachowania wobec zwierząt nazwiemy etycznymi? Myśliwi pewnie tak,i jeszcze dodadzą, ‘’dowiedzcie się czegoś o etyce łowieckiej’’ 😦

Lisy podczas cieczki – tutaj z premedytacją wykorzystuje się godowy szał zwierząt, łącznie z wabieniem, a okres ten jest jeszcze okazją do chwalenia się wynikami licznych polowań, jak możemy przeczytać czasem w ‘’Braci Łowieckiej’’ jeden z myśliwych chwalił się wymordowaniem aż 4 psów i jednej suki lisiej na jednym polowaniu, i bardzo był z tego dumny.  Na filmie poniżej przykład takiego chorego pseudo myślistwa z wykorzystaniem metody wabienia.

Dziki podczas huczki – tak, one także nie mają taryfy ulgowej, zwłaszcza, że według kalendarza cały rok można strzelać do warchlaków, wycinków i przelatków, dziczej niedoświadczonej młodzieży. Można też zabijać i karmiące lub prośne lochy, część myśliwych nie widzi nic złego w takim postępowaniu, co pokazywaliśmy tutaj. Mordują ciężarne lochy, warchlaki – etyka po myśliwsku. 

Daniele w czasie bekowiska. Znowu rozpoczęcie okresu godowego zwierząt, startuje zgodnie z kalendarzem, z okresem polowań na nie.  Daniele jako gatunek wprowadzany tylko do celów polowań w obwodach łowieckich traktowane są bez litości, jakby prywatne bydło na rzez. A kalendarz i ‘’etyka’’ dopuszcza nawet strzelanie do cieląt i łań, podczas bekowiska. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj. Polowania na Daniele – myśliwi zabijają w okresie godowym. 

Kozły saren w rui.
Połowa maja to ten okres, kiedy kozy saren wydają na świat młode.  Następnie w lipcu i sierpniu trwa ruja, czyli okres godowy tych zwierząt. Od 11 maja, przez cały ten czas można jednak polować na kozły, (bo oczywiście ‘’selekcja’’ – brednia mająca na celu uzasadnić zabijanie), można więc płoszyć dowoli strzałami kozy z młodymi i przeszkadzać zwierzętom w zachowaniach rozrodczych. Przecież tak napisano w kalendarzu myśliwskim, więc żaden z myśliwych nie będzie się zastanawiał jak jego hobby przyczynia się do utrudniania życia zwierzętom, tylko chwyci za strzelbę i pobiegnie w las, w zgodzie z etyką płoszyć wszystko co żyje. Na rogacze także poluje się wabiąc, naśladując pisk sarniej kozy, otumanione podniecone zwierzę podchodzi wprost pod lufę,i…. baaach! Pozyskany w zgodzie z etyką i zasadami. Można to zobaczyć na poniższym filmie.

Muflon – I ten gatunek, który zawitał do nas w 1901 roku – został sprowadzony i jako gatunek nie rodzimy traktowany jest jak użytkowe bydło łowne. Ruję Muflony zaczynają w październiku, a okres polowań na nie zaczyna się także…od 1 pazdziernika.

imag0514

Stwierdzenie więc, że myśliwi uwielbiają prześladować zwierzęta podczas okresów rozrodczych, nie będzie wobec powyższych nadużyciem. Gdyby porównać okresy polowań wszystkich zwierząt z ich czasami rozrodu, podobnych smaczków można by znaleźć więcej. A jak bywało dawniej?
Niegdyś myśliwi mogli i ‘’czerpali przeżycia z obcowania z naturą’’ podczas strzelania do głuszców i cietrzewi na tokowiskach. Strzelanie do najlepszych kogutów przyczyniło się do zubożenia puli genowej, rozganiania tokowisk, no ale liczyły się przecież doznania myśliwego, który najpierw posłuchał ‘’grającego’’ ptaka, a potem zastrzelił go dla trofeum. Strzela się też do zacielonych czyli ciężarnych łań oraz kóz zwierzyny płowej, no bo tak dopuszcza kalendarz myśliwski…Więcej o  Głuszcach i Cietrzewiach przeczytasz tutaj.
Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki. 

Do niedawna myśliwi mogli też polować na słonki podczas wiosennych lotów godowych ‘’ciągów’’, na szczęście po wejściu do UE przepisy wymusiły rezygnację. Mogą za to jeszcze strzelać podczas ciągów jesiennych. Więcej o polowaniach na słonki pod poniższym linkiem. Zabijanie Słonek – czego się nie robi dla przyjemności. 

Nęciska.
Czy trzeba wyjaśniać czym są? W skrócie, odpady z gospodarstwa domowego, spleśniałe pieczywo czy wiele innych nie mających prawa być wyrzucanych w lesie odpadków, są składowane w miejscach niedaleko ambon.  Myśliwy wabi, nęci pokarmem zwierzę, a następnie posilającemu się strzela etycznie w serce. Według prawa na nęciskach można polować tylko na dziki i drobne drapieżniki, jednak jak pokazuje praktyka ofiarami padają także sarny i jelenie. Często tworzy się też nęciska ‘’wielozadaniowe’’ , mające przywabić rozmaite zwierzęta, stąd na jednym nęcisku można spotkać czasami i siano, marchew, buraki, jednocześnie odpadki mięsne oraz rybne. Zwierzęta nie odróżniają paśnika (miejsca przy którym się dokarmia, ale nie wolno strzelać ) od nęcisk, i padają ofiarą wypaczonego postrzegania przez myśliwych ‘’etyki’’. Bowiem z rozmów jakie z nimi przeprowadziłem, wynika, że takie nęcenie postrzegają oni jako element etycznego łowiectwa, jako, że mają wtedy sposobność oddania celnego strzału do nieruchomego zwierzęcia, co minimalizuje ryzyko postrzału i cierpienia zwierzęcia. Więcej o nęciskach w artykule Jatka na nęciskach & propaganda oraz Poczynania myśliwych w lasach  Widoki jak na zdjęciach poniżej, są bardzo częste w lasach, tam gdzie myśliwi bawią się w prowadzenie swojej ”racjonalnej gospodarki łowieckiej”.

marchreka

12654331_655635641242613_1999281431296267105_n

11150727_829034490519392_8687511911770402351_n

14362673_1156077937771283_5628668915635810441_o

Polowania zbiorowe.
Szczerze, nie wiem jak można robić coś takiego zwierzętom, i bredzić przy tym o etyce, oraz tradycji, czy tam poszanowaniu przyrody. To jest hucpa jakiej mało. Naganiacze idący z hałasem przez las, krzyczący, stukający, zachowujący się jak najgłośniej, psy puszczone luzem – czyli wszystko to, czego robić w lesie się nie powinno, lub nawet nie wolno. Wyraz harmonijnego współistnienia z naturą? Tak twierdzą. Następnie zwierzęta są wypłaszane ze swej ostoi i uciekając przed naganką, pędzone są na linię strzelców, którzy siedzą sobie wygodnie na przenośnych taborecikach. Bohaterstwo i wyczyn! A potem ognisko w lesie i biesiada, bywa i tak. Ciąg dalszy hałasu i płoszenia.  Las jest po takim ‘’pieszczeniu’’ przez myśliwskich miłośników natury inaczej, przez tydzień jest jakby wymarły, i nie trzeba wspominać, że płoszone są też gatunki chronione przy takiej okazji.  Zacytujmy może byłego już myśliwego, Marcina Kostrzyńskiego który w takich polowaniach uczestniczył, i oto jak malują się one w jego ocenie:
Polowania zbiorowe są szczególnie okrutną i nieefektywną formą polowania. Obojętnie czy dotyczy to polowań z naganiaczami w lasach , czy na lisy przy stogach. Wyczerpują one wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami. Przede wszystkim zupełnie nieracjonalne i okrutne, spełniające wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami są polowania zbiorowe. Jest to nieporozumienie pod każdym względem. Polowanie takie służy tylko do tego, aby zaspokoić rządzę zabijania. Aby strzelić do biegnącego zwierzęcia, trzeba zupełnie inaczej celować – strzela się przed biegnącym zwierzęciem, aby kula zdążyła do niego dolecieć. Powoduje to, że margines błędu jest kolosalny! Liczba rannych zwierząt i cierpienia podczas takich polowań jest niewyobrażalna. Sam system, w którym nagonka wchodzi w las, przegania te zwierzęta z ich ostoi, jest okrucieństwem.
Podczas polowań zbiorowych zdarza się patroszenie konających zwierząt. Widziałem to. Myśliwy ustrzeli zwierzę, koledzy czekają, nie ma czasu, robi się szybko, byle jak.
Jednak nie ma się co łudzić, myśliwi ze zbiorówkami tak łatwo nie odpuszczą. To doskonała okazja do biesiady, imprezy, spotkania towarzyskiego zakrapianego obficie alkoholem po polowaniu, co mamy udokumentowane na wielu zdjęciach.

rrrrr44433333

32222

rrrrr44433322

Ciężko nawet podsumować to wszystko, bo ogrom wypaczenia fałszywie pojmowanej etyki czy, ‘’moralności’’ przekracza zrozumienie, tudzież możliwość pojmowania przez zdrowego na umyśle człowieka.  Myśliwi jednak, głęboko w swoją etykę albo wierzą , albo ‘’strzelają’’ tym ‘’argumentem’’ na zasadzie wytrenowanego frazesu, nie zastanawiając się nad czymkolwiek.  A my lubimy się zastanawiać i drążyć, i żaden temat nam nie straszny.  Jak znam życie, jeśli jakiś myśliwy przeczyta ten tekst, będzie trząsł się ze śmiechu, no bo przecież, ‘’O ci nawiedzeni zieloni, jacy śmieszni, nie wiedzą o czym bredzą’’. Albo kim jesteśmy, by oceniać, co jest etyczne, a co nie. Może jednak kimś odpowiednim. Może zagłuszonym sumieniem. Ponieważ nie ulegliśmy od najmłodszych lat indoktrynacji i propagandzie.  Myśliwy mówiąc czy pisząc o etyce, może rzeczywiście wyobraża ją sobie jako coś wzniosłego, w końcu całe życie tyle o niej słyszał, a postępowanie takie czy inne wpajano mu jako etyczne. Kto by się oparł? Z takiego snu ciężko się przebudzić, choć niektórym się udaje. Stają wtedy po naszej stronie, inspirując do tworzenia podobnych wpisów. Inni doskonale zdają sobie sprawię, że cała ‘’etyka’’ to farsa, a pozostała część szczerze w nią wierzy, nie roztrząsając niewygodnych spraw w sposób, jaki my tutaj przedstawiliśmy.

Zabijanie gatunków chronionych i zagrożonych. 
Chciał byś może zapolować na zwierzę objęte ścisłą ochroną gatunkową? Wpisane do czerwonej księgi gatunków zagrożonych wyginięciem? Spróbować pieczeni z cietrzewia?  Żaden problem! Wystarczy, że należysz do Polskiego Związku Łowieckiego i masz pieniądze. Korzystając z rodzimych Biur Polowań, możesz udać się do dowolnego kraju europy i w ramach ”Turystyki Łowieckiej” zapolować sobie na Wilka, Rysia, Niedzwiedzia, Głuszca, Cietrzewia, Kozicę, Świstaka, Żubra… A potem zapłacisz dodatkowo za trofeum, które legalnie przywieziesz do kraju, i powiesisz sobie nad kominkiem jako dowód swego męstwa. A że inne organizacje poświęcają pieniądze, wysiłki i starania , lata pracy dla ratowania tych gatunków? Ciebie to nie obchodzi. Jesteś myśliwym ,byłeś w lesie i wiesz wszystko lepiej. Po co masz słuchać bredzenia jakichś nawiedzonych zielonych oszołomów z miasta. Wilk to szkodnik!
Szczerze, gdybym jednak na to swoje nieszczęście został wtedy myśliwym, gardził bym głęboko takimi kolegami.

14192619_10206729220300472_4773828197473530001_n

polowania-na-slowacji

12g1_24

polowanie-282

997082_815604655161918_8122674065844949595_n

No to zgodnie z życzeniami myśliwych, dowiedzieli się Państwo czegoś o etyce. Mniemam, że, wiedza ta, utwierdzi Was w miłości i zrozumieniu do  myślistwa , oraz poszanowaniu rodzimych tradycji. Oraz mamy nadzieję, że przydługa ta wędrówka po głębiach mitycznej etyki zaszczepi w Was dobre podejście do łowiectwa 😦

___________________________
___________________________

Źródła:

T. Pasławski, A.Haber, S. Zaborowski  ”Gospodarstwo Łowieckie”

T.Pasławski ”Łowiectwo dla Leśników i myśliwych”

Krzysztof. J Szpetkowski ”Podręcznik Etyka Łowiecka”

Zbiór zasad etyki myśliwskiej 
 http://www.konin.pzlow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=112&Itemid=104

Kalendarz Polowań

Zasady wykonywania polowania

Mordują warchlaki oraz ciężarne i karmiące lochy – ”Etyka” po myśliwsku.

Tyle co publikowaliśmy przypadek znęcania się nad bażantem, w którym to myśliwi nie przejmowali się faktem dręczenia zwierzęcia, a tym, że zostało to umieszczone i pokazane na fotografii, co może nadszarpnąć im ‘’dobry wizerunek’’ (dławię się śmiechem).
Nas tego typu sprawy nie dziwią, gdyż wiemy dobrze jak wygląda łowiectwo ‘’od kuchni’’.Ale dla niektórych, to o czym przeczytają dzisiaj poniżej, może być szokiem i nowością.

W kolejnym przypadku jak widzimy na screenach pochodzących z facebookowej grupy myśliwych, jeden z nich chwali się zabiciem przez siebie warchlaka – młodego życia, które mogło bujać po kniejach i polach jeszcze ponad 30 lat. Został jednak z zimną krwią zabity, przez żądnego adrenaliny i ponurych emocji, ‘’etycznego myśliwego.’’ A koledzy nie martwią się tym, że zabito dzicze dziecko, tylko tym, że zdjęcie zostało pokazane, a nie powinno być publikowane, by nie psuć opinii.  Jak poucza jeden z kolegów po lufie:

‘’Bardzo piękny pokaz dla zielonych. Etyka w 100%. Koledzy, zachowajcie te bezsensowne zdjęcia dla siebie.  Przez takich jak ty chwalących się strzeleniem warchlaka i wstawiających fotkę na fejsa, każdy człowiek zmienia zdanie o myśliwym. Wstaw ładne zdjęcia z ostatnim kęsem..(…) ’’ . Tu pewnie w mniemaniu myśliwego, włożenie w dziczy ryjek gałązki wynagradza pozostałym warchlakom sieroctwo, stres i traumę, no i ogólnie, daliśmy etycznie wyraz tradycji, to nic się nie stało. Do następnego warchlaka lub karmiącej lochy, i znów etycznie wetkniemy jej gałązkę. Następnie będziemy się dziwić, dlaczego ludzie nie rozumieją naszej kultury łowieckiej.

kopia-14701009_556729077856237_4671323471432914251_o

kopia-14725490_556728954522916_8165957187145087092_n

Obecny kalendarz myśliwski, stworzony przez myśliwych dla nich samych, w zupełności dopuszcza takie sytuacje, jest tam napisane jasno : ‘’odyńce, przelatki, warchlaki, wycinki, w sezonie 2016 / 2017 strzelane mogą być cały rok ‘’ Lochy natomiast, co im po okresie ochronnym, jeśli notoryczne są ‘’pomyłki’’, celowe lub nie,  a spore grono
myśliwych, jak czytamy na forum dziennika łowieckiego, nie widzi w zabiciu karmiącej czy ciężarnej, nic niewłaściwego. Problem nie dotyczy samych loch tylko, powszechną praktyką jest też strzelanie do zacielonych już łań jeleni i kóz saren. Krótkie buszowanie po forach myśliwskich, i cała masa potwierdzeń, że takie sytuacje są nagminne, częste i notoryczne, a jedynym zmartwieniem komentujących wydaje się być fakt zamieszczania zdjęć z takich wyczynów. Dwa przypadki z forum łowieckiego dotyczą sytuacji kiedy strzelono ciężarną lochę w okresie ochronnym, i drugi, kiedy na Polowaniu Wigilijnym (!), myśliwy strzelił z premedytacją do lochy prowadzącej 8 prosiąt, w otwartym polu. Jak się okazało, była ona w dodatku ciężarna ( 6 płodów).  Niech przemówią cytaty samych myśliwych, odnośnie takich sytuacji : (pisownia oryginalna) . Przy pierwszej sprawie polujący myśliwy został uniewinniony, w drugim nic mu nie można było zrobić, pierwsza odpowiedz jaka pada, co do drugiego przypadku:

‘’Możecie mu gwizdnąć w gwizdek. (…) To że akurat locha była zaproszona, to nie wina myśliwego.  (Jeszcze by tego brakowało) Odwoła się do zarządu okręgowego, a ten decyzję unieważni. Takie zdarzenie to tragedia, ale bez konsekwencji DB ‘’

Inny po prostu wyraża oburzenie, że ktoś odważył się poruszyć taki temat, próbuje donieść na kolegę i przy pomocy forumwiczów  usiłuje ukarać jakoś winnego.

Koledzy !!!!!
Mam zdjęcia płodów wypreparowanych z dzika strzelonego 14 stycznia a więc zgodnie z kalendarzem. Płody mają wielkość 15- 17 centymetrów. Tak więc nie mówcie że o tym nie wiecie i nie udawajcie oburzonych. Tym bardziej że opisywana locha strzelona była w okresie ochronnym. Kozy i łanie strzelane 10 stycznia też mają rozwinięte płody.
Pozdrawiam DARZ BÓR

locha-prosna23

(Kilka próśb o usunięcie zdjęcia)

”Kasując zdjęcie i tak nie da się wybielić rzeczywistości, jak wyglada gospodarka łowiecka i ochrona przyrody przez myśliwych.’’ – pisze to myśliwy.

locha-prosna2322

‘’ Jak się jest tak wrażliwym to nalezy ogladać portale z motylkami i kwiatuszkami a nie łowieckie.

Jest to proza życia i żadnego zafałszowania być nie może. Cenzury już i tak było tutaj zbyt wiele. To jest właśnie metoda głowy w piach. W PZŁ od dwna waża ię, ze jeśli o sprawie się nie mówi to znaczy, że rawy nie ma! Bzdura i głupota totalna!

Proszę odczepić się od cadora. Pokazał łowiectwo takim jakim jest. I nie da się tego zafałszować żadną cenzurą i zakazami co ma być a co nie publikowane. Jedyną słuszną metodą jest nie dawać okazji do takich zdjęć.

I tyle w temacie.’’

locha-prosna23222

”Witam.
Bardziej zdjęcie płodów ruszyło kolegów, niż sam czyn zabicia lochy w okresie ochronnym. I o to mi chodziło, pokazanie tego co jest skrzętnie ukrywane. Strzela się do zaproszonych loch, i cielnych łań, w okresie do 15 stycznia, nie jeden zabił przelatka z płodami po 15 stycznia (ale zgodnie z przepisami), ale zabicie ( w lutym) dużej lochy i próba zatuszowania faktu (tusza na użytek własny, i zgłoszenie łowczemu odstrzał przelatka) to jest naganne. Sąd łowiecki wydał wyrok: rok zawieszenia, za „strzelanie do nierozpoznanego celu”, sąd powszechny uniewinnienie.
Ad. slawekpro
Zasada złodzieja: „jak Cię złapią za rękę, mów że to nie Twoja ręka”, i taką obronę przyjął „myśliwy”, a sąd to łyknął.
DB’’

locha-prosna2311222

‘’ Zobaczy dzika to traci całkowitą kontrolę nad sobą. Najczęściej jeszcze nie strzelił a już go widzi w wędzarni. Trzeba się pośpieszyć bo ucieknie…………… .
PS.
Co tam locha prośna czy prowadząca. To przecież nie człowiek tylko zwierz. Jak mamy takie podejście do sprawy to mamy to co mamy na foto.’’

‘’Uważam, że w tym miesiącu są najbardziej wychudzone dziki po zimie i nie ma pożytku z tuszy ani koło i ani myśliwy. Strzeliłem warchlaka w marcu i wiem co on jest wart. Nigdy więcej takiej głupoty już nie zrobię.
Pozdrawiam.’’

‘’K….wa – wybuch populacji dzika w polsce, wchodzenie tych zwierząt do miast, zagrożenie afrykańskim pomorem świń, ogromne szkody prowadzące do bankructw koła, a tu płacz nad życiem poczętych dzików? Za kilka lat na lochy będziemy polować cały rok, z noktowizorami. ”

‘’Wiadomo, że nic koledze nie można zrobić, zrobił, (strzelił) zgodnie z prawem, bo w sezonie. Także koledze należą się gratulacje. Ale czy postąpił etycznie??? (….) ‘’

Rozprawy o etyce…. To już jest ubaw. Czytajmy :

‘’Brak reakcji innych myśliwych na takie strzelanie do loch, to także nieprzestrzeganie etyki. Czyli można stwierdzić, że etyka jest łamana w każdej sytuacji, no bo jeżeli jest brak negacji tak podłego działania, ze strony uczestników, prowadzącego, to co może dziać się w sytuacjach dotyczących mniejszej wagi? DB! ‘’

‘’Zachowanie tegoż kolegi myśliwego jest wysoce nie etyczne, jeśli miał możliwość oddania strzałów do warchlaków, na otwartej przecież przestrzeni DB’’. Czyli jak myśliwy rozumie tutaj etykę? Szkoda, że nie odstrzelono też warchlaków, a samą lochę prowadzącą…..

‘’Miałem w swym kole kiedyś dawno temu też identyczny przypadek, jeden z byłych kolegów, także strzelił 80 kg lochę, która na otwartym starodrzewiu prowadziła 8 czy 9 warchlaków, takich po 30 – 35 kg. Zapytany przez kolegów, dlaczego nie strzelał do warchlaków, odrzekł ze stoickim spokojem (jeśli ja bym tej lochy nie strzelił, skłusowali by ją czym prędzej miejscowi koledzy)’’

Ludzie, co to za rozważania? Lochę prowadzącą to nieetycznie, a łanię z chmary to już tak? Gdzie dzików jest dużo, myśliwi specjalnie strzelają do loch, by koło nie poszło z torbami. W zeszłym roku pobliśmy w kole rekord strzelonych dzików, i loch nikt nie oszczędzał, a w tym roku jest ich jeszcze więcej. Warchlaki 30-40 kg przeżyją bez problemu Gdzie jest granica obłędu?’’ – No i dlatego zabijajmy im matki…

‘’Nie ma kolego żadnej granicy obłędu, jak jest wybór wybiera się warchlaka, i mięsko smaczniejsze bo młode, i opłata do koła mniejsza niż w przypadku kilkudziesięcio kilogramowej lochy’’ – Ok., czyli warchlaki tłuczemy z pazerności. Bo mniej się za nie płaci.

lochastrzelona

A tu już inny przypadek… młoda loszka, w zasadzie warchlak okazuje się być zapłodniona. Po wypatroszeniu myśliwy wyjmuje 4 płody… 

Linki do obu wątków zamieszczamy poniżej, gdyby ktoś chciał przeczytać dyskusje w całości, lub też miał wątpliwości co do zamieszczonych tu cytatów. Jeśli przestaną działać, co czasem się zdarza, kiedy myśliwi odkrywają , że są ‘’na cenzurowanym’’ nic straconego, gdyż posiadamy screeny całej tej dyskusji.

http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=21&t=89301&numer=3075

http://łowiecki.pl/dziennik/forum/read.php?f=11&i=358364&t=358178

I to by było na tyle, jeśli chodzi o frazes zwany ‘’etyką myśliwską’’. Ze szczegółami omówimy ją sobie w następnym artykule. A wszystkim myśliwym, którzy w przyszłości zajrzą na naszą stronę,by z uporem maniaka prawić nam baśnie o etyce myśliwskiej, dziękujemy za troskę, i na pewno pokażemy te wpisy kolegów po lufie. Więcej zyskacie przychylając się do naszych propozycji zmian w okresach polowań, zgodnie z dobrostanem zwierząt. Etyka będzie wtedy, kiedy nie będą zabijane zwierzęce dzieci, kiedy zwierzęta będą mogły cieszyć się okresami godowymi przeszkadzania, kanonady i wykorzystywania  popędu rozrodczego ku łatwiejszemu zabijaniu. Ale to chyba zbyt trudne do zrozumienia… co my się tam będziemy produkować, wiecie wszystko lepiej. Macie swoją etykę i prawo, według których można dopuszczać się tych wszystkich okropieństw, ‘’etykę’’, którą rozumiecie chyba tylko wy, na swój własny, jakiś wypaczony do granic sposób.

fotka

Ciężarna Locha zastrzelona w okresie ochronnym. Mimo świadków i dowodów, sprawca został uniewinniony. 

Strzela się już jak widać do wszystkiego – warchlaki, dla delikatnego mięsa, jak i ”zapobiegawczo”, bo przecież urosną i staną się ”szkodnikami”. Do loch prowadzących, chyba z tego samego powodu. Odyńce – im większy, tym koledzy bardziej pochwalą, połechtają zazdrosne spojrzenia, i zawiśnie trofeum z szabel; ”Gratulacje kolego, ale kaban! Ile kg? Darz bór!”, można wtedy przeczytać najczęściej. A do przelatków, i wycinków, ot tak, bo wolno. Ale najważniejsze – totalny brak zwracania uwagi na wiek dzików. Zwróćcie uwagę, na myśliwskie biadolenia, tyle strzelamy, a i tak przybywa! Pomijając dokarmianie i dostęp dzików do różnorodnej paszy, myśliwi w swoich działaniach popełniają jeden kardynalny błąd – tłuką wszystko jak leci. Co przekłada się na zubożoną populację osobniczą, młody jej wiek, zaburzenie wieku, co pobudza mechanizmy rozrodcze tych zwierząt do maksimum. Odstrzał w celu redukcji, to jak gaszenie pożaru benzyną, co bardzo dobrze opisała nasza koleżanka Vera, w swoim tekście o tytule Jak łowiectwo przyczynia się do zwiększonej populacji dzików.  Badania nad zachowaniem dziczej populacji przeprowadzone przez angielskich, niemieckich i francuskich przyrodników, naukowców dobitnie to potwierdzają. Wyobrazmy sobie populację ludzi, w której 95 % stanowią dzieci w wieku 10, 12, max 14 lat. Przerażające, prawda? Coś takiego właśnie zrobiono dzikom. Nie ma starych odyńców, i nie ma starych loch. Starymi nazywane są sztuki 5-7letnie, podczas gdy ten gatunek ,może dożywać ponad 30 lat.

Pomyślmy, a gdyby ktokolwiek pewnego pięknego dnia, stwierdził sobie, że zabije wróble pisklęta gnieżdżące się pod dachem, bo ”jak podrosną, to mu wydziobią zasiew lub młodą sałatę” – jak został by odebrany? Tymczasem tak właśnie działają i postępują myśliwi, w odniesieniu do dzików.

29

Zastrzelony warchlak.

Podsumujmy – strzelanie do warchlaków, przelatków, karmiących loch, matek, ciężarnych łań, wypruwanie płodów.Bez większych skrupułów,ani litości. Zabijanie podczas okresów godowych, danieli w czasie bekowiska (znowu łanie i cielęta), jeleni podczas rykowiska i całej reszty większych zwierząt łownych podczas okresów rozmnażania. I co najważniejsze – szyderczy,  sadystyczny śmiech, przy wszelkich propozycjach zmian w kalendarzu myśliwskim, tak by zwierzęta mogły choć przez 2 miesiące cieszyć się swoim życiem, w spokoju doświadczać najważniejszego dla nich misterium. I mimo to, wieczne zdziwienie – o co chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego od nas chcą? Nawiedzeni Zieloni! Niech się dowiedzą czegoś o etyce myśliwskiej !

O tak… O niej wiemy już bardzo wiele.

16

Zastrzelona karmiąca locha.

Na poniższym filmie możecie zobaczyć jak zachowuje się dzik po strzale – tego przerażającego kwiku nie da się zapomnieć. Oczywiście na twarzy myśliwego maluje się lubieżny uśmiech, kiedy konające zwierzę jest szarpane przez psy.


A na tym filmie już pełen przekrój, januszy, wąsów, brzuchów, okularów, siwizny, czego kto chce. Na własne oczy możecie zobaczyć jak podczas polowania zbiorowego przerażone zwierzęta rozbijają się po lesie, wśród wszechobecnej palby, krzyków i strzałów. Jeśli w polowaniu biorą udział psy, bywa jeszcze gorzej. Według myśliwych takie zachowanie jest
wyrazem Harmonijnego współistnienia z naturą , czego nigdy nie zrozumieją ekolodzy, i inne postronne ”nawiedzone” osoby.

 

Polowanie na Daniele – myśliwi zabijają w okresie godowym.

Cichną już powoli majestatyczne odgłosy rykowiska w naszych lasach.  Ile jeleni w skrytobójczy sposób zostało zamordowanych przez pozbawionych etyki sadystów, podczas najważniejszego dla siebie w życiu okresu, ciężko powiedzieć. Wraz z październikiem w polskich lasach zaczyna się kolejny romantyczny spektakl natury – bekowisko danieli.  Ochrypłe, nieco straszne dzwięki rozrywają zadumaną ciszę jesiennego dnia. Również i tym zwierzętom nie jest dane w spokoju przeżywać swojego misterium. Opętani żądzą zabijania ‘’miłośnicy natury’’ już gotują broń i spieszą by pozbawiać byki, łanie i cielęta życia. ‘’Ale jak to łanie i cielęta?’’ Ano tak, na to zezwala ‘’kalendarz myśliwski’’a skoro jest tak w kalendarzu, który myśliwi stworzyli sami dla siebie, na pewno jest to etyczne… I o ile podczas rykowiska nie strzela się, przynajmniej w teorii do łań i cieląt, tak Daniele nie mają taryfy ulgowej. W zgodzie z etyką myśliwską można walić podczas okresu godowego zarówno do byków, jak i łań z cielętami. 

15-01-01-ostoja

Żeby było ciekawiej, jak czytamy na stronie głównej Polskiego związku łowieckiego, promuje on, nagłaśnia i wspiera takie pozbawione empatii, a nacechowane agresją i brakiem szacunku wobec natury zachowania. Cóż, w końcu nie tak dawno pisali, że ‘’walczą o zachowanie łowiectwa w niezmienionej formie’’. Jak to interpretować? Bardzo prosto, mamy w nosie dobrostan zwierząt, ich zwyczaje, okresy godowe, wychowu młodych, a najważniejsza jest ‘’radocha’’ z polowania.  Myśliwy, wbrew nazwie nie myśli i nie zastanawia się – on przyjmuje to co jest, bez refleksji.Taki sposób ‘’nie – myślenia’’  wyraża dosadnie komunikat zamieszczony na stronie PZŁ brzmiący :

bekowisk1o

‘’ Rozpoczyna się październik, a z nim bekowisko! ( ‘’Wyczuwam podniecenie i radość, że w tym okresie będę mógł zabijać Daniele, bo tak wynika z kalendarza, który stworzyłem sam dla siebie’’)

Bekowisko czyli gody danieli to fantastyczny spektakl, który odbywa się w pięknej jesiennej scenerii.  –
Samiec wykopuje badylami dołek, w którym leży, moczy się i beczy. Zwabiona łania, kryta jest właśnie w dołku rujowym – to zachowanie typowe dla danieli.

Piękny opis scenerii i zachowań, po czym lakoniczny komunikat:

‘’Na byki, łanie i cielęta danieli polujemy od 1 października.’’.

No i tyle by było z bzdur o jakiejkolwiek etyce, szacunku czy zrozumieniu natury w tym towarzystwie. Nic dodać nic ująć.

Jeszcze taka ciekawostka. Daniele nie są naszym gatunkiem rodzimym.  Zostały introdukowane po raz pierwszy w XIII wieku na Nizinie Śląskiej. Zgadnijcie po co i przez kogo…Dziś Daniele są wsiedlane i wypuszczane przez myśliwych na terenach obwodów łowieckich, w celu ‘’ubogacenia łowiska’’, czyli po to myśliwy miał na co zapolować, miał frajdę i dostarczył sobie porcji radości z zabijania. Albo – dla podreperowania budżetu koła.  Jeśli ktoś ma wątpliwości co do myśliwskiej motywacji i tego co piszemy, szybciutko zerkamy na stronę poradnika łowieckiego, pod artykuł traktujący o hodowli i introdukcji Danieli.  Jak możemy przeczytać : ‘’ Po pierwsze jestem myśliwym, po drugie kocham zwierzęta… ‘’ No dobra, to nie to. ‘’ ‘’Ich trofea są uosobieniem myśliwskich oczekiwań i marzeń’’.  W Polsce hodowla Danieli ma się dobrze. Obecnie wiodą 2 główne nurty użytkowania tych zwierząt, pierwszy, hodowla zagrodowa – ku uciesze myśliwskich sadystów, druga – fermowa, dla mięsa.  Zobaczcie jakie to sprytne,wsiedlamy gatunek by ‘’ubogacić łowisko’’, mieć frajdę z zabijania, czy zarobić na tuszach, trofeach i odstrzale dewizowym. Potem opowiadamy, jakie to są szkody w rolnictwie (dzięki naszym własnym poczynaniom), i musimy im przeciwdziałać. No i jeszcze selekcję prowadzić, by mieć jak najlepsze trofea do powieszenia na ścianie. A że obcy gatunek, swoim zachowaniem i nietypową porą rui wprowadza dodatkowe zamieszanie w lasach i płoszy rodzime gatunki, zabiera im bazę żerową, co to obchodzi myśliwych. Kasa ma się zgadzać, łowisko ‘’być bogate’’, i nie brakować emocji łowieckich z polowań. Wszystkie te pomylone dla środowiska działania nazywają ‘’racjonalną gospodarką łowiecką’’ i jedyne co potrafią to zarzucanie ‘’braku pojęcia’’ o tejże, gdy ktoś twierdzi inaczej, tzn racjonalnie wypunktuje.  Na pytanie ‘’Czy warto hodować Daniele’’ w Poradniku Łowieckim padają takie stwierdzenia:

”Oczywiście, że tak! (….) Nasze łowiska szczególnie w sytuacji wymierania podstawowych gatunków takich jak zając i kuropatwa  ~ ( Nie tak dawno myśliwi kłócili się z nami, że zajęcy lawinowo znów przybywa, tu znowu piszą, że wymierają…jedna wersja panowie,do ustalenia!)  powinny być użytkowane z maksymalnym wykorzystaniem ich możliwości. ~  ( Nie leży to akurat ani w interesie leśników, ani rolników, ale najważniejszy jest przecież  interes myśliwych, by było dużo do upolowania).  (….) Ich dzienna aktywność podnosi atrakcyjność łowiecką polowania.  Możliwość zdobycia pięknego i oryginalnego trofeum, jest przesądzająca w odpowiedzi na to pytanie.  ‘’ Ale przecież w łowiectwie, nie chodzi wcale o trofea 🙂

0045

To co przeczytaliście powyżej, nie są to ‘’wymysły pseudekologów i nawiedzonych zielonych’’, jak przy każdej okazji stara się przedstawiać strona łowiecka. Są to cytaty ze strony poradnika łowieckiego, cały artykuł można przeczytać sobie pod tym linkiem.
https://poradniklowiecki.pl/85-poradnik-lowiecki/poradnik-lowiecki-nr-1-z-2012r/79-ladne-daniele-za-rozsadna-cene-z-mozliwoscia-negocjacji.html

O tym, że Daniele jako gatunek obcy naszej faunie przeszkadzają rodzimym gatunkom zwierząt, przyznają czasami także sami myśliwi. W odcinku 172 magazynu ‘’Darz Bór’’ (dostępny na you tube) sam prowadzący program Przemysław Malec, stwierdza : ‘’Daniel jest takim natrętem, nie lubią go inne zwierzęta, on jest taki pewny siebie, wychodzi, zachowuje się głośno, (…) ‘’ . A myśliwy towarzyszący w polowaniu, potwierdza, że dziki w tym lesie na czas bekowiska wynoszą się, a wracają po jego zakończeniu. No cóż, pisaliśmy już o tym zjawisku dawno temu, jak zawsze, strona myśliwska okrzyknęła nas nawiedzonymi oszołomami, którzy nie wiedzą o czym bredzą, no i nigdy w lesie nie byli 🙂
Daniele jako jeden z niewielu gatunków, płacą srogą, najwyższą cenę, za swoją łatwość adaptacji i mniejszy dystans wobec człowieka. Sprowadzone w celach łownych, są obecnie powoływane do życia i użytkowane tylko dla myśliwskich uciech, i zaspokojenia prymitywnych instynktów swoich prześladowców.  Nieliczne wiodą w miarę spokojny żywot w ogrodach zoologicznych, gdzie nic im nie grozi.

14-10-08

I tak oto po raz kolejny wyłania się przed nami istota tak zwanej ‘’racjonalnej gospodarki łowieckiej’’, w przypadku Danieli podobnie jak i innych zwierząt łownych istotą jest mięso i trofea. Po to myśliwi hodują półdzikie zwierzęta, a następnie wypuszczają by zapolować, lub ‘’użytkują łowiecko’’ populacje, które w tym celu wprowadzili dla ‘’ubogacenia łowiska’’, tzn dokarmiają, ‘’selekcjonują’’ i prześladują w każdy możliwy sposób, płosząc i przeszkadzając innym mieszkańcom lasu. Zachowanie na pewno bardzo racjonalne, logiczne, w zgodzie z etyką i zasadami, oraz na pewno, nie ma żadnego wpływu na środowisko przyrodnicze… I przecież wcale nie chodzi o czerpanie przyjemności z zabijania i polowań – dlatego hodują Daniele, by je zabijać, to tak z przykrego obowiązku i życiowej konieczności.  Wiecie, hodowle Danieli, ich wsiedlanie i następne zabijanie, jest konieczne by lasy przetrwały, oraz niezwykle istotne dla wszystkich polaków! Czy też, jednak służy tylko i wyłącznie wąskiej grupie hobbystów, czerpiących z zabijania i śmierci profity. Dla wielu Danieli, powołanych do życia tylko ku radosnej uciesze z polowania – zabijania, będzie to ostatnie bekowisko w życiu. Wystarczy, że zostaną przez ‘’znawcę’’ uznane za ‘’selektywne’’. Dla reszty leśnych zwierząt to kolejny czas, kiedy w ich domu zapanuje niepokój i gorączkowa strzelanina. Ale dla myśliwych, to przecież wyraz ‘’harmonijnego obcowania i współistnienia z naturą’’, a my się nie znamy, więc w tym miejscu zakończymy tą refleksję.

fallow-deer-1-holkam-23-oct-08sm

Poniżej film z takiego polowania, ogólnodostępny na you tube.

I film z bekowiska.

p1000791

Pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją.

Myśliwi orbitujący wokół własnego pseudoekologicznego światka mają nie lada problemy. A są nim ‘’hordy wałęsających się dzikich psów, zagryzających wszystko co się rusza’’. Nie wiem gdzie oni i po czym je widują, bo przez ponad 25 lat włóczenia się po rozmaitych lasach i polach, raz w życiu spotkałem taką półdziką psinę, która w norze na dziko miała szczeniaki pod wykrotem. W pozostałych przypadkach możemy mówić o domowych czy podwórkowych psach, które albo uciekły właścicielowi ‘’za suką’’, lub też puszczane są w gospodarstwach luzem, i korzystając z wolności buszują w nocy. Nie są to jednak psy zdziczałe, a dla myślących oczywistym jest, że winę za zaistniałą sytuację ponosi zawsze człowiek. Myśliwi mają jednak cudowny lek na każdy problem – ołów! W ten sposób rozwiązują każdy swój ‘’problem’’ ze zwierzęciem.  Nie kryją się zupełnie ze swoim podejściem przy tego typu wątkach, oraz tym co zrobili by ‘’wrednemu  kundlowi’’.  Bo przecież myśliwskie serduszko, takie dobre i wrażliwe na los zwierząt cierpi, gdy widzi zagryzioną przez wilka lub psa sarenkę. Jakie to niesprawiedliwe! Przecież lepiej, gdy ranna, goniona przez myśliwskie psy zwierzyna, przerażona i brocząca krwią jest ‘’w zgodzie z etyką myśliwską pozyskana, i dochodzona przy postrzale’’ . Czujecie ten obłęd? Oraz tak samo dobrze, kiedy aportujący pies przynosi dogorywającą kaczkę, gęś lub bażanta, gdzie to porównywać z kłusującym psem czy polującym wilkiem. Myśliwy zabija, rani, kaleczy, straszy – dobrze, etycznie!  Puszczony lub zagubiony pies, który pogoni dla zabawy, lub próbuje polować z głodu, z winy człowieka – do odstrzału, najlepiej od razu z właścicielem. Straszna to zbrodnia, jako że koło łowieckie z każdą padłą sztuką zwierzyny od przyczyny innej niż polowanie, traci pieniądze i dziczyznę.  I o to tutaj tylko chodzi. Wściekłość, że zabił pies, czy wilk, a myśliwy stracił sposobność i tuszę, którą pieczołowicie na ten cel dokarmiał, ‘’pomagając przetrwać zimę’’. Mały rachunek – wilków mamy w kraju ponad 1000, ‘’hord zdziczałych kłusujących psów’’ widywanych w pijackim amoku, dużo mniej. Ile one zabiją zwierzyny? Myśliwych mamy ponad 114 tysięcy, a przeciętnym sezonie łowieckim pozyskuje się dla przykładu – 130 tysięcy sztuk saren. W jednym tylko sezonie.. Samych saren. A dziki, jelenie, daniele, lisy…  Ale 1 zagryziona przez wilka lub psa sarna, no to ‘’wystrzelać wszystkie psy, najlepiej z durnymi właścicielami’’ . Jakże strasznie ta biedna sarna musiała cierpieć w męczarniach. Na pewno nie tak, jak przy myśliwskim ‘’etycznym’’ dochodzeniu po postrzale z hordą psów.

12787335_464876760374803_1719884107_o

I najśmieszniejsze czy też najżałośniejsze jest wtedy to, kiedy publikujemy jakąś wiadomość o kolejnym zastrzelonym przez myśliwego psie, rzucają się hurmem do komentowania krzycząc : ”To nie myśliwy tylko kłusownik! Nie nazywajcie go tak! Etyczny myśliwy nigdy by czegoś takiego nie zrobił! Czarne owce są wszędzie, nie można oceniać całego środowiska oceniać przez pryzmat kilku oszołomów! ‘’ Oto więc ‘’czarne owce’’ same podają się wam na tacy, nie kryjąc się ze swoimi morderczymi zapędami wobec zwierząt domowych i nawet ludzi. Czy poniosą jakieś konsekwencje? Czy środowisko się ich wyrzeknie? Nie, gdyż tego typu praktyki są powszechnie w tym środowisku akceptowalne, co ujawnia się zawsze, przy tego typu wątkach. Ale możecie przesyłać te screeny do rzecznik PZŁ z prośbą o reakcję, komentarz czy wyciągnięcie konsekwencji wobec członkostwa tych myśliwych w związku. Albo czy zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje za ,jak to nazywają ‘’szkalowanie dobrego imienia łowiectwa i robienia czarnego PR myśliwym’’. I odpowie Wam głuche echo. A jeśli nikt nie otrzyma odpowiedzi, oznaczać to będzie, że Zarząd Główny PZŁ zgadza się i popiera poglądy tych osób.  Warto zaglądać też na forum dziennika łowieckiego, gdzie takich deklaracji jest ‘’kopalnia’’ .  Wolę jednak tego wszystkiego nie czytać, by nie dostać raka z przerzutami.

Lubią i chcą strzelać do psów, mówią o tym otwarcie co przeczytać możemy na załączonych screenach. A potem zdziwienie i oburzenie, gdy ktoś nazwie zwyrodnialcem czy psychopatą ‘’ojej niesprawiedliwie, szkalujo dobre imię myśliwych”. Zawsze powtarzam, najlepiej szkalujecie się sami. My tylko opisujemy i publikujemy, cytujemy.

12498460_464876213708191_647744130_n

Mały cytat ze…tak, jak to u nas już w tradycji, ze strony myśliwskiej.

‘’Nader często zdarza się jednak, że nie wszyscy podchodzą do tego problemu w sposób należyty. Wielokrotnie byłem świadkiem jak myśliwy po oddaniu strzału, pobieżnie obszukał najbliższe okolice zestrzału, po czym stwierdził; „jak nie leży, to pudło”. Nawet znaleziona farba na zestrzale nie prowokowała do podjęcia poszukiwań, a była zbywana lakonicznym;
„ z całą pewnością obcierka, po mojej kuli pada w ogniu”.
Powszechną praktyką, stosowaną najczęściej na polowaniach zbiorowych, jest puszczanie luzem w rejonie zestrzału psów biorących udział w polowaniu, które o pracy tropowca nie mają większego pojęcia. Jeżeli przypadkiem wpadną na postrzałka to dobrze, jeżeli nie przyjmuje się, że było to pudło lub obcierka.

Jeżeli jednak posokowiec nie odnajdzie zranionego jelenia, dzika, daniela, muflona czy sarny, to myśliwemu zostanie niesmak po źle oddanym strzale, a ranna zwierzyna będzie się tygodniami kurować lub padnie z powodu odniesionych ran.

Szacuje się, że wyniku wykonywania polowań zostaje zranionych od 10 do 20 % pozyskiwanej zwierzyny grubej. ‘’

Źródło :
http://klubposokowca.org.pl/?page_id=87

Zasady wykonywania polowania Rozdział 2, paragraf 5.1 określają jasno:

1. Polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku.

2.Poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej (….) , poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku.

 

Źródło: 
http://www.pzl.waw.pl/13-dokumenty/aktyprawne/47-zasady-wykonywania-polowania

12112239_1660135677557777_6352190089147758454_n

A na polowaniu pies luzem. ”Władców lasu” prawo i przepisy zdają się nie dotyczyć.

12068996_759493994177365_7353318360450428433_o

1502822_390660017747127_587047188_o

Jak mogliśmy przeczytać wyżej, te zapisy nie są zupełnie respektowane przez myśliwych ,o czym przeczytać można na ich własnych stronach i blogach. Śmiem twierdzić, że najprędzej jeśli już, to myśliwskie psy , w których po pierwsze naturalne instynkty rozbudzane są celowo do maksimum, i które mają możliwość dowolnego kłusowania podczas polowań, czy zwykłego spaceru z myśliwym – przecież kto mu zwróci uwagę? – są przyczyną największych cierpień i okaleczeń zwierzyny. (patrz szkolenia psów w zagrodach na żywych dzikach ). Tych myśliwym jakoś nie szkoda, mało tego, usiłują przekonywać, że broniący się fukający z wściekłością dzik, i goniący czy nacierający pies, dobrze się razem bawią. Czytaliśmy i takie komentarze wielokrotnie.

psydzika
A to już myśliwskie psy w pogoni za dzikiem. Oczywiście puszczone luzem, będą gonić ranne przerażone zwierzę, osaczać, oszczekiwać, do czasu nadejścia myśliwego, który odda strzał. Nazywa się to dochodzeniem postrzałka w zgodzie z etyką myśliwską. I takie pieski są dobre, trzeba je kochać i nie wolno do nich strzelać – bo pracują dla myśliwego na polowaniu. One przecież nic nie płoszą.  W tych psach są rozbudzane wszelkie instynkty mające sprawić, że  będą one reagować na zwierzynę. Czego raczej nie można, by powiedzieć o typowych domowych psach rodzinnych, które to jednak przez myśliwych postrzegane ją jako przerażające szkodniki, oczywiście do odstrzału.
10313992_852389341517240_1877823508045124611_n
I ranny jeleń, osaczony w podobnej sytuacji. Pamiętamy, to jest DOBRE, a psy trzeba pochwalić i cieszyć się. Jeśli natomiast Wasz pies, przypadkiem pogoni chwilę jakieś zwierzę, jest już ZŁYM KŁUSUJĄCYM KUNDLEM do odstrzału i szkodnikiem łowiska rzecz jasna. 

Jesteśmy pewni, że właściciele tych poglądów są z nich dumni, nie mają powodów by się kryć, przynoszą chlubę polskiemu łowiectwu, a każdego napotkanego KUNDLA SZKODNIKA W SWOIM ŁOWISKU potraktują zgodnie z deklaracją, czyli  młotkiem lub szpadlem, jeśli szkoda amunicji, albo siekierką. Komentarze zostały zawarte na publicznych stronach, dostępne i widoczne dla każdego kto zajrzy, nie dotyczą więc żadne ustawienia prywatności.  I osoby o tego typu poglądach prowadzą następnie ‘’zajęcia edukacyjne’’ o łowiectwie, gdzie opowiadają z uśmiechem przedszkolakom i starszym o swojej miłości do przyrody, ‘’racjonalnej gospodarce łowieckiej’’, ciekawe czy wspominają wtedy dzieciom o swojej pasji eliminacji psich ‘’szkodników’? Streszczenie ”najciekawszych ” wypowiedzi: (pisownia oryginalna)

”Koleżanki i koledzy myśliwi szpadel powinien być zawsze w samochodzie może się przydać wiecie o czym myślę.Ja amunicji na ten cel nie żałuję pozdrawiam Darz Bór. ”

psyy1

”Kolego święte słowa, ja najchętniej dałbym bobu właścicielom kundli bez smyczy, lecz jak mówi stara mądrość- łajno tkniesz a za człowieka wsadzają. Na moim terenie tacy delikwenci nie mają łatwego życia. A ja grasując po lesie w plecaku mam zawsze młotek, gwoździe, siekierkę i piłę składaną- a to inspekcja ambon i reperowanie bierzące, a to żerdzie paśnika się obluzowały. Myśliwym i Leśnikom zawsze pomogę, a lansiarstwo z kundlami traktuję jak kłusola i ekoświra. Jedynego psa jakiego szanuję w lesie to pies Myśliwego i Leśnika.”

Strzelać i koniec do bezpańskich psów….! A jak nie, to niech Ci z ochrony zwierząt sobie je wyłapłą…. Wszędzie jest pełno tych kundli…. Do tego stopnia że biegają watachami….”

psyy22

”Od razu odstrzelić te psiska!”

eeeee

”Zastrzelić takiego kundla od razu i tyle, ja tam nie widze problemu skoro ktoś nie umie dopilnować pchlarza
– Karolina masz 100% racji – ” odpowiada inny kolega myśliwy.

wwww

”Chętnie bym wystrzelał wszystkie psy wałęsające się po lesie”

psyy

”I dlatego jestem za możliwością strzelania do kundli w lesie i na polach ” – Wypowiada się jakaś młoda dziewczyna.

Ewa Diana
W dobie aparatów cyfrowych i lustrzanek z kilkusetkrotnym zoomem, to rzeczywiście nie wykonalne… Najprostsza recepta po myśliwsku, z miłością i etyką – kula. Rozwiązanie każdego problemu.

Wystarczy…. Nienawiść tego towarzystwa do zwierząt domowych, chyba jedyne pasujące określenie, bo inne wytłumaczenie ciężko dostrzec.

Wierzę, że większość z Państwa jest odpowiedzialnymi właścicielami, i na terenie gdzie bytować może dzika zwierzyna, trzyma zawsze swojego psa na smyczy. Warto choćby przez to, odróżniać się od myśliwych, którzy podczas polowań dowolnie puszczają psy luzem do osaczania, oszczekiwania , dochodzenia czy aportowania postrzelonej zwierzyny. Mimo, że w 3 pierwszych przypadkach prawo pozwala im jedynie pracować z psami na otoku, a brak respektu dla tego przepisu jest jednym z najczęstszych wykroczeń myśliwych, którzy czują się panami w lasach i właścicielami dzikich zwierząt. Oto myśliwi i ich deklarowana miłość do wszelkiego stworzenia w pełnej krasie. Tylko u nas, bez pudru, PR, i rzecznika od poprawy wizerunku.

I choćby to nagranie ogólno dostępne na youtube. Kilka psów oszczekuje dzika w gąszczu, kolejne chodzą przy myśliwych luzem. Oczywiście ten jazgot niczego nie płoszy…Strzał z kilku metrów i pudło, tzn trafienie w chyba, grzbiet, co oznacza tylko kolejną bolesną ranę dla umęczonego ucieczką  zwierzęcia.

I film drugi. Tu także hałas, brak otoku ( no jakże w takim gąszczu?) i oczywiście, spokój, harmonia, i jedyne prawdziwe obcowanie z naturą….No i etyka.

 

Więcej o myśliwskiej nienawiści do zwierząt domowych przeczytasz tutaj: 


Bezimienne ofiary krwawego hobby. 

Oraz

Postrzałki na polowaniach 

Lasy dla kasy. Współczesne łowiectwo trzeba stworzyć – rozmowa z Marcinem Kostrzyńskim

Marcin Kostrzyński przez wiele lat swojego życia był aktywnie polującym myśliwym. Z wykształcenia leśnik. Po swych bliskich doświadczeniach z łowiectwem postanowił zamienić strzelbę na aparat fotograficzny, dziś wegetarianin, filmowiec i obserwator dzikiego życia, obrońca praw zwierząt opowie nam,  jak jak jedno i drugie wygląda od środka.

 

10920932_810702868966822_8129148878997127001_n

====================================
====================================

 

NPRM: Co musi się stać, żeby myśliwy odłożył strzelbę, odmówił zabijania, a  w dodatku przeszedł na wegetarianizm? Jak to było w  Twoim przypadku? Co skłoniło Cię do tak radykalnej zmiany sposobu życia i poglądów?


Marcin Kostrzyński:
Bardzo łatwo być ukształtowanym przez środowisko w którym człowiek jest wychowywany. W mojej rodzinie wiele osób poluje, ja w szkole leśnej miałem przedmiot łowiectwo. Zarówno w średniej, jak i na studiach.  Potem wstąpiłem do koła łowieckiego, kupiłem broń i zacząłem polować. Jednocześnie przestałem jeść mięso i byłem chyba jedynym czynnie polującym wegetarianinem.  Skończyłem wszelkie kursy i zdobyłem uprawnienia. I nagle zrobiło mi się żal zabitych zwierząt. Nie mogłem patrzeć na agonię swoich ofiar. Miałem zwyczajne, ludzkie wyrzuty sumienia. Zamiast polować zacząłem pomagać dzikim zwierzętom, głównie tym poszkodowanym przez błędy myśliwych.  Jednak cały czas pozostaje członkiem PZŁ, płacę składki, czytam prasę łowiecką. Chcę walczyć o prawa dzikich zwierząt. Dla wielu kolegów z PZŁ jestem zdrajcą i wrogiem, ale znam takich, którzy po cichu popierają moją wizję  ucywilizowania prawa łowieckiego.

NPRM: Lubisz fotografować, filmować dziką przyrodę. Co kilka dni na Twoim profilu pojawiają się ciekawe filmy. Jedne z tych, które można oglądać w nieskończoność. Co w takim razie z tzw. „emocjami łowieckimi”, których podobno nie można podrobić. Nie brakuje Ci polowania? Czy wystarczy zamienić broń na kamerę, żeby doświadczać podobnych uczuć?

 

Marcin Kostrzyński: Emocji łowieckich nie można podrobić, w końcu chodzi tu o zabijanie, odbieranie życia. Ale wielu myśliwych po latach polowań nagle przestaje zabijać. Dostrzegając coś więcej w zwierzynie niż cel, czy trofeum. Naszym nieszczęściem, a właściwie nieszczęściem zwierząt  jest to, że przyjęliśmy Niemiecką kulturę   łowiecką, gdzie liczy się trofeum. Może to być poroże, wypchana kaczka, kły dzika. W Skandynawii poluje się dla mięsa. Wybiera się sztuki młodsze, bo są smaczniejsze. W ten sposób skandynawski model jest bardziej zbliżony do naturalnego, w którym drapieżniki (wilki) regulowały populacje roślinożerców.

Wracając do filmowania. Zawsze o tym marzyłem. Chciałem robić filmy przyrodnicze od dziecka. Miałem jakiś wewnętrzny przymus, cel, przeznaczenie. Nie wiem jak to określić. Postanowiłem założyć swój kanał na YouTube z opowiadaniami dla dzieci o zwierzętach. Są to krótkie historie ,, Przyrodyjki”, w których pokazuje sceny z życia dzikich zwierząt. Oczywiście historie bez przemocy. Dzieci chłoną przyrodę, gdy jeżdżę do szkół i pokazuję filmy zainteresowanie jest ogromne. Mam nadzieję, że w ten sposób zaszczepię w młodym pokoleniu pewien rodzaj wrażliwości, która pozwoli im zmienić świat na lepsze gdy dorosną.

12644821_1072589686095856_6878993621347619805_n


NPRM: 
Czym jest dla Ciebie współczesne łowiectwo?


Marcin : Współczesne łowiectwo trzeba stworzyć, to które funkcjonuje obecnie jest z innej epoki. Kompletnie nie przystaje do realiów obecnego świata. Jest nawet gorzej niż w latach 50-tych.
W tamtym czasie etyka myśliwska zabraniała polowań przy paśnikach, dziś takie polowanie jest powszechne. Wystarczy tylko nazwać paśnik nęciskiem i już. Gdy pytam myśliwych jak zwierzyna ma odróżnić paśnik od nęciska odpowiadają z uśmiechem ,,na  nęcisku jest lepsze żarcie”.  Nasza kultura, cywilizacja ewoluuje, łowiectwo też musi się zmienić . To tylko kwestia czasu.

 

NPRM: Czy łowiectwo ma negatywny wpływ na przyrodę?  Popierasz teorię o niszczeniu bioróżnorodności przez łowiectwo?


Marcin: O tym można by napisać książkę. Łowiectwo z całą pewnością niszczy bioróżnorodność. Oczywiście leśnicy niszczą ją w znacznie większej, przemysłowej skali.
To wszystko z braku pokory. Wydaje się leśnikom i myśliwym, że są już tacy mądrzy, tak wiele wiedzą, ale im się tylko wydaje. W rzeczywistości wszystko zmienić może efekt motyla, a myśliwi powodują efekt buldożera. Już pewne gatunki zwierząt łownych praktycznie wymarły na terenie Polski, na przykład dropie. Wiele jest na skraju wyginięcia i trzeba prowadzić kosztowne programy  introdukcji głuszca czy cietrzewia. Ba, nawet zające są hodowane i wypuszczane do środowiska.

Muszę powiedzieć jasno, w obecnej sytuacji myśliwy ograniczający populację zwierzyny grubej jest konieczny. Mówię to z przykrością, ale takie są fakty. Jednak zupełnie niepotrzebne, a wręcz szkodliwe jest utrzymywanie na liście zwierząt łownych zwierzyny drobnej.  Zwierzyny, która nie czyni szkód łowieckich, a jej obecność w łowisku ma kapitalne znaczenie dla utrzymania bioróżnorodności. Utrzymywanie polowania na ptactwo, zające,  służy wyłącznie zaspakajaniu przyjemności zabijania. To też trzeba wyraźnie powiedzieć .


NPRM:
Dlaczego myśliwi nie chcą się zgodzić na skreślenie z listy gatunków łownych zająca, kuropatwy i jarząbka? Nie jest tajemnicą, że gatunki te borykają się z problemami spadku populacji. Twierdzą, że prowadzą ich reintrodukcję zupełnie  bezinteresownie, jeśli to prawda to nadal mogliby to robić, po wyłączeniu tych zwierząt z listy łownych. Skoro zagrażają im liczne drapieżniki, opryski, chemizacja rolnictwa, monokultury upraw, rozwój cywilizacji i utrata siedlisk, po co jeszcze dodatkowo na nie polować?

 

Marcin: To jeden z wielu absurdów. Hoduje się zające , czy bażanty by strzelać do nich po wypuszczeniu. Bażanty nie powinny występować w naszej faunie, ponieważ ich obecność nie służy rodzimym gatunkom, takim jak kuropatwy, czy cietrzewie. Myśliwi są dobrze zorganizowani i mają ogromne wpływy. W dodatku bronią prawa do polowań na zwierzynę drobną jak przysłowiowej Częstochowy. Ten upór jest bezsensowny, ale wina leży też po drugiej stronie.   Organizacje pozarządowe, anty-łowieckie  powinny stworzyć z PZŁ symulator polowań na kaczki, głuszce, cietrzewie, zające. Taki 3D z prawdziwego zdarzenia. Sam bym chętnie z takiego symulatora skorzystał. Myśliwi mogliby na własne oczy przekonać się, jak łatwo jest się pomylić i zabić zamiast Kaczki Krzyżówki Krakwę, czy inny chroniony gatunek. Zobaczyli by sami jak wiele zwierząt zostaje rannych po polowaniu, a jednocześnie bezkrwawo zaspokajali by swoją myśliwską pasję. Powinniśmy też walczyć o ograniczenie polowań na kaczki do jednego weekendu w roku. Takie stanowisko wytrąca wiele argumentów myśliwym i trudno będzie im uzasadnić chęć polowania na kaczki przez trzy miesiące. Tymczasem drepczemy w miejscu od lat i nic się nie zmienia.


NPRM:
Na jakie gatunki zwierząt według Ciebie powinno przestać się polować i dlaczego?

 

Marcin: Wszelkie gatunki zwierzyny drobnej, kaczki, gęsi, zające, słonki. Nie mają one znaczenia gospodarczego, nie czynią szkód łowieckich. A polowanie służy jedynie przyjemności myśliwego. Poluje się również na gatunki chronione np. bobry. Ostatnio zbulwersowała mnie informacja, że RDOŚ w Bydgoszczy wydał pozwolenie na odstrzał bobrów w mojej okolicy. Świadczy to o skrajnej niekompetencji urzędników, którzy wydali taką zgodę. Bobry czynią tak wiele dobrego dla bioróżnorodności tamując wodę . To jest temat na osobny artykuł.


NPRM:
Brałeś udział w polowaniach zbiorowych, przyglądałeś się z temu z bliska i dlatego jesteś ich stanowczym przeciwnikiem, jako formy zbyt okrutnej dla zwierząt. Dlaczego myśliwi darzą taką sympatią „zbiorówki’’?  Są jeszcze jakieś inne, równie tragiczne tradycje, których powinno się zakazać? Swego czasu opisywaliśmy konkursy norowania i polowania na lisy w stogach pośród pól. Pamiętam, że poszukiwanie materiałów do tamtego artykułu mocno mną wstrząsnęło.


Marcin:
Polowania zbiorowe są szczególnie okrutną i nieefektywną formą polowania. Obojętnie czy dotyczy to polowań z naganiaczami w lasach , czy na lisy przy stogach. Wyczerpują one wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami. Myśliwi argumentują, że to tradycja. Lecz tradycją było polowanie z kordelasem na dziki i z łuku na ptactwo i jakoś te tradycje nie są pielęgnowane. Możemy przez następne 10, czy 50 lat tylko diagnozować problem. Zacznijmy wreszcie coś robić. Trzeba ustalić plan działania, cele które chcemy osiągnąć i jakimi środkami, sposobami chcemy uzyskać poprawę. Zwierzęta są słabe, nie mogą  przedstawić swoich racji. Dziki nie zaprotestują pod sejmem przeciw planom dodatkowego odstrzału 40 tysięcy sztuk. Dlatego naszym obowiązkiem jest obrona słabszych. Stosunek do słabszych, w tym dzikich zwierząt, jest miarą rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego społeczeństw. Organizacje walczące o prawa zwierząt powinny się zjednoczyć, ustalić cele i czas na ich osiągnięcie. Jeśli nie działamy skutecznie, to nie działamy wcale.  Inaczej nic się nie zmieni.

12278010_1064070573623720_2111257375_n

NPRM: Temat na fali w ostatnim czasie: Puszcza Białowieska. Co według Ciebie stanowi o jej unikatowości i jak powinno się ją chronić?


Marcin:
Problem jest głębszy i dotyczy całych Lasów ,,Państwowych”, a właściwe ogromnego błędu jakim było powołanie ,,Gospodarstwa Lasy Państwowe”, przez co dochody ze sprzedaży drewna idą na wypłatę dla leśników. Jest to sedno całego zła. Przez to leśnik wchodzący do lasu nie widzi drzew, tylko banknoty, po które wystarczy się schylić. Konieczna jest nacjonalizacja Lasów ,,Państwowych”, czyli przeniesienie administracji leśnej do sfery budżetowej Państwa. Jest to warunek podstawowy. Jeśli ktoś mi nie wierzy jak wielki jest to problem proszę porównać zdjęcia satelitarne państw europejskich. Widać tam brązowe i jasnozielone kwadraty to Polskie wycięte lasy. Jest to katastrofalna skala spowodowana ciągłym zapotrzebowaniem leśników na pieniądze, wypłaty, samochody, premie, dodatki. Na to wszystko trzeba wyciąć. Widać to także w statystykach, gdzie obecnie wycina się prawie trzy razy więcej niż wycinało się tuż po II Wojnie Światowej  gdzie drewno było potrzebne na odbudowę kraju. Średnia pensja w Nadleśnictwach 2014 jak podaje NIK Wynosiła 7229 brutto, przy zarobkach niektórych nadleśniczych sięgających 18tyś. Dla porównania pielęgniarka zarabia 3150 .  Leśnicy mają jeszcze leśniczówki, deputaty opałowe, mundury, kilometrówki. Zapytajmy dyrektora szpitala co by się stało, gdyby każdej pielęgniarce wypłacić pensję leśniczego z dodatkami i dać do dyspozycji służbową willę z ogródkiem. Oczywiście jest to niemożliwe, bo dyrektor szpitala nie ma lasu, który mógłby wyciąć i sprzedać. Dlatego konieczne jest znacjonalizowanie lasów . Po nacjonalizacji nastąpi cudowna odmiana leśnika pozyskiwacza w leśnika racjonalnego strażnika lasu, a lasy to przecież nasze wspólne dobro.

Drzewooo

 

NPRM: Czy gradacja kornika drukarza i marnujące się drewno to rzeczywiście taki problem oraz zagrożenie? Wspomina się o zagrożeniu pożarowym, o niebezpiecznych wiatrołomach, zamykane są szlaki turystyczne. Leśnicy mówią o zrównoważonym rozwoju z uwzględnieniem potrzeb lokalnej społeczności. Twierdzą, że są to lasy gospodarcze sadzone ręką człowieka, przynajmniej w części, więc powinny podlegać użytkowaniu. O co tu chodzi?


Marcin : Chodzi wyłącznie o pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Na wypłaty, deputaty… Chodzi wyłącznie o kasę, koniec kropka.

Drzewaa

 

NPRM: Leśnicy często używają nazwy „chwasty leśne”, w odniesieniu do wiązów, lipy, czy grabu. Dlaczego nie lubią tych drzew? Czy dynamika naturalnego lasu nie polega na zmianie drzewostanu właśnie?


Marcin:
Leśnicy w tej chwili nie interesują się niczym innym, jak produkcją surowca drzewnego. Chodzi o wyprodukowanie i sprzedaż surowca tartacznego. Reszta to zbędne zawracanie głowy. Prócz łowiectwa, które jest niezwykle istotnym elementem polityki. To powiązanie jest niezwykle ciekawe. W lasach są ośrodki hodowli zwierzyny, nazwane tak dla zmyłki, bo w rzeczywistości są to najcenniejsze obwody łowieckie, które służą do utrzymania Status quo lasów ,,Państwowych”.  Polują tam urzędnicy i politycy różnych szczebli i rangi. Leśnicy nazywają to budowaniem pozytywnego wizerunku lasów ,,Państwowych”. Ja widzę coś dużo gorszego. Zaraz wyjaśnię . Jeśli  Marcin Kostrzyński, szaraczek, chcę wykupić udział w polowaniu musi  zapłacić 4tyś, politycy i urzędnicy są zapraszani i nie płacą, lub płacą symbolicznie. Powinni wpisywać to do specjalnego rejestru, lecz tego nie robią. Sprawdziłem. Jak to  nazwać? Wiemy jak wielu polityków jest czynnymi myśliwymi. Były Prezydent Bronisław Komorowski jest tu doskonałym przykładem. Wiem gdzie i kiedy polował w czasie kadencji.

Co trzeba zrobić? Znacjonalizować lasy. Wyodrębnić straż leśną i utworzyć osobną straż leśno- łowiecką. Zlikwidować ośrodki hodowli zwierzyny, które są w istocie pozostałymi po komunie  terenami łowieckimi dla prominentów. Leśnicy powinni się zajmować lasem, nie łowiectwem. Zakazać w Polsce polowań osobom, które nie mają polskich uprawnień łowieckich. Czyli zakazać turystyki łowieckiej dewizowych myśliwych (Niemców w 90 %). Wreszcie zakazać polskim myśliwym polowania na gatunki chronione w Polsce i innych krajach. Chcę zabić niedźwiedzia, jadę do Rosji, głuszca na Białoruś itd.  Tu sprzymierzeńcem strategicznym mogliby być myśliwi PZŁ zainteresowani przejęciem obwodów od Lasów ,,Państwowych”. Obwody prowadzone przez koła łowieckie lokalnych myśliwych są o niebo lepszym rozwiązaniem dla zwierzyny i przyrody, niż powyższe ośrodki. Przyjeżdża obcy myśliwy i jest zainteresowany  zabiciem najcenniejszych okazów, zdobyciem najlepszych trofeów.


NPRM:
Ulubiony argument myśliwych to „kto zapłaci za szkody łowieckie” – jak wygląda ich szacowanie? Czy rzeczywiście zwierzęta wyrządzają, aż takie szkody? Dlaczego mówimy o szkodach w przypadkach, kiedy nie stosuje się żadnych zabezpieczeń? Ewentualnie, jak tych szkód unikać?


Marcin:
Kolejny temat rzeka. Szkody powinien szacować biegły, niezależny, zatrudniany przez gminę, na terenie której znajduje się obwód łowicki. Obie strony powinny mieć prawo do odwołania się od decyzji. Obecnie szacowanie szkód jest krzywdzące dla rolników, bardzo krzywdzące. Szacuje szkody łowczy i mówi to szkoda na 400 złotych, a rolnik widzi, że stracił 10 tyś, ale nie idzie do sądu, bo musiałby zatrudnić biegłego, dokumentować szkodę i sądzić się dwa lata. A tu czas żniw, w końcu macha ręką i robi swoje. To z kolei wiąże się z pytaniem: dlaczego Lasy, a nie gminy dzierżawią obwody leśne? Z pieniędzy za dzierżawę gminy mogłyby opłacić biegłego bez szkody dla własnego budżetu. Potencjalnie jest tu wielkie wsparcie ze strony Polskich Rolników poszkodowanych przez faworyzujący myśliwskie portfele obecny  system.

Polowania zbiorowe w lasach to plaga. Organizowane co weekend przepędzają zwierzynę z lasów w pola i zagajniki, gdzie czuje się bezpieczniej. A paśniki zwane nęciskami gdzie zwabia się zwierzynę na strzał przyzwyczają dziki do smaku zboża i kukurydzy.  Jeśli ograniczymy polowania zbiorowe z naganiaczami do jednego rocznie ,,Hubertowskiego”  i zakażemy polowania przy nęciskach automatycznie ograniczymy szkody.  Unikanie szkód jest znacznie lepsze w obwodach prowadzonych przez koła łowieckie. Przydałaby się tu jeszcze jedna zmiana w prawie. Konieczność przyjmowania do kół   myśliwych zameldowanych na ternie danej gminy. Teraz jest tak, że koło warszawskie dzierżawi obwód i nie przyjmuje miejscowych myśliwych, którzy najlepiej przeciwdziałają szkodom łowieckim.


NPRM:
Oficjalnie celem łowiectwa jest hodowla dzikiej zwierzyny i uzyskiwanie jak najlepszej jakości trofeów, kondycji osobniczej, poprawianie bazy żerowej, dbanie o właściwy stosunek populacji do możliwości „łowiska’’ oraz dziesiątki innych drobnych działań. Czy jednak, wobec najważniejszego celu – polowania – nie jest tak, że utrzymywanie nadwyżek populacji jest celowe, co przyczynia się również do problemów rolników? Czy nie stąd wzięło się wyśmiewanie wielu dostępnych form grodzenia, jako nieefektywnych? , Petardy, armatki hukowe, odstraszacze zapachowe także mają nie działać, według niektórych myśliwych.  Ja tu widzę drugie dno – efekt tak zwanego „martwego łowiska”.  Po prostu, po niegrodzonym zwierzyna może się swobodnie poruszać i dostarczać wspomnianych „emocji łowieckich”.


Marcin : Myśliwi zdają sobie doskonale sprawę, że las nie jest w stanie wyżywić aż tylu zwierząt. Szkody są niejako w kalkulowane. Chodzi tylko o to, by były rozproszone i nie obciążały budżetu koła.
To jest tak, że rolnik pośrednio karmi zwierzynę łowną, która w stanie dzikim jest własnością Państwa, a w chwili śmierci przechodzi na własność dzierżawcy obwodu. Za to ma on obowiązek płacić za szkody itd. Utrzymywanie nadwyżek zwierzyny jest powszechne, zwłaszcza w obwodach hodowlanych, gdzie prominenci muszą mieć na co polować w każdym pędzeniu. Samorządy, gminy nie mają żadnego realnego wpływu na ilości pozyskiwanej zwierzyny, nie mają też żadnych innych korzyści z znajdującego się na ich terenie  leśnego obwodu łowickiego.

13641195_1106010092769430_8647808481302676436_o

 

NPRM: Jesteś w stanie wskazać, które przepisy prawa łowieckiego myśliwi łamią najczęściej?

Marcin: Najczęściej polują przy nęciskach na jelenie, daniele. Podczas gdy prawo pozwala tylko na polowanie w tych miejscach na dziki, lisy, borsuki, tchórze i kuny . Myśliwi polują (kłusują) na gatunki chronione. Omyłkowo na chronione gatunki kaczek, z premedytacją na ptaki drapieżne i kruki.

 

NPRM: Alkohol na polowaniu. Drażliwy temat, jednak istnieje przepis, który mówi: „kto będąc w stanie po spożyciu alkoholu ma broń przy sobie, obligatoryjnie cofa się pozwolenie na posiadanie broni’’. Nie wspominając o dziesiątkach wypadków, które zanotowaliśmy od początku działania naszej kampanii. A przecież podczas „zbiorówek’’ czy myśliwskich imprez, już po pokocie spożywa się alkohol, broń stoi często oparta o krzesła. Jest w pobliżu myśliwych. Inni wspominają na forum dziennika łowieckiego o „tradycji’’ użytkowania nalewek między pędzeniami. To martwy zapis?

 

Marcin: Widziałem myśliwych tak pijanych, że trzeba było ich nieprzytomnych wozić przyczepką, razem z ubitą zwierzyną. Ale były to przypadki incydentalne. Powszechne są piersiówki, szczególnie w czasie zimowych polowań. Uważam, że na prowadzącym polowanie powinien spoczywać obowiązek sprawdzenia alkomatem wszystkich myśliwych uczestniczących w polowaniu. Poprawiłoby to bezpieczeństwo ludzi i zwierząt. Poprawiłoby to wizerunek PZŁ gdyby wprowadzić taki zapis do regulaminu polowań.

NPRM: Istnieją tak zwane „Biura polowań’’, dzięki którym można wykupić sobie polowanie i odstrzał na gatunki objęte u nas całkowitą ochroną, np. głuszce, cietrzewie, wilki, kozice, niedźwiedzie, rysie i zapewne wiele innych. Poluje się wtedy oczywiście w innych krajach, gdzie prawo dopuszcza taki odstrzał, np. kraje skandynawskie, czy Ukraina, Białoruś, Rosja, Chorwacja. Co sądzisz o działalności takich biur i myśliwych, którzy z nich korzystają? Czy skoro deklarują chronić, zamiast pozyskiwać rzadkie trofeum, nie lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na odłów i zakup żywych ptaków (głuszców, cietrzewi) dla zasilenia krajowych populacji?


Marcin:
To mniej więcej już opowiedziałem . Warto by temu poświęcić więcej miejsca i zbadać statystyki. Osobiście jestem przeciwnikiem. Można wyobrazić sobie polskiego myśliwego, który jedzie do Afryki i tam poluje na polskie bociany, czy orliki grubodziobe, a upolowane zwierzęta przywozi do Polski.  Jest to też budowanie niezdrowego współzawodnictwa na trofea, a przecież nie o trofea (teoretycznie) w naszym łowiectwie chodzi.

67003_154167371287045_804291_n

==============================
==============================

Na portalu you tube Marcin posiada kanał o nazwie ”Marcin z lasu” , na którym zobaczyć można przyrodnicze opowiadania dla najmłodszych,” Przyrodyjki” czy malownicze sceny  dzikiego życia oraz rozmówki ekologiczne na leśne tematy. Zachęcamy do subskrypcji i śledzenia kanału. Poniżej przykładowe filmy.

 

 

 

 

 

 

Jako uzupełnienie polecamy dwa inne wywiady z Marcinem Kostrzyńskim, które ukazały się wcześniej na portalach zewnętrznych. Dostępne po kliknięciu w poniższe linki. 

”Las poradzi sobie sam” 

oraz

”Myśliwy, który zamienił strzelbę na aparat”