Żyjemy pod okupacją kół łowieckich. Myśliwi nigdy nie chronili naszych pól – Rozmowa z Agnieszką Curyl-Katholm.

 26694769_2049351578423306_22172024_n

Szkody, wypłaty odszkodowań, szacowania, ochrona upraw rolników. Któż o nich nie słyszał. Koronne argumenty myśliwych powtarzane niczym święta mantra przy każdej możliwej dyskusji na tematy łowieckie. „Zapraszam na wieś, porozmawiajcie z rolnikami” – słyszeliśmy nie raz. No to porozmawialiśmy. Agnieszka Curyl-Katholm z zamiłowania i wykształcenia jest rolnikiem. W rodzinnym gospodarstwie uprawia pszenicę, pszenżyto, jęczmień, groch, rzepak i kukurydzę. Hoduje świnie, krowy i nieco kur. Działa w Związku Zawodowym Rolników Rzeczpospolitej. Swoje poglądy i problemy z myśliwymi zaczęła nagłaśniać 2 lata temu w TVP1 podczas cyklu programów publicystycznych Sprawa dla reportera. Opowie i pokaże nam, jak myśliwskie slogany i łowiecka mitologia konfrontują z rzeczywistością szarego rolnika oraz jakich prześladowań doznała, kiedy zaczęła publicznie opowiadać o tym jakie straty gospodarka łowiecka przynosi rolnictwu. Wyjaśnia też, jak polskie prawo łowieckie i lobby myśliwskie nie przestrzega prawa własności, a kolejna nowelizacja tylko umacnia taki stan rzeczy.

To prawdopodobnie najważniejsza rozmowa jaka miała miejsce w publicznej debacie na temat kształtu myślistwa w Polsce. Wywiad dla niektórych wstrząsający, bo obracający w perzynę znane myśliwskie bełkoty o ochronie upraw i tym podobne. Łowiectwo szkodzi przede wszystkim przyrodzie i ludziom, to wiemy nie od dziś. Jakkolwiek w tej dyskusji zagadnienie jego wpływu na rolnictwo jest przez środowiska przyrodnicze pomijane lub bagatelizowane. Pamiętamy kiedy pani Agnieszka jakiś czas temu zawitała na nasz profil po raz pierwszy. Nie zawsze się zgadzaliśmy, a w komentarzach pojawiały się drobne różnice zdań. Ostatecznie udało się porozmawiać, a treść prezentujemy Państwu poniżej no i oddajemy do rąk chyba najmocniejszy argument ze wszystkich jakie były tu poruszone do tej pory.

NPRM: Zwykle pytamy naszych gości dlaczego są przeciwni łowiectwu. Ale Ty, jak nam powiedziałaś, nie jesteś jemu przeciwna jako takiemu, jeśli nie narusza interesów działalności jaką się zajmujesz. Więc może tak – jak wygląda obecnie Wasze gospodarstwo? Ile ha ziemi i co na niej uprawiacie? Co trzymacie z żywego inwentarza? Wbrew pozorom to bardzo ważne pytanie.

Agnieszka  Curyl-Katholm: Żyjemy na południu koszalińskiego. W naszym rodzinnym gospodarstwie rolnym uprawiamy pszenicę, pszenżyto, jęczmień, groch, rzepak, kukurydzę. Mamy bydło mięsne i świnie, trochę kur, dwa psy, pięć kotów, a na polach nieogrodzonych pasą się stada państwowych/PZŁ-owych dzików, saren i jeleni, niszcząc nasze plony od zasiewów aż po żniwa. Gospodarstwo jest między lasami, a ziemię uprawiamy zgodnie z jej przeznaczeniem, są to przecież użytki rolne, a nie leśne. Ziemi jest 4. klasy, nie jest źle. Tam, gdzie mamy ogrodzone uzyskujemy wydajność 8t/ha pszenicy, 4,2 t/ha rzepaku, tam gdzie nie jest ogrodzone przed zwierzyną i są szkody 1t/ha, co najwyżej 5 t/ha pszenicy i 0,9 t/ha rzepaku  za takie same nakłady, koszty i pracę!!!

Szkody łowieckie to cios dla nas i gospodarki narodowej oraz ogromne marnotrawstwo żywności.

NPRM: Czym zajmujesz się zawodowo?

Agnieszka: Jestem zawodowym rolnikiem, tak jak mój mąż, po szkole rolniczej. Pracujemy tylko oboje w gospodarstwie. Uwielbiam robotę w polu na traktorze, nie mogę doczekać się wiosny, zapachu ziemi i pracy w polu. Działam w ZZRR „Solidarni”.

26638208_2049103515114779_1928015825_n.jpg

NPRM: Dlaczego właśnie rolnictwo, uprawa ziemi, hodowla zwierząt?

Agnieszka: Poznałam rolnika z krwi i kości, który obudził we mnie miłość do ziemi i rzuciłam wszystko inne, by z nim szukać ziemi i budować gospodarstwo rolne. Pochodzę ze świętokrzyskiego, i tak jak dla mojej babci każdy kawałek ziemi był cenny… Być Rolnikiem to styl życia. Jesteśmy prawdziwymi rolnikami, nie uprawiamy ziemi dla dopłat, bo gdyby tak było, nic byśmy nie siali i brali dopłaty, przecież i tak zwierzyna zżera nasze plony. Kocham zapach ziemi, lubię i szanuję zwierzęta. W prawdziwym gospodarstwie rolnym muszą być zwierzęta.

26553024_2049351841756613_808867436_n.jpg

NPRM: Nie ukrywamy, że bardzo cieszymy się z tej rozmowy. I jest ona bardzo ważną w tej trwającej od lat debacie na temat łowiectwa. Ponad rok temu opublikowaliśmy artykuł w ogólnym ujęciu traktujący o szkodliwym wpływie gospodarki łowieckiej wobec rolnictwa. Oparty na racjonalnej analizie treści z książek myśliwskich. Krótko po tym w Sprawie dla reportera pojawiasz się Ty i „o zgrozo” potwierdzasz swoimi słowami to o czym „zielone ekooszołomy” od dawna piszą. Opowiadasz nawet dużo więcej, rzucając nowe światło wokół konfliktu na linii rolnicy-myśliwi. Od czego to się u Was zaczęło i co jest istotą tego sporu?

Agnieszka: Po prostu my chcemy, aby nasze gospodarstwo się rozwijało, chcemy siać i zbierać nasze plony. Dziś się zadłużamy, by utrzymać gospodarstwo. Historia z myśliwymi zaczęła się od pierwszych szkód na polach. Wydzierżawiliśmy ziemię od ANR, nikt z agencji nam nie powiedział, że ta sama ziemia jest wydzierżawiona kołom łowieckim przez Dyrektora Lasów Państwowych RDLP w Szczecinku na podstawie uchwały Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego o podziale na obwody (i jest do tej pory!). Nasze gospodarstwo rolne leży w 3 obwodach łowieckich i jest eksploatowane przez 3 koła łowieckie, zupełnie za darmo.

Szkody są ogromne, a myśliwi szacują uznaniowo. Po wezwaniu ich na szacowanie przychodzą ze swoim rzeczoznawcą, który zaniża rzeczywiste szkody i wypisuje wszystkie choroby i szkodniki z katalogu, fabrykuje dowody, koło mu sowicie płaci, bywało tak, że nie pozwalał naszych uwag wpisać do protokołu szacowania, pisał że jak zgodzimy się z protokołem to kwota odszkodowania będzie trzy razy wyższa niż jeśli się nie zgodzimy, do tego przybijał kilka pieczątek rzeczoznawcy majątkowego, nawet te nieaktualne.

26696540_2049107778447686_462630243_n
Szkody są ogromne, co widać na tym zdjęciu z drona. Myśliwym taki stan rzeczy bardzo odpowiada. Realizowane cele gospodarki łowieckiej powodują znaczne straty w rolnictwie. Ale dzięki temu można się chwalić ”zasobnymi łowiskami” i bogatymi stanami zwierzyny. Organizować komercyjne polowania dewizowe z zarobkiem dla koła. Żaden z myśliwych tak naprawdę nie jest zainteresowany rzeczywistym ograniczaniem populacji zwierząt takich jak sarny, jelenie czy dziki. Cel jest zgoła odwrotny i zgodny z własnym interesem jakim są udane polowania i obfite pokoty z ubitej zwierzyny.
Fot. Agnieszka Curyl, opis NPRM. 

Inne koło wynajmowało strażnika leśnego etatowego szacującego, który po napisaniu przez mnie skargi do koła, że nie zostawił protokołu z szacowania, wpadł na podwórko i powiedział, że gdybym była mężczyzną, to by mi przyłożył, żebym się nie podniosła. Potem szacował inne uprawy i na szacowanie już nie poszłam, zaniżył trzydziestokrotnie odszkodowanie, poszliśmy do sądu. Spraw w sądzie z jednym kołem mieliśmy trzy, co rocznie po żniwach do sądu, mimo że biegły powołany przez sąd wyliczył najniższą możliwą kwotę, sąd przyznał połowę tej kwoty po czterech latach. Ale zarząd koła się zmienił, sami porządnie ogrodzili pole i już 4 sezony mamy nasze plony, a koło współpracuje z nami.

Inne koło również raz wzięło strażnika leśnego do szacowania szkód z służbowym samochodem,  leśnik dostał naganę i już nigdy nie przyjechał. Nie wpuszczamy na pola oszustów i nie pozwalamy, aby nas ci szacujący oszukiwali.

Jeśli koło chciałoby uczciwie zapłacić nie przysyłałoby takich ludzi. To jest straszak na oponentów, byle pozbierać dowody do sądu, nagrać, sprowokować, byśmy nerwy stracili i wyrzucili z pola. Do jednego rolnika przyjechało raz pięciu takich szacujących i nas świadków też było pięciu. Myśliwi wezwali policję, żeby wyrzuciła świadków rolnika, bo wg nich rolnik powinien być sam podczas szacowania z ich pięcioma rzeczoznawcami! Zeszli z pola, nie oszacowali, policja nie wiedziała jak się zachować.

Z jednym kołem zawarliśmy ugodę w sądzie mieli ogrodzić, żeby nie było szkód. Ogrodzili tak, żeby zwierzyna miała dostęp do naszych pól – są ogromne szkody. Dla nich ogrodzone pola to strata, nie ma łowiska.

NPRM: Czy miałaś jakieś nieprzyjemności ze strony myśliwych po swoich wystąpieniach w telewizji? Jak teraz układa się współpraca z kołami?

Agnieszka: Jest jeszcze gorzej, zwłaszcza z jednym kołem. W ogóle nie chcą szacować szkód, mąż sam ogrodził pola.

NPRM: Jak w praktyce wygląda szacowanie szkód z udziałem myśliwskich rzeczoznawców?

Agnieszka: Szacowanie?! To zbieranie dowodów przeciwko rolnikowi! Główny argument to zła agrotechnika, bo za to odszkodowanie się nie należy. Robią pokazówki z miarami, taśmą, przyjeżdżają z wagami laboratoryjnymi… zdjęcia, operaty jak komiksy, przecież i tak przecież nie zmierzą wszystkich miejsc szkód, nie policzą wszystkich kłosów  to jest komedia. Mąż zwrócił uwagę jednemu myśliwskiemu rzeczoznawcy, to odgrażał się, że zadzwoni na policję. Nie zadzwonił, zszedł z pola. Biegli na liście SO to zazwyczaj myśliwi. Myśliwi dobrze płacą szacującym, dlatego ta kwota w skali kraju 70 mln zł rocznie szkód jest taka niska, a w nią wchodzą również koszty szacowania, dojazdu. Więcej pieniędzy idzie na tych szacujących niż dla rolników. Realna kwota szkód łowieckich to 2 mld zł.

26755396_2049351048423359_1773420856_n
Na polach państwa Katholm – zakaz wstępu dla członków PZŁ 🙂

NPRM: Czy wypłaty odszkodowań są rzetelne i rekompensują straty wyrządzone przez zwierzęta?

Agnieszka: Absolutnie nie! Gdyby płacili uczciwie, szybko by zbankrutowali biorąc po uwagę pogłowie zwierzyny i naturalną pojemność łowiska. Wielu rolników nie wzywa w ogóle na szacowania, wielu pogrodziło na stałe swoje pola, byle mieć spokój i plony. 130 tys. myśliwych w Polsce nie jest w stanie zapłacić za swoje hobby, za które powinno zapłacić milion myśliwych. W Polsce powinno być milion myśliwych, biorąc pod uwagę wielkość kraju.

NPRM: Jesteś za tym, aby rolnicy mogli w razie konieczności wykonywać polowania na obszarze swoich gruntów. I tak obiektywnie rzecz biorąc, trudno się z tym nie zgodzić – rolnik najlepiej wie jak postąpić z tuszą i co zrobić z mięsem, sam rozwiązuje swój problem i nie potrzebuje „opieki” koła łowieckiego. Nie będzie zabijał dla trofeum czy rozrywki. Omijamy tu pewien zbędny etap. Odchodzi mnóstwo kosztów, zwierzęta może wreszcie odnajdują spokój w lasach, nie będąc przeganiane podczas zbiorówek na pola. Być może nawet takie rolnicze polowania przyniosłyby odwrotny efekt i zwierzyna z pól szukałaby bardziej ostoi na terenach leśnych, co byłoby z korzyścią dla rolników i niej samej. Jednak myśliwi argumentują, że „jeśli Wam pozwolić, to w rok wytrzebicie wszystko” – co Ty na to?

Agnieszka: Obecnie łowiectwo na ziemi rolnej to biznes tylko dla myśliwych, którzy nie maja kosztów. Utrzymują wysokie pogłowie zwierzyny, chełpią się nim mówiąc, że to jest wzorowy model łowiecki, po to by wszyscy unijni myśliwymi mogli polować. Zapraszają ich (w ciągu roku w naszej gminie jest kilkadziesiąt takich polowań) wożą ich po polach, lasach, pokazują ambony rozstawiają przy polach, drogach i strzelają. My nie idziemy do chlewni i nie strzelamy do naszych zwierząt przy karmieniu. Polska została wolna od komunizmu, ale rolnicy i zwierzyna żyją dalej w komunizmie. Zwierzęta dzikie powinny być wolne, a nie państwowe, bo jest taka jest ich natura.

Rolnicy powinni mieć prawo polowania, tzn. prawo wyboru koła, myśliwych albo sami polować jeśli są tylko myśliwymi. Nikt z rolników nie myśli, by bez uprawnień mógł polować. Państwo powinno organizować kursy łowieckie (terminy ochrony, zwierzęta pod ochroną czy łowne) i wydawać licencje. Państwo, a nie PZŁ powinno organizować te kursy i państwo powinno pobierać opłaty, a każdy myśliwy powinien wysyłać rocznie wykaz zwierząt pozyskanych w roku. Tak jest w Danii. W Danii część właścicieli nie chce myśliwych, więc nikt u nich nie poluje, tam zwierzyna żyje, a myśliwi duńscy wiedzą, kiedy polować i dbają, by nie wybić wszystkich zwierząt. Tak jakby wybić wszystkie krowy w oborze wziąć kasę, a co z jutrem? nie będzie cieląt, mleka! W Danii nie planów pozyskania i nikt niczego nie wybija do zera. Oprócz dzików, które król duński uznał za szkodnika gospodarki albo trzoda chlewna albo dziki wektor chorób.

 

pozyskanie dania

NPRM: Główny powód dla którego dziś rozmawiamy – szkody w rolnictwie. Wiemy oboje, że gospodarka łowiecka zajmuje się hodowlą zwierzyny w stanie dzikim na potrzeby polowań i utrzymaniem „zasobnych łowisk”, aby powiększające się każdego roku grono myśliwych miało na co polować, a pokoty były obfite i łowy udane. Zwierzęta de facto pasą się na uprawach rolnych dla myśliwskich uciech. Co o tym myślisz? Czy tak powinno być i jak długo może trwać ten stan…

Agnieszka: Jestem przeciwna dokarmianiu i tak wysokiemu pogłowiu. Nas rolników nie stać, by taki stan rzeczy utrzymywać, by nasze pola były pastwiskiem dla tuczenia zwierzyny dla wszystkich myśliwych z całej Unii. Zjeżdżają się z Belgii, Francji, Włoch, Danii, Niemiec  to są zabójcy, do tego różnej maści biznesmeni i politycy. Prawdziwi myśliwi by nie przyjechali na coś takiego.

NPRM: Wolałabyś może nie korzystać z żadnej pomocy myśliwych, mieć pełny zysk z plonów i sama zadbać o swoje uprawy? Jednak obecnie prawo nie bardzo to umożliwia w wielu kwestiach.

Agnieszka: Obecnie nie mamy żadnego wpływu na gospodarkę łowiecką. Nie powinno być żadnych odszkodowań za szkody, ale równocześnie prawo polowania powiązane z własnością ziemi, prawo wpływu na łowiectwo.

NPRM: Myśliwi często mówią, że gdyby nie oni, to rolnictwo padnie, a reszta społeczeństwa umrze z głodu, bo zwierzęta splądrują wszystkie uprawy no i wejdą do miast…

Agnieszka: W reszcie świata rolnicy mają wysokie plony. Produkcja świń w Niemczech szczytuje, a w Polsce spada i mamy ASF. W Niemczech, Danii nikt nie grodzi pól ani lasów. W Polsce Lasy Państwowe grodzą młodniki, bo zwierzyna żre sadzonki, wypierając ją na pola. Rolnicy inwestują w siatkę i słupki, wszyscy grodzą, bo to inwestycja w ciągu sezonu, dwóch się zwraca w postaci zakładanego plonu.

NPRM: Myśliwi często powołują się na to, że oni właśnie chronią uprawy rolników. Kiedy jednak pojawia się postulat, żeby to rolnik mógł na własnej ziemi zabić np. dzika, podnosi się krzyk. Przy aferze z LexSzyszko większość myśliwych popierała to prawo, jako że właściciel może robić co mu się żywnie podoba na jego prywatnym terenie. Jednak w innych przypadkach często nie respektują prawa własności, twierdząc, że nadrzędne cele gospodarki łowieckiej maja wyższość nad nim. Jak rozumiesz ten paradoks? 

Agnieszka: Oni nigdy nie chronili naszych pól. Prawo własności to prawo naturalne zagwarantowane konstytucją i od niego powinno wywodzić się prawo łowieckie. Żaden myśliwy nie szanuje prawa własności, bo obecne prawo łowieckie wywodzi się od Bieruta. Szanują prawo własności jeśli chodzi tylko o ich własność. Wielu myśliwych-rolników ogrodziło swoje pola siatką na stałe, a łowiectwo uprawiają na cudzych polach.

Łowiectwo to hobby, nikt nie powinien decydować o byciu myśliwym. Kurs łowiecki państwowy powinien być jak na prawo jazdy, zdajesz – jesteś myśliwym. Trzeba skończyć z monopolem PZŁ. Myśliwy powinien płacić państwową licencję łowiecką do budżetu państwa, a państwo prowadzi statystyki pozyskania zwierzyny. Niepotrzebne jest jedno PZŁ.

23805685_1981367975221667_1341853902_n23804648_1981367928555005_348906938_n
NPRM: W Sprawie dla reportera powiedziałaś, że „rolnicy żyją obecnie pod okupacją kół łowieckich”, a ktoś inny dodał, że „Waszą pracę niszczą myśliwi i ich system”. Możesz to rozwinąć? 

Agnieszka: Używają jak chcą naszej ziemi, wchodzą kiedy chcą, płacą odszkodowania ile chcą, kolegom więcej, decydują pośrednio co możemy uprawiać, kukurydza i groch tuż po siewie zaraz zeżarta, możemy mieć plon 8t/ha albo 1 t/ha.

26653234_2049088268449637_1718893223_o
Bez wiedzy i bez zgody odbywają się polowania. Oprócz toksycznego ołowiu, w środowisku pozostają śmieci w postaci łusek. 

NPRM: Co należało by według Ciebie zmienić w prawie łowieckim i dlaczego? A może napisać je od nowa?

Agnieszka: Prawo łowieckie należy napisać bezwzględnie od nowa i oprzeć go na normie prawnej prawo polowania jest powiązane z własnością ziemi. W prawie cywilnym i  ustawie o ziemi i ustawie o lasach powinien znaleźć się artykuł prawo polowania należy do właściciela ziemi. Tak jak we Francji w kodeksie rolnym nikt nie ma prawa polować na terenie nie będącym cudzą własnością bez zgody właściciela lub innej uprawnionej osoby. W Danii Sąd Najwyższy przyznał rolnikom/właścicielom ziemi prawo polowania powiązane z własnością gruntu w 1837 r., ale prawo ustanowiono dopiero w 1851 r. i obowiązuje do dzisiaj. Miejmy nadzieję, że nowe prawo łowieckie powstanie szybciej niż w Danii, obwody są już nielegalne, ale brak prawa polowania. Powstało już tyle projektów, a każdy jest taki sam, zachowuje status quo PZŁ, a nawet go wzmacnia, jak w przypadku art. 33 ust. 3 który zniknął o odpowiedzialności solidarnej członków koła za zobowiązania finansowe koła. Dlaczego? Wiadomo. Wygląda na to, że nikt w Parlamencie nie przeczytał raportu NIK o łowiectwie i wyroku TK z 10 lipca 2014 sygn.akt P 19/13. Na stronie 14. wyroku TK jest nawiązanie do normy prawnej przedwojennej. Skoro nie ma obwodów łowieckich, bo art .27 ust.1 stracił ważność, brak nam tylko prawa polowania!!

NPRM: Popierasz postulat OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych o delegalizacji PZŁ? Jeśli nie, co zamiast tego?

Agnieszka: Nie ma sensu rozliczać PZŁ, my ich nie rozliczymy. Niech tylko oni zejdą z naszej ziemi, łowiectwo byłoby lepsze bez ich monopolu, niech znowu będzie kilka organizacji łowieckich, jak przed wojną, a nie jedna partyjna.

OPZZ zastępuje stary PZŁ nowym i nic nie wnosi lepszego.

Postulat Związku Zawodowego Rolników Rzeczpospolitej SOLIDARNI jest lepszy, bo zgodny z Konstytucją i oczekiwaniem rolników i właścicieli.

Nasze postulaty oparte są na światowych modelach łowieckich, przedwojennym prawie łowieckim z 3 grudnia 1927 r., wyroku TK z 10 lipca 2014 r. oraz Raportu NIK Prowadzenie gospodarki łowieckiej z września 2015 r.

Oto nasze postulaty:

  1. prawo polowania powiązać z własnością gruntu;
  2. właściciel nieruchomości ma prawo polowania, wydzierżawia prawo polowania kołom albo sam poluje, jeśli jest myśliwym;
  3. znieść zapis, że zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa, wprowadzić zapis, pochodzący jeszcze z czasów rzymskich „Res Nullus” [rzecz niczyja] dotyczący zwierzyny, zwierzyna należy do ziemi, na której się znajduje,
  4. znieść monopol PZŁ na łowiectwo;
  5. znieść zapis o powierzchni 3 tys. ha jako minimalnej powierzchni obwodów łowieckich, akt notarialny determinuje wielkość rewiru łowieckiego;
  6. wprowadzić państwową licencję łowiecką, państwowe kursy i szkolenia łowieckie;
  7. Lasy Państwowe powinny wydzierżawiać swe grunty myśliwym w drodze przetargowej i zarabiać na łowiectwie;
  8. na koniec roku łowieckiego każdy myśliwy bądź koło łowieckie przesyła do właściwego ministra informacje na temat ilości pozyskanej zwierzyny;
  9. brak przymusu do uczestnictwa w stowarzyszeniu łowieckim, kole łowieckim, łączenia rewirów łowieckich.

Proponowany przez nas nowy system łowiecki spowoduje:

  1. wpływy do budżetu z tytułu licencji łowieckiej i szkoleń łowieckich, i wydzierżawiania myśliwym w drodze przetargu państwowej ziemi (LP);
  2. brak zakładanego finansowania szkód łowieckich przez budżet państwa;
  3. zwiększenie produkcji rolnej i przepływów finansowych w rolnictwie, zwiększenie eksportu produktów rolnych;
  4. zwiększenie liczby myśliwych, otwarcie łowiectwa dla wszystkich, kultywowanie prawdziwej tradycji łowieckiej;
  5. brak szkód łowieckich jako problemu państwa, szkody będą problemem właściciela ziemi;
  6. zwiększenie wpływu z tytułu podatku VAT, albowiem większa produkcja to większa sprzedaż produktów rolnych i większe wpływy vat do budżetu państwa;
  7. koniec z korupcją podczas szacowań szkód, z procesami o odszkodowania.

Proponowany przez nas nowy system łowiecki nie zagrozi:

  1. łowiectwu i liczebności zwierzyny, gdyż większość lasów w Polsce jest państwowych, właścicielom prywatnym będzie również zależeć na zwierzynie, gdyż będzie ich własnością, będą za nią odpowiedzialni, będą mieć przychody z dzierżawy ziemi myśliwym, poza tym zwierzęta łowne nie znajdują się na liście gatunków zagrożonych. Ponadto polowań będą dokonywały osoby z uprawnieniami łowieckimi.
  2. istnieniu PZŁ, OHZ i LP, kołom łowieckim PZŁ.

W załączeniu tabela, opracowana przez nas, która przedstawia roczny bilans obecnego modelu łowieckiego:

KOSZTY PRZYCHODY UWAGI
Koła łowieckie PZŁ 17,7 mln zł czynsz dzierżawny (gminy i LP otrzymują za 25,6 mln ha, max 7 kg żyta/ha) 1,581 mld zł minimalna wartość hobby
60 mln zł szkody łowieckie (w tym koszty szacowania) 80 mln zł skup dziczyzny
36 mln zł Składka członkowska na PZŁ (2017 r.)

357 zł norm, 197 zł ulg.

?? polowania dewizowe, komercyjne OHZ ZG PZŁ 2,75 mln zł, koszt 0,515 mln zł, zysk 2,23 mln zł, wg NIK
Opłata za kurs łowiecki 1000-2500 zł/os ??dopłaty unijne, subwencje krajowe, introdukcje
Razem 113,6 mln zł min. 1,661 mld zł
Lasy Państwowe

10 % leśników w kołach łowieckich

Ochrona lasu przed zwierzyną 144 mln zł (ogrodzono 90 tys ha 1,3 % pow. LP-NIK Raport o łowiectwie, s.65) 5 mln zł za czynsz dzierżawny od kół

za 7,6 mln ha

Utracony przychód za wydzierżawianie lasów w przetargach na dzierżawę obwodów łowieckich min 200 zł/ha, tj.1,5 mld zł

można by było podzielić lasy państwowe na mniejsze parcele po 2 tys. ha i wydzierżawiać w przetargach na polowania

???Szkody łowieckie w lasach (25 tys.ha szkody < 50%, 70 tys.ha szkody 21-50%) dane za 2012 r. Strategia gospodarowania zwierzyną płową.)

średni koszt odnowienia lasu 4,25 tys. zł/ha

200 mln zł ?

Rolnicy, właściciele ziemi

10 % rolników w kołach łowieckich

lasy prywatne to 1,75 mln ha

17,7 mln ha x 100 kg żyta x 0,5 zł/kg=885 mln ustawa prawo łowieckie art.48 pkt 4, szkody za które odszkodowanie nie przysługuje 0 zł/ dzierżawę obwodu ?? utracone korzyści w związku ze szkodami łowieckimi
Podatek rolny wartość 1,5 mld zł/rocznie

250 kg żyta/ha

2 mld zł szacunkowe szkody łowieckie

 

Utracony przychód za dzierżawę obwodu 17,7 mln ha x 100 zł/ha tj. 1,77 mld zł
gmina 12 mln zł za dzierżawę obwodów na gruntach polnych
Skarb państwa straty łącznie 2,194 mld zł rocznie 150 mln zł VAT (zwierzyna zeżarła plony)
344 mln zł kosztów z LP 200 mln zł Utracony przychód za licencję 1 mln myśliwych x 200 zł

?? Utracony przychód za szkolenie myśliwych

w Polsce jest o 1 mln mniej myśliwych względem l. ludności porównując inne kraje zachodnie

 1,5 mld zł utracony przychód za wydzierżawianie LP

885 mln zł + 1,77 mld zł tj. 2,655 mld zł/130 tys. myśliwych tj. 20,4 tys. zł każdy myśliwy otrzymuje rocznie na swoje hobby od rolników/właścicieli ziemi.

NPRM: Tak ogólnie, to jak z tymi myśliwymi w Twojej okolicy? Przesłałaś nam ostatnio zdjęcia, jak rozstawieni byli na stanowiskach przy drodze powiatowej. Trwało polowanie, na drodze normalnie odbywał się ruch kołowy… Organy ścigania coś z tym robią?

Agnieszka: Odpowiedź z policji przyszła taka, że to nagonka stała z bronią przy drodze (wojewódzkiej), a na drodze nie odbywały się w tym czasie zebrania publiczne…

23846503_1981367321888399_470306631_n23845234_1981367241888407_2112941864_n (1)23845175_1981367655221699_592933151_n26694392_2049354368423027_434604124_n.jpg

26647975_2049383158420148_792668428_n26553136_2049382468420217_2116154205_n

 

NPRM: Dokarmianie zwierząt przez myśliwych płodami rolnymi. Co o tym sądzisz? Oficjalnie ma zatrzymać zwierzęta w lesie, aby nie robiły szkód. Jak to działa według Ciebie w praktyce?

Myśliwi ją dokarmiają, jak muszą zabić. Na swoich polach nic nie uprawiają. Mają 25 ha na granicy z nami i nic nie sieją, by ją tam zatrzymać, cała zwierzyna z ich pola idzie na nasze pola. Na swoich polach maja pełno ambon. Grodzenie lasów państwowych przed ich własną zwierzyną pokazuje, że gospodarka łowiecka stoi na głowie, a przecież to LP zatwierdzają te plany łowieckie, podstawę gospodarki łowieckiej.

26553264_2049350608423403_586716834_n.jpg

NPRM: To może jeszcze – inne niż zabijanie sposoby na zabezpieczanie pól i upraw przed dzikimi zwierzętami. Możesz pokrótce wymienić?

Ogrodzenie siatką typu M drut 2,5mm i 2mm, model 200/25/15, słupki betonowe co 5 m, siatka przyorana na 10 cm, dziki nie wchodzą, tabuny jeleni nie zniszczą w jedną noc całego pola. To skuteczny sposób, ale i bezsensowny. Dlaczego my mamy wydawać pieniądze, zamiast przeznaczyć na coś innego?? Lasy Państwowe też tak grodzą młodniki, tylko że zamiast słupków betonowych drewniane.

26638521_2049350215090109_1897407607_n26696728_2049350391756758_461416667_n
Na myśliwych nie ma co liczyć. Lepiej zabezpieczyć swoje uprawy i cieszyć się przez kolejne lata udanymi zbiorami niż rok w rok użerać się z szacującymi i zbieraniem odszkodowań, które i tak nie rekompensują zysku normalnych zbiorów z pola. Podnoszony jest argument o przeszkodach w migracji, ale jakoś nikt nie bierze pod uwagę tego, że na innych obszarach i tak grodzimy się na potęgę, jednocześnie powstają budowane korytarze ekologiczne, a istnieniu jeleni, saren czy dzików nic nie zagraża. Natomiast dla drobnej zwierzyny łownej takiej jak lisy, kuny, zające czy ptactwo ogrodzenia nigdy nie były dużym problemem. 

NPRM: No i co z prawem własności? Obecnie myśliwi mogą jeździć i poruszać się po polach jak chcą. Często czytaliśmy komentarze rolników żalących się na rozjeżdżanie autami zasiewów, budowę ambon bez pozwolenia czy nęcisk. Czy u Was bywało podobnie? I co sądzisz o takich poczynaniach myśliwych. 

Agnieszka: To prawda. Prawo własności nie istnieje dla nich, jeśli chodzi o cudzą własność, już za Bieruta zniknęło cudzych, a zostało 100 metrów od domów, a było w prawie łowieckim z 3 grudnia 1927 r.

NPRM: A jakie jest Twoje podejście do natury? Chodzisz do lasu? Które z dzikich zwierząt lubisz najbardziej?

Agnieszka: Oczywiście, że kocham naturę, ja jestem typową wiejską dziewczyną. Galerie handlowe mnie męczą, wpadam tam, jak już naprawdę muszę i zawsze szukam ekspedientki i krótko mówię czego szukam, nie lubię łazić i szukać między półkami. Uwielbiam podziwiać widoki na naszych polach, zachwycam się jak rośnie zboże, czuję się bardzo dobrze na wsi. Do lasu na grzyby chodziłam jak była małym dzieckiem, teraz nie chodzę z braku czasu.

26648165_2049107291781068_532095900_n26553553_2049386608419803_1622033083_n.jpg

Konflikt trwa od lat i zaostrza się. Źródłem jego jest przestarzała ustawa ”Prawo Łowieckie” stworzona w czasach komunizmu, nie uwzględniająca stanu własności prywatnej, ani interesów innych grup społecznych. Dziś ten spór narasta i komuś chyba bardzo zależy na jego pogłębianiu, podczas przepychania szkodliwych nowelizacji, tylko usztywniających dawny stan. Dzisiaj jedni chcą obserwować, podziwiać i fotografować zwierzęta, bez presji że zostaną przegonieni przez myśliwych. Kolejni pragną w spokoju pracować i zbierać udane plony z pól. Na końcu znajduje się mała grupa, która chce jedynie polować i cieszyć się stosami ubitych zwierząt. Ich hobby odbiera innym wolność do własnego przeżywania natury i spokojnego z nią obcowania, kolejnym wyrządza szkody. A monopolista PZŁ krzyczy od lat, że będzie walczył o zachowanie łowiectwa w niezmienionej formie i nie cofnie się ani kroku. Jedno jest pewne – potrzebna nam nowa ustawa godząca, a przynajmniej proponująca kompromis wszystkich tych grup. Zamiast pisanych na kolanie nowelizacji mających dokuczyć innym i zabezpieczyć monopol grupy polującej, potrzebne po prostu dobre prawo dla ludzi i zwierząt, wykluczające obecne dziś absurdy. Obyśmy go doczekali…

Na przestrzeni wieków pola, łąki, pastwiska i ugory na trwale wpisały się w krajobraz Polski. Stworzyły dogodną niszę do zasiedlenia przez liczne gatunki ptaków, takie jak bocian biały, czajka, dzierlatka, skowronek, kuropatwa – lista ta jest bardzo długa. Stały się schronieniem dla ssaków takich jak zając, wykształciły też ekotyp sarny polnej. Ekolodzy i przyrodnicy od lat współpracują z rolnikami, uświadamiając ich odnośnie występowania rzadkich gatunków na ich włościach, uzgadniając kompromisowe terminy koszenia łąk i wypracowując lokalne sposoby ochrony gatunków.

Zobacz także:

Sprawa dla reportera: Rolnicy kontra myśliwi oraz ciąg dalszy. Nasz komentarz do tych spraw tu i tu.

Artykuł Głosu Pomorza: Spór o odszkodowanie

Jak łowiectwo niszczy rolnictwo?

Rolnicy domagają się likwidacji PZŁ – Myśliwi sobie nie radzą

Reklamy

„Naszą pracę niszczą myśliwi i ich system” – Rolnicy o łowiectwie

SPRAWA DLA REPORTERA KONTRA MYŚLIWI vol. 2 – „Naszą pracę (rolników) niszczą myśliwi i ich system”.

Rok temu w programie Elżbiety Jaworowicz, ”Sprawa dla reportera” poruszono negatywny wpływ gospodarki łowieckiej na rolnictwo oraz mafijne wręcz układy łowieckiej braci na rozmaitych szczeblach władzy. Opowiadają o tym rolnicy, w żaden sposób nie związani ze stroną ekologiczną. Krótko po publikacji naszego artykułu o tym, jak łowiectwo niszczy rolnictwo, (Jak łowiectwo niszczy rolnictwo) w TVP1 wyemitowano  kontynuację materiału z przed roku, pytając tych samych rolników, jak sprawy rozwinęły się po upływie tego czasu. A nie jest dobrze.  Jeden z rolników na swojej ziemi postawił tabliczkę z napisem „Teren prywatny, wstęp wzbroniony”, nie życząc sobie polowań w obrębie swoich włości. Pod spodem „ktoś” odpisał, „Ranczo spalim, i zastrzelim jak jelenia”. Pewnie jacyś dowcipni ekolodzy, byle szkalować…

Sprawa rozbija się o to, że myśliwi nie chcą wypłacać odszkodowań lokalnym rolnikom, utrzymując w swoich obwodach łowieckich nadwyżki zwierzyny grubej dla polowań, która pasie się na polach uprawnych. Rolnicy twierdzą też, że nie są w stanie wygrać żadnej sprawy w sądzie, z uwagi na lokalne powiązania polujących, w sądownictwie.

Skrót programu i najciekawsze cytaty: ( Od 31 minuty)

Gospodarka łowiecka jest oparta na własności prywatnej, to my rolnicy żywimy zwierzynę. (…) Dobro ogólnonarodowe, to się pięknie tak nazywa. To się specjalnie tak nazywa, żebyśmy żyli pod okupacją kół łowieckich

Zawsze w ciągu ostatnich 15 lat, PO, z PiSem i PSL się kłócą, ale jeśli chodzi o myśliwych jest jedność, wszyscy są kolegami i myśliwych nie wolno ruszyć. Ogromne pieniądze pójdą z budżetu państwa na wypłatę odszkodowań

Wszyscy zapłacimy za hobby łowieckie.  Bo to jest grupa 116 tys. ludzi, którzy się świetnie znają, którzy się dogadują ponad podziałami.

~Mówi Agnieszka Curyl-Katholm .

Dlaczego skarb państwa ma płacić za uciechy myśliwych? Pada pytanie.

Skarb państwa za rok o tej porze „obudzi się” ze szkodami na 5 mld złotych.  Bo szkody łowieckie w Polsce są nie obliczone. Politycy ślepo poszli za tym, że PZŁ powiedziało 70 milionów i fundusz zamknie się w 70 milionach.  Nie zamknie się.

Zamknie się, jeśli będą szacowali jak do tej pory. Czyli na krzywdzie biednych’’ ~ Odpowiada inna uczestniczka programu.

sprreport

Od siebie dodam, że te średnio 30-35mln złotych rocznie jakie PZŁ wydaje na tuczenie zwierzyny dzikiej dla swoich uciech, można by zagospodarować inaczej, dla dobra wspólnego i z pożytkiem dla rolników, inwestując w ogrodzenia, by ograniczyć występowanie szkód. Do tego dochodzą wszystkie wydatki okresowe pojedynczego myśliwego jakie wiążą się z wykonywaniem polowania i „sprawowaniem gospodarki łowieckiej”. Wystarczyło by zmienić statut i niektóre cele, bo obecnie tzw. „pomoc rolnictwu” jest tylko pustym sloganem dla mas, mającym usprawiedliwiać to jaskiniowe hobby. Przykro to pisać, ale nie ma co na to liczyć, gdyż było by to zupełnie sprzeczne z interesem myśliwych, jakim są wysokie stany zwierzyny i udane, obfite polowania.  Już widzę ten lament i płacz na grupach myśliwskich: Szkalują dobre imię łowiectwa, gdzie rzecznik PZŁ, TVP pod sąd!  Nie przykro mi panowie w kapeluszach, srogą ocenę wystawia Wam rolnicza społeczność, ale jest ona taką, na jaką sobie przez lata swoich poczynań zapracowaliście. Wszystko to o czym piszemy, czyli szkodliwy wpływ gospodarki łowieckiej na rolnictwo, nadrzędna ochrona swojego hobby przez myśliwych, wreszcie dziwne układy w sądownictwie i policji, oraz poczucie zupełnej bezkarności, ponad partyjne lobby poza podziałami,  tym razem potwierdzenie znajduje w programie publicystycznym. Oczywiście, dla myśliwych musiałby o tym napisać pewnie „Łowiec Polski”, by uznali jakikolwiek argument poruszany w programie za „nie zmyślony przez nawiedzonych zielonych”.

Pierwszą część ubiegłorocznego reportażu można przeczytać po kliknięciu w ten adres:
Sprawa dla reportera kontra myśliwi

Pytanie pozostaje otwarte, czy łowiectwo w obecnej formie jest w stanie w ogóle spełniać jakąkolwiek pożyteczną dla społeczeństwa rolę, poza krwawymi uciechami swoich sympatyków…

Materiał można obejrzeć pod poniższym linkiem.
http://vod.tvp.pl/26283233/28072016

Sprawa dla reportera kontra myśliwi.

12079610_905520549537452_9015755296183412517_n

Jest już dostępny do obejrzenia online odcinek programu ”Sprawa dla reportera”, w którym to myśliwi zmierzyli się z poszkodowanymi rolnikami. Padło kilka ciekawych stwierdzeń, przywołam cytaty z pamięci, mogą być więc niedokładne. Padło wiele zdań które i my głosimy na łamach tej strony. Co ciekawe wypowiadają je zwykli prości ludzie, to jak sami oceniają myśliwych, działalność kół łowieckich, system wypłat odszkodowań. Mówią to osoby nijak nie związane z działalnością przeciw myśliwym, ani też nie „indoktrynowane propagandą nawiedzonych zielonych”. Ulubionym argumentem u wielu myśliwych jest „kto będzie płacił za szkody łowieckie, wypłacał odszkodowania”. Ten system nie funkcjonuje prawidłowo, szacowane kwoty odszkodowań są notorycznie zaniżane, stosowany jest tutaj taki kruczek – jeżeli uprawa było dopiero w fazie wzrostu to szkoda jest szacowana na podstawie jej bieżącej wartości czyli prawie żadnej, bo jaka jest wartość dopiero co wzrosłej oziminy. Natomiast rolnicy kalkulują i chcieliby otrzymać odszkodowanie w wysokości takiej, jaki plon zebraliby z nie zdewastowanej uprawy. Nie są to odosobnione przypadki jak twierdzą myśliwi w reportażu, na naszej stronie zamieszczaliśmy już inne filmy z gmin w całej Polsce. Niech przemówią cytaty:

Pasiecie sobie dziką zwierzynę na naszej krwawicy!

Wielce wpływowe lobby w skład którego wchodzą działacze gminni, policjanci, prokuratorzy, sędziowie!

Sądził jego kolega po lufie (w sądzie).

Naszą pracę niszczą myśliwi i ich system.

Koło łowieckie skupiało w swoich szeregach policjantów, sędziów, prokuratorów, zastępcę komendanta powiatowego policji – Brzmi znajomo prawda?

Na moim polu zbudowano 2 ambony bez mojego pozwolenia! 
Cóż,sam miałem podobny przypadek. Na szczęście moje upierdliwe działania i przeszkadzanie w polowaniach spowodowały odpuszczenie sobie tego kawałka terenu przez myśliwych, a jak skończyła owa abmona pokazywałem na zdjęciach niedawno. Rolnikowi z reportażu jednak grożono: „Zastrzelim Cię jak jelenia, ranczo spalim”.

Chcemy, aby koło łowieckie wyniosło się z naszego gospodarstwa

W efekcie niektórzy rolnicy zaprzestali wzywania myśliwskich rzeczoznawców do szacowania szkód, bo jak twierdzą nie ma to sensu. Ale na pewno na naszej stronie nieraz jeszcze ktoś zabłyśnie tekstem o odszkodowaniach.

A myśliwi swoje. Nie zabrakło banałów o gospodarce łowieckiej, która to obecnie jest już potrzebna samym myśliwym, działalności non profit, ochrony zwierząt itd.

Prawo ustawa łowieckie pochodzi praktycznie z lat 50. Nie było wtedy poczucia własności prywatnej. Świat się zmienił,a z PZŁ się nie zmienił – Jakże znamienne zdanie. Sposób sprawowania, wykonywania „gospodarki łowieckiej”, samego podejścia do przyrody i całe myślistwo wymaga gruntownych zmian i reform. O tym często piszemy na stronie, o tym co jest nie tak i co należało by zmienić. Zaprzestać dokarmiania, budowy urządzeń łowieckich, ograniczyć zwierzętom dostęp do upraw rolnych. I tu jest właśnie konflikt interesów, to że zwierząt będzie mniej nie leży w interesie myśliwych. Każde koło łowieckie zrzesza od kilkunastu do kilkudziesięciu osób, a liczba ta stale rośnie. Każdy chce coś upolować. Trzeba więc dbać o nadmiar zwierząt by dla każdego było co strzelić, by było ich więcej niż siedlisko w normalnych warunkach jest w stanie wyżywić. Nie jest to ani normalne, ani racjonalne. By robiły szkody, by był argument w dyskusjach: „kto będzie płacił za szkody?!” Jak to w praktyce wygląda ocenili rolnicy w reportażu. I na tym zaklęty czarci krąg się zamyka.

Wszelkie zmiany umacniały tylko status Polskiego Związku Łowieckiego – Stanisław Pawluk, zaproszony w debacie po reportażu.

Myśliwi boją się tych zmian i bronią starego systemu ze wszystkich sił, dlaczego? Bo wtedy dla 70% z nich zabraknie życiowego zajęcia jakim jest wykonywanie obowiązków łowieckich. A jak deklarują uwielbiają spędzać czas na łonie natury i kochają przyrodę. Jeśli tak jest w istocie, wystarczy zamienić strzelbę na aparat i nikt nie zabroni wam włóczyć się po lasach i z nią obcować. Mało tego panowie narzekają, że obowiązki swoje sprawują własnym kosztem i czasem. Przecież po reformie łowiectwa mieli byście mniej obowiązków i więcej czasu dla siebie, by przebywać w lasach, o to jednak nie chodzi prawda? Chodzi o to, że nie będzie można strzelać, pozyskiwać trofeów, „przeżywać emocji łowieckich”.

„Wszystko co myśliwi robią, dbają w ten sposób o realizację swojej przyjemności”

Recenzja może chaotyczna, ale i dyskusja był burzliwa.

Całość reportażu tutaj do obejrzenia:
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/sprawa-dla-reportera/wideo/01102015/21582572

AKTUALIZACJA (3.11.2015): Jak opisał inny fanpage antymyśliwski, myśliwi na jednej z grup facebookowych (Prawdopodobnie chodzi o „Polski Związek Łowiecki PZŁ”) narzekali, że „znowu będą szargać myśliwych”.

12046665_1513877382261480_7282537086793968987_n

Napomknięto jeszcze jednej kwestii, która nam umknęła. „I lepiej – po stronie rolników stało dwóch myśliwych. Jeden będący lokalnym rolnikiem, drugi będący prawnikiem opisującym, iż „niezależnym” organem do szacowania zarządzać będzie… PZŁ.”

12141695_1513877568928128_2401078989022204298_n

Krótko mówiąc o wypowiedziach myśliwym – „Ano nie spodobało się ukazanie ich w złym świetle i jeżdżą po rolnikach (i wspierających ich kolegach po fachu) jak po łysej kobyle. Plus oczywiście ciemni ludzie nie mający pojęcia o tym czym jest łowiectwo i kupią co pokaże im telewizja. Ale gdyby telewizja pokazała myśliwych po ich myśli, byłoby OK, byłyby peany i edukowanie przyszłych miłośników łowiectwa…”

12039668_1513877482261470_5945937727337327632_n