Ratujmy łosie przed masakrą – Zwierzęta w potrzebie

Szykuje się kolejna jatka zwierząt, zaplanowana tym razem przez wiceministra środowiska i przedstawicieli Lasów Państwowych. Mało było wybijania dzików w związku z rozprzestrzenianym przez niedbalstwo człowieka ASF, tak niektórym przyszedł teraz apetyt na łosinę.

Zjednoczone lobby leśników i myśliwych już od jakiegoś czasu stara się uczynić ten gatunek ponownie łownym. Głównym powodem dla którego takie starania są czynione, to ”szkody” w uprawach leśnych wyrządzane przez łosie, co bardzo nie podoba się leśnikom, którzy lasy traktują jak prywatne ogródki do produkcji desek, a nie ostoję zwierząt. Myśliwi natomiast już zacierają łapska na na piękne trofea z rosochów łosich, jak i samą frajdę z polowania. Tymczasem łosie, które przez lata nie doświadczyły na sobie grozy polowań, nie mają odruchu ucieczki przed człowiekiem. To co je czeka, nie będzie polowaniem, a zwykłą jatką, strzelaniem do ufnych i nieruchomych zwierząt.
No, ale przecież głównymi celami łowiectwa jak i ochrony jest przecież odbudowa populacji tylko w celu polowań na nią, następnie wytrzebienie, znowu moratorium i ochrona, przecież na tym polega ”racjonalna gospodarka zasobami przyrody”…

Screenshot - 2015-11-28 , 17_04_18Screenshot - 2017-04-18 , 10_22_56

Po wybiciu dzików w Parkach Narodowych, wciągnięcia szakala złocistego na listę gatunków łownych, Ministerstwo Degradacji Środowiska bierze się za gatunki dopiero co uratowane od zagłady. Teraz kolej na łosie. „Spece” z MŚ ustalili, że „jest ich za dużo”. Nie tak dawno na stronie ministerstwa robiono nagonkę na łosie, obwiniając je za rosnącą liczbę kolizji z autami. Problem w tym, że policja nie prowadzi statystyk z uwzględnieniem poszczególnych gatunków. Dane wzięto więc z sufitu. Myśliwi wniebowzięci. W końcu będzie można zawiesić nad kominkiem trofeum z nowego gatunku. A mięsa ile! Nie będziem już głodować, a i dzieciaczkom uszyje się kurteczki na miarę ze skóry… Co dalej? Żubry, wilki? Czytałem gdzieś nawet wieści o zamiarze zrobienia łownymi żurawi….

13631401_1131732050212375_8937509636246011869_n

W okresie międzywojennym w na terenach obecnej Polski żyło bardzo niewiele łosi – było ich zaledwie osiem. W roku 1952 objęto łosia ochroną gatunkową w Polsce, dzięki czemu w kolejnych latach odnotowywano szybki wzrost liczebności tego gatunku. W 1966 roku ponownie wprowadzono łosia na listę zwierząt łownych. Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku pozyskanie łosi przekroczyło 1000 sztuk rocznie i okazało się, iż łosi zamiast przybywać, zaczęło w Polsce ubywać. Gdy populacja łosia zmniejszyła się do około 1500 osobników, w roku 2001 dla ratowania sytuacji wprowadzono moratorium na odstrzał łosi. Ile jest ich dziś? Według danych Ministerstwa Środowiska może ich być nawet 13,7 tys. Jednak nikt nie jest w stanie ustalić ich dokładnej liczebności.”

(…)

Grono naukowców, w tym osób przygotowujących w latach 2009-2011 »Strategię ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce«, zajęły stanowisko w sprawie planowanego wznowienia polowań na łosie w części województw naszego kraju:

Uważamy, że zgoda na polowania według zasad sprzed wprowadzenia moratorium nie jest racjonalna. Oznacza to bardzo długi sezon polowań, dowolność w zakresie wielkości pozyskania i brak jakichkolwiek mechanizmów kontrolnych zabezpieczających przed nadmierną eksploatacją. Jest wysoce prawdopodobne, że wciągu roku znikną niemal wszystkie byki łopatacze. Nie jest uwzględniona także odrębność genetyczna populacji biebrzańskiej, co stanowi istotny walor polskiej populacji tego gatunku.

Naukowców niepokoi także brak limitów pozyskania na lata 2014-2016 oraz brak zapisu, by w pozyskiwanych łowiecko populacjach dążyć do utrzymywania zagęszczeń łosi nie mniejszych niż 5os./ 1000 ha. Zdaniem przyrodników takie podejście może doprowadzić do redukcji pogłowia nawet o 70 proc.

W opinii naukowców walka ze stratami w lesie za pomocą strzelby to nie jest dobry pomysł. Ich zdaniem są metody – mniej inwazyjne – które pozwalają dostosować gospodarkę leśną do obecności łosia. Poza tym badacze zwracają uwagę, że problem szkód od łosia jest lokalny i nie może służyć jako podstawa do nadmiernego ograniczania liczebności populacji łosia.

A co z kolizjami komunikacyjnymi z udziałem łosi? Od momentu zastosowania odkrzaczania poboczy, dzięki poprawie widoczności, na obszarze RDLP Białystok zmalało połowę, a w niektórych newralgicznych miejscach prawie dwudziestokrotnie. Zatem argument o kolizjach z udziałem tych zwierząt także nie ma uzasadnienia.”

pejzaz_mysliwski_los

Źródło: Ekologia.pl
http://www.ekologia.pl/wiadomosci/srodowisko/wielkie-i-niebezpieczne-losie-do-odstrzalu,19559.html

Wygląda na to, że cicha eksterminacja łosi trwa już od jakiegoś czasu o czym można się przekonać śledząc doniesienia prasowe z ostatnich miesięcy:

https://niepodajerekimysliwymblog.wordpress.com/2017/04/10/kto-zastrzelil-losia/

http://www.tygodniksiedlecki.com/t40094-strzelal.mysliwy.htm

pejzaz_z_losiem

Na stronie akcja.przyrodnicze.org czytamy:

„Nie zgadzamy się na zabijanie łosi, które zapowiada resort środowiska, motywując swoje plany rzekomym zagrożeniem, jakie łoś ma stwarzać dla bezpieczeństwa w rejonach występowania tego gatunku. Stoi to w sprzeczności z zaleceniami »Strategii ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce« z 2011 roku przygotowanej na zlecenie Ministerstwa Środowiska i sfinansowanej ze środków publicznych. Strategia ta wskazuje wyraźnie, że jako gatunek bardzo podatny na eksploatację łowiecką łoś nie powinien być traktowany jak inne jeleniowate. Strategia wskazuje też, że:

»dotychczasowe metody gospodarowania łosiem, które stosowano w Polsce w ostatnim dwudziestoleciu XX wieku okazały się błędne i były poważnym zagrożeniem dla jego egzystencji. O ile w przypadku jelenia i sarny wysokie pozyskanie w latach 80. i 90. XX wieku doprowadziło do zmniejszenia pogłowia, to liczebność populacji łosia została niestety zredukowana o ponad 75% stanu i gatunkowi groziło w naszym kraju wyginięcie«.
Nie możemy dopuścić do powtórzenia tej sytuacji.
Jednocześnie wnioskuję o podawanie wiarygodnych danych dotyczących łosi w Polsce i przypominam, że:

Wciąż nie wiemy ile jest łosi w Polsce, a podawane dane dotyczące ich liczebności są szacunkowe i obarczone wysokim ryzykiem błędu.

Wypadki drogowe z udziałem łosi nie stanowią wszystkich wypadków z udziałem dzikich zwierząt, a policja nie prowadzi statystyk rozróżniających gatunki, które brały udział w zdarzeniu drogowym.

los_na_mokradlach

Polowania na łosie doprowadziły już do drastycznego spadku jego liczebności, co doprowadziło do wprowadzenia obowiązującego do dziś moratorium.

Populacja biebrzańska łosia jest unikalna i jako jedyna przetrwała w naszym kraju. Osobniki należące do tej populacji wychodzą poza granice parku narodowego i mogą być narażone na odstrzał w sąsiadujących z parkiem nadleśnictwach i obwodach łowieckich.”

PETYCJĘ MOŻNA PODPISAĆ TUTAJ:
http://akcja.przyrodnicze.org/kampanie/jestem-z-losiem

max_los

173

dd852fe9d944d04a4a00f58c937e7405

big_4

AKTUALIZACJA (29.08.2017): Dawno temu pisaliśmy już o tym jak środowisko leśników i myśliwych postrzega ekosystem leśny i zamieszkujące go zwierzęta. Znaczy jest to uprawa/hodowla/ogródek na korzyść człowieka, a zwierzęta to szkodniki, które tylko wszystko chcą zjeść, zniszczyć środowisko w którym żyją i jeszcze choróbska roznoszą, więc trzeba do nich strzelać „sanitarnie”.

Jak to dobrze, że człowiek nie robi żadnych szkód, tylko nieustannie polepsza to Boże Dzieło stworzenia, czyniąc sobie ziemię poddaną… Dziękujemy ci panie Ministrze za to światłe przewodnictwo. Zapamiętamy.

Nie tak dawno wybuchła afera z cennikiem obowiązującym w Lasach Państwowych, w którym przeczytać mogliśmy, że postrzelenie łosia kosztuje bodajże 600 zł. LP zarzekały się, że to stary cennik sprzed moratorium, więc wkradła się po prostu pomyłka. Przyrodnicy już wtedy pytali, czy w Lasach Państwowych wiedzą coś, czego my nie wiemy. Jak widać wiedzieli. Po wytrzebieniu dzików w parkach narodowych, bo umożliwieniu strzelania dla rozrywki do szakali (czyt. psów i wilków), po rozwiązaniu PROP, zdewastowaniu otuliny Puszczy Białowieskiej… przychodzi czas na zwierzęta cieszące się dotychczas opieką i ochroną człowieka. A będzie to jatka… Łosie na które nie polowano od 16 lat nie znają już takiego strachu przed człowiekiem. Najpierw będą spokojnie pozować do strzału… Inne umkną ranne. I te które przeżyją tą grozę w cierpieniu, staną się już ostrożniejsze. Dotychczasowy opiekun zmienił zdanie. Już jest ciebie „za dużo”, już możemy strzelać do ciebie łosiu. Przecież po to właśnie cię „chroniliśmy”?

AKTUALIZACJA (15.09.2017):

21731205_1503092116433586_4180749080457155867_nŁoś to cenny gatunek dla ekosystemów bagiennych, poprzez zgryzanie roślinności przyczynia się do trwałości bagien i zachowania krajobrazów półotwartych.

Przeciw odstrzałowi łosi opowiedział się też pracownik Biebrzańskiego Parku Narodowego – Piotr Dombrowski, który od lat zajmuje się obserwacją tego gatunku:

„Gapiszony bez akcji.. Tak teraz to wygląda. Podchodzi się łosia, on podnosi głowę i patrzy. 10, 20 minut i nic. Zero ruchu. Idealnie na strzał. Żeby spowodować paniczną ucieczkę trzeba by je ze trzy razy spłoszyć kolejnym podejściem, żeby zareagowały i pokłusowały dwa, trzy kilometry dalej od podchodzącego.

(…)

Teraz łosiom grozi odstrzał. Samce mają być odstrzeliwane w czasie bukowiska. Dlaczego?

Bo wtedy jest najłatwiej do nich strzelać. Samce w tym okresie tracą niezwykle na czujności skupiając się na poszukiwaniu rujnej klępy, a potem na pilnowaniu jej, odstraszaniu rywali i w końcu na jej zapłodnieniu. W tym czasie najłatwiej je podejść, ba można w prosty sposób spowodować, że same opuszczą bezpieczne gęstwiny i podejdą pod lufę. Polowanie w tym czasie jest wybitnie trofeowe. Tym bardziej, że stare byki zaczynają zrzucać poroże od połowy października, co powoduje, że już w połowie listopada najlepsze rosochy leżą gdzieś na ziemi. Owszem, zdarzają się byki czternastaki, szesnastaki jeszcze w grudniu, ale są to zwykle młodsze, bardzo dobrze zapowiadające się egzemplarze. Tu jeszcze dochodzi temat w ogóle sensowności takiej selekcji, gdzie strzela się młode byki, z których nie wiadomo co tak naprawdę wyrośnie.” – czytamy w wywiadzie portalu naTemat.

http://sredzinski.natemat.pl/217661,gapiszony-bez-akcji-w-smiertelnym-niebezpieczenstwie

Biorąc pod uwagę sam okres polowań, można być pewnym, że strzelane będą też ciężarne klępy, zapłodnione podczas bukowiska. Tego niestety myśliwi w żaden sposób nie sprawdzą. Jeżeli zaś odstrzelona zostanie klępa która prowadzi jeszcze łoszaka, będzie on miał niewielkie szanse, aby przetrwać zimę. Ale co to obchodzi myśliwych. W ”Braci Łowieckiej” już cieszą się na możliwość zdobycia trofeów i potrawy z łosiny.

22528177_1648763221865656_4036900720561197842_n

AKTUALIZACJA (25.10.2017):

Wyrok zapadł.

Rozporządzenie ministra środowiska zmieniające rozporządzenie ws. okresów polowań na zwierzęta łowne, które znosi moratorium na łosie, zostało dziś opublikowane w Dzienniku Ustaw. Wchodzi ono w życie 9 listopada. Zakładany w pierwotnym dokumencie termin rozpoczęcia sezonu polowań na łosie już minął, dlatego w wersji poprawionej w stosunku do projektu z początku września br. i uwzględniającej uwagi Rządowego Centrum Legislacji (RCL) ustanowiono początek tego okresu w 2017 r. na 10 listopada (w kolejnych latach okresy polowań potrwają: dla byków – od 1 września do 30 listopada; dla klęp i łoszaków – od 1 października do 31 grudnia).

– piszą w ”Braci Łowieckiej”.

http://www.braclowiecka.pl/n/1/aktualnosci/5748/polowania-na-losie-rozpoczna-sie-10-listopada

Tym razem chciwość i głupota wygrywają ze zdrowym rozsądkiem. Myśliwi z ochotą zajmą się eksterminacją i „eksploatacją łowiecką” gatunku po długiej przerwie. Co z tego wyniknie? Oprócz ogromu bezsensownego cierpienia, na pewno straty będą liczyć przewodnicy turystyczni i lokalna branża agroturystyczna, gdyż prześladowane przez myśliwych łosie staną się płochliwsze i trudniejsze w obserwacji. Ministerstwo zignorowało 50 tysięcy osób, które podpisało petycję, sprzeciw organizacji pozarządowych, przyrodników i naukowców.

Przy okazji świętowania możliwości mordowania łosi, myśliwi pozwolili sobie na chwilę szczerości w tej radości. Mokre sny łowieckiego towarzystwa to strzelanie do srok, sójek, wron, gawronów i kruków, bo przecież „szkodniki” oraz polowania na bobry i chronione wydry. Komuś innemu marzy się wilk na liście łownych, bo jest ich „za dużo”… Poglądy te znane i wyrażane nie od dziś, jednak warto przypomnieć. Zrzut z osi czasu PZŁ…

22730280_1524737087615792_7456919494372862087_n

Może zróbmy mały quiz. Na jaki gatunek byłoby „fajnie” zapolować? Bo obecnie, mimo najwyższych form ochrony gatunkowej, Czerwonych ksiąg i list, chyba żaden nie może czuć się bezpiecznie. Powód do strzelania zawsze się znajdzie.

Jedno jest pewne – to jeszcze nie koniec walki o łosia.

AKTUALIZACJA (26.10.2017): JAN SZYSZKO UGIĄŁ SIĘ PRZED SPOŁECZEŃSTWEM! ODSTRZAŁU ŁOSI NA RAZIE NIE BĘDZIE!

Ten dzień był naprawdę burzliwy. Media obiegła informacja, że MŚ jednak wstrzymuje się z rzezią łosi:

„»Ministerstwo Środowiska wstrzymuje wejście w życie rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne.« – komunikat o takiej treści pojawił się na stronie resortu. Oznacza to, że zapowiadane nawet na 10 listopada rozpoczęcie odstrzału łosi nie dojdzie do skutku. W ocenie ministerstwa należy sprawę ponownie przedyskutować, a takiemu obrotowi spraw »winne« są media.

(…)

Teraz Ministerstwo Środowiska postanowiło wstrzymać »wejście w życie rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne«. Jak tłumaczy, w ostatnim okresie pojawiło się na ten temat wiele nieścisłości w przestrzeni medialnej, a ponowna dyskusja ma za zadanie rozwiać »wszelkie wątpliwości«.

https://wiadomosci.wp.pl/jan-szyszko-ugial-sie-pod-krytyka-ministerstwo-srodowiska-wstrzymuje-odstrzal-losi-6180887186466433a

Co nie było takie pewne, bo początkowo komunikat o wstrzymaniu się z wejściem w życia feralnego rozporządzenia tajemniczo zniknął z rządowej strony. A samo rozporządzenie dalej wisiało w Dzienniku Ustaw.

Ale to już pewne. Jan Szyszko oficjalnie uchylił rozporządzenie przywracające odstrzał łosi. 

Screenshot - 2017-10-26 , 19_34_01

http://dziennikustaw.gov.pl/du/2017/1994/1

Co jest dość zaskakujące, bo MŚ najpierw odrzuciło wszystkie uwagi naukowców, przyrodników i opinię dyrekcji BPN w której pracownicy parku domagali się, aby dać spokój biebrzańskim łosiom jako „niemerytoryczne”, a na konsultacje społeczne wyznaczono termin… 5 dni. A min. Szyszko, jak wiemy, wyssał łowiectwo z mlekiem matki i nie liczy z głosem społecznym. A nowelizacja mająca na celu ukrócić najgorsze skutki LexSzyszko szła dość opornie. I skąd taka nagła zmiana?

Front Antyłowiecki daje pewne poszlaki:

w kuluarach mówi się o rekonstrukcji rządu polskiego, a min. Szyszko jest jednym z kandydatów do utraty stanowiska, z powodu bycia jednym z najbardziej niepopularnych członków Sejmu w oczach społeczeństwa. Szyszko, wbrew pozorom, taki głupim samobójcą nie jest. Wystarczy widmo w postaci kar finansowych nałożonych przez TSUE ws. Puszczy Białowieskiej, by stać się ewentualnym kozłem ofiarnym. To po co ma się dobijać przywróceniem polowań na łosie?

A PiS – jak chce – potrafi się słuchać niezadowolonego ludu. Bo po doświadczeniach poprzedników (a także częściowo swoich) wie, że aroganckie nie liczenie się z głosem ludu wyjdzie im bokiem.

Przypomnijmy sobie całą aferę z LexSzyszko, więc pewnie wstrzymali się z rzezią łosi, żeby nie przechodzić przez to samo bagno.

Mimo tej pozytywnej wiadomości, przeczulam, by jednak być czujnym i patrzeć MŚ na ręce, jeśli chodzi o łosia (i nie tylko łosia).

www.facebook.com/FrontAntylowiecki/posts/1889093994739815

I zgadzamy się z głosami, by nie cieszyć na wyrost, bo temat łosiowego moratorium wciąż może wrócić. Gdyż dobrze znamy poglądy tego środowiska; chęć polowania na łosie jest ogromna. Jednakże tak łatwo to nie pójdzie; większe i ważniejsze jest pragnienie podziwiania Króla Kniei na żywo przez większość społeczeństwa.Rząd będzie musiał się liczyć, że wśród Polaków nie ma zgody na zabijanie łosi z szemranych pobudek i robienie dobrze członkom PZŁ.

Co do członków PZŁ. Czekać tylko na płacz myśliwych, którzy wcześniej wychwalali Szyszkę za odwagę, a teraz będą chcieli go rozszarpać za tchórzostwo przed niemądrymi ekofaszystami i sprzedanie ideałów .

Screenshot - 2017-10-26 , 22_16_31

Screenshot - 2017-10-26 , 22_22_16

22814274_1545215595554571_1839428407035831524_n.jpg

 

Reklamy

Kto zastrzelił Łosia?

Kilka dni temu dostaliśmy niepokojąca wiadomość od jednego z naszych czytelników, za co od razu serdecznie dziękujemy. Tylko takie postawy i zainteresowanie społeczeństwa mają szansę przechylić szalę tej nierównej walki o zwierzęta i przyrodę… a tym samym walki o nas samych.

1   2

Ekipa NPRM podjęła się próby prześwietlenia tego wypadku.

W skrócie:

Dnia 16.03.2017r Urząd Gminy Dąbrówka otrzymał zgłoszenie o martwym łosiu.

Po wizji w terenie w dniu 16.03.2017r. w związku z tym, że zachodziły podejrzenia, że łoś został zastrzelony, pracownicy Urzędu Gminy w Dąbrówce, powiadomili Policję.

Dnia 17.03.2017r. Komisariat Policji w Radzyminie przesłał pismo z informacją, że zwierzę nie będzie zabezpieczone do postępowania

W związku z powyższym, tego samego dnia, pracownik Urzędu powiadomił firmę, z którą Gmina Dąbrówka ma podpisaną umowę na odbiór i utylizację martwych zwierząt, by odebrali zwierzę, co też w dniu 17.03.2017r uczynili.

SONY DSC


Dnia 21.03.2017. Urząd Gminy w Dąbrówce otrzymał postanowienie o umorzeniu dochodzenia z Prokuratury Rejonowej w Wołominie.

Sprawa jest bulwersująca z wielu przyczyn.

Po pierwsze – w okolicy ambony postrzelony zostaje łoś. Zwierzę upada, podnosi się i próbuje uciekać, choć trzy kule, które utkwiły w grzbiecie odbierają nadzieję na przeżycie. Strach tylko i płonna nadzieja na przetrwanie, pchają to konające, cierpiące zwierzę jak najdalej od ambony. Niestety łoś jest już w takim stanie, że nie daje rady iść. Kona w obrębie stu metrów od miejsca, z którego jakiś tchórzliwy typ zabawiał się w pana życia i śmierci. Bawił się zdecydowanie dla samej frajdy, skoro olał nawet sprawdzenie, czy zwierzę dostało, czy nie – co przy takiej odległości nie było żadnym problemem.

Po drugie – dochodzenie postrzałka to nie wybór – chce mi się, czy nie?! – to obowiązek wynikający z przepisów prawa oraz tzw, ”etyki łowieckiej”. Człowiek ten popełnił poważne wykroczenie, czego świadome były osoby zgłaszające zwierzę i służby wezwane na miejsce.

SONY DSC
Po trzecie – polowanie mogło być nielegalne, skoro jego wyniki zostały tak skrzętnie ukryte (O sprawdzenie rejestru polowań poprosimy tutaj PZŁ – stawiam, że zainteresowania sprawą nie wzbudzimy). Czyli osobnik, który tak doskonale się wtedy bawił popełnił nie tylko wykroczenie, ale prawdopodobnie jest przestępcą, kłusownikiem, choćby miał i dziesięć piórek w tyłku oraz całą masę znajomości. Choćby koledzy nie wiem jak piali z zachwytu nad ”dobrym kolegą i etycznym myśliwym”.

Kolejne – zwierzę zostaje zgłoszone co najmniej dwa dni po jego wykryciu. Ileż to mądrych głów pracowało nad tym, jak sprawę zatuszować. I wymyśliły, nie przeczę, żadnej wzmianki w mediach, ogólna cisza. Gdyby tylko nie ten NPRM…

Na miejsce przyjeżdża przedstawiciel Urzędu Gminy …. znajduje łosia z ranami wlotowymi, mogącymi świadczyć jedynie o postrzale, nieopodal jest ambona, teren zalesiony, jak widać na mapie. Nie wezwano natomiast nikogo, kto mógłby stwierdzić, czy potwierdzić obrażenia od postrzału. Zresztą, chyba, nikogo zbytnio to nie interesowało. Ot, wypadek przy pracy, pomylił z dzikiem…

SONY DSC
Urzędnik wzywa policję. Na miejsce przyjeżdża patrol z Komisariatu w Radzyminie. Policjanci są zainteresowani raczej zamieceniem sprawy pod dywan, niż wszczynaniem jakiegokolwiek śledztwa. Bo i po co?! Łoś już martwy, zresztą i żywy wrażenia by pewno na nich nie zrobił, więc co za różnica, że ktoś go ukatrupił. Przecież, jest ich za dużo…
Co najmniej jeden z policjantów z owego komisariatu jest myśliwym… myślę, że to tłumaczy dobitnie zachowanie reszty kumpli. Przynajmniej jeden – to też sprawdzimy w najbliższym czasie.

odbiór padliny

Dwa dni później do gminy przychodzi pismo z komendy radzymińskiej informujące, że zwierzę nie zostanie zabezpieczone do postępowania. No nie będzie, bo nikt nigdy nie miał zamiaru postępowania w tej sprawie prowadzić. Pismo podpisuje st. asp. Magdalena Królikowska, jak na zdjęciu.

nie zabiorą

Tego samego dnia łoś zostaje zabrany przez, jakkolwiek dziwnie to brzmi, Zbiornice Padliny. Jak niżej.Cztery dni później gmina dostaje pismo z Komendy Powiatowej w Wołominie, podpisane przez sierż. szt. Krystian Pawelec. Postanowiono umorzyć dochodzenie, przed jego wszczęciem, a postanowienie to nie wymaga uzasadnienia.

umorzenie

Mnożą się pytania.

Kto strzelał? Jakim prawem? Dlaczego ewidentne przestępstwo zostało tak doskonale ukryte? Na czyje zlecenie? Tego nie wiadomo.
Widać natomiast jak szybko i sprawnie działają służby…

Im dalej w las, tym ciekawiej. Chcąc ustalić kilka faktów, napotykamy na trudności. Niektóre z pomniejszych kół łowieckich widnieją w rozmaitych rejestrach, nie posiadają jednak stron internetowych, ani nie można wyszukać choćby tego, kto jest ich prezesem, czy członkiem zarządu. Z kolei na znalezionych stronach po raz pierwszy spotykamy się z praktyką podawania w spisie członków koła samego imienia, z pierwszą literą nazwiska. Na jeszcze innych stronach jesteśmy informowani o zabezpieczeniu tych informacji hasłem / szyfrem, widocznych tylko dla zarejestrowanych członków. W kolejnych brak do wglądu spisu polujących. Lokalne towarzystwo jak widać dobrze funkcjonuje sobie incognito, przy okazji zabawiając się kosztem zwierząt. Ręka rękę myje. Więcej nie mogliśmy zrobić… To co udało się zebrać, oddajemy do publicznego wglądu.

P.S: Wszystkie opublikowane materiały są ogólnodostępne i uzyskane zgodnie z prawem.

Vera.