Wichury, burze i połamane drzewa – Lasy Państwowe współwinne własnym stratom.

Ostatnio wstrząsnęła nami wszystkimi siła żywiołu i skala zniszczeń jaka dokonała się w plantacjach leśnych. Wstępne szacunki LP mówią o ponad 7 mln „zmarnowanych” m³ drewna. Zginęli też ludzie oraz zwierzęta i ten wątek zostawmy. Nie zdarza się to zresztą w historii po raz pierwszy, 15 lat temu w 2002 roku silne wiatry powaliły lasy w Piszu, pozbawiając leśników 2,5 mln m³ drewna. Wniosków jednak nie wyciągnięto… Czy tej tragedii i strat można było uniknąć? Uniknąć z pewnością nie, ale na pewno zmniejszyć straty, gdyby korporacja Lasy Państwowe nie traktowała zbiorowisk leśnych jako plantacji, mających jedynie produkować drewno i surowiec tartaczny.

Lasy mocno przekształcone przez leśników złożone głównie z sosny, stanowiące monokultury są podatne na niekorzystne zjawiska przyrodnicze takie jak silne wiatry.

2017-08-13_150264918111

Głównym zarzutem pobrzmiewających ostatnio w dyskusjach ze strony przyrodników wobec Lasów Państwowych jest sposób prowadzenia gospodarki leśnej, w której dominującym gatunkiem zawsze jest sosna. Ociosana za młodu i wyprofilowana, następnie podczas burz łamiąca się niczym zapałka. Przyrodnicy zgodnie twierdzą, że gdyby odejść od sosnowych monokultur, na rzecz rozwoju drzewostanów mieszanych –liściastych, różnowiekowych straty były, by mniejsze, a las bardziej odporny wobec tego rodzaju zdarzeń. W tym momencie leśnicy złośliwie uśmiechają się z wyższością, bo przecież „Hola, ale w kraju na większości powierzchni mamy ubogie siedliska »borowe«, więc tam nic innego oprócz sosny nie może rosnąć. Heh, ci głupi przyrodnicy, zabierają głos, nie mając pojęcia o gospodarce leśnej…”

I bynajmniej płacz i lament leśników nie wynika tutaj z powodu zniszczenia lasu, śmierci zwierząt czy dewastacji dotychczasowych siedlisk, a, co najwyżej strat „cennego surowca drzewnego”, który to natura raczyła sobie skosić i pozyskać przed czasem i ustalonym wiekiem rębności.  Oczywiście na swoim profilu LP chwalą się, jak to pomagają w uprzątaniu skutków nawałnicy i „szacują straty”. No a co zresztą innego mieliby robić?  Następnym cudownym krokiem będzie za pewne nasadzenie takich samych sosnowych „zapałek”, być może ze znanym już hasłem „1000 drzew na minutę”. 

598e9e42917ab_o,size,1068x623,q,71,h,d1d5c5

Brzoza – złoty środek na bolączki LP ?

Głodne kawałki o ubogich siedliskach sprzedają się rzeczywiście dobrze, wśród masy osób, które o lasach większego pojęcia nie mają. Tymczasem nie jest to wszystko takie proste, jak chcieli by widzieć to państwowi plantatorzy surowca drzewnego. Z kilku gatunków drzew, które na siedliskach ubogich i jałowych mogą rosnąć, szczególnie godna uwagi wydaje się być nasza piękna Brzoza brodawkowata (Betula pendula).  Wymagania glebowe ma niewielkie – może rosnąć właśnie na tzw. „słabych i ubogich” siedliskach, glebach suchych, w miejscach nasłonecznionych. I radzi tam sobie zupełnie dobrze. Brzoza bywa pionierskim gatunkiem zarastającym piaszczyste nieużytki i suche ugory. Ale najważniejsza jest jej inna rola, o czym za chwilę.

suszek

Jak działa las?

W „interesie” zbiorowiska drzew leży wręcz jak największa jego różnorodność, jeśli warunki na to pozwalają. Takie zróżnicowanie powoduje, że las jako całość jest bardziej odporny wobec „szkodników”, zdarzeń naturalnych takich jak wichury, orkany, burze, a nawet pożary. Lasy i drzewa do tego właśnie same dążą – poprzez okresowy żywot najpierw szybko rosnących pionierskich gatunków, które umierając stają się swoim próchnem i materią pożywką dla innych gatunków użyźniając glebę i umożliwiając rozwój kolejnym bardziej wymagającym gatunkom, np. dębom, jesionom czy bukom. To się dzieje samo, mimo że procesy trwają setki lat. I nie są to moje wymysły, te zjawiska opisuje bardzo czytelnie jeden z leśników Peter Wohlleben w swojej książce „Sekretne życie drzew”. Z biegiem lat, lasy same w pewnym zakresie potrafią z pomocą zwierząt i mikroorganizmów przekształcić swoje siedlisko w bardziej żywe i zasobne. Trzeba im jednak na to pozwolić. Z rozmaitych opatrznie pojmowanych względów, nie leży to w interesie nowoczesnej gospodarki leśnej, choć w interesie nasz wszystkich jako ludzkości jak najbardziej – choćby z uwagi na gospodarowanie wodą przez drzewa i oczyszczanie naszego powietrza. 

Zepchnięta na margines brzoza, jest właśnie jednym z takich gatunków. W okolicy w której mieszkam, w niektórych miejscach nasadzone są w szpalerach sosny, przeplatane na tej samej glebie właśnie tak samo posadzonymi brzozami. I to są grunty pod zarządem LP. Może jednak nie są takimi ignorantami? Drzewo liściaste zrzuca liście każdego roku, zapobiegając przesuszaniu gleby, i ubogacając ją w cenne składniki odżywcze. Siedlisko i gleba każdego roku stopniowo będą się poprawiać, mimo, iż Brzoza pochłania szybko duże ilości składników odżywczych.  Ma to jednak sens, o czym za chwilę.  Do tego cała masa drobnych gałązek, łamanych podczas każdego mocniejszego wiatru. Brzoza rośnie szybko, żyje stosunkowo krótko. Około 100 lat, choć najstarszy zanotowany okaz liczy sobie 171. Brzoza brodawkowata znosi gorące letnie upały i bardzo mroźne zimy.  Warto też tutaj wspomnieć o innym gatunku, mianowicie Brzozie Omszonej, która jeszcze lepiej niż brodawkowata współegzystuje z sosnami. Rośnie na wilgotnych, podmokłych, kwaśnych i piaszczystych. Finalnie Brzozy przegrywają rywalizację z innymi gatunkami, gdyż, ‘’wyczerpane’’ szybkim wzrostem umierają. Ale taka jest właśnie rola gatunków pionierskich. Przygotować glebę i odejść, dając dalej działać innym procesom lasotwórczym. Są przystosowane do zasiedlania siedlisk ubogich w składniki odżywcze i wodę. Trzeba tu też wspomnieć, że brzoza jako gatunek bardzo „giętki” znacznie łatwiej radzi sobie z wichurami i burzami, gnąc się nieraz prawie do samej ziemi, zanim ulegnie złamaniu. Co też stawia ją wyżej, od gloryfikowanej sosny. A porównując sosnowe igliwie, które drzewo to wymienia w okresie od 3 do 6 lat igły te przyczyniają się do zakwaszania gleby, i postępującego ubożenia siedliska. Może jednak leśnikom o to właśnie chodzi, by mieć pretekst do uprawy swoich jałowych sośnin? Oba gatunki brzóz traktowane są w leśnictwie jedynie jako „cenna domieszka biocenotyczna”.  Istnieją również i inne gatunki drzew określane mianem pionierskich, przystosowane do szybkiej kolonizacji nowych obszarów, zajmować się jednak nimi w tym wpisie nie będziemy.

1502530626frda0140

 

Sosna kontra Brzoza – porównanie i zastosowanie.

Tutaj znajdziemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, dlaczego to sosna zwyczajna, a nie brzoza jest gatunkiem faworyzowanym przez leśników.
Drewno sosny zwyczajnej stanowi jeden z najważniejszych materiałów budulcowych i wykorzystywane jest powszechnie w meblarstwie oraz stolarstwie. Służy także do pozyskiwania celulozy i jako opał. Niegdyś przeznaczane było na surowiec kopalniakowy i słupy teleenergetyczne. Właściwości drewna sosny zwyczajnej są zbliżone do innych gatunków sosen. Najlepsze właściwości ma surowiec pozyskiwany z drzew w wieku 80-120 lat. Drewno tej sosny jest łatwe w obróbce, żywiczne i niezbyt ciężkie. – czytamy w pierwszym lepszym opisie z Wikipedii. Czyli w zasadzie gatunek ten zaspakaja wszelkie potrzeby człowieka i przemysłu drzewnego. Jest też i rola zdrowotna – od dawna znane są dobroczynne właściwości olejków eterycznych unoszących się w borach sosnowych oraz ich wpływ na nasze górne drogi oddechowe. Widzicie, leśnicy nie tacy straszni. Oni po prostu dbają o zdrowie narodu… lubiącego przecież sięgać po papierosy. Z pędów i igliwia młodych sosen otrzymuje się olejek sosnowy, który następnie wykorzystywany jest do wyrobu syropu działającego przeciwbakteryjnie i wykrztuśnie, przy lekkich nieżytach górnych dróg oddechowych.
Do dużego udziału gatunków iglastych w polskich lasach przyczyniło się również ich preferowanie, począwszy od XIX w., przez przemysł przerobu drewna.  Czytamy na blogu jednego z leśników.

Nieco inaczej ma się rzecz z brzozą. Drewno tego gatunku jest miękkie i charakteryzuje się niewielką trwałością. Już samo to wystarczyłoby za odpowiedź… Jest też podatna na ataki grzybów, ale wykazuje pewną odporność na kwasy. Grzybicze infekcje, bywają pretekstem do ataku owadów i gnicia drzewa. Cechą charakterystyczną jest także praca drewna w zetknięciu z wilgocią. Dobrze wysuszone jednak nie pęka. Pęka za to często na mrozie… Wykorzystywana przy produkcji oklein, płyt wiórowych, a czasem mebli, no i oczywiście jako opał. W lecznictwie znane są dobroczynne właściwości soku brzozowego oraz stosowanie odwaru z jej liści. Dawniej popularne miotły i zastosowanie dekoracyjne.

Użytkowość obu gatunków rozkłada się więc z korzyścią dla sosny, z ludzkiego punktu widzenia. I nawet takie tragedie jak z ostatnich dni, nie są chyba w stanie zmienić podejścia zarządców naszych lasów. Bo po co dopuszczać do polepszania siedlisk? Po co dać naturze działać na swoją (i naszą)  korzyść?  Skoro można prowadzić sosnowe plantacje narażone choćby na gradacje „szkodników” i potem opowiadać jak to leśnicy są potrzebni dla trwałości lasów. Logika leśnika.  Zgodna z interesem własnym zresztą. A można, zamiast łatwopalnych sosnowych monokultur z maślakami, podziwiać świetliste brzozowe zagajniki pełne jesienią różnych gatunków koźlarzy. No, ale co kto lubi. Nie ma co liczyć na dojście do głosu rozsądku, dopóki Nasze Lasy znajdują się pod okupacją „wiedzących lepiej” leśników. Może gdyby wichury poprzewracały wszystko…
Wtedy też pewnie inny winny by się znalazł. Może Obrońcy Puszczy Białowieskiej używający papieru toaletowego?

Widzimy więc, że bajania o „słabych siedliskach borowych” na których tylko sosna może rosnąć są kolejną zasłoną dymną, mającą utrzymać w nieświadomości masy ludzkie. Byle nikt nie dowiedział się, że można inaczej. I nie trzeba być geniuszem, aby wszystko to poskładać do kupy.  Tak jak myśliwi przez swoją rabunkową gospodarkę „zasobami zwierzyny” przyczyniają się do strat choćby w rolnictwie, tak uplątani w powiązane interesy leśnicy robią to samo, generując straty na wielu innych płaszczyznach.  I wszystko pod hasłem „racjonalnych gospodarek” oczywiście.

z22225347Q,Suszek--Skutki-burzy-w-powiecie-chojnickim

Nastawiona na zysk z wycinki i sprzedaży drewna korporacja ma jednak w nosie opinię przyrodników, biologów, ekologów, bioróżnorodność oraz bezpieczeństwo ludzi i zwierząt. Za niekompetencję leśników zapłacimy wszyscy, gdyż do usuwania skutków żywiołu zatrudnione zostają rozmaite służby, utrzymywane z naszych podatków.

Trzeba też pamiętać, że pojęcie „straty i zniszczenia” adekwatne jest tylko w rozumieniu ludzkim. Dla przyrody, mimo zwierząt, które zginęły, tracąc swoje gniazda i dziuple takie zjawiska są szansą na nowy rozwój i rewitalizację takiego monokulturowego drzewostanu. Do czego leśnicy oczywiście nigdy nie dopuszczą. I można ronić łzy nad stratami, obwiniać Boga czy Naturę, dla nas jednak jasnym jest, że winni jesteśmy my sami – poprzez traktowanie lasów jako użytkowych fabryk zaspokajających nasze potrzeby, a w głównej mierze za ten stan podziękować możemy leśnikom. A natura, cóż… zawsze będzie rządzić się swoimi prawami, dając co jakiś czas sążnistego kopniaka w zad demagogom od nauk leśnych. Możemy wyciągać wnioski, a możemy też iść w zaparte, uważając się za władcę przyrody jedynego.  Wtedy „z uśmiechem” spojrzeć można na zdjęcia z tego artykułu. Gorzka to jednak „satysfakcja”.

Same Lasy Państwowe oficjalnie przyznały się niedawno z dumą w poście zamieszczonym na swojej stronie, że dla nich las to coś jak grządka marchwi czy buraków. Można by rzec, że dopóki w korporacji panują takie poglądy, nie powinni oni ronić ani łzy nad utraconym surowcem i „zniszczonymi siedliskami”. I to chyba będzie najlepszą puentą.

20638024_1565176956890950_5921534032368354755_n
I te ”gonne” piękne sosny skończyły jak na zdjęciach powyżej. Zabijając przy okazji ludzi. Tymczasem w Puszczy Białowieskiej trwają od miesięcy zakazy wstępu do lasu, uzasadnione ”względami bezpieczeństwa”. Trwają mimo pięknych letnich dni i dostępu do prognozy pogody każdego z nas. Ale to już inna historia. 

Czytaj więcej:

Lasy dla kasy – Współczesne łowiectwo trzeba stworzyć. Wywiad z leśnikiem. 

Lasy Państwowe oceniane tragicznie – Oburzeni internauci wystawiają opinię. 

Spustoszenie i wycinki drzew na terenach ostoi zwierząt. 

========================================
========================================

Źródła:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Monokultura_sosnowa

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sosna_zwyczajna

http://www.penny.pl/porady/brzoza-abc-drewna-brzozy/

http://www.zielonyogrodek.pl/lisciaste/brzoza-brodawkowata

http://lenartpawel.pl/glowne-gatunki-lasotworcze-w-polsce.html

„Sekretne życie drzew”,  Peter Wohlleben

Reklamy

Lasy Państwowe oceniane tragicznie. Oburzeni internauci wystawiają opinię.

Kilka dni temu w sieci zawrzało, kiedy facebookowa strona Lasy Polskie zachęciła internautów do wystawiania opinii na profilu LP, w kontekście działań w Puszczy Białowieskiej i ogólną kondycją zarządzania naszym majątkiem narodowym jakimi są lasy. Jeszcze Lasy, bo jak tak dalej pójdzie LP pozostanie w nazwie chyba tylko „Państwowe”. Trudno zresztą lasem nazywać sosnowe monokultury ciągnące się kilometrami. W każdym razie walka na opinię i argumenty trwa dalej na osi czasu Lasów Państwowych. Wydaje się, że do wystawiania sobie wzajem pięciu gwiazdek zatrudniona została nawet młodzież z techników leśnych i cały uśpiony elektorat korporacji. Zmobilizowani w jednej z zamkniętych grup, nie ustają w ocenianiu strony swego chlebodawcy na 5. W żenujący sposób leśnicy próbują bronić zmarnowanej dawno reputacji, no ale to zrozumiałe. Co do tejże reputacji to taki przykład z ostatnich dni – drzewa z gniazdami Bielika oznaczone do wycięcia. Udało się ocalić i wyznaczyć strefy ochronne tylko dzięki czujności ornitologów.

bez tytułu34343332

bez tytułu34343

19510423_2081038545456928_4743847054947782319_n19510354_2081038555456927_9167938284521187162_n

Tyle tytułem wstępu i już ten „mały” przykład pokazuje czym jest dla przeciętnego leśnika las oraz gdzie ci panowie mają zamieszkujące tam zwierzęta i bioróżnorodność. Tak, dokładnie tam… Bo las to przecież uprawa i hodowla surowca ekologicznego oraz racjonalne użytkowanie zasobów, rzecz jasna w interesie nas wszystkich, bo stoły, krzesła i komody – więc ”pseudoekolodzy” buzia w kapeć i siedzieć cicho. Jak widać „wyssane z palca” zarzuty o wycinaniu drzew z gniazdami ptaków w okresie lęgowym, mają solidne umocowanie w rzeczywistości. I pomyśleć, że to widoczne gniazdo dużego ptaka. A co z gniazdami drobniejszych mysikrólików, rudzików, sikor czy pełzaczy, kiedy wjeżdża harvester? Operator w kabinie, nie usłyszy żałosnego kwiku piskląt i przerażonych ptasich rodziców. Tnie dalej. Zgodnie z zaakceptowanym planem urządzania lasu i limitem pozyskania drewna.

Za co oburzeni internauci oceniają Lasy Państwowe?

Powodów do wystawienia jedynki, jest bardzo wiele, skupmy się na najważniejszych, które zawarliśmy w poście jako uzasadnienie na stronie Nie podaję ręki myśliwym – Społeczna kampania informacyjna 

– Za dewastację i zniszczenie cennych przyrodniczo obszarów;

– Za rabunkowe wycinki w ramach pomylonej pseudo-gospodarki po płaszczykiem    planu urządzania lasu;

– Płoszenie i straszenie zwierząt podczas „prac leśnych”;

– Niszczenie gniazd i lęgów ptasich;

– Usuwanie starych cennych drzew dziuplastych;

– Grabież majątku narodowego;

– Nepotyzm, korupcję i układy;

– Wycinkę w Puszczy Białowieskiej;

– Blokowanie powstania Turnickiego Parku Narodowego;

– Spustoszenie w Puszczy Bukowej;

– Napuszczanie straży leśnej i policji na ekologów oraz aktywistów protestujących w Obronie Puszczy Białowieskiej.

Aby potwierdzić powyższe zarzuty, wystarczy poszperać czasem na profilu Lasy Polskie

Na stronie LP nie warto. Zdjęcia kwiatków, roślin, czasem nasadzeń. Takich zdjęć jak poniżej nie uświadczycie. Do bólu przypomina to myśliwych, nagłaśniających akcje wypuszczania bażantów czy zajęcy, dokarmianie, zdejmowanie wnyków czy tworzenie remiz śródpolnych. Albo odstrzały sanitarne. W lasach mamy „cięcia sanitarne”. 
18765670_1335466203188258_4646854836551618479_n16831903_1070153156429750_789118873862961697_n

18403573_1315260521890337_8565036553705281720_n

Sojusznicy myśliwych…. 

Większość leśników jest myśliwymi i poluje. Na stronach pomniejszych nadleśnictw znajdziemy mnóstwo zdjęć z polowań i tego typu „imprez”.  Oba środowiska tworzą z sobą powiązaną klikę, zajmując się od ponad 90 lat dewastacją rodzimej natury. Spotykają się na konferencjach, i wspólnie ustalają strategię dla promocji swej zbrodniczej działalności. I o ile w łowiectwie mamy jakieś „okresy ochronne”, tak pracownicy LP każdego dnia jeszcze gorszych spustoszeń niż całe łowiectwo razem wzięte. Płoszenie zwierząt, niszczenie ostoi, wycinka drzew, cięcia w okresie lęgowym ptactwa, hałas, ogniska, warkot pił i ciężki sprzęt rozjeżdżający na miazgę miękką ściółkę. Potem zręb, trzebież, zrywka, nasadzenia, ogrodzona szkółka przed „szkodnikami” i dawaj od nowa – proces powtarzaj w nieskończoność. I z dumą opowiadaj jak to „dbasz” o lasy, pomstując na innych, że nie mają pojęcia o gospodarce leśnej, bo przecież meble i papier toaletowy. Coś jak myśliwi ze swoim „A mięsko to jecie? A skórzane torebki, paski, buty?!”. Poziom więc ten sam. To środowisko urobione przez szkoły do których uczęszczali, w swej arogancji przekonani o swojej nieomylności (przecież wtłoczono im do głów „hodowlę lasu”, więc się znają, tak trzeba) las traktuje jak swoisty folwark, uprawę, ogródek. Nie kryją się z tym zresztą, bardzo często porównując swoje rabunkowe wycinki drzew, do zrywania marchewki w ogródku… Jest to nieustanny dramat ludzi, zwierząt i roślin, jaki rozgrywa się każdego dnia przy warkocie pił, okrzykach i huku ciężkiego sprzętu. Nie wierzycie – zajrzyjcie na grupy leśników i pracowników leśnych. Oddanie ogromnych połaci leśnych pod zarząd i pseudo-gospodarowanie tej korporacji, to największa tragedia jaka spotkała naszą przyrodę w całej historii Polski. W każdej chwili giną drzewa, często wiekowe, ponad 100-letnie, dziuplaste cuda nie po to abyśmy mieli czym w piecu palić lub tyłek podcierać, a dla zysku korporacji i opłaceniu oraz utrzymaniu wszystkich leśniczówek, ośrodków, nadleśniczych, podleśniczych, pracowników i diabli wiedzą czego jeszcze. Cierpią zwierzęta przeganiane i płoszone ze swych ostoi, niszczone są gniazda ptaków. Nazwa tego szaleństwa brzmi już znajomo – „Racjonalna gospodarka leśna”.

17758541_1141276862661966_673789978145824292_o19429823_752026014968625_3718836799594253111_n17800259_629836027211565_3397423948840422121_n

Niektórzy odważyli się mówić. Jeden z leśników, Marcin Kostrzyński o tym co wyrabia się w LP pisze tak:

„To co zrobili leśnicy jest największą katastrofą ekologiczną w powojennej historii Polski. Lasy są zdewastowane. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia satelitarne. Jest to jedyna grabież majątku narodowego widoczna z kosmosu.Las – jako ekosystem – bez leśników poradzi sobie znakomicie. Tną dla kasy. Traktują drzewostany jak bankomat, gdzie sami ustalają limit wypłat. A starych drzewostanów zaczyna już brakować.  Łowiectwo z całą pewnością niszczy bioróżnorodność. Oczywiście leśnicy niszczą ją w znacznie większej, przemysłowej skali. Leśnik wchodzący do lasu nie widzi drzew, tylko banknoty, po które wystarczy się schylić. Leśnicy w tej chwili nie interesują się niczym innym, jak produkcją surowca drzewnego. Chodzi o wyprodukowanie i sprzedaż surowca tartacznego. Reszta to zbędne zawracanie głowy.”

Źródło:

Lasy dla Kasy – Wywiad z Leśnikiem

Las poradzi sobie sam 

18278403_10213429807599181_587603846305605441_o

„Leśnicy i ministerstwo boją się, że jeśli »odpuszczą« Puszczę, to obywatele upomną się o resztę obiektów cennych przyrodniczo, wyłączając je z obszaru ich jurysdykcji. Niszcząc do cna Puszczę Białowieską, w sposób długoterminowy dbają o swoje interesy. Nadal do woli będą mogli eksploatować ją jak lasy gospodarcze i dzięki temu rok w rok zabijać około 1500 puszczańskich zwierząt. I może właśnie o to chodzi.

W Polsce prawie każdy leśniczy jest też myśliwym. To wcale nie paradoks, jeśli zastanowimy się, na czym rzeczywiście polega ich praca: jako funkcjonariusze korporacji Lasy Państwowe zajmują się nie tyle dobrostanem przyrody, ile zarządzaniem gospodarką leśną i łowiecką. Innymi słowy, sprawują kontrolę nad produkcją drewna oraz mięsa. Zarówno jedno, jak i drugie trzeba najpierw wyhodować. W tej logice las to przede wszystkim źródło surowców. O ile ze sprzedaży drewna zyski czerpie głównie korporacja Lasy Państwowe, o tyle dochód ze zbytu dziczyzny trafia w większości do prywatnej kieszeni myśliwych.”

~ Mówi Zenon Kruczyński w wywiadzie dla Gazeta.pl – Były myśliwy : Walka z Kornikiem Drukarzem jest tak samo szkodliwa i zbędna jak myślistwo. 

16425944_1337116519675209_4789697650553795751_n
Wyręby i zwózka drewna odbywają się nie tylko latem czy wiosną, ale także jesienią i zimą. Trudno o spokój w ostojach… Zwierzęta przenoszą się więc na tereny polne, do zadrzewień i remiz, gdzie znajdują choć trochę spokoju, jednak nie pozostaje to bez wpływu na szkody w uprawach rolnych.
18423052_231300494021939_6708457564158384666_o18813670_1349397571833781_813513352562650859_n

Spór o Puszczę Białowieską, gdzie Lasy Państwowe ukazały w pełni swoje niszczycielskie oblicze ma też drugie dno. Leśnicy obawiają się utraty stanowisk pracy i zarobków. Wygodniej jest przecież wycinać i eksploatować gospodarczą część Puszczy, czyli robić to do czego zostało się wyszkolonym. Po objęciu całego areału Parkiem Narodowym, każdy z leśników mógłby przecież pracować jako przewodnik, ale… Jak ktoś, kto wyznaje, że las trzeba sadzić, hodować, uprawiać, bo tak bozia kazała, miałby opowiadać o naturalnym odnowieniu, odwiecznych procesach w przyrodzie, dynamice lasu – skoro nie dość, że w to nie wierzy, to jeszcze nie ma o tym pojęcia? A, że las poradzi sobie sam jest czymś oczywistym i doskonale o tym wiedzą. Boją się, że gdy społeczeństwo na własne oczy zobaczy piękno i dzikość rozkwitającej Puszczy, upomni się i o inne cenne przyrodnicze obszary. Leśnicy uważają, że mają pojęcie o lesie… to brzmi jak kiepski żart. Wiedza na temat uprawy i hodowli drzew w rządkach ma się nijak do wiedzy o prawdziwym mozaikowym i różnorodnym lesie. W czasach powojennych masowo nasadzano widoczne i dzisiaj monokultury sosnowe, bo tak było najprościej. Sosna stosunkowo szybko osiąga wiek rębny, i jest łatwa w uprawie, można ją utrzymać na ubogich glebach. Takie plantacje cechuje bardzo mała bioróżnorodność, podatność na „szkodniki” oraz pożary. Ale wygodniej się ścina i pozyskuje drewno. Leśnicy argumentują, że oni już teraz wiedzą jak ważna jest bioróżnorodność, dlatego starają się dopasować skład gatunkowy drzew do siedliska. Lamentują, że oceniać dawnych leśników, to jakby mieć pretensje do chirurga sprzed 80 lat, że nie potrafił przeszczepić serca. OK, tylko ile jeszcze błędów i „nauki”, kiedy konsekwencje takiego czy innego prowadzenia lasu trwają dziesięciolecia, a pewne zmiany często są już nieodwracalne? Jeśli znajdziecie się kiedykolwiek w monokulturze sosnowej z pewnością ją rozpoznacie. Niezbyt stare, strzeliste smukłe pnie posadzone w rządkach. Dolnych gałęzi brak. Dlaczego? Ano leśnicy ogołacają z nich drzewka za młodu, aby łatwiej im było poradzić sobie ze ściętym drewnem do wywozu. Jeśli natomiast dane Wam będzie spotkać prawdziwą sosnę, nie potraktowaną „opiekuńczą” ręką szkodnika lasu, ujrzycie gruby pień, pełen rozchodzących na bok rosochatych gałęzi, pięknych i poskręcanych. Takich drzew często jednak ze świecą szukać.

19453128_1408443619245140_1753217170871187517_o.jpg

Warto też wspomnieć tutaj o sławnej już majówce w Toruniu coś jakby „ekologicznym forum leśników”, podczas której mówiono o osobach chroniących przyrodę, że to Zieloni Naziści, którzy chcą przejąć władzę nad światem. Już nie mogę się tego doczekać…

Pisał o tym portal OKO.press :
https://oko.press/ekolodzy-zieloni-nazisci-ktorzy-chca-przejac-wladze-nad-swiatem-czyli-lasy-panstwowe-u-o-rydzyka/

18342450_1440374329354769_6822288725038144376_n19466655_1380237305345901_8099186566860108541_o
Zachęcamy zatem do wystawienia opinii na profilu Lasów Państwowych w postaci jednej gwiazdki. Niech to będzie symboliczny gest sprzeciwu, wobec polityki niszczenia i wyzysku kosztem przyrody, która jest dobrem na wszystkich. Choć nie liczcie, że cokolwiek do nich dotrze. Jedyne argumenty to „brak pojęcia o gospodarce leśnej i planach urządzania lasu, stoły, krzesła, wyroby drewniane, papier toaletowy.” Poziom dyskusji adekwatny do stanu argumentów. Można to zrobić pod tym linkiem:

https://www.facebook.com/LasyPanstwowe/

PS. A korporacji LP proponujemy zmianę nazwy. Może Zręby/Wyręby Państwowe? 
Państwowe uprawy i plantacje leśne? Krajowa hodowla sosny? Warto się zastanowić.

Źródła:

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21998407,byly-mysliwy-walka-z-kornikiem-w-puszczy-bialowieskiej-jest.html

https://oko.press/ekolodzy-zieloni-nazisci-ktorzy-chca-przejac-wladze-nad-swiatem-czyli-lasy-panstwowe-u-o-rydzyka/

http://sredzinski.natemat.pl/160985,las-poradzi-sobie-sam

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2016/08/12/lasy-dla-kasy-a-wspolczesne-lowiectwo-trzeba-stworzyc-rozmowa-z-marcinem-kostrzynskim/

18556978_308200022970928_1946444029994504833_n

16426250_1229878203775512_8873935877459415363_n

 

AKTUALIZACJA (04.07.2017, Grindelwald): Niezła heca, chyba Lasom Państwowym nie spodobała się gigantyczna krytyka, jaka padła ostatnio pod adresem. I pod płaszczykiem nienawistnych recenzji zablokowała możliwość dodawania recenzji. W ostatnich dniach ocena strony LP gwałtownie spadała w wyniku dużej liczby negatywnych opinii i miała wynik ok. 3,7.

Nienawistne nękanie – dobre sobie. Przykro LP, ale to swoją butą i arogancją, chociażby w samej Puszczy Białowieskiej, chętnym korzystaniem z przywilejów, które nadaje wam władza, wyzywaniem oponentów od „ekooszołomów”, grożeniem matkom protestującym przeciw waszej rabunkowej gospodarce, że odbierze się im prawa rodzicielskie – zapracowaliście sobie na te „jedynki”.

Screenshot - 2017-07-04 , 13_46_48

Pojawiły się głosy, że fanpage prowadzą ci dobrzy leśnicy z czystej pasji, którzy nie mają na wpływu politykę „góry” i nie zasłużyli na taką nagonkę. Tyle, że nikt nie krytykował owych adminów, tylko bezosobową firmę i jej działania w kontekście Puszczy Białowieskiej / Karpackiej / Bukowej itd. I to firmę jako całość na jej oficjalnej stronie, a nie prywatnych profilach owych adminów.

Może ci admini moralnie nie ponoszą odpowiedzialności za działania GDLP, to jednak dziwienie się, że ludzie są wkurzeni na całą firmę świadczy o oderwaniu od rzeczywistości, a akcje w stylu blokowania możliwości wystawienia głupich gwiazdek na Facebooku tylko wzniecają podejrzenia rosnącej ilości przeciwników. A jak doda się ciągłe robienie ludzi z idiotów, odwracanie kota ogonem i wieczne „wiem lepiej!”, to nie wróżę leśnikom różanej przeszłości. I szczerze nawet mi ich nie żal.