Alkohol na polowaniu, po czy przed? Zdrowie kolego, Darz Bór!

Procenty i polowanie. Te dwie rzeczy, które powinny trzymać się jak najdalej od siebie, w rzeczywistości łowieckiej za często chyba występują w parze. I ciężko chyba myśliwym, mimo usilnych deklaracji je rozdzielić… Myśliwi to ponoć strażnicy tradycji, a w tej pociąganie na rozgrzewkę z piersiówki na ambonie wydaje się być istotnym jej elementem. Do tego rozmaite biesiady po polowaniach zbiorowych, uroczyste pokoty, święta, msze, a nawet targi łowieckie. Sławne nalewki myśliwskie. Przecież jakieś racjonalne wytłumaczenie pomyłek ludzi i kolegów z dzikami, żubrów z sarnami, łosi z jeleniami czy wilków z psami oraz innych dowolnych kombinacji istnieć musi.  Czy jest nim alkohol? I kiedy myśliwi piją? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć treściami zamieszczanymi przez myśliwych w przestrzeni wirtualnej, oraz własnymi zdjęciami wykonanymi podczas przyrodniczych podróży, wycieczek i wypraw. A nazbierało się już trochę tego. Temat alkoholu na polowaniach poruszaliśmy już pobieżnie w innej publikacji, jednak w obliczu tego na co udało nam się w ciągu tych lat naszej pracy natrafić, okazuje się ona niewystarczającą. Można się z nim zapoznać poniżej:

Myśliwi nadużywają alkoholu podczas polowań.

Zatem zapraszamy na biesiadę myśliwską…

Ankieta

Wypada chyba właśnie od niej zacząć. W 2004 roku na Dzienniku Łowieckim przeprowadzono ankietę, w które zapytano myśliwych jak często i przy jakich okazjach w trakcie polowań pojawia się alkohol. Z odpowiedzi jakie otrzymano, wynika, że :

– Alkohol pije się praktycznie na każdym polowaniu – 21 % 
– Okazjonalnie, ale można powiedzieć, że alkohol jest obecny na polowaniu – 27 %
– Nie, choć alkohol jest obecny w wyjątkowych okazjach – 21 %
– Absolutnie nie, tylko, po polowaniu – 29 %

Te „wyjątkowe okazje” to chociażby chrzest myśliwski, podczas którego „fryc”, który upolował swojego pierwszego zwierza i kiedy wymażą mu gębę krwią zwierzęcia, on nie może jej zmyć dopóki nie postawi wszystkim kumplom kolejki. To nie nasze wymysły tylko rzeczywiste praktyki myśliwskie. Opisywaliśmy to już w artykule o tradycjach łowieckich. 

Ankieta pijani myśliwi

A zatem procenty są obecne, przynajmniej w rzeczywistości myśliwych, którzy oddali głos w ankiecie na uwaga 48% wszystkich polowań! Oczywiście myśliwi okrzyknęli, iż to, że jakiś „stary nemrod” przeprowadził sobie kiedyś tam, gdzieś tam, jakąś ankietę, nie może być wyznacznikiem rzeczywistości. No niech im będzie… Poniżej komentarz redaktora serwisu, który przeprowadził ową ankietę.

Ankieta pijani myśliwi3

Źródło:
http://www.lowiecki.pl/ankiety/ankieta_historia.php?tytul=alkohol

http://www.lowiecki.pl/redaktor/opis.php?id=13

Tradycja…

Skąd w ogóle pomysł, aby na polowaniu pić? Początki sięgają pewnie czasów, kiedy nie istniało jeszcze żadne prawo regulujące odstrzał, a kłusowało się powszechnie aby przeżyć. Inna przyczyna, to czasy PRL, kiedy to polowanie było okazją do spotkania partyjnych elit, co przebiegało poza wszelką kontrolą. Myśliwi płaczą i oburzają się, że niesłusznie są postrzegani przez ten dawny krzywdzący schemat i pryzmat swoich poprzedników. Że alkohol na polowaniu to już rzadkość, przeszłość, a nikt nie zna w swoim otoczeniu kolegi, który w trakcie łowów pociągałby z flaszki. I tutaj mają trochę racji. Zatem gdzie tkwi haczyk?

Kiedy się pije?

Regulamin polowań spożywania alkoholu stanowczo zabrania. Jak to jest przestrzegane w praktyce zostawmy, ale przypomina mi się tutaj taka historia z forum Dziennika Łowieckiego, kiedy jeden z myśliwych chwalił się, że on na samym polowaniu nie pije, tylko „w przerwie między pędzeniami”. A przecież takich pędzeń jest kilka, a w międzyczasie się strzela, a całość wydarzenia jest po prostu polowaniem. Cóż, „sprawa indywidualna” jak lubią odpowiadać myśliwi. Do czasu, aż któryś naganiacz zostanie pomylony z dzikiem. Najwięcej pije się po polowaniu, kiedy pokot ułożony, ceremoniały odprawione, broń rozładowana i można zaczynać biesiadę. Czy to w porządku i bezpieczne? I najważniejsze, czy zgodne z prawem? Jak powiedział jeden z samych myśliwych, gdyby przepis o tym, że „kto będąc w stanie po spożyciu alkoholu ma broń przy sobie, obligatoryjnie cofa się pozwolenie na posiadanie broni” miał być respektowany to w ciągu miesiąca zostałoby zdelegalizowanych 90% kół łowieckich w Polsce. Między innymi dlatego, że panowie „świętując” upolowaną zdobycz we własnym gronie cały czas mają broń przy sobie, także na drugi dzień zanim promile „wyparują” czyszczą i sprawdzają broń po polowaniu cały czas mając z nią kontakt. A wyjazdy na tzw. safari za granicę, gdzie kilku mężczyzn w wynajętym domku w głuszy oddaje się swojemu „hobby”? Kto to skontroluje?

22403868_729718767223933_380511780_o
http://forum-bron.pl/viewtopic.php?p=1629729&sid=35bb12daf90387ac92583348e5a42f23#p1629729

Po polowaniu więc sami myśliwi uznają, że można „tankować” do oporu. I sami zamieszczają zdjęcia ze swoich biesiad, gdzie nie ukrywają zawartości butelek.
Rozporządzanie Ministra Środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowani tusz, szczegółowo mówi o tym:

§ 15. 1Myśliwy nie może wykonywać polowania w stanie po użyciu alkoholu lub innych środków odurzających 

§ 15. 2. Na polowaniu zbiorowym prowadzący polowanie nie dopuszcza lub wyklucza z polowania osoby nieprzestrzegające reguł, o których mowa w ust. 1.

Sprawa pod tym względem jest oczywista.

W przypadku biesiad organizowanych po polowaniu broń jest deponowana u osoby, która nie będzie spożywała alkoholu i posiada odpowiednie zezwolenie na broń lub najzwyczajniej broń odwożona jest przed zabawą do domu. Tyle z teorii.

au12_2

„Ukochane zbiorówki”

To właśnie podczas tych polowań ranionych jest najwięcej zwierząt, brutalna ingerencja w ostoje i ostępy przepłasza na długi czas wszystko co żyje, a broczące krwią „postrzałki” uchodzą w las, w niewyobrażalnym stresie i cierpieniu, dochodzone przez psy myśliwskie. Ulubione przez myśliwych, nie tyle z uwagi na łowieckie emocje przy strzale, ale towarzyskie spotkanie, i zakrapianą balangę. I jeśli piją sobie po polowaniu to niby nic. Problem w tym, że polowania zbiorowe trwają czasem 3 dni, podczas których nocuje się w domkach myśliwskich, a po ciężkiej nocy rusza na kolejne łowy. Bywa, że nie wszyscy są w stanie stawić się na zbiórkę… i doprawdy, ciężko wtedy określić, czy to już picie po polowaniu, a może przed? Taki właśnie sposób polowania pokazała ekipa jednej z popularnych stron myśliwskich o nazwie „dzikarze.pl”. Jej administratorzy nie kryli się wcale z tym, że noc w noc przed polowaniem odbywają popijawę, a dnia następnego zaczynają z psami gonitwę za dzikami w lesie. Następnie pojawia się post informujący nas, iż oddali 42 spudłowane strzały… Pamiętam, jak po pierwszej publikacji przez nas tych screenów zniknęły one ze strony macierzystej. „W trosce o dobre imię łowiectwa” zapewne. Myślicie, że PZŁ wyciągnął wobec tych myśliwych jakieś konsekwencje? W żadnym wypadku! Piją, polują i prowadzą swoją stronę nadal, a nawet reklamują się z biznesem umożliwiającym płatne polowania na dziki. Doprawdy, brak reakcji władz PZŁ na tamtą publikację, wiele mówi o podejściu myśliwych do problemu. Najlepiej się nie czepiać i dać im spokój, a w ogóle to zająć czym innym, może świnkami w ubojniach. Póki co, większym problemem i zagrożeniem jest dla mnie człowiek, który przyznaje się, że po nocnej zakrapianej biesiadzie, pudłował kilkakrotnie. Poniżej zrzuty:

dzikarzee34333e322

Wóda1
7 ciężkich dni… szczególnie dla zwierząt. Choć może to i w tym przypadku lepiej. W końcu krąży taka żartobliwa anegdota, „Alkohol na polowaniu (tutaj przed) uratował więcej zwierząt niż cały Greenpeace…”

Pudła2
Na wieczór uśmiechy i butelka, rankiem 42 pudła…
Następnie „nasza robota”, czyli odczytywanie nagłówków w stylu „myśliwy pomylił kolegę z dzikiem”.  Tym razem obyło się bez ofiar, ale o wypadkach pod wpływem % będzie w kolejnej części wpisu.

Abstynenci1
Kolejnego dnia pokot mniejszy, ale jak sami piszą „myśliwi mieli ciężką noc”. Choć pozostaje niedomówienie, chyba wszyscy wiemy dlaczego. No, ale najważniejsze, że na samym polowaniu się nie pije, nikt nie zna kolegi który by to robił, czasy się zmieniły i nie można postrzegać myśliwych przez pryzmat dawnych stereotypów. A wszystko to wymysły pseudoekologów, którzy szkalują złośliwie dobre imię łowiectwa. Hmm… może jeszcze to myśmy się tam przebrali, udajemy myśliwych i prowadzimy tamtą stronę. Szczerze, dla mnie osobiście, to że myśliwi tolerują wśród siebie takich kolegów, a nawet z nimi współpracują i prowadzą jakąś działalność – wiele mówi o solidarności środowiska łowieckiego. Ale na naszej stronie gęby spienione, że „pomawiamy, szkalujemy, oczerniamy” i ogólnie nikt nic nie wie.

Przy tych dzikarzach zatrzymajmy się na chwilę, gdyż nie raz już byli bohaterami naszego bloga. Powstały też teksty autorstwa Very, obrazujące jak to pseudoekologiczne towarzystwo obchodzi się z własnymi psami, szczując je na dziki aż do ran, kalectwa i śmierci. Do przeczytania tutaj:

Jak myśliwi posyłają swoje psy na śmierć?

15085626_1139083492878991_502153810333811318474_n
To chyba po polowaniu. Grochówka podlewana piwem? Ciekawe połączenie… Fantazja myśliwska nie zna granic… A poniżej kilka zdjęć z polskich zbiorówek.

Jeden

rrrrr4443332233

gtrrr

4444

10407950_935554946464660_2484666090668096584_n
Czesi nie gorsi. A nawet lepsi, jeden jak widać ma przy sobie broń. No, ale może akurat nie pił.

Skarby pod ambonami

Jeśli kiedykolwiek dane Wam będzie mijać myśliwską ambonę lub zwyżkę, nie zapomnijcie poszperać wokół. My niemal zawsze znajdowaliśmy obok nich jakieś puszki, butelki po napojach procentowych, a w jednej nawet leżący kieliszek do czegoś mocniejszego. Bywały i ciekawsze rzeczy takie jak pisma pornograficzne lub prezerwatywy… to zostawmy w spokoju, gdyż nie obchodzi nas niczyje życie erotyczne, ani to w jaki sposób kto sobie obcuje z naturą. Nazbierało się już trochę tych zdjęć, więc wrzucamy tutaj. Myśliwi w takich przypadkach mówią, że to młodzież się tak wygłupia, pozostałości po „imprezach młodzieży”, a może nawet i po ekologach. Cóż, jak żyję, nie widziałem nigdy młodzieży imprezującej na ambonie. Myślę, że mają do tego znacznie przyjemniejsze miejsca. Ehh, ta fantazja łowiecka… Dzika taka. Jak sam las.

11161736_829034650519376_4503436630250811200_o
Ambona myśliwska w okolicach Tarnowa. Utłuczony kieliszek… Fot. Admin Taras Bulba.

Zdjęcie1619

Zdjęcie1623
Ktoś tu chyba upolował żubra… znalezisko przy ambonie w jednym z parków krajobrazowych, fot. Octavian.

12715899_821214144656083_7829034212148805629_o

12729362_821171711326993_8024841715630029095_n
Ta imprezująca młodzież…jesienią szczególnie intensywnie odbywają się potańcówki na ambonach. fot. Vera

Wypadki i bezpieczeństwo

Myśliwy pomylił kolegę z dzikiem – trafił go w brzuch.
Myśliwy pomylił psa z dzikiem…
Myśliwy pomylił żubra z dzikiem…

Pijany myśliwy z odbezpieczoną bronią zatrzymany podczas kontroli drogowej…

Pijany myśliwy wiózł córkę z bronią na kolanach…

Pijany myśliwy z bronią zaatakował strażnika łowieckiego…

11059349_810119395744235_1388400080180534365_n

To tylko niektóre z nagłówków jakie pojawiały się w ostatnich latach. Nie ulega wątpliwości, że spożywanie % nawet z obejściem prawa jak to robią myśliwi, czyli przed lub po polowaniu – ma wpływ na kondycję, szybkość reakcji, podejmowanie decyzji człowieka, który strzela. Tutaj nie ma nic do śmiechu, gdyż zagrożone jest życie osób postronnych; grzybiarzy, spacerowiczów, fotografów i obserwatorów przyrody. A nawet dla swoich bliskich. Chwila buszowania po sieci i natrafiam na takie przerażające historie. Do każdej oczywiście odnośnik w postaci linku, aby czytelnik sam mógł zapoznać się z pełną treścią i wyrobić sobie własne zdanie.

Pijany myśliwy uciekał samochodem przed policją.

„Kłobuccy policjanci zatrzymali po krótkim pościgu 29-latka, który jechał samochodem pod wpływem alkoholu. Mężczyzna przewoził w aucie broń myśliwską.

W nocy z poniedziałku na wtorek kłobuccy policjanci jechali przez miejscowość Ostrowy nad Okszą. W pewnym momencie zauważyli samochód, którego tor jazdy wskazywał, że kierujący nim mężczyzna może być pijany. Mundurowi chcieli zatrzymać pojazd, jednak kierowca nie reagował i zaczął uciekać przed radiowozem do lasu. Po krótkim pościgu duktem leśnym, samochód został zatrzymany.  Wtedy też okazało się, że kierowca przewozi broń myśliwską, na którą posiada zezwolenie. Śledczy zabezpieczyli sztucer i 4 sztuki amunicji, a 29-latek, u którego badanie wykazało przeszło 2 promile alkoholu, trafił do policyjnej celi.”
http://www.wczestochowie.pl/artykul/20983,pijany-mysliwy-uciekal-samochodem-przed-policja

Strzelił, bo żona nie chciała go wpuścić do domu.

„Awantura w Lublinie: pijany myśliwy oddał strzał przed wejściem do swego domu. Zdenerwował się, bo żona nie chciała go wpuścić do środka. 36-latek trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara grzywny i cofniecie pozwolenia na posiadanie broni.

Kobieta, która przebywała w domu z małymi dziećmi, zawiadomiła policję chwilę po tym, gdy jej mąż oddał strzał w powietrze. W ten sposób mężczyzna wyraził swoje zdenerwowanie faktem, że żona nie chce go wpuścić do środka.

36-latek noc spędził w policyjnym areszcie. Był nietrzeźwy. Wynik badania alkomatem wykazał prawie dwa promile alkoholu w organizmie.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6281811,Strzelil__bo_zona_nie_chciala_go_wpuscic_do_domu.html

Pijany myśliwy uciekał w mieście autem przed policją.

„66-letni myśliwy jechał swoim samochodem bez włączonych świateł i nie zareagował na sygnał policjantów do zatrzymania. Okazało się, że był pijany.

Na ul. Konfederackiej w Jarosławiu policjanci zauważyli samochód bez włączonych świateł mijania. Funkcjonariusze wydali kierującemu sygnał do zatrzymania się. Ten jednak nie zareagował i przyspieszył, odjeżdżając w kierunku centrum. Policjanci ruszyli za nim i szybko zatrzymali pirata drogowego.

Kierowcą okazał się 66-letni myśliwy, który przewoził dwie sztuki załadowanej broni. W organizmie miał prawie 1,5 promila alkoholu.”
http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/jaroslaw/art/6202805,pijany-mysliwy-zatrzymany-w-jaroslawiu-przewozil-zaladowana-bron,id,t.html

Polowanie z promilami.

22 grudnia 2013 roku na tzw. „polowaniu wigilijnym” został zatrzymany jeden z myśliwych Otwockiego Kółka Myśliwskiego im. Św. Huberta. Piotr T., bo o nim mowa, będąc nie tylko uczestnikiem polowania, ale również prowadzącym polowanie, znajdował się pod wpływem alkoholu. To nie jednostkowy przypadek, ponieważ Piotrowi T. nie raz zdarzało się uczestniczyć w polowaniu, będąc pod wpływem alkoholu, jednak tym razem ktoś zgłosił ten fakt policji. Piotr T. został zatrzymany przez policję pomiędzy pędzeniami, w godzinach popołudniowych, kiedy siedział na wozie, a raczej spał oparty o sztucer, gdyż ilość promili w jego organizmie na nic więcej nie pozwalała. Jak się później okazało Piotr T. wydmuchał ponad 2 promile! O zgrozo, i ten człowiek, w takim stanie, uczestniczył w polowaniu, był prowadzącym to polowanie i miał przy sobie broń palną.
http://www.to.com.pl/to-jest-historia/art/6212307,polowanie-z-promilami,id,t.html

Pijany myśliwy strzelał do samochodu.

”Tuż przed północą odebrano zgłoszenie od mężczyzny, który przejeżdżał swoim samochodem przez las koło Lipkowa. Zauważył on inne auto, a przy nim dwóch mężczyzn, jeden z nich miał broń – poinformował Andrzej Browarek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Kiedy kierowca odjechał kilkadziesiąt metrów, usłyszał huk i poczuł uderzenie. Okazało się, że w samochód trafił pocisk z broni – przebił zderzak i wpadł do środka. Po chwili z lasu wyjechał samochód, przy którym wcześniej widział uzbrojonego mężczyznę. Mężczyzna pojechał za tym autem i wezwał policję. Po krótkim pościgu policjanci zatrzymali 47-letniego Adama T. i 19-letniego Rafała P. Okazało się, że strzelał Adam T., który miał w organizmie 3 promile alkoholu. Autem kierował 19-latek, który był trzeźwy.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5172820.html

Z promilami na strzelnicy, a potem do lasu. 

„Czterej myśliwi po treningu na strzelnicy podlanym alkoholem dla »pewności ręki«, postanowili spróbować swoich umiejętności w plenerze. W tym celu dwoma samochodami terenowymi wjechali do lasu i zaczęli jeździć po leśnych duktach i strzelać do różnych celów, jak pniaki i np. znaki ostrzegające przed możliwością pożaru. Całkiem przypadkiem natrafili na stadko jeleni przechodzące przez polanę. Cele były bardzo odległe, ale ustawili się we czterech i niemal równocześnie wystrzelili w tym kierunku. O dziwo, jeden jeleń został trafiony i padł po strzale. Podjechali do niego samochodem, szybko zabrali i przewieźli na teren posiadłości Andrzeja T.

Jednak na działce wyjęty z samochodu jeleń mimo trafienia w kark nagle ożył i zaczął biegać, szukając drogi ucieczki. W myśliwych zagrała mordercza żyłka i urządzili istną kanonadę do zwierzaka. Jednak byli tak pijani, że nie bardzo wiedzieli, do czego strzelają i uspokoili się dopiero wtedy, kiedy zwierzę padło pod płotem. Później policjanci stwierdzili, że mimo licznych postrzałów jeleń nadal żył. Kobiety w czasie tej strzelaniny nie siedziały na tarasie, tylko przestraszone schowały się w domu. Wyszły z niego dopiero, gdy ucichły strzały.”
http://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/strzaly-pijanych-mysliwych/gevw9

1508001_898738076813014_7118005456862441986_n

Pijany myśliwy przewoził dzika.

„W miniony piątek około godziny 18.00 policjanci ruchu drogowego na trasie Pisanica- Romanowo zatrzymali pojazd do kontroli drogowej. 58-letni kierowca jechał autem mając prawie promil alkoholu w organizmie.

Ponadto mieszkaniec gminy Kalinowo przewoził samochodem ustrzelonego przez siebie dzika. Kierujący oświadczył policjantom, że jest myśliwym koła łowieckiego i ma pozwolenie na broń. W trakcie interwencji funkcjonariusze potwierdzili te dane oraz ustalili, że w posiadanym przez myśliwego upoważnieniu do wykonywania polowania indywidualnego brak było adnotacji o odstrzeleniu zwierzyny. Sytuacja ta może wskazywać na to, że mężczyzna nielegalnie pozyskał dzika (Nie dość, że kłusownictwo, to jeszcze z promilami – NPRM).”
http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/elk/art/4921341,pijany-mysliwy-przewozil-dzika,id,t.html

Pijany myśliwy zastrzelił kolegę.

„55-letni myśliwy postrzelił śmiertelnie swojego 47-letniego kolegę. Prokuratura Rejonowa w Lublińcu (Śląskie) postawiła sprawcy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

»Sprawca znajdował się prawdopodobnie w stanie zamroczenia alkoholowego – powiedziała w poniedziałek PAP zastępczyni szefa lublinieckiej prokuratury Joanna Masoń.

Do zdarzenia doszło nad ranem w miniony piątek w leśniczówce Lubockie koło Lublińca, w której przybywali dwaj członkowie koła łowieckiego »Ryś« z Bielska-Białej. Według ustaleń prokuratury, starszy z mężczyzn obudził się nagle, chwycił strzelbę i wystrzelił do kolegi, zabijając go na miejscu. Wiadomo, że wcześniej obaj pili alkohol.”
https://hyperreal.info/news/pijany-mysliwy-zastrzelil-kolege

To nie myśliwi, nie nazywajcie ich tak! To rzadkie, jednostkowe przypadki, czarne owce są wszędzie, nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora etc, itd, pijani kierowca zabijają więcej, czemu ich się nie uczepicie… – zakrzykną oburzeni myśliwi. Dość! Nie ulega wątpliwości, że problem jest. I nic nie da zaklinanie rzeczywistości, oskarżanie o szkalowanie itp. Chcemy, aby środowisko łowieckie samo zaczęło własną patologię zwalczać, dla bezpieczeństwa nas wszystkich i renomy własnej. Gdyby takie jednostki jak ekipa z dzikarze.pl były natychmiast wykluczane ze środowiska, nawet napisalibyśmy tekst z pochwaleniem i uznaniem takiej działalności. Choć chyba się nie doczekamy. Najwyżej padną pyskówki jak powyżej i odwracanie kota ogonem. W naszej ocenie zakaz spożywania alkoholu dla osób wykonujących czynności związane z polowaniem powinien obowiązywać 24 godziny przed i po nim. Przytoczone tutaj zdarzenia mówią same za siebie. Można też przyjąć interpretację, że wszystkie przypadki zostały przez nas zmyślone i urojone. I taką narrację przyjmowali czasem myśliwi 🙂 Wobec tego musimy sobie pogratulować, skoro udało nam się przekupić lub zastraszyć sędziów, policjantów i prokuratorów oraz namówić do prowadzenia fikcyjnych śledztw i rozpraw. Tylko po to aby szkalować łowiectwo 🙂

10001535_739842352702588_1247453367670144811_n

Targi łowieckie

Każdego roku w większych miastach polski odbywają się zloty miłośników łowiectwa i strzelectwa na których prezentowane są zwierzęce truchła, nowinki techniczne, trofea, kulinaria, pokazy wabienia i wiele innych. Czasem odwiedzamy takie imprezy. Na jednej z nich udało się nam zarejestrować myśliwych, którzy także dali solidnie wyraz stereotypom, którym tak bardzo chcieliby zaprzeczyć. Kiedy między stoiska wjechała budka z piwem, szybko zyskała sobie kolejkę sympatyków. Nasze odczucia odnośnie targów potwierdzili też sami myśliwi w komentarzach, ubolewając, że wydychane opary i zachowanie kolegów nie służą budowaniu wizerunku myśliwego-abstynenta. Oczywiście, nie, że czepiamy się degustujących piwo i nalewki.  No ale w odniesieniu do powyższych przypadków, nie napawa to optymizmem, co do przyszłości.

Zdjęcie1384

Zdjęcie1388

I komentarze uczestników targów:

Pijani2w

10391813_843724639071700_3168632680204486182_n

Pijani 4

Jako, że tutaj myśliwi skomentowali samych siebie i na szczęście dostrzegają problem (przynajmniej w kontekście wizerunkowym) powstrzymamy się od pisania więcej.

Wyprawa w dzikie ostępy.

Popularnością i powodzeniem w gronie łowieckim cieszą się płatne wyjazdy na tzw. „Safari”. Może być to kilku myśliwych, którzy umawiając się razem jadą gdzieś w plener do jakiegoś kraju na zaproszenie innego myśliwego, a może być zorganizowana za pośrednictwem biura polowań i opłacona wyprawa. Tam w tajniach mało dostępnych lasów, w domkach myśliwskich i kwaterach odbywają się libacje, których skalę znają tylko oni sami. Jest to poza wszelką kontrolą. O wypadkach podczas takich rajdów słyszeliśmy co jakiś czas. Skryci w głuszy oddają się przyjacielskim biesiadom, w międzyczasie oczywiście jakieś polowanko. Czasem coś się wydarzy, czasem nie. Zależy od farta.

14g_05

10170800_665644316840295_176731414937283331426_n

Obowiązkowe wyposażenie: Piersiówka

Jeśli, jak twierdzą myśliwi na polowaniach się nie pije i przez chwilę załóżmy idealistycznie, że tak jest, to znajduje się szybko kolejna zastanawiająca rzecz. Bogata oferta sklepów myśliwskich wręcz zachwyca misternie grawerowanymi piersiówkami i gadżetami służącymi do przechowywania lub spożywania alkoholu. Myśliwi powiedzą: Ale to przecież symboliczne upominki dla przyjaciół, kolegów po lufie! I przez chwilę bym w to uwierzył, gdyby nie opisy tych fantów widniejących właśnie na witrynach sklepów myśliwskich. Cytat: „Rozgrzej się podczas długiej podróży! Oferowana przez nas piersiówka dobrze sprawdzi także się podczas długich wycieczek, polowań lub wędkowania!” Do niektórych zestawów dołączone są od razu kieliszki. Nie trzeba mówić, że piersiówki na targach łowiectwa cieszyły się także ogromnym zainteresowaniem.

pirsiee

view600piersiowka-240-ml-grawer_2304mala-piersiowka-mysliwsk_2843

Mimo wszystko… wrzucanie całego środowiska do jednej butelki byłoby nadużyciem.
Picie alkoholu podczas polowań ma w środowisku łowieckim zarówno zagorzałych sympatyków jak i przeciwników. Na oficjalnym forum PZŁ nawet namawiają do tego, aby takie przypadki zgłaszać i piętnować. Godne pochwały. Wierzymy, że z czasem tradycja przegra ze zdrowym rozsądkiem. Oraz w to, że istnieje mnóstwo myśliwych, którzy nawet nie wpadliby na tak absurdalny pomysł jak polowanie z promilami. Poniżej kilka zrzutów ekranu:

erreee.jpg

erreee222
Kultura łowiecka może nie na najwyższym poziomie, no ale ważne są intencje.

343434333
Kolejna tragiczna historia. Członek PZŁ użycza osobie nieuprawnionej broń myśliwską. Idą razem na polowanie, wcześniej piją alkohol. Strzał do nierozpoznanego celu i trafienie innego kolegi w głowę. Poniżej link do wątku, jako że zapis jest mało czytelny.
http://xn--owiecki-mjb.pl/dziennik/forum/printer.php?f=15&i=12967&t=12967

Diana nie gęś! Za kołnierz nie wylewa.

Jedna z czytelniczek przesłała nam kiedyś zdjęcia pijanych w sztok Dian na jednej z imprez myśliwskich. Zastanowimy się jeszcze, czy je tutaj zamieścić, gdyż gdyby zakryć te ”strudzone” twarze, wypaczy to cały przekaz.  Panie również polują i piją. Fakt, że nie słyszymy o wypadkach jak powyżej z udziałem kobiet wynikać może z tego, że jest ich w łowiectwie znacznie mniej.

polskiediany_wlodawa106

Podsumowanie.

Intencją tego artykułu nie jest nikogo obrażać. Chcemy jedynie zwrócić uwagę na problem, który istnieje, a w debacie publicznej jest pomijany. Dlatego publikujemy zawarte tutaj materiały. Co delikatnie cieszy, to zjawisko, że jednak na forach i grupach myśliwskich sporo osób reaguje wręcz agresją wobec kolegów przejawiających lekkomyślne podejście w kwestii bezpieczeństwa polowań. I bardzo dobrze. Co smuci i przeraża? Wpisy myśliwych i ich opowieści. Gdybyśmy chcieli zamieścić wszystkie opisywane przez myśliwych na forach tragiczne wypadki, czytania byłoby pewnie do końca tygodnia. Spotkaliśmy się też ze zjawiskiem szybkiego „wygaszania” dziwnych spraw, np jednego dnia pojawiała się informacja o wypadku z udziałem pijanego myśliwego, a w kolejnych nie sposób było nic na ten temat wyszukać. Zastanawiające… I na ostatek – jeden z byłych myśliwych Marcin Kostrzyński, sprawę ujął tak :

„Od początku lat 80. byłem na wielu polowaniach, w różnych kołach łowieckich i? Może inaczej: nie byłem na polowaniu, na którym by się nie piło. W pojedynczych przypadkach myśliwi byli tak pijani, że odbierało się im broń i musieli być wiezieni w przyczepce za ciągnikiem, bo nie byli w stanie funkcjonować lub byli zupełnie nieprzytomni. Również picie alkoholu po polowaniu jest regułą. Ja się dziwię, że policja tego nie kontroluje, ale mam silne wrażenie, że to jest taki układ. Przecież nie jest tajemnicą, że wielu myśliwych jest w jakiś sposób związanych z lokalnym establishmentem. I jest duże poczucie bezkarności pod tym względem. Być może coś się zmieniło, odkąd nie poluję, ale wiem, że piersiówka to zwyczajowe wyposażenie i ma ją większość myśliwych.”

I na tym zakończmy.

22046515_1691954764211953_4198120956811658483_n
Kilka dni temu w sieci pojawiło się takie zdjęcie. Zamieścił je nikt inny, jak nasz „dobry przyjaciel” A. Siekiera w jednej z grup myśliwskich. Myśliwy, podleśniczy, administrator strony „Las i myślistwo – moje pasje”. Obecnie hobbystycznie zajmujący się pacyfikacją obrońców Puszczy Białowieskiej jako strażnik leśny. Według myśliwych historia tego zdjęcia jest taka, że wieziono tutaj alkohol na prywatną imprezę nie związaną z polowaniem, a że przypadkiem użyto terenowego auta jakiegoś myśliwego…  No sami wiecie, przypadek, a reszta to wymysły „pseudoekologów”. czyli nasze. Póki co, pozwolimy sobie pozostać sceptyczni wobec tej wersji.

——————————————————
——————————————————

Źródła:

Wywiad z byłym myśliwym:
https://vege.com.pl/2016/07/13/mysliwy-ktory-zamienil-strzelbe-na-aparat/

Myślistwo i łowiectwo, fakty i mity okiem myśliwego:
http://lukowicatomy.pl/myslistwo-i-lowiectwo-fakty-i-mity-cz-3/

Oficjalne forum Polskiego Związku Łowieckiego.

Forum Dziennika Łowieckiego.

Forum ”poluje.pl”

Forum „forum-bron.pl”

Oferty sklepów myśliwskich. 

Blogi myśliwskie. 

Strony kół łowieckich.

łowiecki.pl

dzikarze.pl

Relacje osobiste (targi, znaleziska pod ambonami).

Prasa opisująca poszczególne przypadki ( linki wyróżnione w tekście )

———————————————————-
———————————————————-

Reklamy

Pijany myśliwy z bronią zaatakował Strażnika Łowieckiego

W czerwcu 2016 roku, Dziennik Wschodni opisał szczegółowo sprawę pijanego myśliwego, który z dubeltówką rzucił się na przeprowadzającego kontrolę strażnika łowieckiego. Przypadek ten umknął nam w natłoku innych bulwersujących wydarzeń z codziennego żywota myśliwskiego, które przedstawialiśmy. Publikujemy go więc teraz.

jak-bezpiecznie-obchodzic-sie-z-bronia-mysliwska-831x560

Wstrząśnięci byli nawet sami myśliwi, bo jak się okazało, napastnik od ponad 2 lat polował razem z nimi w kole łowieckim, i rzecz jasna uchodził za pewne w oczach innych z nim polujących za ”dobrego kolegę i etycznego myśliwego”. Cóż, standardowo. Przejdźmy teraz do opisu wydarzeń, według reportażu Dziennika Wschodniego.

 ”Pijany i uzbrojony w sztucer oraz dubeltówkę mężczyzna zaatakował strażnika łowieckiego. Myśliwi są wstrząśnięci, bo agresor jest jednym z nich – Niewiele brakowało, by doszło do tragedii. To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął – przyznaje Andrzej Sieńko, komendant Straży Łowieckiej w Lublinie, który brał udział w zatrzymaniu kłusownika.

Pijany 48-latek miał ze sobą naładowaną broń. Do groźnego incydentu doszło w minioną środę na terenie biłgorajskiego koła »Głuszec«. Szef Straży Łowieckiej i jego podwładny wracali trasą Frampol-Lublin z kontroli punktu skupu dziczyzny. Na wysokości miejscowości Gródki zauważyli zaparkowany pod lasem samochód, obok którego stało trzech mężczyzn. – Zainteresowaliśmy się nimi, bo jeden miał na sobie strój myśliwski. W pobliżu biegał też pies. Chcieliśmy sprawdzić, czy to na pewno legalne polowanie. Na nasz widok mężczyźni wskoczyli do samochodu i zaczęli uciekać. Dogoniliśmy ich dopiero w lesie, gdy skończyła im się droga – relacjonuje Sieńko. – Kolega zauważył tam też drugi samochód stojący w krzakach. Kiedy podchodził do niego, ze środka wyskoczył człowiek z dubeltówką i sztucerem. Strażnik zaczął krzyczeć, żeby rzucił broń i że jest ze straży. Ja w tym czasie krzyczałem to samo, bo szło na mnie trzech innych mężczyzn. Kazałem położyć im się na ziemi. Posłuchali. W tym czasie strażnik zaczął wzywać pomocy. Sieńko ruszył w jego kierunku, a zatrzymani mężczyźni uciekli. Zobaczyłem, że kolega szarpie się z kłusownikiem. Napastnik był bardzo agresywny. Bił go, popychał, rozdarł koszulę. Kolega cały czas trzymał kurczowo lufę, żeby tamten nie celował w jego kierunku. Dobrze, że to robił, bo potem okazało się, że broń była naładowana. Tylko krok dzielił nas od tragedii – przyznaje Sieńko.

– To nieprawdopodobne szczęście, że nikt nie zginął. Poszkodowany strażnik przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ma skręconą rękę i wiele siniaków od ciosów zadanych kolbą. Sam Sieńko oraz jeden z wezwanych na miejsce policjantów też odnieśli rany – zostali pogryzieni przez psa, który miał być wykorzystany w nielegalnym polowaniu.

Zatrzymany to 48-latek z Turobina. Podczas zdarzenia był pijany. Miał 1,64 promila alkoholu – wyjaśnia st. szer. Monika Sałaban z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju. – Zabezpieczyliśmy posiadaną przez niego broń i prowadzimy czynności w tej sprawie. Na razie mogę potwierdzić jedynie, że był to myśliwy, który kłusował na terenie innego okręgu myśliwskiego. Potwierdzają to myśliwi.

To członek naszego koła z dwuletnim stażem – przyznaje Stanisław Dybza, łowczy koła »Bażant« w Turobinie. – Rozmawiałem z nim o środowych wydarzeniach. Tłumaczył, że w miejscu, w którym został zatrzymany ma pole, a dziki niszczą mu pszenicę. Podobno chciał je odstraszyć i dlatego pojechał tam z bronią. Nie wierzę w to tłumaczenie, bo gdyby chciał działać legalnie, mógł odstraszyć zwierzęta petardami lub wystąpić do koła w Biłgoraju o odstrzał. Nie zrobił tego. Wszystko wskazuje na to, że brał udział w nielegalnym, zbiorowym polowaniu z psami. Potem napadł na funkcjonariusza. Dla tego pana kariera myśliwego skończyła się. Czekamy tylko na oficjalne powiadomienie o sprawie. Czeka go też sprawa karna. Skontaktowaliśmy się z myśliwym podejrzewanym o kłusownictwo i atak na strażnika. Nie chciał rozmawiać o wydarzeniach ze środy.

To nie było pierwsze nielegalne polowanie na naszym terenie – mówi nam anonimowo myśliwy z koła »Głuszec«. – Od dłuższego czasu mieszkańcy zgłaszali nam, że z tamtego rejonu słychać strzały. Sprawdzaliśmy to, ale żaden myśliwy nie wpisywał tego do dokumentacji. Najwyraźniej było to tzw. ciche pędzenie przez las z nagonką – podejrzewa.”

Źródło:
http://www.dziennikwschodni.pl/zamosc/mysliwy-z-dubeltowka-zaatakowal-straznika-lowieckiego,n,1000182883.html

duck-hunting-silhouette-clipart-panda-free-clipart-images-qb3CKx-clipart

Czyli tak, w okolicy regularnie odbywały się nielegalne polowania zbiorowe z psami. Wykonywał je członek koła łowieckiego, należący do PZŁ, będący pod wpływem alkoholu, wespół z innymi pomocnikami – kłusownikami / myśliwymi.
Ten przypadek pokazuje dobitnie, jak może wyglądać rzeczywistość w świecie myśliwskim. Pomniejsze koła łowieckie, funkcjonują sobie jak osobne zagrody, gdzie życie ich członków poza sprawami rodzinnymi i zawodowymi,  toczy się głównie wokół polowania, pozyskania, „wykonywania racjonalnej gospodarki łowieckiej”. Każdy kłusuje jak chce, bez wiedzy innych, a dopóki jakaś sprawa nie rozbłyśnie głośno, dopóty jest się „dobrym kolegą i etycznym myśliwym” w ocenie innych. Gdy następuje burza medialna, jakby automatycznie ten były kolega nazywany zostaje kłusownikiem. Przez 2 lata nikt nie zorientował się co robił? Myśliwi albo są ślepi, albo celowo ukrywają wśród siebie takich osobników.  Nikt im nie  przeszkadza. „Gospodarują” sobie zwierzyną, łowiskiem, wszystko „wiedzo najlepiej”, zatracają się w stworzonym przez siebie światku. Czasem jednak, ktoś wchodzi w paradę. A to spacerowicz, fotograf, miłośnik natury, który śmie akurat pałętać się po lesie, kiedy pan myśliwy etycznie dba o to, byśmy nie wyginęli z głodu od plądrujących zwierząt. W tym przypadku sielską idyllę przeżywania emocji łowieckich przerwali strażnicy. Jak wytłumaczyć zachowanie tego myśliwego? Działał pod wpływem wściekłości, czy też strachu z powodu przyłapania podczas przestępstwa?

Co „najlepsze” mężczyzna ten polując przeszedł przecież wszystkie „rygorystyczne testy”, jak twierdzą myśliwi, które wykluczać mają ewentualną niepoczytalność, problemy psychiczne i wszelkie przeciwwskazania dla posługiwania się bronią. Nikt jednak na żadnym etapie niczego nie zauważył… Ekologiczne organizacje pozarządowe od lat postulują o dodatkowe okresowo powtarzalne badania psychiatryczne i testy sprawnościowe dla osób polujących. Bezskutecznie, a kolejne odkrywane przypadki przestępstw, często świadczące o nadmiernej agresji lub niepoczytalności zatrważają. Sporo z nich można przejrzeć u nas w zakładce Wypadki / Przestępstwa. Przerażające, że przez ponad 2 lata ten myśliwy korzystał z broni, stwarzając zagrożenie nie tylko dla kolegów podczas polowania, ale przede wszystkim dla postronnych osób korzystających z lasu.

Przypomina mi się film zamieszczony przez grupę Warszawiacy Przeciw Myśliwym, na którym polujący myśliwi poturbowali spacerowiczów, obrażając i przeklinając, a na końcu jeden z nich zaatakował aktywistów kijem. Film można zobaczyć pod tym linkiem:

https://www.facebook.com/pg/Warszawiacy-Przeciw-Myśliwym-1201969473219585/videos/?ref=page_internal 

I jeszcze pies, który pogryzł jednego ze strażników. Jak utrzymują myśliwi: Psy używane do polowań, to najbardziej posłuszne, spokojne i karne zwierzęta! 
Tak… widać do czego prowadzi celowe rozwijanie najkrwawszych instynktów u psów, które podczas rozmaitych szkoleń z żywymi zwierzętami są przyuczane do polowań. Myśliwi nazywają to rozwijaniem pasji u psa… Oczywiście, jak wynika z opisu, biegał sobie luzem.

Z pewnością, to był dobry kolega, etyczny kłusownik, wspaniały myśliwy i kto tam jeszcze.

13418780_887324581378372_3702289045852508021_n