Kolejny zastrzelony pies?

Następny  ‘’dziwny przypadek’’. Dostaliśmy od naszego czytelnika serię zdjęć owczarka niemieckiego, z dziwną raną przy zadzie, znaleziony na polu obok lasu, jakieś 100 m od zwyżki myśliwskiej. Taki tam zbieg okoliczności, jak to zawsze. I dziękujemy za taką postawę, fizycznie nie możemy być wszędzie, a tylko od Was i Waszej reakcji zależy często wykrycie i nagłośnienie takich spraw. Wy też drodzy czytelnicy macie wpływ na informacje jakie pojawią się na tej stronie.

hhhffddfd

Pole przy leśnictwie Tarce, nadleśnictwo Jarocin. Pomiędzy miejscowościami Kadziak , Luszczanow, Ludwinow, 10 kilometrów od Jarocina. Na tym obszarze gospodaruje koło łowieckie ‘’Darz Bór’’ , okręg PZŁ – Kalisz. Możemy oczywiście przyjąć ulubioną interpretację, że to kłusownicy prują z ambon i zwyżek myśliwskich do psów, robiąc myśliwym smród koło pióra.  Jednak to co czytamy wielokrotnie od członków PZŁ, którzy prezentują swoje prywatne poglądy w przestrzeni publicznej, skłania ku innej interpretacji. Myśliwi wielokrotnie nie zostawiali na biegających luzem psach suchej nitki, deklarując chęć wystrzelania wszystkich wałęsających się porzuconych psów, jako ‘’szkodników łowiska’’. Publikowaliśmy te poglądy uwiecznione na screenach w tych artykułach:

Myśliwi pragną zabijać psy. I zupełnie się z tym nie kryją

Bezimienne ofiary krwawego hobby 

Życie psa dla myśliwego nie znaczy nic, podobnie jak życie innych zwierząt. Inni z kolei posyłają swoich psich niewolników po rany i śmierć podczas szczucia dzików na polowaniu, a gdy pies zostanie przez dzika zabity, kupują i szkolą następnego. Tak to w praktyce wygląda, co opisywaliśmy i pokazaliśmy tutaj :

Jak myśliwi posyłają własne psy na śmierć 

Psy zastrzelone na polowaniach

Te poniższe zdjęcia pokazaliśmy dwóm znajomym weterynarzom. Oboje skłaniają się ku interpretacji rany postrzałowej, z zastrzeżeniem, że aby to stwierdzić na 100% trzeba, by zobaczyć na żywo z bliska, lub włożyć palec w otwór.

17974062_120332000313900028_1703912468_n

18073603_120332000333415359_1429037581_n

Pogodny kwietniowy wieczór. Cichną echa wiosennych śpiewaków, choć las tętni jeszcze ptasim gwarem. Siedzący na zwyżce myśliwy niecierpliwi się. Miał dziś rozkoszować się naturą zabijając coś przy okazji, tymczasem pole otoczone skrajami lasów pozostaje puste. Zwierzyna nie nadchodzi. Szarówka przechodzi stopniowo w ciemny zmrok. Widoczność się pogarsza, tu i tam oko mamią cienie. Wtem z czarnej ściany lasu wyłania się biegnący kształt. Czy to dzik, wilk, a może pies? Na pewno dzik! Sylwetka odcina się niewyraznie na tle szarego pola. Księżyca brak, wokół panuje czerń. Zwierzę przemieszcza się, trzeba szybko podjąć decyzję. Podnieconego myśliwego już opanowała ‘’gorączka łowiecka’’ , ręce trzęsą się. Z pewnością dzik!

18136471_120332000330187881_1109271809_n

Wersja 2. Myśliwy rozpoznaje biegnącego psa. Wzbiera w nim wściekłość i gniew. ‘’Co za szkodnik! Będzie mi zwierzynę płoszył i kłusował, o którą ja tak dbam!’’. Nie wstrzymując się zbytnio dokonuje egzekucji psa, który na moment zatrzymał się węsząc. Rani go w zad. Zwierzę z niewładnymi tylnymi łapami czołga się przez pole, próbując uciec od hałasu, bólu i strasznego miejsca. Myśliwy uśmiecha się : ‘’Już nie pogoni żadnej sarny – jednego szkodnika mniej’’ , kwituje ucieszony.

18072464_120332000379408454_643280973_n

Jak było naprawdę nie wiemy i nie dowiemy się. Psa nikt podobno nie szuka, i leży tam do tej pory. Jednego ‘’szkodnika’’ mniej… Antoine de Saint Exupery napisał kiedyś ‘’Stajesz się odpowiedzialny za to co oswoisz’’. Tak my jesteśmy odpowiedzialni za swoje psy, to co robią, i jak się zachowują. Nawet i te ‘’bezpańskie’’ nie są niczemu winne, kiedy głodne zgodnie z instynktem przetrwania pogonią za dziką zwierzyną. Jak widać na poniższym zdjęciu widok ze zwyżki do strzału wręcz idealny. W oddali widzimy martwego psa.

18109809_120332000348844803_1382039648_n
Widok na martwego psa – ujęcie wykonane ze zwyżki myśliwskiej. 

Myśliwi strzelają często i gęsto do nierozpoznanego celu, myląc notorycznie gatunki zwierząt, albo i ludzi czy zwierzęta domowe lub gospodarskie, jak tłumaczą najczęściej, z dzikami. Efekty tych zabaw dokumentujecie Państwo podczas swoich spacerów i włóczęg…  Wszystko dokumentujemy w dziale Wypadki / Przestępstwa , na naszej stronie.

18136465_120332000358374324_1864135026_n
Zwyżka myśliwska nieopodal miejsca odnalezienia martwego psa z raną. 

18009167_120332000299527260_997895851_n

Postulaty i cele społecznej kampanii informacyjnej ”Nie podaję ręki myśliwym”.

17035179_1822506521333240_20141154279_n-1

Co i dlaczego.

Jak każda grupa, której leży na sercu dobrostan zwierzyny, racjonalność działań, bezpieczeństwo polowań, forsujemy proponowane przez nas zmiany do ustawy Prawo Łowieckie. Stosunek do słabszych, w tym dzikich zwierząt, jest miarą rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego społeczeństw. Nasza działalność opiera się w pierwotnym założeniu przede wszystkim na informacyjnej. Poprzez kontrowersyjną nazwę staramy się przyciągnąć jak największą liczbę osób, i dzięki naszym stronom oraz zawartym publikacjom informować, o absurdach gospodarki łowieckiej, a także wykroczeniach popełnianych przez myśliwych.

Celami działania Społecznej kampanii informacyjnej Nie podaję ręki myśliwym są:

Edukacja przyrodnicza i ekologiczna, z naciskiem na wybrane zagadnienia gospodarki łowieckiej z uwzględnieniem wszystkich możliwych konsekwencji tych działań, dla środowiska i rolnictwa.

Propagowanie rzetelnej wiedzy o łowiectwie – z wszystkimi aspektami pomijanymi, przemilczanymi czy ukrywanymi przez społeczność myśliwską.
Walka z tzw, ‘’Mitologią łowiecką’’ (dokarmianie, selekcja, zabijanie ‘’tylko starych i chorych osobników’’, ‘’zwierzę ginie tylko od jednego strzału’’ etc.)

Publikowanie wszelkich przypadków złamania oraz nie przestrzegania prawa łowieckiego , przestępstw i nadużyć w tym zakresie , kłusownictwa,  czynów zabronionych, znęcania nad zwierzętami noszącymi znamiona okrucieństwa z premedytacją, dokonywanych przez myśliwych.

Informacja odnośnie rzeczywistych motywów działań myśliwych promowanych jako ‘’ochrona środowiska’’, a będących jedynie przykrywką pod interes własny, np. hodowla oraz introdukcja bażanta, do celów polowań, danieli, itd.

Promocja łowiectwa i dbanie o jego dobre imię, poprzez nagłaśnianie pojawiających zachowań kłusowniczych, przestępczych, sprzecznych z etyką myśliwską, tak, by umożliwić organom PZŁ reakcję, napiętnowanie i wykluczenie ze swojego środowiska osób dopuszczających się takich czynów.

Postulaty kampanii :

1. Skreślenie zająca z listy zwierząt łownych.

– Zając posiada w naszym ekosystemie wielu wrogów naturalnych. Nie ma żadnej potrzeby regulacji jego liczebności. Polują na niego ziemne oraz lotne drapieżniki, jest wrażliwy na opryski oraz zmiany w rolnictwie, jak i czynniki pogodowe. Na przestrzeni lat populacja zająca uległa drastycznemu spadkowi, między innymi dlatego, że w szczytowych sezonach łowieckich ubijano rocznie około miliona sztuk, a także odławiano 100 tysięcy na eksport. Strona łowiecka argumentuje, że zajmuje się programem odbudowy populacji zająca, czyli hoduje i wypuszcza do siedlisk. Czyni to jednak we własnym interesie, w celu urozmaicenia późniejszych polowań.  Jeśli myśliwi rzeczywiście chcą pomagać zającowi bezinteresownie, mogą to robić nadal, po wyłączeniu tego gatunku z listy łownych, lub nałożeniu czasowego moratorium.  (….)

2. Zakaz dokarmiania dzikich zwierząt płodami rolnymi i ograniczenie zwierzętom dostępu do upraw, by przeciwdziałać ewentualnym szkodom.  Edukacja rolników w zakresie szkodliwych działań kół łowieckich, sprzecznych z interesem działalności rolniczej. (Hodowla zwierzyny w stanie dzikim na terenach rolniczych)

3. Objęcie kuropatwy i jarząbka całkowitą ochroną gatunkową.

Sytuacja kuropatwy jest jeszcze gorsza, niż zająca. Pozostawienie tego ptaka łownym, doprowadziło do patologicznych zachowań, takich jak odstrzał za pieniądze na terenach Ośrodków Hodowli Zwierzyny (OHZ), które zamiast zajmować się na poważnie reintrodukcją kuropatwy, urządzają płatne jatki, ku uciesze zainteresowanych. Na to nie może być zgody.

Objęcie całkowitą ochroną pozwoli na znaczne ograniczenie takich zachowań, oraz wyeliminuje przypadki „dzikich” polowań prowadzonych nadal, przez pozbawionych wyobraźni myśliwych.  Jarząbek jest zanikającym, średnio licznym ptakiem lęgowym, stosunkowo rzadkim w naszych lasach i wpisanym do czerwonej księgi gatunków zagrożonych, a polowanie na niego pozbawione jest znaczenia gospodarczego. Jest zabijany dla rozrywki.

4. Zakaz polowań zbiorowych.

Polowania zbiorowe, to jedna z najmniej efektywnych jeśli chodzi o selekcję form polowań. Jak określa to jeden z byłych myśliwych, Marcin Kostrzyński: „Przede wszystkim zupełnie nieracjonalne i okrutne, spełniające wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami są polowania zbiorowe.”

Jest to nieporozumienie pod każdym względem. Polowanie takie służy zaspokojeniu żądzy zabijania. Aby strzelić do biegnącego zwierzęcia, trzeba zupełnie inaczej celować – strzela się przed biegnącym zwierzęciem, aby kula zdążyła do niego dolecieć. Powoduje to, że margines błędu jest kolosalny! Liczba rannych zwierząt i cierpienia podczas takich polowań jest niewyobrażalna. Sam system, w którym nagonka wchodzi w las i przegania  zwierzęta z ich ostoi, jest okrucieństwem.
Podczas polowań zbiorowych zdarza się patroszenie konających zwierząt. Widziałem to. Myśliwy ustrzeli zwierzę, koledzy czekają, nie ma czasu, robi się szybko, byle jak.’’
Podczas zbiorówek dochodzi często do wypadków, oraz płoszenia wrażliwych gatunków chronionych.
http://vege.com.pl/2016/07/13/mysliwy-ktory-zamienil-strzelbe-na-aparat/

5.  Zmiana okresów polowań.

Obecnie powszechną praktyką dopuszczaną przez kalendarz myśliwski jest strzelanie do zwierząt podczas ich okresów rozmnażania – rozrodu. Jako przykład niech posłużą polowania na daniele podczas bekowiska, jelenie na rykowisku, lisy w trakcie cieczki, kozły saren w rui, czy dziki w okresie huczki. Te praktyki uważane są w środowisku łowieckim za normalne, a oszukańcze techniki wabienie zwierząt wykorzystujące godowe podniecenie, uważane są za ‘’wspaniałą sztukę i tradycję’’.  Nie godzimy się na tak bardzo pozbawione jakichkolwiek zasad moralnych i poszanowania praw zwierząt zachowania, całkowicie sprzeczne z jakąkolwiek etyką, a hołubione przez środowisko myśliwych. Zwierzęta powinny móc przeżywać w spokoju, zwłaszcza okres rozrodu i zachowań godowych.

6. Okresowe i powtarzalne badania lekarskie i psychologiczne dla myśliwych, oraz testy sprawnościowe.

Aby zostać myśliwym i przez całe życie móc posługiwać się bronią, oraz używać ostrej amunicji, wystarczy dziś przejść badania tylko raz w ciągu całego życia. W praktyce oznacza to, że osoby o różnych jawnych lub utajonych jednostkach chorobowych używają broni w terenie otwartym. Ryzyko potwierdza ogromna liczba „wypadków”, jakie notujemy w ciągu roku: postrzelenia myśliwych na polowaniach, często ze skutkiem śmiertelnym, postrzelenia domowych zwierząt, czy mylenie zwierząt łownych z innymi. Postrzelenia ze skutkiem śmiertelnym przypadkowych osób. Bardzo często na polowaniach zobaczyć możemy osoby, których kondycja fizyczna, jakiej wymaga praca w terenie i posługiwanie się bronią pozastawia wiele do życzenia.
Pełna lista zarejestrowanych wypadków z udziałem myśliwych jest do wglądu tutaj : Wypadki/Przestępstwa

7. Zakaz stosowania nęcisk i wabików.

Podstępne oszukiwanie zmysłów zwierzęcia przez człowieka, który i tak posiada ogromną przewagę technologiczną, nie może być uznane za etyczne. Biorąc pod uwagę, że wabi się często wykorzystując zachowania i instynkty godowe zwierząt, praktyki te napawają szczególnym niesmakiem.

8.  Zakaz znęcania się nad żywymi zwierzętami, w celu urabiania psów myśliwskich do polowań.  Konkursy norowania i szkolenia dzikarzy, podczas których, żywe zwierzęta w zamkniętych przestrzeniach są poddawane torturom, w celu „wyrabiania pasji i łowności u psów”. Na takie praktyki zgody być nie może, jest to sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2015/10/31/nie-tylko-norowanie-szkolenie-dzikarzy/

9. Zakaz polowań na lisy na stogach, jak metody sprzecznej z właściwie pojmowanym humanitaryzmem i etyką.
https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/02/16/polowania-na-stogach-wyrafinowana-forma-chorej-rozrywki/

10. Zwrócenie uwagi na los psów używanych do polowań. 
Psy pracujące na polowaniach z premedytacją są przez swoich właścicieli narażane na rany, kalectwo, śmierć i niepotrzebne cierpienie. Giną od postrzałów, lub od ran zadanych przez dziki. Wszystkie te czyny noszą znamiona znęcania się ze szczególnym okrucieństwem bez potrzeby, oba procedery opatrzone zdjęciami i relacjami, udokumentowaliśmy w tych postach:

Jak myśliwi posyłają własne psy na śmierć

Psy zastrzelone podczas polowań

Z całkowitym zapisem wszystkich postulatów pozarządowych organizacji pro zwierzęcych i ekologicznych, zrzeszonych w koalicji Niech Żyją , mogą Państwo zapoznać się pod tym linkiem :

http://niechzyja.pl/dokumenty/zmiana-prawa-lowieckiego-2015-postulaty-niech-zyja.pdf

nprmlogo2

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć

Polowanie to nie wątpliwie ‘’frajda’’. Oczywiście, dla tych, którzy lubują się w tej chorej rozrywce. Dostarcza polującym wielu ‘’emocji łowieckich’’ i ‘’estetycznych przeżyć pośród natury, w harmonii z nią’’ przy akompaniamencie okrzyków, palby strzałów, poszczekiwań psów i kwiku zabijanych dzików. Emocji na polowaniu tym więcej, im więcej się dzieje, a wydarzyć się może więcej, jeśli poluje się z psami. Oficjalnie chodzi o to, by pies ułatwił ‘’pracę’’ myśliwemu naganiając dziki na linię strzelców, czy też oszczekując i zatrzymując go możliwie w miejscu, do momentu nadejścia myśliwego, który odda strzał.  Druga strona medalu, to wspomniane wyżej ‘’emocje łowieckie’’, które dochodzą do głosu, kiedy na polowaniu może zdarzyć się więcej ‘’przygód’’. Takich atrakcji jak starcia przeszkolonych psów z dzikami, rany , a czasami śmierć, myśliwym nigdy dość. Kotłujące się po krzakach walczące zwierzęta, szczekanie, jazgot , zwarcie zwierząt – wszystko to powoduje wyrzut adrenaliny, tętno przyspiesza, w głowie pojawią się pytania : Ciekawe czy duży? Zdążę? Psy dadzą radę? I za pewne wiele innych.

14732355_1141305935990080_7227786546921769374_n

W poprzednich tekstach opisywaliśmy jak myśliwi świadomie narażają swoje psy na śmierć, kiedy zwierzęta giną od przypadkowych postrzałów, lub zostają ranione i trwale okaleczone. Wiele z nich nigdy nie będzie już cieszyć się pełnym zdrowiem, niektóre nie przetrwają zabiegów w gabinetach, inne muszą zostać uśpione, kiedy nie ma szansy na ratunek. Ale co to obchodzi myśliwych. Przecież ‘’wyszkoli się następnego’’ . Historie psów zastrzelonych podczas polowań można poczytać sobie tutaj – opisali je sami myśliwi na jednej ze swoich stron.

Psy zastrzelone na polowaniach

Wszystko zaczyna się od szkoleń psów , przyszłych ‘’dzikarzy’’ w specjalnych zagrodach.  Niezbyt duże dziki są tam przetrzymywane przez myśliwych, i jedynym ich losem jakiego doświadczają jest bycie podgryzanym, ranionym i straszonym przez szczute na nie psy. Proceder ten opisaliśmy w tym poście:

Szkolenie psów w zagrodach dziczych

Szkolenie dzikarza z całym swym okrucieństwem, to tylko etap i przedsmak tego, co czeka dalej psa. Po jego zakończeniu, myśliwy nie może doczekać się, jak też jego pies ‘’sprawdzi się w boju’’, w realnym polowaniu z dzikiem. Czy sobie poradzi? Odniesie rany? A może nagoni mi zwierza prosto pod lufę, i bohatersko zastrzelę go podczas panicznej ucieczki przez swój leśny dom.

kopia-13935162_1046089032178438_454022344662563563_n

Pies interesuje myśliwego tylko użytkowo.  Ma sprawdzać się i wykonywać swoją robotę na polowaniu. Tu nie ma więzi – jest tresura. Oczywiście pies będzie się cieszył z wykonywanej pracy, która współgra przecież z jego rozbudzonymi instynktami, jak i zrobi wszystko , aby zadowolić swojego pana. Jak myśliwi postrzegają rolę swoich psów, świadczą zdjęcia zamieszczone w tym poście, obrazujące rany i skaleczenia jakich doznają , przez chore zachcianki swych panów. Ale jeszcze jedno zdjęcie poniżej, na którym zobaczyć możecie w jaki sposób przewożone są psy do polowań. Niewolnicy od ‘’brudnej roboty’’, a kiedy coś się stanie to przecież ‘’wyszkoli się następnego.’’.

15027764_1139083552878985_785419331274557539_n

Niektóre fundacje i stowarzyszenia zajmujące się adopcjami psów, przy redagowaniu swoich ogłoszeń dodają taką adnotację ‘’Myśliwym dziękujemy – proszę nie dzwonić!’’ Jak myślicie, dlaczego? Najlepszą odpowiedzią na to pytanie będą chyba poniższe zdjęcia. Oczywiście myśliwi oburzają się wtedy na dyskryminację, a ‘’głupie ekole hehe’’ nie wiedzą, że to pies myśliwski, który według nich, aby być spełniony powinien pracować. To pokazuje tylko w jakich realiach mentalnych tkwią panowie polujący – dziś psy ras myśliwskich, aby być szczęśliwe niekoniecznie muszą ganiać po lasach z nosem przy ‘’farbie’’ płosząc zwierzynę i narażając się na rany i śmierć ku uciesze swych treserów, których upośledzenie emocjonalne warunkuje doświadczanie takich rozrywek, by przeżywali w swym bladym życiu choć minimum emocji. Jamniki czy wyżły mogą doskonale sprawdzić się jako psy rodzinne, i przy odpowiedniej ilości ruchu oraz zabaw w plenerze, aportowaniu i bieganiu z właścicielem, także będą spełnionymi psami, którym nic do szczęścia nie braknie, co potwierdzi wielu psich behawiorystów. No, ale myśliwi ‘’polujo, to wiedzo lepiej’’ …..

4dfee

Sprawdzian psa na polowaniu i jego przyszła ‘’praca’’ na rzecz tresera – oprawcy. To kwintesencja wszystkich działań myśliwego, od wyboru i zakupu psa, poprzez jego szkolenie.  Tak oprawcy, nie bójmy się tego słowa. Odpowiedzialny właściciel troszczy się o swojego psa, martwi, by nic mu się nie stało, nie puszcza luzem w miejscach do tego nie dozwolonych. Tymczasem myśliwy postępuje zupełnie odwrotnie. Większość z nas drżała, by na myśl, że naszego pupila może poturbować dzik, a jak u myśliwych? Dokładnie odwrotnie. To , że ich pies może zostać poharatany , okaleczony czy zabity, jest tym, co dodatkowo polowanie uatrakcyjnia, cieszy i podnieca.  Zresztą spójrzcie na opisywane przez nich historie. Widać tam jakieś zmartwienie? Nie, jest radość, entuzjazm i wesołość z doznanej przygody, na co wskazuje styl pisania i charakter postu. Oprawcą więc śmiało możemy nazwać osobę, która z rozmysłem i premedytacją posyła swoje zwierzę ku kalectwu i śmierci wiedząc co mu grozi , uprzednio starając się wszystko nacelować w tym kierunku. Robi to z własnej nie przymuszonej woli, choć nie musi. Pamiętajmy nie tylko o psach, ale i o dzikich zwierzętach, które także płacą najpierw silnym stresem, a potem ranami i śmiercią, w wyniku chorych zabaw myśliwskich pseudo miłośników natury.

15879203_592633197599158_400467575_n

Ale kto przeciw, ten nie rozumie ‘’racjonalnej gospodarki łowieckiej’’, ‘’kultury i tradycji’’ no i z pewnością nigdy w lesie nie był.  Myśliwi pewnie zakrzykną , że przecież troszczą się o swoje psy, wyposażając je w kamizelki kelvarowe. Ot, łaska pańska… Bo pies i szkolenie trwają oraz kosztują. Szkoda więc, zaczynać wszystko od nowa, jeśli ma się już dobrze pracującego i przeszkolonego psa. I to chyba jedyna motywacja. Wcześniej psie kamizelki ochronne z kelvaru nie były u nas popularne, możemy tylko domniemywać, ile psów zostało rozprutych przez dziki gdzieś po krzakach, posłane tam z premedytacją przez swych właścicieli.

6h13tg

Podsumowując całość, jawi się nam przed oczyma, kolejny ponury, tragiczny obraz łowieckiej rzeczywistości. Dla nich to oczywiście ta wesoła, i przyjemna strona, tego musimy mieć świadomość. Szkolenie i przyuczanie do strać z dzikami psów, tylko po to, by następnie posyłać je do ‘’pracy i pomocy’’ przy polowaniu, gdzie odnoszą w zależności od szczęścia powierzchowne rany, czasem dotkliwe, a nie raz śmierć. Innym razem skończy się rozpruciem, i dogorywaniem psa w męczarniach, chyba że ‘’właściciel – oprawca – treser’’ znajdzie go, i dostrzeli. Tym bardziej przerażające jest to, że ci ludzie wiedzą co grozi zwierzętom – widzieli przecież nie jedno. To czego się dopuszczają, czynią z rozmysłem, pełną świadomością i premedytacją.  Czyżby aż takie uzależnienie od emocji, jakich dostarczają walczące i goniące się zwierzęta? Następnie kolejny pies, i kolejny – przecież polować trzeba, gospodarka łowiecka sama się nie poprowadzi. Czasem szycie u weta, i pochwalenie się ranami psa przed kolegami na facebooku. I tak leci życie. No i o co znów chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego się czepiają? Na pewno nie znają tych wspaniałości wrażeń jakie daje polowanie, i to dlatego.

67qd0p

Mamy nadzieję, że publikacja tych materiałów przyczyni się jakoś do poprawy losu czworonogów, które zmuszane są do zaspokajania haniebnych praktyk swoich właścicieli. A w przyszłości używanie psów do celów łowieckich zostanie zakazane. Biorąc pod uwagę zebrane w tym poście materiały, to co w nich opisane, i co dzieje się na polowaniach, uważamy, że temu towarzystwu psy powinny być odbierane obligatoryjnie. Na tą chwilę także jest to możliwe, gdyż prawo stanowi :

Dotychczas odebranie zwierzęcia mogło nastąpić jedynie w przypadku, gdy dalsze jego pozostawanie u dotychczasowego właściciela zagrażało jego życiu. Obecnie także zagrożenie dla zdrowia zwierzęcia jest podstawą do interwencyjnego odebrania psa w trybie natychmiastowym.

Stało się tak dzięki rozszerzeniu zapisów w ustawie, która reguluje m.in. to, kiedy może dojść do interwencyjnego odebrania zwierzęcia, ponadto sprecyzowała definicje w zakresie znęcania się nad zwierzętami oraz rozszerzyła odpowiedzialność gmin w zakresie pomocy zwierzętom bezdomnymi.

Art. 7 ust. 3. W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

15941956_592778810917930_398985530_n

Jeśli praktyki myśliwych, nie są zagrożeniem dla życia i zdrowia psów, to co nim jest? Zachęcamy do śledzenia stron myśliwskich i zgłaszania wszystkich podobnych przypadków odpowiednim fundacjom i stowarzyszeniom. Pisać w podobnym tonie można, by jeszcze długo, gdyż skala cynizmu, okrucieństwa, bezmyślności i sadyzmu, przedmiotowe podejście do zwierząt i brak wyobrazni wymyka się powierzchownej ocenie. Może niech więc przemówią myśliwskie opowieści oraz grafiki. To co na nich zobaczysz, to nie efekt działania kłusowników, jak przy każdej okazji starają się wmawiać myśliwi, a wyczyny osób w głównej mierze należących do Polskiego Związku Łowieckiego.

1432qzl

2dcd9nq

15909993_592634134265731_21574747_n

2p1k3

Myśliwska ”odpowiedzialność” za zwierzę. Jak nie polowanie i dziki, to…trucizna. Wszystko oczywiście jest powodem do zamieszczenia wesołego posta na facebooku. Ale przecież to weganie karmiący psy polecanymi przez weterynarzy pokarmami bezmięsnymi, są oprawcami…

2lscr5u

27xmjj7

2j4buyw

3yln4

Niestety… pies otrzymał cięcie dziczą szablą, na razie ”wyłączony z gry”.

15094954_1141305635990110_2955665379191702459_n

Już po polowaniu. Te psy jednak… nie wyglądają najweselej.

14956485_1124011611052846_4265282559757674409_n

10xya1c

1zez5j

Chyba nie trzeba tu także żadnego komentarza. ”Dobre dzikarze nie zdychają ze starości”. Powiedzonko załatwia sprawę, i polujemy dalej,  narażając kolejne psy na cierpienie i śmierć dla swojej pasji. Tak, myśliwi ”kochają” zwierzęta….Hubert szybko zabiera, widzimy więc, że proces cały czas trwa. Kolejny pies, i kolejny….

25675o8

Tak, nie miał szczęścia… A może by, miał, gdyby posiadał normalnych nie polujących właścicieli, mógłby być cieszącym się obecnością ludzi oddanym psem rodzinnym, skorym do zabaw i psot.

b8kebo

Dawaj, Houston, dawaj! Bierz go!!! Więc Houston dawał, chcąc zadowolić wymagającego pana. Pan musiał bardziej podniecić się polowaniem, a pies odebrał poważne cięcie. Ale spokojnie, właśnie szyte są. Ciekawe co będzie na kolejnym polowaniu 😀 😀 😀 Darz bór.

Na zakończenie taka propozycja dla myśliwych. Zamiast męczyć niewinne psy, może sami zaczniecie biegać po krzakach, ścierać się z dzikami, wystawiać, głosić i oszczekiwać. Udowodnicie przy okazji co tam próbujecie sobie udowadniać polując, a emocje, doznania i przeżycia będą niesamowite, gwarantuję. Potem najwyżej cięcie i szycia, a w razie co przecież wyszkolicie sobie kogoś następnego. Państwo myśliwi bardzo płaczą i lamentują, kiedy dzik rozszarpie im psa, może i na swój sposób jakoś to przeżywają, topiąc smutki w alkoholu i wspominając wszystkie cięcia oraz szycia swojego ”pupila”. Gdyby rzeczywiście przejmowali się losem psów, metoda jest banalna – dać im spokój.
35ji9up

Kwintesencja ”etycznego” łowiectwa, w wykonaniu ekipy dzikarze.pl . Z ironią, bo przecież jak twierdzą przy każdej okazji myśliwi oni niczego nie płoszą, a polowania są wyrazem harmonijnego obcowania z naturą. A przegonione sarny? hmm, powód do śmiechu, i kto by się tym przejmował.

Lisie opowieści

Ośnieżone pola, otulone białą kołderką delikatnego puchu szepczą swą chłodną pieśń echem dalekiej pustki. Mroźne połacie wabią ku sobie czarem lodowej przestrzeni zaklętej w biel. Wiatr hula, woła, wyje osypując śnieżne drobiny wśród bruzd. Oziębłe psoty dziadka mroza. Pani Zima lodowatą dłonią, odkrywa swe tajemnice i urok, tym, którym aura nie straszna. Jak pradawna wiedźma, stara niczym sam czas, snuje iskrzące baśnie roztaczając wśród gwiaździstej nocy swe bezlitosne ramiona.
Drzewa skrzypią boleśnie smagane kąsającymi powiewami, jakby skarżyły się na porę roku,  a oblodzone gałązki trzeszczą im do wtóru kołysząc się chwiejnym rytmem, siejąc wokół niewidoczne lodowe kruszyny.

W takie właśnie noce nie mogę zbytnio zasnąć, tęskniąc za szczypaniem mrozu, nocnym widokiem bieli no i wrażeniami, jakie tylko zima dać może. Pomimo srogiej pogody, postanowiłem wybrać się na nocno – poranny spacer. Mamy przecież końcówkę stycznia, a to czas kiedy lisy harcują po polach i lasach rywalizując ze sobą, i szukając partnerek.  Tu i tam, wśród zaprószonych poletek niosą się stłumione poszczekiwania, skolenia, odległe wycia.
Lisi bal. To ich czas.

000wph5p

Nie spodziewając się wiele, z uwagi na pogodę (delikatny śnieg, a pod spodem chrupiący lód, hałasujący jak diabli) po spakowaniu i ubraniu ruszam na wędrówkę. Celem moim są rozległe trzcinowiska na zamarzniętych bagnach, otoczone polami, małymi fragmentami lasów, i zadrzewieniami. ( To pewnie te sławne remizy sadzone przez myśliwych 🙂 )
Po 15 minutach marszu, napotykam pierwszych nocnych biesiadników. Mała grupa kilku saren, leniwie skubie sobie oziminy na pobliskim polu. Martwię się, że je spłoszę, jednak zwierzęta ani raczą się mną zainteresować. W odległości kilkudziesięciu metrów mijam je, szczęśliwie nie płosząc. Te bestie złośliwie wcinały oziminę, siejąc ogromne spustoszenie na zamarzniętym polu. Jestem pewien, że to było zaplanowane działanie, mające pozbawić ludzi pożywienia, byśmy wymarli z głodu, a następnie zajęcie naszych miast. Na szczęście, od czego mamy myśliwych! Poczułem się uratowany.

Przebijam się przez skute lodem i śniegiem pola. Wiatr się uciszył. Po drodze dostrzegam jeszcze dwa zające siedzące na śniegu. Szaraki już dawno mnie usłyszały, i teraz podnoszą się czujnie oczekując. Omijam je łukiem, a one odskakują nieco ku pobliskiej łące. ( Nawiedzony pseudo zielony straszy zwierzynę! Etyczniej przecież huknąć strzelbą, albo pies oszczekujący dzika. Wtedy nic się nie płoszy, wiadomo.)

Fox in snow ????? ?????????

Dalej idę już ostrożniej, z jednej strony mając las, z drugiej trzciny. Co jakiś czas nasłuchuję.  Panuje tu cisza. Jeszcze sporo przed godziną 6 docieram na miejsce, i siadam na wydeptanej przez dzicze i sarnie przemarsze trawie. Za plecami mam pole, przed sobą rozległe trzcinowiska, za nimi las. Ze zdziwieniem słyszę świst kaczych skrzydeł, których stadko przeleciało gdzieś niedaleko mnie. Trwa oczekiwanie i słuchanie zimowych pieśni kniei… W pewnym momencie dobiega mnie dalekie, stłumione poszczekiwanie. Omamiony rzekomą odległością ignoruję je. Czas jakby spowolnił. Zimno nie kąsa. Rozgrzany po marszu, odpowiednio ubrany mam sporo czasu zanim chłód zacznie się dobierać. Delikatnie prószy śnieg. Nagle do świadomości przebija się pospieszne, acz stanowcze stąpanie. Przed sobą nie widzę nic, za sobą…odwracam głowę i… jest! Poznaję od razu. Lis sznuruje z nosem przy ziemi, i to w moim kierunku. W pewnym momencie skręca nieco, podążając za niewidocznym dla mnie tropem. Piszczy przy tym, zupełnie jak mały psiak – pierwsza myśl, ranny, chory? Nie, porusza się normalnie. To godowe podniecenie, podąża tropem liszki. Mija mnie dosłownie w odległości może 10 metrów, nie zauważając i oddala się popiskując rozkosznie. Cóż za radość w sercu! Nie wiem jeszcze, że to nie koniec wrażeń na dzisiaj.
Podczas takich momentów zastanawiam się, jakim trzeba być zwyrodnialcem, nieczułym i wyzutym z człowieczeństwa, by w takich chwilach strzelać do zwierząt. Nachodzi mnie przykra, myśl, gdybym był myśliwskim wykolejeńcem, to była by ostatnia przechadzka tego lisiaka.  

Mijają kolejne minuty. I następne. Coś subtelnie stąpa głęboko w trzcinach, nie chcąc jeszcze się ujawnić. Delikatne trzaski. Tknięty dziwnym uczuciem wstaje bezgłośnie, aby się rozejrzeć. Nic. Mija trochę czasu, stoję nie marznę. W pewnym momencie skupiam wzrok na jednym miejscu, dostrzegając niepozorny ruch. Chwila wyczekiwania, i tak – znowu lis! Widzę wyraznie ,że jest większy od poprzednika. Jest też sprytniejszy – używając mniej ośnieżonych fragmentów pola kukurydzy, podszedł mnie całkiem blisko. Ale jeszcze nie rozeznał ‘’kto zacz’’.  Przypatruję mu się niemal na bezdechu. On węszy, bada, sprawdza. Śnieg opada na powieki i topnieje wolno.  Za mną narasta hałas. To dziki, które zdążyły wrócić po nocnym żerowaniu od drugiej strony, układają się w barłogach i gramolą  po trzcinach posapując, i rechając po swojemu. Nieświadomie odwracają uwagę mojego wdzięcznego obiektu obserwacji, uświetniając mi chwilę i słuchowisko. Odgłosy te zdają się uspokajać mikitę. Zna je chyba dobrze. W pewnym momencie lisiur daje lekki skok w tył, i oddala się kilka susów. Nie ucieka jednak, tylko łukiem obchodzi moje stanowisko. Żegnam się z nim ciepło w duszy, życząc mu w myślach jak najlepiej, i dziękując za wspaniałe wrażenia. Lisiak znika mi z pola widzenia gdzieś w rowie, podążając za swoimi sprawami. Siadam ponownie, i jakiś czas słucham dziczego koncertu. Łamanie trzcin, trzaski , jakieś skrobanie po lodzie i pękające grudy – oto oprawa tego słuchowiska. Trochę mija zanim się uciszą.  Powoli podejmuję jak najcichszy powrót, nie chcąc przeszkadzać mieszkańcom tej ostoi.  Przypomina mi się , jak kiedyś w tamtym miejscu podczas srogiej zimy znalazłem dzika wbitego zadem w lód, do połowy ciała. Był oczywiście zamarznięty. Wiosną nie było już po nim śladu, poza kilkoma rozwleczonymi kościami. Podczas drogi powrotnej mijam jeszcze jednego lisa, który ‘’sznuruje’’ w kierunku lasu.  I ten nie jest zbyt płochliwy, po dotarciu na skraj siada chwilę przypatrując mi się.  Po czym czmycha w gąszcze.

2zjv_s

Dziś nie było i nie będzie wykresów, badań naukowców, dowodów itd. Dziś po ludzku, jak to już się zdarzyło w niektórych tekstach, zawieram, to co w duszy gra. I mam nadzieję, że tym wpisem choć trochę zachęcam niektórych do wybrania się teren, by doświadczyć lisiego misterium. Prędko, zanim myśliwi wszystkie wystrzelają. O przepraszam, oni mają swoje ‘’limity pozyskania’’ przecież.  Pytanie, dlaczego myśliwi w taki właśnie sposób nie chcą czy nie potrafią przeżywać i doświadczać natury? Dla nich ‘’sezon cieczkowy’’ to czas kiedy można się ‘’wykazać’’ zabijając lisów jak najwięcej się da, wykorzystując ogłupienie zwierząt , wabiąc je własnymi odgłosami, co uważają za ‘’piękną sztukę’’ zwaną wabiarstwem. W czasopismach takich jak ‘’Brać łowiecka’’ czy ‘’Łowiec Polski’’ przechwalają się swoimi wypaczonymi krwawymi wyczynami. Krótki przykład mojej małej wyprawy pokazuje, że lisy nie są w tym czasie zbyt ostrożne, i łatwo je zabić. Ale myśliwi ze szczególnym upodobaniem ukochali sobie zabijanie zwierząt podczas okresów godowych.  Z premedytacją wabią je czy to odgłosami wydawanymi przez zwierzęta na które lis poluje, czy głosami samych lisów. Czy to jelenie podczas rykowiska, lisy w cieczce, dziki w huczce, Daniele na bekowisku – krwawy sezon trwa, a ogłupieni sympatycy łowiectwa, pewnie nie raz zawitają na naszą stronę chrzaniąc dyrdymały o swojej ‘’etyce’’.

Zaiste dziwi mnie to podejście do przyrody. Ci sami ludzie, pewnie z radością i przyjemnością słuchają czasami śpiewu ptaków wiosną, które także w ten sposób dają wyraz temu co w ich życiu się dzieje – do nich już nie strzelą? O przepraszam , do głuszców i cietrzewi na tokach strzelali namiętnie długie lata, do słonek na ciągach też. Wracając do porównania, czym się różni okres godowy sów, drobnych ptaków , które wtedy są szczególne chronione przez prawo i cieszą się ludzkim zrozumieniem od cieczki lisów? Z biologicznego punktu widzenia to jedno i to samo. Ale myśliwy lubi iść na łatwiznę. Zabić szybko i łatwo. I dlatego nęciska, wabienie, wykorzystywane z premedytacją okresy godowe. Te praktyki myśliwi sami sobie określili jako ‘’etyczne’’ , w własnym gronie. Trudno więc zrozumieć ich zdziwienie, że ktoś postrzega to inaczej… Strzał, emocja – oprawienie tuszy ‘’brudna robota’’ , skup i jak najszybciej do domu, w ciepłe kapcie i kalesony , do Internetu oglądać ‘’Darz Bór TV’’.  Następnie kiełbasa z dzika bigos i piwo, by popisać na stronach ekologów frazesy o dokarmianiu i odszkodowaniach dla rolników 🙂 W oczekiwaniu do kolejnej zbiorówki.

251657_lis_snieg_zima

A teraz kilka bardziej przykrych obrazów, oraz lektura uzupełniająca dla tych, którzy pragną poszerzyć swoją wiedzę o lisach i zapoznać się z wynikami doświadczeń naukowców uzasadniających dlaczego polowania na lisy nie mają najmniejszego sensu.

1. Wpływ łowiectwa na liczebność lisów

2. Polowania na stogach – wyrafinowana forma chorej rozrywki

3. Lisy kontra myśliwi
223208

koliber1

kopia-polskiediany111300919215_by_liff88_600

Psy zastrzelone na polowaniach

Bezpieczeństwo na polowaniu, ważna rzecz. Wiadomo, surowe przepisy, rygorystyczne badania…I pewnie dlatego w ubiegłym roku 3 myśliwych oddało strzał do 1 naganiacza, tłumacząc potem, że pomylili go z dzikiem. Trzech ludzi jednocześnie….

kopia-diegopostrzelony

Ale co z psami, czworonożnymi niewolnikami myśliwskich oprawców, które od szczeniaka są przyuczane do gonienia, oszczekiwania i naganiania myśliwym zwierząt pod lufę? Co z bezpieczeństwem, kiedy trzęsący się w amoku owładnięty żądzą zabijania dewizowy myśliwy z Danii lub Niemiec mierzy do miotającego się dzika otoczonego sforą kilku psów? Chęć strzału i adrenalina robią swoje. O wypadek wtedy nie trudno. I chyba nie są one wcale tak rzadkie, biorąc pod uwagę komentarze myśliwych, co do niniejszej historii. O ile postrzelenie człowieka to sensacja, którą opisze prasa lub przedstawi TV, tak o psy nie martwi się nikt. Dla myśliwych pies to tylko narzędzie do pracy, użyteczne lub nie. W razie co, kupią sobie nowe. Owszem powiemy, pies przeszedł leczenie weterynaryjne, miał na sobie kamizelkę odblaskową, właściciel się przecież zatroszczył, a teraz płacze na facebooku? No przecież szkoda mu swojego pieska!

kopia-bezlapy12

kopia-bezlapy1

Gdyby rzeczywiście kochał psy / zwierzęta, nie naraził by w ogóle psa na niebezpieczeństwo, bo wie, że polowania zwłaszcza na dziki są niebezpieczne, i coś takiego może się zdarzyć. Ale tu liczy się ‘’pasja, hobby’’, a myśliwych bardzo kręcą walki zwierząt, dlatego między innymi zajmują się ‘’profesjonalnym podkładaniem’’ , czytaj płoszeniem, ranieniem, i prześladowaniem dzikich zwierząt (dla celów łowiectwa) z wykorzystaniem umiejętności psów.

kopia-re445544454333

Taki przykry epizod, zdarzył się pseudo myśliwym z grupy ‘’Dzikarze pl’’.  Jeden z psów, podczas wypłaszania zwierzęcia dewizowym myśliwym z Norwegii, został trafiony w łapę. Niestety, musiała zostać amputowana. Przy tej okazji, myśliwi w komentarzach rozpisali się o podobnych przypadkach, których na polowaniach mieli doświadczyć. No tak, to pewnie te zmyślone wymysły ‘’nawiedzonych zielonych’’. Do każdego opisu załączamy screen.  Niech więc przemówią myśliwi.

——————————
——————————

”Bardzo dobrze, że dodałeś to zdjęcie i opisałeś sytuacje, bo to się zdarza częściej niż się ludziom wydaje. Ja osobiście znam co najmniej kilka przypadków postrzelenia/zastrzelenia psa na polowaniu w ostatnim czasie tylko tutaj w okolicy. Oczywiście, część z nich to „prawdziwe wypadki losowe” typu rykoszet czy coś podobnego, ale niestety w znamienitej większości efekt zalania oczu adrenaliną i chęcią pozyskania zwierzyny. Najczęściej tak zachowują się myśliwi, którzy nie mają pracujących psów , a tych niestety jest bardzo dużo.”

kopia-322334453

Ten komentarz myśliwego oddaje doskonale to co zawarliśmy we wstępie – adrenalina, amok, żądza zabijania, tutaj przez myśliwego kosmetycznie określania jako ”chęć pozyskania zwierzyny”.  Jedziemy dalej.

”Z mijającego tygodnia znam już trzy przypadki z okolicy. Wynikają one z bezmyślnosci i braku wyobraźni.”

kopia-322334453232
Brakiem wyobrazni, jest przyuczanie nieświadomych zagrożeń zwierząt do takich zachowań, ku zaspokajaniu swoich atawizmów i rozrywek.  Bezmyślnością też.

”Straszne, ja to przeżyłam tydzień temu. Też łajka…I zmowa milczenia wśród polujących i naganiaczy. Wychowujesz psa od małego, patrzysz jak progresuje, a jakiś czub strzela bez zastanowienia.

Arek, wczoraj koledze na komercyjnym polowaniu zastrzelili łajkę Zauważam, że część myśliwych i prowadzących wcale nie przejawia zainteresowania o bezpieczeństwo i stan naszych psów.”

kopia-lajkaa

Straszna, to jest bezmyślność jaką ci państwo prezentują. Tak, wychowuj psa od małego, przyuczaj do tych polowań, a jakiś czub sobie strzeli, bez zastanowienia w dodatku! Niech go diabli! Wszyscy wokół winni. A wystarczyło nie krzywdzić zwierząt…

Panie Xyz, tu wierzymy na słowo, że część myśliwych nie przejawia troski o bezpieczeństwo i stan psów. W końcu jezdzicie na te polowania, bywacie w lesie, sami siebie opisujecie, więc wiecie jak jest. My tylko cytujemy.

”Bardzo dobrze ze dodałeś to zdjęcie to tematu …. i opisałeś całą sytuację coraz więcej jest takich myśliwych którzy nie patrzą na psy i strzelają aby strzelić i zdobyć zwierzę. ”

bardzooo

”szczerze współczuję, jednego psa straciłem przez głupotę „kolegi” i dostrzeliwanie postrzałka. dobrze że chociaż twój żyje.

4 pies w tym sezonie o którym słyszę… a widać po wpisach ze jest takich przypadków wiecej” – Pisze inny myśliwy.

kopia-jjj

”Moj niestety nie przezyl.
Dunczyk tlumaczyl sie ze myslal ze to dzik 🙂 ”

kopia-232213445

A to ci dopiero zabawna historia! Ha ha ha

kopia-34535366

Najlepiej pieska dobić, pamiętajcie. I oczywiście ”szczere współczucie” dla kolegi, bo kto teraz będzie tak skutecznie i wygodnie wystawiał zwierzynę pod lufę? Cóż za strata. A wypadków i tak nie unikniemy.  ”Niezastąpiony” Rafał.T, administrator wielu grup myśliwskich.

kopia-re44554445

Coś jak :”Hehe spoko, będzie śmigał 😄 Nawet na trzech za dzikiem hehe, ale będzie fajnie na następnym polowaniu XD”.

Brak słów…

Co ciekawe, spora część komentarzy to wyrazy współczucia, ubolewanie nad losem psa, pomstowanie na strzelca. Na prawdę drodzy myśliwi aż tak was boli widok psa na 3 łapkach? Ale pies który uciekł właścicielowi lub się zgubił, napotkany w lesie to już kundel do odstrzału, bo za sarenką pognał? A reszta dzikich zwierząt postrzelonych, ciągnących wnętrzności po krzakach, z odstrzelonym ”badylem”, czy ”strzelonych na miękkie”, gonionych i przerażonych – tych już nie szkoda, bo to ”zwierzyna łowna”?

Może odpowiedzią do tego niech będą dwa kolejne screeny z tejże samej strony.

pudla

42 spudłowane strzały, jak się panowie sami raczą chwalić. No to gratulacje, Darz Bór!
Piesek aby żaden nie oberwał? Szkoda by bardzo było przecież, ciekawe, kto byłby wówczas winny. Pewnie dzik.

Ale chyba mamy wyjaśnienie, czemu tak się dzieje.

woda1

A tak wygląda ”trening” przed polowaniem dewizowym. Zajrzyjcie na ”Dzikarze.pl” może panowie opowiedzą ile tym razem było ”pudeł”, i czy psy wszystkie przeżyły.

dzikarzee34333e322

Cóż, długo i dużo piszemy o łowiectwie. Można nie lubić takich stron jak nasza, czy się z nami nie zgadzać, jednakże jedyne co robimy to cytujemy i zamieszczamy ogólnodostępne materiały z myśliwskich stron i blogów. Ci sami panowie pisali gdzieś w komentarzach narzekając na PZŁ, i jak przez działania osób z zarządy postrzegane jest łowiectwo oraz myśliwi. A jak, przez takich jak oni? Co chcą zmieniać? Należało by zacząć od empatii, co w tym przypadku już jest raczej nie do odbudowania. W kolejnym materiale zobaczycie psy okaleczone i poranione z winy tych pseudo myśliwych, które poniosły dotkliwe rany i kontuzje w starciach z dzikami.
Przecież alkohol i pijani myśliwi, to już przeszłość. Myśliwy zabija zwierzę jednym celnym strzałem, zawsze! Nie wierz w to co czytasz i widzisz na tej stronie, bo to manipulacje pseudoekologów 🙂

Lektura uzupełniająca :

Postrzałki na polowaniach – myśliwi sami opisują, jak często pudłują. 

Pragną zabijać domowe psy – tu myśliwi opowiadają, co najchętniej zrobili by ”wrednym kundlom”, napotkanym w ich ”łowisku”. 

 

Ile myśliwi płacą za możliwość zabijania bażantów

Ostatnio po grupach myśliwskich krąży takie oto ogłoszenie, którego treść brzmi:

‘’Ośrodek w Sokołowie k. Golubia Dobrzynia oferuję Państwu organizację polowań na bażanty, w formie polowania pędzonego. Zapewniamy specjalna oprawę, czyli sygnalistę, pokot, medale, upominek dla każdego uczestnika polowania, foto relację z polowania. Podczas każdego polowania towarzyszą nam od pięciu do siedmiu psów gdzie będzie można zobaczyć wspaniałą pracę takich ras jak wyżeł niemiecki, wyżeł weimarski czy węgierski. Bażanty są wcześniej zasilone w łowisko (nie wypuszczamy bażantów z klatek.) Zapewniamy posiłek w trakcie polowania jak również wykonujemy usługę skubania bażantów. Koszt uczestnictwa w polowaniu 1600 zł za osobę. Zapewniamy wypuszczenie 25 bażantów na osobę. Śniadanie i obiad w trzy gwiazdkowym hotelu ( menu w załączniku) Ciepły posiłek w trakcie polowania. Oferujemy pomoc w zakwaterowaniu. Hotel * * * http://hotelvabank.pl/  Szczegółowych informacji dotyczących oferty jak również wolnych terminów proszę o kontakt telefoniczny (…….)  lub facebook „Polowanie na bażanty w Sokołowie. ‘’

kopia-ratujabazanty23

Zaciekawiło mnie ono, gdyż zastanowiwszy się pobieżnie, stwierdziłem, że przecież wszystko co tam napisano, zadaje kłam twierdzeniom, jakimi jestem częstowany przy każdej dyskusji na temat sensu i potrzeby działań tak zwanej ”racjonalnej gospodarki łowieckiej”.

Czego się nie robi dla zysku. Myśliwi, którym za zadanie postawiono opiekę nad losem zwierząt dzikich, nie wahają się swojej roli nadużywać, czyli hodować w specjalnych ośrodkach te gatunki, które hodować się dają, a następnie sprzedawać zainteresowanym możliwość uśmiercenia ich, by sobie zarobić. Pewnie zarobić  dla dalszego rozwoju, hodowli, dla ratowania środowiska (dowiedzcie się na czym polega gospodarka łowiecka oszołomy! ). Ale rozpracujmy najpierw tą lakoniczną wiadomość. Jak wynika z opisu będzie to polowanie pędzone, czyli coś na zasadzie dobrze nam znanej ‘’zbiorówki’’ podczas której zwierzęta są wypłaszane ze swoich kryjówek i ostoi, na linię czekających już strzelców. Podobnie będzie i w tym przypadku, tylko tutaj rolę naganiaczy odegrają psy, które będą wystawiać myśliwym oczekujące w przerażeniu bażanty, które przyczaiły się w gąszczach traw.  Koszt uczestnictwa w polowaniu – 1600zł. I w tym momencie, wiem, że wszystkie brednie mające tłumaczyć ‘’polowania na pióro’’, mające usprawiedliwić zabijanie ptaków, brzmiące mniej więcej jak ‘’Ale ja poluję dla zdrowej dziczyzny, dla mięsa! Chcę tym wyżywić rodzinę, dlaczego mam dzieciom podawać faszerowane chemią mięso z marketu’’ – wszystkie tego typu baśnie można schować tam gdzie ich miejsce, między mitami łowieckimi, a demagogią.  W każdym razie wyobrazcie sobie, że idziecie do marketu po 1 kurczaka, który kosztował by was 1600 zł. Nie o jedzenie ani żywienie rodziny tutaj chodzi, myśliwi płacą sowicie tylko za chorą przyjemność zabijania, i emocje jakich podczas tego doświadczają. Te 1600 to przecież koszt zaniżony, bo do tego dochodzą koszta paliwa, dojazdu, czas, amunicja śrutowa – wszystko to dla kilku bażantów? Prawie, jak prastare łowy, cały dzień dla kilku ptaszków. No, ale rodzina będzie miała co jeść! Na 1 obiad… ‘’Usługę skubania bażantów’’ – no jak to, czyż samodzielne oprawianie zdobyczy nie jest także tradycją, jak starają się nam przy okazji każdej wmawiać? Do skubania razem z kobietą i dziećmi po powrocie, no chyba, że dawanie wyrazu prastarym tradycjom uległo jakoś zmianie, albo panowie polujący nie chcą, by ich rodziny miały styczność z każdym aspektem wykonywanego przez nich hobby. Żeby było śmieszniej, koszt takiego bażanta z hodowli to ok. 18 -30 zł, za dorosłego ptaka, nadającego się do konsumpcji.  Gdyby ktoś koniecznie chciał się tym zajadać, mógłby po prostu takiego ptaka sobie zakupić, nawet już martwego, za cenę nie większą niż 50 zł. Ale nie myśliwy – on musi zapłacić te 1600, by doświadczyć frajdy zabijania, i ‘’koleżeńskiej atmosfery’’.   Wykarmić rodzinę ‘’zdrową dziczyzną’’ bez względu na czas i koszty 🙂 I najważniejsza informacja ; ‘’ Bażanty są wcześniej zasilone w łowisko (nie wypuszczamy bażantów z klatek.)’’. No, jacy łaskawcy. Po fali artykułów, które dokumentowały proceder taki jak wypuszczanie bażantów do łowiska dzień wcześniej, a na drugi organizację polowania, panowie ‘’wycwanili się’’ czy też zaczęli postępować ‘’bardziej etycznie’’, i teraz ”ubogacają” sobie łowiska parę miesięcy wcześniej.

13923269_1274926515881184_4626839998629078645_o

Jak by ktoś miał wątpliwości, to są działania dla dobra środowiska, dobrostanu zwierzyny (płoszenie, bo przecież nie ma drapieżników, które musimy zastępować, niech więc zwierzaki pobiegają nieco), i ratowanie nas przed…. Bażancią apokalipsą i splądrowaniem pól, przez wygłodniałe krwiożercze ptaki.  Proszę uprzejmie się z tego nie śmiać oszołomy, bo gdyby nie myśliwi strzelający do hodowanych w tym celu bażantów, nie mieli byście co jeść. Wszystko to są racjonalne działania, wpisane w harmonogram racjonalnej gospodarki łowieckiej, i nie chodzi o zabijanie dla przyjemności. Dowiedzcie się czegoś o łowiectwie 🙂

Co do apokalipsy bażanciej – jest to szczególnie możliwe, jeśli wezmiemy pod uwagę to, że koła łowieckie wypuszczają rocznie dziesiątki tysięcy bażantów, które stanowić mogą zagrożenie, i dlatego trzeba je odstrzelić. No, ale w takim razie, po co je w ogóle wypuszczać? Ubogacić łowisko! Działać dla dobra środowiska! Program ożywić pola, angażujemy dzieci i szkoły! Mieć do czego postrzelać…. (cisza).

O tym jak myśliwi znęcają się nad tymi ptakami, które często będąc jeszcze żywe, czujące i ranne są aportowane przez myśliwskie psy, pisaliśmy w tym artykule. Oraz o tym, jak niektóre koła praktykują strzelanie do tych ptaków jesienią i zimą przy podsypach – miejscach dokarmiania.

Myśliwi znęcają się nad żywymi bażantami, i strzelają przy podsypach. 

‘’Bażant nie jest naszym rodzimym gatunkiem. Do Europy przywlekli go Rzymianie. Do nas, na Dolny Śląsk, trafił dopiero w XVII wieku. W naszym klimacie nie utrzymałby się zbyt długo. Istnieje u nas dzięki licznym wsiedlaniom przez myśliwych, którzy dbają o to, by mieć do czego strzelać. Bażant zrobił swoistą „karierę„. Poza Europą został rozwleczony do Ameryki Północnej, Australii i Nowej Zelandii. Tamtejsi myśliwi również lubią strzelać do tych pięknych ptaków. Jak widzimy ciężki jest żywot migranta, nawet jeśli on nim jest nie z własnej woli.

Wysoki przyrost liczebności bażanta niekoniecznie musi wiązać się intensywnym wsiedlaniem hodowlanych osobników. Ptaki pochodzące z hodowli cechują się mniejszą rozrodczością, jak i przeżywalnością. Za sukcesem zwiększenia populacji najprawdopodobniej stoją osobniki żyjące dziko. Wobec tego dalsze wsiedlanie, biorąc pod uwagę, że hodowlane ptaki dość często są roznosicielami chorób, nowych osobników zdaje się być pozbawione sensu. ‘’

Źródło: Kuczyński L., Chylarecki P., 2012. „Atlas pospolitych ptaków lęgowych Polski. Rozmieszczenie, wybiórczość środowiskowa, trendy.” GIOŚ, Warszawa

13923650_1274926395881196_3580146036106838279_o

Szczególnie paskudne życie mają bażanty, które przychodzą w Ośrodkach Hodowli Zwierzyny Polskiego Związku Łowieckiego gdzie odbywają się tak zwane „ekskluzywne” polowania. Jednodniowe polowanie może kosztować nawet i 1000 złotych. W zamian za to myśliwy może naparzać przez cały dzień do nieograniczonej ilości bażantów nie patrząc na to czy to kogutki czy kury (w „normalnych” polowaniach wolno strzelać jedynie do kogutów od początku października do końca lutego).

Bażanty wypuszczane są na łowisko w przeddzień polowania (albo nawet w jego dniu). Nie są przystosowane do życia na wolności, toteż te ptaki które nie zostaną zabite przez myśliwych wyłowią lisy.

Rocznie wypuszczanych i zabijanych są podobne ilości tych ptaków. Liczba zabijanych bażantów roczne oscyluje w granicach 100 tysięcy osobników.

Trzeba zauważyć, że nie wszyscy myśliwi biorą udział w tym rzeźniczym niemal procederze. Są grupy myśliwych którzy takimi polowaniami wręcz się brzydzą, są myśliwi którzy nie widzą w takiej formie łowów nic zdrożnego… ‘’

http://plamkamazurka.blox.pl/2014/08/Bazancie-zycie.html

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dla najlepszych w zabijaniu hodowanych w tym celu ptaków, przewidziano upominki, które będą miłą pamiątką z polowania, ku przypomnieniu radosnych krwawych wyczynów.

Tytuł wpisu może nie do końca zgadza się z treścią, gdyż nie omówiliśmy tutaj kosztów innych polowań – tym zajmiemy się przy okazji, w osobnym artykule.

Przewodnik po Etyce Myśliwskiej

Jednym z bardzo często poruszanych sloganów przez komentujących na naszej stronie myśliwych, jest właśnie etyka myśliwska. Specjalnie dla Państwa postanowiliśmy owo więc tajemnicze zagadnienie naświetlić, jako, że jak żadne z innych daje ono szeroką możliwość wykazania opatrznego rozumienia moralności i etyki przez środowisko łowieckie, a także zarysowania wielu absurdów, jakie pod tym pojęciem się kryją. W tekście zawarto odnośniki do szczegółowo omówionych tematów poruszanych w niniejszym opracowaniu, wystarczy kliknąć w niebieski link, by przeczytać więcej.  Zazwyczaj okrzyk brzmi tak:

‘’Dowiedzcie się czegoś o etyce myśliwskiej! Myśliwy pozyskuje zwierzynę w zgodzie z etyką i zasadami!’’

Pięknie ,urzekająco. Wzniośle i patetycznie wręcz. Dla osoby niezorientowanej w tematyce łowiectwa i nie uczestniczącej nigdy w polowaniach, takie stwierdzenie w zupełności wystarczy dla ugaszenia wątpliwości. Jednak nie dla nas.  Czym więc jest owa owiana aurą eposu etyka myśliwska? Niczym…No dobrze, według definicji, jest to całokształt nie objętych prawem norm postępowania wobec zwierząt, odniesienia do środowiska przyrodniczego, oraz postępowania między samymi myśliwymi, tj relacjach koleżeńsko – towarzyskich. Oraz zachowanie podczas polowań, i wiele innych.Tymi ostatnimi zajmować się nie będziemy, spojrzymy natomiast na wymiar łowiecko pojmowanej etyki, w odniesieniu dla dobrostanu zwierząt i przyrody.

Na stronie 320 książki pod tytułem ‘’Łowiectwo dla leśników i myśliwych’’, o etyce przeczytać możemy tak: ‘’Etyka w stosunku do otaczającej nas przyrody – to przede wszystkim stałe stosowanie zasady, że nie wolno czynić żadnych zmian w przyrodzie bez koniecznej potrzeby i wyraźnego celu.’’ Doskonały chyba zapis. Oznacza on, że w praktyce można robić wszystko co środowisku przyrodniczemu może zaszkodzić, jeśli człowiekowi przynosi to doraźne lub długofalowe korzyści. Tj dokarmianie, nęcenie choćby.  ‘’Nieetyczne jest więc zabicie jakiegokolwiek stworzenia, jeśli nie daje to nikomu żadnej korzyści’’ – Nic dodać…W tym momencie mam nieco rozdźwięk w głowie, ponieważ zawsze słyszę od myśliwych, że oni dla korzyści żadnych nie polują, a dla ratowania środowiska przyrodniczego i nas wszystkich przed zwierzęcą apokalipsą. Dalej: Niewątpliwym brakiem etyki jest ograniczenie swego udziału w gospodarce łowieckiej tylko do polowania ( jakże częsta przypadłość – weekendowi myśliwi od zbiorówek, to już chyba osobna populacja w PZŁ) . Myśliwy, który nie interesuje się bezpieczeństwem łowiska i zwierzyny, jej hodowlą i ochroną, sprawami organizacyjnymi koła, ani życiem swojego zrzeszenia motywując to brakiem czasu, nie zasługuje w pełni na miano myśliwego. Słuszna jest zasada; ”poluje tylko ten kto hoduje. ‘’ Wytłuszczone i wbijamy do głowy – myśliwi hodują dziką zwierzynę tj ‘’gospodarują’’ jej populacją w celu uciechy własnej z polowań, i oto wielka tajemnica wiary racjonalnej gospodarki łowieckiej. W wyniku czego szkody ponosi rolnictwo, i środowisko przyrodnicze, temat wielokrotnie wałkowany i opracowany choćby tutaj w tekście Jak łowiectwo niszczy rolnictwo .

dsc00924_jpg

W innej książce, pt. ‘’Gospodarstwo łowieckie’’ na stronie 355 natrafiam na inny ciekawy fragment: ‘’Strzał oddany do zwierzyny musi zapewniać możliwość dokładnego trafienia jej, zabicia i podniesienia (odszukania). ”  A przecież takiemu stwierdzeniu przeczą jatki jakie odbywają się podczas polowań zbiorowych, kiedy przerażona, pędzona zwierzyna przeskakuje na leśnym dukcie często przez ułamki sekund, i nie możliwości dokładnego wycelowania, ani rozpoznania kondycji takiego zwierzęcia. W dodatku celować trzeba nieco przed zwierzę będące w pędzie, co daje ogromny margines błędu i postrzałów. Ale nie martwcie się – etyka myśliwska nakazuje przecież etyczne dochodzenie postrzałka w pakiecie. Zwierzę na pewno jest tego powodu przeszczęśliwe i wdzięczne.

Teraz przyjrzymy się kilku wybranym zasadom ujętym w zbiorze omawianej etyki, jako punktom martwym, które poza figurowaniem na liście nie mają żadnego umocowania w rzeczywistości. A więc po kolei :

3. ‘’ Myśliwy nie ogranicza swego udziału w łowiectwie wyłącznie do wykonywania polowania. Troski o hodowle i ochronę zwierzyny nie pozostawia kolegom. Wykonując polowanie i inne czynności związane z gospodarką łowiecka ma na względzie dobro przyrody ojczystej, jej zachowanie dla przyszłych pokoleń, wykazuje dbałość o środowisko przyrodnicze człowieka i równowagę ekologiczną.’’

Powinno brzmieć – ma na względzie dobrostan własny i osobiste korzyści, wykazuje niedbałość o środowisko przyrodnicze, i dokonuje deregulacji równowagi ekologicznej.

4. ”Myśliwy nie szuka w uprawianiu łowiectwa korzyści materialnych, myślistwo bowiem nie może być środkiem do ich osiągania. Najcenniejszą korzyścią myśliwego jest obcowanie z przyroda oraz doznawanie przeżyć łowieckich i radości w gronie braci myśliwskiej.”

~ Hmm. Ciężko się wypowiedzieć, jako że myśliwi zarabiają na sprzedaży pozyskanych przez siebie trofeów, często na skłusowanej dziczyźnie, a rzecznik PZŁ twierdzi, że poluje, bo pragnie karmić swoje dzieci ‘’zdrowym’’ mięsem. Czy to nie czerpanie korzyści.  Zarabiają też na hodowli zwierzyny i ‘’sprzedaży odstrzałów’’ ,a takie Biura polowań umożliwiające polowania za granicą, na gatunki w Polsce ściśle chronione lub zagrożone wyginięciem, to żyła złota dla twórców takiego ‘’biznesu’’, o przepraszam turystyki łowieckiej, chyba tak to nazywają.

9. Przebywając w łowisku myśliwy okazuje szacunek dla pracy rolnika i leśnika. Swoim zachowaniem stwarza atmosferę wzajemnej życzliwości.  🙂  Zwłaszcza wtedy, kiedy zostajesz wygoniony z lasu, bo jaśnie pan odbywa polowanie. Albo musisz wysłuchiwać pretensji, że w ogóle śmiałeś skorzystać z walorów i zasobów przyrodniczych lasu.  Szacunek do pracy rolnika i leśnika? Boże… Interesy gospodarki łowieckiej stoją w sprzeczności z interesami rolników, i często celami leśnictwa, tak więc o żadnym poszanowaniu mowy być nie może. Zwłaszcza rozjeżdżanie zasiewów samochodem terenowym , to też pewnie taki wyraz szacunku. 

16. Myśliwy nie powoduje w łowisku nadmiernego niepokoju.

Nie wiem, czy ten punkt nie jest najbardziej tragicznie śmieszny ze wszystkich. Przecież myśliwy każdym działaniem związanym z polowaniem, wywołuje w ‘’łowisku’’ niepokój, obojętnie czy oddał strzał, czy dochodzi postrzałka z psem, czy tropi zwierzę przemieszczając się przez niedostępne gąszcze leśne.  Czy uczestniczy w polowaniu zbiorowym z hałasującą naganką.  Skala wywoływanego niepokoju i płoszenia, przekracza dosadnie to, co wywołać mógłby tabun nieobeznanych z zachowaniem w lesie ‘’mieszczuchów’’.  Przykład martwego zapisu.

22. Poszanowanie i godne obchodzenie się z odstrzeloną zwierzyna świadczy nie tylko o kulturze myśliwego, ale także wyraża jego szacunek do przyrody.

Czyli tak… nie istotne ile cierpienia zwierzętom, oraz ile chaosu wprowadziliśmy do ‘’łowiska’’, bo rozgrzesza nas zapis o godnym obchodzeniu się z odstrzeloną zwierzyną i dopełnienie łowieckich ceremoniałów typu pokot, złom, ostatni kęs. Szacunek do przyrody? Jeśli samo polowanie jest aktem przemocy wobec zwierząt i gwałtu wobec natury, o żadnym szacunku nie może być mowy. Kolejny martwy zapis, którego celem jest łagodzenie sumienia.

23. W czasie polowania myśliwy zachowuje umiar i opanowanie by nie dopuścić , żeby pasja myśliwska nie przerodziła się w zachłanność. Dobry myśliwy – to niekoniecznie ten, który zostaje królem polowania.

Absurd goni szaleństwo, jeśli wezmiemy pod uwagę, że w środowisku łowieckim powodem do dumy i pochwały jest liczny pokot. Dziesiątki strzelonych zajęcy, lisów i bażantów, dzików czy jeleni – to nie jest zachłanność? Zwłaszcza w odniesieniu do zwierzyny drobnej, na którą nie ma żadnej potrzeby ani uzasadnienia, by polować.

24. Myśliwy umie wstrzymać się od strzału, jeżeli okoliczności wskazują na brak szansy ucieczki zwierza lub podniesienia strzelonej sztuki. Powstrzymuje się również od dania strzału do zwierzyny w przypadku wątpliwego własnego pierwszeństwa.

Patrz polowania zbiorowe i ponad 30 % postrzałków. Patrz polowania lisie na stogach, gdzie otoczony przez kordon 10 czy 20 uzbrojonych mężczyzn z pracującymi psami, lis w stogu na pewno ma szansę ucieczki… Nawet jeśli uda mu się wyskoczyć i gnać przez otwartą przestrzeń pola, i tak natychmiast kilka strzałów osadza go w miejscu.

27. Myśliwy dba o bezpieczeństwo na polowaniu. Poluje zawsze ze sprawdzoną bronią, zna jej cechy techniczne. Jest świadom swych umiejętności strzeleckich, które stale doskonali.

Patrz zakładka Wypadki / przestępstwa.  Ostatnio zdarzył się wypadek, kiedy za dnia na polowaniu zbiorowym, myśliwy jak twierdzi pomylił kolegę z dzikiem trafiając go w brzuch. Wypadków takich, ze skutkiem śmiertelnym lub okaleczeń notujemy średnio kilkanaście każdego roku.  Często też podczas polowań strzelcy zajmują niewłaściwe stanowiska, tj na wzniesieniach lub w zagłębieniach terenu, na co nie zezwala regulamin polowań.

32. Ograniczając liczebność szkodników w łowisku myśliwy wykazuje szczególna rozwagę oraz unika zatargów z miejscową ludnością.

‘’Piękny’’ ten zapis ukazuje relikt starego podejścia skrajnie antropocentrycznego, gdzie nadrzędnym elementem ‘’dbania’’ o środowisko przyrodnicze jest interes człowieka.  Jak wszystkim przyrodnikom i ekologom wiadomo, przyroda nie zna pojęcia ‘’szkodnika’’. Wszystko istnieje po coś, i służy zachowaniu pewnych cyklów, które my z perspektywy krótkiego ziemskiego życia, niekoniecznie pojmować musimy. A zatem według powyższej zasady, myśliwy może do woli tłuc lisy, kuny, tchórze, jako ‘’szkodniki’’ ograniczające mu liczebność łownej drobnicy, przez co sam ma mniej do upolowania. Oczywiście w zgodzie z kalendarzem polowań… Zapis pochodzi jeszcze chyba z czasów, kiedy jako szkodniki traktowano ptaki krukowate i drapieżne, również niemiłosiernie strzelane, ‘’zgodnie z etyką’’, dla hołubienia interesu człowieka, ze skrajnym brakiem znajomości zależności w środowisku przyrodniczym. Zresztą nawet teraz, na forum dziennika łowieckiego większość myśliwych wyraża ubolewanie, że nie można do jastrzębi , czy kruków strzelać ani ich tępić.  Poniżej kilka przykładów.

14963463_565708366958308_675588105_o

15007962_565709430291535_1383118950_o

14954533_565712543624557_1117117571_o


33. Wątpliwości związane z zachowaniem etyki myśliwy rozstrzyga we własnym sumieniu zgodnie z prawem i zwyczajami łowieckimi.

Czyli hulaj dusza, ‘’wolnoć tomku’’ , wszystko zależne od interpretacji i stopnia moralności popełniającego ewentualne wykroczenie wobec zasad etyki. Genialne, prawda. Ostatni ten zapis uzasadniał by ogrom patologii przejawiający się w nie etycznych zachowaniach wobec zwierząt.

Pominięte punkty zawierają wskazówki odnośnie postępowania co do pracy na rzecz PZŁ, koleżeństwa i wzajemnego traktowania, czy sporów podczas polowań. Pominiemy je tutaj, choć z tymi rzeczami także bywa różnie. Przykładem niech będzie Samobójcza śmierć Diany, kiedy  to myśliwi szykanami w kole łowieckim, doprowadzili własną koleżankę do popełnienia samobójstwa. Więcej przykładów łamania koleżeńskiej etyki można znaleźć w  opracowaniu Przestępstwa, nadużycia i patologia w PZŁ , lub na kanale Stanisława Pawluka, myśliwego i dziennikarza śledczego zajmującego się tropieniem patologii w Polskim Związku Łowieckim.  Albo sytuacja z przed 2 miesięcy, kiedy podczas drobnego podziału, oskarżali własnego przewodniczącego zarządu głównego, o bycie agentem SB i donoszenie na kolegów. Takie tam koleżeńskie potyczki w zgodzie etyką 🙂 Więcej, w tym linku. W obronie łowiectwa – myśliwi oskarżają władze PZŁ , o przynależność do komunistycznej służby bezpieczeństwa. 

Etyka, a praktyka.

Etyka myśliwska, jest tego pojęcia totalnym zaprzeczeniem pierwszego słowa, jeśli wziąć pod uwagę definicję, oraz to, czego w praktyce dopuszczają się myśliwi wobec zwierząt.   Jak można szybko się zorientować, ‘’Zbiór zasad etyki myśliwskiej’’ traktuje zagadnienia dobrostanu zwierząt bardzo ogólnikowo, i ani słowa nie ma o takich praktykach, jak polowania zwane norowaniami, gdzie przychodzimy do lisiego domu – nory, zatykamy część wylotów nor kamieniami, a do pozostałych wpuszczamy przeszkolone psy, by walcząc pod ziemią z lisem, rozszarpały gospodarza bezpiecznej dotychczas norki. Ma to dostarczyć myśliwemu emocji łowieckich i jest tak w istocie. Wpuszczony pies, dociera do lisa. Następuje zwarcie, jazgot, walka, szczekanie – słyszane głucho z pod ziemi, można domyślać się tylko co tam się dzieje. Nie wiemy, czy wyjdzie zakrwawiony pies, czy wyskoczy na nas przerażony lis, a może pies przywlecze zabitego lisa, lub polegnie… Wszystko to bardzo podnieca myśliwego. Może myśliwi rzeczywiście uważają , że zwierzę ma wtedy szansę? Ale jaką szansę może mieć nie walczący regularnie lis, wobec specjalnie przeszkolonych do tego celu 2 czy 3 psów? Co na to etyka myśliwska? Głucho milczy, a norowania cieszą się sympatią wielu zwolenników. Oprócz polowań przeprowadza się też konkursy dla pracujących psów, podczas których żywe lisy są trzymane w sztucznych norach, gdzie przerażone są oszczekiwane i podgryzane przez psy. Często ostatecznie przez nie zabijane. I cały proceder ma się dobrze w ‘’etycznym’’ PZŁ.
Więcej o norowaniach przeczytasz pod tym linkiem:
Dramat zwierząt podczas konkursów norowań.

12118957_1501209763535470_1526706651966410817_n

12107142_1501209366868843_6742604292793420635_n

img_0108

Polowania na stogach.
Kolejna odsłona pozbawionych etyki i moralności i choć szczątkowej empatii działań sadystów. Wyobraz sobie, że bezpieczny dom, który zamieszkujesz otacza kordon uzbrojonych mężczyzn. Wpuszczane są przeszkolone do zabijania psy. Jeszcze o tym nie wiesz, choć zmysły informują lisa, że ludzi jest dużo, a bezpieczny dotychczas stóg, obrany za ciepłą ostoję, mieszkanie myszy, lokum idealne, penetrują już psy. Możesz dać się zagryzc wewnątrz, a możesz ‘’wyskoczyć przez okno’’ prosto pod lufy czekających kilkunastu ‘’ bohaterów’’ czekających z naładowaną bronią. Szans ucieczki nie ma, gnając przez otwartą przestrzeń na 90% dosięgną cię kule.
Co na to ‘’Zbiór zasad etyki myśliwskiej?’’ Głucho milczy. Ale ; Dowiedzcie się czegoś o etyce! Myśliwy pozyskuje w zgodzie z nią i zasadami! ‘’ Ehh…
Więcej o tego typu ”polowaniach” w linku poniżej.
Polowania na stogach – wyrafinowana forma chorej rozrywki.

koliber1

dsc_0155
Szkolenie dzikarzy.
Skrótowy zarys praktyki, która polega na szczuciu zamkniętego w zagrodzie dzika przez jednego lub kilka psów, gdzie zwierzę jest przez psy oszczekiwane, ranione i podgryzane. Często na takie zabawy poświęcane są młode dziki, które myśliwi odchowali, kiedy zastrzelili im matkę. I tak całe życie… co ‘’najśmieszniejsze’’ tego rodzaju praktyki są zupełnie legalne, wspierane przez PZŁ, a za skorzystanie z takiej zagrody trzeba płacić, jeśli nie jest to zagroda stworzona ‘’na dziko’’. Więcej o tych praktykach przeczytasz tutaj.
Nie tylko norowanie – szkolenie dzikarzy.

dzikarz3

dzikarz

Postrzałki.
Tutaj etyka myśliwska daje wskazówkę, mianowicie nakazuje ona ‘’możliwie jak najszybsze dochodzenie i dostrzelenie’’ ranionego zwierzęcia.  Etyka nakazuje gonitwę i dostrzelenie… Owo wypaczenie pojęć. Wskazówki milczą natomiast, co do tego co ranne zwierzę czuje, przeżywa i przechodzi, no bo i kto by się tym przejmował? Ważne, że w zgodzie z etyką dajemy wyraz tradycji. A że uszkodzone zwierzę ciągnie po krzakach własne ‘’bebechy’’, krwawi, ledwo dyszy , uchodzi przed psami, zalega, znowu zrywa się po zbliżeniu pogoni – dajcie spokój ekooszołomy, przecież to etyczne. Więcej na temat postrzałków przeczytasz w tekście  Postrzałki na polowaniach  Zresztą myśliwi z takich sytuacji zdają się czerpać jakąś sadystyczną radość i podniecenie, czy też jak to mówią ”emocje łowieckie”, co udokumentowaliśmy w powyższym artykule.

p1050451

Okresy polowań – etycznie mordujemy zwierzęta podczas sezonów rozrodczych.

Dla większości może będą szokiem poniższe informacje, a myśliwi aspekt ten wypierają w ogóle ze świadomości. Jako przyrodnikowi, miłośnikowi natury i niedoszłemu myśliwemu nie mieści mi się w głowie taki wymiar postępowania. Ale tak jest skonstruowany kalendarz myśliwski , pozwala na to, a sami myśliwi, którzy ów stan wypracowali, nie widzą w tym nic zdrożnego, bo liczy się to, by każdego miesiąca w roku, było na co zapolować. Jak to, ten ‘’dbający o zwierzynę’’ , ‘’ jedyny słuszny miłośnik natury’’ zabija zwierzęta w okresie rozrodczym? Tak, i nawet przy tym nie mrugnie…Ba, nawet jest to szczególna okazja do zabijania zwierząt, jako że w tym czasie są mniej ostrożne, i łatwiej je upolować. Można też o wiele łatwiej je oszukać, np. Wabiąc jelenia naśladując jego godowy ryk – zwierz sam przyjdzie pod lufę. Albo lisa, naśladując jego skolenie podczas cieczki, można też bardziej etycznie ‘’na głód’’, czyli wabić piskiem myszy. Podobnie wabi się kozły saren w rui, na pisk sarniej kozy.  Myślicie może, że takie praktyki są powielane może przez nielicznych myśliwych, pogardzanych przez resztę kolegów? Absolutnie nie. W tym środowisku, takie podstępne oszukiwanie zmysłów zwierzęcia nazywane jest wspaniałą sztuką, tradycją i organizowane są nawet konkursy mające tą’’sztukę’’ udoskonalać i pielęgnować.
Jeśli chodzi  zabijanie podczas okresów rozrodczych lista jest długa, aż zdumiewająca. Głównymi ofiarami są jelenie podczas rykowiska, gdzie odstrzeliwane są często tylko dla trofeum, rykowisko jest rozganiane i przeszkadza się jeleniom w każdy możliwy sposób. Czy takie zachowania wobec zwierząt nazwiemy etycznymi? Myśliwi pewnie tak,i jeszcze dodadzą, ‘’dowiedzcie się czegoś o etyce łowieckiej’’ 😦

Lisy podczas cieczki – tutaj z premedytacją wykorzystuje się godowy szał zwierząt, łącznie z wabieniem, a okres ten jest jeszcze okazją do chwalenia się wynikami licznych polowań, jak możemy przeczytać czasem w ‘’Braci Łowieckiej’’ jeden z myśliwych chwalił się wymordowaniem aż 4 psów i jednej suki lisiej na jednym polowaniu, i bardzo był z tego dumny.  Na filmie poniżej przykład takiego chorego pseudo myślistwa z wykorzystaniem metody wabienia.

Dziki podczas huczki – tak, one także nie mają taryfy ulgowej, zwłaszcza, że według kalendarza cały rok można strzelać do warchlaków, wycinków i przelatków, dziczej niedoświadczonej młodzieży. Można też zabijać i karmiące lub prośne lochy, część myśliwych nie widzi nic złego w takim postępowaniu, co pokazywaliśmy tutaj. Mordują ciężarne lochy, warchlaki – etyka po myśliwsku. 

Daniele w czasie bekowiska. Znowu rozpoczęcie okresu godowego zwierząt, startuje zgodnie z kalendarzem, z okresem polowań na nie.  Daniele jako gatunek wprowadzany tylko do celów polowań w obwodach łowieckich traktowane są bez litości, jakby prywatne bydło na rzez. A kalendarz i ‘’etyka’’ dopuszcza nawet strzelanie do cieląt i łań, podczas bekowiska. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj. Polowania na Daniele – myśliwi zabijają w okresie godowym. 

Kozły saren w rui.
Połowa maja to ten okres, kiedy kozy saren wydają na świat młode.  Następnie w lipcu i sierpniu trwa ruja, czyli okres godowy tych zwierząt. Od 11 maja, przez cały ten czas można jednak polować na kozły, (bo oczywiście ‘’selekcja’’ – brednia mająca na celu uzasadnić zabijanie), można więc płoszyć dowoli strzałami kozy z młodymi i przeszkadzać zwierzętom w zachowaniach rozrodczych. Przecież tak napisano w kalendarzu myśliwskim, więc żaden z myśliwych nie będzie się zastanawiał jak jego hobby przyczynia się do utrudniania życia zwierzętom, tylko chwyci za strzelbę i pobiegnie w las, w zgodzie z etyką płoszyć wszystko co żyje. Na rogacze także poluje się wabiąc, naśladując pisk sarniej kozy, otumanione podniecone zwierzę podchodzi wprost pod lufę,i…. baaach! Pozyskany w zgodzie z etyką i zasadami. Można to zobaczyć na poniższym filmie.

Muflon – I ten gatunek, który zawitał do nas w 1901 roku – został sprowadzony i jako gatunek nie rodzimy traktowany jest jak użytkowe bydło łowne. Ruję Muflony zaczynają w październiku, a okres polowań na nie zaczyna się także…od 1 pazdziernika.

imag0514

Stwierdzenie więc, że myśliwi uwielbiają prześladować zwierzęta podczas okresów rozrodczych, nie będzie wobec powyższych nadużyciem. Gdyby porównać okresy polowań wszystkich zwierząt z ich czasami rozrodu, podobnych smaczków można by znaleźć więcej. A jak bywało dawniej?
Niegdyś myśliwi mogli i ‘’czerpali przeżycia z obcowania z naturą’’ podczas strzelania do głuszców i cietrzewi na tokowiskach. Strzelanie do najlepszych kogutów przyczyniło się do zubożenia puli genowej, rozganiania tokowisk, no ale liczyły się przecież doznania myśliwego, który najpierw posłuchał ‘’grającego’’ ptaka, a potem zastrzelił go dla trofeum. Strzela się też do zacielonych czyli ciężarnych łań oraz kóz zwierzyny płowej, no bo tak dopuszcza kalendarz myśliwski…Więcej o  Głuszcach i Cietrzewiach przeczytasz tutaj.
Polscy myśliwi zabijają chronione ptaki. 

Do niedawna myśliwi mogli też polować na słonki podczas wiosennych lotów godowych ‘’ciągów’’, na szczęście po wejściu do UE przepisy wymusiły rezygnację. Mogą za to jeszcze strzelać podczas ciągów jesiennych. Więcej o polowaniach na słonki pod poniższym linkiem. Zabijanie Słonek – czego się nie robi dla przyjemności. 

Nęciska.
Czy trzeba wyjaśniać czym są? W skrócie, odpady z gospodarstwa domowego, spleśniałe pieczywo czy wiele innych nie mających prawa być wyrzucanych w lesie odpadków, są składowane w miejscach niedaleko ambon.  Myśliwy wabi, nęci pokarmem zwierzę, a następnie posilającemu się strzela etycznie w serce. Według prawa na nęciskach można polować tylko na dziki i drobne drapieżniki, jednak jak pokazuje praktyka ofiarami padają także sarny i jelenie. Często tworzy się też nęciska ‘’wielozadaniowe’’ , mające przywabić rozmaite zwierzęta, stąd na jednym nęcisku można spotkać czasami i siano, marchew, buraki, jednocześnie odpadki mięsne oraz rybne. Zwierzęta nie odróżniają paśnika (miejsca przy którym się dokarmia, ale nie wolno strzelać ) od nęcisk, i padają ofiarą wypaczonego postrzegania przez myśliwych ‘’etyki’’. Bowiem z rozmów jakie z nimi przeprowadziłem, wynika, że takie nęcenie postrzegają oni jako element etycznego łowiectwa, jako, że mają wtedy sposobność oddania celnego strzału do nieruchomego zwierzęcia, co minimalizuje ryzyko postrzału i cierpienia zwierzęcia. Więcej o nęciskach w artykule Jatka na nęciskach & propaganda oraz Poczynania myśliwych w lasach  Widoki jak na zdjęciach poniżej, są bardzo częste w lasach, tam gdzie myśliwi bawią się w prowadzenie swojej ”racjonalnej gospodarki łowieckiej”.

marchreka

12654331_655635641242613_1999281431296267105_n

11150727_829034490519392_8687511911770402351_n

14362673_1156077937771283_5628668915635810441_o

Polowania zbiorowe.
Szczerze, nie wiem jak można robić coś takiego zwierzętom, i bredzić przy tym o etyce, oraz tradycji, czy tam poszanowaniu przyrody. To jest hucpa jakiej mało. Naganiacze idący z hałasem przez las, krzyczący, stukający, zachowujący się jak najgłośniej, psy puszczone luzem – czyli wszystko to, czego robić w lesie się nie powinno, lub nawet nie wolno. Wyraz harmonijnego współistnienia z naturą? Tak twierdzą. Następnie zwierzęta są wypłaszane ze swej ostoi i uciekając przed naganką, pędzone są na linię strzelców, którzy siedzą sobie wygodnie na przenośnych taborecikach. Bohaterstwo i wyczyn! A potem ognisko w lesie i biesiada, bywa i tak. Ciąg dalszy hałasu i płoszenia.  Las jest po takim ‘’pieszczeniu’’ przez myśliwskich miłośników natury inaczej, przez tydzień jest jakby wymarły, i nie trzeba wspominać, że płoszone są też gatunki chronione przy takiej okazji.  Zacytujmy może byłego już myśliwego, Marcina Kostrzyńskiego który w takich polowaniach uczestniczył, i oto jak malują się one w jego ocenie:
Polowania zbiorowe są szczególnie okrutną i nieefektywną formą polowania. Obojętnie czy dotyczy to polowań z naganiaczami w lasach , czy na lisy przy stogach. Wyczerpują one wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami. Przede wszystkim zupełnie nieracjonalne i okrutne, spełniające wszelkie znamiona znęcania się nad zwierzętami są polowania zbiorowe. Jest to nieporozumienie pod każdym względem. Polowanie takie służy tylko do tego, aby zaspokoić rządzę zabijania. Aby strzelić do biegnącego zwierzęcia, trzeba zupełnie inaczej celować – strzela się przed biegnącym zwierzęciem, aby kula zdążyła do niego dolecieć. Powoduje to, że margines błędu jest kolosalny! Liczba rannych zwierząt i cierpienia podczas takich polowań jest niewyobrażalna. Sam system, w którym nagonka wchodzi w las, przegania te zwierzęta z ich ostoi, jest okrucieństwem.
Podczas polowań zbiorowych zdarza się patroszenie konających zwierząt. Widziałem to. Myśliwy ustrzeli zwierzę, koledzy czekają, nie ma czasu, robi się szybko, byle jak.
Jednak nie ma się co łudzić, myśliwi ze zbiorówkami tak łatwo nie odpuszczą. To doskonała okazja do biesiady, imprezy, spotkania towarzyskiego zakrapianego obficie alkoholem po polowaniu, co mamy udokumentowane na wielu zdjęciach.

rrrrr44433333

32222

rrrrr44433322

Ciężko nawet podsumować to wszystko, bo ogrom wypaczenia fałszywie pojmowanej etyki czy, ‘’moralności’’ przekracza zrozumienie, tudzież możliwość pojmowania przez zdrowego na umyśle człowieka.  Myśliwi jednak, głęboko w swoją etykę albo wierzą , albo ‘’strzelają’’ tym ‘’argumentem’’ na zasadzie wytrenowanego frazesu, nie zastanawiając się nad czymkolwiek.  A my lubimy się zastanawiać i drążyć, i żaden temat nam nie straszny.  Jak znam życie, jeśli jakiś myśliwy przeczyta ten tekst, będzie trząsł się ze śmiechu, no bo przecież, ‘’O ci nawiedzeni zieloni, jacy śmieszni, nie wiedzą o czym bredzą’’. Albo kim jesteśmy, by oceniać, co jest etyczne, a co nie. Może jednak kimś odpowiednim. Może zagłuszonym sumieniem. Ponieważ nie ulegliśmy od najmłodszych lat indoktrynacji i propagandzie.  Myśliwy mówiąc czy pisząc o etyce, może rzeczywiście wyobraża ją sobie jako coś wzniosłego, w końcu całe życie tyle o niej słyszał, a postępowanie takie czy inne wpajano mu jako etyczne. Kto by się oparł? Z takiego snu ciężko się przebudzić, choć niektórym się udaje. Stają wtedy po naszej stronie, inspirując do tworzenia podobnych wpisów. Inni doskonale zdają sobie sprawię, że cała ‘’etyka’’ to farsa, a pozostała część szczerze w nią wierzy, nie roztrząsając niewygodnych spraw w sposób, jaki my tutaj przedstawiliśmy.

Zabijanie gatunków chronionych i zagrożonych. 
Chciał byś może zapolować na zwierzę objęte ścisłą ochroną gatunkową? Wpisane do czerwonej księgi gatunków zagrożonych wyginięciem? Spróbować pieczeni z cietrzewia?  Żaden problem! Wystarczy, że należysz do Polskiego Związku Łowieckiego i masz pieniądze. Korzystając z rodzimych Biur Polowań, możesz udać się do dowolnego kraju europy i w ramach ”Turystyki Łowieckiej” zapolować sobie na Wilka, Rysia, Niedzwiedzia, Głuszca, Cietrzewia, Kozicę, Świstaka, Żubra… A potem zapłacisz dodatkowo za trofeum, które legalnie przywieziesz do kraju, i powiesisz sobie nad kominkiem jako dowód swego męstwa. A że inne organizacje poświęcają pieniądze, wysiłki i starania , lata pracy dla ratowania tych gatunków? Ciebie to nie obchodzi. Jesteś myśliwym ,byłeś w lesie i wiesz wszystko lepiej. Po co masz słuchać bredzenia jakichś nawiedzonych zielonych oszołomów z miasta. Wilk to szkodnik!
Szczerze, gdybym jednak na to swoje nieszczęście został wtedy myśliwym, gardził bym głęboko takimi kolegami.

14192619_10206729220300472_4773828197473530001_n

polowania-na-slowacji

12g1_24

polowanie-282

997082_815604655161918_8122674065844949595_n

No to zgodnie z życzeniami myśliwych, dowiedzieli się Państwo czegoś o etyce. Mniemam, że, wiedza ta, utwierdzi Was w miłości i zrozumieniu do  myślistwa , oraz poszanowaniu rodzimych tradycji. Oraz mamy nadzieję, że przydługa ta wędrówka po głębiach mitycznej etyki zaszczepi w Was dobre podejście do łowiectwa 😦

___________________________
___________________________

Źródła:

T. Pasławski, A.Haber, S. Zaborowski  ”Gospodarstwo Łowieckie”

T.Pasławski ”Łowiectwo dla Leśników i myśliwych”

Krzysztof. J Szpetkowski ”Podręcznik Etyka Łowiecka”

Zbiór zasad etyki myśliwskiej 
 http://www.konin.pzlow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=112&Itemid=104

Kalendarz Polowań

Zasady wykonywania polowania